Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Więzi rodzinne, miłość i erotyka - cz. I

Po wyłączeniu telefonu, siedziałem przez chwilę w ciszy na swoim łóżku. Powoli docierało do mnie to, co się właśnie stało. Najpierw poczułem dziwne skurcze żołądka, zimno, gorąco, a potem walenie serca, jakby miało wyskoczyć z piersi. I naraz poczułem się lekko i swobodnie.  
          Na duszy i ciele. Czułem się jakby urosły mi skrzydła. Mimowolnie dotknąłem nawet ramion, na szczęście ich nie było. Dotarła też do mnie prośba cioci, o zachowanie naszego spotkania w całkowitej tajemnicy, która zabrzmiała w jej ustach niezwykle poważnie, niemal groźnie.  
          Znałem swoją mamę, więc rozumiałem obawy jej siostry Melanii. Trudno, żeby było  
inaczej, kiedy mama wprost trzęsła się nad nami. Zachowywała się tak, jak stara kwoka nad swoimi kurczętami, tak wobec mnie, jak i mojej młodszej siostry Iwony.  
          Prawie przez całą niedzielę byłem nieswój. Zachowywałem się tak, jakbym chodził po rozżarzonych węglach. Roztrzęsiony i podekscytowany perspektywą tego, co może wydarzyć się podczas spotkania z ciocią Melanią, nie miałem na nic chęci, czy to na jedzenie, czy na picie.  
          Nie uszło to uwadze mamy, która spoglądała na mnie z coraz większą troską i  niepokojem.
- Kamilu, co się z tobą dzieje? Cały czas jesteś jakiś nieswój i prawie nic nie jesz? Co jest z tobą nie tak, że tak się zachowujesz? - zapytała mnie wprost, wyraźnie zdenerwowana, wręcz rozeźlona.  
- Mamo, nic się nie dzieje. Jestem po prostu trochę zmęczony, bo nie spałem wiele tej nocy.
          Widząc zdenerwowanie mamy, próbowałem usprawiedliwić i wyjaśnić jej moje dziwne czy niezrozumiałe dla niej zachowanie.
- Rozumiem. Cały czas myślisz o cioci Melanii, tak? I nie próbuj kłamać czy kręcić. A może myślisz, że nie zauważyłam wczoraj tych waszych występów czy migdalenia się podczas tańca? - powiedziała, patrząc na mnie przenikliwym, niezbyt przyjemnym spojrzeniem.
- Czy to było aż tak widoczne czy oczywiste, mamo? - ledwie zdołałem wykrztusić przez ściśnięte, zaschnięte gardło.  
- A nie? Przecież widziałam, że oboje byliście speszeni, kiedy tobie coś tam urosło w spodniach. A to obracanie się czy potrząsaniem przez nią tyłkiem? I te twoje spojrzenia? Też byłam kiedyś młodą dziewczyną, więc znam to i wiem, do czego to prowadzi. Większość facetów w takiej sytuacji myśli nie głową, a swoimi kutasami. Więc nie widziałam i nie widzę w tym twojej winy, lecz jej. Jest więcej niż dorosłą czy dojrzałą kobietą, wiec dobrze wiedziała, jaki to wywrze wpływ na ciebie, młodego chłopaka.  
I przy najbliższej okazji zamierzam wygarnąć jej, co o tym myślę.  
          Kiedy mama zakończyła swoją wypowiedź, stałem w milczeniu, patrząc jej w oczy. Zaskoczyła mnie, używając słowa ‘kutas’, ponieważ dotąd nigdy takich słów w naszej obecności nie używała.
- Mam rozumieć, że jednak podkochujesz się w swojej cioci, tak? Od kiedy to trwa? - zapytała, kiedy się trochę uspokoiła, już bez złości i dość neutralnym tonem.
- Właściwie to od wczoraj. Jej perfumy były wprost odurzające i zobaczyłem w cioci całkiem inną osobę, niż do tej pory, a właściwie to piękną kobietę - powiedziałem, patrząc mamie prosto w oczy.
          Moje śmiałe spojrzenie zwiodło mamę i nie wyczuła kłamstwa w tym, co powiedziałem.  
- Perfumy, mówisz? Zapach perfum cioci spowodował, że zobaczyłeś w cioci inną osobę, a właściwie kobietę? Dziecko drogie. Masz dopiero dziewiętnaście lat i nie dziwię ci się, że nie odróżniasz zauroczenia od zakochania się. A to, że w cioci zobaczyłeś piękną kobietę, jest właśnie zauroczeniem. Musisz to z siebie wyrzucić, synu. Ciocia jest od ciebie dwa razy starsza, a poza tym jesteście bliskimi krewnymi. To jest siostra twojej mamy i nie możesz się w niej zakochać, rozumiesz to? Wasz związek byłby czymś, co nigdy nie powinno się zdarzyć w naszej rodzinie. Mam nadzieję, że jesteś na tyle rozumnym, zdroworozsądkowym chłopcem, że to rozumiesz.
          Mama zakończyła swoją tyradę, a ja stałem i nic nie mówiąc, kiwałem głową. Na moje szczęście mama na tym poprzestała i dała mi buziaka, po czym, odeszła do swojej roboty. A moje myśli nadal koncentrowały się na osobie cioci Melanii i spotkaniu z nią.
          Zdawałem sobie doskonale sprawę, że gdyby mama miała choć cień podejrzeń, że nie byłem wobec niej szczery, ruszyłaby jak lwica do walki o mnie, ze swoją siostrą. Ciocia Melania również miała co do tego całkowitą pewność i rację.  
          Nie miałem jednak zamiaru przejmować się tym za bardzo, bo moje myśli były już zajęte dniem jutrzejszym. Byłem tym niesamowicie podekscytowany, ale budziło to też mój niepokój i niepewność. To powodowało, że byłem bardzo nabuzowany, ale jeszcze bardziej sfrustrowany.  
          Zacząłem zastanawiać się nad tym, czego ewentualnie będę potrzebował, będąc u cioci, gdyby sytuacja rozwinęła się po mojej myśli. Czy będą mi na przykład potrzebne prezerwatywy? Ciocia i wujek nigdy nie mieli dzieci. I nigdy nie słyszałem; dlaczego?
          Czy były to problemy zdrowotne któregoś z nich, czy po prostu nie chcieli ich mieć. Dużo podróżowali, więc nie był to problem materialny. Pomyślałem więc, że nie zaszkodzi mieć ze sobą paczkę prezerwatyw, tak na wszelki wypadek.  
          Ciocia na pewno ich nie posiadała. Po prostu nie była tym zainteresowana. Kiedy nadeszła kolejna noc, położyłem się do łóżka z mieszanymi uczuciami i napęczniałą do bólu głową. Nie było mowy o normalnym śnie.  
          Nafaszerowany myślami o ewentualnym seksie z ciocią, leżałem w łóżku ze sztywnym jak kołek kutasem, rzucając się i przewracając nieustannie z boku na bok. Na krótką chwilę odpływałem w marzenia senne, by ponownie budzić się, zlany potem i coraz bardziej wyczerpany.
          Powtarzało się to przez całą noc, aż w końcu wyrwał mnie całkowicie ze snu alarm budzika w telefonie. Wyczerpany, z podkrążonymi z niewyspania oczami, zwlokłem się z łóżka, ogoliłem, a potem wziąłem prysznic i przygotowałem się do 'wyjścia' do szkoły.      
          Włączyłem na chwilę laptop i zerknąłem na dzisiejszy program zajęć w szkole. Odetchnąłem z ulgą. Tak, jak powiedziałem cioci, plan zajęć był faktycznie dość szczęśliwy dla mnie. Nie było zajęć, z którymi mógłbym mieć problemy z powodu nieobecności.
          Ubrałem się i zszedłem na dół, do kuchni. Mama przygotowywała kanapki na drugie śniadanie dla młodszej siostry. Spojrzała na mnie krytycznym wzrokiem.  
- Wyglądasz, jakbyś wrócił z szychty z kopalni. Znowu nie spałeś, tak? - zapytała z nieukrywaną troską w głosie.  
- Tak, jakby. Nie za dużo - odpowiedziałem w miarę normalnym, neutralnym tonem.
- No to będziesz miał przechlapane, synu. Staraj się przynajmniej nie spać na zajęciach. Sądzę, że twoi nauczyciele nie byliby za bardzo zachwyceni, gdybyś spał na ich wykładach - wyraziła z niejakim sarkazmem opinię o moim wyglądzie i zmęczeniu z niewyspania.  
- No, cóż. Zrobię, co w mojej mocy, mamo, aby nie dać powodu do kpin z mojego wyglądu - powiedziałem, krzywiąc twarz w próbie uśmiechu.       
          Podziękowałem mamie, kiedy usiłowała wmusić we mnie kanapkę, po czym powiedziałem, że muszę jechać i uściskałem mamę. Przyciągnęła mnie do siebie i przytuliła, a potem pocałowała w policzek, czego dotychczas właściwie nie robiła.
- Nie przejmuj się tak Kamilu. Wkrótce wszystko wróci do normy. Poznasz jakąś fajną, sympatyczną dziewczynę i zapomnisz o tym incydencie z ciocią. Kocham cię synku. Jedź ostrożnie i szczęśliwie - powiedziała, poklepując mnie serdecznie po ramieniu.           
- Też cię kocham, mamo. Do zobaczenia wieczorem. - powiedziałem i ruszyłem szybko do drzwi.     
          Wsiadłem do samochodu i podjechałem do marketu. Kupiłem paczkę prezerwatyw, a potem w samochodzie wklepałem adres cioci Melanii do GPS. Jadąc do cioci, trafiłem w godzinę szczytu, więc zajęło mi to nieco więcej czasu, niż sądziłem.  
          Kiedy lektor w GPS zasygnalizował, że jestem około piętnastu minut od celu, zadzwoniłem do cioci, zgodnie z jej życzeniem, że dojeżdżam do jej domu.
- Kiedy dojedziesz, wjedź od razu do garażu. Będzie otwarty. Mam bardzo ciekawskich sąsiadów, a nie chciałabym plotek na mój, a tym bardziej na nasz temat - usłyszałem z głośnika.
- Jasne! Nie widzę problemu - powiedziałem i uśmiechnąłem się, słysząc 'na nasz temat'.
          Kiedy dotarłem na miejsce, wjechałem od razu do garażu. Po chwili w drzwiach łączących garaż z domem, pojawiła się ciocia Melania i pilotem zamknęła drzwi od garażu. Uśmiechała się, kiedy wysiadałem z samochodu.  
          Z wrażenia zapomniałem o prezerwatywach, leżących na tylnym siedzeniu. Melania zwróciła na to uwagę.  
- Zapomniałeś o czymś z tylnego siedzenia. Potrzebujesz tego? I co to jest? - zapytała z ciekawością.
- Och, nic takiego. Paczka prezerwatyw - powiedziałem, szczerząc zęby w uśmiechu.
- Nie będą ci potrzebne, kochanie. No, cóż. Powinnam ci to wyjaśnić wcześniej, przepraszam - zwróciła się do mnie z nieco smutnym spojrzeniem. Zrozumiałem ją bez słów.  
- Nie widzę problemu Melu. Nie masz za co przepraszać. I tak nie moglibyśmy mieć dzieci - uprzedziłem ciocię, że zrozumiałem, że to ona miała problemy zdrowotne i że nie musi mi nic wyjaśniać.
- No, cóż. Jestem pod wrażeniem. W lot łapiesz, co jest grane i wyciągasz wnioski - skomentowała moje słowa.  
          Wrzuciłem prezerwatywy do schowka i ruszyłem w jej stronę. Melania miała na sobie spodnie dresowe i koszulkę sportową. Była bez stanika, o czym świadczyły wypukłości jej sutków na koszulce. Nie miała makijażu, a jej włosy były związane w kucyk.
- Wybacz, że tak wyglądam. Przez godzinę ciężko pracowałam na orbitreku, próbując pozbyć się stresu i zdenerwowania. Nie udało się, ale przynajmniej próbowałam - sumitowała się przede mną.
- Wygląda na to, że nie tylko ja się denerwuję - powiedziałem z prawdziwą ulgą.  
- Och, moje słodkie biedactwo - powiedziała i otworzyła dla mnie ramiona.
          Rzuciłem się w jej objęcia i przez chwilę obejmowaliśmy się i tulili do siebie.
- Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo cieszę się, że jesteś ze mną - usłyszałem jej ciepły, gruchający głos.
          Ujęła dłońmi moją twarz i po raz pierwszy pocałowaliśmy się w usta. Poczułem, że dobija się językiem do moich ust, więc uchyliłem wargi i po chwili całowaliśmy się, jak dwójka stęsknionych za sobą, szaleńczo w sobie zakochanych, osób.  
          Nie mogłem się powstrzymać. Przesunąłem rękę, aby pogłaskać jej piersi przez koszulkę. Cały się trzęsłem z podniecenia. Przerwała pocałunek i powstrzymała moją rękę.
- Kochanie, wyluzuj i zwolnij trochę. Dojdziemy i do tego, ale najpierw musimy zająć się tobą - powiedziała i sięgnęła w dół.  
          Położyła dłoń na moim kutasie, który był już sztywny do bólu i zrobiła poprzez spodnie kilka ruchów napletkiem góra - dół.
- A więc tak to wygląda. I tak się właśnie czujesz, prawda? Szkoda, że nie mogłam go dotknąć w sobotę, kiedy byliśmy na parkiecie - powiedziała pogodnie i patrząc na mnie, zachichotała.
- Pewnie zdziwisz się, ale twój kutas kochanie jest pierwszym, którego dotykam od śmierci wujka Darka. Zaskoczony? Ja też czuję się dziwnie, ale jest mi niezmiernie miło, że mogę to teraz zrobić i że jest to twój kutas, Kamilu.
            Ciocia mówiła, a ja stałem i oddychając ciężko, myślałem tylko o tym, żeby ją położyć na podłodze i zerżnąć. Chyba wyczuła, że jestem zestresowany, ale i podniecony. Nie wiedziała tylko, że przez moją biedną głowę przetacza się jeszcze całe stado, związanych z nią, kosmatych myśli.
- Coś mi mówi, że pewnie nie jadłeś dzisiaj śniadania. Jest tak kochanie? - zapytała pogodnie.
- No cóż. Tak szybko chciałem wyjść z domu, że nie zaprzątałem sobie głowy jedzeniem. Poza tym miałem mocno ściśnięty żołądek i nie odczuwałem żadnego głodu. Teraz czuję się już na tyle dobrze, że śniadanie byłoby dobrą rzeczą, o ile nie sprawi ci to dodatkowego kłopotu - odparłem, bo słowa Melanii o jedzeniu obudziły we mnie apetyt i wilczy głód.
- Tak myślałam. A więc najpierw zjemy śniadanie, bo też nie jadłam, a potem weźmiemy prysznic, bo czuję się spocona, brudna i śmierdząca. Kiedy to zrobimy, porozmawiamy sobie spokojnie, abyśmy się mogli trochę bardziej poznać. Czy moja propozycja odpowiada ci kochanie, czy może masz na ten temat inne zdanie i po prostu chciałbyś jak najszybciej pieprzyć się ze mną?
             Przez całe moje życie nie słyszałem właściwie przekleństw czy ordynarnych słów w ustach moich rodziców. Nie byłem więc przyzwyczajony do ostrych czy zdecydowanych wypowiedzi, kiedy więc ciocia użyła słowa ‘pieprzyć’, byłem trochę zszokowany.
          Tym bardziej, że Melania (tak ją już będę nazywał, zgodnie z jej życzeniem) też nigdy nie używała w naszej obecności przekleństw oraz niegrzecznych czy wulgarnych słów.
- Jedzenie w twoim towarzystwie, przygotowanego przez ciebie śniadania, brzmi bardzo dobrze. Wygląda też na to, że masz wszystko zaplanowane, więc nie będę burzył twojego planu. Dla mnie i tak jest to prawdziwy cud, że jestem tutaj z tobą. Że cię widzę, dotykam, mogę cię całować, rozmawiać. A pieprzyć się (fajne słowo) będziemy wtedy, kiedy uznasz to za stosowne i właściwe.
          Sam sobie dziwiłem się, że tak spokojnie przyjąłem słowa Melanii i jej plany na wspólne spędzenie dzisiejszego dnia. Melania też spokojnie wysłuchała mnie i jej buzię rozpromienił piękny uśmiech.
- Cieszę się, że myślisz głową, a nie kutasem, jak często mówi twoja babcia, a nasza mama -powiedziała pogodnie, a potem zachichotała.  
          Widocznie tak moja mama, jak i Melania, chichotanie odziedziczyły w genach. Ruszyliśmy w stronę kuchni. Szedłem za nią, obserwując jej rewelacyjny tyłek. Wiedziała, na co patrzę, bo zatrzepotała pośladkami i ponownie zachichotała.  
          Potem, jakby nigdy nic, przed wejściem do kuchni, ściągnęła dresowe spodnie i majtki. Trzymając je w ręku, paradowała przede mną z nagim tyłkiem i kroczem, potrząsając pośladkami i podśpiewując; striptiz dla Kamilka…, striptiz dla Kamilka….
- Podoba ci się to, co widzisz, kochanie? To będzie wszystko twoje - zwróciła się do mnie.
- Dobrze wiesz, że tak. To wygląda dużo lepiej, niż sobie wyobrażałem - powiedziałem, patrząc na nią i szczerząc zęby w uśmiechu.
          Przed wejściem do kuchni, ponownie założyła majtki i spodnie.
- Czy mówiąc, że jest to lepsze, niż sobie wyobrażałeś, miałeś na myśli te chwile, kiedy szarpałeś się, myśląc o mnie? - zapytała, śmiejąc się nieco lubieżnie. Widać było, że też jest już mocno nabuzowana.
          Zaczerwieniłem się i patrząc Melanii w oczy, pokiwałem głową.
- Nie przejmuj się. Wiem, co robią chłopcy w twoim wieku, ale ty pewnie nie wiesz, że tak dziewczyny, jak i kobiety również dotykają się, albo i szarpią, myśląc o swoim lub innym fajnym chłopaku. A bardzo często o facetach ze stron porno. Ja też masturbuję się prawie codziennie.  
          Domyślałem się tego, więc nie było to dla mnie nic nowego. Dziwne było tylko to, że Melania mówiła o tym tak otwarcie. Czyli potwierdziła to wszystko, co mówiła do mnie, rozmawiając ze mną wczoraj. Nie była już dla mnie ciotką. Zachowywała się ze mną tak, jak moja dziewczyna.    
- A tak mówiąc między nami, szarpałeś się wczoraj czy dzisiaj rano? - zapytała, ot tak sobie, prawie obojętnym tonem.
- Nie. Oszczędzałem się…dla ciebie, Melu. Nie chciałbym cię zawieść - oświadczyłem zdecydowanie i nieco bezczelnie.
- To bardzo dobrze. Cieszę się, że tak to potraktowałeś. Coś wydaje mi się, że będziesz potrzebował dużo siły, aby za mną nadążyć. Sam wiesz, dlaczego? Minęło trzy długie lata i moja cipka jest strasznie wyposzczona. Ale nie chciałabym, żebyś się stresował z tego powodu. Nie chcę, abyś myślał, że jestem jakimś potworem. Kiedy zaczniemy uprawiać seks, czego pragnę, ma to być przyjemność, tak dla mnie, jak i dla ciebie. Nie jestem wiedźmą, która zjada jajka nastolatków na śniadanie - powiedziała i zachichotała w swoim stylu.  
          Roześmiałem się. Dołączyła do mnie i przez chwilę rechotaliśmy się oboje.                        
- Widzę kochanie, że chyba niewiele spałeś tej nocy. Co powiedziałbyś na chwilę drzemki? - mówiąc to, przestała się śmiać. Musiałem wyglądać niezbyt imponująco, bo była bardzo poważna.
          Czułem się faktycznie, jak rozgnieciona kupa guana.  
- I jak? Wszystko w porządku? - zapytała ponownie, kiedy milczałem.
- Chyba tak. Tak myślę. Myślę, że powinno być OK. - dukałem, jak na egzaminie.
- Dobrze. Może na początek coś zjemy? Co powiesz na omlet lub jajecznicę z szynką? Wiesz, będziemy potrzebować dużo białka - powiedziała i zaśmiała się.  
- Myślę, że to zdecydowanie poprawi nam nastrój i nie tylko - odparłem i też zaśmiałem się.    
          Aż miło było patrzeć, jak sprawnie, bez zbędnych emocji czy ruchów, Melania  zajmowała się smażeniem omletu. Po niedługiej chwili, na stole pojawiły się dwa duże talerze, z dużymi porcjami omletu z szynką. Usiedliśmy przy stole.  
          Omlet udał się Melanii wyśmienicie i zajadaliśmy się nim z wielkim apetytem. Jedząc jedną ręką, drugą trzymaliśmy się nawzajem, gładząc i dotykając się. Jedząc, cały czas  rozmawialiśmy, śmiejąc się i dowcipkując o członkach rodziny, a także o nas samych.
          Melania nie mogła wprost powstrzymać się, dotykając i gładząc mnie po twarzy, patrząc mi przy tym głęboko w oczy. Próbowałem się dostosować i ogarnąć w jakiś sposób poziom emocji i fluidów, które mi cały czas przesyłała. Zachowywała się wręcz, jak nastolatka.
          Skończyliśmy jedzenie i zmyliśmy naczynia. Staliśmy oboje przy zlewie, śmiejąc się, rozmawiając i całując, jak para nastolatków. Kilka razy złapałem Melanię za tyłek. Nie złościła się i zrewanżowała mi się, spryskując mnie wodą. Potem chwyciła mnie poprzez tkaninę za kutasa.
          Mając mokrą rękę, przemoczyła mi spodnie i śmiała się z tego, jak mała dziewczynka. Widać było, jak bardzo cieszy się z mojego towarzystwa i wszystkiego tego, co jest z tym związane. Tak wesołej, rozbawionej i wyluzowanej Melanii nie widziałem nigdy od śmierci wujka Darka, jej ukochanego i uwielbianego przez nią męża.  
          Kiedy zmyliśmy naczynia i uporządkowaliśmy kuchnię, porwałem ją na ręce i przytuliłem do siebie z największą czułością. Całując ją z namiętnością, na jaką było mnie stać, zaniosłem ją do sypialni i położyłem delikatnie na łóżku. Zacząłem ściskać jej tyłek i cycki.
- Poczekaj, poczekaj... ty napaleńcu - powiedziała po chwili, łapiąc z trudnością oddech.
- Muszę najpierw wziąć prysznic, zanim się całkowicie zapomnimy. Widzisz, co ze mną wyprawiasz? Ja też nie jestem z drewna i rozpaliłeś mnie już prawie do białości - dodała, patrząc na mnie i mówiąc z lekkim wyrzutem w głosie.
- Melu, tak bardzo cię pragnę, że tracę rozum. Chcę się z tobą kochać - zajęczałem, będąc już maksymalnie podniecony.
- Ja też cię pragnę, napaleńcu. Pewnie tak samo mocno, jak ty mnie. Ale nie chcę, żebyś wąchał moją spoconą, cuchnącą cipkę - powiedziała ze śmiechem.
- Chcę, żeby twoje pierwsze wrażenie o moim ciele było jak najlepsze, więc pozwól mi na to. Chcę być dla ciebie świeża i pachnąca, podobnie, jak to było w sobotę - dodała, prosząc mnie głosem i spojrzeniem.
- Melu, tak bardzo chciałbym zobaczyć cię nagą. Pozwól mi wziąć prysznic razem z tobą - teraz ja z kolei prosiłem ją o wspólny prysznic. Pragnienie to było tak silne, że aż bolało.
- Jeszcze nie teraz, kochanie. Musisz jeszcze trochę poczekać, dobrze? Mam dla ciebie małą niespodziankę - powiedziała, z trochę tajemniczym, słodkim uśmiechem.
- Wyjdź teraz i przejdź do salonu. Są tam prawie wszystkie moje stare albumy ze zdjęciami. Możesz zacząć je przeglądać, a ja wezmę prysznic, a potem do ciebie dołączę, OK.? Postaram się opowiedzieć ci trochę o sobie, o mojej młodości, o moim ślubie i o życiu z wujkiem Darkiem. Możesz trochę poczekać? I jeszcze o jedno chcę cie prosić. Żebyś powstrzymał się i nie dotykał siebie, dobrze? Wiem, że jest ci ciężko, ale zatrzymaj to dla mnie, OK? Wynagrodzę ci to, kochanie. Obiecuję, że nie będziesz żałował, że tak długo musiałeś czekać - powiedziała i obdarzyła mnie jednym ze swoich słodkich uśmiechów.
- OK.! Spróbuję i zobaczę, co da się zrobić - powiedziałem, szczerząc się do niej w uśmiechu.
          Mucknęła mnie buziakiem w usta i wyszła do łazienki, a ja udałem się do salonu. Usiadłem na kanapie, gdzie leżały albumy ze zdjęciami. Zacząłem przeglądać zdjęcia, gdzie Mela była nastolatką, razem z moją mamą, potem w okresie studiów, odbioru dyplomu ze studiów, itp.  
          Potem były zdjęcia rodzinne z wakacji, pobytów nad jeziorami czy naszym morzem, gdzie mama i ciocia prezentowały swoje kształty w bikini. Kolejne albumy przedstawiały ją i wujka Darka podczas ich wspólnych wypadów urlopowych oraz pobytów nad morzem Czarnym, Śródziemnym czy Bałtykiem. Zawsze wyglądali na bardzo szczęśliwych i zakochanych w sobie.  
          Na większości zdjęć z okresów letnich i pobytów nad morzem, Mela miała na sobie skąpe lub bardzo skąpe bikini. Zdjęcia te ukazywały, jak piękną dziewczyną, a potem kobietą była ciocia Melania. Uwidaczniały jej uroczą buzię i zachwycającą, zgrabną sylwetkę jej osoby.
          Oczywiście prawie na każdym zdjęciu eksponowane były jej wspaniałe, dorodne piersi i nieprzeciętnie zachwycający tyłek. Każdemu z tych zdjęć poświęcałem wiele uwagi, pod kątem zarysów jej pośladków, zarysu sromu czy wypukłości wyraźnie widocznych sutków.  
          To wszystko powodowało nieprzepartą chęć dotykania mojego kutasa, z którego nieustannie wyciekał już preejaculat, powodując spory dyskomfort. Co rusz sięgałem do spodni, żeby po raz któryś dopasować ułożenie mojego kutasa w którejś z nogawek.
          Za każdym razem pojawiała się w mojej głowie obietnica Melanii, że wynagrodzi mi to moje wyczekiwanie i powstrzymywanie się przed masturbacją. W pewnej chwili usłyszałem, że prysznic w łazience Melanii ucichł.  
          Po około pięciu minutach Melania pojawiła się w salonie. Miała na sobie zwykłe, białe majtki i niebieską, nocną koszulę. Świeżo umyte, ciemnobrązowe włosy były upiete w dziewczęcy kucyk. Wyglądała świeżo i dziewczęco.  
          Była bez makijażu, co dodawało jej tylko uroku. I bez makijażu wyglądała oszałamiająco. Do tego ten jej zapach, który działał na mnie urzekająco.
- Wiedziałam, że lubisz ten zapach, wiec pozwoliłam sobie psiknąć parę razy tu i tam. Na dolne partie mojego ciała również, w ramach niespodzianki - powiedziała i zachichotała.  
          Podeszła i usiadła obok mnie na kanapie. Zobaczyła, że oglądam jej zdjęcia w bikini z pobytu nad naszym Bałtykiem.  
- To były wspaniałe wakacje. Byliśmy wtedy całą naszą rodziną nad naszym morzem. Była piękna, wręcz cudowna pogoda i całe dnie spędzaliśmy na plaży. Wydaje mi się, że ładnie wyglądałam. A ty jak myślisz? - zapytała, patrząc na mnie i mrużąc figlarnie oczy.  
- Podobno o takich dziewczynach mówi się teraz; że są to zajebiste laski. Czy podoba ci się takie określenie? - teraz ja z kolei zadałem jej pytanie, śmiejąc się i patrząc jej w oczy.
- No, cóż. Znam to określenie z waszego młodzieżowego żargonu. To jest mocne. Ale podoba mi się, że tak o mnie myślisz - mówiąc to, zaśmiała się.
- To mówiłem o tej dziewczynie na zdjęciu. Bo teraz jesteś Melu jeszcze piękniejsza. I widzę w tobie każdą część tamtej dziewczyny  - powiedziałem, patrząc jej w oczy i obejmując spojrzeniem jej buzię, a potem każdy fragment jej postaci.  
- Och, ale uroczo kłamiesz, pochlebco. Spójrz na to zdjęcie twojej mamy. Czy twoja mama nie była ładna? - zapytała, uśmiechając się.
- Pewnie. Prawie tak piękna jak ty - odpowiedziałem szybko i zdecydowanie.
- To były wtedy najlepsze chwile mojego życia. Po roku od tych wakacji, dowiedziałam się, że nigdy nie będę mogła mieć dzieci - powiedziała i jej twarz zasnuła się smutkiem.  
- Okazało się, że miałam w macicy kilka mięsaków i musieli mi zrobić histerektomię macicy. Musiałam pogodzić się z tym, że nie było mi pisane macierzyństwo - dodała, po chwiili milczenia.
- Tak mi przykro, Melu. Myślałem, że po prostu oboje z wujkiem nie chcieliście mieć dzieci.
          Objąłem Melanię ramieniem i przytuliłem ją do siebie, tuląc i całując z czułością.
- Och, nie martw się kochanie. Pogodziłam się z tym.Teraz mogę już o tym mówić i nie płakać. Ale zajęło mi to wiele czasu. Nigdy nie sądziłam, że można tak rozpaczać. Kiedy spotkałam twojego wujka i zaczęliśmy zbliżać się do siebie, długo nie mogłam się przełamać, żeby mu o tym powiedzieć. Kiedy w końcu to zrobiłam, powiedział mi, że wszystko jest w porządku. Zakochał się we mnie i po prostu chciał mnie taką, jaką byłam. To, że nie mogłam mieć dzieci, nie przeszkadzało mu. Wtedy wiedziałam już, że to już nikt inny, tylko on - kontynuowała już bardziej pogodnym głosem.  
          Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę o sprawach ogólnych, rodzinnych, o mojej szkole, jak widzę się w życiu, a także o jej pracy, o tym, że czasami po powrocie do domu czuje się bardzo samotna.
- Jak więc widzisz kochanie, ta rozmowa była nam potrzebna. Oboje opowiedzieliśmy parę rzeczy o sobie. Część z tego już znaliśmy, ale było też kilka rzeczy o mnie, których nie znałeś i nie wiedziałeś. A ja nie chciałam zaczynać naszego związku, w którym byłyby jakieś nieszczerości, tajemnice, niedomówienia czy jeszcze inne paskudne rzeczy. Oczywiście oboje wiemy, że ta rozmowa nie wyjaśniła wszystkiego, ale mamy czas, aby do tego doprowadzić. Zgadzasz się ze mną kochanie? - zapytała pogodnie, z uśmiechem na buzi.  
- O, tak. To było tak ekscytujące dla mnie, że jestem ci bardzo wdzięczny, że uznałaś mnie za godnego, aby mi przybliżyć siebie czy naświetlić tak wiele rzeczy związanych z tobą i twoim życiem - odpowiedziałem z nieukrywaną egzaltacją w głosie.
- No to poloneza czas zacząć. Tak to się mówi nadal na studniówce, kochanie? - zapytała wesołym, pogodnym głosem.
- Tak. Pewnie to się nie zmieniło od twoich i mamy czasów. Ale chyba nie o tym chciałaś mówić? - zapytałem, bo zorientowałem się, że Melania nawiązując do poloneza ze studniówki, mówiła wprawdzie o początku, ale nie poloneza.  
- Cieszę się, że jesteś bystry. Czy jesteś gotowy? Widzę, że tak - powiedziała i zaśmiała się.
          Wstałem i kiedy podniosła się z kanapy, objąłem ją i porwałem na ręce.  
- Nie wygłupiaj się. Nie tylko nie wyglądam, ale i nie mam już czterdziestu paru kilogramów, jak na tych zdjęciach. Jestem dwadzieścia lat starsza i cięższa, niż ci się wydaje - powiedziała i zachichotała w swoim stylu.
- Nie czuję, że jesteś ciężka Melu - powiedziałem i bez wysiłku zaniosłem ją do sypialni.
          Położyłem ją delikatnie na łóżku i sam położyłem się obok niej.
- Widzę, że nadal jesteś zmęczony i niewyspany. Proponuję więc, że pomogę ci odprężyć się trochę, a potem zdrzemniesz się na chwilę, OK? - powiedziała, nie kryjąc zatroskania.
- Martwisz się o mnie, a co z tobą? - zapytałem, zaskoczony nieco jej troską o mnie.
- Jesteś moim gościem, więc zależy mi na tym, abyś był wypoczęty i czuł się w miarę komfortowo. A ja mogę poczekać trochę dłużej. Zresztą, to ty jesteś dla mnie najważniejszy. Domyślam się, że chciałbyś mnie zobaczyć nagą i skonfrontować mój wygląd z twoimi wyobrażeniami, prawda?
          Zaskoczyła mnie i zaschło mi w gardle. Mogłem tylko pokiwać głową.
- Pomożesz mi to wszystko zdjąć ze mnie, kochanie? - powiedziała i usiadła obok mnie.
          W jednej chwili podciągnąłem do góry jej nocną koszulę i z jej pomocą ściągnąłem ją przez głowę, odsłaniając jej piękne, dorodne i sterczące dumnie piersi. Jej sutki były już twarde jak kamyki, pochyliłem się i wciągnąłem jednego do ust. Zadrżała.
- Hmmm, to smakuje lepiej niż cukierek, który czasem dostawałem od mamy - powiedziałem, mlaskając językiem i rozkoszując się cudownym smakiem jej ciała.
- Coś jeszcze zostawiłeś... - powiedziała i podniosła się, pozwalając mi ściągnąć jej majtki.
- Ooo, tak...Ja czuję się nieźle, a ty kochanie? Podoba ci to, co widzisz? - westchnęła głęboko, obserwując z zadowoleniem moją reakcję na widok jej obnażonego ciała.
          A ja patrzyłem z zachwytem na jej nagie, cudowne ciało. Przesuwałem wzrok od jej piersi, poprzez płaski, gładki, lekko muskularny brzuch aż do lekko owłosionego, przyciętego, wypielęgnowanego wzgórka i cipki. Spotkała się z moim spojrzeniem.
- Wiem, że obecnie dziewczyny preferują gładkie, wygolone lub wydepilowane cipki i ich okolice. Nigdy nie przykładałam do tego szczególnej wagi, a twój wujek akceptował to, co widzisz. Mam nadzieję, że moje owłosienie nie budzi twojego wstrętu. Kiedy uznasz, że moje owłosienie wyraźnie ci przeszkadza, omówimy to i wrócimy do sprawy. OK, kochanie? - zwróciła się do mnie, tłumacząc się i uśmiechając do mnie. Ponieważ nadal w milczeniu podziwiałem jej ciało, odezwała się.  
- Czy dziewczyny, z którymi byłeś, były tam ogolone i gładkie? - usłyszałem pytanie.  
- Ja…cóż, chyba... nie wiem…, co mam odpowiedzieć? - wydukałem, speszony jej pytaniem.
          Chyba wyczuła mój dyskomfort oraz zażenowanie i zrozumiała.
- Nie byłeś jeszcze z dziewczyną, Kamilu? Jesteś prawiczkiem kochanie, tak? - zapytała, uśmiechając się ośmielająco do mnie.
          Mogłem tylko pokiwać głową, patrząc jej śmiało w oczy.
- Nie mogę uwierzyć, że będę twoją pierwszą kobietą - roześmiała się i przytuliła mnie.
- Ale najpierw pozbawimy cię tych ciuchów - powiedziała, sięgając do mojego t-shirtu.
          Rozebrałem się tak szybko, jak mogłem, a spojrzenie Melanii spoczęło na moim kutasie. Byłem podniecony na maksa, więc na czubku pojawiły się krople preejaculatu.
- Ooo…., fajny sprzęt. Chyba przeciekasz trochę, kochanie? Musimy temu zaradzić - powiedziała i popchnęła mnie, zmuszając do położenia się na plecach.
          Położyłem się na posłaniu i patrzyłem na nią, oczarowany jej cudownym ciałem.  
- Leż spokojnie i rozłóż szeroko nogi - poprosiła Melania.  
          Przyklękła pomiędzy moimi nogami i przysiadła na swoich nogach. Pochyliła się i ujęła w dłoń mojego sztywnego kutasa i zaczęła mnie delikatnie masować. Drugą ręką pieściła mój woreczek i krocze. Zacząłem odczuwać coraz większe podniecenie.    
- Będziesz miał coś naprzeciw, jeżeli podrażnię trochę twój tyłek? Twój wujek to uwielbiał - zwróciła się do mnie. Byłem lekko zaskoczony, ale i ciekawy.
- Nie. To będzie dla mnie coś nowego, ale spróbować zawsze można  - wyraziłem swoje zdanie.
          Po chwili poczułem, jak jej mokry od śliny palec, zaczyna pocierać mój odbyt.
- Ooo…tak - jęknąłem, kiedy poczułem mrowienie w kroczu i mój kutas zesztywniał prawie do bólu. To było coś niesamowitego. Nigdy czegoś takiego nie odczuwałem.
- Czujesz się dobrze, kochanie? - zapytała pogodnie Melania.  
Kiedy kiwnąłem głową, pochyliła się, ujęła kutasa w dłoń i zlizała preejaculat z mojego kutasa, po czym, objęła go ustami, wchłaniając go dość głęboko. Zaczęła poruszać energicznie głową i ustami, prowadząc mnie szybko do wybuchu.
          W pewnej chwili, na moment przed wytryskiem, wsunęła gwałtownie swój palec w mój tyłek. Nie zdążyłem jej ostrzec. Wybuchłem, tryskając spermą głęboko w jej usta.  
- Ooo…. - to było wszystko, co mogłem wydyszeć ustami.  
- Mmmm….. - usłyszałem jej mlaskanie, kiedy ssała mojego wiotczejącego kutasa.
- I jak było, kochanie? - zapytała, kiedy wyssała i wyczyściła ustami kutasa.
- To było coś….coś… Nawet nie wiem, jak opisać czy wyrazić moje odczucia - odpowiedziałem.
          Przesunęła się, położyła się obok mnie i pocałowała. Mogłem posmakować swojej spermy z jej ust, zmieszanej z jej śliną. Jej smak nie budził specjalnie mojego zachwytu, ale czułem się wręcz bosko. Wszystko stało się lepsze, piękniejsze i było mi tak lekko, jak nigdy przedtem.  
- To teraz zdrzemnij się i odpocznij. Będę przy tobie, kochanie, kiedy się obudzisz - powiedziała i naciągnęła na nas lekkie nakrycie.
          Położyła się koło mnie, przytulając swoje gorące, nagie ciało do mnie i objęła mnie ramieniem. Potem musnęła moje usta, swoimi ciepłymi, miękkimi wargami.
- Teraz śpij - powiedziała i myśląc o niej, odpłynąłem w niebyt.
          Kiedy się obudziłem, była pierwszą osobą, o której pomyślałem, tak jak to było od soboty. Teraz leżała przy mnie naga i patrzyła na mnie, uśmiechając się i gładząc mnie po buzi.
- Witaj śpioszku. Czy czujesz się teraz lepiej? Spałeś ponad godzinę - powiedziała wesołym, seksownym głosem.  
- Ooo…tak. Jest lepiej niż fajnie. Chciałbym się tak budzić przy twoim boku, codziennie... - szepnąłem.
- No to jest nas dwoje, bo ....ja też. Ale sam wiesz Kamilu, że jest to niemożliwe. Więc nie mówmy o tym. I co teraz? - zapytała, patrząc na mnie figlarnie.
- Jestem do twojej dyspozycji, ooo…, pani moja. A czuję się świetnie, jakbym spał nie jedną, a kilka godzin - powiedziałem zgodnie z prawdą.
- A ty Melu? Nic nie spałaś, prawda? - zapytałem z troską.
- Och, nie martw się o mnie. Po prostu leżałam i patrzyłam, jak śpisz, myśląc o tobie i o wielu rzeczach, które chciałabym z tobą zrobić - powiedziała i przesunęła ręką po moim ciele, dotykając i ujmując w dłoń mojego kutasa. Natychmiast zaczął rosnąć i sztywnieć w jej dłoni.
- Dobrze wiedzieć, że tak szybko się regenerujesz - powiedziała, po czym, odciągnęła nakrycie, pochyliła się i objęła kutasa ustami. Nawilżyła go, po czym spojrzała na mnie.  
- Teraz potrzebuję tego twojego kutasa we mnie. To będzie pierwszy raz od śmierci twojego wujka - powiedziała pogodnie, już bez cienia nostalgii w głosie.    
          Nasunąłem się więc nad jej ciało i wspierając się na rękach, zdałem sobie sprawę, że nie bardzo wiem, co robić dalej.
- Wszystko w porządku, kochanie. Pomogę ci - powiedziała i ujęła w dłoń mojego kutasa.                 
          Potarła lekko główką po swojej szczelinie, po czym, nakierowała go na swoją szparkę i kiedy wepchnąłem się lekko w nią, uśmiechnęła się, patrząc mi w oczy.
- Możesz teraz wsuwać się powoli we mnie. Spokojnie kochanie, dobrze ci idzie - mówiła,  kontynuując instruowanie mnie.  
          Czułem, jak zagłębiam się w jej aksamitną, opatulającą mnie szczelnie, szparkę.
- Ooo…tak, kochanie… Ooo…tak…Teraz pchaj do końca. Oooch, jak dobrze. Teraz poczekaj chwilę. Czujesz, że cię ściskam? - słyszałem jej głos.
- Ooo…tak. Czuję, jakbyś mnie obmacywała palcami. To niesamowite. Wprost cudowne, Melu. Nigdy nie czułem się lepiej - mówiłem, bo faktycznie nigdy dotychczas nie byłem w cipce i nie odczuwałem tak mocnych, przyjemnych doznań.
- To dobrze. Ja też odczuwam wiele przyjemności, czując cię we mnie tak głęboko. Teraz już masz wolną drogę. Moja cipka dostosowała się już do twojego kutasa, więc możesz mnie pieprzyć. Lubię powoli, ale mocno i głęboko - przekazała mi swoje życzenie.
          Zacząłem więc powoli wchodzić i wychodzić z niej. Była skupiona i miała zamknięte oczy. Cały czas cicho pojękiwała. Zacząłem pieścić jej piersi oraz ssać i całować jej twarde sutki, na co pozytywnie reagowała, przyciągając mnie mocno rękami do siebie.  
          Przesunąłem się ustami na jej szyję, całując ją i podskubując wargami płatki uszu. Potem wcisnąłem się w jej usta, a nasze języki tańczyły ze sobą swoisty taniec języków. W pewnej chwili owinęła nogi wokół mnie i piętami dopchnęła mnie mocno do siebie.
          Czułem, jak mój kutas dobija do dna jej tuneliku.
- Ooo…taaak. Ooo..ch, jak dobrze. Możesz mocniej, kochanie. Ooo…tak. Teraz spuść się we mnie, kochany. Zalej nasieniem moją cipkę, proszę - słyszałem pojękiwania Melanii i pełne emocji słowa.
          Nie potrzebowałem dalszych słów zachęty i po chwili trysnąłem spermą w jej cipkę. Wciskałem się w nią tak długo, jak mogłem. Po chwili mój kutas zwinął się z niej z chlupnięciem i było po baletach.
- I jak kochanie? Dobrze się czułeś w mojej cipce? - zapytała, patrząc mi kokieteryjnie w oczy.
- Chyba lepiej nie mogło być. Przepraszam, że nie wytrzymałem zbyt długo i że nie doszłaś - powiedziałem z niejakim żalem i rozgoryczeniem w głosie.  
- Kochanie, nie przejmuj się. Jak na pierwszy, pełny stosunek z kobietą, wykonałeś świetną robotę. Przygotuj się, że w dzisiejszym dniu będziesz miał dość dużo różnych ćwiczeń do wykonania. A co do mnie, to potrzebuję innego rodzaju stymulacji, żeby dojść do orgazmu, więc nie mam do ciebie pretensji o to, że nie szczytowałam. W tej chwili ważne było dla mnie to, abyś odniósł nie tylko dobre wrażenie z naszego zbliżenia, ale i wiele przyjemności. Wygląda na to, że jesteś zadowolony, więc bardzo mnie to cieszy.    
          Słysząc słowa Melanii, poczułem się więcej niż dobrze. Dowartościowała mnie, czyli nie była niezadowolona.
- Czy jesteś gotowy na coś więcej? - zapytała pogodnie.
- Pewnie. Chciałbym, żebyś też czuła się ze mną dobrze i żebym mógł sprawić ci choć trochę przyjemności, jakiej doznałem od ciebie, Melu - powiedziałem, pełen chęci i entuzjazmu.  
- To przyklęknij i usiądź pomiędzy moimi nogami, tak jak ja pomiędzy twoimi. I spokojnie, bez obawy. Poprowadzę cię, OK? - powiedziała i rozłożyła szeroko nogi.  
          Kiedy przysiadłem na swoich nogach pomiędzy jej nogami, uśmiechnęła się i  
poprosiła, żebym pochylił się i obejrzał dokładnie jej cipkę. Uniosła wysoko kolana w stronę piersi i rozsunęła je szeroko w bok.
- Chcę, żebyś widział i wiedział, jak wygląda moja cipka i nad czym będziesz pracował - oznajmiła wesoło, widząc z jakim zainteresowaniem wpatruję się w jej cipkę.  ...cdn...

6 komentarzy

 
  • mariuszello

    Bardzo podniecające opowiadanie...buduje napięcie i to jest cudowne...

  • Wariat102

    Uwielbiam! Każdy kiedyś marzył o jakiejś ciotce 😁

  • francodomestico

    @Wariat102 Witam. Masz rację. Ja też taką miałem, ale nawet nie śmiałem o niej marzyć, bo była piękną kobietą, ale bardzo skromną, religijną i z żelaznymi zasadami. To była chodząca dobroć, strasznie poniewierana przez męża pijaka, ale trwająca przy nim, bez względu na to, co ją spotykało. Dość młodo owdowiała i poświęciła się bez reszty dwójce dzieci, które wychowała i zapewniła im dobre wykształcenie. Na szczęście dzieci odpłaciły jej się miłością, wynagradzając jej lata cierpień z mężem pijakiem. Niestety, dopadł ją rak piersi, którego początkowe objawy zlekceważyła i kiedy zorientowała się, że coś jest nie tak, na wszelką pomoc było już za pózno. To między innymi skłoniło mnie do podjęcia tego tematu. Pozdrawiam

  • St.sz

    Do wypowiedzi poprzedników nic dodać nic ująć. Jak zwykle super. Jak już pisałem przy wcześniejszych Twych utworach umiejętne dawkowanie wszystkiego. Oby tak było  jak pisze Emeryt długo i radośnie. Pozdrówki.  :cheers:

  • franek42

    @St.sz Witam i od razu uprzedzam, że zmieniłem tytuł tej opowiastki. Był ban, być może przez tytuł, zobaczymy. A za post i dobre słowo, dziękuję i pozdrawiam

  • Gazda

    No pięknie wszystko ubrane w slowa.
    Przyjemnie się czyta :bravo:

  • franek42

    @Gazda Witam. Przepraszam, ale był ban na tę opowiastkę, być może przez tytuł, więc go zmieniłem. Zobaczymy, co Admin zdecyduje. Za post i opinię, dziękuję i pozdrawiam

  • Milf

    Trzymasz poziom, fajnie się czyta z przyjemnością czytam o tej miłości, myślę że będzie ona udana dla obojga i dla jej siostry też  :redface:  :yahoo:

  • franek42

    @Milf Witam. Dziękuję za post i dobre słowo. Prawdopodobnie będziecie to mogli czytać tylko na moim profilu, o ile oczywiście Admin na to pozwoli. Pozdrawiam

  • emeryt

    @franek42, odcinek dla mnie jest całkiem przyjemny. Widać że wraz z przyjemną pogodą powróciła Tobie wena twórcza, oby trzymała się Ciebie bardzo długo, ku naszej przyjemności. Serdecznie pozdrawiam.

  • franek42

    @emeryt Witam. To jesteś cały ty. Cieszę się, że ci się to podoba. Komuś jednak chyba mniej, bo mnie zbanował. Nie ważne. Dopóki jednak Admin pozwoli, będę publikował, a wy będziecie mogli to czytać na moim profilu. Za post i opinię dziękuję. Pozdrawiam