Olivia, Victoria II - cz. XXVI

Victoria słysząc słowa Kasi, nie zamierzała udawać, że jest zagniewana czy rozeźlona. Uśmiechnęła się do niej życzliwie, a Kasia odetchnęła z ulgą, widząc jej uśmiech.  
- Teraz wiem, dlaczego wujek Robert ożenił się z tobą Victorio. Jesteś wspaniałą dziewczyną nie tylko piękną, ale i mądrą. Pasujecie do siebie. Pewnie dziwisz się, że mówi ci to taka smarkula jak ja, ale wiedz, że kocham wujka Roberta dłużej od ciebie. Teraz niedługo kończę szesnaście lat, a wujka o ile pamiętam, kocham od zawsze, kiedy zaczęłam myśleć o chłopakach, nie tylko jako o niedorośniętych głupkach, a było to dobre kilka lat temu - Kasia nie przebierając w słowach, wypowiedziała swoje poglądy czy opinie, tak co do samej Victorii, jak i co do swojego stosunku do Roberta.
- Zauważyłam to, od kiedy cię poznałam, bo masz to wypisane na buzi, kiedy jesteśmy razem z Robertem. Takie jest życie Kasiu. Widzę też, że wujek, jak go nazywasz, też bardzo cię lubi i faworyzuje, ale to przecież twój ojciec chrzestny i przyjaciel twoich rodziców. Nie wiem, czy będzie się dobrze czuł, widząc czy czując cię przy sobie. Ty już nie jesteś małą Kasią, a mój mąż nadal chyba taką cię widzi - Victoria spokojnie i bez emocji, próbowała przekonać córkę przyjaciółki, co do niestosowności jej pomysłu, o wspólnym spaniu z nią i Robertem.
- Wiem! I trochę źle czuję się z tym, ale dalej nie przestaję myślę, żeby się do niego przytulić i …popieścić. Victorio, zrobię dla ciebie wszystko, co tylko będzie w mojej mocy. Poza tym, przyrzekam ci, że nie zrobię nic bez twojej zgody, ale pozwól, że poleżę chwilę przy wujku i przytulę się troszkę do niego. Nie chcę już nic więcej. Na początku położę się przy tobie i dopiero, kiedy wujek zaśnie, przesunę się i położę się obok niego - Kasia prosiła, ba, błagała wręcz Victorię, aby tylko pozwoliła jej położyć się do snu razem z nimi w sypialni.  
- Kasiu, możesz powiedzieć mi, o co w tym wszystkim chodzi? Co ci to da, że położysz się razem z nami i to obok mnie, jak mówisz? - Victoria widząc determinację Kasi, nie do końca była przekonana, że zadowoli się tylko wspólnym spaniem na jednym łóżku z nimi.  
          Zdążyła ją już na tyle poznać, że nie miała złudzeń co do jej kreatywności i pomysłowości. Była pewna, że Kasia ma określony plan realizacji swojego pomysłu, a wspólne spanie na jednym łóżku, to jeden z jego elementów.  
- Victorio, naprawdę nie knuję nic złego. Widzę, że zastanawiasz się, dlaczego tak bardzo chcę poleżeć koło wujka? Sama tego nie rozumiem, to coś siedzi we mnie - oświadczyła Kasia, patrząc szczerym spojrzeniem w oczy Victorii.  
          Victoria rozważając jej słowa na chłodno, bez emocji, widząc szczerość i otwartość w jej spojrzeniu, wyzbyła się początkowej nieufności wobec tej młodziutkiej dziewczyny. Przeważyło w niej również uczucie przyjaźni, jakie żywiła wobec Małgosi. Przecież Kasia jest jej córką.  
          Poza tym miała przecież rację, mówiąc, że zna Roberta dłużej od niej, podobnie jak to, że od zawsze go kocha. Też nie może mieć o to do niej pretensji, tak samo jak do Olivii, swojej siostry. Przecież to od niej wszystko się zaczęło. Gdyby Olivia nie zaczepiła wtedy Roberta, to nie doszłoby do ich spotkania i tego wszystkiego, co wydarzyło się potem.  
          A że Olivia to wykorzystuje, wiedząc o tym, że Robert ma do niej słabość, a jego żona jest jej siostrą. Podobnie jest z Kasią. Nic nie poradzi na to, że do Roberta lgną nie tylko dziewczyny, ale i dojrzałe kobiety pokroju jej matki, ciotki, menedżerki z restauracji. Pozwalała swojej siostrze sypiać z nimi i nie tylko, więc dlaczego ma nie pozwolić na to Kasi, córce przyjaciółki. Małgosi może zawsze wytłumaczyć się, że polubiła jej córkę i nie umiała jej odmówić, kiedy ta poprosiła ją o to, że chce spać razem z nią.
           A że małolatka może chcieć to wykorzystać nie do końca tak jak mówi, czy deklaruje, to niech martwi się tym Robert. Przecież widział, że mała Kasia dorasta, a on wciąż traktował ją jak małą dziewczynkę, no to się doczekał. Aż uśmiechnęła się sama do siebie, wyobrażając sobie minę Roberta, kiedy zobaczy, że Kasia przymierza się do wspólnego spania z nimi. Przecież już raz opuścił z tego powodu ich sypialnię.
- Kasiu, naprawdę nie odpuścisz? I nie wygonisz tego licha, co w tobie siedzi, z siebie? - zapytała ciepłym, życzliwym głosem, uśmiechając do małolatki. Kasia widząc jej uśmiech, o mało nie podskoczyła z radości.
- Mam rozumieć, że zgadzasz się Victorio i będę mogła spać z wami, tak? - zapytała z nieukrywaną radością w głosie.
- A jak sądzisz? Olivia też używa podobnych argumentów, żeby mogła być z nami, a ja nie mam siły jej odmówić, więc ty też mnie przekonałaś. Wszystko jednak zależy od Roberta i jego zgody, bo przecież nie powiem mu po raz drugi, że chcesz spać ze mną - Victoria pogodziła się już wewnętrznie z myślą, że Kasia będzie spać z nimi, ale chciała się trochę podroczyć z nią. O dziwo, Kasia wcale nie protestowała przeciwko temu, jakby była pewna, że Robert zaakceptuje ją razem z nimi w sypialni.  
          Victorii coś tam błysnęło w myśli, że Kasia chyba nie powiedziała jej wszystkiego, ale odpuściła. Będzie co ma być - pomyślała i przestała zaprzątać sobie tym głowę. Obie przebrały się do snu w krótkie koszulki, narzucając na to lekkie szlafroki i przeszły do sypialni. W pewnym momencie dotarło do Victorii, że Kasia faktycznie jest rozwinięta fizycznie nieprzeciętnie, jak na swój wiek.  
          Była o parę centymetrów niższa, ale sylwetką i budową ciała różniły się niewiele. Obie miały czym oddychać, z tym że biust Victorii był już w pełni uformowany, a biust Kasi pewnie się nadal rozwijał. Różniły się za to kolorem włosów i oczu oraz na pewno mentalnością. Victoria była zdecydowaną szatynką, bliżej brunetki, z piwnymi oczami, natomiast Kasia ciemną blondynką z niebieskozielonym oczami.  
          Victoria poza tym była już w pełni dojrzałą, wyrazistą, piękną dziewczyną czy kobietą, podczas gdy Kasia była ładną, dobrze rozwiniętą nastolatką z bardzo młodą, prawie dziecięcą buzią małolatki. Co do mentalności, to rozwój mentalny Kasi pokrywał się niewątpliwie z jej wiekiem, a nie z jej wyglądem dużo starszej nastolatki.
          Po wejściu do sypialni, ściągnęły szlafroki i Victoria w świetle lampy mogła podziwiać przez prześwitującą koszulkę Kasi jej kształty i powaby, ale nie miała zamiaru interweniować, bo sama była prawie w takiej samej koszulce.  
          To samo dotyczyło majtek, których również żadna z nich nie założyła. Victoria jako żona Roberta nie musiała, ale Kasi jako małolatce i córce chrzestnej wypadało założyć. Przecież Robert też to zauważy, a wtedy na pewno zrobi to co poprzednio, po prostu opuści sypialnię. Nie będzie przecież ryzykował konfliktu z Małgosią czy Kazimierzem z powodu ich małoletniej córki. Wszystko wyjaśni się, kiedy w sypialni pojawi się Robert - pomyślała, układając się na posłaniu. Kasia natychmiast położyła się koło niej.
- Mogę się przytulić trochę do ciebie? - zwróciła się do Victorii.
- Oczywiście, że możesz, tylko że będzie nam nieco gorąco, nie sądzisz? - Victoria nie ukrywała, że przytulanie się do siebie przy określonej temperaturze, nie jest zbyt komfortowe.
- Victorio, wiem, że jestem smarkulą wobec ciebie, ale bardzo bym chciała zostać twoją przyjaciółką. Byłabyś w stanie to zaakceptować? - Kasia wyraźnie dawała Victorii do zrozumienia, że bardzo ją polubiła i byłaby szczęśliwa, zostając jej przyjaciółką.  
- Kasiu, wiesz, że bardzo cię polubiłam! A moją przyjaciółką nie musisz zostawać, bo już nią jesteś. Czy nie sądzisz, że gdybym cię nie uważała za przyjaciółkę, to zgodziłabym się na to, żebyś leżała obok mnie, w naszej sypialni? - Victoria intuicyjnie wyczuła, że ta młoda dziewczyna lgnie do niej nie tylko z powodu Roberta, którego, jak mówi, kocha od zawsze, ale dlatego, że czuje się osamotniona i w jakimś sensie pozbawiona przyjaźni innej osoby.  
          Być może ponadprzeciętny rozwój fizyczny Kasi i osiągnięcie kształtów czy sylwetki dużo starszej dziewczyny, spowodował, że jej koleżanki czy przyjaciółki, które rozwijały się normalnie i stosownie do swojego wieku, uznały ją za dziwoląga natury albo po prostu zazdroszcząc jej wyglądu, odsunęły się od niej same lub zostały do tego mimowolnie sprowokowane. Starsze dziewczyny pasujące do niej rozwojowo, uważały ją natomiast nadal za smarkulę, którą mentalnie i z wyglądu buzi nadal była i też nie chciały mieć cokolwiek z nią do czynienia, nie mówiąc o przyjaźni. Victoria nie mogła zrozumieć jednego; dlaczego Małgosia, mądra, wrażliwa i kochająca matka, bo za taką ją uważała, nie dostrzegła, że przyspieszony rozwój fizyczny córki stał się dla niej niejako przekleństwem i pozbawił Kasię koleżanek czy przyjaciółek, będących w jej wieku, nie mówiąc o kolegach.  
          Nie była pewna, czy ma prawo rozmawiać o tym z Małgosią, ale zrozumiała, jak bardzo Kasia potrzebuje wsparcia, bo pewnie jeżeli jej problemów nie zauważyła matka, to tym bardziej nie zwrócił na to uwagi Kazimierz, jej ojciec, chociaż niewątpliwie Kasia była jego oczkiem w głowie, jako córka tatusia. Tylko że Kasia nie znalazła w sobie odwagi, aby rozmawiać z kimkolwiek z rodziców na ten temat, nie widząc czy nie słysząc jakiegokolwiek słowa zachęty z ich strony. A oni cieszyli się, jak pięknie i szybko rozwija się ich córka, która jak motyl z poczwarki, tak ona przemieniła się z małej dziewczynki w dorodną pannicę.  
          Do Victorii dotarło też, dlaczego Kasia zachowywała się tak poufale i bez skrępowania wobec swojego ojca chrzestnego; Roberta. Ona była rozwinięta ponad swój wiek fizycznie, ale mentalnie chciała być traktowana lub taką pozostała; jako mała dziewczynka. Do Roberta natomiast żywiła niekłamane mieszane uczucia; widziała w nim ojca chrzestnego, wujka, przyjaciela i…chyba chłopaka czy raczej idola, w zależności w jakim była nastroju.           
          Teraz godząc się na wspólne spanie, będzie miała okazję poznać, do czego posunie się Kasia, korzystając z jej przyzwolenia. Czy zachowa się jak dziewczynka, która potrzebując bliskości drugiej osoby, zadowoli się, tak jak powiedziała, przytuleniem i samą obecnością obok siebie drugiej osoby, czy też do głosu dojdą hormony i potrzeba fizycznego kontaktu, cokolwiek by to miało oznaczać.  
- Victorio, może jestem wyrośnięta i trochę inna niż dziewczyny w moim wieku, ale praktycznie nigdy nie miałam przyjaciółki, takiej od serca i nie tylko. Mogłabym cię troszeczkę podotykać i popieścić, bo nigdy tego nie robiłam z inną dziewczyną - Kasia sama zdziwiła się, że zdołała to wszystko powiedzieć Victorii, a teraz patrzyła na nią oczekująco.
          Victoria zrozumiała, że znalazła się w potrzasku. Odmówi Kasi, to zaprzeczy, co tylko wypowiedzianym przez siebie słowom, że jest jej przyjaciółką. Zgodzi się, to Kasia pomyśli, że sprzyja tego typu zachowaniom pomiędzy dziewczynami, a tak przecież nie jest.  
- Kasiu, czy ty mówisz to, aby mnie wybadać, czy faktycznie podobają ci się dziewczyny? - Victoria sprytnie przerzuciła na małolatkę, kwestię ujawnienia ewentualnych preferencji seksualnych.
- Nie! Nie jestem lesbijką, jeżeli o to ci chodzi. Po prostu podobają mi się twoje cycki i nie tylko, więc chętnie bym się nimi pobawiła, tak samo jak twoją cipką, która też mnie fascynuje. Poprosiłam o to, bo kiedy cię myłam i dotykałam prawie wszędzie, nie protestowałaś, uznając to za normalne. Jeżeli jest to jednak jakieś tabu dla ciebie, to nie było rozmowy - Kaśka bez zastanawiania się, wyjawiła powód swojej prośby w sposób jak najbardziej dojrzały i naturalny, wprowadzając w ponowne zakłopotanie Victorię.  
          Faktycznie, przecież gdyby miała skłonności do dziewczyn, to nie parłaby do leżenia obok Roberta - dotarło do niej z niejakim opóźnieniem. A że jest w wieku ciekawości, poznawania i buzowania hormonów, trudno dziwić się jej, że nie mając przyjaciółki, takiej od serca, jak powiedziała, nie miała widocznie okazji poznawania czy porównywania niektórych części ciała czy atrybutów kobiecości z inną dziewczyną.      
- Przepraszam cię Kasiu! Głupio to trochę wypadło z mojej strony, bo domyślam się teraz, że ta twoja prośba wynikła z tego, że tak naprawdę nigdy nie miałaś możliwości porównania się z inną dziewczyną? Trafiłam, czy znowu pudło z mojej strony? - Victoria zorientowała się, że nie ma co traktować Kaśki, jako nieopierzonej małolaty i stosować podchody czy uniki, przed jej dość pragmatycznym i dojrzałym pojmowaniem seksualności w odniesieniu do dziewczyny czy kobiety. Przyrównała również Kaśkę do samej siebie, kiedy była w jej wieku.  
- Masz rację Victorio! Swoje ciało znam z lustra, z dotykania się czy robienia sobie dobrze. Ciekawi mnie jednak, jak to wygląda u innej dziewczyny czy jak to jest z inną dziewczyną, jej budowa, reakcja, odczucia i takie tam? - Kasia potwierdziła tok myślenia Victorii.  
- Co ci mam powiedzieć teraz Kasiu? Chyba tylko to, że moje ciało jest do twojej dyspozycji. Ciekawi mnie tylko, co może się stać, jak wejdzie Robert, a my będziemy zajmować się sobą? - Victoria zrozumiała, że nie ma innego wyjścia, jak zgodzić się na migdalenie z Kasią, stawiając ją jednak niejako pod ścianą, w przypadku, gdy w sypialni pojawi się Robert. Kasia popatrzyła w oczy Victorii, szczerym, poważnym spojrzeniem, a potem przybliżyła się do niej i delikatnym buziakiem podziękowała jej za jej słowa oraz za zgodę na pieszczoty.  
          Delikatnym ruchem położyła rękę na piersi Victorii i rozpoczęła zabawę z jej cyckami. Robiła to równie delikatnie i z wyczuciem, cały czas zerkając w stronę Victorii i obserwując jej reakcję. Victoria zachowywała się dość biernie, pozwalając praktycznie Kasi na wszystko. A ta po początkowym, łagodnym głaskaniu kolistymi ruchami i obgniataniu okolic brodawek czy dolnych partii piersi, widząc, że Victoria reaguje na jej pieszczoty i zaczyna mocniej oddychać, wzmocniła swoje pieszczoty.  
          Nadal głaszcząc i obgniatając piersi, przechodziła dłońmi na sutki, leciutko je pocierając palcami, a następnie pochyliła się i zaczęła obejmować je ustami, ssąc, liżąc czy pogryzając zębami, wirując przy tym cały czas wokół językiem i przenosząc się co chwilę z jednego na drugiego. To już nie była zabawa, ale wyrachowana, perwersyjna pieszczota, której Victoria nie chciała czy nie była już zdolna przerwać.  
          Zaczęła dyszeć i pojękiwać, więc Kasia uznała, że trzeba wzmocnić pieszczotę. Delikatnym ruchem przesunęła rękę na wzgórek i palcami zaczęła wygrywać etiudy i pasaże wzdłuż i w poprzek łechtaczki, rozgarniając na boki zewnętrzne wargi. Czując jak Victoria ściska i rozwiera uda, przyspieszyła swoje ruchy i po chwili Victoria jęknęła głośno, potem westchnęła i zacisnęła uda, nieruchomiejąc. Kasia mogła być i była zadowolona, że bez większego wysiłku doprowadziła Victorię do szczytowania i odczucia przyjemności.
          Po chwili Victoria powróciła do realu i uśmiechnęła się do Kasi.
- Wiesz co Kasiu? Jesteś spryciarą, a może nawet taką małą szelmą, ale w znaczeniu bardziej pozytywnym, niż negatywnym. Chyba nieźle poradzisz sobie w życiu. Odegrałaś pięknie tę rolę przede mną, udając niewinną małolatkę, a ty stąpasz dość mocno po ziemi i wiesz, czego chcesz. Ale nie gniewam się na ciebie, bo dałaś mi piękny orgazm i zrobiłaś to z dużym znawstwem czy wyczuciem. Ponieważ nie chcę mieć otwartych zobowiązań, więc teraz pozwól, że ja zajmę się tobą - to mówiąc, Victoria popchnęła Kasię do pozycji leżącej i podobnie jak ona wcześniej z nią, zaczęła zabawę z jej piersiami. Miała świadomość, że piersi Kasi być może dalej się rozwijają, więc zaczęła delikatnie muskać palcami jej mocno napięte półkule, których wielkość była zbliżona do jej uformowanych, dojrzałych piersi.  
- Kasiu, twoje piersi jeszcze rosną, więc nie chciałabym ci sprawiać bólu. Jeżeli bym robiła coś nie tak, powiedz mi o tym - uprzedziła Kasię na wszelki wypadek.
- Być może, że jeszcze rosną, ale już jakiś czas nie czuję żadnego bólu, a poza tym robisz to cudownie i odczuwam tylko przyjemność Victorio - Kasia bez skrepowania przyjmowała pieszczotę Victorii, dając jej przy tym do zrozumienia, że jest jej przyjemnie.
- To może od razu przystąpię do rzeczy, żeby cię doprowadzić do orgazmu, bo za chwilę może pojawić się Robert i może nam to uniemożliwić. Chcę cię popieścić podobnie jak ty mnie, tylko nie chciałabym przy okazji pozbawić cię cnoty, więc będę starała się to zrobić tak, żebyś mogła mieć orgazm i zachować cnotę - wyjaśniła Kasi swoje zamiary wobec niej.
- Victorio, jeżeli masz zamiar odwzajemnić mi się pieszczeniem cipki, to możesz to śmiało robić. Błony czy cnoty nie mam już od dwóch prawie lat, bo kiedy pewnego dnia robiłam sobie dobrze, w uniesieniu wsadziłam sobie palce zbyt głęboko i sama pozbyłam się cnoty. Było przy tym dość spore krwawienie i duży ból, więc wydarłam się tak, że nie tylko postawiłam na nogi wszystkich w mieszkaniu, ale chyba cały blok dowiedział się, że przestałam być prawiczką. Na szczęście pierwsza zjawiła się mama i widząc, co się stało, zdołała zapobiec wdarciu się do mojego pokoju ojca i brata. A krwią przesiąkła nie tylko pościel ale i materac. Mogłam więc później powiedzieć, że odniosłam jakąś korzyść, bo straciłam błonę, ale zyskałam znacznie porządniejszy materac do łóżka - Kasia nie omieszkała w swojej relacji o utracie cnoty, wpleść również żartobliwą nutę w swojej wypowiedzi.
          Po jej słowach Victoria widząc, że Kasia podchodzi dość humorystycznie do całej ich zabawy, przestała bawić się w sentymenty czy traktować Kasię jako niewinną, cnotliwa małolatkę i zaczęła ją pieścić z wyczuciem, ale bez zbytniego wytężania umysłu czy zwracania uwagi na to, że coś tam może być dla Kasi zbyt mocne czy bolesne.      
          W ten sposób, pieszcząc ustami i jedną ręką piersi Kasi, drugą wjechała jej w cipkę, suwając czy gładząc delikatnie palcami jej srom. Kasia była już jednak dość mocno podrajcowana, więc chciała mocniejszej podniety. Położyła dłoń na ręce Victorii, naciskając mocniej czy przyspieszając ruchy jej ręki w swojej cipce. Victoria zrozumiała i przestała ją oszczędzać, miętoląc dość mocno jej piersi czy tarmosząc jej cipkę. Na skutki takich działań nie czekała długo. Suwając szybko palcami wzdłuż łechtaczki od wzgórka do szparki i zagłębiając w niej dwa palce usłyszała wrzaśnięcie i zaciśnięcie ud przez Kasię. Odleciała.
          Po chwili odzyskała głos i znacznie weselszy, pełen optymizmu nastrój.
- To było to! Dziękuję Victorio za ten orgazm i odlot! Sama nigdy do czegoś takiego nie doprowadziłam się, ale wszystko przede mną - odezwała się szczęśliwa i wyluzowana.  
- Jesteśmy więc kwita Kasiu! Czy po tym co się zdarzyło, chcesz dalej pozostać z nami w sypialni? - zwróciła się rzeczowo Victoria do Kasi, ale widząc jej proszące spojrzenie, machnęła ręką.
- Widzę, widzę! Ok! Nie było tego pytania! - powiedziała z uśmiechem.  
- Wiesz co? Kładź się od razu od środka. Robert to zaakceptuje, to położy się koło ciebie, a jeśli nie, to pójdzie sobie, tak jak poprzednio. Co ty na to? - zwróciła się do Kasi, bo faktycznie stało się już dla niej obojętne, co zrobi Robert, widząc śpiącą z nią małolatkę.
- Też tak myślę! Będzie bał się położyć koło mnie, to niech śpi, gdzie mu się podoba - Kasi też już było obojętne, co zrobi wujek Robert, bo czuła się już usatysfakcjonowana i … zmęczona. I nie tylko ona, tak że zasnęły obie prawie równocześnie.  
          A Robert faktycznie odwlekał, na ile się dało, pojawienie się w sypialni, ale w końcu ilość wypitych szprycerów wraz z Kazimierzem i Małgosią dała o sobie znać. Pierwsza wypisała się z ich towarzystwa Małgosia, czując się senna i zmęczona. Co prawda przez jakiś czas miała cichą nadzieję, że mąż zachowa się jak typowy miś i pierwszy pójdzie spać, a jej uda się uszczknąć jakiegoś całusa i chociaż trochę pomigdalić się z Robertem. Kiedy jednak Kazimierz zachował się jak typowy pies ogrodnika; co to sam nie skorzysta, ale i innemu nie pozwoli, pożegnała się z nimi, prosząc tylko, żeby i oni pamiętali, że noc jest od spania.  
          Po jej odejściu rozmowa pomiędzy nimi bardziej przypominała monologi, wygłaszane na różne, nieraz bardzo odległe od siebie tematy. Kiedy stało się to już drętwe, Robert jako drugi odtrąbił swój odwrót i pożegnał Kazimierza. Poszedł wprost do łazienki przy sypialni. Szybko zrobił toaletę, nie zapominając o swojej ryżowej szczotce na brodzie. Z uwagi na upalną noc, założył tylko spodenki. Wszedł do sypialni i po ciemku dotarł do łóżka.          
          Marzył mu się sen, więc nie zastanawiał się i położył się na swoim miejscu. Słyszał oddechy śpiących na tapczanie dziewczyn, ale nawet przez myśl mu nie przeszło, że leżącą obok osobą może być ktoś inny niż Victoria. Kiedy tylko położył głowę na poduszce, zasnął. Zwykle kładł się do łóżka wyluzowany, więc rzadko kiedy miewał sny. Tej nocy było inaczej.  
          Miał dziwne sny i każdy z nich był inny. Była w nich Victoria, piękna, roześmiana, szczęśliwa, Mihaela ze smutną miną, tuląca się do niego, Olivia trzymająca go za rękę, jak mała dziewczynka, Małgosia rozpinająca bluzkę i Kasia w samych majteczkach, kiwająca na niego palcem. Kasia uśmiechająca się do niego i piana spływająca z jej ciała w kabinie. Za chwilę zobaczy ją nagą. Kasiu, nie! Obudził się i otworzył oczy. Czyjaś ręka obejmowała go. Jej palec poczuł na ustach.  
- Ciiii…wujku, nie krzycz! Udawaj, że śpisz! Obiecałeś! - usłyszał cichy szept przy uchu. Przez chwilę leżał i nie ruszał się. W poświacie od okna, zaczął rozróżniać kształty i kontury. Nie przypominał sobie, że coś obiecywał Kasi, ale milczał. Szczupłą ręką pogładziła jego owłosiony tors. Przesunęła rękę w stronę spodenek, nie reagował. Wróciła na twarz, gładząc jego buzię, od jednego ucha do drugiego. Usłyszał spokojny, równomierny oddech Victorii. Spała, nie zdając sobie sprawy, że Kasia zabawia się jego ciałem. Ponownie położyła palec na jego ustach.
- Ciii….nic nie rób wujku! Ty nadal śpisz, OK.? - ponownie szepnęła mu wprost do ucha.
Obróciła się i położyła na wznak. Sięgnęła po jego rękę. Nie opierał się. Sam był ciekawy, jak daleko się posunie. Poprzednio bawiła się jego kutasem.
           A Kasia położyła sobie jego rękę na piersiach, okrytych koszulką. Pogładziła się przez materiał. Poczuł, że kuleczki jej małych sutków zesztywniały i sterczały w górę, jak małe kamyczki na szczycie sporych półkul piersi. Zorientował się, że manipuluje przy koszulce i po chwili wsunęła jego rękę w dekolt, dotykając jego ręką swoich obnażonych, miękkich piersi.  
- Kasiu, to nie jest dobry pomysł! - szepnął w jej stronę, próbując wpłynąć na nią, ale nie robił żadnego ruchu, sygnalizującego fizyczny sprzeciw. Kasia to doskonale zrozumiała.  
          Dość długo gładziła swoje piersi, aż zaskoczyła i zaczęła mocniej oddychać. Zaczęła przesuwać rękę Roberta w dół swojego ciała, rozkładając szeroko nogi. Robert przez chwilę zawahał się, wstrzymując rękę. Ale tylko przez chwilę, przecież to tylko sen, on śpi, więc jego to nie dotyczy. A Kaśka obudziła hormony i musiała je uspokoić czy zaspokoić. Nie bacząc, czy obudzi Victorię czy nie, zaczęła dyszeć i jęczeć, dotykając się i manipulując ręką Roberta. Po raz pierwszy była to męska ręka, więc odczucia i doznania były mocniejsze, tym bardziej, że śpiący Robert we śnie zaczął ją pieścić w typowo męski sposób.
          Aby nie wprowadzić Kasi jakiejś infekcji w jej najczulsze i bardzo wrażliwe miejsce, podczas głębokiego snu oczyścił dokładnie swoje palce własną śliną i dopiero wtedy ponownie pozwolił Kasi pieścić się jego ręką. Od czasu do czasu wykonywał jak to we śnie, inne, bardziej efektywniejsze ruchy w jej cipce, typu wzdłużnych czy poprzecznych ruchów na jej łechtaczce, czy wsuwając jeden bądź dwa palce w wejście do pochwy. Kiedy zorientował się przez sen, że tunelik Kasi jest wolny od przegrody, wsuwał swoje palce dość głęboko, drażniąc z wyczuciem, jak to przez sen się zdarza, jej strefy erogenne.  
          Chyba śnił o czymś bardzo przyjemnym, bo wygrywał na jej łechtaczce jakąś bardzo fajną melodię, doprowadzając Kaśkę do szaleństwa, która dysząc, jęcząc i rzucając się po łóżku, w końcu obudziła Victorię. Miała przy tym szczęście, bo były to ostatnie akordy, które doprowadziły małolatkę do totalnego odlotu, którego dotychczas nie przeżyła.  
          Wydarła się tak, że była chyba słyszana w całym domu, ale że był to spokojny i bezpieczny dom, więc na szczęście nikt nie zareagował na jej krzyki. A Robert spokojnie spał, pogrążony w głębokim śnie. A że jego chrzestna córka posłużyła się jego bezwolną ręką, to była już jej prywatna sprawa. Może nawet nie zdawała sobie sprawy, że nie można wykorzystywać w ten sposób śpiącego mężczyzny. Victoria jako bezpośredni świadek, mogła zaświadczyć, że cokolwiek działo się na tym łóżku, to bez świadomego udziału jej męża. I wszyscy mogliby być zadowoleni, tylko czy ktoś ośmieli się opowiedzieć o tym zdarzeniu Robertowi, kiedy obudzi się z tak przyjemnego snu. …cdn…

9 952 czyt.
100%521
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 4884 słów i 26388 znaków, zaktualizował 20 sie 2018. Tagi: #rozmowa #z #Kasią #erotyka #sen #pieszczoty

1 komentarz

 
  • AnonimS

    AnonimS · 18 sie 2018

    więc udarłam się tak, że nie tylko??! Chyba WYDARLAM  udarla to urwała inaczej. Masz pomysły na te opisy. Zestaw na tak.