Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Więzi rodzinne, miłość i erotyka - cz. XIV

Wkrótce mój kutas odzyskał ponownie formę, więc bez słowa przesunąłem się pomiędzy nogi mamy i wsunąłem kutasa w jej wilgotną, gorącą cipkę. Wsunąłem się prawie do końca, bez najmniejszego oporu i zacząłem powoli poruszać się w jej cipce.  
          Mama prawie nie zareagowała, kiedy znalazłem się w jej cipce, nie patrząc na mnie i nie przerywając pocałunków wymienianych z Melanią.
- Nie wiem Lauro czy zauważyłaś, że twój syn cię pieprzy? A nie wierzyłaś mi, że jest ogierem - odezwała się Melania, widząc, że mama prawie nie drgnęła, kiedy wszedłem w nią.  
- Tak, czuję go. To bardzo miłe, być wypełnionym i kochanym przez syna. Ma wspaniałego kutasa, jakby natura dopasowała nas do siebie - dodała po chwili, patrząc mi w oczy.
- Podobnie jest ze mną. Kiedy mnie wypełnia, czuję, jak dobrze pasuje do mojej cipki.  
          Melania powiedziała to z pewną nostalgią, jakby zazdrościła swojej siostrze.
Zrozumiałem, że czuje się osamotniona w jakiś sposób, więc szybko wyciągnąłem kutasa z mamy i przeniosłem się do cipki Melanii.  
          Aż westchnęła z zadowolenia, kiedy zakopałem się głęboko w jej cipce. Za każdym razem, kiedy czułem, że zbliżam się do orgazmu, wyciągałem kutasa i przenosiłem się do drugiej cipki. Z obiema całowałem się i kochałem powoli, z uczuciem i wyczuciem.  
          Wszystko odbywało się w milczeniu, ale nasze spojrzenia odzwierciedlały, że dzieje się pomiędzy nami coś wyjątkowego. Trwało to dość długo, aż w końcu obie były bardzo blisko finału, ściskając mocno mojego kutasa mięśniami cipki.  
          Zaczynało być coraz trudniej opuścić ich cipki, kiedy zaciskały mięśnie na kutasie, a tym samym, doprowadzały mnie coraz bliżej do wybuchu. Widząc, jak obie pieszczą się i tarmoszą swoje łechtaczki, nie wytrzymałem i trysnąłem w cipce Melanii.
          Wpompowałem w nią całą zawartość jąder i opadłem bez sił obok niej. Po chwili poczułem na wargach jej wilgotne, miękkie usta.
- Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo cię kocham, Melanio - powiedziałem, kiedy odzyskałem mowę    
- Ja też cię kocham, Kamilu i dobrze o tym wiesz - odpowiedziała wzruszonym głosem.
- Ciebie mamo też kocham, pewnie nie mniej od Melanii. Jesteście obie moimi najwspanialszymi kobietami w tej części Europy - powiedziałem, zwracając się do mamy.
- Wiemy, Kamilu, wiemy - odpowiedziały jednym głosem.
- Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak żal mi was opuszczać. Ten weekend zaliczę do jednych z najwspanialszych weekendów. Był naprawdę niesamowity - powiedziała mama.
- Wiemy Lauro i mamy nadzieję, że będziesz mogła przyjechać w sobotę, jak mówiłaś - skomentowała Melania słowa mamy.
- Chciałabym i marzy mi się to - dodała mama.  
          Uporządkowaliśmy wszystko i położyliśmy się do łóżka, jak poprzednio. To była kolejna, spokojna noc dla mnie. Bez snów i koszmarów. Rano obudziłem się sam w łóżku. Z łazienki usłyszałem wesołe głosy i chichoty Melanii oraz mamy.  
          Wstałem i udałem się do łazienki, aby się załatwić. Potem umyłem zęby i otworzyłem drzwi do prysznica.  
- Macie może dziewczyny miejsce dla mnie? - zagadałem w stylu macho.  
          Zachichotały, słysząc moją odzywkę.  
- Ty słyszysz Melanio, w jaki sposób on zwraca się do nas? - odezwała się mama, ale na wesoło, bez cienia złości w głosie.
- Tak, ale czyż nie jest to słodkie dla ciebie, kiedy twój syn traktuje cię, jak swoją dziewczynę? - powiedziała Melania, jakby chciała złagodzić słowa mamy.
- Oboje jesteście głupi. Przecież powiedziałam to w sensie żartobliwym, a nie w złości - skwitowała mama słowa siostry.
- No to koniec zabawy. Muszę pospieszyć się, aby przygotować się do pracy, a twoja mama też musi wracać do domu i do pracy - powiedziała Melania i szybko zakończyła kąpiel.
          Nie chcąc im przeszkadzać, wycofałem się i poszedłem do pralni. Wyciągnąłem z suszarki czyste ciuchy Melanii i mamy. Poukładałem je w dwa osobne pakiety i pakiet Melanii ułożyłem w garderobie, a pakiet mamy położyłem na jej torbie podróżnej, po czym udałem się do salonu, aby tam oczekiwać na moje panie.  
          Pierwsza w salonie pojawiła się mama. Ubrana w krótkie, niebieskie szorty, różową koszulę i z włosami związanymi w kucyk wyglądała wręcz zjawiskowo.
- Dziękuje Kamilu, że zebrałeś moje ubrania - powiedziała i pocałowała mnie szybko w usta, po czym rozejrzała się.
- Chcę, żebyś wiedział kochanie, że bardzo za tobą tęsknię, kiedy jestem sama w domu. Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale czuję, że się w tobie zakochuję synu. Pewnie będziesz uważał mnie za szaloną, bo mnie też to przeraża. Sama nie wiem, co o tym myśleć. Mam tylko nadzieję, że nie wystraszyłam cię za bardzo tym wyznaniem i na razie zatrzymaj to w sekrecie. Myślę, że oboje jakoś przez to przebrniemy - powiedziała mama, patrząc na mnie zamglonymi ze wzruszenia oczami.  
- Mamo, nie wiem, co powiedzieć. Czy powiedziałaś to Melanii? - zapytałem zmartwionym głosem.
- Oczywiście, że nie, ale myślę, że ona o tym wie. Nikt nie zna mnie lepiej na tym świecie, niż Melania. Ani twój tata, ani nasi rodzice, a twoi dziadkowie. Łączy nas więź, która wykracza poza normalne rozumienie tych spraw - stwierdziła mama i zamilkła, widząc wchodzącą do salonu Melanię.
          Melania weszła ubrana już w swój służbowy garnitur. Miała włosy zawiązane w kucyk, tak, jak mama i z lekkim makijażem na buzi. Wyglądała pięknie, ale zbyt oficjalnie.  
          Wolałem ją w luźnym, domowym stroju i bez makijażu, ale praca ma swoje wymagania.
- Co, rozmawiacie o mnie, tak? - zapytała ze swoim olśniewającym uśmiechem.
- Faktycznie, mówiliśmy o tobie, ale w najbardziej miłym znaczeniu - odpowiedziała mama.
- Siostro, myślałam o jeszcze jednym numerku z Kamilem, czy nie miałabyś nic przeciw temu? - zwróciła się mama do Melanii nieśmiałym głosem, co było u niej niezwykłe.        
- Przecież wyjeżdżasz, chcesz śmierdzieć seksem po powrocie do domu? - roześmiała się Melania.  
- No cóż, zużyję jeszcze trochę twojej wody, siostro - stwierdziła mama.
- Dobrze już, dobrze. Nie tłumacz się. Tylko nie zużyj go za bardzo, bo znowu mnie podnieciłaś swoją gadką. Muszę lecieć, a już mi spływa po nogach. Będziesz biedny kochanie, kiedy wrócę z pracy - powiedziała Melania, zwracając się do mnie.
- Chodźcie tu oboje i przytulcie mnie na pożegnanie. Już jestem prawie spóźniona. Mam nadzieję, że zarządzający ruchem i kierowcy będą po mojej stronie - powiedziała na pożegnanie, kiedy każde z nas przytuliło ją i pocałowało.  
          Kiedy Melania opuściła salon, mama spojrzała na mnie zakochanym spojrzeniem.
- Co powiesz na to Kamilu, gdybyśmy to zrobili po naszemu? - zwróciła się do mnie mama.
- Mamo, przecież wiesz, że zrobię wszystko, aby cię zadowolić. Bardo cię kocham mamo - zapewniłem mamę i o uczuciu do niej, jak i chęci usatysfakcjonowania jej na maksa.
          Kochaliśmy się w milczeniu i o dziwo mama bardzo szybko wspięła się na wyżyny podniecenia i osiągnęła mocny orgazm. Załzawionymi ze wzruszenia oczami całowała mnie i dziękowała za spełnienie jej życzenia oraz zaspokojenie jej potrzeb.  
- Wiesz synu, że będę myśleć o tobie i o sposobie, jak ci się odwdzięczyć, za to wszystko co dla mnie robisz - powiedziała, kiedy otrząsnęła się i oderwała ode mnie.
- Mamo, wiesz dobrze, że tak bardzo cię kocham, że zrobiłbym dla ciebie wszystko, ale kocham też i szanuję bardzo tatę. Nie chciałbym go zranić i zrujnować waszego wspaniałego związku. Musimy coś zrobić, aby tata, który, jak oboje to już wiemy, jest nie tylko wspaniałym człowiekiem, ale i bardzo wyrozumiałym mężem dla ciebie, a teraz i dla mnie. Przypuszczam, że dobrze wie, co my tu robimy, a mimo to, pozwala na to. Wyobrażam sobie, jak bardzo musi cię kochać mamo, a pomimo tego, nie okazuje zazdrości o ciebie. Być może, nie do końca tak jest,  ale przynajmniej nie okazuje tego i pozwala ci przebywać z nami z dala od domu. Tym bardziej zasługuje na szacunek i szczerość z naszej strony. Nie wiem, czy zgadzasz się ze mną mamo, ale musiałem to powiedzieć.      
          Mama przez chwilę trawiła w sobie moje słowa i pewnie zastanawiała się, co mi odpowiedzieć.
- Wiesz co, lepiej pójdę opłukać się ponownie i pójdę, zanim zostanę z tobą cały dzień. A co do tego, co powiedziałeś, to ja też  myślę o tym cały czas. Też zależy mi na twoim tacie i nie chciałabym w żaden sposób zepsuć czy zaszkodzić naszemu małżeństwu. Ale tak, jak już wcześniej mówiłam, mój mąż, a twój tata jest nie tylko wspaniałym człowiekiem, mężem i ojcem, ale również bardzo mądrym facetem. Kocha mnie podobnie, jak ja jego. Nigdy go nie zawiodłam i nie oszukałam. Tak jak ja chcę, żeby był szczęśliwy ze mną, tak i on chce, żebym była szczęśliwa z nim. Kiedy pobieraliśmy się, powiedziałam mu wszystko, co mnie łączyło z Melanią. Rozumiał to i nie miał o to do mnie żalu. Teraz, kiedy to wszystko powróciło, a do tego doszedłeś jeszcze ty, tata wie, że mnie to uszczęśliwia i nie potępia tego. Nie wiem, może to dlatego, że to wszystko dzieje się w gronie rodzinnym. Wie, że Melania nie odbierze mu mnie, bo ma ciebie. Tak samo ty, bo masz Melanię. A ja wynagradzam mu to wszystko w dwójnasób. Dawno nie widziałam go tak szczęśliwego, jak jest teraz. Tak więc synu, nie musisz się martwić na zapas. Kocham twojego tatę, jak nigdy przedtem. A że przy okazji kocham również ciebie czy Melanię uczuciem nie do końca siostrzanym, czy matczynym, to jest to pewnego rodzaju bonus w naszym związku. Zobaczysz, że to wszystko ułoży się i nikt na tym nie ucierpi. A teraz naprawdę muszę już iść, bo mówiąc to wszystko, ponownie podnieciłam się, jak nastolatka i jeżeli natychmiast nie wyjadę, zgwałcę cię na bank - powiedziała mama i spoważniała, a nawet posmutniała.
          Objęła mnie i pocałowała namiętnie, a następnie oderwała się ode mnie i szybko udała się do łazienki. Po chwili powróciła i razem udaliśmy się do garażu, do jej samochodu. Uściskała mnie na pożegnanie i ze smutną miną wsiadła do samochodu.  
          Otworzyłem pilotem drzwi od garażu i mama krzywiąc buzię w udawanym uśmiechu, pomachała mi ręką i ruszyła w stronę ulicy. Zamknąłem drzwi garażu i udałem się do łazienki wziąć prysznic. Myjąc się, zacząłem myśleć o moich urodzinach w sobotę.  
          Jednymi z najważniejszych gości mieli być moi dziadkowie, których nie widziałem od wesela kuzynki. Zacząłem zastanawiać się, jak to wszystko wypadnie. Kochałem moich dziadków, bo byli naprawdę fajnymi ludźmi i też mnie kochali po swojemu.
          Będzie naprawdę interesująco, kiedy wszyscy będziemy razem w domu rodzinnym - przebiegło mi przez myśl. Miałem tylko nadzieję, że wszystko będzie dobrze, a mnie uda się zachować przed dziadkami wygląd normalnego dziewiętnastolatka z przejściami, który nie tylko żył z własną ciotką, ale i uprawiał seks z własną matką.  
          W jakiś tam sposób udało mi się przetrwać i przeżyć w miarę spokojnie do czwartku. Dziwiło to nawet Melanię, która więcej przejmowała się moimi urodzinami, niż ja. Oczywiście była zadowolona, bo nie odczuwałem stresu i zaspokajałem jej potrzeby seksualne nawet bardziej, niż oczekiwała.  
          W końcu sama przyznała, że cieszy się, że w końcu odbędą się te moje urodziny, bo jej cipka mogłaby nie przetrwać takiej młocki, jaką jej zafundowałem, gdyby to miało trwać jeszcze dłużej. Nie pomogło nawet to, że dużo częściej rozbrajała mnie ustami.
          W czwartek rano po przebudzeniu, poczułem, że to Melania pracuje nad moim sztywnym drążkiem. We śnie doprowadziła mnie do krawędzi, tak że zaraz po przebudzeniu wpompowałem w jej usta solidną porcję spermy.  
          Połknęła wszystko i zadowolona, z uśmiechem na buzi, przeczołgała się po mnie, zatapiając swoje usta w zapierającym dech pocałunku. Podzieliła się przy tym ze mną dobrą porcją mojej spermy, którą zachowała w ustach. Byłem już na to przygotowany.
- I jak się czujesz kochanie przed swoimi urodzinami? - zagruchała do mnie, jakby sama nie wiedziała.  
          Oddałem jej pocałunek i szybko zerwałem się z łóżka, naglony pilną potrzebą.
Wysikałem się i przepłukałem swoje usta, po czym wróciłem do sypialni. Melania pozbyła się już nocnej koszulki i naga czekała na mnie.
- Pokochaj mnie Kamilu i daj mi porządny orgazm, wiesz już jakim sposobem, prawda? - zwróciła się do mnie swoim czułym, przepełnionym miłością głosem.    
          Omal się nie roztopiłem w jej spojrzeniu. Wyglądała, jak grecka bogini seksu. Widziała, jakie wrażenie na mnie zrobiła, bo na jej buzi zagościł uśmiech Mony Lisy. Przysunąłem się do niej i szybko nasunęła się na mnie, opasując mnie swoimi nogami.
          Podniosłem ją do pozycji siedzącej, więc szybko ujęła moje go kutasa i wprowadziła go w siebie, dosuwając się i przywierając ciasno do mnie.  
- Jestem gotowa kochanie i czuję cię bardzo głęboko - powiedziała, po czym oplotła rękami moją szyję i wpiła się we mnie ustami, wsuwając głęboko swój język.  
          Oboje jednocześnie zaczęliśmy energicznie pracować biodrami, jakbyśmy gonili uciekający pociąg.  
- Ooo..., jak dobrze. Czuję, jak dźgasz tym swoim drążkiem w moją szyjkę. Ooo...., ooo...., czuję, że dochodzę...- słyszałem jej dyszenie i pojękiwanie.  
          Też czułem, że jestem w niej głębiej niż zwykle. Melania od czasu posykiwała pomiędzy jękami, więc pewnie sprawiałem jej ból. Mimo to nie odpuszczała, podobnie, jak ja. Po kilku minutach czułem, że jeszcze chwila i opadnę z sił, bo było to męczące, jak nigdy.
          Na szczęście Melania skapitulowała, jęknęła bardzo głośno i przywarła do mnie, zaciskając mocno mięśnie cipki i pogrążając się w obezwładniającym orgazmie. Oboje oddychaliśmy, jakbyśmy odbyli wyczerpującą wspinaczkę.
- Nie spuściłeś się, tak? - zapytała z lekkim wyrzutem w głosie.
- No, nie - odsapnąłem.
- To dlatego, że wyssałaś ze mnie wszystko wcześniej - dodałem żartobliwie.
- Może to i dobrze, bo Laura pewnie też nie może się doczekać - powiedziała nieco zgryźliwie.  
- Mówiła ci o tym? - zapytałem z głupia frant.
- Nie musiała. Widzę, jak na ciebie patrzy. Zresztą, wcale jej się nie dziwię. Pewnie Leon nie nie ma już tego młodzieńczego wigoru, co ty. Też nie wiem na pewno, ale wydaje mi się, że chyba coś mi wspomniała, że matka natura wyposażyła cię hojniej niż twojego tatę. Więc nie miej jej tego za złe, że pragnie cię nie mniej niż twojego ojca - powiedziała Melania, ale już bez cienia złośliwości.  
          Cóż, odezwała się w Melanii zwykła kobieca solidarność - pomyślałem.
- No, dobrze. Musimy się zbierać, ja do pracy, a ty do domu. Ale najpierw prysznic. Musisz dobrze wyszorować swoją ciocię - powiedziała pieszczotliwie.  
          Podnieśliśmy się z łóżka i trzymając się za ręce, udaliśmy się do łazienki. Presja czasu nie pozwoliła na nic więcej niż wzajemne umycie naszych ciał z dodatkiem delikatnej pieszczoty. Oczywiście mój kutas miał na ten temat inne zdanie.
- Jesteś Kamilu niesamowity z tym twoim drążkiem. Dobrze, że nie jestem jedyną, która zaspokoją tego nienasyconego potwora, bo pewnie nie mogłabym ani chodzić, ani sikać.  
          Mówiąc to Melania, zajmowała się moim kutasem niezwykle pieszczotliwie i delikatnie. Rewanżowałem się jej podobnymi, czułymi gestami, ale w pewnym momencie przerwała brutalnie nasze czułości.
- Wyjdźmy z tej łazienki i to natychmiast, bo nie ręczę za siebie. Co ty ze mną wyprawiasz, to przechodzi ludzkie pojęcie. Jestem ponownie tak napalona, że nie wiem, jak ja pojadę w tym stanie do pracy - wyrzuciła z siebie, patrząc na mnie, jakby mnie nie znała.
- Wiem, o czym myślisz, ale to nie teraz, bo naprawdę jestem już spóźniona - tłumaczyła się nieporadnie, chyba sama przed sobą.
          A mój kutas stał sztywno jak pręt i kiwał się przed nią, jakby się jej kłaniał. Widziałem, jak Melanię wprost skręca widok mojego kutasa, ale przemogła się w końcu, chwyciła ręcznik i ulotniła się z kabiny, mrucząc coś niezrozumiale.
          Dokończyłem mycia i po wysuszeniu, ubrałem szorty i udałem się do kuchni. Melania popijając sok pomarańczowy, była już gotowa do wyjścia. Uśmiechnęła się.
- Nie martw się o mnie, jakoś sobie poradzę. Jedź bezpiecznie do tej swojej mamusi i daj jej to, czego od ciebie oczekuje - odezwała się już pogodnie do mnie, po czym mucknęła mnie lekko w usta, aby nie zepsuć sobie błyszczyka na wargach i wyszła do garażu.
          Chciałem ruszyć za nią, ale powstrzymała mnie stanowczym ruchem ręki.
- Nie chodź za mną, bo to tylko pogorszy sprawę. Zrobiło mi się smutno, że nie mogę jechać z tobą, ale takie jest życie. I tak się cieszę, że cię mam. Widzimy się w domu, pa, kochanie - powiedziała i wyszła do garażu.  
          Przez chwilę patrzyłem przez okno, jak wyjeżdża na ulicę. Chyba wyczuła, że patrzę w okno, bo opuściła szybę i pomachała mi ręką. Teraz mnie również zrobiło się smutno. Zdałem sobie sprawę, jak bardzo pokochałem tę moją uroczą, dystyngowaną ciocię.
          Zrobiłem sobie lekkie śniadanie i po kilkunastu minutach byłem w drodze do rodzinnego domu. W głowie przewalały mi się myśli, związane z moimi urodzinami. I w pewnym momencie przyszła mi na myśl moja młodsza siostra, Iwona.
          To była trzecia bliska mi kobieta, a właściwie dziewczyna, w mojej rodzinie, która zaprzątała moje myśli. Zacząłem zastanawiać się, jak ona zachowa się wobec mnie w tych nowych okolicznościach. Czy nie zdradzi się z uczuciami, które wobec mnie czuje.
          Zawsze była wylewna i spontaniczna w okazywaniu swoich uczuć. Czy nie strzeli jakiegoś głupstwa w obecności dziadków. Kilkudziesięciu minutowa jazda do rodzinnego domu stała się dla mnie jednym pasmem myśli i niepewności; co może się stać?
          Wyjechałem w miarę wcześnie, aby dostać się do domu wcześniej niż moi dziadkowie, którzy mieli dojechać na moje urodziny. Musiałem być przed nimi, aby wszystko wyglądało tak, jakbym nadal mieszkał w domu rodzinnym.
          Dojeżdżając do domu, przypomniałem sobie, że mama zapowiedziała mi, że będzie czekać na mój przyjazd z niecierpliwością i tęsknotą. Nie wjeżdżałem na podjazd i zaparkowałem przy bocznej ulicy, zostawiając miejsce na podjeździe dla dziadków.
          Dochodząc do domu, spodziewałem się, że mama będzie mnie oczekiwać, ale drzwi zastałem zamknięte i mamy nigdzie nie było. Wiedziałem, gdzie chowane są klucze od domu, więc podszedłem do tylnych drzwi od strony jadalni. Podszedłem do schowka.  
          Wyciągnąłem klucze i wszedłem do domu. Wszystkie światła wewnątrz były wygaszone i dalej ani śladu mamy.
- Hallo, jestem! - krzyknąłem w stronę korytarza.  
          Nie było odpowiedzi. Wiedziałem, że tata jest w pracy, ale mama i Iwonka powinny być w domu. Wszedłem do kuchni i spojrzałem na tablicę, gdzie zwykle pisaliśmy wiadomości do siebie i informacje. I rzeczywiście była informacja;  
          "Jesteśmy w sklepie. Musiałam iść, bo w ostatniej chwili zobaczyłam, że brakuje kilka rzeczy.  Niedługo wrócimy. Mama" Wziąłem torbę i poszedłem do swojego pokoju. Rozpakowałem swoje ciuchy do szafy, a bieliznę do szuflady.  
          W łazience rozłożyłem kilka osobistych rzeczy i schowałem torbę. Miało to sprawić wrażenie, że nadal mieszkam w domu. Tak na wszelki wypadek, gdyby babcia czy  dziadek zainteresowali się, co ich ulubiony wnuk porabia.  
          Miałem też cichą nadzieję, że pomimo obaw mamy i Melanii, psychologiczny radar babci nie zadziała i nic złego się nie wydarzy. Moje łóżko też było pościelone przez mamę, tak że wszystko była ustawione tak, aby dziadkowie nie zauważyli żadnych zmian.              Kiedy rozglądałem sie po swoim pokoju, przypomniały mi się moje dawne nawyki i pojawiła się myśl o szarpnięciu się, co zwykle robiłem po powrocie ze szkoły. Byłem sam w domu, w swoim pokoju, więc dlaczego by tego nie zrobić.
          Oceniałem, że mam co najmniej godzinę czasu do przyjazdu dziadków. Więc co może się wydarzyć? Najwyżej przyłapie mnie mama, co nieraz się zdarzało - uspokajałem sam siebie, kładąc się na łóżku. Przy naszych obecnych relacjach, to byłoby nawet dobrze.      
          Tak więc, ściągnąłem szorty do kostek i zacząłem głaskać twardziela, myśląc kolejno o cipkach bliskich mi kobiet. Właśnie myśląc o cipce mojej siostry, zbliżałem się szybko do finału, kiedy usłyszałem odgłos otwieranych drzwi wejściowych.
          W jednej sekundzie miałem przed oczami podobną wpadkę z mamą, kiedy miałem piętnaście lat. Błyskawicznie podciągnąłem majtki i szorty, po czym zbiegłem po schodach w stronę drzwi wejściowych. Mama wyciągała zakupy z samochodu.  
          Odwróciła się w moją stronę i zobaczyła namiot w moich szortach.
- Widzę, że ponownie czujesz się, jak u siebie w domu - powiedziała ze śmiechem.
          W milczeniu dziobnąłem ją w usta na powitanie i zabrałem torby z jej rąk. Obciążony jak muł, zaniosłem to wszystko do kuchni. Iwonka była tu już wcześniej i rozkładała zakupione produkty w poszczególnych szafkach.
- Witaj moja pięknioszko - odezwałem się do siostry.  
          Podeszła do mnie i kiedy odłożyłem zakupy, przywarła ciasno do mojego ciała. Poczuła mojego twardziela, a ja jej gorące wargi na moich ustach. Tak nas zobaczyła mama.
- Hej, przestańcie! Te rzeczy muszą znaleźć się w lodówce, a wy musicie jeszcze poczekać z tymi rzeczami. To tylko dwa tygodnie i trochę, więc weźcie na wstrzymanie - fuknęła na nas mama, widząc, jak bardzo lgniemy do siebie oboje z Iwonką.
          Kiedy w końcu wszystko zostało ułożone na swoim miejscu i Iwonka poszła do swojego pokoju, mama podeszła do mnie.
- Kurde, aleście mnie podniecili. Mamy jeszcze trochę czasu, więc idziemy na górę, szybko. I bądź cicho, żeby Iwonka nas nie usłyszała - odezwała się mama, patrząc lubieżnie na mnie.
          Poszliśmy więc na górę i zamiast do mojego pokoju, mama wciągnęła mnie do ich sypialni, po czym zamknęła drzwi. Kiedy przechodziliśmy koło pokoju Iwonki, drzwi były zamknięte, więc miałem nadzieję, że nas nie słyszała. Czułbym się bardzo głupio.
          Mama szybko pozbyła się ubrania, ja zrobiłem to samo i oboje wylądowaliśmy w małżeńskim łóżku king size. Zaczęliśmy się całować, jakbyśmy się nie widzieli z miesiąc.
- Musimy się pospieszyć kochanie - ponagliła mnie mama, rozkładając szeroko nogi.  
          Szybko ułożyłem się pomiędzy jej nogami i zanurzyłem twarz w jej kroczu. Polizałem kilkakrotnie jej cipkę, ale była już mokra od własnych soków, więc podciągnąłem się do góry, przesuwając się zmysłowo po jej ciele. Jęknęła, kiedy zanurzyłem w nią kutasa.  
          Czułem się bosko, kochając się z mamą i ona to czuła. Wsparła nogi na moich pośladkach i dopychała mnie głęboko w siebie. Czułem, że za każdym razem uderzam ją w szyjkę macicy, ale nie protestowała, a przecież wiedziałem od Melanii, że jest to bolesne.
- Nawet nie wiesz Kamilu, jak wielką sprawiasz mi przyjemność, sięgając tak głęboko tym swoim cudownym kutasem. Trochę boli, ale jest to dobry ból, bo wydaje mi się, że twój kutas zagląda do mojej macicy, z której wyszedłeś prawie dziewiętnaście lat temu.
          Mama zamiast skarżyć się i narzekać na ból, cieszyła się, że czuje mojego kutasa w macicy. W pewnej chwili mama wyczuła, że jestem blisko.
- Spuść się we mnie kochanie i daj mi dziecko - usłyszałem naraz z ust mamy.
          Prawie zdrętwiałem, słysząc słowa mamy. Chyba sama nie kontrolowała tego, mówiła. Dobiegała czterdziestki i chciała dziecka ode mnie.
- Żartowałam głuptasie. Jestem na pigułce, więc możesz bezpiecznie spuścić się we mnie - skorygowała swoją poprzednią wypowiedź, czując, że stężałem po jej wcześniejszych słowach.  
          Dochodziłem, więc jej słowa sprawiły, że wybuchłem głęboko w cipce mamy, pompując kolejne wytryski w jej wnętrze. Chyba była nie mniej podniecona ode mnie, bo czując moją spermę w sobie, doszła również bez dodatkowej stymulacji.  
- Odwróć się szybko i daj mi tego wspaniałego kutasa do ust - szepnęła, kiedy doszła do siebie.
          Wyciągnąłem więc kutasa i szybko zająłem pozycję sześćdziesiąt dziewięć. Mama pochwyciła mojego kapiącego kutasa i wyssała wszystko, czyszcząc go dokładnie. Ja natomiast zacząłem siorbać jej soki zmieszane z moją spermą z jej cipki.  
          Po kilku minutach mama zaczęła ponownie dyszeć i ssać z dużą energią mojego kutasa, a ja wsadzać usztywniony język na przemian w jej obie dziurki. W końcu skupiłem się na jej łechtaczce, a do szparki wprowadziłem dwa palce.                             Mama jęczała cicho, ssąc mojego szalejącego ponownie kutasa, a ja zwiększałem nacisk języka na jej łechtaczkę, palcując jednocześnie jej szparke i okolice drugiej dziurki. Jęki mamy nasiliły się, aż w pewnej chwili jej ciało napięło się i doszła.
          Kiedy na chwile zesztywniała, zaciskając usta na moim kutasie, doszedłem również i wrzuciłem do ust mamy resztki nasienia, zgromadzonego w moich jądrach. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi wejściowych i głośne pukanie do drzwi sypialni.
- Mamo, dziadkowie przyjechali. Są przy drzwiach - usłyszeliśmy głos Iwony.      
               Szybko wysunąłem się z ust mamy i usiadłem na krawędzi łóżka.
- Biegnij na dół Kamilu i wpuść ich. Ja zaraz przyjdę, ale muszę wziąć prysznic - powiedziała spanikowanym głosem mama.
          Była pokryta potem, spermą i własnymi sokami, które ściekały jej po nogach. Szybko założyłem majtki, szorty i koszulkę.
- Zejdź do nich i powiedz im, że chyba jestem w łazience. Postaram się zejść, tak szybko, jak się da. Oboje z Iwonką spróbujcie zająć ich i dać mi trochę czasu. Idź już - ponagliła mnie.
          Zabawiłem trochę nim otworzyłem drzwi sypialni, po czym słysząc głosy w salonie, zbiegłem na dół. Babcia stojąc w przedpokoju, rozmawiała właśnie z Iwoną.  
- Ooo, jest i mój ulubiony wnuczek i jubilat - zagadała wesoło babcia.
          Była też moją ulubioną babcią, więc podbiegłem i przytuliłem ją serdecznie. Babcia pocałowała mnie w policzek, a ja to odwzajemniłem.
- Dziadek jest na zewnątrz, tak? - zwróciłem się do babci.  
          Kiedy oderwałem się od babci i cofnąłem lekko do tyłu, babcia patrzyła na mnie trochę dziwnym wzrokiem, ale szybko się zreflektowała i uśmiechnęła do mnie.
- Tak, zajmuje się naszym bagażem. Możesz iść i pomóc mu - powiedziała babcia, uśmiechając się z zagadkowym wyrazem twarzy.       
- Babciu, mama już wie, że jesteście i zaraz zejdzie. W tej chwili jest w łazience - powiedziałem, uprzedzając ewentualne pytanie babci o mamę.
- Dobrze Kamilku, idź już - powiedziała babcia, wciąż uśmiechając się zagadkowo.
          Wychodząc już z przedpokoju usłyszałem, jak babcia rozmawia z Iwonką, pytając o wyniki w nauce oraz o chłopaka. Odpowiedzi Iwony już nie słyszałem. Wyszedłem na podjazd i zobaczyłem, jak dziadek mocuje się z dużą torbą podróżną.  
          Podbiegłem i pomogłem dziadkowi wyciągnąć z bagażnika pokaźną torbę.
- Co ta dziwaczka do niej nakładła? - usłyszałem pomrukiwanie dziadka, kiedy wspólnymi siłami wyciągnęliśmy torbę z bagażnika.  
          Przywitałem się z dziadkiem, a on przytulił mnie na krótka chwilę. Po  zamknięciu samochodu, wziąłem większą torbę, a dziadek mniejszą i ruszyliśmy w stronę domu. Wnieśliśmy torby do pokoju gościnnego i udaliśmy się do salonu. ....cdn.....

5 komentarzy

 
  • Milf

    :bravo: Fajne opowiadanie, czekam na dalsze wyczyny bohaterów <3

  • francodomestico

    @Milf Witam. Trochę to jeszcze potrwa. Dziękuję za post. Pozdrawiam

  • Robert72

    :bravo: Jestem ciekaw intuicji babci.  :yahoo:

  • francodomestico

    @Robert72 Witam. Nie mylisz się. Dziękuję i pozdrawiam

  • wram

    :yahoo: Fajne, bardzo fajne, czekam na C.D.N. :bravo:

  • francodomestico

    @wram Witam i dziękuję za post. Pozdrawiam

  • Absolwent 8 klasy.

    Na bank przeleci babcię, dziadek też ma przerypane. Chwalić Boga, psa ani kota nie ma w pobliżu.

  • Rayonvert

    @Absolwent 8 klasy. Dokładnie tak ! Żenada, i to delikatne słowo...

  • Robert72

    @Rayonvert Po co czytasz jeśli nie odpowiada tobie treść.

  • francodomestico

    @Absolwent 8 klasy. Witam. Pewnie będzie tak, jak przewidujesz. Sądzę, że twój nick nie odnosi się do czasu teraźniejszego, bo absolwentami 8 klasy jest pewnie większość z nas, oczywiście w czasie przeszłym. Twój post, poza tym, jest dość oryginalny, tym bardziej, że zwierzęta są pod ochroną. Pozdrawiam

  • Rebus

    No nie mogę się doczekać urodzin Iwonki. Wtedy pewnie będzie się działo.

  • francodomestico

    @Rebus Witam. Czas leci, więc i urodziny Iwony nadejdą. Dziękuję za post i pozdrawiam