Olivia, Victoria - cz. XXIII

Olivia, Victoria  - cz. XXIII

Robertowi i Victorii nie pozostało nic innego jak poprosić telefonicznie pana Witka o podstawienie samochodu i wyjazdu z firmy. Przeszli do gabinetu Roberta, skąd skontaktował się z kierowcą i poprosił o podstawienie samochodu. Po kilku minutach pan Witek zameldował, że oczekuje przed głównym wejściem. Zebrali się więc i po chwili wsiadali do samochodu.
- Gdzie jedziemy szefie? - zwrócił się do Roberta,
- Najpierw do komputerowców. Muszą mi coś poradzić - poprosił Robert.
Po niedługiej chwili podjechali do dwupiętrowego budynku, w którym jedno z pięter zajmowali informatycy, opracowujący programy informatyczne dla firm, od prostych kasowych, kasowo-magazynowych, poprzez rozbudowane systemy księgowo-rozliczeniowe, kadrowo-administracyjne czy zarządzania po kompleksowe systemy zarządzania, bankowe, itp.  
- Możesz Victorio chwilę poczekać na mnie w samochodzie? - zwrócił się do niej Robert.
- Ja zapytam tylko o pewne rzeczy montażystów i serwisantów, a nie chciałbym wzbudzać sensacji i plotek w firmie, z której wywodzę się. To ta firma dała początek mojej działalności w biznesie. Gdyby mnie zobaczyli z taką uroczą laseczką u mojego boku, domysłów, plotek byłoby co nie miara - wyjaśnił skrótowo swoje obiekcje Victorii.
- A ja szefie radziłbym co innego. Właśnie pani Victoria powinna panu towarzyszyć, bo po wszystkich firmach poszła już fama, że przywiózł pan sobie piękną dziewczynę z zagranicy i ma pan zamiar ją poślubić. Niech widzą, że pana narzeczona jest naprawdę piękną kobietą, a do tego miłą, wrażliwą i mądrą dziewczyną. Poza tym pasujecie do siebie, więc niech to zobaczą - wyraził swoje zdanie pan Witek, słysząc słowa i obiekcje Roberta.
- Tak pan mówi, panie Witku. Może to i racja, a ty kochanie co o tym sądzisz? - zwrócił się do Victorii.
- Jak zdecydujesz Robercik, to tak będzie - odpowiedziała dyplomatycznie Victoria.
- Idziemy więc oboje. A plotki, domysły były, są i będą. Nie mam zamiaru ukrywać cię przed ludźmi oraz faktu, że cię kocham - powiedział to zdecydowanym tonem.
- Dziękuję panie Witku, że wyraził pan swoje zdanie i otworzył mi oczy - podziękował kierowcy.
Udali się więc oboje do działu, gdzie testowano współpracę aplikacji z poszczególnymi urządzeniami. Widząc wchodzących, na spotkanie wyszedł im szef działu, dawny kolega i przyjaciel Roberta.
- Kogóż to moje oczy widzą? Witam serdecznie państwa, witam! - przywitał wylewnie Roberta i towarzyszącą mu Victorię.
- Pozwól Tadziu, że przedstawię ci moją narzeczoną, pannę Victorię Mitrunica. A to Victorio jest pan Tadeusz Wirski, mój przyjaciel i jeden z pierwszych współpracowników w biznesie - przedstawił ich sobie Robert.  
- Co was sprowadza w nasze skromne progi? - zapytał Wirski, po przywitaniu i wymianie uprzejmości.  
- Tadeusz, jesteś na bieżąco z różnymi aplikacjami i urządzeniami, z którymi one współpracują.
Victoria ma rodzinę w Rumunii, z którą chcielibyśmy utrzymywać bieżące kontakty przez Skype z wykorzystaniem laptopa, 1 - 2  kamer internetowych video i telewizora. Miałoby to być coś w rodzaju zestawu do video-konferencji, prowadzonej z mojego domu z rodziną Victorii w Rumunii. Jesteś w stanie coś doradzić czy poradzić w tej sprawie? - zapytał Robert swojego przyjaciela.
- Mam rozumieć, że kamerka internetowa zamontowana w laptopie nie spełni twoich oczekiwań, tak? - zapytał Wirski.
- Tak sądzę i chciałbym dokupić profesjonalną kamerę zewnętrzną, 1 lub dwie, które zamocowałbym w pobliżu dużej 'plazmy', która jest w salonie. Kamery powinny posiadać w miarę czuły mikrofon, rozdzielczość full HD i dość długi kabel lub WI-Fi - odparł Robert.  
- Tak wprost ci nie odpowiem ani nie poradzę. Przejdźmy do mojego kantorku i zorientujemy się  co do sprzętu, który wchodziłby w ten zestaw. Zapraszam - zaprosił ich do pomieszczenia, które służyło mu za gabinet.  
- Po pierwsze; napijecie się coś? - zapytał.
- Victorio, kochanie, chcesz coś napić się? - zwrócił sie Robert do Victorii.
- Robercik, piliśmy przed wyjazdem, więc nie zawracajmy tym głowy panu Tadeuszowi - odparła.
- Masz rację! Tadziu musimy zrobić zakupy, zamontować to wszystko i zsynchronizować, aby na godz. 17.00 to wszystko działało. Więc jeśli możesz, to poradź jakiego typu urządzenia należy kupić, aby to wszystko poprawnie działało w Skype, bo inny komunikator nie wchodzi w rachubę ze względu na na sprzęt i aplikacje, jakim dysponuje rodzina w Rumunii, bo czasu mamy niezbyt dużo - poprosił Robert. Wirski włączył komputer i po chwili zaczął sprawdzać w sieci, jakiego typu urządzenia spełniają wymagania Roberta, biorąc pod uwagę kamery internetowe, mikrofony, a na końcu laptop. Przeglądając charakterystyki i specyfikacje techniczne urządzeń wybrali w miarę optymalne, spełniające wymagania Roberta, urządzenia;
- laptop firmy Asus z procesorem Intel i5-i7, z ekranem dotykowym 15,6", 2.5 - 3.1 Ghz, 16 GB pamięci ram, grafika GTX 840 i dwoma szybkimi dyskami 2 x 1TB,
- 2 kamery Logitech Full HD z dwoma czułymi mikrofonami, USB, kable USB 1,8 m.
- Przypuszczam, że tak laptop jak i kamery kupię bez problemu w Media Markt lub Euro AGD, chyba, że ty znasz lepszy sklep? - zapytał Robert.
- Poza super marketami w grę wchodzą jeszcze inne sklepy komputerowe, ale zacząłbym od Media Markt - poradził Tadeusz.  
- Rozumiem i dziękuję ci Tadeuszu. I to by było na tyle - zakończył sprawę swoim ulubionym zwrotem Robert.
Pożegnali się z Tadeuszem i poszli do samochodu.
- Jedziemy panie Witku do Media Markt w M1 na Alei Pokoju - zadysponował Robert.
W kilkanaście minut później po zaparkowaniu przed hipermarketem, w trójkę udali się do Media Markt. Podeszli do działu komputerowego i Robert rozejrzał się za sprzedawcą. Był akurat wolny, więc podeszli do niego i Robert zapytał wprost o laptop Asusa i kamery internetowe Logitech, podając mu parametry obu urządzeń. Sprzedawca podszedł do swojego stanowiska z komputerem i zaczął przeglądać laptopy Asusa, które były na stanie sklepu.
- Z laptopów proponuję; laptop ASUS GL552VW z czterordzeniowym procesorem 5 generacj i5, 12GB Ram, dysk hybrydowy SSD 240+ HD1TB, karta graficzna GTX 960M, podświetlana klawiatura, 2 złącza USB 3.0, 2 złącza USB 2.0 oraz Win 8.1 z możliwością aktualizacji systemu do wyższej wersji w przyszłości za 3870 zł, a z kamer internetowych z mikrofonem proponuję; kamery Logitech C 920 full HD Pro 1080p za 385 zł - sprzedawca przekazał informacje na temat sprzętu będącego na stanie stoiska komputerowego, który odpowiadałby wymaganiom Robert odnośnie parametrów technicznych.
- Chcę podłączyć dwie zewnętrzne kamery internetowe do laptopa, czy będzie można to zrealizować poprzez aktywny hub usb? - zapytał Robert.
Sprzedawca potwierdził, że być może będzie to możliwe, ale nie jest tego pewny na 100%.
Robert wyraził zgodę na zakup zaproponowanego sprzętu oraz poprosił o przygotowanie i dodanie niezbędnych kabli połączeniowych, w tym kabli HDMI, a także na wszelki wypadek wzmacniacz sygnału z kamer i aktywny hub 4 punktowy usb, z uwagi na odległość kamer od laptopa, więc sprzedawca wystawił fakturę płatną w kasie. Robert wrócił do wejścia gdzie stały wózki sklepowe, a następnie z wózkiem wrócił na stoisko, zapakował do niego przygotowany przez sprzedawcę sprzęt wraz z fakturą. Po zapłacie w kasie, oboje z Robertem podjechali z wózkiem do samochodu na parkingu, gdzie przepakowali zakupiony sprzęt. Ponieważ to wszystko trwało, okazało się więc, że zbliża się godz. 16.00 i koniec pracy.
- Jedziemy panie Witku do pracy, zabierzemy siostry Victorii i po drodze zjemy obiad i wrócimy do domu, bo muszę to wszystko zamontować i skonfigurować - zadysponował Robert.
Kiedy podjechali do firmy, było kilkanaście minut po 16.00. Elena z Olivią czekały przed głównym wejściem wraz z Anią i Małgosią.
- A już myślałyśmy, że nie wrócicie i miałyśmy zamiar podrzucić dziewczyny do twojego domu - poinformowała Roberta Ania.
- Trochę spóźniliśmy się, ale cieszę się, że dziewczyny mogły na was liczyć - odparł ze śmiechem Robert. - Aniu, Małgosiu! Mamy zamiar jechać na obiad do restauracji, może pojedziecie z nami? - zaproponował swoim najbliższym współpracownicom wspólny obiad. Obie jednak w sposób grzeczny, ale stanowczy podziękowały za zaproszenie i odmówiły, tłumacząc to różnymi względami. Robert przyjął to do wiadomości i pożegnawszy wspólnie obie panie, wraz z Eleną i Olivią dołączył do Victorii.
- To teraz panie Witku jedziemy na obiad do 'naszej' restauracji - poprosił Robert.
Kiedy wchodzili do sali restauracyjnej, zauważyła ich kelnerka, która ich przed kilkoma godzinami obsługiwała.
- Witam państwa ponownie i to w liczniejszym gronie, proszę więc do loży, gdzie jest większy stół - powiedziała i podprowadziła ich do wspomnianego stołu.
- Mam podać coś do picia, jakieś przystawki przed obiadem? -zaproponowała, kiedy zajęli miejsca przy stole.
- Mamy niedużo czasu, więc gdyby była pani tak uprzejma i poleciła nam coś smacznego na obiad, ale na co nie musielibyśmy długo czekać - poprosił ją w imieniu wszystkich Robert.
- To proponuję zupę fasolową, pomidorową lub pieczarkową, na drugie brizol z pieczarkami, ziemniakami i surówką oraz kompot śliwkowo-jabłkowy. Czy to by państwu odpowiadało? - zapytała, zwracając się głównie do Roberta.  
- Co moje panie i pan Witek na to? - zwrócił się do swoich gości.
- Ja jem to co wujek? - odparła jako pierwsza Olivia.
- To my też - potwierdziły Elena i Victoria.
- Ja też zgadzam się z paniami. Niech szef wybierze - wyraził swoje zdanie kierowca.
- Zupa pomidorowa jest z czym? - zapytał Robert.
- Może być z ryżem lub lanymi kluskami - odparła kelnerka.
- Z kluskami wujku - podpowiedziała Olivia.
- To poproszę pięć razy; zupa pomidorowa z kluseczkami, brizol i kompot - potwierdził Robert.
- Przyjęłam i zaraz przynoszę zupę - potwierdziła zamówienie kelnerka.
Po chwili przyniosła talerze z kluseczkami, sztućce, a następnie wazę z parującą zupą.
- Jeżeli by było mało zupy, to doniosę - oznajmiła.
Doniosła jeszcze zamówione kompoty i surówkę warzywną; z białej kapusty, papryki, marchewki, pora, z sosem czosnkowo-bazyliowym.
Ponieważ zupy po rozlaniu na poszczególne talerze zostało, Victoria znając apetyt Olivii, wlała resztę zupy do jej talerza, co zostało przyjęte pomrukiem zadowolenia.
Kelnerka widząc, że kończą zupę, doniosła im drugie danie w postaci dużego brizolu i sporej ilości ziemniaków. Obiad smakował wszystkim. Robert podszedł do terminala kasowego i poprosił kelnerkę o rachunek, do którego doliczył spory napiwek i uregulował należność kartą.
Podziękowali kelnerce za obiad i po chwili siedzieli w samochodzie.
- Jedziemy do domu panie Witku - zwrócił się Robert do kierowcy.
Po kilku minutach znaleźli się przed domem Roberta. Robert podziękował kierowcy i zabrał przedmioty zakupione w Media Markt, życząc mu przyjemnego, spokojnego weekendu. Kiedy odjechał, weszli do domu.
- To ja zajmę się teraz zamontowaniem kamer i skonfigurowaniem połączenia, a ciebie kochanie,  jako gospodynię tego domu poproszę o zorientowanie się, co powinniśmy kupić do domu z artykułów żywnościowych i innych potrzebnych nam wszystkim. Jeżeli starczy nam czasu to zrobimy zakupy dzisiaj, a jeśli nie, to jutro przed południem - zwrócił się do Victorii i pozostałych sióstr.
- Ja idę z wujkiem Robertem - oznajmiła natychmiast Olivia, biorąc z jego rąk reklamówkę z kamerami i kablami.
- To było do przewidzenia, przecież wujek nie dałby sobie bez ciebie rady - skwitowała jej słowa Elena.
- Chodź, idziemy do kuchni. Sprawdzimy co mamy, a czego potrzebujemy, a oni niech robią swoje - zwróciła się Victoria do Eleny.
Robert z Olivią przeszli do salonu, gdzie Robert rozpakował pudło z laptopem. Podłączył kabel zasilający do gniazdka i włączył laptop. Po krótkim oczekiwaniu pojawiły się na ekranie informacje, co należy zrobić aby skonfigurować system operacyjny i sfinalizować instalację systemu win 8.1. Robert zgodnie z pojawiającymi się informacjami, wpisywał żądane dane, łącznie z hasłem dostępu do internetu przez posiadany router. Po zakończeniu instalacji, na ekranie laptopa pojawiła się informacja, że system został poprawnie skonfigurowany i gotowy do pracy, łącznie z dostępem do internetu. Olivia z wielkim zainteresowaniem przyglądała się wszystkim czynnościom, które Robert wykonywał na laptopie. Kiedy więc pojawiła się informacja, że system jest gotowy do pracy i posiada dostęp do internetu, Olivia natychmiast zwróciła się do Roberta;  
- Wujku, a kiedy będzie można wiedzieć, że połączyliśmy się z Romania? - zapytała.
- Najpierw musimy zainstalować Skype, przez który będziemy mogli się łączyć z waszym domem w Rumunii - odpowiedział jej Robert.
- A przede wszystkim muszę zainstalować jeszcze kilka innych programów, które będą chroniły komputer i pozwalały czyścić go ze zbędnych plików oraz wszystkie programy związane z konfiguracją i połączeniem w system; laptopa, kamer i telewizora, tak, abyśmy widzieli i byli widziani przez waszą rodzinę w Rumunii - to mówiąc, ściągał na komputer swoje ulubione i sprawdzone aplikacje, w tym Skype. Kiedy wszystko zostało zainstalowane, ustalił nowy login i hasło do Skype. Po kilku minutach Skype zasygnalizował, że jest gotów do pracy. Robert włączył test mikrofonu i głośności. Po przeprowadzeniu testu, laptop był gotów do łączności z zewnętrznym komputerem. Nastepnie Robert połączył laptop kablem hdmi z 50" calowym plazmowym telewizorem. Skonfigurował połączenie obu urządzeń wraz z dźwiękiem i obrazem. Po chwili zobaczył na ekranie telewizora obraz z komputera. Wyciągnął więc zewnętrzne kamery internetowe  i umieścił jedną na telewizorze, a drugą w pobliżu kanapy, następnie przyłączył je do aktywnego huba USB 2.0, który podłączył do laptopa. Po podłączeniu zasilacza huba, skonfigurował obie kamery z laptopem przy pomocy programu WebCam pro. Po wykonaniu wszystkich czynności poleconych przez program zobaczył na ekranie telewizora obrazy z obu kamer internetowych. Przetestował jeszcze cały zestaw testerem ze Skype, uzyskując potwierdzenie, że wszystko jest gotowe do łączności z domem rodzinnym Victorii w Rumunii. Spojrzał na zegar i z zadowoleniem mógł stwierdzić, że tak jak przyrzekł, cały system łączności poprzez Skype był gotowy przed godz. 17.00.  
- Chodź Olivio, powiemy Victorii i Elenie, że jesteśmy gotowi do nawiązania łączności z waszym domem w Tinca poprzez Skype - powiedział Robert i oboje udali się do kuchni.
Zastali obie dziewczyny jak dyskutowały i ustalały co trzeba dokupić, aby śniadania i kolacje mogli spożywać w domu.
- Zgodnie z moją obietnicą, jesteśmy gotowi do video rozmowy z waszym domem, rodzicami i siostrami - oznajmił Robert.
- Za chwilę będzie 17.00, proponuję więc abyśmy spróbowali połączyć się z waszym domem w Tinca i niech każde z nas zabierze se sobą coś do picia według własnych preferencji - zaproponował Robert, zapraszając wszystkich do salonu.
Idąc do salonu wziął z kuchni wodę mineralną, szklankę, a z przedpokoju telefon i kiedy wszyscy zajęli miejsca w salonie, wklepał nr kierunkowy do Rumunii, a następnie kierunkowy do Tinca i przekazał telefon Victorii.
- Wpisz wasz numer i spróbuj połączyć się z domem - poprosił.
Victoria wpisała brakujący nr i po chwili usłyszała głos najmłodszej siostry Marici, która na wstępie poinformowała ją, że mają włączony komputer i czekali na telefon z Krakowa oraz na podanie loginu do Skype.
- Robercik, Marica prosi o podanie loginu do Skype, bo będą próbowali połączyć się z nami - przekazała Robertowi prośbę siostry.
- Poproś kochanie również o ich login, bo gdyby były jakieś kłopoty, to próbowalibyśmy nawiązać łączność z naszej strony. A nasz login to; victoriarobert - odpowiedział Robert.
Po chwili rozmowy Victorii z Maricą w laptopie kupionym przez Roberta odezwał się dzwonek połączenia Skype. Robert wcisnął 'połącz' i 'włącz video', a na dużym ekranie telewizora pojawiła się uśmiechnięta buzia Marici i siedzącej obok niej Andreei, natomiast w małym, kontrolnym okienku, w rogu telewizora pojawił się obraz widziany przez kamery w salonie, który przekazywany był do komputera w Tinca. Kiedy video łączność pomiędzy laptopem w salonie i komputerem w domu rodzinnym Mitrunica w Tinca została nawiązana, tak w domu Roberta, jak  i w domu rodzinnym sióstr Mitrunica rozległy się okrzyki członków rodziny Mitrunica, przepełnione radością i wzruszeniem z faktu, że widzą się i słyszą wzajemnie, pomimo dzielącej ich odległości. Kamery zamontowane w salonie obejmowały swym zasięgiem duży fragment pokoju wraz z siedzącymi osobami, a czułe mikrofony przekazywały każdy dźwięk i głosy wszystkich osób, natomiast kamera laptopa z pokoju Victorii przekazywała dość zawężony obraz, tak, że po powitaniu obu najmłodszych latorośli Andreei i Marici, przed komputerem zasiedli rodzice; Maria i Andrei. Zostali przez starsze córki powitani gorącymi okrzykami po rumuńsku i po polsku, a Robert powitał przyszłych teściów bardzo ciepło, ale bardziej  stonowanym głosem. Kiedy na kolanach rodziców usiadły Marica i Andreea, cała rodzina Mitrunica połączyła się w video spotkaniu, co było i wzruszające i niezwykłe.  
- Wujku, a my możemy pokazać trochę twój dom? - zapytała Olivia, chcąc pochwalić się rodzicom i młodszym siostrom w jakich warunkach żyją i mieszkają u Roberta.
- Możesz spróbować. Weź tę drugą kamerę i kieruj ją tak, aby obejmowała to, co chciałabyś pokazać. Obserwuj przy tym podgląd w małym okienku i uważaj na kabel, aby się nie wypiął - poinstruował ją Robert.  Olivia podeszła do kamery i wzięła ją w ręce, następnie wolnymi ruchami kierowała ją na poszczególne fragmenty salonu, okna i to co było widać na zewnątrz, w tym fragment basenu, skalniak, trawnik i to wszystko, na co pozwalała długość kabla kamery. Początkowo brak było w tym płynności i skoordynowania, ale po chwili pokazywane przez nią obrazy nabrały ostrości i rzeczywistych barw. Kiedy do tego Victoria dodała informację i komentarz na temat tego co widać, od strony rumuńskiej pojawiały się co chwilę słowa i okrzyki na temat tego co pokazywała kamera. Padło też pytanie ze strony ojca dziewczyn Andrei'a - ile to wszystko kosztowało? Dom, jego wyposażenie, ogrodzenie, basen, itp. Kiedy Victoria przetłumaczyła Robertowi, o co pyta jej ojciec, uśmiechnął się, bo rozumiał Andrei'a. Jego ciekawość miała praktyczne podłoże. Był prostym człowiekiem, pracował przez całe życie i nie bardzo mieściło się w jego głowie, jak Robert, młody człowiek w stosunkowo krótkim okresie życia dorobił się fortuny i stać go było na wszystko, m.in. na taki dom.  
- Powiedz tacie, że koszt budowy tego domu jest pewnie spory, ale w tej chwili nie ma to już  żadnego znaczenia, bo miało to być wygodne lokum dla mojej rodziny przed tragiczną śmiercią mojej żony i  córki, a obecnie ma to być wygodny dom dla nas kochanie, dla ciebie i dla mnie, jeżeli więc po naszym ślubie uznasz, że coś w tym domu trzeba będzie zmienić lub przebudować według twoich upodobań, to tak zrobimy. A tak poza nawiasem, powiedz tacie, że dom ten budowała moja firma, więc nie przesadzano z określonymi narzutami i kosztami, więc oceniam, że koszt budowy domu wraz z działką oraz wyposażeniem zawiera się pomiędzy 3-4 mln zł. Dokładnej wyceny nie znam, bo kierownikiem budowy był mój przyjaciel, który posiadał upoważnienie do mojego konta w banku, podobnie jak moja żona, a ja nie zamierzałem kontrolować ani jego ani żony, ale jestem przekonany, że nie wydano ani jednej złotówki więcej, niż to było niezbędne. I to by było na tyle - skwitował swoją wypowiedź Robert.
- Robercik, to nie tak. Twój dom podoba mi się taki, jaki jest i nie widzę potrzeby, żeby w nim cokolwiek zmieniać i przebudowywać- zaprotestowała natychmiast Victoria.
- Powiem więc tacie, że dokładnego kosztu budowy domu wraz z jego wyposażeniem nie znasz, bo wyposażeniem zajmowała się twoja zmarła żona, a ty nie kontrolowałeś wydawanych przez nią pieniędzy, uważasz więc, że orientacyjnie mogło to kosztować około 4 milionów złotych i tyle - zakończyła swoją wypowiedź jego ulubionym słowem.  
Robert roześmiał się i uścisnął ją na znak, że podoba mu się jej wypowiedziane na ten temat zdanie. Victoria przetłumaczyła więc ojcu wypowiedź Roberta, łącznie z tym, co odpowiedziała Robertowi. Trochę to trwało, zanim Olivia operując kamerą, pokazała prawie wszystko, na co pozwalał kabel kamery, tak w salonie, jak i na zewnątrz. Odstawiła więc kamerę na swoje miejsce i usiadła przy boku  Roberta, włączając się do rodzinnej rozmowy i wypowiadając w niektórych poruszanych sprawach swoje zdanie, m.in. na temat pracy, atmosfery w biurze i jej stosunków z panią Małgosią, która zajęła się nią jak matka, a nie przełożona. Tak samo scharakteryzowała swoją pracę Elena, która podobnie jak Olivia, bardzo pochlebnie wyraziła się o przyjęciu jej przez panią Teresę, jej przełożoną i prawie rodzinnych stosunkach pomiędzy pracownikami. Tak więc i Olivia i Elena okazały swoje duże zadowolenie z pracy w firmie Roberta, co na pewno wywołało pozytywne odczucia przez ich rodziców. Na koniec obie najmłodsze siostry Mitrunica podzieliły sie ze starszymi siostrami swoją radością i wrażeniami z gier, które rozgrywały na konsoli do gier. Po kolejnej wymianie zdań na tematy ogólne związane z pogodą, latem i wakacjami, tak w Polsce jak i w Rumunii, zakończono pierwszą wspólną video-rozmowę, bardzo udaną w ocenie sióstr Mitrunica przebywających w domu Roberta w Krakowie, ale pewnie i w ocenie pozostałej części rodziny w Tinca była to udana sesja z użyciem Skype. A najważniejsze dla Roberta było to, że z obu stron dochowano tajemnicy przed Victorią o przyjeździe rodziny z Rumunii na ślub.  
- I co, moje panie? Myślę, że tą pierwszą video-rozmowę z waszą rodziną możemy zaliczyć do udanych - powiedział Robert po zakończeniu łączności z Rumunią.
- Wszystko było dobrze wujku, nawet bardzo - podsumowała jako pierwsza Olivia.
- I to w dużej mierze dzięki tobie Olivio - pochwalił ją Robert, co przyjęła z wielką radością.
- Ja też uważam, że wszystko odbyło się wspaniale. Jednak ten Skype jest nieoceniony. Ten kto to wymyślił, powinien dostać Nobla - powiedziała Elena.
- To przecież nikt inny tylko wujek Robert! - oświadczyła autoratywnie Olivia, co wywołało u pozostałych śmiech i żarty.
- I ja też sądzę, że powinnyśmy przede wszystkim podziękować tobie Robercik, bo gdyby nie ty, to nie mielibyśmy ani takiej łączności ani możliwości pokazania czegokolwiek - stwierdziła Victoria, obsypując całusami swojego przyszłego męża i gospodarza domu.  
- Wiecie co dziewczyny - zwrócił się Robert do sióstr Mitrunica - może przestańmy sobie nawzajem kadzić i dziękować. Na pewno możemy to podsumować w ten sposób; mamy łączność z waszym rodzinnym domem i to całkiem dobrą, więc cieszmy się z tego - skwitował na końcu wszystkie wypowiedzi.  
- Właśnie tak wujku! Możemy się cieszyć, że widzimy się i słyszymy oraz że możemy rozmawiać z domem w Romania, a oni widzą i słyszą nas. Dlatego my kochamy cię i dziękujemy tobie, a ty nie złość się, tylko też nas kochaj - takimi słowami podsumowała wypowiedź Roberta Olivia i podobnie jak Victoria kilkoma całusami wyciśniętymi na jego wargach, przypieczętowała swoje podziękowanie dla niego.
Słysząc jej dojrzałą wypowiedź, tak Robert jak i jej starsze siostry roześmieli się, a następnie każde z nich buziakami podziękowało Olivii za jej słowa.
- To teraz tak jak umówiliśmy się, proponuję udać się do Carrefour'a i zakupić wszystkie potrzebne artykuły żywnościowe i inne, równie niezbędne w domu artykuły i przedmioty - zwrócił się Robert do towarzyszących mu dziewczyn.
- Ok! Możemy jechać - odpowiedział mu chórek głosów.
- Kto wobec tego pisze się ze mną na wyjazd do sklepu, a kto zostaje? - zapytał Robert.
- Jedziemy wszystkie! Robercik, chyba nie sądziłeś, że pozwolimy ci jechać samemu - odpowiedziała mu Victoria, ocierając się i przymilając do niego jak kotka.  
Roześmiał się i przytulił ją z czułością, podobnie jak Olivię, która przy drugim jego boku papugowała ruchy Victorii. Po chwili więc całą czwórką udali się na podjazd. Robert wyjechał samochodem z garażu, otworzył bramę i kiedy dziewczyny zajęły miejsca w samochodzie, ruszyli w stronę supermarketu. Ruch na parkingu przed supermarketem był duży, ale po chwili znalazło się miejsce, więc po zaparkowaniu, wzięli dwa wózki sklepowe i udali się do sklepu.  
Jedną parę stanowiła Victoria z Robertem, drugą tworzyły Elena z Olivią, chociaż Olivia swoim zwyczajem trzymała się bliżej Roberta niż Eleny. Jeżdżąc wózkami pośród regałów, wybierali produkty, które w domu ustaliły jako niezbędne Victoria z Eleną, zapisując na kartce. Lista produktów była dość spora i obydwa wózki wypełniały się dość szybko produktami. Poza tym Robert dodatkowo proponował dziewczynom artykuły, o których wiedział, że je lubią czy preferują, ale tu włączała się Victoria;
- Robercik, kupujemy to co niezbędne i potrzebne, tym bardziej, że jutro jest sobota i wolałabym spędzić ją z tobą w domu czy na spacerze, a nie na zakupach - mówiła stonowanym głosem, patrząc przy tym na niego z nieukrywaną czułością i miłością.  
To działało na Roberta, a tym samym na jej siostry dość skutecznie, ale w pewnej chwili Robert, który prowadził wózek, skierował się do stoiska z produktami alkoholowymi.
- Musimy też kupić kilka win, a wy mi pomożecie wybrać odpowiednie do szprycera - zakomunikował zaskoczonym nieco dziewczynom.
- Przecież ty nie pijasz szprycerów Robercik, więc co się stało? - zapytała Victoria.
- Nie pijałem kochanie, ale teraz to zmieni się, bo wy jesteście do tego przyzwyczajone, więc i ja muszę zmienić swoje przyzwyczajenia - odparł spokojnie Robert.
Podjechali więc do stoiska z winami.
- To teraz Victorio razem z Eleną wybierzcie po kilka butelek wina białego i czerwonego, takiego, aby nadawało się na szprycera (fröccs) - poprosił Robert.
- Robercik, my nie znamy się na winach. To tata i mama kupowali wina, które dodawano do szprycerów, więc my ci w tym nie pomożemy, chyba tylko w tym, że tata do szprycerów dodawał przeważnie wina białego - poinformowała Roberta Victoria.
- Ok, nie ma sprawy! - stwierdził Robert i sam podszedł do regału z winami. Osobiście znał wina węgierskie, więc kiedy zauważył na półce butelki z białym winem Chardonnay, Muscat oraz czerwonym Merlot i Cabernet, wybrał z każdego gatunku po kilka butelek, w tym najwięcej, bo 6 butelek białego Chardonnay.    
- Robercik, po co nam tyle wina? - zapytała, zszokowana nieco jego wyborem, Victoria.  
- Kochanie, chyba nie zapomniałaś, że we wtorek bierzemy ślub? - odpowiedział pytaniem i z uśmiechem na ustach Robert.
- No..o nie, ale czy przypuszczasz, że będziemy mieli na ślubie gości? - drążyła dalej Victoria.  
- Przypuszczam, że tak! - stwierdził zdawkowo Robert.
- Nie sądzę, żeby Ania czy Małgosia nie powiadomiły kogo trzeba o naszym ślubie, tak w firmie jak i znajomych z poza firmy - dodał zwięzłym, obojętnym tonem. Kiedy to powiedział, zauważył lekki przestrach na buzi Victorii oraz porozumiewawcze spojrzenia Eleny i Olivii.
Odczuł niesmak wobec siebie, bo obserwując zafrasowaną buzię Victorii, mógł domyślać się, o czym może myśleć ta młoda dziewczyna, a jego udawana obojętność mogła tylko podsycać jej frustrację z powodu nieobecności rodziców na jej ślubie. Chcąc odwrócić jej myśli od wydarzenia, jakim dla niej niewątpliwie będzie ich bliski ślub, zwrócił się do niej i pozostałych sióstr z propozycją, aby dokończyć w miarę szybko zakupy i wybrać się na kolację do któregoś z krakowskich lokali.
- Ja jestem za! - zakomunikowała Elena, spoglądając przy tym pytającym spojrzeniem na Victorię.
- A ja wolałabym spędzić ten wieczór w domu, jeżeli ci to nie będzie przeszkadzać Robercik - oświadczyła Victoria, patrząc w jego stronę trochę weselszym spojrzeniem.
- Ja też zostać razem z wami w domu, wujku - opowiedziała się po stronie Victorii, Olivia.
- Więc jesteśmy na przegranej, Eleno - odezwał się Robert.
- Jako gospodarz muszę dostosować się do woli większości moich gości, a tym bardziej do życzenia mojej przyszłej żony, co nie oznacza, że ty Elenko też musisz zostać z nami - powiedział Robert.
- To ja też nie mam zamiaru wybierać się gdzieś sama, bez was - powiedziała Elena.
- Albo jedziemy wszyscy, albo wszyscy zostajemy w domu - dodała wesołym głosem.  
- A tak mówiąc między nami Robercie, to ty będziesz mógł czuć się pokrzywdzony, sam z trzema babami, ale taki będzie twój los, dopóki znowu któraś z nas nie wyjdzie za mąż, bo przecież wybrałeś sobie szwagierku żonę, która ma cztery siostry - uświadomiła Robertowi jego obecną  sytuację Elena.
- Wobec tego ja oświadczam, tak tobie moja ukochana Victorio, jak i wam Elenko i Olivio, że wcale nie narzekam na ten los, który pozwolił mi was poznać, pokochać i być kochanym - Robert po wypowiedzeniu tych słów na chwilę zamilkł ze wzruszenia. I nie tylko on, bo po jego wypowiedzi w oczach otaczających go sióstr Mitrunica pojawiły się łzy. Dokończyli więc wybór pozostałych artykułów i udali się do kasy. Kolejka do kas była duża, ale ponieważ ilość czynnych kas też była niemała, więc stosunkowo szybko dotarli do kasy i Robert uregulował  kartą należności za zakupy. Po chwili byli przy samochodzie i przepakowali z wózków do bagażnika samochodu, wszystkie zakupione artykuły. Rober z Olivią odstawili wózki na swoje miejsce i po chwili wracali do domu. Po dojechaniu przenieśli w kilku turach wszystkie przedmioty i artykułu do domu i Robert odstawił samochód do garażu, a następnie zasunął bramę, zamknął furtkę i wrócił do domu. Zastał dziewczyny przy rozkładaniu zakupionych produktów i artykułów na miejsca do tego przeznaczonych, część do lodówki, część do szafek, jedynie butelki z winem pozostawiły do decyzji Roberta. On sam nie bardzo wiedział, jak przechowuje się w warunkach domowych butelkowane wino, tak czerwone jak i białe, więc postanowił zasięgnąć rady Victorii.
- Victorio, kochanie! Możesz coś doradzić, gdzie najlepiej byłoby umieścić te butelki z winem? - zapytał nieco zrezygnowanym głosem.
- Robercik, z tego co słyszałam od taty, to butelkowane wino przechowuje się najlepiej w piwnicy, w stałej temperaturze od 10 - 18 stop. C i wilgotności powietrza ok. 70%, na leżąco, bez dostępu światła dziennego. Wino białe w temperaturze niższej 10 - 14 stop. C, na spodzie, a czerwone może być wyżej, w temperaturze 14 - 18 stop. C i to tyle - odpowiedziała mu Victoria.
- No cóż, piwnicy tu nie mamy, bo nigdy nie byłem smakoszem wina wytrawnego, więc i piwnica nie była mi potrzebna. Teraz sytuacja zmieniła się, bo przecież w waszej rodzinie wino jest nieodzownym dodatkiem do posiłków i jednym ze składników szprycera, który tak doskonale gasi pragnienie podczas upałów, więc musimy pomyśleć o pomieszczeniu lub urządzeniu do przechowywania wina, a może nawet o piwnicy, podobnej do waszych czy węgierskich piwnic. A póki co, to w garażu jest pomieszczenie bez dostępu do światła dziennego, temperatura jest prawie stała i poniżej 20 stop. C, więc na razie musi wystarczyć - stwierdził Robert i wziął dużą torbę z jednej z półek, do której włożył połowę ilości butelek i zamierzał iść z nimi do garażu.  
- Robert, chyba nie zamierzasz dźwigać sam tej torby? - Elena podeszła z drugiej strony i chwyciła drugie ucho torby.
- Olivia też pomagać wujkowi - zaoferowała swoją pomoc Olivia.
- Dziewczyny, proszę was, bez przesady. To nie jest znowu takie ciężkie, a dziesięć kilo jestem w stanie udźwignąć sam - próbował je powstrzymać Robert.  
- To zrobimy to inaczej - wtrąciła się Victoria.
- Zapakujemy w dwie torby wszystkie butelki i zaniesiemy je razem do garażu. OK Robercik? - przedstawiła propozycję Robertowi.
Co miał zrobić? Kiwnął głową na znak zgody. Victoria dołożyła więc do pierwszej torby kilka butelek, a resztę wpakowała do drugiej, mniejszej torby, pozostawiając w kuchni tylko dwie butelki, jedną z winem białym i jedną z winem czerwonym.
- To tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś miał ochotę na szprycer - wtrąciła - a teraz większą torbę poniesiemy ja i Robert, a drugą poniesiecie obie z Olivią - zadysponowała stanowczym głosem i chwyciła za jedno ucho większej torby. Robert chwycił za drugie ucho i razem skierowali się do przybudówki z garażami. Elena z Olivią zrobiły to samo z drugą torbą i tak wspólnymi siłami przetransportowali zakupione wino do pomieszczenia, o którym wspomniał Robert. Faktycznie, pomieszczenie to spełniało w jakimś tam stopniu wymagania w zakresie przechowywania wina, tak pod względem temperatury jak i wilgotności, wyposażone też było w kilka regałów, na których można było umieścić butelki z winem w pozycji leżącej. Wyłożyli przyniesione butelki na półkę i wrócili do domu. Victoria z Eleną zajęły się przygotowaniem kolacji, a Robert z nieodstępującą go Olivią udali się do jego gabinetu, aby sprawdzić pocztę i ewentualne wiadomości w komputerze. Po przeglądnięciu poczty Robert wyłączył komputer i miał zamiar wrócić do kuchni, ale Olivia szybko usiadła mu na kolanach i przyssała się do niego swoimi ustami.
- Wujku, ty długo nie całowałeś Olivii, ty gniewasz się na swoją Krupeczkę? - wyjawiła mu swoje żale i pretensje w przerwie między pocałunkami.
- Skąd to pytanie i dlaczego miałbym gniewać się na ciebie? - odpowiedział pytaniem Robert, zaskoczony jej słowami.
- Boo...bo... Olivia kocha wujka, bardzo, a wujek kocha tylko Victorię - powiedziała, patrząc na niego załzawionym spojrzeniem. Robert popatrzył na nią poważnym spojrzeniem. Żal mu zrobiło się tej młodziutkiej dziewczyny, która zakochała się w nim swoim pierwszym, młodzieńczym uczuciem i nie bardzo wiedział, jak temu zaradzić czy wytłumaczyć złożoność problemu tak, aby jej nie zranić i nie wpędzić tak jej, jak i siebie w jeszcze większe tarapaty.
- Olivio! Jesteś młodą, piękną, mądrą dziewczyną i wiesz, że bardzo cię lubię i kocham jak własną córkę, wiesz też, że masz zarezerwowane miejsce w moim sercu, ale to Victoria wkrótce będzie moją żoną i chcąc być wobec niej w porządku, tylko ją mogę kochać jako kobietę mojego życia na dobre i na złe. Jesteś jej młodszą siostrą, którą kocha chyba najbardziej ze wszystkich sióstr, więc na pewno byłoby jej przykro, gdybyś to ty zaczęła sprawiać jej jakieś kłopoty czy z twojego powodu wystąpiłyby jakieś problemy w naszym małżeństwie. Chyba nie chcesz tego Krupeczko, prawda? - Robert w sposób czuły i delikatny zwrócił się do swojej ulubienicy słowami, które jego zdaniem powinny trafić do Olivii i zmienić jej sposób zachowania wobec niego, ale także wobec Victorii.  
Na jego słowa Olivia zareagowała smutnym spojrzeniem, ale coś z jego słów chyba do niej dotarło. Być może zrozumiała, że nie może zachowywać się tak wobec Roberta, jak i swojej siostry, jak mała, rozkapryszona dziewczynka, która wrzaskiem czy płaczem próbuje wymusić na bliskich sobie osobach spełnienie takich czy innych zachcianek, nie bacząc na to czy to jest możliwe czy nie.
- Olivia wie, że Victoria będzie twoją żoną i Olivia nie chce robić problemu, ale Olivia kocha wujka, bardzo i jest jej smutno, ale Olivia chce by wy oboje być śczęś... - i tu zabrakło jej słowa, aby wypowiedzieć to co miała na myśli i w oczach jej pojawiły się łzy.
- Wiemy Krupeczko, że chcesz abyśmy byli z Victorią szczęśliwi - podpowiedział jej Robert i przytulił mocno do siebie tą młodziutką kobietkę, a ona swoim zwyczajem objęła go swoimi rączynami i wtuliła się w niego.
- Tak to życie jest urządzone Olivko, że nie można mieć wszystkiego, czego by się chciało - głaszcząc ją po plecach, łagodnym głosem Robert tłumaczył jej zawiłości i realizm życia.  
- Ale nie martw się Krupeczko, jeszcze jesteśmy razem cały miesiąc, a później będziemy was odwiedzali z Victorią tak często, jak to tylko będzie możliwe. A potem poznasz jakiegoś fajnego chłopaka, który skradnie ci to twoje kochane serduszko i będziesz szczęśliwa tak samo jak my z Victorią - pocieszał ją, sam odczuwając nie mniejszy smutek na myśl, że Olivia będzie musiała za miesiąc wrócić do domu i do szkoły. Ta dziewczynka przebojem wdarła się do jego życia i musiał sam przed sobą przyznać, że i do jego serca, podobnie jak Victoria. Pewnie gdyby Victoria zachowała się inaczej, bardziej zachowawczo i mniej uczuciowo, to nie wiadomo jak potoczyłyby się sprawy z jego uczuciami do obu sióstr Mitrunica. Robert zdawał sobie sprawę, że kocha obie siostry, ale ze względu na wiek Olivii oświadczyć się mógł tylko Victorii, tym bardziej, że poznał siłę jej uczucia do siebie. Ta piękna, młoda dziewczyna nie zważając na dzielącą ich różnicę wieku, bez żadnych uwarunkowań i nie do końca pewna jego uczuć do siebie, obdarzyła go uczuciem i zaufaniem graniczącym wręcz ze zniewoleniem samej siebie.  
Takiego uczucia i zaufania nie mógł zawieść, tym bardziej, że poznał jej charakter, zalety, prostolinijność i zasady, którymi kierowała się w życiu...cdn...

6 komentarzy

 
  • Starzec

    Starzec · 11 sie 2018 · 212435627

    Peugeot! Poza tym gdzie ty widziałeś ludzi, którzy rozmawiają zdaniami wielokrotnie złożonymi. To są nieustanne przemówienia, wykłady, a nie rozmowa. Wlecze się też niemiłosiernie z powodu powtórzeń. Jak słusznie zauważył Roman, na cholerę nam informacja o ilości portów USB, z podziałem na USB2 i USB3?

  • RomanS

    RomanS · 2 paź 2017 · 197645582

    Wszystko fajnie, ale... Za dużo miejsca poświęcasz szczegółom technicznym. Po co komu wiedzieć jaki model komputera, ze hub aktywny, czy usb 2.0. To jest absolutnie bez znaczenia. A wkurza.  
    Druga rzecz - dialogi są zbyt sztuczne, zbyt górnolotne.

  • stoper

    stoper · 24 mar 2017

    dziś nie będzie kolejnego rozdziału ?

  • Funkykoval197

    Funkykoval197 · 23 mar 2017

    To i ja Cię pochwalę, abyś pisał dalej :-) I tak często jak dotąd

  • Robert72

    Robert72 · 23 mar 2017

    Czytam sporo tu opowiadań według mnie to opowiadanie jest bardzo dobrze napisane i świetnie utrzymujesz wątek, nie piszesz w wielu kierunkach to dobrze. Zawsze możesz napisać inne opowiadanie o losach Eleny.

  • stoper

    stoper · 23 mar 2017 · 201031599

    nie wiem czy jest sens pisać pod każdą częścią że super piszesz i opowieść jest wciągająca ale jak będziesz umieszczał jakieś notki od siebie to na pewno będę się do nich odnosił ale też jak znajdę w tekście coś co moim zdaniem można by zmienić czy jak dalej rozwinąć daną sytuacje to na pewno nie omieszkam ci o tym wspomnieć.

    A właśnie ze względu na to co przed chwilą napisałem mam pewien pomysł ale nie wiem czy wolisz żebym pisał tu czy w prywatnej wiadomości