Olivia, Victoria II - cz. XL

Tak jak zasugerował Robert, przeszli do łazienki, aby opłukać się i odświeżyć swoje ciała przed snem, usuwając przy tym ślady erotycznych, małżeńskich igraszek. Kiedy Robert napuszczał wody do wanny, Victoria usiadła na muszli, żeby się wysikać.  
          Widok nagiej, pięknej żony nie pozostał bez wpływu na zachowanie Roberta, ale zmęczenie wzięło górę nad chęcią rozpoczynania jakiejkolwiek zabawy erotycznej. Victoria widząc pobudzonego i sztywniejącego kutasa męża, nabrała ponownej ochoty na sex.
          Widząc jednak, że Robert faktycznie jest zmęczony i nie zdradza zbyt wielkiej chęci do ponownego zbliżenia, odpuściła. Weszli do wanny i usiedli przodem do siebie. Robert trzymając w jednej ręce gąbkę, a w drugiej pojemnik z mydłem w miarę szybko i sprawnie namydlił ciało swojej pięknej, młodziutkiej żony, co stało się już prawie rytuałem w ich małżeńskiej karierze.  
          Do tej pory ich wspólna kąpiel była zawsze wstępem do czegoś głębszego w ich związku i kończyła się seksem o różnym stopniu natężenia czy emocji z tym związanych.  Teraz Robert namydlał i opłukiwał swoją żonę w sposób prawie automatyczny.  
          Victoria omal nie roześmiała się, widząc, jak Robert spieszy się, żeby jak najszybciej uporać się z myciem jej ciała, bo jego kutas wbrew jego woli, był pobudzony i kiwając się, rozglądał się za jej cipką. Postanowiła więc zabawić się jego kosztem.
- Widzę mój mężu, że robisz wszystko, aby się mnie jak najszybciej pozbyć. Czy masz mnie już dość? Dotychczas myjąc mnie, zawsze mnie troszeczkę pieścisz, a teraz zachowujesz się tak, jak zimny robot. Trzask, prask i po problemie. Nie za wcześnie ci się znudziłam, mężu?
          Słysząc słowa Victorii, Robert wprost zbaraniał. Czuł się naprawdę zmęczony, bo cały dzień funkcjonował na pełnych obrotach, chcąc dotrzymać słowa, co do imprezy pożegnalnej. Zdał sobie też sprawę, że nie jest niezniszczalny, jak dotychczas sądził.  
          Faktycznie nie miał już osiemnastu czy dwudziestu lat. Dotarło do niego, że  jego zapewnienia Victorii, że zawsze będzie do jej dyspozycji, kiedy tylko będzie sobie tego życzyła, były składane trochę na wyrost. Nie czuł się stary, ale miał już pewne ograniczenia.
          Słowa Victorii o jego znudzeniu nią, uświadomiły mu, że jej młodość i uroda zaślepiła go i pozbawiła instynktu samozachowawczego. Powróciły myśli, że jednak różnica wieku ma swoje znaczenie i powoduje określone zachowania, związane z danym wiekiem.  
          Kiedy jego możliwości w zakresie seksu zaczną się kurczyć, powodując naturalne ograniczenia, potrzeby seksualne Victorii będą rosły, a potem przez dłuższy czas  będą utrzymywać się na stałym, wymagającym poziomie.  
          Pod wpływem jednej chwili i nieopatrznie rzuconych przez Victorię słów, tak Robert, jak i jego kutas, tylko to potwierdzili. Robert poczuł się znużony i uznał, że nie ma co zgrywać twardego faceta, podobnie zresztą jak jego kutas i obaj przeszli w fazę spoczynkową.  
          Victoria obrzuciła Roberta uważnym spojrzeniem i zrozumiała, że popełniła dużą gafę. Dobrze wiedziała, że Robert jest uczulony na dzielącą ich różnicę wieku, więc jej słowa niewątpliwie go zabolały i przypomniały mu, że będzie mu trudno nadążyć za nią.
          A Robertowi nawet nie chciało się komentować jej słów. Chyba po raz pierwszy odczuł boleśnie, rzucone żartobliwie słowa swojej młodej żony. Victoria widząc jego minę, rozżaliła się sama nad sobą i w jej oczach pojawiły się niekontrolowane łzy.  
- Robercie, wiem, że popełniłam duże głupstwo, ale nie chciałam tego. Wiesz, jak bardzo cię kocham i nie miałam zamiaru urazić cię. Po prostu wyrwało mi się. Na chwilę zapomniałam, jak bardzo jesteś przewrażliwiony na punkcie, dzielącej nas różnicy wieku.
          Robert uważnie popatrzył na Victorię i zobaczył jej łzy. Doznał wstrząsu.  
- Przepraszam Victorio. To nie ty, kochanie, a ja okazałem się egoistycznym dupkiem. Faktycznie jestem przeczulony, ale dałaś mi tyle dowodów, że nie przywiązujesz wagi, do dzielącej nas różnicy wieku, że nie miałem prawa rozwodzić się nad tym. I martwić ciebie.
Chodź kochanie. Na dziś wystarczy tego dobrego. Sen dobrze nam zrobi. Szczególnie mnie.
          Dokończyli toalety i Robert zagarnął ramieniem Victorię. Weszli do sypialni i położyli się na łóżku. Victoria pocałowała męża na dobranoc i mocno wtuliła się w jego ciało.
Zazwyczaj to Victoria zasypiała wcześniej, teraz stało się odwrotnie. Robert zasnął wcześniej.
          Victoria jeszcze chwilę roztrząsała w myślach to, co wydarzyło się w łazience, ale litościwy Morfeusz w końcu i ją przygarnął w swoje objęcia. Obudziło ją uczucie głaskania, lizania i całowania po szyi. Trochę trwało, nim przebiło się to do jej świadomości.
          Poczuła za sobą ciepłe ciało, przytulającego się do niej Roberta i jego wilgotny język, w zagłębieniu szyi i obojczyka. Jego dłoń obejmowała jedną z jej piersi,  masując ją delikatnie i pocierając palcami twardego już, jak kamyk, sutka.  
          Odwróciła się do niego i zobaczyła, wpatrzone w nią, pełne zachwytu oczy Roberta. Uśmiechnęła się słodko do niego, zadowolona, że wyrzucił z pamięci, rzucone przez nią jej żartobliwe, ale i nieopatrzne czy drażniące słowa.
- Dzień dobry, kochanie! Miło jest rozpoczynać dzień w ten sposób - powiedziała, roztapiając się w jego spojrzeniu.
          Przyciągnęła jego głowę i zatopiła w nim swoje usta. Przez chwilę całowali się z pasją, do utraty tchu. Kiedy oderwali się od siebie, oboje oddychali, jak po ciężkim wysiłku.
Robert leżąc na boku, patrzył na swoją młodziutką żonę, pełnym zachwytu spojrzeniem.  
          Sięgnął palcem do jej ślicznej buzi, powoli rysując palcem drogę po jej uroczym nosku, pełnych, wilgotnych ustach i schodząc do szyi, a następnie do obojczyka. Ciepło bijące od jej ciała i jej oszałamiający zapach wręcz odurzył go i wzbudził pożądanie.
          Ponownie zaczął ją całować i Victoria, obejmując go, przytuliła się do niego i zaczęła oddawać pocałunki, odwzajemniając jego uczucia do niej. Kiedy zaczął pieścić jej cudowne, sterczące piersi, zaczęła mruczeć, drżeć i wyginać się pod jego dotykiem.
- Kocham cię i potrzebuję, Robercie - powiedziała, wtulając się w jego ciało.  
          Lepszego zaproszenia nie potrzebował. Jego sztywny kutas był już gotowy do zabawy i Victoria też to czuła. Ale najpierw chciał jej posmakować i dać jej odczuć, jak bardzo ją kocha. Nim zareagowała i dotknęła go, zsunął się do jej owłosionej, słodkiej cipki.
          Rozsunął jej nogi i usiadł pomiędzy nimi, patrząc na jej piękne, lekko śniade ciało. Spotkał się z jej spojrzeniem i pochylił się w stronę jej piersi. Była już mocno  podniecona i zapach jej wilgotnej cipki uderzył go w nozdrza, jak tępym obuchem.
          W świetle budzącego się dnia, jej dorodne, sterczące cycki wyglądały, jak dwa rozpłaszczone jabłka, zwieńczone sporymi, ciemnymi sutkami. Pogładził dłonią jej owłosiony wzgórek i przeczesał lekko palcami kręcone kędziorki. Kiedy przeciągnął palcem po wilgotnej szczelinie, Victoria jęknęła cicho.    
          Przez chwilę pocierał palcem jej zewnętrzne wargi, po czym, pochylił się, przyłożył usta i zaczął lizać jej cipkę długimi pociągnięciami języka wzdłuż szczeliny.
- Ooo…tak! Ooo…ch, ooo..ch, jak dobrze! - usłyszał westchnienia i pojękiwania Victorii.  
          Rozchylił jej wargi i przez chwilę zlizywał jej soki, to z jednej, to z drugiej strony szczeliny, podszczypując lekko wargami ust, wargi jej cipki. Victoria zaczęła się coraz bardziej wiercić i miotać, jęcząc i dociskając rękami głowę Roberta do swojej cipki.  
- Ooo…kurcze! Ooo…ch, ooo…ch, jeszcze trochę Robercie, nie przestawaj - słyszał jej niemal błagalne pomrukiwania i niecierpliwe podrzucanie ciała.
          Wsunął więc ręce za kolana Victorii, unosząc nieco jej nogi, aby mieć lepszy dostęp do jej cipki i utrzymać ją w miejscu. Przesunął usta w górę cipki, liżąc górną część szczeliny poniżej łechtaczki i wsunął dwa palce w jej szparkę.  
          Suwając palcami po szparce, objął ustami jej łechtaczkę i zaczął delikatnie ssać ją i szturchać językiem.  
- Ooo…tak! Ooo..ch, nie przestawaj, mocniej Robercie, szybciej, ooo..ch - słyszał jej jęczenie i urywane słowa, po czym, poczuł, jak zaciska mięśnie cipki na jego palcach.
          Wydała głośny jęk i przycisnęła mocno jego głowę do cipki, by po chwili wytrysnąć przezroczystą cieczą, mocząc mu twarz. Czuł jak drży i niemal trzęsie się cała. Schodząc z orgazmu, uspokoiła się i opadła głową na poduszkę, uwalniając jego głowę.
          Robert podniósł głowę, spotkał się z jej spojrzeniem i zobaczył promienny uśmiech na jej ślicznej buzi.
- Ooo..ch, Robercie! To było cudowne - powiedziała, sięgając rękami po niego.  
          Zaczął przesuwać się w górę po jej ciele, całując skrawek po skrawku, w miarę przesuwania się ustami po jej jedwabiście gładkiej skórze. Przez chwilę zabawił na jej pępku, a potem na kuszących cyckach, pieszcząc, ssąc i całując każdą z cudownych półkul.  
          Ponownie zaczęła drżeć z podniecenia, więc ponagliła go, ciągnąc go w górę rękami. Kiedy znalazł się nad jej twarzą, objęła go za szyję i przywarła do niego, obsypując go gorącymi, szybkimi całusami. Zaczął więc odwzajemniać jej pocałunki.
          Przez chwilę całowali się, jak para, złaknionych pocałunków, nastolatków.
- Kochanie, potrzebuję cię we mnie - szepnęła mu do ucha Victoria, podniecona ponownie pełnymi pasji pocałunkami, kiedy poczuła, że Robert bodzie ją sztywnym kutasem.  
          Odwróciła się na bok i wypięła swój tyłek w jego stronę. Nie mógł jej odmówić
i nie zareagować na takie zaproszenie. Przytulił się do jej krągłych, jędrnych pośladków. Victoria sięgnęła do tyłu i łagodnym gestem objęła dłonią jego kutasa.
          Przeciągnęła nim po swojej wilgotnej szczelinie i skierowała go do swojej wilgotnej, chętnej szparki. Robert uniósł lekko górną nogę, więc nasunęła się na jego kutasa i dopychając się do niego pośladkami, wchłonęła go dość głęboko w siebie.  
          Powolnymi, łagodnymi ruchami zaczęli kopulować ze sobą, sycąc się na nowo swoimi ciałami, pragnieniem i uczuciami. W którymś momencie, oboje wiedzeni impulsem, zapragnęli czegoś mocniejszego. Victoria wysunęła się i przyklękła na łóżku.
          Wspierając się na rękach, wypięła w stronę Roberta swój kształtny tyłek i zatrzepotała nim prowokująco. Jej uda połyskiwały od jej soków, a w powietrzu unosił się zmiksowany zapach jej soków i ich ciał.  
          Widok tak prowokacyjnie i bezwstydnie wypiętego zaproszenia, wyzwolił w Robercie pierwotny, wręcz atawistyczny odruch. Niemal rzucił się na Victorię i niecierpliwie wprowadził w nią kutasa. Jęknęła z bólu i rozkoszy, kiedy wepchnął się w nią brutalnie.
          Zaczął ją pieprzyć w tempie, w jakim nigdy dotychczas nie kopulowali.
- Ooo..tak! Pieprz mnie, kochanie! Zerżnij to cip…ko, aż para poleci - mruczała, wyraźnie zadowolona z ostrego rżnięcia.  
          W pewnej chwili sięgnęła dzikim ruchem do tyłu i pochwyciła jego dłonie. Szybkim ruchem przesunęła je na swoje piersi. Objął każdego cycka i poczuł ich ciężar oraz nabrzmiałe słodkim oczekiwaniem, kształty. Oparła czoło na poduszce i znieruchomiała.
- O, taaak, mój kochany! Przyspiesz trochę i spuść się we mnie! Jestem już blisko - mruczała chrapliwym głosem, kiedy miętosił jej piersi i przecierał palcami jej sutki.
          Wbijał się w jej cipkę, jak oszalały. Jego przepełnione potrzebą uwolnienia jądra, uderzały o jej uda z podniecającymi klaśnięciami. Po raz pierwszy Robert zachowywał się wobec swojej żony, tak dziko i niepohamowanie. Jakby puściły mu wszelkie hamulce.
          Ale nie tylko on. Victoria przyciągała go do siebie z siłą, jakby chciała zespolić się z nim i dodać mu więcej energii. Zatopili się oboje w szaleńczym rytmie, ogarnięci wszechogarniającą, nieposkromioną żądzą oraz pragnieniem zatracenia się i zaspokojenia.
- Taak, o, taak! Ooo..ch, jak dobrze! Ooo..ch! Ooo…ch! Spuść się we mnie, proszęęę! - krzyknęła i opadła na posłanie, pociągając go za sobą. Wybuchli prawie równocześnie.
          Kiedy Victoria drżała i trzęsła się pod wpływem orgazmu, Robert z uczuciem niewysłowionej rozkoszy i ulgi, dociskał ją do posłania i pompował w nią nasienie.  Przez chwilę oboje trwali w stanie kompletnego uniesienia, szczęścia i zaspokojenia.
          Robert wyczerpany, ale niesamowicie szczęśliwy, wysunął się delikatnie z cipki żony, pozostawiając mokry ślad na jej udach i opadł bez sił obok niej. Objął ją ramieniem i kiedy odwróciła się w jego stronę, przygarnął ją do siebie, obsypując jej buzię delikatnymi, czułymi pocałunkami.  
          Victoria otworzyła oczy i uśmiechnęła się promiennie do niego. Z jej oczu wyzierało samo szczęście i zadowolenie.
- Kochany mój, jeszcze nadal wewnętrznie cała się trzęsę. To był chyba nasz najlepszy seks, jak do tej pory. Nie obraź się, mój kochany, ale wygląda na to, że od czasu do czasu muszę cię leciutko zdenerwować, żebyś mi fundował coś takiego, jak teraz - powiedziała i zaśmiała się, obsypując go słodkimi buziakami, podobnie, jak to robił przed chwilą Robert z jej buzią.  
- Moja cipka może i jest trochę obolała, ale baaardzo, baaardzo szczęśliwa - dodała po chwili.
- Na szczęście nieźle ją nasmarowaliśmy - odezwał się Robert, też ciesząc się jej szczęściem.
- No, właśnie! Skąd ty tego tyle nabrałeś, przecież w tych kulkach tak dużo by się nie zmieściło? - bardziej stwierdziła niż zapytała, dotykając i ważąc w dłoniach jego jądra.
          Robert zadrżał od jej dotyku i jego zwiotczały kutas zaczął ożywać.
- Bardzo mnie to cieszy i mam nadzieję, że te jajeczka mnie nie zawiodą, bo będę tego bardzo potrzebowała - powiedziała, bawiąc się dalej jego jajkami.
- Czyżby sprawiało ci przyjemność to, że jest tego tak dużo? - zwrócił się do żony.  
          Chwilę zastanowiła się i popatrzyła mu uważnie w oczy.
- Bo ja wiem! Chyba cieszy mnie to, bo wtedy czuję się bardzo kochana, ale nie tylko to.  Odczuwam też niesamowitą radość i przyjemność na myśl, że mnie pragniesz i że cię podniecam. Chyba każda żona tego pragnie, nie sądzisz, mój mężu? - powiedziała, nadal patrząc mu w oczy, ale już bardziej poważnym spojrzeniem.
- Rozmawiaj ze mną w ten sposób, a przez miesiąc nie wyjdziemy z tej sypialni - odpowiedział Robert, uśmiechając się i patrząc na żonę zakochanym spojrzeniem.
- Chyba masz rację. A podobno mamy dzisiaj wyjechać - stwierdziła pogodnie.
- Idziemy wiec do łazienki, bo tylko patrzeć, jak twoje wielbicielki zaraz tu wpadną - zaśmiała się i mucknęła go leciutko w usta, zsuwając się z łóżka.  
          Objęli się i udali się do łazienki. Robert z kutasem na czele, otworzył drzwi do łazienki, przepuszczając żonę jako pierwszą. Victoria wysikała się, patrząc lubieżnie na sterczącego kutasa męża, ale Robert udał, że tego nie zauważa, starając się o tym nie myśleć.
          Umył zęby i ogolił się. Victoria była już w wannie i zerkała na jego kutasa, który widocznie uwziął się na swojego pana i robiąc mu na złość, nie miał zamiaru opaść.  
- Co, nie słucha cię Robercie, tak? - zapytała z niewinną minką, patrząc na niego i kutasa.  
          Roześmieli się oboje.  
- Chodź, umyję ci plecy, kochanie! - zaprosiła go do wanny.  
          Robert przemył twarz i zamierzał wejść do wanny, kiedy we drzwiach pojawiła się, oczywiście bez pukania, Olivia. Jej szeroki uśmiech mógł rozjaśnić szary świt w pokoju, bez zapalania lampy. Na sobie miała tylko krótką, prześwitującą koszulkę nocną.
- Już nie mogę doczekać się, kiedy wyjedziemy - oznajmiła im swoje pragnienie, patrząc przy tym pożądliwie, na sterczącego kutasa Roberta.  
- Czy coś takiego jak pukanie i powiedzenie ‘dzień dobry’, wykracza poza granicę pojmowania twojego umysłu, siostro? - zwróciła się do niej ostrym tonem Victoria.  
- Faktycznie, przepraszam was. Chyba nie do końca się obudziłam - odburknęła Olivia, tracąc humor i patrząc na nich smętnym spojrzeniem zbitego psiaka.
- OK! Nic się nie stało! Mnie też trochę poniosło - złagodziła swoją wypowiedź Victoria.  
- A poza tym, co takiego atrakcyjnego widzisz w jeździe samochodem, że nie możesz się doczekać? - zapytała siostrę Victoria.
- Samochodem? Nawet nie wiesz, jak brakuje mi tego jeżdżącego domu, widoku nagiego Roberta, czy tego, jak się oboje kochacie, a także możliwości przytulenia się do was obojga - wymieniła, bez specjalnej emocji, swoje pragnienia czy oczekiwania.  
- O czymś nie zapomniałaś, siostrzyczko? - zapytała, śmiejąc się, Victoria.    
          Olivia zrobiła oczy, jakby siostra zapytała ją czy chce lecieć na Marsa?  
- Co masz na myśli? - zwróciła się do siostry, mimowolnie pocierając przez koszulkę, swoje drobne cycuszki.  
- Mam rozumieć, że seks z Robertem przestał cię już interesować siostrzyczko, tak? - powiedziała Victoria, uśmiechając się do Olivii.              
- Wydaje mi się, że chyba masz problemy, siostro! Ze słuchem - burknęła ponownie Olivia.
- Bo? Czyżbym przegapiła coś istotnego? - kontynuowała lekkim tonem Victoria.
- Przecież, przecież …Eee..ch, niech ci będzie. Nie chcę się teraz kłócić z tobą, siostro.
          Na potwierdzenie tego, machnęła ręką z rezygnacją i odwróciła się do Roberta.
- To kiedy wyjeżdżamy, szwagierku? - zwróciła się do niego, patrząc mu w oczy i oblizując mimowolnie swoje usta.  
          Nim Robert zdążył odpowiedzieć, podeszła do niego, przyklękła i pochwyciła dłonią jego sztywny drążek. Cofnął się o krok, ale nie wypuściła kutasa i nim zareagował, przysunęła się ponownie i objęła ustami kutasa, patrząc na niego proszącym wzrokiem .  
          Robert spojrzał jej w oczy, uśmiechnął się i wymienił spojrzenie z Victorią.  Po czym, wzruszył bezradnie ramionami, jakby chciał powiedzieć; widzisz, do czego ją sprowokowałaś? Olivia, widząc, że Robert nie protestuje, zaczęła z energią obrabiać kutasa.
          Victoria dokończyła mycie i wyszła z wanny. Osuszyła swoje ciało, mucknęła Roberta w usta, po czym, klepnęła go w tyłek i ruszyła do sypialni. Dała mu w ten sposób do zrozumienia, że pozostawiając go sam na sam z Oliwią, pozostawia mu swobodę działania.
- Kiedy załatwicie sprawę, oczekuję na was w kuchni - powiedziała i opuściła łazienkę.
- Robercie, nie złość się, ale czy mógłbyś tego sztywniaka zapakować we mnie? Sprawiłbyś mi tym nie tylko przyjemność, ale i dużą ulgę. Przypuszczam, że sobie również.
          Olivia powiedziała to nieśmiałym, niepewnym głosem, patrząc Robertowi w oczy. Było to tak niepodobne do niej, że uśmiechnął się.  
- Olivio, wiesz, że rzadko ci czegoś odmawiam, ale dzisiaj wyjeżdżamy i wypada nam odpowiednio się do tego przygotować. Victoria jest tolerancyjna, bo kocha tak ciebie, jak i mnie. Nie sądzisz, że lepiej będzie nie nadużywać jej cierpliwości i dobrej woli? A kiedy będziemy już w drodze, na pewno nasza zabawa z udziałem Victorii i Kasi może być bardziej interesująca i ciekawsza. Do tego oboje nie będziemy mieć poczucia, że robiliśmy coś za plecami mojej żony, a twojej siostry. Czy to nie wygląda lepiej, niż pospieszny numerek w łazience? - mówiąc to, podniósł jej głowę w górę, pochylił się i czule pocałował w usta.          
          Olivia przez chwilę zastanawiała się, ale widocznie dotarło do niej, że Robert nie czuje się zbyt komfortowo w sytuacji, kiedy bzyka się z nią, poza plecami żony.
- Co prawda, nie zauważyłam, żeby Victoria była zazdrosna o mnie, ale jeżeli ty czujesz się niezbyt dobrze, nie będę wymuszała na tobie, żebyś robił coś na siłę i wbrew sobie - powiedziała pogodnie, po czym, podniosła się i obdarzyła go soczystym buziakiem.  
- Miałeś zamiar umyć się w wannie, mogę wejść razem z tobą? - poprosiła już nie pogodnym, ale radosnym wręcz tonem głosu.          
- Pewnie! Wskakuj! Umyję ci plecki i nie tylko - powiedział Robert wesoło, widząc, jak omal nie podskoczyła z radości.
          Omal nie podarła koszulki, ściągając ją pospiesznie z siebie i wchodząc do wanny. Robert ustawił temperaturę wody i przełączył ją na słuchawkę prysznicową. Wszedł do wanny i zaczął polewać wodą jej młode ciałko, starając się nie moczyć jej włosów.
          Przejęła słuchawkę od niego i zrobiła to samo z jego ciałem. Wyłączył na chwilę wodę i nalał sobie na dłonie mydła w płynie, namydlając czułymi gestami Oliwię. Oliwia powtarzała te same czynności na jego ciele.      
          Myjąc się wzajemnie, nie szczędzili sobie przy tym drobnych pieszczot i czułości, sprawiając sobie tym samym, wiele radości i przyjemności. Po umyciu wysuszyli się ręcznikami i Robert wrócił do sypialni, a Olivia założyła koszulkę i poszła do pokoju.
          Robert ubrał się w miarę szybko i pojawił się w kuchni. Victoria wspólnie z Małgosią przygotowały już śniadanie dla nich wszystkich, w postaci stołu szwedzkiego i były w trakcie gromadzenia tego wszystkiego na stole w tylnej części salonu, graniczącej z kuchnią i pełniącej rolę jadalni.  
          Victoria widząc wchodzącego, wypoczętego Roberta, powitała go buziakiem i promiennym uśmiechem, a Małgosia buziakiem i chichotem.
- Widząc cię tak wypoczętego i radosnego, aż przyjemnie się na ciebie patrzy - powiedziała.
          Duży, długi stół z ośmioma krzesłami, przykryty wzorzystym, kremowym obrusem, zapraszał do zajęcia miejsca. Robert jednak widząc, że na stole brakuje co nieco,  dołączył do obu pań, aby im pomóc w rozłożeniu talerzy, sztućców, kubków i szklanek.  
          W międzyczasie Małgosia poinformowała Roberta, że Rafał dotrzymał słowa i Witek zabrał wcześnie rano kampera do serwisu firmowego. Po chwili w salonie pojawili się pozostali domownicy. Był więc uścisk dłoni od Kazimierza i ‘hejki’ od Violettiny i Juliana.  
          Kasia natomiast podskoczyła do niego i w swoim zwyczaju przytuliła się do Roberta, jakby go nie widziała miesiąc, a nie kilka godzin. Po kolei podchodzili do stołu szwedzkiego i nabierali na talerze, to, co komu pasowało z wędlin czy dodatków.  
          Do popicia też było kilka rodzajów napojów; herbata, kawa, kakao i mieszanina soków z Tymbarku. Po śniadaniu wszyscy pomogli w odniesieniu do kuchni nie zużytych produktów i brudnych naczyń czy sztućców. W pewnej chwili odezwał się telefon Roberta.
          To Rafał informował go, że kamper jest już przeglądany w firmowym serwisie. Kiedy zakończył rozmowę, podeszli do niego Violettina z Julianem i ze zmieszanymi minami dali mu do zrozumienia, że chcą z nim o czymś porozmawiać.
- O co chodzi? Robicie miny, jakbyście coś przeskrobali, a przecież jestem waszym przyjacielem, a nie surowym rodzicem? - śmiejąc się serdecznie, zachęcił ich do wyjawienia, w czym rzecz.
- Wujku, trochę głupio nam teraz o to prosić, ale czy moglibyśmy z wami pojechać? Oboje z Violettiną doszliśmy jednak do wniosku, że wyjazd z wami będzie bardziej atrakcyjny niż pozostanie tutaj - wydukał czy wyrzucił z siebie nieśmiałą prośbę Julian, prosząc o zabranie ich na wspólną podróż kamperem.    
- Dlaczego ma wam być głupio, że o to prosicie? Waszego miejsca nikt nie zajął, więc nie powinno być problemu, żebyście mogli jechać z nami. A co do zmiany zdania, to podobno tylko krowa nie zmienia zdania i zawsze mówi ‘muuu’. Przy tym, w gromadzie jest zawsze raźniej, więc i nam będzie pewnie miło, że pojedziecie z nami. Ale tak między nami, co wpłynęło na to, że zmieniliście zdanie i czy rozmawiałeś już o tym z rodzicami? O ile oczywiście nie jest to tajemnicą? - Robert bez wahania uznał, że przyłączenie się Violettiny i Juliana do ich wyjazdu kamperem, jest możliwe, oczywiście, po skonsultowaniu tego z Victorią, obiema dziewczynami i rodzicami Juliana.  
- Wujku, myślałem, że razem z Violettiną spędzimy ten czas z moimi przyjaciółmi ze szkoły. Ale zawiodłem się trochę na tym ‘towarzystwie’ i odeszła mi chęć spędzenia reszty wakacji z nimi. Wyszło na to, że wasze towarzystwo bardziej nam odpowiada niż towarzystwo moich kolegów czy koleżanek. A rodzice pewnie też nie będą mieli nic na przeciw - odparł Julian.  
          Julian widząc, że Robert nie robi żadnych problemów w temacie dołączenia do nich i wspólnego wyjazdu, wyraźnie rozluźnił się i odzyskał swój zwykły rezon i nastrój. Tak samo Violettina, która słowa Roberta przyjęła z widoczną ulgą i zadowoleniem.  
          Opuścili jadalnię i kiedy wszyscy zebrali się w salonie, Robert poprosił o uwagę i poinformował, że Violettina i Julian zmienili zdanie i chcą z nimi jechać. Przyznał, że wstępnie wyraził na to zgodę, ale że nie jedzie sam, więc chciałby wiedzieć, czy ktoś z obecnych ma na ten temat inne zdanie.  
- Sądzisz Robercie, że komuś z nas miałoby nie odpowiadać towarzystwo Violettiny i Juliana? - rzuciła luźną uwagę w formie pytania, Victoria.  
- No, nie wiem, ale dopuszczam taką możliwość. Ale bardziej mi chodzi o zdanie Małgosi i Kazimierza - odparł Robert.
- Chyba sobie żarty z nas stroisz, Robercie? Ja jestem za, a ty Kazimierzu? - odezwała się natychmiast Małgosia, widząc, że Robert nie żartuje i naprawdę pyta o ich zdanie.  
- Nie wiem, co spowodowało tę zmianę, ale odpowiada mi to bardziej, niż mieliby oboje spędzać tutaj czas z kolegami czy koleżankami Juliana ze szkoły - odparł Kazimierz.
- OK. A więc sprawa jest jasna. Rodzice są za, a wy dziewczyny, co o tym sądzicie? - zwrócił się Robert do Kasi i Olivii.
- Według mnie, super! Lepiej, że pojadą z nami, niż mieliby spędzać czas z tym szemranym, szkolnym towarzystwem Julka - wyraziła natychmiast swoją opinię Kasia.
- Też tak sądzę! Może nie wszyscy, ale jak zauważyłyśmy obie z Kasią, niektórzy koledzy czy koleżanki Juliana, którzy byli tu wczoraj, wyraźnie przeginali i nadużywali jego zaufania.  
Tak, że będzie lepiej, kiedy pojadą z nami, niż mieliby użerać się tutaj z niezbyt ciekawym towarzystwem - powiedziała Olivia, obrzucając ciepłym spojrzeniem Violettinę i Juliana.
- To wiemy już wszystko na temat składu, ale nie wiemy, gdzie i jaką trasą pojedziemy. Czy mój szanowny małżonek ma już wyrobiony pogląd na ten temat, czy będzie to znowu pełny spontan, tak, jak było to z poprzednim wyjazdem? - powiedziała Victoria, patrząc na Roberta z szerokim uśmiechem.  
          Robert zerknął na nią, ale nie dopatrzył się ironii w spojrzeniu żony.
- Myślę, że o tym będziemy musieli zdecydować wszyscy. Nie jestem kapitanem na statku, który o wszystkim decyduje sam, tylko skromnym kierowcą, więc czekam na wasze zdanie i opinie. Mamy dość wygodny samochód, co uniezależnia nas od hoteli i innych form noclegu oraz mamy jeszcze ponad trzy tygodnie na włóczęgę po Europie, Polsce czy Rumunii. Czekam więc na wasze propozycje - powiedział, zwracając się do wszystkich uczestników podróży. …cdn…

6 komentarzy

 
  • TojaPysiorka96

    I ja wróciłam do czytania ostatniej części , czekam z jeszcze większą niecierpliwością . Chyba pandemia zwiększyła u mnie arsenał pomysłów , które się kłębią w mojej głowie. Tak wiele fantazji co do możliwego przebiegu wydarzeń. Muszę Ci chyba w prywatnej napisać co mi po głowie chodzi hihi, a chodzi oj chodzi .

  • Dyzio55

    Dopiero dziś przeczytałem ostatni odcinek. Ale każdą część i kazdą literkęczytałem zciekawością co będzie dalej. Już jestem ciekaw co będzie dalej. Pozdrawiam i nie daj się WIRUSOWEJ ZARAZIE. :napalony:  :bravo:  :paluchem:

  • St.sz

    @franco: Czekałem, czekałem i się doczekałem. jest moja Olivia i Victoria. Sorki, że tak określam ale to było pierwsze moje czytanie Twych opowieści.  Mam do tego słabość ( prawie znam na pamięć pierwszą część). Cytując chyba jakiegoś klasyka: ,,jak mi smutno, jak mi źle", zanurzam się w lekturze i najczęściej od razu robi mi się przyjemniej na duszy. Ale nie myśl, że innych nie lubię. Wszystkie są super. Co do walorów, to już nie będę się powtarzał, jak i ponawiał po innych (komentujących). Oby zdrówka i weny starczyło Ci do końca świata i jeden dzień dłużej ( o ho, chyba znowu za jakimś klasykiem). Pozdrówki i 3maj się ciepło.

  • franco

    @St.sz Witam. Nie ukrywam, że to Twój wpis mnie zmobilizował. Więc spróbuję to kontynuować, tylko muszę  uporać się wpierw ze sprawą, którą mam na tapecie. Nie dość, że mnie rozprasza i ogranicza czasowo, to jeszcze dodatkowo wszystko komplikuje pandemia. Co się z kimś umówię, to albo nie ma czasu, albo zasłania się pandemią. No, cóż.  Żyjemy w ciekawych czasach i trzeba to przeżyć. A póki co, to dziękuję za post i opinię. Pozdrawiam cieplutko i do następnego postu.

  • iMoje3grosze

    :yahoo:  :rotfl:  :jupi:  :bravo:  :yahoo:
      :kiss:  
    I już czekam co będzie dalej :danss:

  • franco

    @iMoje3grosze Witam. Widzę,, że wymyśliłeś dość ciekawy i prosty sposób komentowania przy pomocy emotikonów. I słusznie. Cóż, też próbowałem uprościć sobie sprawę i wykorzystać program do zamiany mowy na pismo. Jak na razie, nie bardzo mi to wychodzi, ale wszystko przede mną. A za post dziękuję i pozdrawiam

  • emeryt

    @franek42, dziękuję Tobie za ten kolejny odcinek. Sądzę że twoim czytelnikom też przypadnie do gustu tak jak i mnie. A jajuż snuję domysły, gdzie tym razem wyślesz ich w kolejną wyprawę? Serdecznie   pozdrawiam, życząc dużo zdrowia i uśmiechu losu, aby kłopoty omijały Ciebie szerokim łukiem.

  • franco

    @emeryt Witam. Dziękuję za post, życzliwą opinię i za wszystkie życzenia. Odwzajemniam je wszystkie, życząc tak Tobie, jak i całej Twojej Rodzince, przejście suchą nogę przez tę pandemię oraz wszystkiego co dobre, w całym roku.  Równie serdecznie pozdrawiam

  • emeryt

    @franco, dziękuję za odpowiedż  tak szczerą przyjazną dla mnie i mojej rodzinki. A tak na marginesie: czytałem artykuł o Covidzie w Gruzji i tak porównałem go z sytuacją w maszym kraju, oraz wykorzystywaniu tej sytuacji przez naszych rządzących do własnych celów. Nic dodać, nic ująć tak jak w Gruzji. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję że nie obrazisz się za te kilka słów które napisałem.

  • Gaba

    Dobre. Za krótkie, za szybko się czyta.... hahahaha!
    Swoją drogą zauważyłem, że :  wróciłem do pierwszych odcinków i ... pisanie jest tak różne, dojrzałe, dopracowane. Brawo!  
    Dobra  robota!  :bravo:

  • franco

    @Gaba Witam. Miło, że pojawiłeś się i komentujesz. A co do 'warsztatu' staram się, ale znam swoje ograniczenia. Za dobre słowo, dziękuję. Pozdrawiam