Olivia, Victoria - cz. XX

Olivia, Victoria - cz. XX
  
     Jak zwykle pierwszy obudził się Robert. Spojrzał na zegar, było kilka minut po siódmej. Słońce stało już dość wysoko, więc spojrzał z rozczuleniem na śpiące z nim dziewczyny i uśmiechnął się na wspomnienie wieczornych wydarzeń. Cicho wysunął się z pod kołdry i udał się do łazienki. Wziął szybki prysznic i dokonał codziennej toalety. Dzień zapowiadał się gorący, więc odpuścił sobie garnitur i ubrał się na sportowo, nie przewidując spotkań z kontrahentami. Wrócił do sypialni i widząc, że dziewczyny dalej smacznie śpią, przyklęknął przy łóżku i delikatnymi, czułymi ruchami zaczął głaskać buzię Victorii. Otworzyła oczy i widząc pochylonego Roberta, ujęła jego twarz w swoje dłonie, obdarzając go słodkim uśmiechem i czułym buziakiem.
- Mamy wstawać, tak?
- Nie musicie, ale jeżeli chcecie jechać ze mną, to musicie się zbierać. Dochodzi pół do ósmej, a kierowca ma być za piętnaście ósma. Chyba że ja pojadę wcześniej, a on wróci po was.
- Nie Robercik, już zbieramy się. Odwróciła się i zaczęła budzić Olivię, która natychmiast otworzyła oczy.
- Co stać się, że mną trząść – zapytała, nie do końca rozbudzona Olivia.
- Stać się to, że trzeba szybko wstawać i myć się. Jedziemy do pracy.
Victoria szybko zerwała się z posłania, obdarzyła Roberta kolejnym buziakiem i już była za drzwiami. Do Olivii dotarło to, co powiedziała Victoria, więc równie szybko zerwała się z łóżka, cmoknęła Roberta i pobiegła do łazienki. Robert uporządkował posłanie i skierował się do kuchni. Przechodząc koło łazienki uchylił drzwi.
- Idę do kuchni, nastawię wodę i przygotuję jakieś kanapki – powiedział do myjących się dziewczyn.
- Ja za chwilę będę gotowa i przyjdę do ciebie. Robercik, mógłbyś obudzić Elenę?
- Oczywiście! – odparł i podszedł do pokoju zajmowanego przez Elenę. Otworzył drzwi. Elena spała równie smacznie, jak jej siostry. Jej widok rozczulił go i jednocześnie podniecił. Wyglądała tak uroczo, że gdyby nie brak czasu, pewnie by tego tak nie zostawił. Odkryta do połowy, z jedną piersią wysuniętą z koszulki, aż prosiło się, aby ją popieścić. Pochylił się nad nią i delikatnie pogłaskał po buzi.
- Elenko, jeżeli chcesz jechać z nami, to musisz się szybko zbierać – powiedział, widząc, że otwiera oczy. Otworzyła oczy i uśmiechnęła się do niego. Widząc, że jest ubrany, zerwała się z łóżka, nie zapominając cmoknąć go w usta.
- Wy już jesteście gotowi? To dlaczego mnie wcześniej nie obudziliście? – pytała nieco rozżalonym głosem.
- Spokojnie Elenko, zdążysz! Victoria z Oliwią też dopiero myją się – uspokoił ją Robert.
- Ja idę do kuchni i czekam tam na was. Dzień zapowiada się gorący, więc ubierzcie się lekko – dodał i skierował się do kuchni. Nastawił elektryczny dzbanek z wodą i zaczął przygotowywać kanapki dla wszystkich. Po chwili do kuchni weszła Victoria i przejęła od niego robienie kanapek, więc wyciągnął kubki, powrzucał saszetki z herbatą i zalał je do połowy wrzącą wodą z czajnika. Jako następna dołączyła do nich Olivia, usiadła przy stole i zabrała się za kanapki. Gdy odezwał się domofon, przyszła również Elena. Robert podszedł do domofonu i poprosił kierowcę, aby trochę poczekał. Zjedli po kilka kanapek, popili herbatą schłodzoną przez Roberta przegotowaną wieczorem wodą i po kilku minutach pojawili się przed domem. Kierowca, który oczekiwał ich, stojąc przy samochodzie, przywitał się z nimi i otwierał kolejno drzwi od samochodu. Dziewczyny usiadły z tyłu, a Robert obok kierowcy. Dojazd do biurowca zajął im kilkanaście minut, tak że do biura wchodzili lekko spóźnieni. Przywitali się z czekającymi już na nich Anią, Małgosią i Rafałem. Robert przeprosił ich za lekkie spóźnienie, przedstawił Elenę i Oliwię, a im panią Anię i Małgosię, ponieważ Rafała poznały już wcześniej, a potem wszyscy przeszli do gabinetu Roberta i usiedli przy stole konferencyjnym. Sekretarka Roberta poprosiła zebranych o preferencje w zakresie napojów i poszła do sekretariatu zrealizować zamówienie, lecz szybko wróciła do gabinetu i zwróciła się do Olivii.
- Olivio, możesz zacząć pracę i pomóc mi przy przygotowaniu napitków, co ty na to?
- My wszystkie pomożemy ci Gosiu, a oni niech sobie radzą – zaproponowała Victoria i razem z Oliwią i Eleną zamierzała iść z Małgosią, ale ta zaoponowała.
- O nie, ty zostań! Lepiej będzie, jeśli od razu zaczniesz się wciągać w sprawy firmy, a my w trójkę doskonale sobie poradzimy bez ciebie, prawda dziewczyny?
- Jasne, proszę pani! – odparła Elena, a Olivia potaknęła głową, że zgadza się z siostrą. W trójkę udały się więc do sekretariatu, a Victoria usiadła ponownie przy stole. Rafał rozpoczął referowanie spraw dotyczących firmy, załatwionych oraz do załatwienia, rozpoczynając od spraw pilnych, bieżących i stopniowo przechodząc do spraw późniejszych, od czasu do czasu prosząc o pomoc Anię, która wspomagała go szczegółami z notatek. Victoria z zainteresowaniem przysłuchiwała się rozmowie, chociaż niewiele z tego rozumiała. Uzmysłowiła sobie jednak, jaki ogrom pracy ją czeka, jeżeli będzie chciała poznać wszystkie mechanizmy i zagadnienia rządzące firmą. Robert zauważył, że Victoria z coraz większym przerażeniem przysłuchuje się ich rozmowie, postanowił więc zrobić przerwę, tym bardziej, że pani Małgosia wraz ze swoimi pomocnicami pojawiła się w gabinecie, niosąc zamówione napoje.
- Robimy więc przerwę i pomówmy trochę o przyjemniejszych rzeczach, niż tylko o robocie.
Mówiąc to Robert sięgnął po filiżankę z kawą i uśmiechnął się do zachmurzonej Victorii.
- Kochanie, widzę, że nasza rozmowa o problemach firmy trochę cię przeraziła, ale spokojnie.
Nikt nie będzie wymagał od ciebie od razu pełnego rozeznania i znajomości zagadnień związanych z firmą. Ta praca ma być dla ciebie przyjemnością, a nie torturą i w takich kategoriach to odbieraj. Żadne z nas nie było od razu alfą i omegą ogarniającą wszystkie sprawy firmy. Po to jest nas tyle, abyśmy sobie nawzajem pomagali i doradzali. Ania spokojnie i powoli wprowadzi cię stopniowo w te sprawy, które będą cię interesowały, więc nie stresuj się na zapas. Będziesz robić to, co cię zaciekawi i co nie sprawi ci problemu, resztę zostaw nam. A teraz rozchmurz się, rozluźnij i napij  się, to ci dobrze zrobi.  
    W miarę jak Robert mówił, buzia Victorii rozpogadzała się coraz bardziej, więc gdy skończył, obdarzyła go promiennym uśmiechem, co wywołało ogólną poprawę nastroju u wszystkich.  
- Faktycznie, nasza rozmowa mogła przerazić Victorię, jak mogliśmy nie pomyśleć o tym – skomentowała Ania. – Napijmy się więc, a później przejdziemy z Victorią do mnie i pokaże jęj z grubsza na czym będzie polegać jej praca, aby stopniowo zapoznawała się ze sprawami firmy. A wy z Rafałem dokończycie na spokojnie omawianie spraw do załatwienia, przed urlopem Rafała.
- A moje pomocnice spisały się na medal, nawet nie musiałam się wysilać, bo w mig pojęły w czym mają mi pomóc – pochwaliła Małgosia Elenę i Oliwię. Obie pokraśniały z zadowolenia, słysząc słowa Małgosi.  
- Dzisiaj obie popracują ze mną, a jutro Elenka przejdzie do sekretariatu ogólnego, tak jak ustaliliśmy. Dalej wszystko potoczyło się już bez większych wydarzeń. Victoria z Anią  przeszły do jej gabinetu, gdzie Ania zaczęła wprowadzać ją w sprawy firmy, Małgosia natomiast w sekretariacie zapoznawała dziewczyny na czym będzie polegać ich praca, a Robert z Rafałem kontynuowali rozmowę o sprawach firmy. Robert po zapoznaniu się z bieżącymi sprawami i działalnością firmy podczas jego nieobecności, utwierdził się tylko w tym, że firma jest naprawdę w dobrych rękach i obojętnie czy jest obecny w firmie czy go nie ma, sprawy firmy toczą się normalnym, dopracowanym trybem i każdy z pracowników czy członków kadry zarządczej dba o to, by firma funkcjonowała i rozwijała się prawidłowo, dla dobra ich wszystkich, którzy związali z nią swój los. Wieści rozchodzą się szybko, więc coraz więcej pracownic biura przewijało się przez sekretariat Małgosi pod byle pretekstem, aby potwierdzić zasłyszane nowiny na temat Roberta i przywiezionych przez niego młodych Rumunek. Małgosia nie wypowiadała się na temat Roberta, odsyłając ciekawskie wprost do niego, natomiast chętnie przedstawiała towarzyszące jej siostry Victorii, jako praktykantki i pomoc biurową przez okres jednego miesiąca. Obie młode, zgrabne, w dobrze dobranych do swej urody i karnacji ciuszkach, prezentowały się naprawdę uroczo, budząc duże zainteresowanie i podziw, że tak dobrze mówią po polsku i radzą sobie jak na pierwszy raz nad podziw dobrze ze wszystkimi poleceniami Małgosi. Była z nich naprawdę zadowolona, bo spełniały jej polecenia szybko i zgodnie z jej oczekiwaniami.
- No, dziewczyny! Będą z was ludzie, bo widzę, że naprawdę chcecie pracować i robicie to bardzo dobrze. Na jej słowa pokraśniały z zadowolenia i wdzięczności, że docenia ich starania.
Gdy Robert z Rafałem po zakończeniu rozmowy o sprawach firmy pojawili się w sekretariacie, nie omieszkała ich pochwalić przed nim.
- Robert, te twoje przyszłe szwagierki, to szczere złoto, gdy chodzi o robotę. Zanim wypowiem jakieś polecenie, one już wiedzą o co chodzi, tak jakby pracowały w biurze ileś tam czasu, a nie poraz pierwszy w życiu. Jestem przekonana, że po miesiącu byłyby w stanie mnie zastąpić.
- Bez przesady Małgosiu. Ciebie trudno by było zastąpić i po roku pracy, więc nie chwal ich tak, bo uznają, że wszystko już wiedzą i umieją, więc przestaną się uczyć i starać – śmiejąc się, przyhamował jej zachwalanie Eleny i Olivii. – Cieszy mnie jednak, że starają się czegoś nauczyć, a o tym, że są sprytne i pojętne wiedziałem już wcześniej – dodał.  
- Wybieramy się z Rafałem na objazd firmy, więc jeżeli nie miałabyś nic przeciw temu, wzięlibyśmy z nami twoje protegowane oraz Anię z Victorią, żeby zobaczyły z grubsza, co robimy i miały jakie takie pojęcie o tym, czym się zajmujemy.  
- I bardzo dobrze, że o tym pomyślałeś. Jedźcie, ja sobie dam radę. Uprzedzę też  Teresę z sekretariatu ogólnego, że od jutra będzie miała nową pracownicę. Zadzwonić po Witka czy sam to zrobisz? – zapytała na koniec.  
- Sam zadzwonię, a ty uprzedź Anię i Victorię, niech się zbierają – powiedział Robert i sięgnął po komórkę.
Po połączeniu się z kierowcą, uprzedził go, żeby wziął busa lub siedmioosobowego vana, bo pojedzie ich więcej na objazd firmy. Po kilkunastu minutach kierowca Witek zameldował, że czeka busem na parkingu przed biurowcem. Zebrali się więc i całą grupą udali się do windy i po chwili znaleźli się przy samochodzie. Wsiedli do busa.
- Rafał, masz jakieś swoje sugestie od czego powinniśmy zacząć? - spytał Robert, gdy już zajęli miejsca i kierowca oczekiwał informacji, gdzie ma jechać.
- Może zapytajmy dziewczyny, co chciałyby zobaczyć na początek, bo pewnie całej firmy nie zdążymy objechać, a dobrze by było, gdyby to była dla nich wycieczka ciekawa i przyjemna, a nie uciążliwa - odparł Rafał.
- W pełni zgadzam się z tobą, a więc je zapytajmy. Victorio, Eleno i Olivio! Prowadzimy dość urozmaiconą działalność, więc są to budowy różnych obiektów, jest baza transportowo-przeładunkowa, jest wytwórnia soków i napojów, jest montownia komputerów z działem oprogramowania i gier komputerowych, jest też sieć kilkunastu sklepów wielobranżowych, jest kilka hoteli i hosteli, jest też kilka innych obiektów i działów, ale wszystkiego dziś na pewno nie ogarniemy, więc zdecydujcie, co chciałybyście zobaczyć na początek, bo nie chcielibyśmy wam narzucać czegoś, co was kompletnie nie interesuje. Było widać, że żadna z nich nie ma zdania na ten temat.
- Proponuję więc jechać na budowę naszej przyszłej siedziby, a potem ustalimy dalszą kolejność - powiedział Rafał, widząc ich niezdecydowanie i lekkie skonsternowanie.  
- Bardzo dobrze! Jedziemy więc panie Witku, tak jak proponuje prezes Rafał, na budowę naszej siedziby, a później ustalimy, co dalej. Tak Victoria jak i jej siostry przyjęły jego słowa z ulgą.
Nie było to daleko od obecnej siedziby, więc po kilkunastu minutach wjeżdżali na teren budowy przyszłej siedziby firmy. Nim zdążyli wysiąść z samochodu, zjawił się kierownik budowy, a prywatnie przyjaciel Rafała, Piotr. Po przywitaniu, przedstawieniu dziewczyn i wzajemnych uprzejmościach, kierownik budowy zdał Robertowi krótką relację z postępu robót i stanu budowy wg. harmonogramu, sygnalizując niewielkie wyprzedzenie, co rokowało, że możliwe będzie zakończenie robót i oddanie inwestycji wcześniej niż przewidywano. Wkrótce też pojawiła się przy nich młoda dziewczyna, pełniąca funkcję inżyniera budowy z ochronnymi hełmami dla każdej osoby, więc nie zwlekając udali się na teren budowanych obiektów. A było co oglądać. Budynek główny w kształcie nieforemnego pięciokąta liczący siedem kondygnacji był najbardziej zaawansowany w budowie. Roboty zewnętrzne były na ukończeniu, a wewnątrz trwały intensywne prace wykończeniowe i montaż urządzeń typu windy, systemy ppoż. rozdzielnie energii itp. Obok budynku głównego, który przewidziany został na siedzibę centrali firmy trwały zaawansowane roboty budowlane przy trzech budynkach trzy i czterokondygnacyjnych, zlokalizowanych w odległości kilkudziesięciu metrów od budynku głównego przewidzianych na siedziby firm-spółek, wchodzących w skład korporacji.  Każdy z tych budynków stanowił bryłę czworoboczną usytuowaną naprzeciwlegle do ścian budynku głównego i miał być połączony łącznikiem z budynkiem głównym. Ostatnim obiektem zamykającym przestrzeń wokół budynku głównego usytuowanym naprzeciw czwartej z jego ścian miał być obiekt półotwarty trzykondygnacyjny pełniący rolę pomocniczą, magazynowo-parkingową. Najdłuższa ściana budynku głównego pełniła rolę fasady głównej z głównym wejściem do obiektu. Po obejrzeniu kilkunastu pomieszczeń prawie gotowych do odbioru i przejściu głównymi ciągami komunikacyjnymi łączącymi poszczególne obiekty, kierownik budowy, uwzględniając ewentualne zmęczenie pań, które im towarzyszyły w obchodzie, zaproponował chwilę odpoczynku i przejście do pomieszczeń prawie ukończonych, które chwilowo zaadaptował na pomieszczenia kierownictwa budowy. Przeszli więc do dużego pomieszczenia, służącego za salę konferencyjną i gdy wszyscy zajęli miejsca, Piotr zaproponował podanie napojów od kawy, herbaty poczynając, na chłodnych napojach kończąc.  
Podaniem napojów miała się zająć młoda inżynier budowy, ale Victoria widząc lekką tremę i zmieszanie dziewczyny, poderwała się z miejsca.
- Panowie wybaczą, ale uważam, że powinnyśmy pomóc pani inżynier. Elena, Olivia, chodźcie ze mną, a pani niech pokaże gdzie co jest, pomożemy pani! Zaskoczyła wszystkich, a najwięcej dziewczynę, której zamierzała pomóc. Ta bezradnie rozglądała się dookoła, ale widząc zdecydowanie Victorii, za którą karnie ustawiły się Elena i Olivia, szepnęła;
- Dałabym rady, ale jeżeli pani chce pomóc, to proszę. Odwróciła się i ruszyła do sąsiedniego pomieszczenia, a Victoria z siostrami za nią. Kiedy zniknęły z pola widzenia mężczyzn, Victoria cichym głosem odezwała się do młodej inżynier;  
- Ja jestem Victoria, a to moje siostry, Elena i Olivia i przestańmy sobie paniować, dobrze?
Dziewczyna kiwnęła głową na zgodę.
- Jestem Beata! - powiedziała, wyciągając rękę. Kolejno uścisnęła ręce sióstr, przedstawiając się, ale Victoria skorygowała ją.  
- My możemy mówić sobie po imieniu, ale Elena i Olivia powinny zwracać się do ciebie przez pani.  
- A dlaczego nie? Nie jestem jeszcze taka stara, żeby musiały mi paniować. Nie słuchajcie jej dziewczyny, możecie mówić do mnie po imieniu. A poza tym słyszałam, że jesteście Rumunkami, a tak pięknie mówicie po polsku.  
- To historia na dłuższe opowiadanie, porozmawiamy o tym kiedy indziej, a teraz zanieśmy im to picie, bo umrą z pragnienia i co? - zakończyła ze śmiechem Victoria.
- Ja nastawię wodę, a wy weźcie szklanki i po butelce napoju. Jest woda mineralna i gazowana Sprite. Podała im po butelce, sama wzięła szklanki do napojów i ruszyły do gości. Weszły do sali.
- Nastawiłam wodę, więc co komu z państwa mam podać? Do wyboru jest kawa z fusami, rozpuszczalna, herbata i te oto napoje - poinformowała towarzystwo dźwięcznym głosem, stawiając przed każdym z gości szklankę.  
Siedzący przy stole sięgnęli po napoje przyniesione przez dziewczyny.
- Sądzę, że to co jest do picia wystarczy, bo nie widzę chętnych na gorące napoje - zabrał głos Robert.  
- Jestem zbudowany tym, co zobaczyliśmy. Widać, że budowa naszej siedziby leży wszystkim na sercu, więc w imieniu nas wszystkich chcę podziękować kierownictwu budowy za zaangażowanie, a wszystkim budowniczym za serce i włożoną pracę. Dobra robota Piotrze! - zwrócił się bezpośrednio do kierownika budowy.      
Porozmawiali chwilę o bieżących sprawach budowy, wymienili poglądy na tematy ogólne i zebrali się do powrotu. Robert żegnając się z kierownikiem budowy jeszcze raz serdecznie mu podziękował, tak samo z młodą inżynier budowy i po chwili opuścili teren budowy.
- Robercik, co to ma być, że to takie duże i rozległe? - zwróciła się do Roberta Victoria, która wraz z siostrami była zaskoczona rozmachem i wielkością budowanego centrum firmy.  
- Tak jak ci mówiłem, firma składa się z kilku różnych spółek i to wszystko ma się mieścić w jednym miejscu, więc trochę miejsca zajmie - wyjaśnił, jak mógł najprościej Robert.
Wrócili do firmy i Robert umówił się z kierowcą na godz. 16.00. Ania poprosiła Victorię do siebie, chcąc jej pokazać mniej więcej na czym będzie polegała jej praca, a Elena z Olivią pozostały z panią Małgosią. Robert z Rafałem udali się do gabinetu Roberta, gdzie Rafał zapoznawał Roberta ze sprawami bieżącymi oraz z tymi, które wymagały decyzji Roberta. Ustalili, że w następnym dniu spotkają się z prezesami i kadrą menedżerską wszystkich spółek firmy. Czas szybko płynie, tak więc gdy minęła 16-sta Robert dał sygnał do zakończenia pracy.  
Zebrali się więc przy wyjściu, gdzie oczekiwał już na nich kierowca. Pożegnali się więc z Anią, Małgosią i Rafałem, a następnie wsiedli do samochodu i udali się do domu Roberta.
- I jak było? - spytał ogólnie Robert.
- Według mnie było super! - skwitowała pytanie jako pierwsza Elena.
- Tak wujku, być super! - potwierdziła podekscytowana Olivia.
- A ty Victorio, jak to widzisz? - zwrócił się bezpośrednio do swojej narzeczonej.
- Robercik, sam wiesz, nie musisz pytać - odparła Victoria z lekkim zawahaniem.
- Gdyby mnie ktoś zapytał wtedy, gdy przyjechałyśmy z wujkiem Mihaiem do Polski, co sądzę o Polsce i Polakach, to miałabym duży problem z odpowiedzią. Teraz gdy sama mam stać się członkiem waszej społeczności, gdy mam kogoś kogo kocham i wiem, że też jestem kochana, wydaje mi się to po prostu bajką albo czymś tak trudnym do ogarnięcia, że czasami zastanawiam się czy jest to realne czy nie. Ale wybacz, zaczynam coraz bardziej w to wierzyć i sądzę, że nam się uda - powiedziała to głosem poważnym, ale z oznakami radości i optymizmu.
- A co do twojego pytania, to na razie przerasta mnie to, co widzę, ta budowa, te twoje interesy, ale jeżeli mam być szczera, to jest super, tak jak mówią dziewczyny. Tak kochany, jeżeli ty to ogarniasz, a ja mam być częścią ciebie, to będę starać się też to ogarnąć, a teraz mam straszną chęć na ciebie. Ale najpierw obiad, bo strasznie zgłodniałam - dodała już znacznie weselszym głosem.
- Panie Witku, jedziemy na obiad do dobrej restauracji, byle szybko - zadysponował Robert.
- Już się robi szefie! - odparł kierowca i wjechał w lokalną drogę osiedlową. Podjechał na parking.
- Jest pan pewny panie Witku, że tu dobrze karmią?
- Pewnie, nieraz przychodzę tu z żoną, jak nie chce się jej gotować, a gotuje naprawdę dobrze.
Wysiedli z samochodu i udali się na piętro, gdzie znajdowała się restauracja. Zajęli miejsca przy sześcioosobowym stoliku. Gości nie było wielu, więc wkrótce pojawiła się kelnerka z kartami menu.
- Podać coś do picia? - spytała Roberta, jakby wyczuła, kto jest szefem w tym gronie osób.
- Tak, prosimy o dwa duże piwa i jakieś inne chłodne napoje oraz o przystawki, bo jesteśmy strasznie głodni - zadysponował Robert.
- Proszę poczekać i wybrać coś z karty, a ja za chwilę wracam - odparła kelnerka i udała się do baru.
- To drugie piwo dla mnie, tak? - zapytała Victoria.
- Oczywiście! Przecież wiem, że lubisz piwo - odparł Robert.
- Dziękuję Robercik, cieszę się, że nie zapomniałeś - podziękowała Victoria.
Po krótkiej chwili pojawiła się kelnerka z napojami.  Postawiła piwa przed Robertem i przed kierowcą, a butelki i szklanki przed dziewczynami, po czym odeszła. Pan Witek przestawił piwo przed Victorię, a sam sięgnął po wodę mineralną. Kelnerka wróciła z przystawkami firmowymi w postaci śledzia po japońsku, z którego zrezygnowała Elena i poprosiła o coś innego. Kelnerka zaproponowała tatara, sałatkę warzywną tradycyjną, sałatkę warzywną z porem. Elena wybrała warzywną sałatkę tradycyjną i kelnerka szybko zrealizowała jej zamówienie, a z jej śledziem po japońsku szybko uporała się Olivia, która wykazała się najlepszym apetytem, co skomentowała Victoria.  
- Olivia, nie rób z siebie takiego głodomora, bo wszyscy nas obserwują - fuknęła na Olivię.
- A ty zająć się swoim jedzeniem, a nie kontrolować Olivia - odcięła się siostrze.
- Dziewczyny przestańcie, bo faktycznie goście zaczęli nas obserwować - wtrąciła się Elena, widząc, że sprzeczka Victorii z Olivią została zauważona przez innych gości.
Wszystkie zwróciły oczy na Roberta, czekając na jego reakcję. A Robert udał, że nie zauważył nic dziwnego w wymianie zdań pomiędzy siostrami.
- Ja też jestem głodny jak wilk i ten marny śledzik tylko zaostrzył mi apetyt, podobnie jak Olivii - mówiąc to, uśmiechnął się do Olivii i sięgnął po kartę z menu.
- Wy też sięgnijcie po karty i wybierzcie co chcecie, bo zaraz podejdzie kelnerka - dodał, przeglądając pobieżnie menu.
- Ja jeść to co wujek - poinformowała Olivia, nawet nie sięgając po kartę.  
- To ja też poproszę to samo co wy - powiedziała Victoria, odkładając kartę.
- Ja tak samo - przyłączył się do nich kierowca.
- To ja nie będę się wyłamywać i zjem to samo co wy - oświadczyła Elena i odłożyła kartę.
Kelnerka widząc, że czekają na nią, podeszła do ich stolika.
- To co państwo zamawiają? - zwróciła się ponownie do Roberta, widząc, że tylko on przegląda kartę.
- Poprosimy wszyscy to samo, to znaczy; 5 razy pomidorowa i 5 razy kotlet schabowy z kapustą, a na deser pięć porcji lodów po cztery gałki o różnych smakach - zadecydował Robert.
- Może być? - zwrócił się do swoich gości.
- Oczywiście, mnie pasuje! - potwierdziła Victoria.
- Nam też! - potwierdziła Elena w swoim i Olivii imieniu.
- Mnie też, jak najbardziej! - podsumował pan Witek.
Kelnerka przyjęła zamówienie i odeszła. Po chwili wróciła z wazą i talerzami oraz sztućcami.
Rozstawiła talerze i nalała zupę, po czym życząc smacznego oddaliła się.
Zupa wszystkim posmakowała, więc uporali się z nią dość szyko, zaspokajając pierwszy głód.
Nie czekali długo na drugie danie, które jak widać cieszyło się dużym powodzeniem i było przypuszczalnie gotowe. Z chwilą zamówienia było dość szybko podgrzewane i dlatego czas oczekiwania był stosunkowo krótki. Okazało się, że typowo polskie danie; kotlet schabowy z kapustą i ziemniakami smakował równie dobrze dziewczynom jak i facetom, więc po chwili tace z dość obfitą porcją ziemniaków, kapusty i dużą porcją schabowego były puste. Podeszła kelnerka z tacą pełną zamówionych lodów, zebrała brudne naczynia ze sztućcami i postawiła przed nimi pucharki z lodami. Robert poprosił o rachunek i dopisanie dość znacznego napiwku, co spotkało się z sympatyczną reakcją i wylewnym podziękowaniem kelnerki. Ponieważ chciał zapłacić kartą, więc poprosiła go aby najpierw skonsumował lody, a potem pofatygował się do baru, gdzie znajdował się terminal kasowy. Zjedli więc lody i Robert podszedł do lady baru gdzie umiejscowiony był terminal i zapłacił rachunek kartą, a następnie udali sie do domu Roberta. Po drodze wstąpili jeszcze do supermarketu gdzie dokonali zakupów i w końcu wylądowali w domu. Robert umówił się jeszcze z kierowcą na następny dzień i po chwili wchodzili do jego domu. Robert poprosił Victorię żeby zadzwoniła do rodziców, bo przecież wrócili już kilka dni temu i nie kontaktowali się z rodziną w Rumunii.  
- Robercik, pomożesz zadzwonić mi do domu, proszę? - poprosiła Victoria, po zmianie ciuchów na bardziej wygodne. Robert sięgnął po telefon i wybrał kierunek na Rumunię.
- To teraz podaj mi numer z kierunkiem na Tinca - poprosił. Wklepał podane numery i poczekał na połączenie. Usłyszał dziecinny głos z drugiej strony.  
- Chyba to któraś z dziewczynek - powiedział i przekazał słuchawkę Victorii. Powiedziała kilka słów po rumuńsku i przykrywając ręką mikrofon, szepnęła;
- To Marica, tylko ona jest w domu. Chwilę rozmawiała z siostrą i odłożyła słuchawkę na miejsce.
- Marica mówi, że w domu wszystko w porządku, a mama z tatą i Andreą poszli na zakupy. Zadzwonię wieczorem, gdy wrócą do domu - zrelacjonowała Robertowi.  
Dzień zbliżał się ku końcowi, było ciepło ale nie upalnie, więc Robert postanowił trochę pospacerować.
- Mam zamiar przejść się trochę, więc jeżeli chcesz, możesz mi towarzyszyć - oznajmił Victorii.
- A co, myślałeś mój kochany, że cię puszczę samego? - odparła, obejmując go w pasie i przytulając się.  
- Zapytajmy też dziewczyn, może też pójdą z nami - zaproponował.
- Dziewczyny! Idziemy na spacer, chcecie iść z nami? - krzyknęła w górę.  
- Ja iść, a Elena robić kupę! - odkrzyknęła Olivia.
- Jak zwykle, szczera do bólu - skomentowała odpowiedź Olivii Victoria.  
- Ja też idę, a ty młoda zamknij się i przestań krzyczeć, co ja robię, bo więcej nie wejdziesz do łazienki ze mną, zrozumiałaś? - skarciła Olivię Elena.
- To normalne, czuję się jak w Tinca, gdzie takie teksty i pokrzykiwania były codziennością - tłumaczyła się Robertowi z zachowania sióstr Victoria.
- Dlaczego przejmujesz sie tym, przecież w każdej dużej rodzinie tak to się odbywa - mitygował Victorię Robert.
- A u mnie w rodzinie to było inaczej? U was były to pokrzykiwania i ewentualne pyskówki, a u mnie często pyskówki i pokrzykiwania kończyły się bójkami, nieraz każdego z każdym. Gdyby ktoś obserwował to z boku, to uznałby nas za bandę, a nie rodzinę. Teraz to już nieważne i nie mam do nikogo pretensji, ale nie mam ochoty nawiązywania jakichkolwiek kontaktów ani z braćmi ani z siostrami - zakończył wywód Robert.
Victoria nie komentowała jego słów, widziała, że wspomnienia rodzinne niezbyt dobrze kojarzą sie jej przyszłemu mężowi.
- Nie przejmuj sie kochany ty mój, teraz masz mnie i moją rodzinę - powiedziała i objęła Roberta czułym gestem, składając na jego ustach przepełniony uczuciem pocałunek, jakby chciała osłonić go przed wszystkimi przykrościami i wynagrodzić sobą przykre przeżycia.
W międzyczasie dołączyły do nich Elena z Olivią, które przebrały się podobnie jak Victoria w bardziej luźne ciuszki i wyglądały jak dwie nimfy. Brakowało tylko łąki pełnej kwiatów, na której mogłyby potańczyć. Na widok tych uroczych, życzliwych mu istot serce Roberta zabiło raźniej, a przykre wspomnienia odpłynęły jak na skinienie czarodziejskiej różdżki.
- To prowadź wodzu! My idziemy za tobą czy z tobą, jak wolisz - powiedziała ze śmiechem Elena. Wyszli z domu i udali się w stronę deptaka, przebiegającego na wskroś przez kilka osiedli. Było pogodnie i deptak oraz zlokalizowane przy nim place zabaw były wypełnione dziećmi i towarzyszącymi im rodzicami. Robert i towarzyszące mu dziewczyny w zwiewnych, kolorowych strojach stanowiły miłą dla oka grupkę, przez co budzili niejakie zainteresowanie wsród mijanych przechodniów czy zebranych na placu w większości młodych ludzi obojga płci.  
- Jednak mieszkać w dużym mieście to co innego niż w małym, zapyziałym miasteczku - zauważyła Elena.
- Tak być! - potwierdziła jak zwykle krótko, wisząca na ramieniu Roberta , Olivia.
Robert trzymając za rękę Victorię, nie zwracał uwagi na przyglądające się im młode kobiety czy dziewczyny, ale Victoria widząc ich zaciekawione spojrzenia, zdawała sobie doskonale sprawę, że niejedna z nich zazdrości im towarzystwa tak przystojnego mężczyzny i pewnie chciałaby być na miejscu którejś z nich. Tym bardziej wbijało ją to w dumę i samozadowolenie, że ten oto mężczyzna wybrał ją, tak niedawno poznaną dziewczynę na towarzyszke swojego życia, a że nosiła w sobie typowo polską, romantyczną duszę, w jej oczach pojawiły się łzy szczęścia, gdy zwróciła się spojrzeniem w stronę Roberta.  
- Co się stało Victorio? - zapytał przestraszony, widząc jej załzawione oczy. Zauważyły to również Elena i Olivia.  
- Victoria, co ci jest? Dlaczego płaczesz? - zapytała Elena, przestraszona podobnie jak Robert.
- Nic mi nie jest. To ze szczęścia! - oznajmiła Victoria, przecierając oczy i uśmiechając się promiennie do Roberta.  
- Ty płakać ze ścięścia? - zapytała Olivia, nic z tego nie rozumiejąc.
Robert popatrzył długo w wilgotne oczy swojej wybranki i domyślił się. Widział wlepiane w siebie oczy niektórych kobiet czy dziewczyn, które na nim nie robiły żadnego wrażenia, ale  zrozumiał skąd wzięły się łzy w oczach Victorii. Ta młodziutka dziewczyna, nastolatka, dokładnie uzmysłowiła sobie, że jeszcze parę dni temu była nikim, przysłowiowym kopciuszkiem z dalekiej Rumunii, a dziś jest narzeczoną faceta, za którym wypatrują oczy młode Polki. Ale jego rękę trzyma ona, Victoria i za niedługo zostanie jego żoną, żoną Polaka, o czym marzyła również chyba jej babcia, bo niejednokrotnie wspominała jej, jakim narodem są Polacy.
Wspominając, mówiła o wadach, ale również o wspaniałych zaletach tego narodu, który wiele wycierpiał z własnej czy niezależnie od swej woli, winy, ale jest narodem, który potrafi walczyć, przegrywać i znowu podnosić się. Polacy to ludzie gościnni, życzliwi, pełni ciepła i dobroci dla innych. Nie powiedziała złego słowa o Rumunii, swojej drugiej ojczyźnie, ale nostalgia za Polską stale przewijała się w jej wspomnieniach. Nie mówiła tego głośno, ale pewnie marzyła, że może któraś z jej wnuczek pozna lepiej Polskę, a może i w niej zostanie. Teraz tam w górze być może przypatruje im się i cieszy się, że Victoria właśnie spełnia, to jej niewypowiedziane marzenie. Zacisnęła swoją rękę na dłoni Roberta i nic nie mówiąc, złożyła na jego ustach mocny, przepełniony uczuciem pocałunek, opromieniając swoją buzię promiennym uśmiechem.
- Pomyślałam Robercik o mojej babci. Jaka ona byłaby szczęśliwa, że poznałam ciebie i wkrótce zostanę twoją żoną. Teraz wiem, dlaczego ona mówiąc i opowiadając o Polsce była nieraz taka dumna i szczęśliwa, że urodziła się Polką. Nie mówiła tego głośno, ale na pewno marzyło jej się, aby któraś z nas poznała Polskę lepiej i być może znalazła tutaj chłopaka. A może to ona gdzieś tam z góry pokierowała to wszystko tak, jak stało się. Tego pewnie nie dowiemy się, ale gdy wrócimy do Tinca, pójdę na jej grób i podziękuję jej za ciebie.  
Po tych słowach przytuliła się do niego, a potem dołączyły do niej obie siostry i tak Robert znalazł się w objęciach wszystkich trzech sióstr Mitrunica, które na oczach wszystkich dawały do zrozumienia, że one należą do niego, a on do nich.  
Przemierzyli spacerowym krokiem deptak aż do głównej drogi i nie idąc dalej, zawrócili z powrotem. Ludzi na deptaku ubywało, place zabaw też przerzedzały się. Przeszli znaczną część deptaka i skręcili w stronę domu Roberta. Po niedługim czasie wchodzili w obejście domu. Robert zamknął furtkę i skierował się do domu. Dziewczyny za nim.  
- Nie wiem jak wy, ale ja zgłodniałem po tym spacerze - oznajmił Robert, po wejściu do domu..
- Olivia też zgłodnieć! - wtrąciła Olivia.
- A Elena nie mówić, nie narzekać, tylko robić - powiedziała ze śmiechem Elena, a potem przebrała bluzkę i spodenki, umyła ręce i wzięła się za przygotowywanie kolacji.  
- Robercik, masz jakieś specjalne życzenie, czy zdajesz się na nas? - zawtórowała siostrze Victoria i przyłączyła się do siostry.
- A ty młoda na co czekasz? - zapytała Olivię, widząc, że zamierza dołączyć do Roberta zamiast do nich.
- Wiem, że co zrobicie, to będzie dobre, więc spadam, aby wam nie przeszkadać - oznajmił Robert i ruszył do swojego gabinetu.
- Eeee... nigdzie nie idziesz. Bierz się do roboty! - ponagliła Victoria Olivię.
- To co Olivia robić? - zapytała Olivia, patrząc na Victorię płaczliwym wzrokiem.
Victoria widząc jej żałosną minę, złagodziła ton.
- Umyj ręce i rozłóż talerze, sztućce i szklanki. I nie maż się, jak rozgrymaszony bachor. Jesteś już dużą dziewczyną, nie dzieckiem - dodała uśmiechając się do swojej siostry. Olivia widząc uśmiech na twarzy Victorii, również wypogodziła się.
- Victoria, ty pokazać, co rozkładać i nie złościć się - powiedziała spokojniejsza już Olivia.
Victoria pokazała jej gdzie co jest i jak to rozłożyć na stole, a sama dołączyła do Eleny.
Z dostępnych w domu wiktuałów dziewczyny przygotowywały kolację i napoje, rozkładając to wszystko na stole w kuchni.
- Olivio, poproś wujka Roberta, kolacja gotowa - poleciła Olivii. Jeszcze dobrze nie skończyła mówić, a Olivii już nie było. Wpadła do gabinetu Roberta, jakby ją coś goniło.
- Coś się stało Krupeczko? - zapytał lekko zdyszaną Olivię.
- Tak! Stać się! Olivia dawno nie całować wujka! - wydukała Olivia. Przypadła do Roberta, objęła jego głowę i zatopiła w nim swoje usta, jakby jej zabrakło powietrza. Zaskoczony jej gwałtownością Robert, sam wstrzymał oddech, kiedy Olivia wdarła mu się do ust językiem.
Z trudem oswobodził głowę.
- Olivio, co właściwie stało się, że chcesz mnie udusić? - zapytał żartobliwym tonem.
- Olivia kochać, bardzo! - odpowiedziała, próbując powtórzyć poprzedni manewr lecz Robert zdołał uchylić się.
- Victoria wołać wujka na kolacja! - wydobyła z siebie Olivia, kiedy jej zamysł nie udał się.
- No to idziemy!  
Objął w pasie Olivię i razem ruszyli do kuchni. Nie potrafił złościć się na nią i ona to wiedziała, stąd takie, a nie inne jej zachowanie. Razem wkroczyli do kuchni.
- Popatrz Eleno, są nasze dwa gołąbki! - skomentowała Victoria ich wejście i przyklejoną do Roberta Olivię.
Usiedli do stołu. Każde z nich konsumowało to, co im pasowało, ale wkrótce z przygotowanych potraw pozostały tylko resztki, które dojadała Olivia, która jak zwykle zakasowała wszystkich i pałaszowała wszystko z takim apetytem, jakby nie jadła kilka dni. Ponieważ robiła to z dużym pośpiechem, połykając przy tym dużo powietrza, więc kończąc jedzenie nie zdążyła zasłonić ust i swoim zwyczajem głośno beknęła. Speszona, poderwała się od stołu, nie czekając na reprymendę siostry.  
- Nie strofuj jej Victorio, każdemu może to przytrafić się, więc nie róbcie z tego problemu - Robert uprzedził reakcję Victorii czy Eleny, biorąc Olivię w obronę.  
- Za dużo jej pozwalasz! - skomentowała zajście Elena.
- Ona powinna zmienić swoje zwyczaje. Nie jest już małym dzieckiem, więc powinna wiedzieć, że szybkie pochłanianie jedzenia wiąże się z połykaniem powietrza, które musi znaleźć ujście - dodała od siebie Victoria.
- Zmieni, zmieni, ale póki co, to nie wyżywajcie się na niej. Chodź Olivio, idziemy do mnie, muszę jeszcze coś sprawdzić, a potem spotkamy się w salonie, OK? - powiedział Robert i skierował się wraz z Olivią do gabinetu.
- Przypominam, że macie zadzwonić do domu - dodał wychodząc z kuchni.  
Victoria wraz z Eleną szybko posprzątały po kolacji, pozmywały naczynia i zamierzały udać się do salonu, gdy zadzwonił telefon. Victoria podniosła słuchawkę i usłyszała głos mamy.
- Dobry wieczór mamo! - odpowiedziała na powitanie z drugiej strony. Chwilę słuchała tego, co mówiła mama, potem przekazała słuchawkę Elenie, aby również ona podzieliła sie wrażeniami z mamą, po czym kiedy obie nagadały się z mamą, ponownie przejęła słuchawkę. Poinformowała mamę o wszystkich wydarzeniach, o tym, że od następnego dnia rozpoczynają normalna pracę, o wizycie i wrażeniach z budowy nowej siedziby firmy, o terminie ślubu i o tym jak bardzo kocha Roberta oraz jak bardzo jest szczęśliwa. Wysłuchała następnie wszystkich informacji, które przekazała jej z domu mama i po kolejnej wymianie zadań pożegnała się z mamą, przekazując jej całusy i pozdrowienia od Roberta dla niej, a także dla całej pozostałej w domu rodziny.  
Po zakończeniu rozmowy z mamą, obie przeszły do gabinetu Roberta. Victoria poinformowała Roberta i Olivię o rozmowie z mamą, przekazała wieści od mamy i pozdrowienia dla wszystkich. Robert zapytał o propozycje spędzenia reszty wieczoru, przedstawiając kilka możliwości; oglądania telewizji, filmu, posłuchania muzyki czy jakiejś wspólnej gry - w karty, zręcznościowej czy planszowej. Poprosił więc dziewczyny do salonu i wyciągnął z barku słodkie wino oraz wodę mineralną, przygotowując "szpryce" mocniejsze dla siebie i Victorii, a słabsze dla Eleny i Olivii.
- Robercik, może najpierw trochę porozmawiajmy, a później zobaczymy, co dalej, dobrze? - poprosiła Victoria.
- Oczywiście, jeżeli tak uważasz, ale co na to Elena i Olivia? - odpowiedział, siadajac na kanapie.
- Olivia też chcieć rozmawiać! - stwierdziła Olivia, moszcząc się na kanapie obok Roberta.
Victoria usiadła w jednym z foteli, a Elena na drugim. Robert tymczasem puknął się w czoło.
- Słuchajcie, zawaliłem! - stwierdził markotnym głosem.
- Co się stało? W czym zawaliłeś? - wszystkie zwróciły na niego zatroskane spojrzenia.
- Pamiętacie jak mówiłem, gdy instalowałem komputer w twoim pokoju w waszym domu, że będziemy mogli rozmawiać przez Skype, widząc się podczas rozmowy. I nie zainstalowałem Skype, więc z naszej video rozmowy nici. Przynajmniej do naszego wyjazdu do Tinca - dodał zrezygnowanym głosem.  
- Robercik, nie przejmuj się tym tak! - Victoria próbowała zbagatelizować sprawę, ale Robert nie mógł pogodzić się z tym, że przeoczył taką prostą sprawę.
- Wujku! Ty mówić, że Marica i Andrea być bardzo bystre. Czy być trudne zrobić tego Skype na komputer? - Olivia zaskoczyła swoim odezwaniem tak Roberta jak i siostry.
- Masz rację Krupeczko! Z tego co widziałem, sądzę. że dziewczynki powinny sobie poradzić ze ściągnięciem i zainstalowaniem Skype. Jesteś super Krupeczko - powiedział i uścisnął siedzącą przy nim Olivię.
- Dzisiaj jest już nieco późno, ale jutro po powrocie z pracy skontaktujemy się z dziewczynkami i spróbujemy wspólnie zainstalować Skype na komputerze w waszym domu - dodał.
- A ja zadzwonię jeszcze raz do domu i powiem, że jutro po 17.00 będziemy dzwonić, żeby Marica i Andrea czekały na telefon od nas, Ok? - powiedziała Victoria.
- Bardzo dobrze kochanie i życz im od nas "kolorowych snów" na dobranoc. - Robert podziękował Victorii i zamierzał iść po telefon, ale ubiegła go Olivia.
- Wujku ty siedzieć i rozmawiać, Olivia iść po telefon. - Podniosła się i pobiegła do przedpokoju.
Szybko wróciła i podała telefon Victorii.
- Victoria, ty dzwonić doma!  
- A ty zacząć mówić poprawnie. Powinnaś powiedzieć; Victorio, zadzwoń do domu, a nie doma!
- A ty nie czepiać się, jak mówić Olivia! Olivia mówić i wszyscy rozumieć - odgryzła się Victorii.
- Dobra, nie zaczynajcie kłótni siostrzyczki, bo nie ma o co - zmitygowała siostry Elena.  
- Lepiej zadzwoń, bo robi się późno i młode pójdą spać - dodała ugodowym tonem.
Victoria wykręciła numer do domu. Po chwili usłyszała głos Marici. Odpowiedziała jej po rumuńsku i dodała jeszcze kilka słów, aby jutro po 17.00 czekały na telefon z Polski. Marica jednak nie odpuszczała i koniecznie chciała dowiedzieć się, co się stało, że mają czekać na telefon. Victorii nie pozostało nic innego, jak wyjaśnić siostrze, o co chodzi z tym telefonem. Po krótkiej rozmowie, poprosiła siostrę aby poczekała chwilę przy telefonie i oświadczyła zaciekawionym siostrom i Robertowi, że kiedy informowała siostrę, że Robert jutro wyjaśni im jak ściągnąć i zainstalować Skype, Marica poinformowała ją, że program ma już zainstalowany, a jej kolega obiecał jej, że jutro pomoże jej zarejestrować się i skonfigurować program, aby mogła się łączyć z nami. Prosi też, żeby jej podać nasz login, aby go zapisać.
- Powiedz jej, że jutro jej podamy login, bo go zmienimy - powiedział Robert.  
Victoria powiedziała kilka słów rumuńskich do telefonu i zakończyła rozmowę.
- Po 17.00 będą czekały na nasz telefon i login do Skype - oświadczyła.
- Jutro kupimy dużego notebooka i podłączymy pod plazmę oraz kilka kamer do salonu. Jak się łączyć z waszym domem, to z fasonem. Macie coś naprzeciw? - rzucił ogólne pytanie Robert.
- I bardzo dobrze! - skwitowała jego wypowiedź Elena.
- A teraz Robercik jeśli miałbyś ochotę, to zagraj nam coś na organach i na tym zakończymy ten pełen wrażeń dzień - zaproponowała Victoria, widząc, że Robert zastanawia się, co robić dalej.
Robert nie dał się ponownie prosić, podszedł do keyboardu, włączył go, a potem wzmacniacz kina domowego, usiadł i zaczął rozgrzewkę rąk. Chwilę zastanowił się i zacząl grać muzykę, którą lubił, czekając jednocześnie na reakcję dziewczyn. Z ich min poznał, że podoba im się to, co gra, więc wzmocnił lekko nagłośnienie i włączył wizualizację na ekranie, przyciemniając lekko światło w salonie. Victoria wraz z siostrami przysiadły blisko niego na pufkach i zasłuchały się w tęsknych, polskich melodiach Giżowskiej, Santor, Metza i innych, ulubionych przez Roberta utworach. Zerknął na zegar i zobaczył, że zrobiło się późno, więc zakończył swój koncert, dając tym samym do zrozumienia, że czas iść do łóżek. Opuścili salon i udali się na górę, Victoria z Robertem do sypialni, a Elena z Olivią do swoich pokoi. W sypialni rozebrali się   do naga i oboje momentalnie podniecili się swoim wyglądem. Victoria widząc, że jego 'sprzęt' jest gotowy do akcji nie mogła się wręcz powstrzymać.
- Robercik, kładź się, bo mnie rozerwie! - To nie była prośba ani zaproszenie, to było polecenie.
Zrozumiał i szybko spełnił jej życzenie. Okraczyła go i nie bawiąc się w sprawdzanie czy jest 'nawilżona', szybkim ruchem naprowadziła go na swoją szparkę i przysiadła, gwałtownie wprowadzając go w siebie, aż chlupnęło. Była nie tylko nawilżona lecz wręcz zalana swoimi sokami. Nie do końca kontrolowanymi ruchami rozpoczęła 'jazdę' na ostro, przechodząc od razu z kłusa w galop. Robert  nawet nie podejrzewał jej o to, że jest w stanie podniecić się do takiego stopnia i okazać taki temperament. Nim zdążył pomyśleć, aby ją wspomóc pieszczotami, pochyliła się i chwyciła jego ręce, kładąc swoim zwyczajem jedną na piersiach, a drugą na wzgórek, jednocześnie wzmagając ruchy swojego kuperka i odgłos 'mlasku' stykających sie ciał. To była 'jazda' na rekord; rekord podniecenia, temperamentu i siły orgazmu. I osiągnęła go. Ostra, szybka jazda i jego pieszczoty doprowadziły ją do najsilniejszego orgazmu, jaki dotąd przeżyła. Miała totalny odlot, który pozbawił ją sił. Opadła całym ciałem na Roberta, targana spazmami jęków i drgań całego ciała. Kiedy oprzytomniała nieco, uśmiechnęła się do Roberta i przylgnęła do jego ust, wpychając języczek. Oddychając ciężko, jak po dużym wysiłku, podniosła głowę.
- Robercik! Mój kochany! To była mega rozkosz i ty mi ją dałeś! Dziękuję ci - rozpływała się w podziękowaniach, obcałowując go po twarzy.  
- A ty jak zwykle, dalej sztywny, ale nie gniewam się teraz o to - dodała, czując go w sobie.
- Jestem szczęśliwa i jeżeli nie jesteś zmęczony, to poproszę Elenę i Olivię, niech zajmą się tobą i twoimi zbiorniczkami. A tobie byłabym wdzięczna, gdybyś ustawił temperaturę wody i włączył jacuzzi - poprosiła i pocałowała go z niezmierną tkliwością. Podnieśli się z posłania. Victoria poszła do pokoju Olivii, a Robert wszedł do łazienki, gdzie puścił wodę do wanny, a sam wszedł do kabiny. Wziął szybki prysznic, umył zęby i widząc, że woda osiągnęła właściwy poziom, włączył jacuzzi. Po chwili do łazienki weszła Victoria.  
- Załatwione! Obie za chwilę przyjdą do sypialni i mają się tobą zająć. Przygotuj się na ich wizytę, bo jak powiedziałam im, że ja idę do łazienki, a ty ich oczekujesz, to aż oczy im się zaświeciły - poinformowała go z uśmiechem.
- Na wszelki wypadek zostaw jednak trochę sił dla mnie, bo po jacuzzi, kto wie czy znowu nie dostanę 'chcicy' na ciebie, mój kochany - oświadczyła, wchodząc do wanny. Widząc ją piękną, odprężoną i zrelaksowaną, ponownie sie podniecił, co nie uszło jej uwagi.
- Robercik, nie prowokuj mnie, bo jestem nieco obolała, ale jak 'on' będzie się do mnie nadal szczerzył, to szybko z tej łazienki nie wyjdziesz - oświadczyła, wskazując na jego sztywniaka.
- Ale teraz idź już do nich, bo im to obiecałam. Pamiętaj tylko, że obie mają dni płodne, a słyszałeś, co to młode powiedziało, że też chce mieć z tobą dziecko - dodała mimochodem.
- Wychodzę więc! - oznajmił. Pochylił się i dał jej soczystego całusa, który mu oddała.
Przeszedł do sypialni. Na ich łożu leżały nagie, bezwstydnie rozłożone Elena i Olivia, w oczekiwaniu na niego, powolnymi ruchami masujące sobie krocza,. Widząc go wchodzącego, Elena uśmiechając się tajemniczo, zapraszającym gestem wskazała mu miejsce pomiędzy nimi gdzie ma się położyć. Wchodząc w ich konwencję niejakiej powagi, połączonej z bezwstydem, dostojnym krokiem zbliżył się do łoża i powolnym ruchem wślizgnął się pomiędzy nie. Przywitały go pełnymi powagi całusami i Elena z lubieżnym uśmiechem przesunęła się w okolice jego krocza, a Olivia usiadła mu na piersi i powolnymi ruchami przysunęła się cipką do jego twarzy. Wszystkie te gesty i ruchy wykonywały w pełnym powagi milczeniu. Po chwili ciszy  głos zabrała Elena.
- Kochany Roberciku, gospodarzu tego domu! Przykazano nam zająć się twoimi zbiorniczkami. Zbiorniczki mamy opróżnić, a tobie dać przyjemność. Jeżeli to się stanie, liczymy na twoją wzajemność i zapewnienie nie mniejszej przyjemności nam, przez wylizanie naszych młodych cipek z udziałem jednego lub dwóch paluszków oraz pomiętoszenie naszych jędrnych piersi w celu doprowadzenia nas do orgazmu. Proszą o to ciebie Roberciku kochające cię przyszłe szwagierki; Elena i Olivia - Elena zaprezentowała mu ich zadanie wobec niego oraz czego one oczekują od niego w zamian. Po wygłoszeniu swej mowy Elena pochwyciła jedną ręka jego stojący 'instrument', a drugą jego jądra, zaczynając finezyjne masturbowanie czy jak kto woli klasyczne 'walenie konia'. Nie wykazywała przy tym wielkiej wprawy, więc dobrze wiedział, że jej wysiłki mające na celu 'opróżnienie jego zbiorniczków'  są z góry skazane na niepowodzenie.
- Elenko, mogę cię o coś zapytać? - zwrócił się do starszej z sióstr.
- Jasne! O wszystko! - odparła zdecydowanie. Była wyraźnie zaintrygowana jego pytaniem.
- Bawiłaś się kiedyś Elenko penisem chłopaka, którego u nas nazywa się potocznie  kutasem? - zapytał nieco dosadnie.
- A co być kutas, wujku? - włączyła się od razu Olivia.
- Wujek to właśnie powiedział, więc słuchaj! Kutas to penis - wyręczyła go w odpowiedzi Elena.  
- A co do twojego pytania Robercik, to może i próbowałam, ale marnie mi to wychodziło - odpowiedziała zmieszana, rumieniąc się.
- Czy to Victoria wam podpowiedziała, jak macie się mną zająć? - kontynuował.
- Właściwie to nie! Spytała nas tylko czy chcemy się z tobą zabawić, ale tak, żebyś nas nie zapłodnił, a ty podobno nie lubisz pieprzyć się w gumie - odparła bardziej zdecydowanie, przyjmując jego konwencję narracji.
- Tak przypuszczałem! Więc może zrobimy to tak, że naszą zabawę ograniczymy dzisiaj do części, w której to ja zajmę się wami i popieszczę was obie, dając przy tym przyjemność tak wam, jak i sobie, a moje 'zbiorniczki', inaczej jądra czy jajka zostawimy w spokoju. Odpowiada wam to? - bardziej stwierdził niż zapytał.
- Ja jestem za, a ty Olivia? - zwróciła się do siostry.
- Tak być lepiej! Olivia lubić jak wujek pieścić cycki, cipka i dupka Olivii. Być super.
- Czyli wszystko być jasne! Wujek Robert pieścić, lizać cycki, cipkę i dupkę Eleny oraz Olivii, a jego jajka opróżnić się same i być super - potwierdziła Elena, przedrzeźniając wymowę Olivii.
Robert omal nie roześmiał się słysząc jej słowa, potem poprosił aby obie siostry przesunęły się maksymalnie do wezgłowia i do siebie. Sam przesunął się między nogi Eleny, która leżała na lewo, rozsunął szerzej jej nogi i zaczął zapowiedziane pieszczoty. Zanurkował w jej futerko i pomagając sobie lewą ręką, zaczął lizać jej szczelinkę, wzgórek i okolice obu dziurek. Prawą rękę przesunął na pokryte miękkimi włoskami krocze Olivii, pieszcząc to całą dłonią bądź palcami otoczenie cipki, okolice poszczególnych dziurek, łechtaczki i pępka, nie zapominając przy tym i o piersiach obu dziewczyn. Od czasu do czasu przesuwał się w górę, obcałowując dostępne partie ponętnego ciałka Eleny. Umiał to robić, a ponieważ i jemu sprawiało wiele przyjemności pieszczenie ich młodych ciał, więc starał się pieścić je w sposób urozmaicony, przyjemny i skuteczny, tak aby im dać maksimum zadowolenia połączonego z przyjemnością. Jego działania wkrótce zaowocowały jękami, drganiami ich ciał oraz obfitym wydzielaniem ich soków. Obie też wspomagały jego pieszczoty, sterując jedną ręką jego dłonią czy palcami, a drugą dopieszczając się przez masowanie piersi czy guziczka łechtaczki. Liżąc cipkę Eleny wzdłuż szczelinki, spijał jej soki i wpychał w dziurkę raz język, raz palec, aby po chwili drażnić guziczek łechtaczki ssąc go lub podgryzając. Podobne ewolucje wykonywał na cipce Olivii, tyle tylko, że jednym lub dwoma palcami prawej ręki. 'Grając' w ten sposób na ich czułych 'instrumentach', powodował, że ich doznania przybierały na sile, jęki i drgania ciał przechodziły w coraz głośniejsze i szybsze stadium, sygnalizując zbliżanie się do finału. Sprawiało to również  jemu coraz większe zadowolenie i frajdę z faktu, że jego starania przynoszą zamierzony efekt. Pierwsza doszła Olivia, która była bardziej przyzwyczajona i podatna na  pieszczoty serwowane jej przez Roberta, sygnalizując to głośniejszymi jękami, drżeniem i wyginaniem ciała, a na końcu znieruchomieniem. Pogładził ją przez chwilę po piersiach i łonie, a kiedy wyciszyła emocje i odzyskała formę, przeniósł rękę na piersi Eleny, wzmacniając przy tym tempo ssania i drażnienia łechtaczki. Wzmożenie pieszczot i drażnienie większej ilości punktów erogennych na raz, doprowadziło w końcu i ją do finału. Zamilkła i znieruchomiała przez chwilę. Robert podobnie jak u Olivii, gładząc powolnymi ruchami ręki jej piersi i łono, dołączył czułe pocałunki składane na jej rozedrganym ciele, pomagając jej w ten sposób wyciszyć emocje. Podniosła się i obejmując dłońmi jego głowę, przyciągnęła go do siebie, dziękując mu przepełnionymi uczuciem pocałunkami, za dane jej przez niego chwile przyjemności i ekstazy. Olivia widząc Elenę, całującą Roberta natychmiast przyłączyła się do nich, obejmując oburącz Roberta i obcałowując jego twarz.  
- Mam nadzieję, że udało mi się chociaż w części zadowolić moje przyszłe szwagiereczki -  
wyraził Robert swoje zdanie na temat jego udziału we wspólnej zabawie.
- Robercik, według mnie było naprawdę fajnie i dziękuję ci, że mnie tak cudownie obsłużyłeś. Jeszcze teraz czuję na cipce twój język. Było wspaniale i będę miała co wspominać - rozwodziła się nad opisem swoich doznań w trakcie tej erotycznej zabawy.
- Wujku, a cipka Olivii kiedy całować? - zapytała żałosnym głosem Olivia, słysząc, że Elena nadal czuje jego język na swojej cipce.
- Olivia, nie przesadzaj! Przecież wujek ciebie też pieścił - fuknęła na nią Elena.  
- Ale cipka nie całować i Olivia nie czuć język wujka - kontynuowała swoje żale.
- Robercik! Ja ci dziękuję, bo jestem spełniona i zadowolona. Idę więc do Victorii poleżeć w wannie w bąbelkach i zrelaksować się do końca, a ty jak chcesz, możesz zająć się tym nienasyconyn i niewyżytym dziewczyniskiem - powiedziała żartobliwym głosem i pokazała Olivii język. Potem tkliwym gestem objęła głowę Roberta i wycisnęła na jego ustach soczystego całusa z języczkiem, następnie poderwała się z posłania i znikła w łazience.
Olivia natychmiast przysunęła się do niego, okraczyła go i pochylając się nad jego twarzą, docisnęła usta do jego ust, próbując wcisnąć języczek. Rozchylił usta i pozwolił wtargnąć jej języczkowi, podejmując swoisty taniec języków. Jej podniecenie natychmiast wzrosło, więc podniosła głowę, wsparła się na rękach i wilgotną od soczków cipkę przybliżyła do jego ust, umożliwiając mu lizanie i spijanie tego, co wydzielała jej cipka. Praca ust, języka i lekka penetracja jej dziureczki palcem spowodowała gwałtowny wzrost jej podniecenia. Zaczęła dyszeć i jęczeć, jakby Robert językiem nie sprawiał jej przyjemności, a wyrządzał krzywdę. Spryciara opierając się na rękach, to przysuwała to oddalała się cipką od jego ust kontrolując i dozując swoje doznania. Kiedy wsunął jej w dziurkę jeden palec, drugim drażniąc jej guziczek, sama zaczęła nabijać się na niego, kontrolując penetrację. Jęki i drgania jej ciała osiągały coraz wyższy poziom, kiedy więc dołączył drugą rękę i palcem zaczął wiercić w drugiej dziurce, wrzasnęła, opadła na niego i znieruchomiała. Swoim zwyczajem pomógł jej wyciszyć emocje, gładząc jej piersi i łono. Poszukała jego ust i przycisnęła do nich swoje. Teraz on próbował wcisnąć jej swój język. Rozchyliła wargi i zassała jego język, podejmując zabawę.
- Olivia dziękować wujku! Być super. Cipka Olivia czuć język wujka - wyszeptała mu do ucha.
To o to chodziło - pomyślał - nie chciała być gorsza od Eleny i też czuć jego język na cipce.
- To fajnie, też cieszę się, że było ci dobrze - odpowiedział również półgłosem.
- To co teraz? Śpisz z nami czy idziesz do siebie? - zapytał normalnym głosem.  
- Wujku, ty nie gniewać, ale Olivia spać z tobą i Victoria - powiedziała to dokładnie takim samym tonem, jak przed chwilą Robert. Po prostu poinformowała go, że zamierza spać z nimi bez pytania o zgodę. Z łazienki nadal dobiegały głosy Victorii i Eleny, więc nie pozostało mu nic innego, jak ułożyć się do snu. Olivia zajęła swoje miejsce od ściany, a Robert położył się koło niej. Przytuliła się do niego i pocałowała, a potem odwróciła się tyłem i wtuliła kroczem w jego uda. Oboje byli nadzy, więc jego 'kolega' natychmiast zareagował, jak u każdego młodego mężczyzny, czującego pośladki i krocze wtulającej się w niego kobiety. Wyczuła jego reakcję i dotyk penisa na pośladkach.
- Wujku, ty pieścić trocha Olivia, bo kochać nie można, ale Olivia lepiej spać - poprosiła szeptem.
- Mieliśmy spać Olivio - zwrócił jej uwagę też przyciszonym głosem.
Nie odpowiedziała, tylko sięgnęła po jego rękę i położyła sobie na piersiach, a potem objęła jego 'sprzęcik' i nakierowała na swoją szparkę, delikatnie nasuwając się na niego. Nie pozostało mu więc nic innego, jak zacząć pieścić to młode ciało w sprawdzony już wielokrotnie sposób. Na efekty nie czekał długo. Mimo, że z uwagi na płodny okres nie mógł pozwolić sobie na zbyt wiele, Olivia reagowała na jego pieszczoty prawie tak samo jak poprzednio, tym bardziej, że czuła łeb jego 'kolegi' w swojej dziureczce. Dość szybko doprowadził ją do orgazmu, potem pomógł wyciszyć emocje i zanim przyszła Victoria, Olivia zrelaksowana i wyciszona zasnęła spokojnym snem.  
Po chwili w sypialni pojawiła się w krótkiej, kuszącej koszulce Victoria. Robert przesunął się na kraj łóżka, więc lekkim ruchem położyła się na nim i zerknęła na śpiącą Olivię.
- Widzę, że Olivia już śpi. Bardzo cię wymęczyła? - zapytała z czułością.
- Trudno to nazwać 'męczeniem', ale po małych pieszczotach szybko zasnęła  - odpowiedział z uśmiechem.
- Jesteś zmęczony, czy masz jeszcze chęć na co nieco? - spytała swoim słodkim głosem.
- Dla ciebie nigdy nie będę zmęczony, przynajmniej na razie, moje kochanie - odparł zgodnie z prawdą. Odświeżona, pachnąca, działała na niego jak narkotyk. Nie zastanawiając się wiele, szybko podniosła się, ściągnęła koszulkę i ponownie położyła się na nim, lekko wspierając się na ręce. Jego penis już był gotowy do działania, więc pomyziała nim swoją szparkę, następnie powolnym ruchem wprowadziła w siebie. Kochali się spokojnie, aby jak najdłużej przedłużyć miłe chwile, ale po chwili Victoria jakby targnięta jakimś impulsem wzmocniła tempo, prosząc równocześnie Roberta o pomoc. Ich wspólne wysiłki opłaciły się, bo doszli prawie równocześnie. Po wyciszeniu emocji, Victoria zsunęła się z niego i razem poszli do łazienki, opłukać lekko spocone ciała. Oboje odczuwali już lekkie znużenie, więc szybko wrócili do sypialni. Victoria założyła koszulkę i położyła się od strony Olivii, odgradzając ją w ten sposób od Roberta.
- Chyba jednak jest o mnie trochę zazdrosna - pomyślał z zadowoleniem, przygarniając Victorię do siebie. Pocałowała go na dobranoc i odwróciła się do niego tyłem, wtulając się pośladkami w krocze nagiego Roberta, bo nie pozwoliła mu ubierać piżamy. Jego rycerzyk natychmiast zareagował, więc objęła go ręką i lekko wprowadziła w siebie.
- Niech on tam sobie śpi - mruknęła słodko do Roberta, ubiegając w ten sposób jakiekolwiek działanie Roberta. Sięgnęła po jego rękę i położyła na swojej piersi.
- Śpimy kochanie moje, jutro też jest dzień - powiedziała i wtuliła się w niego mocniej. Nie podejmując żadnej dalszej akcji, oboje szybko zasnęli.....cdn....

17 366 czyt.
96%272
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 10909 słów i 60572 znaków. Tagi: #firma #budowa #dom #erotyka

2 komentarze

 
  • Anonim(Y)

    Anonim(Y) · 21 mar 2017 · 202051616

    Dziewczęta ( Olivia, Elena ) mogłyby pomyśleć nad odwdzieczaniem się Robertowi np. porządnym lodzikem za te ich orgazmy ;D.
    Olivia mogła by polubić śmietankę Robercika i połykać ja ze smakiem po każdej ich wspólnej zabawie (i było by "po problemie" z jej pomysłem zajścia w ciążę tak jak Viktoria) .
    PS. Dobra robota, fajnie się czyta a to powyżej to tylko moje "marzenia" związane z ta historią. Jeżeli coś wprowadzisz będę zadowolony a jeżeli nie to też świat się nie zawali.
    Pozdrawiam nie mogąc doczekać się następnej części

  • gepi

    gepi · 18 mar 2017 · 274273653

    Pisałeś kiedyś iż prosisz o komentarze, czytających masz kilka tysięcy (np. cz. XIX ponad trzy tysiące) a komentarzy brak. Może to i lepiej. Piszesz tak jak ty to widzisz i jest OK. Mogę tylko poprosić jeśli można o większe zwracani Oliwi na formowanie polskich zdań, ona ma już prawie szesnaście lat, a zachowuje się jak moja siedmio letnia bratanica w Polsce mówiąca po angielsku . Ale to jest tylko moje zdanie „ty tu decydujesz szefie”. Pozdrawiam.