Olivia, Victoria - cz. XXXII

Olivia, Victoria - cz. XXXII  

     Posiedzieli jeszcze chwilę, potem ubrali dolne części ubioru i rozluźnieni, radośni udali się przed dom, gdzie zgromadziła się większość rodziny. Młodsze dziewczyny moczyły się w basenie, starsze wraz z rodzicami opalały się na leżakach. Widząc wychodzących z domu gospodarzy i Mihaelę, Olivia wraz z trójką młodszych dziewczyn podbiegła do Roberta.
- Szwagierku kochany, możesz nas teraz trochę po poniewierać w wodzie? - poprosiła w imieniu pozostałych sióstr Olivia.
- Oczywiście, tylko załatwię jeszcze jedną sprawe - odparł.
- Mihaelo, keyboardy są do twojej dyspozycji, więc jeżeli chcesz pograć, to nic nie stoi na przeszkodzie - zwrócił się do Mihaeli.
- Robercik, pozwolisz mi tak zwracać się do siebie - zapytała.
- Jasne! Nie ma sprawy! - odparł z uśmiechem, ale z uwagi na mój wiek wolałbym Robercie.
- A więc tak Robercie! Nie mam zamiaru katować was moją grą, a poza tym wolę przebywać z wami niż sama i z chęcią dam ci się z moimi siostrami po poniewierać w basenie - odparła radosna i szczęśliwa. Po smutnej, zamyślonej Mihaeli nie pozostało ani śladu, stała się wyluzowaną, wesołą, młodą dziewczyną, cieszącą się życiem i młodością. Wobec takich argumentów, podszedł do centralki i uruchomił urządzenia służące do zabawy w basenie. Co chwilę któraś z dziewczyn pojawiała się koło niego, chcąc posterować maszynerią zamontowaną w basenie. Było dużo uciechy i zabawy, do której dołączyli również starsi przedstawiciele rodziny, nawet Andrei, który z poważnego, racjonalnie myślącego mężczyzny, również przemienił się w pełnego wigoru i humoru wesołego faceta, czym zaskoczył tak swoją żonę Marię jak i jej siostrę Violettę, nie mówiąc o córkach, które dawno nie widziały taty tak wesołego i wyluzowanego. Kiedy zabawa w basenie i wokół niego trwała w najlepsze, Victoria jako gospodyni i pani domu, podeszła do mamy i ciotki z prośbą o radę, a także i pomoc w przygotowaniu kiełbasek, wędlin i szaszłyków do grilowania. Wspólnie ustaliły, że grilowanie połączone z kolacją rozpocznie się około dziewiętnastej. Na dwudziestą przewidziały nagrzanie pomieszczenia sauny, potem około 20.30 krótki koncert Roberta z Mihaelą na keyboardach w salonie, zakładając udanie się na odpoczynek około 22.00. Tak więc pozostało jeszcze sporo czasu do kolacji, Robert uprzedził leżących na leżakach, aby odsuneli się trochę od obrzeża basenu i włączył pompy fontann, szybko podnosząc wysokość wody powyżej dwóch metrów, włączył oświetlenie i manipulując wydajnością pomp oraz zaworami przemieszczał słupy wody z pozycji odchylonej do prawie pionowej, tworząc zjawisko 'kłaniania' się fontann obserwującym widzom. Podświetlane kolorowo słupy wody tworzyły w ten sposób barwną, ruchomą ścianę zwężającą i rozszerzającą się cyklicznie w odniesieniu do tła obrzeża basenu. Aparaturę sterująca fontannami Robert zamierzał w przyszłości połączyć ze wzmacniaczem i equalizerem dźwięku, który automatycznie tworzyłby wodną kolorową wizualizację dźwięku, ale to 'śpiewka' przyszłości. Kiedy znudziła się uczestnikom zabawa w basenie i bronienie się przed falami czy bąblami powietrznymi, Robert wyłączył pompy urządzeń w basenie oraz fontanny, pozwalając na swobodne pływanie i baraszkowanie w wodzie. Poszedł sprawdzić stan i wygląd murowanego grilla stacjonarnego oraz zapas węgla drzewnego oraz drewna na ewentualne ognisko, do pieczenia kiełbasek czy szaszłyków na ognisku. Potem wszedł do sauny i sprawdził podłączenie oraz stan pieca sauny. Wszystko było w dobrym stanie i porządku, gotowe do użytkowania. Wymienił tylko wodę w wiadrze przy kamieniach oraz poprzecierał wilgotną szmatą siedziska i ławy w altanie. O dziwo, były czyste, czyli powietrze od czasu ostatniego użytkowania altany było również w miarę czyste. Robert powrócił do zgromadzonych przed domem domowników i przyjezdnych gości. Było bardzo cicho, a Robert lubił, jak coś mu się czasem 'tłukło' za uszami. Wszedł do salonu i przemieścił kilka głośników w pobliże otwartych drzwi. Wybrał w komputerze kilkanaście popularnych melodii i piosenek, utworzył z nich nową listę w Winampie i włączył odtwarzanie poprzez wzmacniacz kina domowego. Do odpoczywających przed domem popłynęły dźwięki muzyki, poprawiając ogólny nastrój, ale wywołał w ten sposób wilka z lasu. Elena natychmiast skojarzyła to z występem Roberta na imprezie zaręczynowej w Tinca i uznała to za dobry moment na popisy przyszłego szwagra przed gronem rodzinnym, bo Andrei oraz Violetta z córkami nie słyszeli jeszcze na żywo Roberta. Podeszła więc do odpoczywających na leżakach rodziców i ciotki, sugerując im, aby poprosili go o zademonstrowanie swoich umiejętności muzycznych, sądząc, że Robert będzie bardziej skłonny posłuchać ich niż jej.  
- A ty nie możesz poprosić go o to sama? - zapytała wprost swoją córkę Maria.
- Myślę, że nie! Posprzeczaliśmy się trochę i nie wiem czy mu już przeszło - odpowiedziała jak zwykle szczerze.  
- Kilkanaście minut temu wspólnie z Victorią ustaliliśmy, że poprosimy Roberta i Mihaelę o zagranie na keyboardach, ale dopiero po kolacji, około godziny 20.30 - powiedziała Maria.
- Ale do kolacji pozostało jeszcze ponad godzinę, więc zamiast tej muzyki co nam puścił, mógłby nam zagrać coś swojego - upierała się przy swoim Elena.
- Wam na pewno nie odmówi, bo jesteście jego gośćmi, a mnie już uważa za domownika i kiedy nie będzie miał ochoty, to każe mi 'spadać' - nic nie ugram, a tylko jeszcze więcej narażę mu się - dodała, usiłując przy tym wywołać grymas uśmiechu.
- To dlaczego chcesz, żeby grał, jak tego nie lubi robić? - indagowała dalej Maria.
- Bo lubię słuchać jak gra. On nie lubi popisywać się, ale kiedy ma dobry humor, to gra tak, że aż w człowieku zaczyna coś grać, mogłabym wtedy słuchać go bez końca - rozmarzyła się Elena.
- Wiem coś o tym, bo sama tak poczułam się, kiedy grał jakąś tęskną, polską melodię w Tinca - powiedziała Maria.
- Masz rację, trzeba będzie jakoś go podejść, żeby zechciał nam zagrać teraz - dodała.
- Już wiem! Mihaela, możesz podejść do nas? - krzyknęła w stronę pływającej w basenie siostrzenicy. Kiedy Mihaela podeszła do nich, ubiegła ją, kiedy chciała zabrać głos.
- Mihaela, chciałaś zagrać z Robertem na organach, tak? - zapytała zaskoczoną siostrzenicę.  
- Tak, ale miało to być po kolacji - odparła.
- Do kolacji jest jeszcze prawie godzina i mógłby nam zagrać coś na żywo, a nie z komputera - poparła Marię Violetta, też zaciekawiona, czy Robert zgodzi się spełnić ich prośbę.
- Spróbuj go teraz poprosić, aby ci coś tam wyjaśnił przy keyboardzie, a potem poproś go, aby ci zademonstrował na żywo, jak się gra na takich organach - dodała Maria.
- Widzę, że coś kombinujecie, ale spróbuję go ściągnąć do tych keyboardów - zgodziła się im pomóc Mihaela.  
Podeszła do Roberta i przymilnym gestem pogładziła go po ramieniu, przytulając się piersiami.
- Robercie, do kolacji pozostało jeszcze trochę czasu, mógłbyś włączyć teraz keyboard i pokazać mi, jak właściwie gra się na takim instrumencie - mówiąc to, patrzyła mu w oczy proszącym spojrzeniem. Czując jej piersi i stojące, twarde sutki na swoim ramieniu oraz przylepne spojrzenie, nie był w stanie jej odmówić.  
- Co cię tak nagle naszła chęć do gry na organach? - zapytał ją wesołym głosem.
- To ta muzyka, którą puściłeś, aż mnie ręce zaświerzbiały - odparła, śmiejąc się zalotnie do niego. Przeszli oboje do salonu. Robert podszedł do stojaka, zdjął keyboard i przekręcił ramię stojaka ustawiając je tak, aby keyboardy było obok siebie, a nie jeden nad drugim. Położył ponownie na stojaku 'Rolanda' i włączył obydwa keyboardy.  
- Ty grasz na jednym, a ja na drugim - oznajmił jej.
- Ty zaczynasz, a ja będę próbował dołączyć do siebie - dodał.
- Robert, to nie tak! Wiesz przecież, że ja uczyłam się grać na pianinie, a na keyboardzie dopiero próbuję grać, więc nie wymagaj ode mnie cudów, bo nie jestem jakimś fenomenem czy geniuszem. Jak mogłeś zauważyć, jestem tylko skromną dziewczyną - powiedziała bez przesadnej skromności, ale z puentą pełną kokieterii i zalotności, czym zaimponowała Robertowi.  
- Dobrze! Spróbuj coś zagrać, abym mógł sam ocenić, co potrafisz - poprosił.
- Zacznij od czegoś wolnego, będzie ci łatwiej - dodał, Obserwując jak się porusza i pręży przed nim swoje słodkie półkule, zareagował, jak każdy mężczyzna; namiocikiem w spodenkach. O to jej chyba chodziło, bo widząc jak na nią patrzy i wybrzuszenie jego w spodenkach, parokrotnie pochyliła się, niby po coś sięgając na podłodze, prezentując mu swój kształtny tyłeczek z prawie odkrytym przedziałkiem.
- Mihaela, przestań mnie prowokować, bo cię zerżnę na oczach wszystkich - powiedział półgłosem, tylko do jej uszu. Podeszła do niego, objęła go w pół i patrząc mu figlarnie w oczy, powiedziała;
- Zrobiłbyś to Robercie? Jak widzę 'tego' tam na dole, jak ci rozpycha spodenki, to moja cipka po prostu wariuje. Co ty mi zadałeś? - patrzyła mu w oczy maślanym spojrzeniem.  
- Mam chęć pieprzyć się z tobą o każdym czasie i w każdym miejscu - oznajmiła z bezradnym gestem rąk.
- To może wyjdźmy stąd, bo ja też nie ręczę za siebie - powiedział Robert, z każdą chwilą sam na sam z Mihaelą coraz bardziej podniecony.
- Kurcze, dlaczego ja nie mogłam poznać ciebie przed Victorią? Za kilka tygodni kończę osiemnaście lat i mógłbyś być mój - powiedziała wesołym głosem, chcąc złagodzić swoją poprzednią wypowiedź.
- Nigdzie nie pójdziemy, zacznijmy coś grać, bo inaczej wszyscy tu zaraz zlecą się, zobaczyć co robimy. W nocy przyjdę do was, przytulić się do ciebie, ale i do Victorii. Dasz radę przelecieć mnie to dobrze, jak nie, to przynajmniej popieścimy się we troje - powiedziała i podeszła do keyboardu. Przeleciała po klawiaturze tam i z powrotem, potem zagrała kilka akordów lewą ręką, a prawą kilka gam durowych. Ustawiła akompaniament i zaczęła grać znane rumuńskie przeboje. Kiedy zabrzmiały pierwsze takty, wszyscy poderwali się i podbiegli do salonu zobaczyć, kto gra. Zobaczyli na własne oczy popisy Mihaeli, która tak zarzekała się, że dopiero coś tam próbuje 'pogrywać'. A w miarę rozgrzewania się, jej gra była coraz składniejsza i czyściej prowadzona. Miała lekkie problemy z utrzymaniem tempa akompaniamentu, więc Robert zaczął dopasowywać styl i tempo do linii melodycznej na Rolandzie. Victoria podeszła do Roberta i podpowiedziała mu, że styl akompaniamentu melodii granych i śpiewanych przez Sandu jest powtarzalny i różni się tylko szybszym czy wolniejszym tempem. Mihaela grała, lecz keyboardy były odłączone od wzmacniacza i dwudziestowatowa moc głośników keyboardu była może wystarczająca dla pomieszczenia, ale na zewnątrz już nie, więc Robert wyłączył winampa i ponownie przełączył keyboardy do wzmacniacza głównego poprzez mixer. Teraz można było usłyszeć na zewnątrz dźwięki melodii granych przez Mihaelę. Otrzymała więc zasłużone brawa, bo grała naprawdę dobrze i kiedy Robert dopasował akompaniament na drugim keyboardzie, próbując włączać się również w linię melodyczną przy powtarzalnych momentach, zaczęło to przypominać koncert. Mihaela uskrzydlona aplauzem słuchaczy, wspięła się na wysoki poziom, sprawiając przyjemność nie tylko słuchaczom ale i sobie. W tym czasie Victoria jak na panią domu przystało, podeszła do Roberta, przypominając mu o podpaleniu grila i przygotowaniu ogniska do opiekania kiełbasy. Potem poprosiła Elenę i mamę o pomoc w przeniesieniu wiktuałów do altany. Dołączyli do niej jeszcze Andrei i Violetta. Mihaela wyłączyła keyboard podobnie jak Robert i razem z rodziną udała się w ślad za Robertem do altany. Robert w międzyczasie zdążył rozpalić ogień pod rusztem grilla i układał drewno w murowanym zagłębieniu ogniska. Dość sprawnie podpalił ułożony po harcersku stos i po chwili ogień ogarnął podłużne kawałki drewna bukowego, zmieszanego z drewnem jabłoni. Robert przygotował też kilkanaście widelców ogniskowych na kiełbasy i szpikulców na szaszłyki wykonane ze stali nierdzewnej z rękojeścią z twardego drewna. Kiedy wszyscy zebrali się w altanie, Victoria z Eleną, Marią i Violettą przetarły wszystkie widelce i szpikulce czystymi ścierkami oraz olejem, potem pocięły kiełbasy na kilkunastocentymetrowe kawałki, nacinając kilkakrotnie każdą z nich. Następnie wzięły się za przygotowanie szaszłyków. Robert natomiast zorganizował sobie pomoc pozostałych dziewczyn do transportu odpowiedniej ilości napojów do altany. Na tym proces przygotowania kolacji z ogniska i grilla zakończył się sukcesem. Po kolejnych dwudziestu minutach opieczone na ogniu kiełbasy, a na grillu szaszłyki z szynki, baleronu, cebuli i papryki były gotowe do spożycia, Rozłożono jednorazowe nakrycia i sztućce przed każdym biesiadnikiem, a Victoria z pomocą Eleny nakładała na każdy talerz opieczoną kiełbasę i zsuwała zawartość szaszłyka. Porcji było znacznie więcej niż biesiadników, więc można było życzyć sobie dokładkę. Bez pytania Victoria dołożyła po jednej porcji ojcu i Robertowi jako mężczyznom oraz Olivii, znając jej apetyt.  
- Do poprawienia smaku jest musztarda i keczup, a jeżeli ktoś jeszcze życzy sobie dokładkę, to niech się pofatyguję tu - to mówiąc postawiła tacę z jedzeniem na środku długiego stołu i sama usiadła koło Roberta, aby też się nieco posilić. Po około pół godzinie kolacja przy ognisku i grillu dobiegła końca. Biesiadnicy zgodnie stwierdzili, że gospodarze stanęli na wysokości zadania i obok przyjemności spędzenia czasu przy ognisku, zapewnili też przyzwoity, smaczny posiłek. Zgodnie z ustalonym programem kolejnym punktem miała być sauna, ale uznano, że byłby to zbyt krótki okres od posiłku, więc przesunięto wizytę w saunie o godzinę. Padały różne propozycje jak wykorzystać ten czas i przeważyła sugestia Mihaeli, aby czas ten wypełnił grą na keyboardzie Robert. Nie miał wyboru, bo propozycja został przegłosowana i przyjęta prawie jednogłośnie, przy jego jednym głosie sprzeciwu. Nie chciał się krygować, więc poprosił towarzystwo o zdecydowanie czy ma grać w salonie, czy w altanie. Uznano, że szkoda czasu na przenoszenie i podłączanie urządzeń, więc przenieśli się wszyscy do salonu, doprowadzając przedtem do porządku pomieszczenie altany. Robert ustawił ponownie stojaki do pozycji jeden nad drugim, włączył oba keyboardy i rozpoczął muzykowanie od melodii granej przez Mihaelę, którą poprosił o jej zaśpiewanie. Ponieważ znała ją większość zebranych, wkrótce w salonie zapanowała typowa biesiadna atmosfera w wydaniu rumuńskim. Po chwili Robert poprosił Mihaelę o zagranie i zaśpiewanie kolejnej melodii wspólnie z rodziną, a sam podszedł do komputera i poszukał stron z melodiami rumuńskimi w wersji karaoke, ustawił głośność na minimalnym poziomie i przerzucił to na ekran telewizora, wyświetlając treść piosenek i ustawił telewizor tak, aby Mihaela miała swobodny wgląd tak w melodię jak i treść piosenek. Miała więc możliwość grania i wspólnego śpiewania z rodziną. Następnie Robert poprosił Olivię, aby zastąpiła go przy komputerze i wybierała melodie znane tak Mihaeli jak i rodzinie. W ten sposób miał okazję posłuchać i poobserwować swoją przyszłą rodzinę przy wspólnej zabawie, zapewniając im rozrywkę w rodzimym języku i atmosferze.
- Mihaela, dość tego grania. To Robert miał grać, a nie ty, więc przestań go wyręczać. Było fajnie, pograłaś i pośpiewaliśmy po naszemu, teraz posłuchamy gospodarza i polskich melodii. Robert bierz się do roboty, jesteśmy u ciebie w Polsce, więc najwyższy czas, abyś i ty umilił nam czas - Violetta doszła do wniosku, że Robert zrobił unik i wypuścił Mihaelę, a sam został obserwatorem. Widział jej zdecydowanie, w tym co mówiła, więc wiedział, że mu nie odpuści.
- To nie tak Violetto. Nie znam waszych melodii, więc sądziłem, że Mihaela, która gra bardzo dobrze i wie jaką muzykę lubicie, zapewni wam lepszą rozrywkę niż ja - powiedział, starając się być serdecznym i uprzejmym. Victoria widząc, że ciotka wywiera jakieś naciski na Roberta, podeszła do nich.
- Co się dzieje ciociu? - zapytała.
- Nic się nie dzieje. Po prostu chciałabym, aby Robert zagrał i zaśpiewał kilka polskich melodii - odpowiedziała Violetta z uśmiechem.
- Widziałam video z waszych zaręczyn i podobało mi się to, co grał Robert, więc chciałabym usłyszeć to na żywo w waszym domu - dodała.
- Robercie, nie masz wyboru. Wszyscy lubimy jak grasz, więc zagraj nam to, co sam lubisz i daj odpocząć Mihaeli. Mihaelo, dziękujemy ci wszyscy. Grasz świetnie już dziś, więc możemy sobie wyobrazić, co będzie, gdy będziesz miała własny keyboard i udoskonalisz swoje umiejętności - Victoria jak pani domu przystało, podziękowała za dobrą grę Mihaeli oraz zachęciła do występu swojego Roberta. A Robert nie zamierzał się krygować, więc ustawił akompaniament i zagrał na rozgrzewkę kilka walczyków i polek, wykorzystując brzmienia obydwóch instrumentów. Ponieważ nie odpuszczono mu też śpiewania, więc zgodził się pod warunkiem, aby dołączyli się do niego i powtarzali przynajmniej refreny. Kiedy rozgrzał palce zagrał im kilka węgierskich melodii z czardaszem na czele oraz kilka przebojów polskich i światowych, szybkich i nastrojowych. Ponownie poprosił Mihaelę, aby go zastąpiła, a sam poszedł do sauny włączyć piec, ustawiając temperaturę na 50 stopni C. Wrócił do salonu i kiedy Mihaela zakończyła graną piosenkę, zagrał jeszcze przez następne kilkanaście minut kilka biesiadnych polskich melodii, a następnie wyłączył instrumenty i zaprosił wszystkich do sauny. Elena jak zwykle wystąpiła z problemem, jak mają się ubrać do sauny.
- Mili goście! Przy korzystaniu z sauny nie powinno się ubierać żadnej bielizny, ponieważ saunę traktuje się jako tak zwaną 'strefę nagości'. Jeżeli ktoś z naszych gości ma z tym problem, może zrezygnować z sauny. My obydwaj z Andrei'em nasze dolne partie ciała osłonimy bawełnianymi ręcznikami, aby nie krępować naszych najmłodszych uczestniczek. To samo może zrobić każdy z uczestników, jeżeli krępuje go własna nagość. Niech każdy z uczestników zabierze po dwa ręczniki, jeden będzie służył do wytarcia się przed wejściem do sauny, a drugi do siedzenia. Nie ubieramy żadnych majteczek, a tylko osłaniamy się bawełnianym ręcznikiem, pozwalając swojemu ciału pocić się i pozbywać tego, co mu szkodzi - Robert przedstawił w najprostszy sposób zasady korzystania z sauny. Przez chwilę wśród gości; młodszych i starszych słychać było szepty, spory i pomruki, w końcu dogadano widocznie; kto, co, jak? - bo każdy uczestnik udał się do pokoju i pozbył się całkowicie ubrania oraz bielizny i z ręcznikiem w ręku lub owiniętym wokół talii udał się w ślad za Robertem do sauny. Tak jak podpowiedział Robert, obaj z Andrei'em owinęli się ręcznikiem, a panie i dziewczyny ręczniki w większości trzymały w rękach, nie wstydząc się swojej nagości. Początkowo tylko najmłodsze siostry Victorii; Andreea i Marica oraz Violettina zakrywały swoja nagość, ale po chwili i one bez skrępowania podążały nagie za starszymi. Przed wejściem do sauny Robert włączył obydwa prysznice z letnią wodą, opłukał ciało pod jednym z nich, pod drugim ciało opłukała Victoria. Wytarli ciała i przesunęli się do drzwi sauny. Kiedy następna para wzięła prysznic i wytarła ciało, całą czwórką. jedno za drugim weszli do sauny. Pozostali uczestnicy wykonali kolejno podobne czynności i zajmowali kolejne miejsca w saunie, rozpoczynając od dolnej ławy. Robert zajął miejsce na dolnej ławie obok pieca, obok niego usiadła Victoria i Maria, na drugiej dolnej ławie przysiedli Andrei, Violetta i część dziewczyn, która pomieściła się na ławach dolnych. Uczestnicy w miarę dostosowywania się organizmu do wysokiej temperatury, przemieszczała się kolejno na ławy środkowe, a następnie na ławy wysokie. Wysoka temperatura powodowała, że wkrótce po zajęciu miejsc, ciała uczestników pokryły się potem. Robert podwyższył moc pieca, ustalając maksymalną temperaturę w wysokości około 90 stopni C. Kiedy wszyscy uczestnicy kąpieli zaadoptowali się do wysokiej temperatury, a suche powietrze zaczęło drażnić ich drogi oddechowe, Robert zaczął małymi dawkami polewać, umieszczone w górnej części pieca nagrzane kamienie wodą z wiadra, powodując wytwarzanie się gorącej pary wodnej i wzrost wilgotności w pomieszczeniu. Po około 12 minutach pobytu w saunie i sprawdzeniu stanu samopoczucia uczestników, Robert zarządził stopniowe opuszczanie kabiny sauny w kolejności takiej, jak wchodzili i wzięcie prysznica schładzającego ciało, po czym sam jako pierwszy opuścił pomieszczenie i wszedł pod prysznic, przestawiając temperaturę wody na zimną. Przez chwilę chłodził ciało, podobnie jak Victoria pod drugim prysznicem. Po wytarciu ciała, oboje poczekali, aby pozostali uczestnicy wykonali te same czynności. Po schłodzeniu ciała przez ostatniego uczestnika, weszli ponownie do kabiny sauny, powtarzając wraz z pozostałymi uczestnikami cały cykl kąpieli w saunie i przesuwanie się na coraz wyższe ławy. Po kolejnych 15 minutach przebywania w gorącej temperaturze i wypoceniu kolejnej porcji potu, opuścili pomieszczenie sauny i schłodzili organizm tak jak poprzednio, przerywając proces pocenia się ciała wywołany wysoka temperaturą, podobnie jak pozostali uczestnicy kąpieli w saunie. Po opuszczeniu sauny przez ostatniego uczestnika, Robert wyłączył piec i otworzył wywietrznik, aby odparować i osuszyć pomieszczenie sauny, zapraszając gości do salonu, do uzupełnienia płynów odparowanych w saunie. Komentarzom i refleksjom na temat kąpieli w saunie nie było końca. Wszyscy zgodnie uznali, że była to chyba najlepsza atrakcja zafundowana gościom przez gospodarzy; Victorię i Roberta. W czasie powrotu do domu nikt już nie robił problemu z powodu nagości i chyba tylko przez skromność obaj panowie, Robert i Andrei zakryli swoje, prężące się na widok tylu nagich cipek i cycków 'instrumenty', wieszając na nich swoje ręczniki. Po powrocie do salonu, aby nie moczyć obicia krzeseł, foteli czy kanapy, każdy z uczestników ubrał na siebie jakiś ciuch na tyłek. Victoria natomiast skrzyknęła siostry do pomocy i wspólnie przyniosły do salonu napoje, które miały uzupełnić wypocone w saunie przez uczestników kąpieli płyny; od wody mineralnej poczynając, poprzez soki owocowe Tymbark, wino i wodę sodową do szprycerów, piwo dla smakoszy piwa oraz sok pomarańczowy. Wszyscy byli dość spragnieni po prawie półgodzinnym poceniu się w saunie. Napoi szybko ubywało, a tym, którzy raczyli się napojami z procentami przybywało humoru, rozluźnienia i swobody. Maria i Violetta popijając szprycery przygotowywane z niewielką ilością wody, wymieniały między sobą porozumiewawcze spojrzenia, oznaczające dla Andrei'a, że będzie poważnie brany pod uwagę nie tylko przez żonę, bo Maria i Violetta wyraźnie mu sygnalizowały, że mogą razem spędzić noc i to nie tylko na pogawędkach. Sądząc po minie Andrei'a, nie był tym specjalnie zaskoczony, bo często wieszał wzrok na gołych cyckach Violetty i jej prawie odkrytym tyłku, nie wywołując przy tym żadnych negatywnych reakcji żony, która to widziała, co oznaczało, że akceptuje prawdopodobnie ewentualny trójkącik z siostrą. Robert też wypił dwa mocne szprycery z winem czerwonym i przeszedł na piwo. W jego ślady poszła Victoria, która wypiła jednego szprycera i sięgnęła po piwo. Mihaela wypiła duszkiem dwie literatki soku rozcieńczonego wodą mineralną i poprosiła wujka o szprycera, Elena natomiast dwukrotnie poprosiła ojca o szprycera pół na pół z winem. Pozostałe dziewczyny i dziewczynki preferowały raczej soki i wodę mineralną. Wypite wino i piwo działały bardzo skutecznie na pijących, a gołe cycki oraz spódniczki ubrane na gołe pupy i nie zakrywające niczego, powodowały, że atmosfera w salonie była niesamowicie zgęstniała od erotyzmu unoszącego się w powietrzu. Jako pierwsi wypisali się z towarzystwa Maria z Andrei'em i Violettą. Wzięli ze sobą dwie butelki wina oraz butelkę wody sodowej i przemieścili się do pokoju gościnnego. Po nich salon opuściły Andreea z Maricą, zabierając dwie butelki soku pomarańczowego i butelkę wody mineralnej, uznając, że nic ciekawego w salonie nie zobaczą, a erotyczna atmosfera ich nie dotyczyła. Kolejną parą, która opuściła salon była Olivia z Violettiną, które czuły, że w obliczu starszych sióstr nie mają raczej wielkich szans na uczestnictwo w ewentualnej zabawie z Robertem. Olivia co prawda zaklepała sobie wspólną noc z Victorią i Robertem, ale widząc spojrzenia wymieniane przez Elenę i Mihaelę z Victorią oraz Robertem, doszła do wniosku, że być może jest to zapowiedź zabawy w sypialni we czwórkę, a łoże małżeńskie mimo dużej szerokości pięć osób raczej nie pomieści. Ponieważ zrobiło się późno, Victoria uznała, że najwyższy czas zakończyć ten pełen wrażeń dzień i udać się na spoczynek.
- Nie wiem jak wy, ale ja najchętniej położyłabym się do łóżka. A ty Robercie? - zapytała swoim słodkim dla jego ucha głosem.  
- Pewnie tak samo, ale nie wiem, co myślą o tym Elena i Mihaela - odpowiedział bardziej dyplomatycznie, bo trudno mu było ukryć podniecenie, kiedy obie siedząc naprzeciw niego w samych spódniczkach kokietowały go nie tylko gołymi cyckami, ale i cipkami, co chwilę łącząc i rozszerzając nogi, wiedząc, że on to widzi. Victoria zresztą też widziała i śmiać jej się chciało, obserwując zabiegi siostry i kuzynki, które wcale nie ukrywały, że mają chcicę na jej Roberta.
Widziała też, że Robert jest już nieźle podniecony ich grą i zabiegami, czekała więc tylko na to, co wymyślą i w jaki sposób będą chciały sfinalizować swoje gierki. Sama by im wręcz pomogła, gdyby nie obawiała się, że Robert może różnie zrozumieć jej ewentualną 'pomoc' w poderwaniu go i zaproszeniu do zabawy przez obie napalone nastolatki. Widząc jednak, że obie mają już z podniecenia 'maślane' oczy, ale brak im odwagi na bardziej zdecydowane działania, udała duże zmęczenie i potrzebę snu, dyskretnie poziewując. Sama nie odczuwała żadnego podniecenia, bo jednak dla niej nie był to łatwy dzień i najbardziej ze wszystkiego potrzebowała snu. Wiedziała jednak, że gdyby teraz domagała się, aby Robert jej towarzyszył do sypialni, zachowała by się jak nieczuła i niedobra matka, która w najmniej odpowiednim momencie przerywa dziecku zabawę w piaskownicy, zabierając wiadereczko i łopatkę, tym bardziej, że widziała u Roberta chęć na zabawę z tymi dwoma dziewczynami, o co nie miała nawet cienia zazdrości w sobie.
- Wiecie co wam powiem? Wy sobie tu czy gdzie indziej siedźcie dalej ile chcecie, ja mam na dzisiaj dość i idę spać - oznajmiła, ziewając już bez udawania.  
- A ty Robercie jeżeli nie chce ci się spać, możesz im towarzyszyć i zabawiać je jak sobie chcesz - oświadczyła beztroskim, wesołym głosem, widząc wbity w siebie wzrok Roberta, jakby chciał wysondować, co powinien zrobić i na co może sobie pozwolić, dając mu tym samym zielone światło do wszystkiego, cokolwiek by nie zrobił. Na jej słowa Elena z Mihaelą wymieniły spojrzenia i zwróciły wzrok na Roberta, jakby czekając na jego odpowiedź.
- To ja jeszcze zostanę z nimi chwilę lub dwie - odpowiedział z humorem i ulgą w głosie.
- Możesz zostać nawet i trzy chwile, ale co z jutrzejszym dniem? - zapytała jeszcze na odchodne.
- Załatwię nam wszystkim wolne na jutro i na pojutrze, a co do środy, to zobaczymy - odparł już całkiem swobodnym głosem. Podszedł do Victorii i podziękował jej za wszystko serdecznym, pełnym uczucia pocałunkiem. Odwzajemniła pocałunek i życząc im dobrej nocy opuściła salon.
Po jej wyjściu odzyskał swój zwykły rezon i zaproponował dziewczynom szprycera, wino lub piwo. Mihaela poprosiła o szklaneczkę wina, a Elena o szprycera pół na pół. Sam nalał sobie też szklaneczkę czerwonego wina, które mu bardzo posmakowało. Victoria tymczasem zrobiła szybką wieczorną toaletę i położyła się spać, nie przejmując się wcale tym, że zostawiła Roberta w towarzystwie dwóch młodziutkich, napalonych dziewczyn. Kiedy Victoria opuściła salon, a Robert napełnił szklanki żądanymi napojami, Elena przejęła natychmiast inicjatywę i przesiadła się do Roberta, kiwając palcem na Mihaelę, aby do nich dołączyła. Skórzana kanapa była bardzo wygodnym meblem do siedzenia i do spania dla jednej osoby. Elena uznała więc, że do zabawy erotycznej dla trzech osób raczej nie nadaje się, tym bardziej, że do salonu przylegał pokój gościnny zajmowany przez rodziców, co wykluczało 'głośny' seks.  
- Robercik, wiesz, że mamy na ciebie chcicę, ale ta kanapa to wyklucza, bo jest za wąska nawet dla dwóch osób. Proponuję więc, żebyśmy przenieśli się do naszego pokoju na górze i zabawili w trójkę, o ile masz na to ochotę i na tyle siły, aby sprostać dwóm napalonym i wymagającym dziewczynom - powiedziała Elena w swoim bezpośrednim, bezkompromisowym stylu.
- A kto mówi, że musi to być kanapa. Nie chcę teraz iść do sypialni, ale w waszym pokoju w komodzie są pledy i prześcieradła. Przynieś dwa pledy i dwa prześcieradła oraz ze dwa ręczniki. Rozłożymy je na dywanie i po sprawie - odpowiedział Robert, dając jej do zrozumienia, że pisze się na 'zabawę' z nimi.  
- To ty zajmij się Robertem, albo on tobą, a ja gonię na górę - powiedziała i poszła po pledy.
- Robercie, naucz mnie całować, tak jak ty byś chciał to odczuwać, bo przestawałam z takimi, którzy całowanie znali z widzenia, albo uważali, że jest to niepotrzebna strata czasu, bo według nich dziewczyna to przedmiot, który można wypieprzyć, zadowolić swoje 'ego' i chuć, a potem 'niech spada na drzewo' - przedstawiła mu swoją prośbę i swój punkt widzenia.  
- Mihaelo, jesteś piękną, mądrą i wrażliwą dziewczyną. Twoje dotychczasowe doświadczenia życiowe nie były pewnie takie, o jakich marzy każda dziewczyna. Wygląda na to, że rodzi się coraz mniej 'rycerzy na białym koniu' a więcej hochsztaplerów, ale i ty pewnie kiedyś spotkasz kogoś, kto okaże się godny twojego zaufania, wtedy zaufaj swojej intuicji i wrażliwości, a sama przekonasz się, że wszystko okaże się proste, zrozumiałe, a pocałunki będą spełniać oczekiwania twoje, jak również twojego ewentualnego partnera - przedstawił jej swoje zapatrywanie na temat poruszonych przez nią spraw.  
- Poza tym chcę cię zapewnić, że twoje pocałunki są słodkie i pełne uczucia, więc nie zaprzątaj sobie swojej ślicznej główki myślami, że robisz coś nie tak w kontaktach damsko - męskich, bo tak nie jest - próbował rozwiać jej wątpliwości i przywrócić wiarę w siebie.
- Jeżeli jest tak, jak mówisz, to proszę mnie przytulić, czule pocałować i popieścić to moje śliczne ciałko - zwróciła się do niego w żartobliwy, figlarny sposób. To mówiąc objęła go i podała mu swoje usta, aby praktycznie ocenił jej uczuciowość, sposób całowania i atrakcyjność czy apetyczność jej młodego ciała. Strasznie go tym ujęła i rozrzewniła, tak, że z wielką tkliwością przytulił ją do siebie i z wrodzoną sobie wrażliwością przyjmował i oddawał jej pocałunki, podejmując miłosną potyczkę i taniec języków oraz obcałowując jej śliczną buzię skrawek po skraweczku. Wciągnęło ją to całkowicie i podnieciło do tego stopnia, że kiedy wyczuła jego podniecenie i sztywność jego 'sprzętu', natychmiast wysupłała go ze spodenek, odwróciła się do niego tyłem i przysiadła, wchłaniając go w siebie i dobijając do dna 'studzienki'. Kochała się z nim powoli, jakby chciała go czuć każdym milimetrem swojej cipki. Robert objął ją i z równie wielką czułością pieścił jej piersi, obrysowując jej słodkie, dorodne półkule, kreśląc kółeczka wokół brodawek i pocierając czy podszczypując kamyki sutków. Przytulił ją mocno do siebie liżąc i całując szyję, kark i okolice uszu. Jego pieszczoty podnosiły coraz bardziej poziom podniecenia i ton pojękiwań czy szybkość podrygiwań w chwili dotyku szczególnie wrażliwego punktu. Oboje prawie zatracili się w tej miłosnej grze, która dawała im tak wiele przyjemności. Kiedy 'doszła' ogarnęła ją taka niemoc i uczucie ekstazy, że wygięła się i docisnęła swoje ciało do jego krocza z taką siłą, że poczuł ból, jakby chciała mu zgnieść i połamać kutasa. Sam był blisko szczytu, ale uczucie bólu zniwelowało jego parcie do wytrysku, zachowując sztywność.
- A ty? - zapytała, po dojściu do siebie, czując, że nadal wypełnia ją całkowicie.
- Nie przejmuj się! Dosiadłaś mnie tak, że gdyby było coś w kutasie, co można by było złamać, to teraz trzeba by było tam zakładać gips - odpowiedział ze śmiechem, bo kiedy rozluźniła się i osłabiła nacisk, ból ustąpił. Podniosła się, odwróciła i podziękowała mu za doznania gorącym pocałunkiem. Po chwili do pokoju weszła Elena, niosąc pledy, prześcieradła i ręczniki.  
- W sklepie byłaś po te pledy? - zapytał ją Robert.  
- Nie, ale jak ci coś powiem, to zrozumiesz - odparła tajemniczo.
- Stało się coś tam na górze? - ponowił pytanie, nieco zaniepokojony.
- Wracałam już do was, gdy nagle z pokoju Olivii usłyszałam jakieś jęki i odgłosy, jakby komuś działa się krzywda, więc otworzyłam drzwi, a tu nasze nagie siostrzyczki zabawiają się ze sobą i liżą sobie cipki aż miło. Miałam już zamykać drzwi, kiedy mnie spostrzegły i jak gdyby nigdy nic Olivia zapytała mnie, gdzie idę z tymi kocami. Odpowiedziałam, że do was, do salonu. Przerwały więc zabawę i stwierdziły, że też wybiorą się tu do nas. Olivia poza tym kiwnęła na mnie, abym poczekała, podeszła i z tajemniczą miną zapytała, jaki masz humor Robert, bo ma do ciebie sprawę, a właściwie nie ona, a Violettina. Domyślam się nawet jaką. A tak poza tym, jakie właściwie imię ma Violettina, bo jeszcze niedawno była Livią, a teraz Violettina? Wiesz może Mihaelo, dlaczego nagle kazała sobie mówić Violettina? - zwróciła się wprost do Mihaeli.
- Bo to jej pierwsze imię, a ma ich pięć i Livia jest to drugie. Kolejne trzy to; Cristina, Gabriela i Daniela. Ja też mam cztery, ale pierwsze Mihaela, po ojcu - odpowiedziała, śmiejąc się Mihaela.
- Miała kilka nieprzyjemnych incydentów z imieniem Livia w szkole, bo tak do niej zwracaliśmy się w domu, a na zewnątrz była zawsze Violettina, po mamie i to imię honorowano wszędzie na pierwszym miejscu - dodała.
- A co do sprawy jaką pewnie będzie miała do ciebie Robert, to też domyślam się, co to może być - dodała.  
- To pewnie chodzi o jej 'cnotę', bo Olivia przyznała jej się, że straciła ją właśnie z tobą, więc pewnie ją wypytała dokładnie; co i jak? - wyjaśniła, widząc pytające spojrzenie Roberta i Eleny.  
- Zdaję sobie sprawę Robercie, co czujesz, słysząc takie teksty, ale Elena opowiedziała mi, jak to było z nią. Była na etapie, że straciła w ogóle chęć do seksu, po kilku nieudanych próbach pozbycia się błony, dopóki nie pojawiłeś się ty. Podobno odczuła to jak ukłucie przy zastrzyku, a później była tylko przyjemność i ekstaza, tak, że sama jej zazdrościłam, bo ja pierwszego razu też nie wspominam dobrze. Był tylko ból, sporo krwi i zero przyjemności, oraz pretensje, że tego się po mnie nie spodziewał - oświadczyła z grymasem uśmiechu.
- Nie chciałabym, aby czegoś takiego doświadczyła Violettina. Ona ma ponad szesnaście lat i zero doświadczenia w tych sprawach, więc jak trafi na palanta, myślącego tylko o sobie, to robi mi się jej po prostu żal - dodała, patrząc Robertowi prosto w oczy.
- Robert, jeżeli nie stanowiłoby to dla ciebie problemu, zrób to dla niej i dla mnie, jeżeli cię o to poprosi - powiedziała to prawie żałosnym głosem, patrząc na niego proszącym spojrzeniem, ze smutkiem i nadzieją.  
- Robercie, mam chęć pokochać się z tobą, ale chętnie zrezygnuję z tego na rzecz Violettiny, bo wiem, co może odczuwać młoda dziewczyna, jeżeli napali się na chłopaka i trafi na palanta, tak jak ja - oświadczyła Elena patrząc na Roberta z zaszklonymi przez łzy oczami.
- Dobrze, zgadzam się pod warunkiem, że ona sama tego zechce, bez żadnych namów z waszej strony. Może tak być jak mówicie, ale nie musi to być regułą. Nie wszyscy młodzi chłopcy są palantami, myślącymi tylko o wykorzystaniu dziewczyny i zaspokojeniu swoich 'chuci' - powiedział Robert, przyciśnięty do muru prośbą i oświadczeniami dziewczyn. Słysząc jego słowa, buzie obu dziewczyn wypogodziły się. Jeżeli tylko Violettina zdecyduje się pozbyć błony, to lepszego i bardziej doświadczonego 'chłopaka' od Roberta, który może jej to zapewnić, w sposób prawie bezbolesny i z dużą dozą przyjemności, nie znalazłyby dla niej nigdzie indziej.  
Faktycznie, po niedługim czasie pojawiły się w salonie obie dziewczyny, niosąc koce i ręczniki.  
- Robercie, mogę cię zapytać o coś w imieniu Violettiny? - zagaiła sprawę Olivia, spoglądając niepewnym wzrokiem na niego i na dziewczyny.
- Oczywiście! Mów śmiało, o co chodzi? - zachęcił ją, widząc jej niepewne spojrzenie.
Zastanowiła się chwilę, po czym rozpogodziła się.
- Robert, miałbyś chęć zaliczyć taką młodą cipeczkę? - zapytała i podeszła do Violettiny, odsłoniła koc i wskazała palcem o jakiej cipeczce myśli. Violettina zarumieniła się, ale nie próbowała się zasłaniać. W świetle lampy jej cipeczka porośnięta ciemnymi włoskami, wyglądała niezwykle apetycznie i uroczo, powodując podniecenie nie tylko u Roberta. Obserwując cipkę Violettiny i wiedząc, że będzie obiektem zainteresowania, wszystkie dziewczyny bez wyjątku podnieciły się, oczekując na odpowiedź Roberta. Wiedział, że Violettina nie mówi po polsku, ale w większości rozumie, co się do niej mówi.  
- Violettino, kiwnij głową, jeżeli mnie rozumiesz - powiedział, patrząc jej prosto w oczy.
Pokiwała na znak, że rozumie.  
- Słyszałaś, co powiedziała Olivia, czy zrozumiałaś o czym i co powiedziała? - zapytał.
Znowu pokiwała głową.  
- Chcesz więc pokochać się ze mną, tak? - pytał dalej. Chwilę zastanowiła się i pokiwała, na znak, że zrozumiała go i chce tego.
- Masz chłopaka? - zapytał znowu. Pokręciła głową i pokazała na niego.
- Chcesz, żebym to ja był twoim chłopakiem? - zapytał zdziwiony Robert. W tym momencie do ich rozmowy włączyła się Mihaela.
- Robercie, to nie tak. Ona nie chce z tobą chodzić, czy być z tobą parą. Faktycznie, teraz nie ma chłopaka, takiego w zrozumieniu; chłopaka do pary, w którym by była zakochana, ale ma kilku kolegów, z którymi przyjaźni się w szkole, ale nic poza tym. Ona kiwając ci głową i wskazując ciebie, nie miała na myśli chłopaka do pary, tylko żebyś był tym chłopakiem, który jej pomoże pozbyć się cnoty. Inaczej mówiąc, chce żebyś był tym pierwszym chłopakiem, który ją przeleci i pozbawi ;cnoty', tak Violettino, to miałaś na myśli? - zwróciła się do siostry, po wyjaśnieniu meritum tego, co miała na myśli jej młodsza siostra. Słysząc słowa Mihaeli, Violettina parokrotnie kiwnęła głową, że potwierdza to, o czym mówi siostra.
- Czyli mam rozumieć, że chcesz, abym cię rozdziewiczył, tak? - zwrócił się ponownie do Violettiny Robert, serdecznie się do niej uśmiechając. Odwzajemniła uśmiech i pokiwała głową.
- Czy chcesz abyśmy to zrobili w ich obecności i nie będzie ci to przeszkadzało? - zapytał, śmiejąc się. Pokiwała głową, a potem pokręciła, czyli, że zgadza się na ich obecność i nie będzie jej to przeszkadzać.
- Mihaelo, zapytaj ją o to samo po waszemu - zwrócił się do Mihaeli. Powtórzyła więc jego pytania po rumuńsku, tylko rozdzielając zdania. Violettina powtórzyła więc kiwanie głową na tak, że chce to zrobić w obecności siostry i kuzynek i ich obecność nie będzie im przeszkadzać.
- Rozłóżcie więc jeden z pledów na dywanie wraz z prześcieradłem i podłóżcie jeden z ręczników pod jej tyłeczek - poprosił Robert. Po rozłożeniu koca i prześcieradła poprosił Violettinę, aby położyła się na lewym boku, tyłem do niego. Nie czuła przed nim skrepowania, widocznie Olivia dokładnie i ze szczegółami opowiedziała jej 'swój pierwszy raz' z Robertem. Sam położył się za nią. Mihaela podłożyła pod jej tyłeczek jeden z ręczników. Na wszelki wypadek przygotowała też kilka listków ligniny. Robert przytulił się do niej i położył rękę na jej piersiach, rozpoczynając delikatne pieszczoty. Odwróciła głowę w jego stronę, podając mu usta z wysuniętym języczkiem. Nakrył je swoimi ustami i zassał jej języczek, staczając z nim swoim językiem pieszczotliwą potyczkę, oplatając i wirując wokół niego, jednocześnie wzmacniał obgniatanie jej obu półkul i pocieranie twardych sutków. Delikatnym ruchem odwróciła głowę, umożliwiając mu całowanie i lizanie karku, szyi, okolic obojczyka i ucha. Jego pieszczoty nakręcały ją coraz bardziej, zaczęła cichutko pojękiwać i wypinać coraz bardziej kuperek w jego stronę, 'szukając' jego sztywnego kutasa, który bódł ją coraz bardziej w pośladki. W pewnym momencie sięgnęła ręką za siebie i objęła dłonią jego sztywniaka, naprowadzając na swoją dziureczkę. Intuicyjnie pomiziała kutasem swoją szczelinkę i płatki zasłaniające drogę do swojej szparki. Robert nie przyspieszał, pozostawiając jej całkowitą kontrolę nad rozwojem sytuacji. Nie zauważył też u Violettiny jakiejkolwiek obawy przed bólem, co pomagało wzmagać jej podniecenie i coraz większą ochotę aby go poczuć w sobie. Przesunął więc rękę na wzgórek i poszukał guziczka łechtaczki. Jej ręka obejmująca jego penisa z coraz większą energia i animuszem wciskała 'łeb' jego kutasa w swoją dziureczkę, napierając kuperkiem na jego krocze. Kiedy przedarł się przez jej firaneczki i wślizgnął się w końcu w światło jej studzienki, naparł lekko kutasem opierając się o błonę. Wzmocnił pieszczoty łechtaczki, powodując drgania jej ciała i głośniejsze pojękiwanie oraz coraz mocniejsze napieranie jej kuperka na jego krocze. Zrobił kilka krótkich ruchów frykcyjnych napierając coraz mocniej za każdym razem. W pewnej chwili wyczuł, że jest już bardzo blisko 'szczytu' pchnął mocniej i jego kutas zagłębił się mocniej w jej studzience. Usłyszał mocniejsze syknięcie, głośniejszy jęk i odruch wycofywania, więc odczekał chwilę. Po chwili zaczęła ponownie napierać na jego krocze, więc wznowił ruchy frykcyjne, początkowo delikatne, krótkie, ale Violettina chciała już więcej, wiec stopniowo zaczął wydłużać i wzmacniać swoje ruchy, by po chwili dobić do 'dna' jej studzienki. Jej podniecenie wstrzymane chwilowo bólem, ponownie zaczęło wzrastać. Robert wzmocnił pieszczoty łechtaczki, przenosząc od czasu rękę na jej piersi. Wychodząc mu naprzeciw i wycofując się, przedłużała jego ruchy, więc wzmocnił tempo i siłę swoich ruchów frykcyjnych, wycofując się na całą długość kutasa i dobijając do dna oraz tempo pieszczenia i drażnienia łechtaczki, co zaowocowało głośnym jękiem i znieruchomieniem jej ciała. Gładząc delikatnie piersi i łono pomógł jej wyciszyć emocje. Kiedy oprzytomniała, wysunęła się z niego i ujmując jego twarz w swoje ręce zaczęła z pasją obcałowywać jego buzię w podzięce za to, że uczynił z niej kobietę, przy minimum bólu i maksimum przyjemności. Mihaela natychmiast wsunęła w jej krocze ligninę, aby zapobiec ewentualnemu poplamieniu pościeli przez wyciekające z niej soki zmieszane z krwią oraz obtarła delikatnie jego obolałego nieco kutasa....cdn...

15 903 czyt.
97%305
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 8115 słów i 45488 znaków, zaktualizował 7 maj 2017. Tagi: #dom #goście #erotyka

5 komentarzy

 
  • Santa

    Santa · 7 maj 2017 · 274273653

    Witamy. Czytając opowiadanie przekonaliśmy się że pisanie to dla ciebie, trudno znaleźć określenie np. jak to już ktoś określił ,,lekkie pióro". Piszesz jakoś naturalnie,  że czytelnik utożsamia się z osobami opowiadania i zapomina choć na chwilę o sobie, o swoich troskach życia codziennego. Szkoda że dopiero teraz mogę swobodnie pisać i komentować to co widzę i czytam, tam gdzie mieszkaliśmy jest to trudne, a czasem karalne. Pozdrawiamy ciebie i twych bliskich.

  • Robert72

    Robert72 · 7 maj 2017

    Tak , dla mnie to opowiadanie też jest wspaniałe. Bardzo mi się podoba to jak dozujesz siłę erotyzmu. Choć niema tu ,, ostrości ", to i tak wszystko ,, kipi " erotyzmem.

  • Emeryt

    Emeryt · 6 maj 2017 · 202083574

    Twoje opowiadanie jest wspaniałe, nie ma w nim takiej "ostrości" jak w innych opowiadaniach. pomimo "18+".

  • Emeryt

    Emeryt · 6 maj 2017 · 202083574

    Dzięki Ci za pamięć  mojego pytania, które Ci zadałem odnośnie imion córki  Violetty.

  • stoper

    stoper · 6 maj 2017

    no to Robert zaliczył wszystkie członkinie rodziny na które prawo zezwala