Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Więzi rodzinne, miłość i erotyka - cz. XX

Babcia przerwała nasz pocałunek i odwróciła się w stronę młodszej córki.  
- Czy mogłabyś córko pomóc mi w pozbyciu się tego przedmiotu i uwolnieniu mojego tyłka. Zaczyna mi to już trochę doskwierać - zwróciła się babcia do Melanii.
- Oczywiście mamo. Zaraz to usuniemy. Czy było to coś mamo, co sprawiło, że twoje zbliżenie z Kamilem było bardziej intensywne i dało ci wiele przyjemnych doznań? - zwróciła się mama do babci.
- Co mam wam powiedzieć córko? Żadne dotychczasowe zbliżenie, a mówiąc prościej, żaden dotychczasowy seks nie opisuje nawet w części tego, co odczuwałam teraz. Więc lepiej będzie, jeśli nie będę się chwalić waszemu ojcu czy dziadkowi, że miałam seks życia z moim wnukiem w dniu jego dziewiętnastych urodzin - oświadczyła babcia, gładząc mnie z czułością po ramieniu.
          Kiedy Melania zajęła się babcią i wspólnymi siłami próbowały uwolnić tyłek babci z analnego korka, mama podeszła do mnie.
- Czy ty Kamilu też chcesz pozbyć się tego monstrum z twojego tyłka? - zwróciła się do mnie mama.  
          Pokiwałem energicznie głową i ułożyłem się na boku. Melania nauczyła mnie, jak usuwać taką wtyczkę, ale nigdy nie było to tak duże. Poza tym nie chciałem narobić śmierdzącego bałaganu na łóżku, co w każdej chwili mogło się zdarzyć.
          Mama obserwowała spokojnie moje działania i widziała, że robię to w miarę fachowo, więc nie okazywała zniecierpliwienia. Po kilku minutach moich usiłowań poczułem, że potworny korek opuścił w końcu mój tyłek, bez nieprzyjemnych zdarzeń.
- Uff, udało się. Ciekawy jestem, jak długo będę taki rozciągnięty i otwarty? - zadałem głośne pytanie.
          Mama i Melania roześmiały się.  
- Trochę to potrwa, więc bez napinania i popisywania się - ostrzegły mnie.
          Zsunąłem się delikatnie z łóżka i wraz z Melanią wyszliśmy do łazienki.
Umyliśmy wtyczki gorąca wodą i z użyciem mydła. Po wysuszeniu Melania zabrała wtyczki do swojej torby i po chwili wróciliśmy ponownie do sypialni.
          Położyłam się na łóżku, aby odpocząć, Melania weszła na łóżko i wspięła się na mnie. Pozwoliłem jej położyć się na mnie.
- I jak się czujesz teraz? Czy ten duży korek analny dalej budzi twój sprzeciw i obawy? - zapytała.  
- Nie ukrywam, że czułem się jakby przez mój tyłek przeleciał pociąg osobowy. Ale w porządku. Intensywność orgazmu z tym potworem w tyłku była poza zakresem dotychczasowych doznań. Boję się tylko, żebym w pewnej chwili nie zaczął gubić ziemniaków z obiadu, jeżeli moja dziura będzie się tak wolno zamykać - oświadczyłem żartobliwie Melanii.  
          Dało jej to wiele do myślenia, bo dłuższą chwilę milczała. W pewnej chwili pocałowała mnie i zaczęła suwać cipką po moim wiotkim kutasie. Było to przyjemne, ale byłem zbyt wyeksploatowany i wyczerpany, aby mój kutas obudził się do życia.  
          Spróbowałem dostać się do jej cycków, więc uniosła się lekko na rękach i podała mi swoje piersi. Zacząłem lizać jej piersi i ssać sutki, aż jęknęła.
- Kocham cię Melu. Jesteś najlepszą ciocią w tej części Europy, na jaką może liczyć facet i siostrzeniec taki, jak ja - odezwałem się i zobaczyłem, jak twarz Melanii tężeje.
- Kamilu, proszę, nie nazywaj mnie tak. Mówiliśmy o tym i zgodziłeś się ze mną, że nazywanie mnie ciocią, może doprowadzić nas do kłopotów - powiedziała Melania.
          Była w dalszym ciągu zszokowana i patrzyła na mnie wzrokiem, jakby nie była pewna czy żartuję, czy też mówię poważnie.  
- A dlaczego nie? Dlaczego nie mogę pochwalić się, że kobieta, którą tak bardzo kocham, jest po prostu moją najukochańszą ciocią. Jesteśmy, jak krew z krwi. Nawet nie wiesz, jak dobrze się poczułem, że kocham dwie najbliższe mi kobiety w moim życiu, moją mamę i moją ciocię, jej młodszą siostrę. Tym bardziej, że wszyscy, którzy o nas wiedzą, to akceptują. Nie tylko mama, tata czy Iwona, ale nawet twoja mama i twój tata, moi dziadkowie.
          Zdecydowanie postawiłem się Melanii, tak że widziałem, jak przez jej głowę przelatują stada myśli, co mi odpowiedzieć.
- Poczekaj, myślę i to bardzo intensywnie. Też zrobiło mi się miło, kiedy powiedziałeś, że mnie kochasz i jako kobietę i jako twoją ciocię. Moja mama, a twoja babcia, akceptuje to, bo to samo zrobiła z nami, co my obie z twoją mamą zrobiłyśmy z wami; tobą i Iwonką. No, cóż, nie wiem, po prostu nie wiem, co o tym myśleć. Z jednej strony brzmi to ....źle. Bo wychodzi na to, że was wykorzystujemy, albo wami manipulujemy, bo jesteśmy od was starsi. A z drugiej strony brzmi to tak słodko, że kocha mnie mój siostrzeniec, krew z mojej krwi i że ja mogę go kochać tak, jak żadnego innego faceta na tym świecie. Każdego dnia, kiedy jestem w pracy, nie mogę doczekać się końca dnia i powrotu do domu, aby być z tobą, czuć cię przy sobie, przytulać się, całować i kochać się z tobą. Za każdym razem, kiedy myślę, że pewnie nie ma sposobu czy możliwości, abym kochała cię bardziej czy więcej, czuję, że tak się dzieje. Kiedy cię nie ma przy mnie, tęsknię za tobą i ciągle myślę tylko o tobie. Ale pomyślmy i spójrzmy na to spokojnie. Na pewno jest nie do pomyślenia, żebym mogła  komukolwiek w pracy czy poza nią powiedzieć, kim naprawdę jesteś. Owszem wiedzą, że mam bardzo młodego chłopaka, ale gdyby się dowiedzieli, że jesteśmy spokrewnieni, byłaby to prawdziwa katastrofa. Więc staram się nigdy nie myśleć o tym, że jestem twoją ciotką, siostrą twojej mamy. I to pomaga mi, żebym nie sfiksowała całkowicie i utrzymała się na powierzchni. Czy to ma sens według ciebie, kochanie ty moje? - zwróciła się do mnie tak czułym, kochającym głosem, że omal nie rozpłakałem sie, że swoimi słowami wpędziłem tę ukochaną osobę w ślepy zaułek.
- Melanio, przepraszam! Przepraszam! Przepraszam cię za to, że sprawiłem ci mimowolnie ból. Nie chciałem tego. Tak, masz rację. Teraz wiem, że naprawdę nie mogę nikomu powiedzieć, że jesteś moją ciocią. Co prawda, w pracy ujawniłem, że mam dziewczynę, która jest trochę starsza ode mnie. Po prostu tak wyszło. Muszę ci się więc z czegoś wyspowiadać - powiedziałem do Melanii, patrząc jej nieśmiało w oczy.
- Więc, co się stało? Powiedziałeś komuś o związku ze starszą dziewczyną ....i..? - zapytała Melania, patrząc mi w oczy swoim wydobywczym spojrzeniem.
- Cóż, odkąd jesteśmy razem, zauważyłem, że wzbudzam dużo większe zainteresowanie dziewczyn, niż kiedykolwiek przedtem. Może to dlatego, że poczułem się bardziej pewnie i nie jestem już tak nieśmiały, jak wcześniej - powiedziałem, starając się być naturalnym.
- No to teraz już wiesz, jak to jest w życiu. Po prostu, kiedy dziewczyny dowiadują się, że jesteś w związku, zwracają bardziej uwagę na ciebie. Zastanawiają się i myślą o tym, co takiego jest w tobie, że ta druga kobieta uważa cię na tyle za atrakcyjnego, żeby wejść z tobą w związek. To jest związane z naturą każdej kobiety, które w większości są wobec siebie bardzo konkurencyjne. Do tego uprawiamy dużo seksu i pewnie z tego powodu rozsiewasz dużo feromonów, które dziewczyny podświadomie wyczuwają. A jedną z nich masz przed sobą - powiedziała Melania i zachichotała.  
- O, dziękuję! To wiele wyjaśnia - stwierdziłem z dużą pewnością w głosie.
- A więc pracujesz z dziewczynami. Czy któraś z nich podoba ci się jakoś szczególnie? - zapytała Melania dość nonszalanckim tonem.
- Cóż, tak ...jest jedna dziewczyna, która pracuje na nocną zmianę i widzę ją każdego dnia, kiedy wychodzę z pracy. Jest naprawdę miła i seksowna. Podobna jest trochę do ciebie, tak, jak wyglądasz na twoich starych zdjęciach - powiedziałem od niechcenia, ot tak sobie.
          Melania natychmiast zsunęła się ze mnie i ułożyła bokiem obok mnie,  podpierając głowę i patrząc mi w oczy z dużym zaciekawieniem.
- I co dalej? Widujecie się prawie codziennie i rozmawiacie.....o czym....? - zapytała z dużym znakiem zapytania w swoich oczach.
- No...., cóż! Na początku to było tylko zdawkowe; cześć, ale po kilku dniach wyglądało na to, że chyba mnie lubi i specjalnie pojawia się odpowiednio wcześniej, żeby mnie spotkać i porozmawiać - powiedziałem cicho.
          W tym czasie mama i babcia Sara wyszły z łazienki, więc Melania szybko zakończyła rozmowę szeptem.
- Dobrze. Porozmawiamy o tym później, OK? - usłyszałem. Skinąłem nieznacznie głową.
- Hej! Bawicie się bez nas? - zapytała mama z uśmiechem, ale i lekką przyganą w głosie.
- Mamo, nie ma mowy o czymś takim. Wszyscy gramy w to samo - odpowiedziałem również z uśmiechem.  
- Wiem kochanie. Po prostu zażartowałam - odpowiedziała mama.    
          Przez chwilę zrobiła minę, jakby zastanawiała się nad czymś.  
- Co by nie mówić, to wydaje mi się, że ten wieczór spędziliśmy dość przyjemnie i znacznie ciekawiej niż zazwyczaj. Prawdę mówiąc, nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze bawiłam się - powiedziała, obrzucając nas poważnym spojrzeniem.
- A teraz proponuję przytulić się, pocałować i udać się pod prysznic - dodała i oczywiście zachichotała.
          Wszyscy roześmieliśmy się i zebraliśmy się w grupie. Były przytulania, uściski i pocałunki, każdy z każdym.  
- Wow. Muszę przyznać, że nigdy w życiu czegoś takiego nie robiłam i nie doświadczyłam. Ale uważam, że jest to nie tylko przyjemne, ale i wyzwalające czy świadczące o naszych wzajemnych uczuciach do siebie - podsumowała nasze uściski i pocałunki babcia.
- Masz rację mamo, bo ja też to podobnie odczuwam i odbieram. Cała ta sprawa z Kamilem i wszystko, co się w związku z tym wydarzyło, zbliżyło nas do siebie bardziej niż cokolwiek czy kiedykolwiek. Nigdy w życiu nie czułam się tak wyluzowana i jednocześnie tak uczuciowo związana z każdym z nas - wyraziła swój pogląd i uczucia Melania.
- Podobnie, jak wy próbowałam pomyśleć o tym, jak się czułam tamtego dnia, kiedy Kamil powiedział mi, że spotkał się z Melanią i uprawiali seks. Wyzwolenie psychiczne to wręcz  idealne słowo, które to opisuje - nawiązała mama do wypowiedzi babci i Melanii.  
- A ty Kamilu, jak to odbierasz, jako jedyny mężczyzna w naszej grupie i jednocześnie osoba najbardziej zainteresowana? Jak odbierasz i oceniasz te swoje urodziny? - zwróciła się do mnie mama, uśmiechając się i puszczając mi oczko.
- I pamiętaj, że weekend jeszcze trwa - dodała po krótkiej chwili.
- Co mam powiedzieć? To były najlepsze urodziny i jednocześnie może najlepsze chwile w całym moim życiu. Nawet nie wiecie, jak bardzo was wszystkie kocham. Bardziej niż cokolwiek innego - powiedziałem z gulą w gardle.
          Ponownie otrzymałem czuły, przepełniony miłością pocałunek od każdej bliskiej mi kobiety. Mama była ostatnia i kiedy oderwała się ode mnie po gorącym, namiętnym pocałunku, patrzyła mi w oczy spojrzeniem dalekim od matczynego.
- Wiesz dobrze, że też cię kochamy, co na pewno odczułeś podczas tej naszej szpitalnej zabawy. Żebyś tylko nie oczekiwał czegoś podobnego od prawdziwych pielęgniarek, gdybyś przypadkiem znalazł się w prawdziwym szpitalu - dodała ze śmiechem i przez chwilę słyszałem tylko chichot, zbliżony trochę do rechotu, całej trójki.  
- A teraz pod prysznic i do spania. Jutro teź jest dzień - zakomenderowała mama.
- Macie jakieś swoje sugestie, kto, z kim się myje? - zwróciła się do nas bezosobowo.
- A czy twoja wanna zmieści nas wszystkich? - odpowiedziała Melania pytaniem.
- Cóż, może być ciasno, ale możemy spróbować - powiedziała mama.
          Jakoś wcisnęliśmy się wszyscy do dużej wanny mamy. Było dużo chichotania i obmacywania po omacku, ale w końcu udało nam umyć się i doprowadzić do stanu, że poczuliśmy się czyści i pachnący. Akurat skończyliśmy, kiedy zaczynała się kończyć gorąca woda.
          Wysuszyliśmy się wzajemnie, po czym wszyscy udaliśmy się do naszych oddzielnych sypialni. Tej nocy spałem tak, jakbym nie spał od tygodni. Kiedy obudziłem się, zobaczyłem wpatrzone we mnie, śmiejące się oczy Melanii.
          Zdziwiłem się, że mnie nie atakowała rano, jak zwykła to czynić już od jakiegoś czasu, kiedy byliśmy w jej domu.
- No więc, co z tą dziewczyną w pracy? Podoba ci się? Lubisz ją? - strzelała we mnie pytaniami.
          Zaskoczyła mnie, więc przetarłem oczy, ziewnąłem i ...wyszczerzyłem zęby.
- Cóż, zwykle nie odmawiam ładnym dziewczynom, więc ...... - nie dokończyłem, bo dostałem kuksańca w bok.
- Gadaj, albo znowu ci przyłożę. Nie drażnij mnie.... Wiesz, że jestem zazdrosna - ostrzegła mnie, patrząc na mnie swoim świdrującym, przenikliwym spojrzeniem.  
          Usiadłem i spojrzałem na nią. Była niezwykle poważna i patrzyła wzrokiem, który prześwietlał mnie na wylot.
- Melanio, wiesz dobrze, że kocham cię, jak nikogo innego. Powiedziałem ci też, że to się nie zmieni. Poza tym czuję się tak, jakbyśmy byli małżeństwem, a ja twoim mężem. I nie mam zamiaru zdradzać cię z nikim, nawet z mamą czy Iwonką, o ile tak sobie zażyczysz - powiedziałem poważnym, neutralnym głosem.
- O czym ty mówisz? Małżeństwo? Mówisz poważnie? I czujesz się, jak mój mąż?  
          Byłem trochę zaskoczony reakcją Melanii i nagle dotarło do mnie. Nie mówiliśmy o tym, bo było to ponad nami. Ale tak naprawdę Melania o tym myślała, to było w niej. Co prawda, nie mogliśmy zawrzeć związku małżeńskiego, bo byliśmy spokrewnieni.
          Co wcale nie oznaczało, że Melania nie mogła o tym marzyć.
- Wiesz dobrze Melanio, że gdybym mógł cię poślubić, nie zastanawiałbym się ani sekundy, żeby poprosić cię o rękę. Czy zgodziłabyś się zostać moją żoną, Melanio? - odezwałem się nagle do niej, rzucając się z wysokiej skały do głębokiej wody.
- Czy właśnie poprosiłeś mnie o rękę? - zapytała z niezwykle poważną miną.
- Tak, jakby. Szkoda, że nie możemy tego zrobić naprawdę - powiedziałem, traktując to, co mówiłem, niemal żartobliwie i z uśmiechem.
- Przestań się śmiać. To dla mnie zbyt poważna sprawa, więc powiedz poważnie; naprawdę chciałbyś mnie poślubić? - zapytała ponownie i to przestało być dla mnie śmieszne.
          Jej spojrzenie było niezwykle intensywne, z oczami jarzącymi, jak ogniki. Ja też spoważniałem, ale byłem całkowicie zdezorientowany.  
- Oczywiście, że poślubiłbym cię Melanio, gdyby była taka możliwość. Ale przecież oboje wiemy, że nie jest to możliwe, bo jesteśmy blisko spokrewnieni. A co z tą dziewczyną? Prosiłaś, żeby ci o niej opowiedzieć. To Maja, takie ma imię - powiedziałem, chcąc zmienić temat rozmowy.  
- Pieprzyć Maję! Nie chcę teraz o tym mówić. A więc panie dowcipny, wiem, że nie możemy się legalnie pobrać, ale istnieje takie coś, jak ceremonia zaangażowania - powiedziała, uderzając mnie żartobliwie w ramię.
          Potrząsnąłem głową z niedowierzaniem, bo słyszałem o czymś takim po raz pierwszy. Spojrzałem na Melanię, ale wyraz jej twarzy był nadzwyczaj poważny.
- To w zasadzie wygląda, jak ślub, tylko bez mocy prawnej. Uczestniczyłam w czymś takim, kiedy para moich przyjaciół zawierała coś takiego i składała sobie nawzajem przysięgę w obecności świadków. Są gejami - kontynuowała naszą rozmowę.
          Teraz zrozumiałem, o czym myślała i mówiła.
- Gdybyśmy mogli takie coś przeprowadzić, bardzo chętnie ożeniłbym się z tobą, panno Melanio - oświadczyłem i pocałowałem ją w nos.  
          Był już późny poranek i mój żołądek upominał się o jedzenie, ale widziałem, że Melania oczekuje ode mnie jakiegoś działania. Wstałem więc z łóżka, podszedłem do niej i uklęknąłem, a ona odwróciła się do mnie, uśmiechając się od ucha do ucha.  
          Spojrzałem jej głęboko w oczy i zobaczyłem jej błyszczące oczy.
- Melanio, czy zrobiłabyś mi ten największy zaszczyt, godząc się zostać moją żoną? - powiedziałem, ujmując jej dłoń i składając na niej pełen szacunku, czuły pocałunek.  
          Nagle poczułem, jak łzy zaczęły płynąć z jej oczu.
- O, tak! Tak! Poślubię cię! Nigdy nie myślałem, że to się stanie! Nigdy! - szlochała.
          Podciągnęła mnie do góry i obejmując się mocno, całowaliśmy się długo i  namiętnie. Podniosłem ją z podłogi i traktując, jak najcenniejszy skarb, położyłem ją na łóżku. Uklękłem i siadając na podwiniętych nogach, podciągnąłem ją do naszej pozycji.
          Kochaliśmy się z uczuciem i namiętnie. Powoli poruszaliśmy się razem, mocno obejmując się i nie przerywając całowania. Wkrótce oboje mieliśmy pierwsze orgazmy tego dnia. Kiedy było po wszystkim, spojrzałem głęboko w jej zamglone oczy.
- Kocham cię Melanio, jak samo życie - powiedziałem.
          Kiedy to usłyszała, skinęła tylko głową, zamknęła oczy i przytuliła się do mnie, łkając w moje ramię. Wiadomości w naszej rodzinie rozchodzą się błyskawicznie, więc Melania, mama i babcia zebrały się w kuchni, aby porozmawiać o ceremonii zaangażowania.
          Tata z dziadkiem wyszli na podwórko, żeby omówić i popracować nad jakimś projektem, a ja wraz z Iwoną siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy telewizję. Wiadomość o moich oświadczynach i ceremonią, zdenerwowała moją młodszą siostrę.
          Wstała z fotela i podeszła do mnie, siadając obok.
- Kamilu, czy jesteś pewien, że oświadczając się cioci, postępujesz właściwie? Przecież to poroniony pomysł, nie sądzisz? Nie myśl, że to coś zmieni między nami. Za długo na to czekałam, żebyś teraz powiedział mi, że nie będziesz ze mną w dniu moich urodzin. To byłoby okrutne i niesprawiedliwe z twojej strony, nie sądzisz?
          Widziałem, że Iwonka jest bardzo zdenerwowana na mnie. Nawet w myśli nie przypuszczałem, że bycie ze mną w dniu swoich urodzin, jest dla niej tak ważne. A ja miałem ochotę i chciałem z niej zażartować. Dotarło do mnie, jak bardzo mogłem ją zranić.
- Dlaczego sądzisz, że moje oświadczenie się Melanii, może coś zmienić w naszych relacjach i w mojej obietnicy, że będę z tobą w dniu twoich urodzin? Powiedziałem ci, że kocham cię i to uczuciem dalekim od braterskiego, więc bycie z tobą jest tak samo ważne dla mnie, jak i dla ciebie. A to, że chcę się zobowiązać wobec Melanii, to ona na to zasługuje, nie sądzisz? - zapytałem Iwonę, co spowodowało, że zarumieniła się.
- Obiecujesz więc, że mnie nie zawiedziesz? - zwróciła się do mnie, patrząc na mnie swoimi sarnimi ślepkami.
- Oczywiście! Nie tylko obiecuję, ale zrobię wszystko, żebyś była zadowolona ze mnie - odparłem zdecydowanie i prawie z nieukrywaną pasją w głosie.
          Zobaczyłem, że odetchnęła z ulgą, uśmiechnęła się i przytuliła.
- Dziękuję. Po prostu musiałam się upewnić i cieszę się, że będę z tobą. A teraz opowiedz mi wszystko o zeszłej nocy. Słyszałem krzyki i chcę trochę szczegółów - mruknęła szczebiotliwie.  
- No, nie wiem siostrzyczko czy mogę o tym rozmawiać z tobą. Obawiam się, że tak mama, jak i babcia nie byłyby szczęśliwe, gdyby wiedziały, że rozmawiam z tobą o tych rzeczach - powiedziałem pogodnym tonem, nie chcąc jej rozdrażnić.
- Mam to w..., wiesz gdzie, braciszku! Daj spokój, Kamilu! To niesprawiedliwe, że wy się bawicie, a ja słucham i wyobrażam sobie wszystko.... A wyobraźni mi nie brakuje. A więc nie drażnij mnie, bo masz przed sobą na razie sfrustrowaną siostrę, a możesz mieć szaloną... - powiedziała i usłyszałem dziwnie znajomy chichot.  
          Spojrzałem jej w oczy i zobaczyłem, że jest całkowicie szczera i chyba nie żartuje.  
- Czy myślisz, że jeśli ci opowiem, to nie poczujesz się jeszcze gorzej? Naprawdę nie chcę cię wkurzyć bardziej, niż już raz to zrobiłem - powiedziałem.  
          Po moich słowach, uśmiechnęła się słodko.
- Wiesz, że cię kocham i teraz jesteś miłym bratem. Nie, to na pewno nie pogorszy sprawy. Proszę, opowiedz mi, co tam się działo. Bo, jeżeli nie, to wrócę do sposobów z naszego dzieciństwa. Zobaczymy czy nadal reagujesz na łaskotki tak, jak wtedy - zagroziła i widziałem że nie żartuje.  
          Pomyślałem o naszych niektórych walkach z łaskotkami, które stoczyliśmy i  uśmiechnąłem się.
- O panie, tylko nie to - powiedziałem, pamiętając, że mimo, że byłem silniejszy, Iwonka przeważnie wygrywała ze mną, bo byłem bardziej wrażliwy niż ona.
          Słuchała uważnie, gdy opisywałem wydarzenia poprzedniego wieczoru z Melanią, mamą i babcią. Mogłem powiedzieć, że miało to na nią niesamowity wpływ, ponieważ oddychała głęboko, a jej twarz robiła się coraz bardziej czerwona.  
          Od czasu do czasu przesuwała się na kanapie oraz krzyżowała i suwała gwałtownie nogami. Obserwowałem ją uważnie i widziałem, jak od czasu do czasu mocno zaciska powieki oraz dotyka się impulsywnie w okolicach cycków i krocza.
- I to by było wszystko, a potem poszliśmy spać, każdy do swojego pokoju - powiedziałem, kiedy zakończyłem swoją opowieść o zabawie w szpital z trójką bliskich nam kobiet.
          Iwona milczała przez kilka minut, siedząc obok mnie i głęboko oddychając.
- Wow. Po prostu, wow. A teraz muszę iść do swojego pokoju, bo za chwilę zaatakuję cię i złamię obietnicę daną mamie. Dziękuję ci, że podzieliłeś się ze mną tym wszystkim. Kocham cię braciszku i przygotuj się, że będziesz biedny, kiedy cię w końcu dopadnę - powiedziała i pocałowała mnie w policzek, a nie w usta, jak już od jakiegoś czasu robiła.
          Oderwała się ode mnie i pobiegła do swojego pokoju. Poczułem wielką ulgę, że mnie nie zaatakowała, bo to co jej opowiedziałem, wywarło na mnie taki sam wpływ, jak na nią. Gdyby mnie dotknęła lub pozwoliła na dotyk siebie, pewnie wymknęłoby się to spod naszej kontroli.
          Przez chwilę siedziałem na kanapie z szalejącym od erekcji kutasem i przemyślałem całą sytuację. To że wyprowadziłem się z domu do Melanii, miało wprost zbawienny wpływ na naszą sytuację rodzinną i nasze bratersko-siostrzane relacje.
          Ta świadomość uzmysłowiła mi, jaką mądrością wykazali się nasi rodzice, a szczególnie tata, kiedy zasugerował wprost, żebym wyprowadził się z domu i zamieszkał z Melanią. Przecież gdybym tego nie zrobił, Iwonka na pewno już dawno by mnie zaatakowała.
          Byłem starszy i powinien być w stanie dać jej odpór, ale widząc teraz, jak impulsywnie reaguje Iwona, niewątpliwie znalazłaby sposób, aby mnie zdominować albo przekonać do zrobienia wszystkiego, co podsuwała jej szalona wyobraźnia.  
          Cóż, jeżeli miałem stać się dorosłym, dojrzałym facetem, który oświadczył się i miał stać się mężem uwielbianej kobiety, musiałem szybko dorosnąć do tej roli i zwracać większą uwagę na wszystkie małe rzeczy, które wcześniej przegapiłem z powodu ignorancji.
          Reszta mojego urodzinowego weekendu minęła bardzo szybko. W niedzielę po śniadaniu Melania zaproponowała mi poranny spacer do miasta. Byłem lekko zdziwiony, bo Melania raczej nigdy nie była typem spacerowicza.  
          Kiedy podeszliśmy do mojego samochodu, zrozumiałem, że spaceru nie będzie. Wsiedliśmy do samochodu i Melania powiedziała wprost, że jedziemy do sklepu jubilerskiego w centrum handlowym. Widząc moją minę, wybuchnęła śmiechem.
          W sklepie jubilerskim sprzedawca przedstawił nam kilka palet pierścionków zaręczynowych. Melania powiedziała mi wprost, że to ja mam wybrać, bo to ja się jej oświadczyłem. Zasugerowałem więc kilka z nich, które mi się podobały.
          Melania z uśmiechem na twarzy powiedziała, że podoba jej się mój wybór i dodała, że mam dokonać ostatecznego wyboru tak dla niej, jak i dla siebie. Włos mi się zjeżył na głowie, kiedy usłyszałem cenę wybranych przeze mnie pierścionków.
          Spojrzałem na sprzedawcę, a potem na Melanię z miną, jakbym zjadł coś niestrawnego. Melania widząc moją minę, omal nie wybuchnęła śmiechem. Sprzedawca też się uśmiechnął, jakby zjadł cytrynę i widząc moje niezdecydowanie, wolał milczeć.
- Proszę o rachunek. Zapłacę kartą - zwróciła się do sprzedawcy Melania.  
- Oczywiście, proszę pani. Już podaję terminal - powiedział sprzedawca, który potknął się o własne nogi, szczęśliwy, że może nam sprzedać bardzo drogi komplet pierścionków z tytanu.
          Melania wyjęła swoją złotą kartę Visa i sfinalizowała całą transakcję, a ekspedient wprost promieniał, widząc z jakim klientem ma do czynienia. Kiedy wróciliśmy do domu, babcia wraz dziadkiem byli już spakowani i gotowi do powrotu do domu.  
          Melania oczywiście nie omieszkała pochwalić się wszystkim swoim nowym pierścionkiem i ani na chwilę nie przestała się uśmiechać, okazując, jak bardzo jest szczęśliwa. Było mi trochę głupio, bo wmawiała wszystkim, że dostała pierścionek ode mnie.
          Zapomniała tylko dodawać, że sama za niego zapłaciła. Zapakowałem walizki do samochodu dziadków i wróciłem do środka, żeby się z nimi pożegnać. Uścisnąłem rękę dziadkowi, a on uśmiechnął się, przytulił mnie i spojrzał na mnie zdawkowym spojrzeniem.  
- Cóż, to był chyba dla ciebie Kamilu udany weekend urodzinowy, prawda? Nie wiem tylko, czy powinienem być szczęśliwy czy zazdrosny o to, co zrobiłeś z twoją babcią, a moją żoną.
- Mogę tylko przeprosić cię dziadku. Mam nadzieję, że nie jesteś zły? - powiedziałem, nie wiedząc, co myśleć o słowach dziadka.
- Nie. Nic mi nie jest. Właściwie to trochę się cieszę, bo widzę, jak bardzo jest szczęśliwa - powiedział, śmiejąc się i naraz walnął mnie w ramię, widząc, że babcia idzie w naszą stronę.
- Cholera jasna. co zrobiłeś z moją żoną, że cały czas chichocze i nie ma ochoty wracać - warknął na mnie żartobliwie i natychmiast uniósł ręce do góry.
- To nie oznacza, że chciałbym wiedzieć, ale ....zawsze.... - dodał, śmiejąc się.
          Babcia podeszła, zachichotała i pocałowała dziadka w policzek.
- Poczekaj, aż dotrzemy do domu, wtedy się dowiesz - powiedziała.
- Widzisz, co zrobiłeś? Mówiłem ci? - odezwał się dziadek i ponownie uścisnął mi dłoń, po czym odwrócił się i wyszedł, aby dać nam z babcią trochę czasu, sam na sam.
          Babcia przytuliła mnie mocno i uścisnęła tak, że mi dech zaparło. Podniosłem ją z ziemi i oddałem mocny uścisk. Mój kutas momentalni obudził się i babcia to poczuła.
- Nawet nie wiesz, jak będę za tobą tęsknić. Nigdy nie myślałam, że coś takiego się wydarzy. I nie myślę tylko o tobie i Melanii, co samo w sobie jest wspaniałe. Widzę, jak sprawiłeś, że moja córka wróciła do życia i jak bardzo jest szczęśliwa, że ma ciebie i twoją mamę. A to, co było między nami, jest ponad wszelkie wyobrażenia. Mam nadzieję, że może uda nam się to powtórzyć, kiedy was ponownie odwiedzimy. A może i ty mógłbyś kiedyś nas odwiedzić…? - powiedziała babcia i zachichotała, ale wyczułem, że w tym, co mówiła, było trochę powagi.
- Cóż, babciu, nie wiem, co o tym pomyślałaby twoja córka, ale ten weekend będę uważał za najwspanialszy weekend w moim życiu.
- Ja też tak uważam, mój najsłodszy wnuczku i kochanku. Odzyskałam moje córki i one też podzieliły się ze mną swoją miłością w przenośni i w życiu. Czuję się naprawdę szczęśliwa i żadne słowa nie opiszą tego, jak bardzo jestem wdzięczna i im, i tobie.
          Pocałowała mnie delikatnie i wsunęła swój język, przepychając się chwilę z moim. W końcu postawiłem ją na ziemi. Pogłaskała delikatnie mojego kutasa.
- Wiesz, że będę tęsknić za tobą i za nim, bo sprawił, że znów poczułam się kobietą. Kocham cię Kamilu. Do widzenia kochanie. Pamiętaj i pomyśl czasami o swojej starej babci. Już się cieszę, że niedługo znowu się spotkamy na urodzinach Iwonki. Mam nadzieję, że znajdziesz czy wygospodarujesz chwilę, aby spędzić trochę czasu ze mną, kiedy tu będziemy.      
          Puściła mi oczko, pocałowała szybko, po czym, odwróciła się i wyszła. Myśląc  o urodzinach Iwony, nie wiedziałam, jak zdołam znaleźć tyle czasu i sił, by poświęcić każdej z tych moich kobiet tyle uwagi, na jaką zasługiwały.  
          Uśmiechnąłem się w duchu i poczułem się najszczęśliwszym facetem na świecie.   .....cdn.....

2 komentarze

 
  • Robert72

    Czyżby siostra chciała go za męża ? Super

  • emeryt

    Skąd Ty czerpiesz te tematy do swoich opowiadań?, bo mnie przychodzi tylko jedno: wujek GOOGLE. Czy w realu coś takiego trafia się? - chyba tak, bo jak mówią: nic co ludzkie nie jest niemożliwe. Serdecznie pozdrawiam, życząc Tobie chęci do pisania bardzo dużo.