Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Więzi rodzinne, miłość i erotyka - cz. III

Po powtórzeniu któryś raz z rzędu mojej deklaracji o mojej miłości do niej, na twarzy Melanii pojawił się naraz niepokój.  
- Kamilu, kochasz mnie jak zwykłą dziewczynę, z którą uprawiasz seks, czy zakochujesz się we mnie na poważnie? - rzuciła we mnie pytaniem, jak kamieniem.
- Co ci mam odpowiedzieć, Melu? Po prostu kocham cię od dość dawna i chcę być z tobą na zawsze - odpowiedziałem, patrząc jej w oczy i nie kryjąc się ze swoim uczuciami.
- Wiesz dobrze Kamilu, podobnie jak ja, że jest to niemożliwe i nie może się zdarzyć między nami. Jeżeli czujesz, że zakochujesz się we mnie, powinieneś to zdusić w zarodku. Jestem dwa razy starsza od ciebie i nie może być prawdziwej miłości pomiędzy nami. Wiem o tym i nie kocham cię w ten sposób, Kamilu. Jedynym powodem, dla którego jesteśmy teraz razem, jest seks. Ty chciałeś się ze mną kochać, a ja tego potrzebowałam, więc zgodziłam się,  i to wszystko. Zdaję sobie sprawę, że nasze zbliżenia mogą wywoływać emocje, podobne do emocji dwojga zakochanych czy kochających się osób. Oboje potrzebujemy seksu, więc jest mi miło, że mogę ci się oddać i sprawić przyjemność tak tobie, jak i sobie, ale nic poza tym. Musisz mi obiecać, że w żadnym przypadku nie zakochasz się we mnie i jeśli to zaczynasz odczuwać, to musisz zdusić to uczucie w sobie. Jeżeli tego nie zrobisz, zranisz sam siebie, a ja będę czuć się winna, że ci na to pozwoliłam. Czy jest to dla ciebie zrozumiałe, Kamilu? - oświadczyła dość ostro, patrząc przy tym na mnie uważnym, przenikliwym spojrzeniem.  
          Wiedziałem, że mówiąc to wszystko, miała oczywiście rację. Niepotrzebnie się odkryłem i ujawniłem moje uczucie do niej. Być może zasiałem w jej głowie niepokój i dałem jej powód, aby zerwać nasz związek i nie kontynuować dalszych spotkań.    
- Przepraszam cię Melu. Cóż, faktycznie emocje, które odczuwam podczas seksu z tobą, wyłażą ze mnie, jak robale. Nigdy czegoś takiego nie odczuwałem, bo seks z tobą jest wprost fantastyczny, wręcz niesamowity. Pewnie dlatego pojawia się we mnie pragnienie, żeby cię kochać i zostać z tobą na zawsze. Chciałbym zasypiać  i budzić się z tobą przy boku oraz cieszyć się twoją stałą obecnością przy mnie. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie jest to możliwe, więc obiecuję, że będę próbował pracować nad tym, aby przekonać swój umysł, że nie mogę zakochać się w tobie. Czy to w jakimś stopniu zadowala cię Melu na tyle, aby mnie nie odrzucać od siebie?
          Mówiąc te słowa, sam w nie nie wierzyłem, więc byłem przekonany, że Melania, która potrafiła czytać w moich myślach, jak w otwartej księdze, też w to nie uwierzy.
- Dobrze wiesz, że musisz to zrobić Kamilu, bo nie możemy być razem. Jestem niemal pewna, że w niedługim czasie, któregoś dnia poznasz dziewczynę w swoim wieku, w której zakochasz się naprawdę. Wtedy taka stara ciotka, jak ja, nie będzie ci już do niczego potrzebna i wkrótce o mnie zapomnisz.
          Powiedziała to jednak z pewną nostalgią w głosie, patrząc na mnie bardzo smutnym spojrzeniem. A we mnie serce po prostu krajało się z żalu, że nie mogę po prostu wziąć jej w objęcia  i wykrzyczeć jej w twarz moją niezmierną do niej miłość.
- Wiem Melanio, że nie możemy być razem, ale to nie oznacza, że nie będę cię kochał czy myślał o tobie. Dla mnie nigdy nie będziesz starą ciotką, jak mówisz o sobie. A poza tym, znalezienie dziewczyny, która będzie od ciebie piękniejsza nie tylko ciałem, ale i duszą, będzie pewnie dla mnie nie lada wyzwaniem. Ale zgoda. Spróbuję podjąć to wyzwanie, żebyś nie myślała, że to ty jesteś jakąś  przeszkodą w moim życiu. Mam tylko małą prośbę do ciebie Melu. Czy możemy być nadal razem dla seksu, dopóki nie uda mi się znaleźć tej dziewczyny,  odpowiedniej dla mnie, tak, jak mi to sugerujesz?  
          Słysząc moje słowa, roześmiała się i odetchnęła z niejaką ulgą, chociaż wydawało mi się, że było to trochę udawane z jej strony. Być może myliłem się.
- Oczywiście! Muszę tylko jeszcze trochę nad tobą popracować, a staniesz się nie tylko pożądanym, ale rzeczywistym facetem marzeń dla każdej dziewczyny, w odpowiednim dla ciebie wieku. Już przy pierwszym spotkaniu pozna, z kim ma do czynienia. Zobaczysz, nie odgonisz się od dziewczyn, kiedy nabierzesz pewności siebie i będziesz promieniował swoim seksapilem, znajomością kobiecego ciała czy czytaniem mowy ciała w kontaktach z kobietą.
          Mówiąc to, Melania chyba wbrew sobie, zapaliła się do swojego pomysłu.
- Myślałem, że radzę sobie już nieźle, bo sama tak stwierdziłaś - rzuciłem z głupia frant.
- Bo faktycznie byłeś niesamowity, pomimo, że był to twój pierwszy kontakt seksualny z kobietą. Sprawiłeś, że doszłam za pierwszym razem, ale dobrze wiesz, że musiałem cię prowadzić i udzielać niezbędnych wskazówek. Kiedy jednak potrenujemy jeszcze razem przez jakiś czas, staniesz się wtedy całkowicie samodzielny. Będziesz wczuwał się i rozumiał  mowę ciała dziewczyny czy kobiety, aby odpowiednio reagować na jej pragnienia i potrzeby. Bez żadnych wskazówek z jej strony będziesz wiedział, co zrobić, aby ją zadowolić. Twoje dziewczyny będą jadły ci z ręki, po pierwszym seksualnym zbliżeniu. Gwarantuję ci to.  
          Kiedy zakończyła swoją wypowiedź, przytuliła mnie przez chwilę, a potem zaproponowała, żebyśmy wskoczyli razem pod prysznic, aby umyć swoje ciała.
- Muszę też wyczyścić i umyć pieszczocha. Czasami staje się takim brudnym chłopcem - powiedziała ze śmiechem, patrząc na mnie.
          Weszliśmy pod prysznic, a Melania nagle oznajmiła, że musi się wysikać. Myślałem, że wyjdzie spod prysznica i usiądzie na muszli, a ona po prostu przyłożyła rękę do cipki, żeby nie pryskać po ścianach i zaczęła sikać pod prysznicem.  
          Woda w brodziku stała się żółta. Spytała mnie czy też chcę sikać, więc kiwnąłem głową. Powiedziała, żebym to zrobił, tak jak ona, pod prysznicem i zachichotała. A ja myślałem, że tylko ja jestem takim dziwakiem, bo w domu sam często to robiłem.  
          Nigdy jednak nie posądzałbym o to Melanii. Cóż, wiele rzeczy jeszcze nie wiedziałem o swojej cioci. Jakie jeszcze sekrety ma w zanadrzu dla mnie? - pomyślałem. Była po prostu sobą; zrelaksowana, spokojna, bez zahamowań i szczera do bólu.
          Kiedy byliśmy pod prysznicem, usłyszeliśmy dzwonek jej domowego telefonu  stacjonarnego z automatyczną sekretarką. Melania nie zamierzała odbierać.
- Nie przejmuj się. Ktokolwiek dzwoni, zostawi wiadomość. Nic się nie dzieje - powiedziała.
- A teraz muszę się zająć tobą i twoim tyłkiem, prawda? - zaśmiała się, patrząc mi w oczy.
          Sięgnęła po gąbkę i wylała na nią dość sporo żelu do mycia, po czym kazała mi się odwrócić i pochylić. Namydliła dobrze mój odbyt i zmyła na początek ręką mój tylny otwór, sięgając jednym palcem w głąb i polewając go dość obficie wodą.  
          Wyjaśniła mi, że lubrykant jest żelem na bazie wody, więc powinien wchłonąć się bez problemu. Po dokładnym wymyciu mnie mydłem i spłukaniu, stwierdziła żartobliwie, że jestem czysty jak niemowlaczek i gotowy do ponownego użycia.
          Oczywiście zrewanżowałem się jej tym samym, myjąc i pieszcząc całe jej cudowne ciało. Nie odmówiłem sobie, aby robić to powoli i z wyczuciem, pieszcząc każdy fragment jej ciała, poczynając od barków i pleców, poprzez piersi, brzuch, pośladki i krocze.
          Po umyciu i wysuszeniu się ręcznikami, Melania sięgnęła po słuchawkę telefonu bezprzewodowego z funkcją automatycznej sekretarki i nacisnęła przycisk odsłuchania. Wyraz twarzy Melanii zmienił się po chwili, na poważny.  
          Wcisnęła kolejny przycisk i podniosła słuchawkę do ucha. Odsłuchała wiadomości z sekretarki, potem rozłączyła się i odłożyła telefon na ładowarkę.
- To była twoja mama. Była wyraźnie zdenerwowana i stwierdziła, że wie, że podkochujesz się we mnie. Potem ostrzegła mnie, że będzie musiała ze mną poważnie porozmawiać, bo jest przekonana, że to moje prowokacyjnie zachowanie i kręcenie tyłkiem, wpływa negatywnie na ciebie, młodego chłopaka. A wiesz, co mi teraz przyszło na myśl; powiedzieć twojej mamie wprost; - tak Lauro, masz rację i słusznie domyślasz się, że twój syn podkochuje się we mnie i nie tylko. Właśnie pieprzyliśmy się oboje przez cały dzień. I chyba jest to więcej, niż tylko chwilowe zadurzenie, zauroczenie, podkochiwanie czy coś tam jeszcze.
          Skończyła mówić i roześmiała się, jakby powiedziała niezły dowcip.
- Jak myślisz kochanie? Co by zrobiła twoja mama, gdybym wyjechała jej z takim tekstem?
Pewnie dostałaby zawału albo wsiadłaby natychmiast w samochód i po godzinie już by tu była - powiedziała z poważną miną, ot tak sobie, do nikogo w szczególności.
          Zobaczyła moją zmartwioną minę. Miała rację. Gdyby mama usłyszała takie coś od niej, na pewno zadziałaby natychmiast. Nawet nie chciałem tego komentować, bo kochałem mamę, podobnie jak Melanię i nic na to nie mogłem poradzić.  
          W tej chwili były to dla mnie dwie najpiękniejsze i uwielbiane przeze mnie kobiety w rodzinie i nie tylko.  
- Melu, ty żartujesz w tej chwili, a mnie włos jeży się na głowie. Przecież znasz mamę. Jeżeli domyśli się, że spotykamy się w tajemnicy przed nią, zrobi awanturę na całą okolicę, a potem pewnie porozmawia z ojcem i razem postanowią pozbyć się mnie z domu.  
          Melania słysząc moje słowa, roześmiała się.
- Uspokój się kochanie. Wszystko będzie dobrze. Muszę tylko oddzwonić do twojej mamy, bo powiedziała, że dzwoniła też na moją komórkę i też włączyła się jej poczta głosowa. A teraz siadaj na łóżku i nie odzywaj się, dobrze?  
          Usiadłem więc na łóżku i owinąłem się prześcieradłem. A Melania owinęła się ręcznikiem i wyszła po telefon komórkowy. Domyśliłem się, że nie mogła oddzwonić do mamy z telefonu stacjonarnego, bo przecież miała być w pracy. Teraz mnie chciało się śmiać.
          Wróciła do sypialni i zadzwoniła do mamy z komórki.
- Witaj kochanie. Zobaczyłam, że dzwoniłaś do mnie. Co słychać? ...Tak, przepraszam cię Lauro, ale miałam spotkanie z  personelem i nie mogłam odebrać telefonu - usprawiedliwiała się pogodnie mamie.
          Prawie przez minutę słuchała dość długiej wypowiedzi mamy.
- Sama wiesz Lauro, że nie miałam nic złego na myśli. Wypiłam kilka drinków i pewnie mnie trochę poniosło. Nie sądziłam jednak, że ten nasz taniec był aż tak sugestywny. Myślę, że moja sukienka też nie była aż tak wyzywająca, jak mówisz. Chyba trochę przesadzasz siostro, tak z oceną, jak i ze swoimi poglądami na temat tego mojego tańca z twoim synem.  
          Ponownie przez dłuższy czas słuchała mamy, uśmiechając się do mnie.
- No cóż. Tak jak powiedziałam, na pewno nie było moim zamiarem, epatować kogokolwiek swoim tańcem, a szczególnie twojego kochanego syna. Chciałam ci tylko przypomnieć, że jest twoim synem, ale również moim ulubionym siostrzeńcem. Przepraszam cię, jeżeli w jakiś sposób uraziłam twoje uczucia. Moje ciało czasami zachowuje się tak, jakby miało własny rozum. A twój syn zmienił się z małego, słodkiego chłopca, w przystojnego, wrażliwego, mądrego i dorosłego młodzieńca.  
          Słyszałem, jak mama wprost wykrzykuje swoje słowa do telefonu. Melania odsunęła telefon od ucha na kilka centymetrów i uśmiechała się do mnie. Nie rozumiałem słów wypowiadanych przez mamę, ale musiała być strasznie zdenerwowana.
          Nie mówiła już normalnym głosem, ale wrzeszczała, chyba ze złości.
- Lauro, możesz się uspokoić i mówić normalnie? No właśnie, sama przyznajesz, że trzymałaś go na bardzo krótkim łańcuchu i teraz według ciebie pomagam mu szarpać ten łańcuch, aby  mógł się z niego urwać, tak? Kobieto, opanuj się i zrozum, że ten twój niewinny, mały  chłopiec, skończy niedługo dziewiętnaście lat. Musisz poluzować te twoje wodze, którymi chcesz nim kierować i pozwolić mu, na podejmowanie własnych decyzji. Być może, że pociągam go trochę jako kobieta, nawet kiedy jestem jego ciotką. Nawet jeśli podkochuje się trochę we mnie, to przecież nie jest zbrodnią. Przecież i ty, ja czy on dobrze wiemy, że jego fantazje nigdy się nie spełnią i pozostaną tylko fantazjami. A od fantazjowania jeszcze nikt nie umarł, nie sądzisz? - rzuciła do telefonu Melania.
          Ponownie uśmiechnęła się do mnie i przez chwilę słuchała mamy. Melania po wysłuchaniu mamy, wypogodziła się, a mama przestała krzyczeć. Widocznie słowa Melanii dotarły do mamy i wpłynęły na ostudzenie jej matczynych, kwoczych emocji.
- No widzisz Lauro. Można rozmawiać normalnie i nie wypluwać ze złości płuc czy żółci. Cieszę się, że to dotarło do ciebie. Musimy teraz kończyć, bo wyrwałam się tylko na chwilę. Muszę wracać do pracy. Mam rozumieć, że przyjeżdżacie do mnie w weekend? OK. Nie mogę się wprost doczekać spotkania z wami. ….Taak, przygotuję coś, co wszyscy lubimy. Dobrze, zrobię to, Wiem, kochanie, że to uwielbiasz….OK. …Dobrze. Będę trzymać te moje drapieżne, pomalowane pazury daleko od twojego drogiego syna….
          Mówiła to i patrząc na mnie, uniosła jedną rękę, rozcapierzyła ją w formie pazurów i kocimi ruchami machnęła nią kilkakrotnie w powietrzu w moją stronę, szczerząc zęby i robiąc warczącą minę. Z trudnością powstrzymałem się, żeby nie wybuchnąć głośnym śmiechem.  
- Tak, to brzmi świetnie…. Do zobaczenia, kochanie…..Też was kocham. …Do widzenia… Pa!
          Melania zakończyła rozmowę z mamą i rozłączyła się. Odłożyła smartfon na nakastlik i usiadła przy mnie.  
- No, cóż. Twojej mamie nie spodobał się sposób, w jaki z tobą tańczyłam. Według twojej mamy, posunęłam się za daleko i będąc po wpływem alkoholu, wyraźnie cię prowokowałam. Pozwoliłam, żebyś się przytulał do mnie, a potem kręcąc tyłkiem i kusząc cię moimi cyckami, wprost prosiłam się, żebyś mnie zgwałcił. Dobrze, że wychowała cię na porządnego chłopca  
i nie wykorzystałeś tej sytuacji, bo mogłabym później narzekać tylko sama na siebie. Sam wiesz Kamilu, że kocham twoją mamę, ale czasami zachowuje się jak nadopiekuńcza suka. Najchętniej trzymała by cię nadal na krótkiej smyczy i boję się, że z obawy o ciebie, jest gotowa zerwać ze mną wszelkie kontakty. W którymś momencie nawet mi to powiedziała, żądając ode mnie, abym zostawiła cię w spokoju. Zagroziła mi, że jeżeli zobaczy, że witam się z tobą z jakąś czułością, przytulając cię, czy dając ci buziaka, będzie to nasze ostatnie spotkanie. W tej chwili nie wiem, czy jest ogarnięta jakąś obsesją, związaną z tobą czy też w jakimś stopniu zobaczyła lub odkryła, że coś dzieje się pomiędzy nami.
          Melania patrząc na mnie, wyjawiła mi, o czym mówiła mama, nie kryjąc swoich obaw, do czego mogłaby być zdolna mama, gdyby odkryła nasz związek. Nie musiała mi tego mówić czy tłumaczyć. Sam doskonale o tym wiedziałem.           
- A teraz odpowiedz mi, ale szczerze; gdybyśmy nie tańczyli w sobotę w ten niezbyt konwencjonalny sposób, tak blisko i z przytulaniem, nie byłoby cię tutaj ze mną, prawda? - zapytała mnie, patrząc mi z powagą w oczy.
- Prawdopodobnie nie, Melu. Gdybyś mnie nie ośmieliła, nigdy bym nie odważył się zadzwonić do ciebie. Nawet bym o tym nie pomyślał - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.  
- A ty zadzwoniłabyś do mnie, gdybym nie zadzwonił do ciebie, Melu? - z kolei ja zapytałem.
- Na pewno nie Kamilu. Uznałbym nasz taniec za coś nierzeczywistego i szalonego, a naszą rozmowę za głupią, niedorzeczną fantazję. Kiedy zadzwoniłeś, trafiłeś idealnie na chwilę mojej słabości. Obudziłeś we mnie to coś, co drzemało sobie spokojnie we mnie od śmierci twojego wujka. Byłam pogodzona z tym, że prawdopodobnie spędzę resztę życia samotnie i nie byłam zainteresowana nawiązywaniem jakichkolwiek bliższych kontaktów z facetami. A czy zdajesz sobie sprawę z tego Kamilu, że to, co robimy, jest kazirodztwem? Nawet przez myśl by mi nie przeszło, że mógłbym coś takiego zrobić czy do tego dopuścić. A to jak widzisz, dzieje się. Ale wiedz o tym, że gdyby istniał nawet cień szansy, że mogłabym zajść w ciążę, nigdy nie zgodziłabym się na jakikolwiek związek pomiędzy nami. Zostało dowiedzione, że tak pigułki, jak i prezerwatywy są w kilku procentach zawodne. Nawet nie chcę wyobrażać sobie tego, że mogłaby zdarzyć się w moim wieku, konieczność aborcji.
          Melania chciała mi uzmysłowić okropność takiego zdarzenia i wykonała rękami gest, obrazujący eksplozję jej głowy.    
- Wiem, że nie jesteś w stanie wyobrazić sobie coś takiego. Zresztą oboje wiemy, że takiego ryzyka nie ma i nie będzie. To, że się spotykamy, też nie zrujnuje ani mojego ani twojego życia, o ile oczywiście będziemy ostrożni i zachowamy nasze spotkania w tajemnicy - oświadczyła już bardziej pogodnie i na luzie, Melania.  
- A teraz, żeby już wszystko wyjaśnić do końca, chciałabym Kamilu dowiedzieć się od ciebie, co dokładnie sprawiło, że zdecydowałeś się zadzwonić do mnie wczoraj i oczekuję od ciebie szczerej odpowiedzi - zapytała Melania, patrząc mi uważnie w oczy.  
- Myślę, że były to twoje słowa, wypowiedziane na koniec naszego pożegnania. Dziękowałaś mi za wspólne tańce, mówiąc, że było ci bardzo miło i że też mnie kochasz. A potem dodałaś, że również będziesz myślała o mnie, kiedy będziesz się zabawiać sama ze sobą. To dało mi do myślenia, że też coś czujesz do mnie i że być może mam jakiś cień szansy, aby nie tylko  porozmawiać, ale może i spotkać się z tobą osobiście - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.  
- Tak, teraz przypominam sobie. No, cóż, myślę, że zdajesz sobie sprawę, że nie byłeś jedyną, podnieconą osobą, podczas naszego tańca. Nie chcę ci wmawiać, że była to też twoja wina. Ale gdybym nie poczuła twojego twardego kutasa…. - powiedziała i urwała w pół zdania.
- Może nie powinnam ci to mówić, ale masturbowałam się w samochodzie, wracając do domu, potem wczoraj przed przed snem dwa razy i raz dzisiaj, kiedy ćwiczyłam na orbitreku. Tak się zapamiętałam, że o mało co, nie spadłam z tego ustrojstwa. A potem jeszcze raz, po twoim telefonie, kiedy zadzwoniłeś, że już dojeżdżasz.  
          Skończyła mówić i zachichotała. Uśmiechnąłem się i ja. Rozmowa i zwierzanie się Melanii, ile razy masturbowała się, spowodowało, że ponownie podnieciłem się. Melania zauważyła, że mój kutas stał się  twardy i oblizała lubieżnie swoje wargi.
- To, co? Chcesz mnie jeszcze raz przelecieć, przed twoim powrotem do domu? - zapytała.
- Pewnie! Musimy przecież jakoś podsumować nasze spotkanie - powiedziałem ze śmiechem.
          Odrzuciła ręcznik i wdrapała się na łóżko. Uklękła i wypięła tyłek do mnie. Ustawiłem się za nią, po czym, przesmarowałem śliną kutasa i delikatnie wsunąłem się w nią.
- Kamilu, zwilż swój kciuk w moich sokach i potrzyj lekko mój tyłek, ale nie wchodź w głąb. Jest nadal wrażliwy od poprzedniego razu. Chyba wiesz już, że twój kutas jest trochę ponad przeciętny? - powiedziała.  
          Pochyliła się i wsparła głową o poduszki, sięgając ręką do łechtaczki. Wolnymi ruchami zacząłem kopulować z Melanią, obejmując rękami jej dorodne cyce. Po kilku minutach suwania się kutasem w jej ciasnej, przytulnej norce, poczułem, że zaczynam dochodzić.  
          Melania też to wyczuła, bo zaczęła intensywnie drażnić swoją łechtaczkę.
- Tym razem nie spuszczaj się we mnie. Zrobisz to w moich ustach. A teraz mocno tarmoś moje cycki - powiedziała i dysząc, zaczęła wściekle pocierać swoją łechtaczkę.
          Wyciągnąłem kutasa w ostatniej chwili. Odwróciła się błyskawicznie i objęła kutasa ustami, nie przestając ostro drażnić łechtaczki. Trysnąłem w jej usta. Zaczęła mnie ssać i połykać moją spermę. Była blisko, bo trzęsła się i jęczała, liżąc mojego kutasa i pracując nad łechtaczką.
          W pewnej chwili spięła się gwałtownie i doszła, nie wypuszczając kutasa z ust.
Po chwili wypuściła mojego kutasa i podniosła się, po czym zaczęła mnie całować. Otworzyłem usta i moja sperma z jej ust zalała moje usta po brzegi.  
          Nie byłem pewny, czy tego chcę. Przerwała pocałunek i patrząc mi groźnie w oczy, krzyknęła; połknij to! Ponownie przywarła ustami do moich. Popchnęła mnie i przewróciłem się na łóżko. Wdrapała się na mnie, a ja leżałem na plecach.
- Połknąłeś? Pokaż! - usłyszałem jej żądanie.
          Nadal miałem spermę w ustach, ale jej ostre spojrzenie powiedziało mi, że lepiej będzie, jeżeli zrobię to, czego oczekiwała. Połknąłem więc wszystko. Nie były to moje smaki, ale nie było to też coś strasznego czy obrzydliwego.  
          Otworzyłem usta i pokazałem jej, że są puste.
- Dobry chłopiec! Mam dla ciebie jeszcze trochę tego nektaru - powiedziała, z wypełnionymi w połowie ustami.  
          Kiedy otworzyłem usta, wrzuciła to we mnie. Ponownie przełknąłem. Wydawała się zadowolona z tego, że należę już do niej. Jej się to podobało, a ja nie miałem nic przeciwko temu, pomimo, że zdałem sobie sprawę z tego, że stałem się jej zabawką.  
          Chyba też to wyczuła, bo leżąc na mnie, pocałowała mnie niezwykle mocno i namiętnie.
- To było takie gorące i podniecające, że ponownie jestem podniecona - powiedziała, drapiąc mnie leciutko po piersi i liżąc moje sutki. Leżała na mnie, odprężona i wyluzowana przez dziesięć minut.
          Zerknąłem na zegar stojący na szafce przy łóżku. Było po piętnastej. Musiałem zbierać się do powrotu. Westchnąłem głośno. Spojrzała, gdzie patrzę i też westchnęła.
- Wiem, wiem. A tak mi się dobrze leży na tobie. Czy na pewno musisz już wracać? Musimy coś wymyślić, żebyś mógł spędzić ze mną więcej czasu. Na przykład całą noc. Chciałabym  zasnąć i obudzić się z tobą.
          W głosie Melanii wyczułem ponownie nostalgię i smutek.
- Wiesz dobrze Melu, że też bardzo bym chciał zasnąć i obudzić się obok ciebie. Ale jeżeli nie wrócę teraz na obiad do domu, mama zacznie wydzwaniać za mną - powiedziałem ze smutną miną.
- Wiem! Naprawdę musimy coś wymyślić, żebyś został ze mną na noc. Może mógłbyś coś wykombinować, na przykład, że musisz zanocować u przyjaciela czy coś w tym stylu? Wiesz, jak byłoby fajnie. Wieczorem seks przed snem, a rano powtórka i wczesny seks poranny.
          Widać było, że jej fantazjowanie pobudza ją, rozmarza i podnieca.  
- A tak między nami, Kamilu. Nie przeszkadza ci to, że chciałabym, abyś był takim moim małym, słodkim niewolnikiem - zapytała z uśmiechem, niby żartując.  
          Ale mówiąc to, patrzyła mi w oczy bardzo uważnym spojrzeniem.  
- No, cóż. Używanie przez ciebie sformułowania ‘niewolnik’, kojarzy mi się różnie. Twoje postępowanie nazwałbym raczej nauką sztuki seksu i zaprezentowaniem sposobów, które mają zadowolić obie strony. A głównym celem jest wsłuchiwanie się w mowę ciała partnerki, jak to powiedziałaś i wyczucie, czego oczekuje ode mnie. Chcę być z tobą, Melu i tak długo, jak nie zmuszasz mnie do zrobienia czegoś, co jest czy byłoby wbrew mojej naturze, jest w porządku - odpowiedziałem, też patrząc jej w oczy szczerym spojrzeniem.  
- Cóż, może i dobrze, że mnie uprzedziłeś, żeby nie przeginać z tym ‘niewolnikiem’. Mam, co prawda, kilka pomysłów, które chciałabym z tobą zrobić, ale tak, żeby nie było to dla ciebie 'wbrew twojej naturze', jak to określiłeś. Nie jestem zainteresowana tym, żeby cię dręczyć, ale poznałeś mnie już na tyle, że powinieneś mi zaufać i mieć otwarty umysł. Czy żądam zbyt wiele, Kamilu? Jesteś w stanie mi zaufać? - uniosła lekko brwi i patrzyła mi w oczy badawczym, pytającym spojrzeniem.
          W kąciku jej ust czaił się złośliwy uśmiech, który przejął mnie lekkim dreszczem.
- Pewnie tak. Myślę, że nie chciałabyś mnie skrzywdzić. Kocham cię Melu i chyba nie byłbym w stanie niczego ci odmówić - powiedziałem, patrząc szczerze w jej w oczy.
          Ucieszyłem się, bo z jej ust zniknął złośliwy uśmiech i też patrzyła na mnie swoim ciepłym, a nie przenikliwym, kłującym spojrzeniem. Być może, moje słowa dotarły do niej i zobaczyła we mnie partnera, a nie niewolnika i gówniarza.
          Po wypowiedzeniu swojego zdania i wymianie spojrzeń, wstałem i ponownie wziąłem prysznic. Tym razem już sam i był to dzisiaj ostatni już prysznic w domu Melanii.
Dochodziła szesnasta, więc po chwili byłem już w pełni ubrany i gotowy do wyjścia.
          Melania owinęła się ręcznikiem i zaprowadziła mnie do drzwi garażu. Kiedy dotarliśmy do drzwi, uścisnęliśmy się i pocałowali namiętnie po raz ostatni. Podnieciłem się i chciałem jeszcze raz sięgnąć do jej cipki, ale powstrzymała mnie stanowczym gestem.
- To już koniec, kochanie! Nie możesz pachnieć moją cipką, kiedy wrócisz do domu. Wiesz, że twoja mama by to poczuła. Kiedy dotrzesz do domu i będziesz mógł zadzwonić, będąc sam, to proszę, zadzwoń do mnie. Chcę wiedzieć, że wróciłeś bezpiecznie i że wszystko jest OK. Dobrze? Poza tym, zorientuj się, kiedy ewentualnie moglibyśmy się spotkać ponownie. Ja mogę mieć wolne w najbliższy czwartek, potem w weekend i ponownie w następny poniedziałek - powiedziała, informując mnie, kiedy miałaby dla mnie czas.
- Melu, czwartek raczej nie wchodzi w grę. W piątek mam egzamin, więc w czwartek muszę się uczyć, aby się odpowiednio przygotować. W weekend natomiast muszę popracować nad szkolnym projektem, razem z grupą kilku osób. Wobec tego w grę wchodziłby dopiero następny poniedziałek - odpowiedziałem.
- OK. To tak się umawiamy. Następne nasze spotkanie w przyszły poniedziałek. Nawet nie wiesz, jak będę tęsknić za tobą do tego czasu. Będę często o tobie ‘myślała’ z pieszczochem, albo z którymś z nich.
          Mówiąc to, uśmiechnęła się i zachichotała, w swoim zwyczaju. Też się uśmiechnąłem, wyobrażając sobie Melę z którymś z wibratorów w jej cipce czy tyłku.
- Ja też będę myślał o tobie Melu. Ten tydzień będzie dla mnie wiecznością. Mogę zadzwonić do ciebie w tygodniu? - zapytałem nieśmiało.
          Przez chwilę zastanawiała się.
- Myślę Kamilu, że powinniśmy ograniczyć telefony do minimum. A jeżeli już, to musisz być absolutnie pewny, że jesteś sam i że nikt cię nie usłyszy. Twoja mama zawsze lubiła węszyć w moim życiu, nawet wtedy, gdy byliśmy dziećmi. Prawdopodobnie robi to teraz z wami. Więc, jeżeli mamy nasz związek utrzymać w tajemnicy, musisz być bardzo ostrożny - powiedziała.
- Wiem, Melu. A teraz z przykrością to mówię, ale muszę już jechać - oświadczyłem.
- W porządku, do widzenia i jedź bezpiecznie - odparła, dając mi buziaka na pożegnanie.
          Kiedy wsiadłem do samochodu, obejrzałem się. Uśmiechnęła się i odwróciła się tyłem do mnie. Podniosła ręcznik i pochyliła się, żeby pokazać mi swój podniecający, goły tyłek i cipkę, sugestywnie nimi potrząsając. Roześmiałem się. To była cała Melania.  
          Zabawna dziewczyna, jak sama się określiła. Tydzień po spotkaniu z Melanią wlókł się dla mnie potwornie. Budziłem się rano z myślą o Melanii i szedłem do szkoły, a po szkole, pełen melancholii, wracałem do domu. Przez cały czas Melania siedziała mi w głowie.
          Nie mogłem przestać o niej myśleć i tęskniłem za nią, z każdym dniem coraz bardziej. Brakowało mi jej zapachu, jej perfum, jej swobodnego, luzackiego podejścia do spraw związanych z seksem. Już nie rozważałem jakiejkolwiek formy sprzeciwu, w byciu jej małym niewolnikiem.
          Zastanawiałem się cały czas nad tym, co miała na myśli, mówiąc o niespodziankach, które miała zamiar przygotować dla mnie. W piątek po pomyślnie zdanym egzaminie, zacząłem przemyśliwać nad tym, co zrobić, aby spotkać się z Melanią wcześniej niż w poniedziałek. Nagle zobaczyłem szanse w projekcie szkolnym.
          W nadchodzący weekend miałem wspólnie z grupą kolegów i jedną koleżanką pracować nad projektem szkolnym. Mieliśmy zacząć w sobotę po południu. Pomyślałem, że gdybyśmy zaczęli rano, a nie po południu, moglibyśmy opracować ten projekt w jeden dzień.
          Wysłałem więc SMS do wszystkich członków grupy, prosząc w tonie niemal błagalnym o wcześniejsze spotkanie. Ucieszyła mnie akceptacja wszystkich kolegów, z wyjątkiem koleżanki, która pomagała mamie i pracowała przed południem.  
             Byłem bardzo zmotywowany, więc dużą część pracy przygotowawczej i badań wykonałem sam w piątkowe popołudnie. To umożliwiło wykonanie całego projektu późnym popołudniem w sobotę. Po przekazaniu projektu opiekunowi grupy, zadzwoniłem do Melanii.
...cdn...

4 komentarze

 
  • Poznaniak

    Ekstra, czekam na dalszy ciąg

  • francodomestico

    @Poznaniak Witam. Dziękuję za post i pozdrawiam

  • Milf

    Przeczytałam, czekam na dalsze części. :bravo:

  • francodomestico

    @Milf Witam. Być może będą, jeżeli Admin pozwoli. I tylko na moim profilu. Dziękuję, że to czytasz i komentujesz. Cieplutko pozdrawiam

  • wram

    @francodomestico  :kiss:

  • Robert72

    Dla mnie super  :yahoo:

  • francodomestico

    @Robert72 Witam. Jak widzisz, staram się. Ale jestem skromny, nie? Dziękuję za post i pozdrawiam

  • wram

    Bardzo fajne, chciał bym mieć taka ciocię. :yahoo:

  • francodomestico

    @wram Witam. Pewnie jakaś ciocia, gdzieś tam na ciebie czeka. Trzeba tylko rozejrzeć się po rodzinie; bliższej i dalszej. Podobno, kto szuka, ten znajdzie. A tak na poważnie, to dziękuję za post i opinie. Pozdrawiam