Olivia, Victoria II - cz. XXV

Robert słysząc słowa, a także widząc minę i spojrzenie Kasi, spoważniał.      
- Kasiu, jak ty możesz o czymś takim myśleć i mówić? Masz czternaście lat, ja ponad trzydzieści z hakiem i ty myślałaś o mnie jak o chłopaku? Przecież mógłbym na upartego być twoim ojcem, nie tylko chrzestnym - Robert nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał od Kasi. To nie było wyznanie małolatki, prawie dziecka, wyrośniętej i rozwiniętej ponad swój wiek  dziewczynki, ale mentalnie dojrzałej nastolatki. Jak to się stało, że dotychczas nie zauważył, jak jego pupilka, chrzestna córka reaguje na niego i pozwalał jej tak spoufalić się ze sobą.
- Wujku, przestań rozmawiać ze mną jak z małą Kasią! Nie wiem, czy zauważyłeś, że twoja chrzestna córka co nieco wyrosła. Czy tak samo rozmawiasz z młodszą siostrą Victorii, Olivią czy jej rówieśniczką kuzynką? A twoja Kasia nie ma czternastu lat, jak usiłujesz wmawiać wszystkim na około, bo za trzy miesiące skończę piętnaście lat. A Olivia, z którą pewnie bzykasz się aż miło, o ile jest starsza ode mnie? O trochę więcej niż o rok, tak samo jak Violettina. I co? Obie posuwasz, bo Victoria ci na to pozwala, a ze mnie robisz dziecko? - Kaśka nie przebierała w słowach, bo dopiekło jej do żywego, że jej idol, bo za takiego uważała Roberta, inaczej traktuje ją, a inaczej dwie młode Rumunki, które co prawda nie rozmawiały z nią o tym, o czym przed chwilą mówiła, ale sama domyśliła się, co je łączy z Robertem, widząc ich spojrzenia i zachowanie wobec niego.
           Roberta zatkało i prawie zaniemówił. Najgorsze w tym wszystkim było to, że Kaśka miała rację. Nie wiedziała tylko tego, że ona stała się dla niego prawie jak rodzona córka, na którą przelał wiele uczucia, po stracie własnej córki.  A teraz naga stała w drzwiach kabiny, jak młoda, rozjuszona kotka, podniecona, prychająca i śmiało patrząca mu w oczy.
- Kasiu, nie mów tak! Wiesz, że bardzo cię lubię i jesteś dla mnie jak córka, a twoi rodzice są moimi przyjaciółmi. Jesteś mądrą dziewczyną, więc sama zdajesz sobie sprawę, że nie mogę być dla ciebie nikim innym i niczym więcej niż wujkiem, jak sama o mnie mówisz - Robert bez złości i cienia gniewu, spokojnym, ciepłym głosem próbował przemówić do jej rozsądku.  
- Wiem wujku! I jest mi z tym źle, bo śnisz mi się często i kiedy budzę się, zawsze mam mokrą cipkę. Potem nie mogę zasnąć i robię sobie dobrze sama z myślą o tobie i twoim kutasie - powiedziała, usiłując przywołać uśmiech na twarzy.    
- Teraz będzie mi łatwiej, bo widziałam go i czułam nie tylko w wyobraźni - dodała pogodnie.  
- A możesz tu do mnie podejść i przytulić mnie, taką nagą i leciutko pogłaskać? - zapytała przyciszonym i niepewnym głosem.
- Kasiu, wiesz przecież, że nie mogę. W każdej chwili ktoś może tu wejść i co wtedy? Przecież jesteś małolatką, co z tego, że rozwiniętą i piękną dziewczyną. Koniecznie chcesz, żebyśmy oboje mieli nieprzyjemności? Jak mógłbym spojrzeć potem w oczy twojej mamie czy twojemu tacie? - Robertowi żal zrobiło się tego dziewczątka, która tak szczerze i bez żadnej pruderii związanej z jej wiekiem, rozmawiała z nim jak z bliskim przyjacielem, a nie jak ze znacznie starszym od siebie facetem.
- Jakbyś naprawdę czuł coś do mnie, tobyś zamknął drzwi i popieścił swoją Kasię. Przecież nie chcę, żebyś mnie przeleciał, ale troszeczkę przytulił, pogłaskał i popieścił. dotykając tu i ówdzie - to mówiąc, wypchnęła biodra do przodu i rozszerzając rękami srom, ukazywała mu bez skrępowania powaby swojego ciała.
- Kasiu, naprawdę nie mogę, więc nie kuś mnie i nie prowokuj więcej, bo chyba nie chcesz, abym zaczął cię unikać? - Roberta zszokowała wręcz determinacja małolaty, żeby go skusić swoim ponętnym, rozwiniętym ponad swój wiek ciałem.  
- A mogę w nocy przyjść do was i przytulić się do ciebie? Przecież możesz mocno spać i nie czuć mnie koło siebie albo udawać, że śpisz - nie odpuszczała, za wszelką cenę chciała być chociaż przez chwilę blisko niego, podpowiadając mu przy tym rozwiązanie.
- A co by było gdyby moja żona obudziła się i zobaczyła cię przy mnie? Jesteś mądrą dziewczyną i zdajesz sobie sprawę, że Victoria wie już teraz, ile masz lat i że nic ci nie obiecywałem? Czy sądzisz, że zgodzi się na to, abym siebie i ciebie narażał? - Robert dość jasno wyjaśnił i przedstawił sytuację oraz przeszkody w realizacji pomysłu swojej chrześniaczki.
- Spróbuję coś wymyślić wujku i będzie dobrze, przekonasz się - to mówiąc, Kasia dała mu buziaczka i ponownie weszła do kabiny, a Robert wrócił do salonu.
- Kazimierz właśnie wyjaśnił mi, że obyło się bez mojej pomocy i doprowadziłeś wszystko do porządku w działaniu urządzeń w basenie oraz ich sterowaniu - poinformował go na wstępie Rafał, kiedy wszedł do salonu.
- To nie było nic skomplikowanego, ale chłopak zrobił to z dużą znajomością rzeczy. Boję się tylko, że on mógł robić te obejścia pod napięciem, bo tego na pewno nie wiemy, a to mogło być groźne i niebezpieczne, bo przecież prąd i woda w połączeniu, w większości grożą narażeniem życia czy śmiercią - Robert nie ukrywał zagrożenia przy nie do końca przemyślanych, nieodpowiednich zabawach i  manipulacjach z urządzeniami elektrycznymi pod napięciem. Można było co prawda winić Julka za jego kolegów, ale chyba największym brakiem odpowiedzialności popisał się Kazimierz, jego ojciec, który zlekceważył swoje obowiązki rodzica i pozwolił młodzieży na zabawę bez właściwego nadzoru z jego strony.  
- Wiem, zawaliłem na całego, bo zapomniałem już, jak to jest być chłopakiem w wieku Julka - sumitował się Kazimierz, uświadomiwszy sobie, czym mogła skończyć się taka zabawa dla jej uczestników, ale również i dla niego, rodzica.  
- Wszystko na szczęście dobrze się skończyło, więc trzeba z tego wyciągnąć odpowiednie wnioski, ale stało się i nie ma co do tego wracać - Robert uznał, że mleko już się rozlało i nie ma potrzeby dalej tego roztrząsać, gdybając; co by było, gdyby…?  
          Posiedzieli jeszcze chwilę w salonie i porozmawiali na luźne tematy, ale Rafał, czując się odpowiedzialnym za firmę podczas nieobecności Roberta, w pewnej chwili podniósł się, zamierzając się pożegnać. To samo zrobiła Ania, bo obecnie to oni stanowili nieodłączny tandem w zarządzaniu firmą. Małgosia co prawda próbowała ich zatrzymać do obiadu, ale oboje nie mieli zamiaru jej ustąpić, tym bardziej, że wiedzieli, że Gosia w domu Roberta raczej nie gotuje i wszyscy korzystają z usług zaprzyjaźnionej restauracji w hotelu.  
          Naraz siedząca dotąd spokojnie Mihaela również podniosła się i obrzuciła niepewnym spojrzeniem Anię, Roberta i Rafała, sygnalizując wzrokiem, że chce coś powiedzieć. Usiedli więc, czekając, co powie. Victoria widząc, że Mihaela z wrażenia i nieśmiałości nie może wydobyć z siebie głosu, domyśliła się, o co chodzi.
- Aniu, Rafale i ty Robercie! Jak widzicie, Mihaelę zjadł stres, ale wiem, co chce, czy o co chce zapytać - powiedziała, zwracając się głównie do Ani i Rafała. Widząc ich pytające spojrzenia, kontynuowała.
- To jest to, o czym już rozmawialiśmy z Robertem; Mihaela podobnie jak ja chce podjąć studia w Krakowie, ale chce również czuć się do pewnego stopnia samodzielna. Chciałaby więc podjąć jakąś pracę w firmie i pewnie chciała zapytać was, czy jest to możliwe? - Victoria przedstawiła sprawę w imieniu Mihaeli, domyślając się, dlaczego jest to teraz dla niej ważne.      
- A kiedy chciałabyś podjąć tę pracę? - zapytał rzeczowo Rafał, zwracając się wprost do Mihaeli, ale ta zmieszana pod jego spojrzeniem, spuściła wzrok w dół, nadal milcząc.
- Pewnie nie miałaby nic przeciw temu, żeby od zaraz, prawda Mihaelo? - Victoria widząc jej zmieszanie, odpowiedziała za kuzynkę, zwracając się do niej bezpośrednio. Mihaela odpowiedziała jej jednak bezradnym spojrzeniem, ale pokiwała głową, że to potwierdza.  
- Mihaela podobnie jak ja ukończyła liceum i miała zamiar studiować, ale w Rumunii dostanie się na studia jest trochę trudniejsze niż w Polsce, a ponieważ dobrze zna język polski i angielski, więc teraz liczy trochę na mnie i Roberta aby podjąć starania o dostanie się na studia w Polsce, a konkretnie w Krakowie. Być może uda się, że obie wystartujemy na tej samej uczelni - Victoria przedstawiła, a właściwie ujawniła potencjalne zamiary Mihaeli, a może jej ukryte marzenia, pogłębione teraz zafascynowaniem Rafałem.
- Rafale, może najwyższy czas, abyś i ty miał osobistą asystentkę, więc jeżeli Robert to zaakceptuje, to Mihaela mogłaby zacząć pracę od zaraz ze mną, a po jakim takim ogarnięciu tematu, zostać twoją asystentką - Ania zorientowała się, że Rafał pod wpływem Mihaeli zaczął burzyć ochronny mur wokół siebie, po tym, co spotkało go ze strony siostry Roberta.  
- Ja nie tylko nie widzę przeszkód, ale wprost popieram twój pomysł Aniu - Robert podobnie jak Ania, zorientował się, że Rafał w jakiś tam sposób zainteresował się Mihaelą, a to oznaczało, że zaczynał dojrzewać do sytuacji, w której mógłby już akceptować w swoim otoczeniu kogoś bliskiego. Mihaela w jego odczuciu nadawała się do takiej roli, bo była nie tylko młodą, ładną dziewczyną, ale również inteligentną, racjonalnie myślącą i wrażliwą osobą po przejściach, nie wiele różniących się od przejść czy zawodu uczuciowego Rafała.
- Ostateczny wybór czy decyzję pozostawiam jednak Rafałowi. To on musi zdecydować, czy chce mieć asystentkę i czy Mihaela odpowiadać będzie jego kryteriom, jeżeli takowe miał zamiar czy już sformułował w swoim umyśle - dodał, nie chcąc narzucać przyjacielowi swojej woli czy sugerować coś, co mogło mu nie odpowiadać, tym bardziej, że Rafał był  przecież jego zastępcą i jednocześnie drugą osobą w firmie pod względem rangi i znaczenia.
- Doceniam Aniu i Robercie, że martwicie czy troszczycie się o mnie, tak jak prawdziwi przyjaciele, chociaż po prawdzie to nie potrzebuję niańki czy kogoś innego w tej formie. Ale być może, że macie rację, że przydałaby mi się osoba, która w jakiś tam sposób pomagałaby mi w ogarnianiu tych wszystkich spraw, którymi przyszło mi się zajmować. Wiem Aniu, że robisz co możesz, aby ogarniać to wszystko i pomagać mi, ile tylko możesz, ale i twoje możliwości są ograniczone. Wiem też, że liczyłaś na Victorię, stało się jednak inaczej, więc nie widzę przeszkód, aby rolę Victorii przejęła Mihaela. I to jak najszybciej, ale może najpierw spytajmy o to Mihaelę, czy chce podjąć się tej roli, bo mówiliśmy bardzo dużo o niej, nie pytając o zdanie jej samej czy w ogóle zechce podjąć to wyzwanie? - Rafał wyraził niejaką wdzięczność i podziękowanie tak Ani jak i Robertowi za troskę o niego i zwrócił się bezpośrednio do Mihaeli, czy zrozumiała to wszystko, co mówili i co o tym myśli.  
          Mihaela milczała przez chwilę, zmagając się sama ze sobą, ale w końcu przemogła się i obrzuciła ich wszystkich śmiałym spojrzeniem pewnej siebie osoby.
- Nie wiem do końca, czym miałabym się zajmować w waszej firmie, ale powiedziałeś Rafale, że miałabym robić mniej więcej to, do czego przymierzała się Victoria. Wiem, że Victoria jest bystrzejsza ode mnie i pewnie lepiej nadawałaby się do tej roli, ale jestem skłonna podjąć to wyzwanie i spróbować. Od czegoś trzeba zacząć, tym bardziej że to pani Ania wprowadzałaby mnie w to zagadnienie. Tak więc zgadzam się i w ramach próby będę przynajmniej starać się rozpoznać z czym mam się zmierzyć by zdołać ogarnąć problem, jak to wy mówicie. Dam radę, to dobrze, a jeżeli okaże się, że jest to poza moim zasięgiem, to trudno. Na pewno nie będę nikogo winić za to czy mieć do kogokolwiek pretensję, jeżeli nie podołam temu wyzwaniu - Mihaela patrząc im w oczy, wyraziła swoją opinię czy zdanie co do ewentualnej pracy oraz na temat swoich chęci czy możliwości.
- Co do mnie, to podoba mi się wypowiedź czy oświadczenie Mihaeli i uważam, że zasługuje na to, aby dać jej szansę spróbowania swoich sił w nowej, nieznanej dla siebie dziedzinie - skomentował wypowiedź Mihaeli Robert, patrząc na nią ciepłym, pogodnym spojrzeniem.  
- Też tak uważam! - potwierdziła krótko wypowiedź Roberta Ania.
- Ja też przychylam się do tego, co powiedziałaś Mihaelo, więc od jutra zaczynasz pracę w firmie. Aniu, czy  mogłabyś ją zgarniać rano samochodem, czy mam jej zorganizować transport? - Rafał zaakceptował deklarację Mihaeli i zwrócił się do Ani w sprawie transportu.
- Oczywiście! Mihaelo jutro o siódmej czterdzieści pięć podjadę po ciebie samochodem, więc bądź gotowa - Ania potwierdziła gotowość podwożenia Mihaeli do firmy.  
          Po omówieniu wszystkich tematów Ania z Rafałem pożegnali się serdecznie ze wszystkimi i opuścili dom Roberta. Rozpromieniona z radości Mihaela rzuciła się w objęcia Victorii, dziękując jej i Robertowi za życzliwość oraz załatwienie jej pracy w firmie.
- Mihaelo, powiedz, ale szczerze; tobie chodziło o pracę czy o możliwość widywania Rafała? - Victoria niejako żartobliwie, ale i w bezkompromisowy sposób zwróciła się do kuzynki o wyjawienie głównego powodu, dla którego chciała podjąć pracę w firmie Roberta.
- Koniecznie chcesz to wiedzieć? I po co ci ta wiedza? - odparła pogodnie pytaniem Mihaela.
- Bo chciałabym, aby pomiedzy tobą a Rafałem zawiązało się coś podobnego, jak pomiędzy mną i Robertem. Ale musisz okazać wiele cierpliwości i wrażliwości, bo uczucie zawodu i zniechęcenia do kobiet w Rafale jest jeszcze dość świeże - Victoria w sposób pogodny i ciepły wyjaśniła kuzynce, że jej zainteresowanie nią jest szczere i nieudawane, uświadamiając jej równocześnie, że może ponieść uczuciową porażkę, jeżeli nieumiejętnie podejdzie do osobistych kontaktów z Rafałem.
- Wiem o tym Victorio i zdaję sobie sprawę, że muszę przede wszystkim stać się dla Rafała kimś przydatnym zawodowo, jeżeli mam myśleć o jakimkolwiek zbliżeniu pomiędzy nami - Mihaela nie ukrywała, że podejmuje duże wyzwanie tak w sensie zawodowym jak i uczuciowym.
- Cieszę się, że wyjaśniliśmy tę sprawę, a co do spraw zawodowych, to myślę, że Ania pomoże ci w tym, bo wyczułam, że jest do ciebie pozytywnie nastawiona, mimo że jesteś Rumunką, tak jak ja. Nasze pierwsze spotkanie to było totalne tornado dla mojej psychiki, ale to szczera i wrażliwa kobieta. Lubi matkować takim jak my młodym dziewczynom, a znając pozytywne nastawienie do ciebie Roberta, a teraz Rafała, sądzę, że będziesz w dobrych rękach. Musisz się tylko bardziej na nią otworzyć, bo lubi szczerość i bycie sobą - Victoria przedstawiła Mihaeli w skrócie charakter Ani, podając sposób, w jaki może zdobyć zaufanie i sympatię osobistej asystentki Roberta.    
- Zdaję sobie sprawę Victorio, że łatwo nie będzie, ale uważam też, że jeżeli chodzi o mnie, to najwyższy czas zmierzyć się z czymś poważniejszym niż nauka w liceum. A co do Rafała, to uważam go za równie fajnego chłopaka, jak twojego Roberta i potraktowanego przez los czy życie, podobnie jak ja. Oboje zaufaliśmy osobom podobnego pokroju, myślących tylko o sobie, więc będziemy mieli co sobie opowiadać, o ile w ogóle zaistnieje taka sytuacja - oświadczyła Mihaela, a w jej głosie nie było już słychać niepewności czy bezradności.  
          To była już inna Mihaela, różniąca się od dziewczyny, którą dotychczas znali. Metamorfoza, jaką przeszła w ciągu kilku godzin, spowodowała, że wydawała się starsza, poważniejsza i pewna siebie dziewczyna, z jasno określonym celem czy sposobem na życie.
- Podoba mi się twój tok rozumowania Mihaelo i jasno określony sposób na życie. Mam nadzieję. że nie tylko ja poznałem się na tym i życzę ci podobnie jak Victoria, żeby wszystko ułożyło się pomiędzy tobą a Rafałem jak najlepiej, bo wydaje mi się, że zasługujecie na siebie nawzajem - podsumował jej wypowiedź Robert. Mihaela omal nie dygnęła mu jak mała dziewczynka w podziękowaniu za pochwałę, ale w ostatniej chwili zreflektowała się i zmieszana, skłoniła tylko głowę.  
          Nadeszła pora obiadu, więc całe towarzystwo zebrało się i udało do restauracji hotelowej, z której usług korzystali poprzednio Robert z Victorią i jej siostrami, a obecnie Małgosia z rodziną. Była dość wczesna pora, więc i restauracja była jeszcze dość pustawa.     Usiedli przy sąsiednich stolikach i.powstał mały problem, bo było ich w sumie dziewięcioro. Widząc to Victoria, pociągnęła za sobą Roberta i usiedli przy osobnym trzecim stoliku. Natychmiast skorzystała z tego, siedząca z rodzicami Kasia, przesiadając się szybko  do ich stolika i siadając z lewej strony Roberta, naprzeciw Victorii.  
          Niejako dla równowagi , jako czwarta przysiadła się do nich Olivia. siedząca razem z Mihaelą i Violettiną. Wyczuwając w Kasi potencjalną rywalkę w walce o uczucia Roberta, zmierzyła ją niezbyt miłym spojrzeniem. Trafiła jednak kosa na kamień.  
          Kaśka nie zamierzała odpuszczać, a uznając, że z racji wieloletniej znajomości i faktu, że jest chrzestną córką Roberta, ma do niego znacznie więcej praw niż Olivia, odpowiedziała jej spojrzeniem równie bezczelnym co wyzywającym, który miał oznaczać dla Olivii jedno; Uważaj! To jest mój teren i mój chrzestny ojciec, a ty możesz spadać na drzewo! Olivia chyba to zrozumiała, bo spuściła wzrok.  
          Kaśka mimo, że młodsza wiekiem była fizycznie bardziej rozwinięta i w razie dojścia do ręcznej argumentacji, Olivia po prostu nie miałaby żadnych szans. Wyczuwała ponadto, że Kaśka nie zawahałaby się ani na moment, gdyby pojawiła się możliwość sprania rywalki na kwaśne jabłko.  
          Robert, który przypadkowo zobaczył spojrzenie Olivii, rzucone przez nią w stonę Kasi, a następnie spuszczenie przez nią wzroku i posmutniałą minę, domyślił się, że między obiema dziewczynami doszło do wymiany określonych, wiele mówiących spojrzeń i Olivia poczuła się przegraną. Wcale go to nie zdziwiło po tym co, usłyszał rano od Kasi. Opuszczone przez Olivię miejsce przy stoliku, zajął natychmiast Julek, cichy wielbiciel czy już chłopak Violettiny. Wyszło na to, że Małgosia z Kazimierzem pozostali przy stoliku sami.
          Podeszła do nich kelnerka i przyjęła kolejno zamówienia od każdej grupy, zajmującej poszczególne stoliki. Po chwili wraz z drugą kelnerką przyniosły, zamówione przez gości przystawki i napoje. Potem podały zupę, a następnie drugie dania, zgodnie z preferencjami i zamówieniami poszczególnych konsumentów.  
          W trakcie regulowania należności, rodzina Małgosi została rozliczona w ramach wykupionego abonamentu. Pozostałe pięć posiłków zostało uregulowane kartą przez Roberta. Robert chciał przy tym spotkać się kurtuazyjnie z panią Zofią, menedżerką, ale otrzymał informację, że pani Zofia jest na urlopie.
          Po obiedzie planowano co prawda, że odbędą jakiś spacer, ale z uwagi na upał, zrezygnowano z tego pomysłu i wrócono do domowych pieleszy, zahaczając przy okazji o osiedlowy supermarket w celu uzupełnienia zapasów żywnościowych według preferencji  członków rodziny Małgosi oraz rodziny Victorii i Roberta. Panowie rzecz jasna preferowali głównie produkty składowe do szprycerów oraz piwo, panie produkty na kolację i śniadanie dla dziewięciu osób, z uwzględnieniem apetytu młodocianych głodomorów.      
          Po dokonanych zakupach, objuczeni plastikowymi siatkami, dotarli szczęśliwie do domu, w którym na szczęście ktoś domyślny włączył klimatyzator i temperatura wewnątrz zachęcała do poobiedniej sjesty. Przy żarze lejącym się z nieba i temperaturze wody powyżej 25 stopni, nie było zbyt wiele chętnych na kąpiel w basenie, ale Robert przedstawił im pomysł wymiany zbyt ciepłej wody z użyciem samej wody głębinowej, której temperatura nie przekraczała kilkunastu stopni.  
- Robercie, w jakim czasie nastąpiłoby odczuwalne obniżenie temperatury wody w basenie, gdybyś zaczął tę wodę wymieniać? - zapytała rzeczowo Roberta Małgosia.  
- Uwzględniając prawa fizyki, ilość wody w basenie i wydajność pompy głębinowej, sądzę że byłoby to około jednego stopnia na godzinę - odpowiedział Robert.
- To myśląc racjonalnie, niewarta skórka wyprawki, bo woda jest czysta i nie ma sensu bez wyraźnej potrzeby dokonywać wymiany wody, żeby ją schłodzić o dwa trzy stopnie, takie jest moje zdanie.  
Pamiętam jak byliśmy kilka lat temu nad Adriatykiem w Chorwacji i temperatura wody była chyba wyższa, ale nikomu nie przychodziło do głowy wlewanie do morza zimniejszej wody, aby ją schłodzić - Gosia chyba nie do końca świadomie, zakpiła w dość niewybredny sposób z Roberta, wywołując wybuch śmiechu wśród siedzących w salonie, w tym samego Roberta.  
Kiedy śmiech minął, Małgosia chyba zreflektowała się, że popełniła małe faux-pas wobec osoby, z której uprzejmości korzystała wraz z rodziną i zamilkła, pąsowiejąc na twarzy.
- Nie przejmuj się Małgosiu, bo sam ci się podłożyłem - uspokoił ją Robert, widząc jej zmieszanie, śmiejąc się przy tym sam z siebie.  
          Nie mniej jednak młodsza część obu rodzin  wyraziła chęć pobaraszkowania  czy powygłupiania się w wodzie.
- Szwagierku! A czy my moglibyśmy trochę pobawić się w basenie? Dla nas taka woda jest jak najbardziej odpowiednia - Oliwia po naradzie z Julkiem i Violettiną zwróciła się wprost do Roberta z prośbą o skorzystanie z basenu i jego urządzeń. Uprzedziła prawdopodobnie w ten sposób Kaśkę, która bacznie im się przysłuchiwała. Używając przy tym określenia 'szwagierku', zasygnalizowała rywalce, że jest dla Roberta osobą spowinowaconą faktycznie, a nie tylko nominalnie czy zwyczajowo.  
- Ty zostań Robercie! Ja pójdę z Julkiem i przypilnuję, żeby wszystko było w porządku - Kazimierz za wszelką cenę chciał się zrehabilitować za poprzednią wpadkę i poprawić swoje notowania jako odpowiedzialnego rodzica.
- Oczywiście! Nie mam nic przeciwko temu! To ty jesteś teraz gospodarzem tego obiektu, a ja skromnym gościem, korzystającym z waszej uprzejmości - Robert w kurtuazyjny sposób dał do zrozumienia Kazimierzowi, że ma do niego pełne zaufanie i czuje się jego gościem.  
          Czas płynie szybko, więc młodzież poszalała trochę w basenie, a starsza cześć spędziła czas do kolacji na luźnych pogaduszkach przy szprycerach czy schłodzonym piwie. Potem w trakcie kolacji wymieniono poglądy na temat minionego dnia oraz podbudowania Mihaeli, którą czekał pierwszy dzień pracy w firmie.  
          Robert miał okazję przekonać się jak sprytną i konsekwentną osóbką jest najmłodsza w ich towarzystwie Kasia, która na krok nie opuszczała Victorii, próbując ją na swój sposób usposobić ją do siebie przychylnie. Victoria zorientowała się, że wszystkie zabiegi Kasi mają na celu uzyskanie jej jakiegoś przyzwolenia związanego z osobą Roberta, dlatego podjęła z małolatkę jej grę, udając naiwną i niezbyt zorientowaną w temacie osobę.           
          Kiedy Kasia zaproponowała jej wspólną kąpiel w wannie z włączonym jacuzzi, zgodziła się, uprzedzając przy tym Roberta, że w dniu dzisiejszym zwalnia go z małżeńskich obowiązków, typu; mycie pleców czy pieszczotliwy masaż, bo wyręczy go w tym Kasia. Kaśka wychodziła więc wręcz z siebie, żeby Victoria była z niej zadowolona. Myła więc ją, masowała, pieściła, uważając bardzo aby nie przekroczyć, zakreślonej przez Victorię, granicy.  
          Podnieciła przy tym Victorię, pieszcząc tylko jej piersi i erogenne strefy w rejonie szyi, barków czy okolice uszu, nosa czy oczu. Kilkakrotnie zahaczyła wargami o jej usta, ale widząc, że Victoria zaciska usta nie pozwalając na nic więcej, odpuściła. Kiedy zakończyły kąpiel, Kasia natychmiast sięgnęła po ręcznik, wycierając Victorię, jak zawodowa gejsza, pieszczotliwie i z uczuciem, intuicyjnie wyczuwając, jak i kiedy sprawić jej przyjemność.
- Kasiu, możesz powiedzieć, czego oczekujesz ode mnie w zamian za swoje starania - Victoria przyjmując z uśmiechem starania Kasi, postanowiła zagrać z małolatką w otwarte karty.
- Nie wyrzucisz mnie, jeżeli to powiem? - chciała się upewnić, że Victoria jakoś przełknie jej życzenie.  
- Możesz mówić, wiesz, że cię lubię i na pewno ani cię nie wyrzucę, ani nie mam zamiaru gniewać się na ciebie - zapewniła Kasię. Naprawdę polubiła małolatkę, teraz już nie tylko ze względu na to, że jest córką Małgosi, ale za jej inteligencję, spryt, determinację i pewność siebie.  
- A pozwolisz mi spać razem z wami? Naprawdę będę grzeczna. Chcę przytulić się do ciebie i do wujka Roberta. Pewnie, że chciałabym, żeby mnie dotknął i popieścił; piersi, cipkę, ale wiem, że on się na to nie zgodzi. Chyba że we śnie. Sama bym się podotykała jego ręką, ale tak żeby go nie obudzić. To moje największe marzenie. Nieraz budzę się zlana potem i mokrą cipką, a sny mam takie, że lepiej nie mówić - powiedziała, próbując się uśmiechnąć. …cdn…

7 062 czyt.
100%365
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 4630 słów i 25678 znaków

Komentarze (5)

 
  • PoProstuJa

    PoProstuJa Przedwczoraj o 17:32 ip:188146103

    Mnie najbardziej ciekawi reakcja Olivii na koniec wakacji i powrót do Tinca

  • emeryt

    emeryt 4 dni temu ip:8969123

    @franek42, wybacz że jeszcze raz komentuję ten odcinek, lecz chciałbym podzielić się z Tobą pewną refleksją. Pomimo że już dosyć długo jestem emerytem, to nadal pracuję głównie po to aby mieć większy kontakt z innymi ludżmi. Rozmawiam też z innymi, lecz możesz mi wierzyć lub nie, ale na temat sexu mają minimalne pojęcie, zwłaszcza potrzeb i oczekiwań partnerek. A Ty to wplatałeś w wątki swoich opowiadań. Być może do niektórych to dotrze i to dzięki Tobie. Dlatego też sądzę że warto w tym stylu pisać dalej, aby choć niektórym zmienił się sposób myślenia. Jeszcze raz pozdrawiam.

  • TojaPysiorka96

    TojaPysiorka96 6 dni temu

    Super super super , podoba mi się ta Kasia hihihi nie mogę się doczekać co będzie dalej z tym wątkiem . Było y fajnie jakby się ciekawie rozwinął , zarówno z Victoria w wannie ( mogły się posunąć dalej ale to też potęguje emocje ) , z Robertem i Victoria w nocy a może w jakiejś szarpaninie z Olivia hihi pójdą na całość i......tak czy owak czekam z niecierpliwością i tradycyjnie dodam : dziękuję i pisz pisz pisz

  • Nalklyr

    Nalklyr 6 dni temu ip:83851

    @franek42 Gościu skąd ty umiesz pisać takie dobre opowiadania. Obecnie jestem na 21 części opowiadania ,,Mogło i tak być'' i zarąbiście się to czyta. Kiedy kolejna część? A tak ogólnie masz jakiś discord, bo chętnie bym się z Tobą skomunikował odnośnie tych opowiadań?

  • emeryt

    emeryt 6 dni temu ip:8969123

    @franek42, czy już troszeczkę odpocząłeś od tych erotyków że powracasz do nich? A może spojrzałeś na ilość czytelników obydwu opowiadań? Ja ze swojej strony sądzę że te twoje trzy powieści mają czytelników w bardzo szerokim spektrum wiekowym, co daje tak dużą liczbę czytających. Natomiast odcinki dotychczasowe opowiadania TAMARA trochę nawiązują do książek typu HARLEKIN, a więc i muszą mieć określony rodzaj czytelników i z tej racji dużo mniejszą ich ilość. Jednak eros rządzi światem, więc się nie dziw. Na razie pozdrawiam Ciebie gorąco, życząc Tobie dużo zdrowia i w dalszym ciągu wspaniałej weny.