Olivia, Victoria - cz. XXIV

Olivia, Victoria - cz. XXIV


Olivia mimo młodego wieku też zdawała sobie sprawę, że Robert ją kocha i pozwala jej na wiele, ale w relacjach pomiędzy nimi są pewne granice, których ona nie powinna i nie może przekroczyć, jeżeli chce utrzymać swoją pozycję we wzajemnych stosunkach z Robertem i ze swoją siostrą, przyszłą żoną Roberta. Była też z natury bystrą i pogodną osobą oraz kochała swoje siostry, w tym szczególnie Victorię, więc słowa Roberta, aby nie wypowiadała słów, których później mogłaby żałować, a także postępować w sposób, który mógł zranić Victorię i zrazić ją do siebie, dotarły do jej świadomości. Rozchmurzyła swoją buzię i pocałowała Roberta w podzięce za słowa, którymi do niej przemówił.
- Wujku! Olivia rozumie, że ty kochasz Victorię, bo ona będzie niedługo twoją żoną. Olivia cieszy się też, że ty będziesz w naszej  rodzinie, ale Olivia kocha wujka, bardzo i nie chce innego chłopaka. Ty wujku kochaj też trochę swoją Krupeczkę, a Olivia będzie cieszyć się i śmiać - wyłożyła mu swoje racje bardziej pogodnym głosem.
- I na tym zakończymy naszą pogawędkę i pójdziemy do kuchni na kolację, tak Krupeczko? -
podsumował ich rozmowę Robert, na co Olivia pokiwała główką i w dobrym nastroju ruszyli oboje do kuchni. Victoria z Eleną kończyły właśnie przygotowania do kolacji.
- Mamy to transportować do salonu czy zjemy kolację w kuchni? - zapytała rzeczowo Elena, widząc wchodzących do kuchni Roberta z Olivią.
- Dla mnie kolacja może być w kuchni, jeżeli wam jako moim gościom to nie przeszkadza - odpowiedział dyplomatycznie Robert.
- Robercik, nie mów tak i nie traktuj nas jako swoich gości. Za kilka dni będziemy rodziną i nie bardzo to widzę, żebyś nas cały czas traktował jako gości - odparła stanowczym głosem Victoria.
- Przepraszam cię moje kochanie, ale za gości uważałem tylko Olivię i Elenę, a ciebie od chwili przyjazdu uważam już za swoją żonę i panią tego domu - odparł żartobliwie, śmiejąc się Robert, po czym podszedł do Victorii, objął ją w pół i mocno przytulił, wyciskając na jej ustach mocny pocałunek.  
- A to jako podziękowanie za wasze starania - podkreślił ponownym całusem, tylko bardziej tkliwie.
- Mnie też coś należy się, jak sam zauważyłeś - powiedziała Elena. Podeszła blisko do Roberta i nadstawiła mu swoje usta.
- Całuj! Też dwa razy - ponagliła, widząc, że Robert coś za wolno reaguje na jej sygnały.
- Pocałuj ją Robercik, bo starała się bardzo z tą kolacją - Victoria też zauważyła jego wahanie, więc pospieszyła mu z pomocą.
- Boję się, że może mi to wejść w nawyk, a przed nami jeszcze miesiąc czasu - oznajmił wesoło, po spełnieniu żądania Eleny.
- Póki co, to pocieszaj sie nadzieją Robercik, że nie zażyczymy sobie od ciebie czegoś więcej, prawda Olivko? - oświadczyła z dużym poczuciem humoru Elena.
- A ja mam nadzieję, że wasza siostra, a moja żona, weźmie mnie w obronę przed waszymi zakusami - odgryzł się Robert.
- No, niech spróbuje, to będzie sama harować w tym olbrzymim, burżujskim domu - nie odpuszczała Elena.
- Dobra, dobra! Siadajmy do stołu, bo nam kolacja wystygnie - zakończyła rozmowę Victoria, wyciągając z piekarnika zapiekankę wraz ze zgrilowanym kurczakiem i czekała aż Elena rozłoży na stole talerze i sztućce, by nałożyć każdemu porcję zapiekanki i ćwiartkę opieczonego na grilu kurczaka. W tym czasie Elena rozlała do kubków mieszaninę soków owocowych, ustawiając je obok talerzy. Kolacja smakowała wszystkim, a ponieważ pozostało trochę zapiekanki, więc Victoria nie pytając ich o zdanie rozłożyła ją na talerze Roberta i Olivii. Olivia oczywiście nie,  Robert jednak lekko zaprotestował, ale jak sam przyznał, tylko dla zasady, bo zapiekanka bardzo mu smakowała. Po kolacji Robert chciał im pomóc w zmywaniu, ale go przegoniły z kuchni, ponoć z braku miejsca przy zlewie.  
- Robercik, my tu sobie doskonale poradzimy bez ciebie, a ty możesz iść do salonu i przygotować się do wieczornego koncertu na organach, bo podobno muzyka na dobranoc dobrze robi na sen - wyraziła swoją opinię Elena. Nie chciał spierać się z nią, bo była w dość bojowym nastroju, więc zrezygnowanym gestem machnął ręką i opuścił kuchnię. Olivia chciała mu towarzyszyć, ale Elena powstrzymała ją.
- Nakaz opuszczenia kuchni obowiązuje tylko Roberta, a ty bierz się z nami do zmywania. Ja zmywam, ty opłukujesz, a Victoria wyciera, a potem idziemy do salonu wysłuchać koncertu Roberta - zadysponowała funkcje dla każdej z nich. Victoria słysząc jej ton głosu, w jakim wydawała dyspozycje, omal się nie roześmiała, widząc minę Olivii.
- Trudno Olivio, ona dziś szefuje w kuchni, więc musimy podporządkować się jej poleceniom - oznajmiła swoje podporządkowanie się Elenie, radząc to samo niezbyt zadowolonej Olivii.
Zmywania nie było zbyt wiele, więc wszystkie trzy uporały się z tym bardzo szybko. Potem opłukały się lekko pod prysznicem i przebrały w zwiewne, lekkie szatki, pasujące do każdej z nich. Kiedy pojawiły się w salonie, w przytłumionym, nastrojowym świetle wyglądały jak trzy nimfy Apollina. Zaskoczyły tym Roberta, który nie krył swojego oczarowania ich wyglądem.
- No, no, moje panie, wyglądacie naprawdę uroczo. Apollo, gdyby zstąpił z Olimpu byłby równie zachwycony wami, tak jak ja teraz. Zadowolone z jego pochwały i zachwytu przysiadły wokół organów.  
- To teraz nasz przyszły szwagierku, wespnij się na wyżyny twoich umiejętności i zagraj coś boskiego dla swoich nimf - zwróciła się do niego jak zwykle z poczuciem humoru Elena.
Zastanawiając się, co ma im zagrać, przebiegł palcami parę razy po klawiaturze i po lekkiej rozgrzewce zagrał 'czardasza' wykorzystując do tego oba instrumenty. Grając wolne frazy początkowe, rozgrzewał się coraz bardziej, prowadząc coraz składniej i szybciej linię melodyczną, tak, że przechodząc do szybkiej frazy przebierał już palcami prawej ręki w sposób prawie niezauważalny, a kiedy włączył akompaniament, prowadził już akordy i linię melodyczną  w brzmieniu violiniowym w sposób prawie brawurowy, podobny do zaprezentowanego w Tinca, za który zebrał tak liczne brawa. Kiedy zakończył utwór popisowym akordem, słuchające go dziewczyny obdarzyły go brawami w sposób równie gorący i żywiołowy.  
- To było to, szwagiereczku! - pierwsza odezwała się Elena.
- Według mnie, zagrałeś tego czardasza jak zawodowy muzyk - nie szczędziła mu pochwał, do których dołączyła się i Victoria.
- Robercik, powiedz nam, gdzie i kiedy nauczyłeś się tak grać, bo słyszałam kiedyś opinię, że  czardasz jest utworem trudnym i wymagającym biegłości, a ty zagrałeś to tak pięknie i lekko, rzeczywiście jak profesjonalista.
- To było piękne wujku, bardzo - dołączyła do pochwał Olivia.
- U nas w szkole był raz koncert, który miał zespół z Ungaria, ale ty wujku zagrałeś lepiej ten ich czardasz - dodała, aby podkreślić jego umiejętności.
- Nie wiem czy zauważyliście, jaki postęp w języku polskim zrobiła Olivia - Victoria nie omieszkała pochwalić siostrę, słysząc coraz poprawniejszą formę wypowiadania się po polsku przez Olivię. Tak Robert jak i Elena w pełni zgodzili się z opinią Victorii.
- Olivio, co wpłynęło, że przestałaś mówić po polsku jak mała dziewczynka, ja być, ja mieć i zaczęłaś mówić coraz bardziej poprawnie? - zapytała miękko i łagodnie Victoria.
- Ja chciałam zacząć mówić tak ja wy i trochę udało mi się - odpowiedziała skromnie, zadowolona, że zostało to zauważone i docenione, tak przez Roberta jak i siostry.  
- Mówisz coraz lepiej i tylko tak dalej - pochwaliła ją Victoria.  
- A teraz Robercik zagraj nam równie coś szybkiego i wesołego, ale z polskich melodii - poprosiła Victoria.
- Tak pięknie grałeś w Tinca, więc przypomnij sobie szwagiereczku kochany, co tak podobało się gościom na przyjęciu zaręczynowym i zagraj nam to - poparła Victorię Elena.
Zagrał więc kilka walczyków, polek i nastrojowych melodii polskich piosenkarzy, za co zebrał brawa od słuchających go sióstr i zakończył swój mini recital nastrojową melodią na dobranoc Kowalewskiego.  
- I to by było na tyle - powiedział i wyłączył keyboardy.  
- To było piękne, Robercik - Victoria podeszła do niego i podziękowała mu słodkim buziakiem.
- Tak było wujku - Olivia przyłączyła się do Victorii, również obdarzając go całuskiem. Widząc to Elena, nie chcąc być gorsza od sióstr, zrobiła to samo tylko bardziej ostentacyjnie.
- Tak dziękuje się za taką muzykę - powiedziała, odrywając usta od Roberta, kiedy obojgu zaczynało już brakować powietrza.
- Ty chciałaś udusić wujka, nie podziękować - podsumowała jej wyczyn Olivia, zapominając, że czasami i jej zdarzało się podduszać Roberta swoimi całusami.  
- To teraz do mycia i spania - zakomenderowała Victoria, coraz bardziej wcielając się w rolę gospodyni i pani domu, co spotkało się z dużym aplauzem ze strony Roberta.
- Ja idę myć się z wujkiem! - wypaliła natychmiast Olivia, ale widząc niezadowoloną minę Victorii, zmitygowała się.
- Wujek ustawi tylko wodę, a Olivia umyje się sama - powiedziała ugodowo.
- Wujek dostatecznie wytłumaczył i pokazał ci, jak ustawiać temperaturę wody spryciaro, więc powinnaś już to umieć, ale przecież tobie chodzi tylko o to, aby nago poparadować przed wujkiem - skwitowała jej zachowanie Elena. Robert słysząc przekomarzanie się i uwagi Eleny, skrzywił się lekko, co natychmiast zauważyła Victoria.
- Dziewczyny przestańcie sobie dokuczać i dogryzać, bo zacznę żałować, że zgodziłam się na wasz przyjazd, a tego nie chciałabym ani ja ani Robert - oznajmiła stanowczo Victoria, po raz pierwszy odkąd przyjechali z Tinca, wypowiadając się również w imieniu Roberta. Mówiąc te słowa, obserwowała uważnie reakcję Roberta i zauważyła lekki podziw oraz uznanie w jego oczach. To ją uskrzydliło, bo oznaczało, że jej wyważona stanowczość w dyscyplinowaniu sióstr, jest przez niego akceptowana i pochwalana.
- Victoria, nie złość się już. Tak Olivia jak i ja jesteśmy wam wdzięczne za to, że tu jesteśmy, jak i za to, że możemy pracować, a nie tylko zbijać bąki. Przepraszamy i więcej nie usłyszycie od nas tego typu odzywek, prawda Olivio? - odezwała się ugodowo Elena w swoim i Olivii imieniu.
- Tak będzie! Olivia też przeprasza! - potwierdziła jej słowa Olivia, która też zorientowała się, że ich zachowanie budzi lekkie niezadowolenie nie tylko u Victorii, ale i u Roberta. Podeszła najpierw do Victorii i mucknęła ją ustami na przeprosiny, potem to samo zrobiła z Robertem, tyle, że trwało to znacznie dłużej.  
- Nic takiego nie stało się, więc nie psujmy sobie humoru przed snem - podsumował całą sprawę Robert.  
- Ustalcie więc same między sobą kto, kiedy i gdzie myje się, a ja dostosuję się do tego - dodał i zamierzał wyjść z salonu, aby nie krępować ich swoją osobą.  
- Robercik, nie musisz wychodzić. Sam powiedziałeś, że jesteśmy już rodziną, więc nie mamy zamiaru nic przed tobą ukrywać. My pójdziemy oboje do dużej łazienki, a Elena z Olivią umyją się w małej łazience. Zresztą Olivia może myć się z nami, bo ani ona ani ty nie krępujecie się przed sobą swoją nagością, więc Elena będzie miała do swojej dyspozycji całą małą łazienkę - wyraziła swoje zdanie Victoria.  
- A dlaczego wy będziecie kąpać się w trójkę, a ja sama? A co jeśli na przykład zasłabnę w tej łazience? - wyrażała głośno swoje wątpliwości Elena.  
- Mnie też nie będzie przeszkadzać nagość Roberta, jeżeli jemu nie będzie przykra moja nagość - dodała, kontynuując to, co zaczęła na temat nagości jej czy Roberta.
- Elena, co z tobą? Ty słyszysz się, co ty mówisz? - wtrąciła się w jej monolog Victoria.
- Chcesz nago paradować przed moim przyszłym mężem? Nie sądzisz, że przeginasz trochę? - strofowała łagodnie swoją siostrę.  
- A ty słyszałaś się, gdy mówiłaś o Olivii i Robercie? A dlaczego Olivia może goła kąpać się z wami, a mnie nie wolno? - Elena wypowiedziała swoje zdanie z dużym żalem w głosie.
- Bo..., bo Olivia to przecież jeszcze dziecko, a ty jesteś już prawie dorosłą kobietą - zaperzyła się Victoria, bo uwaga Eleny nie była pozbawiona podstaw. Olivia była młodsza tylko o dwa lata od Eleny i jej zachowanie wobec Roberta dalekie było od zachowania dziecka, ale Robert tolerował jej zachowanie z uwagi na jej dziecinną posturę, natomiast Elena była już w pełni ukształtowaną, młodą kobietą i jej nagość oznaczałaby świadome prowokowanie młodego mężczyzny, jakim był Robert. Victoria zdała sobie teraz w pełni sprawę, że godząc się na towarzystwo dwóch młodszych sióstr, świadomie naraziła Roberta na pokusy ze strony młodych dziewczyn, a im stworzyła możliwość podkochiwania się w jej przyszłym mężu. Z drugiej strony jeżeli powiedziała 'a', czyli zgodziła się na przyjazd sióstr, to nie może przyjmować teraz wobec nich wrogiej postawy i złościć się, że próbują swoim ciałem prowokować Roberta. Uznała więc, że najlepiej będzie, jak zaproponuje wszystkim przyjęcie zwyczajów i zachowań rodzinnego naturyzmu.
- Słuchajcie! Mam pomysł. Aby przerwać wszelkie dywagacje i spory na temat nagości, proponuję wprowadzić na okres tego miesiąca zwyczaje i normy, jakimi kierują się rodziny nudystów. Co sądzisz o tym Robercik? - zwróciła się z pytaniem do gospodarza i jej przyszłego męża.
- To są twoje siostry i ty tu rządzisz, kochanie! - odparł śmiejąc się Robert i aby nie być posądzony o zbytni aplauz dla takiego rozwiązania, dodał bardziej dyplomatycznie;  
- Jeżeli ma być demokratycznie, a Elena i Olivia będą za, to i tak byłbym przegłosowany.
- Problem może być tylko w tym, że wam tam na dole nic nie odstaje, a ja nie jestem pewien czy tak samo będzie ze mną, kiedy trzy śliczne dziewczyny będą mi prezentować non stop swoje wdzięki i powaby - Robert nie mógł przegapić okazji, aby odrzucić ewentualne posądzenia i wyrazić swoje wątpliwości co do pomysłu Victorii.
- Tobie Robercik 'coś' tam na dole, jak sam zauważyłeś, 'może odstawać', powtarzam 'może' a nam czy tego chcemy czy nie chcemy 'zawsze' odstaje 'coś' na górze i to w podwójnej ilości, więc będziemy kwita - odparła jak zawsze bezkompromisowo i z humorem Elena.
- Mam więc rozumieć Elena, że jesteś za moją propozycją, tak? - upewniała się Victoria.
- Oczywiście! Tak będzie bardziej sprawiedliwie i demokratycznie, jak zauważył Robert - odparła bez zastanowienia Elena.
- A ty młoda? Też chcesz, żeby było 'goło i wesoło' w naszym domu? - zwróciła się do Olivii.
- Pewnie, że tak, będzie fajniej! - wyraziła krótko swoją opinię Olivia.
- Olivia chce chodzić nago i nie wstydzi się wujka. Będzie też cieszyć się, że wujek też być nago - dodała wesołym tonem.
- No i po problemie! - podsumowała Elena.  
- Wiedziałam, że tak będzie, bo zobaczyłam jak wam zaświeciły się oczy, gdy to proponowałam. Jeszcze tylko jedna uwaga! Możemy chodzić nago po domu, ale tylko wtedy, gdy jesteśmy sami. Żebyście pamiętały! Tylko wtedy, gdy jesteśmy sami i nie spodziewamy się żadnych gości, ok? -
dodała, patrząc poważnym spojrzeniem w oczy swoich sióstr.
- Przecież to oczywiste! Nie bój się, już ja dopilnuję, aby to młode nie 'świeciło gołym dupskiem' przed gośćmi - stwierdziła równie poważnie w swoim i Olivii imieniu Elena.
- Ty pilnuj się sama Elena, Olivia dobrze wie, kiedy może być nago, a kiedy nie - odgryzła się siostrze Olivia.
- No, no! Nasza mała siostrzyczka szybko wydoroślała, a przy tym zaczęła wypowiadać się bardziej po polsku, to chyba przez ten polski klimat - Elena nie pozwoliła odebrać sobie ostatniego słowa.  
- Wyjaśniliśmy sobie wszystko, więc teraz do kąpieli i do spania - przypomniała im Victoria i biorąc Roberta pod ramię, razem wyszli z salonu. Robert przeprosił ją i sprawdził czy drzwi wejściowe są zamknięte, potem dołączył do niej i oboje ruszyli na piętro do sypialni. Szybko zrzucili ubranie i w bieliźnie przeszli do łazienki. Robert zajął się ustawianiem temperatury wody, a Victoria w tym czasie pozbyła się bielizny i stanęła nago przed wanną, czekając na niego. Kiedy i Robert pozbył się spodenek, razem weszli do wanny. Niedługo potem w łazience pojawiły się nago Elena z Olivią.
- Ooo.. zobacz Robercik, są nasze nudystki! - oznajmiła wesołym głosem ich zjawienie się Victoria.
- A co, miałaś cichą nadzieję, że nie pojawimy się, tak? - zapytała nieco uszczypliwie Elena.
- Nie, nie miałam tego na myśli, ale twoją dotychczasową zachowawczość w postępowaniu, a teraz widzę, że  zmieniłaś swoje poglądy na życie na bardziej luzackie - odgryzła się Victoria.
- Moje miłe i kochane panie! Bardzo was proszę, nie uprzykrzajcie sobie nawzajem pobytu tutaj
i porzućcie to nieprzyjemne przekomarzanie się. Niekiedy słuchając was, odnoszę wrażenie, jakbym słyszał swoje własne rodzeństwo, a przecież wiem, że bardzo się kochacie i jedna za drugą wskoczyłaby do wody, czego nie mogę powiedzieć o swoich braciach i siostrach. I tylko tyle chciałem powiedzieć, więc nie traktujcie tego jak pouczanie - zabrał głos Robert.
- Robercik, to nie tak! Przepraszamy cię, bo nie chciałyśmy wywoływać u ciebie smutnych skojarzeń. Głupio to wyszło, ale tak to widać jest pomiędzy rodzeństwem w każdej rodzinie. Masz rację! Kocham te moje siostry bardzo i wiem, że one również mnie kochają, ale taka widać  natura nastolatków, żeby buntować się przeciw wszystkiemu, a w tym wypadku przeciw słowom najstarszej siostry, wypowiedzianych też ot tak z przekory - usprawiedliwiała siebie i Elenę Victoria.  
- Ok! Przyjmuję to do wiadomości bez żadnych podtekstów i przepraszam, że niepotrzebnie wtrąciłem się w wasze w sumie niewinne i żartobliwe wypowiedzi. Więcej tego nie zrobię i na zgodę umyję wam wszystkim plecki, zaczynając oczywiście od Victorii - podsumował całą sprawę Robert i jak powiedział, tak też zrobił. Nabrał na dłoń trochę żelu do mycia i zaczął namydlać całe ciało swojej ukochanej, rozpoczynając od pleców, poprzez kuperek, krocze, gdzie zabawił dłużej, przecierając rowek z dziureczką. Wziął słuchawkę prysznica i polewając wodą, powolnymi ruchami przemywał i opłukiwał poszczególne partie jej kochanego ciałka. Ponownie nabrał żelu i przeszedł na piersi, opisując ich zarysy kolistymi ruchami i drażniąc przy okazji  sutki, które zdążyły stwardnieć na kamyczki, przeszedł w dół poprzez pępek i jego okolice, docierając do wzgórka i rozkosznej szczelinki sromu. Tu zabawił zdecydowanie dłużej, pocierając delikatnie guziczek łechtaczki, potem jeszcze delikatniej srom, otwierając płatki warg zewnętrznych i wewnętrznych, dotarł do dziureczki, leciutkimi muśnięciami drażniąc jej okolice. Tego Victoria już nie wytrzymała.  
- Robercik, opłukaj mnie szybko i idziemy do sypialni - poprosiła zdecydowanym głosem.
- A my? Co z nami i myciem pleców? - upomniały się rozżalone i napalone już Elena i Olivia, które obserwując 'mycie' Victorii przez Roberta, tarmosiły niemiłosiernie swoje cipki, pewnie z obrazem w oczach jego ręki na ich czułych instrumencikach.  
- Wychodzimy tylko na chwilę i niedługo wrócimy. Nie martwcie się, wiecie przecież, że Robercik zawsze dotrzymuje słowa i obietnic, więc i wam te 'plecy' umyje - pogodnym, wesołym głosem próbowała uspokoić i rozproszyć ich obawy.
Victoria szybko wytarła siebie, a potem Roberta i razem przeszli do sypialni. Robert zaczął ją pieścić w swoim stylu, czule i delikatnie, ale nie o to jej chodziło.
- Robercik, to co wyprawiałeś ze mną w łazience, mogło mnie przyprawić o zawał, więc nie zastanawiaj się i rżnij mnie jak dziwkę, bo nie wytrzymam - przynagliła go, kiedy zaskoczony jej reakcją i wyrazem twarzy, popatrzył na nią nieco bezradnym wzrokiem. Wreszcie zrozumiał, czego oczekuje. Wszedł pomiędzy jej nogi, podciągnął na kraj łoża i podniósł jej nogi do góry, opierając na swoich barkach. Kiedy nakierowała go na siebie, wszedł w nią jednym pchnięciem, aż syknęła z bólu. Jego też zabolało. Była mokra, lecz jej ciasna szparka nie była przygotowana na takie brutalne wejście. Ale była to tylko chwila, bo zaraz potem objęła go nogami i z dużą siłą przyciągnęła do siebie. Rżnął więc to młodziutkie ciało, tak jak sobie życzyła, mocno i brutalnie. Wydawane przez nią jęki i stęknięcia w chwili gdy wchodził w nią, świadczyły , że tego oczekiwała. Dość długo trwało, zanim zaczęła sygnalizować, że dochodzi. Robert  też był podniecony, ale nie tyle, by dojść razem z nią. Skupił się więc na niej, aby dać jej maksimum przyjemności. I dał. Jej pojękiwania i stękania przerodziły się w coraz głośniejsze wrzaski, wzmogło się też dopychanie go do jej ciała nogami. W końcu z głośnym jęknięciem dopchnęła go do siebie po raz ostatni i znieruchomiała, cichutko jęcząc i przeżywając to, co w niej wybuchło, rozlewając się po całym ciele. Po chwili oprzytomniała, wyciągnęła rece w jego kierunku i kiedy pochylił się nad nią, przyciągnęła go do siebie. Tkliwymi, pełnymi uczucia pocałunkami, dziękowała mu za danie jej możliwości przeżycia czegoś, co trudno opisać słowami. Położył się koło niej i zaczął obcałowywać skrawek po skrawku jej słodką, uroczą  buzię, pogodną już i zrelaksowaną.
- Robercik, dałeś mi przeżyć coś bardzo pięknego i dziękuję ci za to, chociaż było to chwilami  bardzo mocne dla mnie. Ale chciałam tego i ty mi to dałeś.
Objęła jego sztywny 'sprzęcik' i poruszyła parę razy, czując jak na nią reaguje.
- Robercik, czułam, że nie spuściłeś się, ale zerżnąłeś mnie tak, że moja obolała cipka nie wytrzyma dalszej zabawy, więc mam to zrobić ustami, aby ci ulżyć? - zapytała z nutką współczucia i troski w głosie.
- Kochanie moje, nie ma takiej potrzeby, bo nie dzieje się nic takiego, żeby to było konieczne - odpowiedział spokojnym, pogodnym tonem.
- Poza tym obiecałem mycie twoim siostrom i wszystko może zdarzyć się - dodał wesoło.  
- Wiem, wiem, tym bardziej, że potwierdziłam to sama. Ja więc sobie tu chwilę poleżę, a ty idź do nich, bo pewnie dalej tarmoszą te swoje cipki, nie mogąc doczekać się ciebie - powiedziała, dając mu słodkiego buziaka.  Wrócił więc do łazienki. Natychmiast dołączyła do niego Olivia.  
- Wujku, ty umyjesz mnie dokładnie, tak jak Victorię; cycki, cipkę i dupkę, tak? - upewniała się, pamiętając jego słowa.  
- Oczywiście Krupeczko, wujek umyje cię dokładnie, tak jak mówisz - odparł.  
Wziął słuchawkę prysznica, ustalił temperaturę i siłę wypływu wody oraz nabrał żelu do mycia i zaczął powolnymi ruchami namydlać jej plecy, przesuwając stopniowo rękę na pośladki, rowek i krocze, potem polewając wodą, przemywał i spłukiwał poszczególne partie tylnej części ciała. Zabawił dłużej na pośladkach, rowku i kroczu, głaszcząc i drażniąc jej tylną dziurkę. Przeszedł następnie na przód. Nabrał żelu i namydlił jej piersi, kolistymi ruchami zakreślił jej pączusie, podrażnił suteczki, które momentalnie stwardniały, zszedł na pępek i zatrzymał się na wzgórku. Przez chwilę drażnił wymykający mu się guziczek łechtaczki, potem rozchylił płateczki sromu i    
dotarł palcem do dziureczki. Zareagowała podobnie jak Victoria i gdyby jej nie podtrzymał, pewnie by upadła. Przyklęknął na jednej nodze, drugą podstawił aby usiadła.
Chwyciła go za głowę i przylgnęła ustami do jego warg, domagając się języczkiem, aby ją wpuścił. Rozchylił usta i zassał jej języczek. Zaczęła całować sie z nim z pasją, penetrując językiem jego usta. Na chwilę przerwała.
- Wujku, ty pieścić cycki i cipkę Olivii! Olivia prosi cię o to, bardzo - szepnęła mu do ucha.
Odwrócił się i zobaczył jak Elena uważnie ich obserwuje, masując i tarmosząc swoją cipkę.
Uśmiechnął się do niej i Elena odwzajemniła uśmiech, wskazując wymownie wzrokiem Olivię.
Musiało ją nieźle rajcować to, czego była świadkiem, jego pieszczoty i zabawa w 'mycie' pleców Olivii. Zaczął więc jedną ręką pieścić piersi Olivii, a drugą jej krocze. Siedząc na jego kolanie, oparła się wygodnie o niego i rozszerzyła nogi, ułatwiając mu dostęp do swojej cipki. Jego pozycja była nie do pozazdroszczenia, więc chciał jak najszybciej zaspokoić Olivię i doprowadzić do orgazmu, zanim jego kręgosłup nie odmówi mu posłuszeństwa. Na szczęście wiedział już jakie pieszczoty uwielbia jego podopieczna, więc miętosił jej pączusie i pocierał palcami lewej ręki jej suteczki, a prawą na przemian drażnił guziczek łechtaczki i okolice jej obu dziurek. Pieszczoty te szybko doprowadziły Olivię na szczyt doznań i po niedługim czasie przeżywała kolejny orgazm, jaki jej zafundował Robert. Po wyciszeniu emocji, podziękowała mu słodkimi buziaczkami za chwile przyjemności i zeszła z jego kolana. Był najwyższy czas, bo nie czuł już zdrętwiałej nogi, a i kręgosłup przypomniał mu, że na dalsze zabawy w takiej pozycji mu nie pozwoli. Pozostała mu jednak jeszcze jedna siostra, której też obiecał 'umyć' plecy.
Elena na szczęście widziała jego karkołomną pozycję, w jakiej pieścił Olivię, postanowiła mu więc ulżyć i zaoszczędzić ewentualnej kontuzji. Podeszła do Roberta.
- Robercik, masz jeszcze chęć na pieszczoty ze mną? - będąc do bólu szczera i prostolinijna, nie owijała nic w bawełnę i zadała mu pytanie wprost.
- Przecież ci obiecałem, więc skąd to pytanie? - odpowiedział.
- Dobrze, więc dajmy sobie spokój z 'myciem'! -  Uklękła, przesunęła się do skraju wanny i wsparła się na rękach.
- Weź mnie więc od tyłu na pieska i przerżnij tę moją cipkę tak, żeby wióry z dupy leciały - oświadczyła dosadnie w swoim stylu, czego od niego oczekuje, wywołując rozbawienie na jego twarzy.
- Nie jestem zabezpieczony, ty też nie, a masz płodne dni, więc jak? - odparł, mając na uwadze nieustanne napominanie Victorii.
- Co się przejmujesz? Tak czy siak, w razie czego wszystko zostanie w rodzinie, ty mnie lubisz, ja cię kocham, więc gdyby przytrafiło się dziecko, będzie kochane i wychowamy go, nie sądzisz? - powiedziała to tak swobodnie, jakby rzeczywiście to przemyślała i zaakceptowała.
- Robercik!I ja i moja cipka czekamy na ciebie - ponagliła, widząc, że zastanawia się.
Uklęknął za nią i nie zastanawiając dłużej, wszedł w nią tak, jak sobie życzyła. Obrócił się do tyłu i zobaczył wpatrzone w niego oczy Olivii, która wszystko słyszała.
Pochwycił sterczące, jedwabiste piersi Eleny i miarowymi ruchami kopulował z nią na całą długość swojego drążka. Ona natomiast wyginając się lekko na boki i zmieniając pozycję na mniej czy bardziej pochyloną, kontrolowała penetrację i nacisk na poszczególne punkty erogenne pochwy. W pewnym momencie zmieniła jednak decyzję i wysunęła się z niego.
- Robercik, może jednak nie będziemy kusić losu i zapakujesz mi go w dupę, co? - oświadczyła, patrząc mu prosto w oczy.
- Elenko, kiedy ostatnio wypróżniałaś się? - zapytał najłagodniej, jak mógł. Zaskoczył ją zupełnie tym pytaniem.
- A co to ma do rzeczy i jaki związek z tym, że wpakujesz mi go w dupę a nie w cipkę? -
odpowiedziała pytaniem, zaintrygowana tym, co powiedział.
- Elenko, seks analny wymaga trochę przygotowań, a także czasu, więc z marszu tego nie zrobimy - wyjaśnił jej co nieco na ten temat..
- O co chodzi Robercik, powiedz? - napierała.
- Wiesz, co wydalasz drugą dziurką. Aby uprawiać taki seks, wymaga to oczyszczenia jakiejś przestrzeni w głąb drugiej dziurki, bo możemy pobrudzić się oboje, a poza tym, może nam przyplątać się coś nieciekawego, a ani ty ani ja tego nie chcielibyśmy, więc może dokończmy to, co zaczęliśmy w sposób klasyczny. Ja postaram się zadowolić cię, powstrzymując się przed wytryskiem i będzie po problemie - Robert przedstawił jej złożoność problemu i spróbował w prosty sposób wyjaśnić Elenie, z czym wiąże się seks analny.
- Robercik, nie robiłam tego, więc nie wiedziałam, że to jest bardziej skomplikowane, niż normalne pieprzenie. Dokończmy więc to, co zaczęliśmy, bo moja cipka domaga się spełnienia i to nie palcem, ale twoim kutasem - podsumowała w sposób dosadny i skonkretyzowany swoje oczekiwania. Przystąpili więc do kontynuowania przerwanej 'zabawy'. Ponieważ przerwa wpłynęła na nich dość negatywnie, 'schładzając' podniecenie, musieli zaczynać zabawę prawie od zera. Zaczęli więc od pocałunku i tańca języków, następnie Robert przesuwał się językiem po szyi, schodząc w stronę sterczących zadziornie piersi, które pieścił ustami i rękami, miętosząc, ściskając, całując, ssąc, podgryzając, wywołując stopniowo coraz większe podniecenie i pojękiwanie. Kiedy przesunął dłoń na krocze, drażniąc guziczek i pieszcząc okolice dziurki, usłyszał;
- Robercik, wejdź we mnie, proszę - głos Eleny, która odwzajemniała jego pieszczoty powolnym suwaniem dłonią po kutasie i gładzeniem jego żołędzi, przyjął wręcz błagalny, żałosny ton. Podobnie jak poprzednio wsparła się na krawędzi wanny, eksponując mu przed oczy apetyczny kuperek z wilgotną, nabrzmiała cipką. Przesunął się więc do tyłu i wszedł w nią delikatnym ruchem, liżąc i całując po szyi, podtrzymując ją i pieszczą równocześnie jej piersi. Wsparta na jednym ręku, drugą sięgnęła do jego pośladka, siłą nacisku regulując szybkość i głębokość penetracji przez jego 'instrument'. Dość długo trwało, zanim zaczęła sygnalizować oznaki, że zbliża się do szczytowania. Jęki i postękiwania zaczęły przybierać na sile, a naciskiem ręki domagała się wzmocnienia tempa i dobijania do 'dna' jej studzienki pełnej jej soczków. Dostosował się do jej sygnałów i wzmocnił tempo oraz siłę wchodzenia w nią. W pewnym momencie pochwyciła go za oba pośladki i przyszpiliła do siebie, głośno jęcząc. Podtrzymał ją, gładząc po piersiach i całując po karku, uszach i za uszami. Sam powstrzymał się przed wytryskiem, co przyszło mu tym łatwiej, że gdzieś tam w głowie uruchomił mu się mechanizm, osłabiający pęd do wytrysku, utrzymując jednak wzwód i sztywność kutasa. Elena, po wyciszeniu się, wysunęła się i obróciła do niego, zatapiając w nim usta w pełnym tkliwości i oddania pocałunku.
- Dziękuję Robercik! Wiesz jak zadowolić dziewczynę. Ech.. życie. Że też musiałam cię poznać, chyba po to żeby cierpieć, bo przecież nie mogę cię kochać, mój przyszły szwagierku - podziękowała mu smutnym, pełnym uczucia głosem, z oczami pełnymi łez.
Widząc jej łzy i słysząc jej słowa, Robert oddawał jej pocałunki ze wzruszeniem, targany  mieszanymi uczuciami. Bo co miał odpowiedzieć tej młodziutkiej, pięknej dziewczynie, która za parę dni zostanie jego szwagierką, a jej niewiele starsza siostra jego żoną.  
Podnieśli się oboje i wyszli z wanny, obserwowani przez Olivię, milczącego świadka ich 'zabawy' oraz słów, wypowiedzianych przez Elenę. Po niej też widać było, że nie jest jej wesoło, widocznie coś z tego, co powiedziała Elena, dotarło i do niej.
- Dobra dziewczyny! Koniec smutków i żali. Będziemy się smucić, jak przyjdzie na to czas - Robert zrozumiał, że musi je wyrwać z tego niezbyt przyjemnego nastroju smutku i melancholii.
- Chodź Olivio do nas, wychodzimy z tej zaczarowanej jaskini, w której było niedawno tak wesoło i radośnie, a teraz jakiś wredny troll rzucił na nas zły urok i zasiał smutek. Głowa do góry dziewczyny, nie będzie rządził nami jakiś niewidoczny śmierdziel, któremu przeszkadza radość, śmiech i chęć do życia - Robert przechodził samego siebie, chcąc zasiać w nich taką samą radość i szczęście, jaka wypełniła jego, kiedy wyobraził sobie Victorię w dniu jutrzejszym, w chwili kiedy zobaczy, przed teraz i jej domem, rodziców i siostry, przeniesionych dziwnym trafem z dalekiego Tinca do Krakowa. Kiedy zebrali się razem i wytarli z wody, zobaczył, że tak Elena jak i Olivia spoglądały na niego już znacznie weselszym wzrokiem. Jego metoda rozweselenia ich i rozproszenia smutku, odniosła zamierzony skutek. Robert otworzył zawór w wannie. W trakcie spuszczania wody, spłukał wannę, przemywając niektóre miejsca gąbką. Potem objął je i przytulił mocno do siebie.
- Dziewczyny, coś wam powiem, ale cicho, sza - podniósł palec do ust.  
-Wyobraźcie teraz sobie - pochylił się do nich i zaczął mówić bardzo wolno, akcentując każdy wyraz - co będzie się działo jutro, kiedy przed domem pojawią się wasi rodzice i siostry, a my wyjdziemy wszyscy powitać ich.
Popatrzyły po sobie i zwróciły wzrok na Roberta. Wyobraziły to sobie dokładnie. Ich wzrok  wyraźnie poweselał, a na twarzach pojawił się uśmiech. Najpierw Elena pochwyciła jego twarz i wycisnęła na ustach przepełniony radością pocałunek.
- Robercik, jesteś cudowny, kocham cię za to! - wzruszenie nie pozwoliło jej na więcej słów.
Olivia, widząc to, nie pozostała obojętna. Tak samo z uczuciem pocałowała Roberta i nie wiedząc bardzo co powiedzieć, objęła go rękami i wtuliła się w niego bardzo mocno.
- Idziemy do sypialni moje piękne szwagiereczki. Zobaczymy, co dzieje się z waszą siostrą, a moją przyszłą żoną - powiedział wesołym głosem i razem, przepychając się i drocząc ze sobą w drzwiach, weszli do sypialni. Zobaczyli, że Victoria smacznie śpi, wtulona w rąbek nakrycia.  
- Musiałeś jej Roberciku nieźle dogodzić, bo padła jak mucha - Elena odzyskała swój rezon i humor. Victoria musiała coś usłyszeć, bo otworzyła oczy.
- Co się stało? - rozespana, nie bardzo kontaktowała, co się dzieje.
- Nic się nie dzieje - odparła Elena.  
- Zastanawiamy się tylko, czy to sen cię zmorzył czy może nadmiar wrażeń, spowodowany 'myciem' pleców przez Roberta - Elena kontynuowała swoje rozważania nie bez pewnej, zawoalowanej złośliwości czy zgryźliwości. Robert to zauważył i postanowił przerwać, bo poznał już na tyle Elenę i ukrytą w jej naturze  tendencję do uszczypliwości.
- Elenko, coś sobie postanowiliśmy, więc przestań dokuczać swojej siostrze, a mojej przyszłej żonie.
Ale nie docenił refleksu Victorii, która otrząsnęła się już ze snu i zrozumiała aluzję siostry.
- Czyżby ci Robercik niedostatecznie dogodził i czujesz się gdzieś 'niedomyta'? - nie pozostała dłużna siostrze.
- Chociaż znając Roberta, nie sądzę, by cię gdzieś nie 'domył'. To twoje wrodzone asekuranctwo, które w tobie siedzi, dopada cię wciąż i nie pozwala cieszyć się tym, co się ma - dodała.
Elena zamilkła, widząc, że nie na żarty rozsierdziła siostrę. Robert też nie zabierał głosu, nie chcąc dolewać oliwy do ognia, przyznając jednak po cichu rację Victorii.  
- Elena, Victoria! Przestańcie kłócić się i złościć. Jesteśmy u wujka Roberta i on też nie chce słuchać dalej waszego pyskania - włączyła się w kłótnię sióstr Olivia. Wszystkich zatkało. Chyba żadne z nich nie spodziewało się takiej odzywki i to tak sformułowanej, ze strony Olivii.
Robert zaczął bić jej brawo, po chwili dołączyły do niego Victoria i Elena. Potem Robert podszedł do Olivii i uściskał oraz wycałował ją, gdzie się tylko dało. Pokraśniała z dumy i radości.
- Olivka, jesteś gościówa! Co prawda powinnaś powiedzieć 'pyskowania' ale zrozumieliśmy cię - pochwaliła ją Victoria i podobnie jak Robert wyściskała oraz  wycałowała swoją siostrzyczkę za rozumną, dojrzałą wypowiedź. Potem podeszła do Eleny.
- A ty też przestań się już dąsać i chmurzyć jak gradowa chmura - zwróciła się do siostry.
- Bardzo głupio to wszystko wypadło, tak z twojej, jak i z mojej strony, ale przecież już nieraz tak bywało, tylko że w naszym domu. Tu jesteśmy gośćmi Roberta, no może ja nie całkiem, ale  wyszło jak zwykle, gdy się kłóciłaś..o przepraszam...gdy kłóciłyśmy się i nawzajem dogryzałyśmy sobie. Potem jednak dawałyśmy sobie buźkę na zgodę i ponownie była sztama pomiędzy nami. Czy teraz nie może tak być Elenko? - Victoria postanowiła wyciągnąć rękę do zgody.
- Jasne! Nie wiem Victorio, co mnie napadło, bo nie powinnam ci dogryzać, a jednak zrobiłam to. Przynajmniej powinno mnie to teraz nauczyć, żeby cię nie prowokować, bo w końcu dostałam za swoje. Nigdy mi tak pięknie nie odpłaciłaś, zawsze mnie trochę oszczędzałaś siostrzyczko - uśmiechnęła się Elena i podeszła do Victorii. Objęła ją i pocałowała. Victoria odpowiedziała jej tym samym. Robert i Olivia z zadowoleniem zobaczyli i przyjęli do wiadomości, że siostry ogłosiły rozejm i zawarły zgodę. Chwilę po tym cała czwórka zgodnie stwierdziła, że po dość wyczerpujących wydarzeniach dzisiejszego dnia, najwyższy czas udać się na spoczynek. Robert z Victorią pozostali w sypialni, a Elena z Olivią udały się do swoich pokojów. Robert przez chwilę zapomniał o naturystycznej regule i chciał ubrać spodenki od piżamy , ale spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem Victorii.
- Robercik, obiecaliśmy sobie coś. Chcę ci urodzić dziecko i chcę się z tobą kochać, kiedy ja albo ty będziesz tego chciał, a poza tym, mamy zachowywać się jak naturyści, a naturyści chodzą i sypiają nago, więc zapomnij o jakimkolwiek ubieraniu i zakrywaniu tego czegoś, co ci tam w kroku odstaje - przypomniała mu z uśmiechem wieczorne ustalenia i o obowiązku współdziałania w płodzeniu dziecka.
Położyli się więc na łóżku i Victoria niezwłocznie objęła dłonią tę 'odstającą' i gotową do działania część jego ciała. Będąc w stanie dużego podniecenia, bez zwłoki kucnęła nad nim i wprowadziła go w siebie.  
- Nic nie rób! Teraz to ja zajmę się tobą - mruknęła i położyła się na nim, obcałowując każdy skrawek jego buzi i pracując swoim kuperkiem w coraz szybszym tempie 'od powolnego spaceru do biegu'. Na rezultaty takiej 'jazdy' nie musiała długo czekać. Kiedy Robert wspomógł jej wysiłki pieszczotami, które najmocniej na nią działały, wspięła się na wyżyny doznań, nieruchomiejąc i 'odlatując' na chwilę w bezkres rozkoszy i przyjemności. Robert czując jej szczytowanie nie pozostał bierny i podążył za nią, chcąc wywiązać się z obietnicy płodzenia dziecka, o które Victoria podjęła tak wielkie starania. Wpompował więc w nią cały zapas zgromadzonego nasienia, którego nadmiar  zaczął wkrótce wypływać z niej na niego i na pościel. W takim właśnie momencie w sypialni pojawiły się Elena z Olivią. Obie nagie i pachnące młodością, kąpielą i jakąś substancją pielęgnacyjno - nawilżającą do ciała.  
- Olivio, idź szybko po ręcznik do łazienki, bo Victoria jest przepełniona 'owocami miłości' i musimy to wytrzeć oraz przeciwdziałać dalszej powodzi - zadysponowała żartobliwym głosem Elena, widząc mokre ślady ich miłosnych zmagań.
- A ty nie bądź taka do przodu, bo cię z tyłu braknie - odcięła się jej równie żartobliwie Victoria.
Kiedy Olivia wróciła z ręcznikiem, w sypialni panowała już pełna zgoda i harmonia.  
- Przyszłyście powiedzieć nam dobranoc czy spać z nami? - zapytała Victoria.
- Ja śpię z tobą i wujkiem - odparła natychmiast Olivia.
- A ja chyba pójdę do siebie - oznajmiła z melancholią w głosie Elena. - Gdyby mi jednak było smutno spać samej, to przyjdę do was - zastrzegła, a potem życząc im dobrej nocy, wyszła.
- My też śpimy, bo zrobiło się dosyć późno. Robercik, śpisz w środku, a my cię obie przytulimy - powiedziała żartobliwie, z tkliwością w głosie.
- Tak wujku, my przytulimy ciebie, a ty nas - potwierdziła Olivia radosnym głosem, zadowolona, że Victoria nie odgrodziła jej od Roberta, pozwalając przytulać się jej do wujka.  
...cdn...

14 291 czyt.
97%303
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 7467 słów i 41075 znaków

Komentarze (3)

 
  • gepi

    gepi 28 mar 2017 ip:81161207

    Sorki że pytam, kiedy następne części "Olivia, Victoria". Naprawdę zaciekawiło mnie twoje opowiadanie "Olivia, Victoria" , myślę że nie jestem odosobniony w pytaniu o dalsze losy bohaterów powyższego opowiadania.Zastanawiam się jak by zapytała Oliwia? Pozdrawiam.

  • Caryca

    Caryca 26 mar 2017 ip:374763

    Piszesz wspaniałe,pozdrowionka

  • gepi

    gepi 25 mar 2017 ip:81161207

    Super. tak trzymaj! Pozdrawiam