Olivia, Victoria II - cz. XXXIV

Robert patrząc na swoją młodziutką szwagierkę, doznawał mieszanych uczuć. Podniecała go i jednocześnie rozczulała. Teraz wprost wychodziła z siebie, jakby chciała okazać mu swoją wdzięczność za to, że chciał się z nią kochać, aby jej pomóc i nie tylko.  
          Sama myśl, że odbywa seks z Robertem i to za zgodą siostry, spowodowała, że lekki, tępy ból w dole brzucha prawie zanikł. To z kolei sprawiło, że jej podniecenie bardzo szybko osiągnęło apogeum.  
          Kiedy poczuła jego kutasa głęboko w sobie, a jego dłonie na swoich drobnych piersiach, po kilku energicznych przysiadach i sapnięciach czy stęknięciach, wrzasnęła, oznajmiając Robertowi, że szczytuje i opadła na jego ciało, głęboko oddychając.  
          Przez chwilę z czułością gładził jej plecy, odczuwając również nie małą przyjemność i satysfakcję, że tak szybko zadowolił to młode, oddane mu dziewczątko.  
          A Oliwia bardzo szybko pozbierała się i wsparła na rękach, patrząc mu w oczy z miłością i oddaniem. Potem pochyliła się i słodkim buziakiem podziękowała mu za doznania.
- To teraz masz odpowiedź szwagierku, jak na ciebie reaguje moje ciało i ja. Czuję się wręcz  wspaniale i nic mnie już nie boli. Ale teraz chciałabym, abyś i ty miał coś z tego. Powiedz mi więc, w jaki sposób mam ci się odwdzięczyć i zadowolić? Mam ujeżdżać cię dalej, czy chcesz zmienić swoją pozycję i sposób zabawy? - zwróciła się do Roberta, odprężona, wyluzowana i szczęśliwa.
- Jeżeli sprawia ci frajdę taka jazda, to nie widzę przeszkód, abyś robiła to dalej. Przynajmniej nie mam uczucia, że sprawiam ci ból - odparł Robert.  
- Tylko teraz nie wstrzymuj się Robercie i opróżnij swoje zbiorniczki we mnie. Chciałabym to poczuć i zobaczyć twoje zadowolenie - poprosiła, uśmiechając się słodko do Roberta.  
          Ponownie wsparła się na rękach i powolnymi ruchami zaczęła pracować tyłkiem i biodrami, aby przywrócić tkwiący w niej nadal, ale nieco zwiędniały już sprzęt do pełnej gotowości, produkując przy tym znaczną ilość własnych soków.  
          Jej starania przyniosły zamierzony skutek, bo uwięziony w jej ciasnej cipce kutas Roberta, dość szybko odzyskał swoją zwykłą formę. Kiedy poczuła, że ponownie wypełnia ją i rozpycha jej dziewczęcą cipkę, rozpoczęła brutalną jazdę na całego.  
          Musiało jej to na pewno sprawiać lekki ból, ale uznała widocznie takie ostre szorowanie swojej cipki za większą przyjemność niż lekkie cierpienie z powodu bólu. Roberta takie zachowanie czy postępowanie Olivii dawno już przestało dziwić.  
          Nie była przecież jego pierwszą partnerką z takim nieco masochistycznym podejściem czy zachowaniem w trakcie zbliżenia erotycznego.
- Olivio! Nie musisz przecież zadawać sobie bólu, tym bardziej że nigdzie nam nie spieszy się - zwrócił uwagę swojej młodziutkiej szwagierce, czując jak brutalnie traktuje swoją cipkę.
- A ty nie myśl o mojej cipce, tylko o tym, że masz się spuścić we mnie. Chcę to poczuć! - fuknęła na niego, dalej intensywnie pracując tyłkiem i biodrami.
          Nabijała się przy tym, co rusz to pod innym kątem na jego kutasa, skupiona na tym, aby nie tylko siebie, ale i Roberta doprowadzić do szczytowania. Nawet nie prosiła go o miętolenie jej drobnych cycuszków. W końcu jej działanie przyniosło odpowiednie rezultaty.
          Oboje prawie równocześnie doszli do finału. Robert napominany, aby opróżnił w końcu swoje zbiorniczki, rozluźnił się i plunął nasieniem w ciasną cipkę Olivii. Poczuła to i prawie natychmiast zareagowała. Zajęczała mocniej i westchnęła z ulgą, opadając na ciało Roberta, po czym znieruchomiała, przeżywając mocny orgazm.  
          Pozbierała się dość szybko i patrząc w oczy Robertowi, opromieniła swoją uroczą buzię zniewalającym uśmiechem.  
- I co? Zadowolony? Bo ja więcej niż bardzo, a czuję się tak lekko, jakby mi skrzydła urosły.
          Robert słysząc słowa Olivii, nie ukrywał, że go zadziwiła swoją dojrzałą wypowiedzią, wprowadzając niemal w zakłopotanie.
- Mam nadzieję, że teraz nie odczuwając bólu, nie zaczniesz machać tymi skrzydłami i fruwać - skwitował żartobliwie jej słowa.
- No, nie wiem! Rozpiera mnie radość, że nadal mnie lubisz i dałeś mi tego dowód. A kiedy przyjdzie odpowiedni czas, mnie też dasz dziecko szwagierku, tak jak Victorii.
          Olivia powiedziała to z taką pewnością w głosie, jakby to było tak samo oczywiste, jak to że po nocy nastaje dzień.  
          Słysząc jej słowa, Robert spoważniał. Przekonał się już, że mimo młodego wieku, Olivia była dość stała i konsekwentna w swoim zachowaniu czy postępowaniach tak wobec niego, jak i pozostałych członków swojej rodziny .  
          Kto wie, co w przyszłości ulęgnie się w tej młodej główce? - pomyślał bez  negatywnych skojarzeń, emocji czy potępienia w odniesieniu do Olivii.
- Domyślam się, o czym pomyślałeś szwagierku. Uznałeś pewnie moje słowa za nierealne, bzdurne marzenia i bajdurzenie nieopierzonej nastolatki? Wiem, że nie powiesz mi tego wprost, bo za bardzo mnie lubisz i nie leży w twojej naturze ranienie słowem czy pozbawianie marzeń kogoś, kto w taki czy inny sposób jest ci bliski. Ale ja wiem swoje i przyszłość pokaże czyje będzie na wierzchu - Olivia w pogodnym nastroju uzmysłowiła Robertowi, że potrafi trafnie dedukować czy odczytywać jego myśli na podstawie obserwacji jego fizjonomii czy mimiki twarzy.
          Robert nie potrafił więc ukryć zaskoczenia czy zmieszania na skutek dość trafnej, wyrażonej przez Olivię uwagi, wywołując uśmiech na jej twarzy.  
- Widzę po twojej minie, że trafiłam, tak? Ale nie będę cię dalej dręczyła, bo też za bardzo cię lubię, tym bardziej, że na to że jestem ci bliska, dajesz mi tego dowód na każdym kroku.                    Słowa młodziutkiej szwagierki utwierdziły tylko Roberta w przekonaniu, że czeka go być może w przyszłości nie lada przeprawa z Oliwią, kiedy stanie się dorosłą, pełnoletnią osobą i będzie konsekwentnie dążyć do wyrażania swoich uczuć, poglądów na życie czy realizacji swoich marzeń i zamierzeń związanych z jego osobą.  
          W międzyczasie jego kutas zwinął się z ciasnej norki Olivii i Robert poczuł, że w ślad za nim, wypływa z jej cipki jego nasienie. Sięgnął więc po przygotowany przez Oliwię ręcznik i kiedy uniosła lekko tyłek, wytarł swoje ciało i podłożył go pod jej krocze.    
- To teraz kiedy już przestałaś odczuwać ból, idziemy do łazienki przepłukać nasze ciała i dołączamy do pozostałych. Nie wiem, czy pamiętasz, ale czeka nas jeszcze impreza - oznajmił uskrzydlonej szwagierce.
- Wiem szwagierku, ale tak mi jest teraz dobrze, że najchętniej zostałabym z tobą tutaj na dłużej i to z tym twoim kolegą w mojej cipce.
          Wbrew temu co mówił wcześniej, Robert też pomyślał o tym samym. Po prostu poczuł się, jakby nagle uszło z niego powietrze i chętnie by się teraz zdrzemnął, przytulając się do Olivii. Kurde! Chyba się starzeję! - pomyślał. Widząc baczne spojrzenie Olivii, której nie uszło uwagi jego zawahanie, poderwał się z posłania.
- Niepotrzebnie wyskoczyłeś z tą imprezą szwagierku. Widzę, że i ty chętnie poleżałbyś teraz  tutaj ze mną i odpoczął w moich objęciach - odezwała się z uśmiechem Olivia, jakby czytała w jego myślach.
- No cóż, klamka już zapadła! Przecież nie będę teraz odwoływał przygotowań, bo co powiem wszystkim? że odechciało mi się zabawy po seksie z tobą? - odezwał się żartobliwie do szwagierki, a właściwie to do swojej pupilki.
- Ja nie miałabym nic przeciw temu, ale myślę, że tak Victoria, jak i reszta towarzystwa miałaby nielada uciechę na wieść, że twoja pomoc w moich dolegliwościach tak cię wyczerpała, że straciłeś ochotę do dalszej zabawy i pomyślałeś nawet o małej drzemce.
          Tego było już za wiele nawet dla Roberta. Olivia zaskoczyła go zupełnie. Tak jakby nawiązała telepatyczną więź z jego mózgiem i bezbłędnie czytała w jego myślach.  
- Nie wiem Olivio, jak to robisz, ale zaczynam się bać. Do tej pory myślałem, że tylko w twoich ślepkach pojawiają się czasem małe diabliki, ale teraz zaczynam mieć wątpliwości czy aby na pewno jesteś z tej ziemi.
          Teraz Olivia wydawała się zaskoczona jego słowami. Nie do końca zrozumiała, co szwagier miał na myśli, więc patrzyła na niego, jakby oczekiwała wyjaśnień z jego strony.  
- Dobrze już! Wszystko jest w porządku Olivio i mówiąc to, nie miałem nic złego na myśli - wyjaśnił w skrócie i skierował się do łazienki, a Olivia za nim.  
          Weszli do wanny i opłukali swoje ciała. Widok nagiej Olivii ponownie pobudził do życia kutasa Roberta, więc aby nie kusić losu, szybko wytarł się ręcznikiem i wyszedł z wanny, udając, że nie widzi zawiedzionej miny Olivii.                            - Wiesz szwagierku, wydaje mi się, że twój kolega jest mądrzejszy od ciebie - wypaliła nieco rozżalona Olivia, widząc pośpiech Roberta, aby jak najszybciej czmychnąć z łazienki.  
- Myśl i mów, co chcesz! Nie rusza mnie już to. Stajesz się coraz bardziej niewyżytą nimfomanką i pewnie najchętniej uwięziłabyś mojego kutasa w swojej cipce na stałe.  
          Robert dostroił się do Olivii i z uśmiechem odgryzł się za jej słowa. Widząc jego uśmiech, uznała, że nie złości się i nie gniewa się na nią, tym bardziej, że nie do końca zrozumiała, co miał na myśli.  
- Dobrze, już dobrze! Ja też nie miałam nic złego na myśli, a że przez chwilę chciałam ulżyć twojemu kutasowi, to chyba nic złego?  
          Dokończyli wycieranie i założyli na siebie ciuchy, po czym zeszli na dół.  
- Ty może idź do kuchni, a ja podejdę do Juliana - odezwał się Robert.
- Idę z tobą! Myślę, że dadzą sobie radę beze mnie. Zawsze mogę powiedzieć, że znowu czuję się niespecjalnie dobrze - Olivia nie ukrywała, że nie pali się specjalnie do roboty i woli towarzyszyć jemu niż pomagać w przygotowaniach potraw na grilla w kuchni.
          Robert nie miał zamiaru tego komentować, bo niby co miał powiedzieć Olivii?  
Krytykować jej zachowanie? Przywoływać do porządku? Przecież nawet nie dziwił się temu, że zachowuje się jak typowa nastolatka.  
          Podeszli więc do Julka, który sterując urządzeniami, serwował swoim koleżankom czy kolegom kolejne porcje zabawy w basenie. Robert zorientował się, że grono osób przebywających w basenie nieco powiększyło się, a całe towarzystwo nieźle się bawi.
- Miałeś Julianie poinformować mamę o ilości osób, bo dalej nie wie, ile porcji szaszłyków czy kiełbasek na grilla ma przygotować? - zwrócił się Robert do Julka.  
- Miałem wujku, ale dałem im trochę czasu na podjęcie decyzji i jeszcze z dziesięć minut muszę poczekać, bo niektórzy nie dodzwonili się jeszcze do rodziców - odparł bez wahania Julek.
- Dobrze zrobiłeś, ale nie przedłużaj tego dalej, bo twoja mama będzie miała pretensję do mnie, o ile już jej nie ma, bo przecież jej słowa, że zachciało mi się balowania przed wyjazdem, wyraźnie o tym świadczą - skomentował Robert jego słowa.
- Wujku, a po grilowaniu moglibyśmy skorzystać z sauny? Parę osób, w tym i ja, miałoby na to ochotę, o ile oczywiście wyrazisz na to zgodę? - Julek kuł żelazo, póki gorące, chcąc wykorzystać swoją szansę do końca.
- A dlaczego mnie o to pytasz? Przecież my też jesteśmy w tej chwili gośćmi twoich rodziców i to oni muszą się na to zgodzić. Ktoś musi czuwać nad waszym bezpieczeństwem, a opiekę nad domem, jego otoczeniem i urządzeniami sprawują twoi rodzice.
          Robert wyczuł, że Julek wykorzystując jego dobrego nastrój i humor, chce iść na całość i zaszpanować swojemu towarzystwu wszystkimi możliwościami czy atrakcjami, związanymi z pobytem na terenie posesji Roberta.  
- Wujku, sam wiesz, że tak tata jak i mama nie mają bladego pojęcia o saunie oraz o warunkach uruchamiania czy przebywania w niej. Nie przypominam też sobie, żebyśmy wspólnie całą rodziną byli kiedyś w podobnej saunie w aquaparku czy krakowskich termach, dlatego nie dziwię się, że tata nawet nie próbował  wspominać o uruchamianiu tej sauny. Przypuszczam więc, że jeżeli ty tego nie zrobisz, to ani mama ani tata w życiu nie zgodzą się na uruchomienie tej sauny.
          Julian jednoznacznie dał Robertowi do zrozumienia, że w jego głowie nawet myśl nie powstała, aby prosić rodziców o pozwolenie na uruchomienie sauny.  
- A ty Julianie jak to sobie wyobrażasz? Przecież wiesz, że sauna związana jest z nagością? Dlatego do publicznych saun nie jest wpuszczana młodzież poniżej osiemnastu lat. A tak ty, jak i twoje towarzystwo jesteście niepełnoletni, więc nie chcesz chyba, żebym wyrabiał jako deprawator młodzieży i zgodził się na uruchomienie sauny dla twojego towarzystwa bez zgody rodziców? Przecież niektórzy rodzice mogliby mnie odsądzić od czci i wiary, posądzając o różne rzeczy. I nie tylko mnie, bo twoich rodziców także. Chcesz tego?
          Robert nie pozostawił Julkowi cienia złudzeń, że mógłby ot, tak sobie,  uruchomić saunę dla jego młodocianych koleżanek i kolegów, bez obecności ich rodziców.
- Szwagierku, ale przecież koleżanki i koledzy Juliana nie muszą obnosić się ze swoją nagością i mogą okręcić się ręcznikiem, podobnie jak my wszyscy. Tak jak zrobiły to moje młodsze siostry i męska część gości przed waszym ślubem. I wszystko będzie OK.
          Olivia widząc, jak Julek zmarkotniał po słowach Roberta, podsunęła im natychmiast rozwiązanie satysfakcjonujące wszystkich i nie narażające przy tym na szwank opinii o Robercie czy o rodzicach Juliana w oczach opiekunów jego koleżanek czy kolegów.  
- Faktycznie! Masz rację! Jest to jakieś rozwiązanie. Nie wiem tylko, czy w domu znajdzie się odpowiednia ilość ręczników kąpielowych. Ale jest jeszcze trochę czasu, aby podjechać do sklepu i dokupić ręczników. No i oczywiście przekonać twoje młodzieżowe towarzystwo, żeby się nimi okryli przed wejściem do sauny oraz powstrzymali się od młodzieńczych wygłupów czy innych ekstremalnych zachowań, zwłaszcza wobec towarzyszących im dziewczyn. Ale o tym pomówimy później, już bezpośrednio przed wejściem do sauny.  
          Robert uśmiechnął się, widząc, jak buzia Juliana rozjaśniła się po jego słowach.
- Czyli mogę powiedzieć im, że ją uruchomisz i będziemy mogli skorzystać z sauny?  
          Julek po wypowiedzi Roberta prawie natychmiast odzyskał humor i odpowiedni do swojego wieku nastrój. Robert oddalając się od niego wraz z Oliwią, usłyszał jak wesołym głosem informuje swoje towarzystwo w basenie, że wujek obiecał uruchomić dla nich saunę.
          A Robert zgodnie z obietnicą zamierzał udać się po ręczniki, ale najpierw chciał sprawdzić, jaka ich ilość będzie potrzebna. Weszli więc z Oliwią do kuchni i Robert oznajmił tak Małgosi, jak i Victorii, że zgodził się uruchomić saunę dla młodzieżowego towarzystwa Juliana, ale przedtem musi sprawdzić jaka ilość ręczników kąpielowych jest w domu.
- OK.! To może być nawet dobre zakończenie imprezy. Ale co z tą młodzieżą, przecież to niepełnoletnie nastolatki? Nie boisz się, że ich rodzice mogą mieć zarzuty czy pretensje do ciebie, a może i do nas, że psujemy czy demoralizujemy ich dzieci?
          Małgosia doceniła dobrą wolę i przyjacielski gest Roberta wobec jej syna, ale zdawała sobie sprawę, że może to odbić się negatywnie na opinii Roberta w oczach rodziców młodych ludzi, zaproszonych do posiadłości przez Juliana.
- Dlatego między innymi potrzebuję dla każdego potencjalnego saunowicza co najmniej dwóch dużych ręczników kąpielowych,. Jeden z nich będzie służył do zakrycia nagości ich ciał, a drugi jako podkład i izolacja od drewnianych siedzisk.
          Robert w dużym uproszczeniu starał się wyjaśnić i uzasadnić tak Małgosi, jak i Victorii swoją decyzję.  
- Sądzisz, że wszystkie nastolatki potulnie zastosują się do twoich zasad i zaleceń? Przecież chłopakom, a może i niektórym dziewczynom chodzi głównie o to, aby zobaczyć więcej nagiego ciała i to, co skrywają staniki czy majtki. Po to im kąpiel w saunie. Ja co do tego nie mam złudzeń, ale nie zamierzam też ich za to potępiać. Sami byliśmy młodzi i dobrze wiemy w czym rzecz.  
          Małgosia w dalszym ciągu była sceptyczna, ale gdzieś tam głęboko błysnęła w niej myśl, że być może nadarzy się okazja na zbliżenie się do Roberta. A wtedy, kto wie?
- Wtedy wkroczę zdecydowanie i wyproszę takiego delikwenta z sauny - powiedział Robert pogodnym, prawie wesołym głosem, co oznaczało, że nawet o tym nie myśli.  
- No właśnie! Już to widzę, jak to robisz! Pewnie nawet o tym nie pomyślałeś? Zresztą o czym my tu mówimy? Kto będzie się wstydził, to pewnie nie pójdzie do sauny, a ci co pójdą, pewnie nie będą się zakrywać i tego się trzymajmy. Obiecałeś im, więc słowa trzeba dotrzymać. Powiesz im o ręcznikach i zasadach saunowania, a oni i tak zrobią, jak będą uważać - podsumowała Małgosia ich rozmowę w temacie sauny.  
- Też tak uważam! Julek dobrze wiedział, jak cię podejść, więc teraz nie ma co gdybać. Ja też pójdę do sauny i wcale nie mam zamiaru okrywać się ręcznikiem. Niech się wstydzi, ten co widzi. A tobie Olivio przeszedł ten ból?
          Victoria podobnie jak Małgosia wyraziła swój pogląd, popierając zdanie Małgosi, pytając przy okazji Oliwię o terapię związaną z bólami menstruacyjnymi.            
- Całkowicie nie przeszedł, ale zelżał znacznie - odpowiedziała Olivia, krzywiąc się lekko.  
- Czyli dalej chcesz towarzyszyć Robertowi, tak? - zapytała z uśmiechem Victoria.
- Dobrze już, dobrze! Nie było pytania! Idźcie i policzcie te ręczniki - powiedziała Victoria, widząc żałosną minę siostry.  
- A ja mogłabym iść z nimi? - wyskoczyła z prośbą Kasia, upatrując szansę na zgodę w dobrym nastroju tak mamy, jak i Victorii.
- A idźcie sobie! Damy sobie już radę bez was! Prawda Gosiu? - odburknęła pogodnie Victoria. Małgosia też uśmiechnęła się, kiwając głową na zgodę.
          Kasia omal nie podskoczyła do góry z radości jak sarenka, dołączając do Roberta i Olivii. Wyszli na piętro i Robert przypomniał sobie, że w którymś z pokoi na drugim piętrze był podręczny magazyn, gdzie jego była partnerka gromadziła tego typu rzeczy jak pościel i ręczniki, aby nie trzymać ich za dużo w pokojach użytkowanych.  
          Wyszli więc na drugie piętro i dziewczyny po raz pierwszy zobaczyły kolejne pokoje i nieużywane pomieszczenia; typu łazienka, garderoba, które w każdej chwili można było doposażyć i użytkować normalnie, podobnie jak pomieszczenia na pierwszym piętrze.
- Szwagierku, możesz mi powiedzieć, po co ci był potrzebny taki duży dom? - zapytała Olivia, zaintrygowana tak dużą ilością nieużywanych pokoi i pomieszczeń pomocniczych.
- Co ci mam odpowiedzieć Olivio? Moja zmarła żona miała bardzo liczną rodzinę, z którą była bardzo zżyta i to pod jej kątem był budowany ten dom, jak i wszystkie urządzenia zewnętrzne. W okresie świąt czy wakacyjnych rodzinnych zjazdów w tym domu przebywało ponad dwadzieścia osób i te dodatkowe pokoje czy pomieszczenia miały stanowić rozwojową bazę dla rozrastającej się rodziny. Wszystko skończyło się z chwilą śmierci żony i córeczki. Rodzina zmarłej żony praktycznie zerwała ze mną kontakty, bo było to dla nich zbyt świeże i niesamowicie traumatyczne przeżycie. I to wszystko, co mogę ci powiedzieć w tym temacie.
          Obie towarzyszące mu dziewczyny zauważyły, że pytanie Olivii i jego odpowiedź wywołała w Robercie przygnębiające wrażenie oraz przykre wspomnienia.  
- Przepraszam szwagierku! Głupio to wyszło! Nie chciałam budzić w tobie przykrych wspomnień, a jednak je wywołałam.            
- Nic się nie stało! Skąd mogłaś wiedzieć, że niewinnym w istocie pytaniem, przywołasz przykre wspomnienia. Staram się nie myśleć o tym, a jednak to we mnie gdzieś tam siedzi.
- Szwagierku, to może załatwimy to tak, jak z moimi bólami? Przelecisz nas i poprawisz nastrój tak sobie, jak i nam - Olivia momentalnie zwietrzyła okazję do ponownego zbliżenia.  
Robert słysząc jej słowa, omal nie roześmiał się, a jego twarz chcąc nie chcąc, wypogodziła się. Mimowolnie Olivia znalazła sposób, aby zneutralizować jego wspomnienia.
- Jesteś niesamowita. Bzykałabyś się na okrągło. Zapominasz tylko, że jest z nami Kasia, która może mieć na ten temat inne zdanie od ciebie.
          Robert próbując zachować powagę, zwrócił delikatnie uwagę Olivii, że mówiąc o bzykaniu, rozporządza nie tylko swoim ciałem i ochotą, nie bacząc, że towarzysząca im Kasia, może mieć inne zapatrywania, co do sposobu rozładowania wewnętrznego napięcia czy uczestnictwa w erotycznej zabawie.  
- Coo…? Ja miałabym nie mieć ochoty, żebyś zanurzył kutasa w mojej cipce? W pełni popieram zdanie Olivii, że sex jest najlepszym lekarstwem na wszelkiego rodzaju chandry czy na poprawienie humoru. I mam nadzieję, że tę poprawę nastroju rozpoczniesz ode mnie.
          Kaśka niemal oburzyła się na Roberta, że śmiał pomyśleć czy przypuszczać, że mogłaby nie chcieć kochać się z nim. Mam przerąbane! - pomyślał Robert, słysząc jej słowa.
I do tego sam dobrowolnie skazuje swojego kutasa na harówkę, wybierając się w podróż kamperem z trzema napalonymi nastolatkami, gdzie jedna z nich jest jego żoną.      
          Chociaż co do podróży w towarzystwie trzech młodych dziewczyn i prawie pewnej, potencjalnej harówki erotycznej, mógł o tym różnie myśleć czy oceniać.  
Samo to, że chcą jechać z nim, facetem o wiele starszym od nich i to w towarzystwie jego młodej żony, mówiło samo za siebie.      
          Robert mógł czuć się w jakiś sposób wyróżniony czy doceniony, ale ta podróż była zagadką, tak dla niego, jak i dla obu nastolatek. Nie mogły przecież liczyć na to, że będą mogły podrywać czy uwodzić Roberta na oczach Victorii i ona im na to pozwoli, przymykając oko, tak jak dotychczas..  
          O ile Oliwię jako swoją siostrę mogłaby jeszcze jakoś tam tolerować, to Kasi raczej już nie.  
Do tego towarzystwo i podróż Olivii na Węgry do rodziny było rzeczą samo przez się naturalną, natomiast wyjazd i podróż Kasi miała charakter typowo rekreacyjny czy rozrywkowy i nie koniecznie potrzebny.
           Nawet Robertowi parcie Kasi na towarzyszenie im w podróży, wydawało się nieco irracjonalne, ale pamiętając jej reakcję, nie zamierzał już ingerować czy odwodzić ją od tej podróży.  
Victoria mogła ją co prawda nadal traktować ulgowo jako córkę Małgosi, którą uważała za przyjaciółkę, ale również mogła uznać ją jako potencjalną rywalkę i zablokować całkowicie jej intymne kontakty z Robertem w czasie wspólnej podróży.  
- To co? Sprawdzimy może teraz, czy są tutaj te ręczniki i ile ich ewentualnie jest?    
          W miarę jak mówił, na buziach Olivii i Kasi pojawił się widoczny zawód. Dotarło do nich, że nici z bzykania. A było tak blisko. Widząc ich miny, zrobiło mu się trochę żal tych młodych dziewcząt, które traktowały go jak swojego idola, ale jednocześnie jako dostarczyciela  przyjemności. Do tego uważały pewnie, że im się to po prostu należy.      
          Weszli więc w trójkę do pokoju - magazynu i zaczęli przeglądać poszczególne szafy i komody. Przeczucie nie zawiodło Roberta. Tak zmarła żona jak i późniejsza partnerka zgromadziły dość duży zapas różnego rodzaju pościeli oraz różnej wielkości ręczników.
          I jedna i druga preferowały rzeczy dobrej jakości i przyjemne w dotyku, korzystając pewnie ze wszelkiego rodzaju promocji czy przecen związanych z określonym sezonem; letnim bądź zimowym.  
          Po zapoznaniu się ze stanem zapasowych ręczników kąpielowych, okazało się, że nigdzie nie trzeba jechać, bo ich łączna ilość mogła zabezpieczyć potrzeby kilkudziesięciu osób. Aby nie biegać później po piętrach, należało tylko znieść je na parter.
          Robert w porozumieniu z dziewczynami zdecydował znieść ręczniki na poziom parteru i zlokalizować je w pomieszczeniu gospodarczym, gdzie znajdowała się duża szafa.
Po kilkakrotnym spacerze góra-dół zapełnili jej półki całym zgromadzonym zapasem ręczników. Tym samym operacja 'sauna' mogła odbyć się bezproblemowo. …cdn…

7 653 czyt.
100%433
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne i obyczajowe, użył 4452 słów i 24568 znaków. Tagi: #erotyka #rozmowa #entuzjazm #rozterka

3 komentarze

 
  • PoProstuJa

    PoProstuJa · 5 paź 11:24 · 198285686

    Codziennie wchodzę na profil żeby zobaczyć czy może czasem nowa część jakiegoś opowiadania się nie pojawiła i nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie szczęście wywołujesz na mojej twarzy kiedy wrzucisz opowiadanie

    Pozdrawiam ciepło

  • Baba

    Baba · 5 paź 11:23 · 211927142

    Dobre!!

  • emeryt

    emeryt · 5 paź 6:31 · 202091556

    @franek42, coś mi się zdaje że na kartach tej opowieści stajesz się coraz większym deprawatorem młodszych czytelników. Ale to tylko poranny żart. Całkiem dobrze udaje Ci się rozwiązać przygotowania do imprezy. Lecz czy uda się to Tobie, to czas pokaże. Na razie dziękuję Tobie za kolejny odcinek, pozdrawiając serdecznie. (wybory za tydzień, oby nie być pesymistą.)