Olivia, Victoria II - cz. XIV

Olivia po chwili powróciła ze świata przyjemności do realu. Przesunęła się po jego ciele i zaczęła całować go po buzi, dziękując za doznania oraz za uczucie jakie do niej żywił.  
- To co? Dołączymy do nich? - zwrócił się Robert do swojej młodej szwagierki.  
- Co prawda cieszyłabym się, gdybyś mógł zostać tylko ze mną szwagierku, ale nie wszystkie marzenia spełniają się czy układają po myśli tych, którzy marzą, wiec chodźmy - powiedziała zrezygnowanym głosem. Swoimi słowami zaskoczyła Roberta. To były słowa dojrzałej kobiety, a nie dorastającej szesnastolatki, ale Olivia już nieraz zaskakiwała go swoimi dojrzałymi wypowiedziami, nie mówiąc o uczuciach, jakie do niego żywiła. Nie zakładając żadnej bielizny, oboje udali się w stronę przejścia w dość zwartej ścianie krzewów i drzew tworzących tę uroczą polanę w leśnej gęstwinie. Kiedy przeszli na drugą stronę tej swoistej, zielonej ściany, zobaczyli sielski, zabawny widok. Trójka rozbawionych, nagich, młodych dziewczyn, w tym jedna zamężna kobieta, pląsała po leśnej łące, zachowując się nie jak dojrzałe, dorosłe osoby (Victoria, Mihaela), ale jak młode, niedojrzałe nastolatki, którą wśród nich była Violettina. Poruszały się przy tym rzeczywiście z niesamowitą gracją i lekkością, Robertowi ten ich widok natychmiast skojarzył się z pląsami wśród zielonych barwnych łąk mitycznych, greckich nimf. Urodą, kształtami czy sposobem poruszania się pewnie niewiele odbiegały od jego ogólnych wyobrażeń na ten temat i tak odbierał je teraz Robert, miłośnik czasów antycznych, w tym i mitologii greckiej. W swojej wyobraźni pewnie tak utrwalił obraz leśnych czy łąkowych nimf, uganiających się za barwnymi motylami czy innymi kolorowymi mieszkańcami łąkowych kobierców. Oczywiście najpiękniejszą z nich była Victoria, ale Mihaela niewiele jej ustępowała urodą,  sylwetką czy kształtami, chociaż i młodsze od nich Violettina czy Olivia też niewiele odbiegały od nich urodą czy sylwetkami, a tylko ich kształty nadal były w rozwoju. Kiedy rozbawione 'nimfy' zobaczyły Olivię i Roberta, podeszły i otoczyły ich. Robert nawet nie ukrywał swojej erekcji spowodowanej widokiem ich nagich ciał, bo i na nic by się to zdało. Reagował jak każdy młody, zdrowy facet, a jego kutas żył swoim życiem, zerkając ciekawie na otaczające go młode cipki.  
- Dobrze, że przywiozłeś nas tutaj Robercie, tu rzeczywiście jest cudownie, wręcz bajkowo. Człowiek mimowolnie zapomina o wszystkim, jakby naraz został przeniesiony do innego, piękniejszego świata - rozmarzyła się Mihaela, mierząc jego kutasa zagadkowym spojrzeniem i oblizując przy tym mimowolnie wargi. I nie tylko ona, bo Violettina omal nie przysiadała z podniecenia, obejmując go spojrzeniem.  
- I pomyśleć, że to niecałe dwadzieścia kilometrów od Tinca - dodała, spoglądając na jego kutasa zagadkowym, zamyślonym spojrzeniem. Widząc sterczącego i gotowego do akcji kutasa Roberta, myślała na pewno mniej o sielskim krajobrazie tego miejsca. Victorii też nie umknęło uwagi, jakimi spojrzeniami patrzą na Roberta obie kuzynki i nie była już taka pewna tego, że dobrze zrobiła, namawiając Roberta do przyjazdu na tę polanę. Do tego sama zachęciła wszystkich, do zrzucenia odzieży i bielizny. Mihaela pierwsza zorientowała się, że Victoria spoważniała i o czymś intensywnie myśli. Podeszła i stanęła blisko Victorii.  
- Zastanawiasz się teraz, czy dobrze zrobiłaś, przywożąc nas tutaj, tak? - zwróciła się cichym głosem wprost do Victorii, jak każda prawdziwa przyjaciółka, która w lot wyczuwa nastrój i odczytuje myśli tej drugiej, uważając, aby dotarło to tylko do jej uszu. Robert w tym czasie   rozmawiał z Olivią i Violettiną, która jak zauroczona wpatrywała się w jego kutasa.  
- Dlaczego tak sądzisz? - odpowiedziała równie cicho, śmiejąc się przy tym, Victoria.    
- Przecież mam oczy i widzę, a poza tym popatrz na Violettinę. Za chwilę pożre żywcem kutasa Roberta. Victorio, nie wiem czy widzisz to samo co ja, ale obie nasze siostry wprost ocipiały na punkcie twojego męża. Ja wprost nie poznaję Violettiny, bo była przecież taką spokojną nastolatką. I co teraz Victorio masz zamiar z tym zrobić? - zapytała na koniec Mihaela, kontynuując swoją wypowiedź spokojnym, pogodnym głosem.
- Pewnie powiem 'b', kiedy powiedziałam 'a' - odpowiedziała równie pogodnie Victoria.
- Nie chcę teraz krępować czy ograniczać Roberta, kiedy namówiłam go na przyjazd tutaj. Przecież zrozumiał to jednoznacznie, więc teraz nie będę prosić go o zmianę planów. Jak zabawa to zabawa, i co teraz powiesz czy sądzisz o tym? - zwróciła się Victoria do Mihaeli.
- Nie licz na to! Nic ci nie doradzę, to twój ukochany i do tego mąż, to ty musisz zdecydować i dać mu sygnał, na co się zgodzisz a na co nie - odparła Mihaela.
- No cóż, miałam cichą nadzieję, że coś doradzisz, ale szanuję twoje zdanie i przyjmuję do wiadomości, że nie chcesz wypowiadać się w tym temacie - powiedziała Victoria.
- Robercie, wiesz, że jak bardzo cię kocham i liczę na twoją wyrozumiałość, bo namówiłam cię na przyjazd w to miejsce w określonym celu. Chciałam pokazać Mihaeli i Violettinie to urocze miejsce. Ty jesteś jeden, a nas cztery. Chciałabym więc, abyś to ty zdecydował, czy możemy jeszcze pobyć tu jakiś czas, czy też mamy się zbierać i jechać do Krakowa? My zdajemy się na ciebie, co postanowisz, to tak zrobimy - Victoria dość sprytnie przerzuciła na Roberta decyzję co dalej maja robić. Ale nie z Robertem takie numery. Domyślił się, że Victoria rozmawiała z Mihaelą na jego temat i pewnie zreflektowała się, widząc, jak łakomie spoglądają na jego kutasa obie kuzynki i nie wiedząc, jak wybrnąć z zaistniałej sytuacji, odwołała się do niego, aby to on podjął decyzję.
- Jak już wcześniej wyjaśniałem, jestem demokratą i ponieważ już tu jesteśmy, więc wspólnie zdecydujemy, czy zostajemy tu dłużej, czy też zbieramy się i jedziemy do Polski - zaproponował Robert, domyślając się motywów swojej żony.
- Która z moich miłych pań jest za pozostaniem? - zapytał z uśmiechem, zwracając się głównie do Mihaeli i Violettiny. Violettina błyskawicznie podniosła rękę do góry, po niej Olivia, a na końcu Mihaela.
- Tak więc moje kochanie, zostaliśmy przegłosowani, więc zostajemy na miejscu, a na jak długo? i co będziemy robić? to uzgodnijcie pomiędzy sobą. Aby was nie krępować moją obecnością, pozwolę sobie oddalić się do samochodu, bo muszę coś sprawdzić - to mówiąc, odwrócił się i zamierzał odejść.
- Ja idę z tobą! - oświadczyła natychmiast Olivia, dołączając do niego i chwytając jego rękę.
- Și eu merg cu tine (ja też idę z wami) - powiedziała Violettina i przyłączyła się do nich,  licząc pewnie, że być może i jej uda się zainteresować Roberta swoją osobą, mając przy tym niekłamaną nadzieję, że też podoba się Robertowi, bo nieraz przecież okazał, że ją lubi.
- Oczywiście, to było do przewidzenia. Ale idźcie, my z Mihaelą pozostaniemy jeszcze tutaj jeszcze z jakieś pół godziny, prawda Mihaelo? - stwierdziła Victoria pogodnie, bo było jej na rękę to, aby obie młodsze dziewczyny zajęły się Robertem jako pierwsze, licząc, że obie z Mihaelą będą miały Roberta do dyspozycji na kolejnym postoju w drodze. Mihaela tak to zresztą odebrała, wymieniając spojrzenia z Victorią. Przypomnieć należy, że Victoria była konsekwentna w swoim działaniu, bo spontanicznie namówiła Roberta do jazdy do Tinca, rodzinnej miejscowości, skąd zamierzała zabrać w dalszą podróż siostry i kuzynki, wobec których czuła się zobowiązana, aby zrekompensować im przerwanie ich wakacji w domu Roberta w Krakowie swoją chwilową niedyspozycją, która wyglądała na bardzo poważne zaburzenie umysłowe. Tak samo było zresztą i teraz. Świadomie namówiła Roberta na przyjazd w to urocze miejsce, będąc niemal pewna, że tak siostra jak i kuzynki będą chciały wykorzystać instrumentalnie Roberta oraz jej pobłażliwość dla ich zainteresowań jej mężem.
Do tego sama powiedziała Mihaeli, że jeżeli powiedziało się 'a' wypadało powiedzieć 'b'.  
A Olivia z Violettiną nie czekały na dalsze słowa zachęty. Chwyciły Roberta za  ręce i pociągnęły w stronę przejścia. Obrzucił spojrzeniem żonę i Mihaelę. Widząc jej spojrzenie i zagadkowy uśmiech na twarzy, domyślił się, że Victoria zostawia mu swobodę działania i chce, aby w miarę sprawnie rozwiązał sprawę z młodszymi dziewczynami, aby potem miał swobodę działania czy wolną rękę w późniejszych kontaktach z nią i Mihaelą. Udając zrezygnowanego i bezwolnego męża zdradzonego przez żonę, opierał im się lekko 'dla zasady'.
- Wleczecie mnie jak na rzeź! Zamierzacie mnie gwałcić czy obmyśliłyście jeszcze coś gorszego? - zapytał żartobliwie, przechodząc wraz z nimi przez zarośnięte krzewami przejście. Podniósł i przytrzymał im szczególnie 'uparte' gałęzie, zagradzające im drogę. Kiedy przeszli na drugą stronę, Olivia odwróciła się do niego.
- Robercie, masz koło siebie dwie młode 'laski', które chcą ci się oddać i zabawić z tobą, a ty jeszcze śmiesz narzekać, mając takie niepowtarzalne szczęście? - śmiejąc się, odpowiedziała mu pytaniem w równie żartobliwym tonie, Olivia. Violettina, która zrozumiała, co powiedziała Olivia, popatrzyła na niego, czekając z ciekawością, co odpowie.  
- Was jest dwie, a ja jeden, więc czekam na wasze propozycje, bo nie chcę wam nic narzucać. Jak demokracja, to demokracja - wybrnął z kłopotu, odbijajac piłeczkę w ich stronę.  
- Czyli my mamy zdecydować, jak cię wykorzystać, tak? - upewniała się jeszcze Olivia.
- Może nie do końca tak, ale powiedzmy, że o to chodzi - potwierdził zdawkowo Robert.  
- A ți înțeles, ce a spus? (Zrozumiałaś, co powiedział?) - Olivia zwróciła się po rumuńsku do Violettiny, tłumacząc równocześnie, co mówią, Robertowi.
- Da, și ce acum? (Tak i co teraz?) - odpowiedziała pytaniem Violettina.
- Vrei ca Robert să te scape de tine? (Chcesz pewnie, żeby cię Robert bzyknął?) -  zapytała, patrząc Violettinie w oczy.
- Și ce crezi? (A jak myślisz?) - odbiła pytanie Vilettina.
- Te-a prins, poate eu (Bzyknął ciebie, może i mnie) - dodała z niejakim żalem w głosie.
- Robercik, ona chce żebyś ją bzyknął, to może ona cię 'dosiądzie' i pojeździ na twoim kutasie, a ja 'napoję' cię trochę swoimi sokami, aby ci nie zaschło w gardle. Może tak być?  - zaproponowała Olivia Robertowi. Musiał przyznać, że tupetu jego ulubienicy nie brakowało, ale doceniał to, jak szybko dojrzewała fizycznie i umysłowo.
- Jeżeli tak zdecydowałaś, niech tak będzie - zgodził się Robert, bo przecież sam prosił, aby to one zdecydowały. Wyszło na to, że zdecydowała Olivia, która potraktowała Violettinę po partnersku, widząc jak 'przebiera' nogami, aby dorwać się do kutasa Roberta. Olivia upewniła się jeszcze, czy Violettina zrozumiała wszystko, ale reakcja kuzynki mówiła sama za siebie.
Podeszli więc w trójkę do zacienionego 'siedziska' z koców. Robert nie zdążył dobrze usiąść, kiedy Violettina przyklękła przy nim i pochwyciła rękami jego głowę, wpijając się żarłocznie wargami w jego usta, jak stęskniona za pocałunkami kochanka, która bardzo długo nie widziała swojego kochasia. Zaskoczyła tym całkowicie Roberta, bo nie spodziewał się takiej pasji czy gwałtowności po Violettinie. A ta szalała ustami i językiem, wymiatając i zasysając wszystko z jego ust, nie pozwalając mu oderwać się od niej. Poskutkowało to gwałtownym wzrostem podniecenia u nich obojga. Olivia mogła tylko przyglądać się bezradnie, jak kuzynka wręcz napastuje fizycznie Roberta, ale w końcu Violettina zaspokoiła swoje tłumione długo potrzeby w zakresie pocałunków i przeszła do drugiego etapu; zaspokojenia rozbudzonej 'chcicy' jej cipki, która produkowała już 'litry' soków, na potrzeby nawilżenia jej  ciasnego 'futeraliku'. Okraczyła nogi Roberta i przyklękła, popychając Roberta do pozycji leżącej. Chcąc się nacieszyć jego sztywnym kutasem, nie wprowadzała go w siebie, lecz nasunęła się cipką na niego i zaczęła się po nim suwać, obejmując go zewnętrznymi wargami cipki. Pochyliła się przy tym maksymalnie, podając mu do zabawy swoje spore, ładnie już  ukształtowane cycki. Robert z duża przyjemnością zaczął pieścić te miękko - sprężyste półkule, tak rękami jak i ustami, bo Vilettina suwając się na jego kutasie wzdłużnymi ruchami całego ciała, to przybliżała, to oddalała się od jego ust swoimi cyckami. Obserwująca ich Olivia musiała przyznać, że Violettina opanowała już nieźle arkana dobrego, zadowalającego obie strony, seksu. Kiedy była już wystarczająco rozgrzana i nabuzowana, wsparła się ręką na torsie Roberta i uniosła tyłek, pochwyciła jego kutasa i przytknęła go do sromu w okolicach swojej szparki, a potem powolnym ruchem wprowadziła w siebie. Kilkakrotnie krótkimi ruchami tyłka i bioder, wchłonęła go dość głęboko, mimo, że jej ciasna cipka buntowała się nieco, przeciwko wprowadzaniu w siebie sztywnego 'wałka' o zbyt dużej różnicy gabarytów. Violettinie jednak sprawiało to chyba nie lada frajdę, kiedy to 'coś' rozpychało się dość brutalnie w jej ciasnym tuneliku, zagłębiając się w niej coraz bardziej. Kiedy w końcu jej cipka dostosowała się do kształtu jego brutalnego 'zbója', zaczęła przyspieszać ruchy tyłka i bioder, zmierzając do finału. Robert przesunął rękę na jej łechtaczkę i jedną ręką pieścił jej cycki, a drugą wspomagał jej doznania, pieszcząc i drażniąc 'guziczek' łechtaczki. Wkrótce ich wspólne działanie odniosło zamierzony skutek, bo Violettina bardzo głośno wrzasnęła i opadła całym ciałem na ciało Roberta, nieruchomiejąc, Delikatnymi ruchami gładził jej plecy i pośladki. Po chwili otworzyła oczy i przesunęła się w stronę jego twarzy, całując skrawek po skrawku jego buzię i dziękując za otrzymane doznania. Czuła w sobie kutasa Roberta, ale doceniła to, że Olivia nie przeszkadzała jej w 'zabawie', oddając Roberta całkowicie w jej ręce. Pocałowała Roberta po raz ostatni i zsunęła się z niego.
- Olivia, Robert e al tău, si vă mulțumesc amândoi (Olivia, Robert jest twój, a ja dziękuję wam obojgu) - powiedziała zadowolona, z załzawionymi z radości i szczęścia oczami.  
A kutas Roberta dalej sterczał i kiwał się na boki, jakby rozglądając się wokoło za 'świeżym mięskiem'. Olivia położyła się obok Roberta i podobnie jak Violettina, leżąc na brzuchu nasunęła się ciałem na niego, patrząc mu prosto w oczy.
- Masz dość, czy mogę skorzystać z 'tego tam na dole', bo chyba rozgląda się za moją cipką? - zwróciła się cicho do Roberta, nie będąc pewna, czy Violettina nie przegięła i nie nadużyła jego przyzwolenia.
- Jak się nie pospieszysz, to za chwilę, nie będziesz miała nad czym zastanawiać się - odezwał się pogodnie, bo czuł, że za chwilę faktycznie jego kutas przejdzie w 'stan spoczynku'. Olivia  czekała tylko na słowa zachęty z jego strony, bo natychmiast, podobnie jak Violettina, ujęła w ręce jego twarz i przylgnęła wargami do jego ust, rozpłaszczając swoje drobne piersi na jego torsie. Zaczęła się 'dobijać' językiem, aby ją wpuścił i kiedy rozchylił usta, wtargnęła mu do ust językiem, najgłębiej, jak się dało i zaczęła 'wymiatanie' oraz przepychanie się z jego językiem. Potem obcałowała całą jego buzię i zsunęła się w dół jego ciała, szorując swoim kroczem po kutasie, który natychmiast odzyskał swój wigor, kiedy poczuł jej cipkę na sobie. Rozsunęła nogi na boki i przyklękła, wspierając się na rękach. Zaczęła bawić się jego sterczącym kutasem, usiłując wsunąć się na niego bez pomocy rąk. Kiedy któryś raz z rzędu nie trafiła na niego swoją szparką, Robert przytrzymał swój 'drążek', umożliwiając jej 'nabicie się' na niego. Nasunęła się, 'przysiadając' do oporu,  a potem w swoim stylu zaczęła podskakiwać i suwać się po jego kutasie, wykorzystując jego długość do granic możliwości. Robert czując jak jego kutas brutalnie rozpycha się w jej ciasnym 'futeraliku', domyślał się, że pewnie jej sposób 'używania' jego kutasa, w niektórych momentach mógł być dla niej bolesny, ale nie zamierzał wtrącać się czy narzucać jej swoje zdanie, kiedy jej było dobrze. W pewnym momencie uznał, że nadszedł czas, aby pomóc Olivii, bo była już przyzwyczajona do tego, że Robert pieszcząc jej piersi czy cipkę, wzmaga jej doznania i pomaga osiągnąć orgazm. Pochwycił więc w jedną rękę jej pierś, miętosząc delikatnie jej 'pączusia' i przenosząc się z jednego cycka na drugiego, a drugą rękę przesunął w pobliże swojego kutasa, ustawiając ją tak, aby będącą w ruchu cipka, podczas przysiadu trafiała łechtaczką na jego palce. Olivia natychmiast to wykorzystała, bo przysiadała i czując go głęboko, ruchami tyłka i bioder stymulowała się jego kutasem, starając się przy tym, aby Robert mógł w tym czasie stymulować ręką i palcami jej łechtaczkę. Pozwoliło jej to zbliżać się bardzo szybko do finału. W pewnym momencie ewolucje tyłka i stymulacja cipki palcami doprowadziły ją do mocnego, rozlewającego się po jej ciele orgazmu. Przysiadła i opadła ciałem na Roberta. Kiedy oprzytomniała, na jej buzi pojawił się grymas uśmiechu. Poczuła, że jego kutas jest w niej nadal i lekko się skrzywiła.
- Dziękuję Robercie! Chyba moja cipka ma już dość, bo dość boleśnie czuję, jak ten twój 'zbój' rozpycha się we mnie - starała się, aby zabrzmiało to pogodnie, ale wysuwając się powoli z jego kutasa, posykiwała lekko z bólu.
- Nie dziwię się temu, bo czułem, jak brutalnie traktujesz tę swoją biedną cipkę, tyle że uznałem, że to twoja cipka i ty tu rządzisz - odezwał się Robert z niejaką troską w głosie.  
- Pewnie tak było, ale wyobraź sobie, że wtedy odczuwałam tylko przyjemność, a i teraz cipkę mam co prawda obolałą, ale nie żałuję, bo było bardzo fajnie - podsumowała swoją 'zabawę' Olivia i słodkimi całusami podziękowała Robertowi za swoje, nieco masochistyczne doznania, które sobie sama zaserwowała. Jak na zawołanie, po obsłużeniu obu młodszych partnerek, na polanie pojawiły się obie starsze 'nimfy' w postaci Victorii i Michaeli. Robertowi przemknęło co prawda przez myśl, czy był to przypadek, ale nie zaprzątał sobie za bardzo głowy tym, czy tak było, czy też Victoria z Mihaelą obserwowały jego zmagania z ukrycia i ujawniły się dopiero po zakończeniu ich 'zabawy'. Zresztą, Victoria dała mu wolną rękę, aby tak to mniej więcej rozegrał i tak się stało. Podeszły do 'siedziska'.
- To co, zbieramy się i jedziemy czy dalej odpoczywamy tutaj? - Victoria powiedziała to niby do wszystkich, ale chodziło jej głównie o zdanie Roberta.
- Wydaje mi się, że cel, który ci przyświecał Victorio, proponując przyjazd to tego miejsca, został osiągnięty. Mihaela z Violettiną zobaczyły ten uroczy zakątek i jego otoczenie, spędziliśmy tu trochę czasu, więc ja jestem za tym, abyśmy zebrali się i jechali w stronę Polski, ale to jest moje zdanie. Was jest cztery, więc decydujcie - odezwał się Robert, przedstawiając swoje zdanie.
- Zdanie Roberta znacie, więc po kolei; Mihaelo, twoim zdaniem co robimy? - zwróciła się Victoria do Mihaeli. Mihaela popatrzyła na Violettinę i Olivię.  
- Jestem za jazdą, a wy? - zapytała siostrę i kuzynkę. Obie popatrzyły na siebie i kiwnęly głowa.
- My też! - oznajmiły jednogłośnie.
- To teraz wiesz jakie jest nasze zdanie, więc nie ma co zastanawiać się, tylko zbieramy rzeczy i ruszamy dalej. Poza tym zgłodniałam - oświadczyła Mihaela wesołym głosem.
Szybko wiec ogarnęli się, zebrali koce, a rozochocone i rozbrykane Olivia z Violettiną urządziły jeszcze Robertowi pokaz sikania na odległość, czym wywołały trochę wesołości, ale i przygany ze strony starszych sióstr; że duże dziewczyny, a zachowują sie jak nieopierzone małolaty, tak, że musiał wtrącić się Robert, tonując trochę nastroje starszych i młodszych sióstr.
- Victorio, Mihaelo, wyluzujcie trochę! Przecież nie zrobiły tego w miejscu publicznym, a że chciały sprawdzić się, która jest lepsza w sikaniu, to teraz wiedzą. Mnie to nie raziło, a ich cipki też mi są znane, więc o co ten raban? - mitygował starsze siostry, w tym swoją żonę, Robert. W wesołym nastroju wsiedli do kampera i ruszyli ponownie w stronę Oradea.
Victoria i Mihaela zajęły się przygotowaniem kanapek i napoi, a obok Roberta na miejscu pasażera usiadła Olivia. Robert rozejrzał się i widząc, że nikt na nich nie zwraca uwagi, cichym głosem zwrócił się do Olivii.
- Cipka boli dalej? - zapytał, bo Olivia mając krótką spódniczkę i trzymając nogi na dolnej półeczce z przodu, serwowała mu widoki swoich nóg i krocza osłoniętego tylko cienkim paskiem majtek.  
- Eee...nie! Już prawie nic nie czuję - odpowiedziała wesoło, przebierając nogami.
- Olivio, wygonię cię z tego siedzenia, jak będziesz odwracać uwagę Roberta od drogi - usłyszeli niespodziewanie głos Victorii, stojącej obok siedzenia Roberta i trzymającej talerz z  kanapkami. Robert z trudem utrzymał powagę, bo w głosie Victorii wyczuł prawie nieuchwytny cień zazdrości. Victoria chyba też zdała sobie sprawę, że zareagowała zbyt emocjonalnie, ale była przecież żoną Roberta, a Olivia wyraźnie go prowokowała...cdn....

8 736 czyt.
97%294
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 3976 słów i 22399 znaków. Tagi: #leśna #polana #erotyka #wyjazd

4 komentarze

 
  • Robert72

    Robert72 · 23 lut 2018

    Franku wcale nie wieje nudom . Dobre tempo akacji , tak przyszło mi do że może Robert z żonką kupi tenteren w prezencie którejś ninfie.

  • POKUSER

    POKUSER · 22 lut 2018

    Czy po powrocie naszych bohaterów do Krakowa jest szansa na pokazanie choć kilku krakowskich atrakcji? Myślę, że byłby to drobny walor edukacyjny dla przyjezdnych co warto odwiedzić. Ps w takim tempie to nam dziewczyny po drodze chłopa "zajeżdża"  

  • Ja

    Ja · 21 lut 2018 · 230360600

    Ciągle to samo,  
    Zaczyna wiać nudą.

  • stoper

    stoper · 20 lut 2018

    jak zwykle super. jestem ciekaw jak dalej będzie między Olivią a Victorią bo moim zdaniem młoda zaczyna sobie na za dużo pozwalać już nawet nie boi się siostry tylko bierze Roberta jak swojego