Olivia, Victoria - cz. XXIX

Olivia, Victoria - cz. XXIX

Violetta nie wytrzymała napięcia, wrzasnęła takim głosem, że gdyby dom nie był akustycznie wytłumiony, pobudziłaby wszystkich nie tylko w domu, ale i w pobliskiej okolicy, a tak mogła wystraszyć tylko 'duchy' grasujące w Roberta domu, bo w domu nadal panował spokój. Robert, który też był bliski 'finału', słysząc nieludzki wrzask Violetty, zareagował gwałtownym  wyhamowaniem podniecenia i zamknięciem swoich  'zbiorniczków'. Odwrócił się w stronę Violetty, podobnie jak Maria, którą krzyk siostry momentalnie wyprowadził z 'odlotu'.
- Co się stało, dlaczego tak wrzeszczysz? - zwróciła się Maria do Violetty, która odwrócona w stroną szafy, patrzyła spojrzeniem, jakby faktycznie zobaczyła ducha. Kiedy wszyscy zwrócili wzrok w stronę szafy, 'duch' podniósł się z podłogi. W kusej koszulce nocnej stanęła przed nimi Mihaela, sama lekko wystraszona i zszokowana. Widząc zdenerwowanie w oczach matki i ciotki, zaczęła krzyczeć żałosnym głosem w ich kierunku po rumuńsku.
- Jak mamy nie złościć się na ciebie, a przede wszystkim co ty tu robisz o tej porze? - zapytała Violetta, sama nie mniej zażenowana od córki.
Mihaela przez chwilę odpowiadała i zdawała relacje mamie, a także ciotce, żywo przy tym gestykulując w niezrozumiałym dla Roberta, rumuńskim języku. Maria widząc zdenerwowanie w oczach Roberta, przetłumaczyła mu w skrócie, o czym mówiła Mihaela.
- Mówi, że obudziła się, kiedy usłyszała krzyki Violetty. Myślała, że ktoś robi mamie krzywdę, więc pobiegła w stronę łazienki, bo stamtąd dobiegały ją krzyki mamy. Uchyliła drzwi i zobaczyła, jak rżniesz..., jak 'pakujesz' jej mamę, tak to określiła, a jej krzyki to nie wynik bólu, a przyjemności. Według niej 'byliście tacy piękni' oboje w tym, co robiliście, że nie mogła oderwać wzroku od twojego lśniącego kutasa. Podsłuchała później naszą  rozmowę i chciała widzieć to, co będziemy robić w tym pokoju. Zapamiętała, kiedy pokazywaliście nam pokoje, że w tym pokoju jest wnęka, w której można się ukryć i tak zrobiła. Tak więc, kiedy przyszliśmy do tego pokoju, ona już w nim była, ukryta właśnie w tej wnęce. Widziała więc i słyszała wszystko, co działo się w tym pokoju. To ją tak podnieciło, że sama również zaczęła robić sobie dobrze. Opowiedziała, jak ją to rajcowało i oceniła, że twój kutas przebija wszystkie kutasy, które widziała. Kiedy zobaczyła jak mnie 'walisz' i że  dochodzę, sama też doszła i 'odleciała'. Stąd ten upadek i 'jazda' komody, bo upadając, wsparła się na swoje szczęście na niej, nie doznając żadnego szwanku na ciele. Kiedy usłyszała wrzask mamy, dość szybko oprzytomniała, jak i my wszyscy. I to wszystko - zakończyła Maria swoją wypowiedź.  
- To teraz rozumiem, z czego śmiałyście się? - Robert, który nic nie rozumiał z tego, o czym mówiły po rumuńsku Violetta i Mihaela, był już lekko zdenerwowany, bo obecność ukrytej we wnęce Mihaeli, przerosła jego wyobraźnię, ale wypowiedź Marii momentalnie poprawiła mu nastrój i przywróciła dobry humor.  
- Robert, I can touch your cock? - zapytała Mihaela, widząc, że Robert odzyskał humor.
- Robert, co ona znowu od ciebie chce? - zapytała natychmiast Violetta, słysząc wypowiedziane po angielsku pytanie córki.
- Chce przywitać się z moim kutasem - odparł, śmiejąc się Robert.
- A ty co na to? - ubiegła Violettę Maria.
- Sama powiedziałaś, że gość nie świnia i swoje prawa ma - zacytował ją Robert.
- Śmiało Mihaela, jemu też będzie przyjemnie, jak przywita się z nim taka urocza osóbka - zachęcił Robert Mihaelę w sposób nie pozbawiony humoru.
- And you put him in my pussy? - zapytała cichym głosem, kiedy podeszła i delikatnie pogłaskała kutasa, który momentalnie zareagował, podnosząc łeb.
- Of course, then, as the conditions will be - dodała, uśmiechając się słodko do niego.
- O czym ona znowu mówi? - zapytała zaciekawiona Violetta, widząc uśmiech na twarzy córki.
- Umawia się z moim kutasem na randkę z jej cipką - wyjaśnił krótko Robert.
- Przecież ty masz chłopaka Mihaela, jak możesz nagabywać o coś takiego Roberta? - oburzyła się Violetta.
- Przecież Robert za dwa dni bierze ślub z Victorią - dodała, ale z mniejszą pewnością w głosie.
Mihaela z lekkim uśmiechem, ale i powagą powiedziała parę zdań do matki po rumuńsku.
- Ona odpowiedziała Violetcie, a pośrednio i mnie, że wiedza o waszym z Victorią ślubie nie przeszkadzała oni Violetcie, ani mnie, żebyśmy cię obie wykorzystały i żądały, abyś nas przeleciał - Maria na wesoło przekazała Robertowi wypowiedź Mihaeli, traktując dość lekko całą sytuację i możliwość powiększenia 'haremu' Roberta o kolejnego członka rodziny.
- Coś wydaje mi sie Robercik, że przybędzie ci jeszcze jedna wielbicielka twojego pieknego kutasa - powiedziała Maria, patrząc dość wymownym, ale pozbawionym złości spojrzeniem w stronę Mihaeli, która odpowiedziała jej zagadkowym uśmiechem na uroczej buzi.  
- To wy spokojnie wyjaśnijcie sobie do końca cała sytuację, a ja idę spać - oświadczył autentycznie zmęczony Robert, zamierzając wyjść z pokoju.
- Masz rację Robercik! Jest już dość późno, więc może udajmy się wszyscy do spania. Jutro też jest dzień - przyznała mu rację Maria. Życzył im więc dobrej nocy, ubrał szlafrok i opuścił pokój. Poszedł do łazienki i opłukał ciało oraz twarz ze śladów 'zabawy' z obydwiema siostrami. Przeszedł do sypialni. Wydawało mu się, że Victoria słodko śpi na lewym boku. Zdjął szlafrok, ubrał górę piżamy i położył się obok Victorii, przytulając się lekko swoim obnażonym kroczem do jej kuperka. Drgnęła i nie odwracając się, sięgnęła po jego rękę i położyła na swojej odkrytej piersi.
- Nie śpisz? - zapytał tkliwie, lekko zaskoczony jej reakcją.
- Spałam, ale obudziły mnie krzyki cioci - odpowiedziała spokojnie. Delikatnym ruchem obróciła się do niego.  
- Potem czekałam na ciebie. Czy obie cię wykorzystały? - zapytała dość neutralnym, obojętnym tonem.  
- Na to wyszło. Twoja mama wprost mi powiedziała, że są gośćmi i mam się nimi zająć, bo gość nie świnia i swoje prawa ma - odparł z humorem cytując słowa Marii, nie zamierzając niczego czy czegokolwiek przed nią ukrywać.
- To ciocia tak wrzeszczała, jakby ją obdzierali ze skóry, tak? - pytała dalej z uśmiechem.
- Tak! Wygląda na to, że uwielbia 'głośny' seks - odparł, podtrzymując swobodny ton.
- Ale potem było cicho. Mama nie krzyczała, jak ją bzykałeś? - drążyła, nieco zdziwiona.
- Wyszliśmy z łazienki i poszliśmy do pokoju ciotki. Twoja mama napaliła się i chciała abym ją obsłużył w podobny sposób jak Violettę, proponując, że zrobimy to tutaj, ale ciotka chciała cię oszczędzić i zaproponowała, abyśmy przeszli do zajmowanego przez nią pokoju, więc tak zrobiliśmy - odparł zgodnie z prawdą, podtrzymując neutralny ton relacji.
- Czyli wróciłeś do mnie dopiero po wywiązaniu się z obowiązków gospodarza, tak? - zapytała wesołym głosem, jakby niewiele ją obeszło to, że Robert zdradził ją z własną mamą i ciotką.
- Robercik, potrafisz wyjaśnić mi, jak to jest? Przeleciałeś mamę i ciotkę, a ja nie czuję żadnej złości czy gniewu ani do mamy, ani do ciotki ani tym bardziej do ciebie, co to może oznaczać? - jej słowa pozbawione emocji, świadczyły o trudnym do wyjaśnienia dylemacie, jakim stał się dla niej jej stosunek do Roberta i do bliskich sobie osób, które w taki czy inny sposób próbowały wykorzystać lub wykorzystywały Roberta.  
- Pewnie dziś już tego ani nie wyjaśnimy ani nie rozwiążemy żadnego problemu kochanie, więc proponuję abyśmy wykorzystali tę resztę nocy i przespali się - Robert poczuł się naprawdę zmęczony i marzył o śnie. Victoria miała jednak na ten temat inne zdanie.
- A zachowałeś trochę sił dla mnie kochany? - na tak sformułowane pytanie przez najdroższą mu osobę, zmęczenie gdzieś ulotniło się.  
- Dla ciebie kochanie nigdy nie będę zmęczony, przynajmniej do jakiegoś czasu, o czym ci już nie raz mówiłem - przygarnął ją do siebie i zaczął obcałowywać.
- Mam co prawda chęć na ciebie, ale nie chcę też, abyś zasnął w kulminacyjnym momencie, będąc na mnie czy pode mną, więc ja położę się tak jak Olivia na boku, a ty mnie weźmiesz od tyłu, tak jak lubisz i będziesz mnie pieścił też w podobny sposób. Nawet jak zaśniesz, to przynajmniej będę cię czuć w sobie. A jutro pogawędzimy sobie o tym, co działo się z tobą, kiedy ja spałam - Victoria w spokojny, pogodny sposób przekazała Robertowi, czego od niego oczekuje, zachowując przy tym pewien dystans do siebie i do niego, ale również wiele humoru. Położyła się więc tyłem do niego, wtulając się swoim kuperkiem w jego krocze i dotykając jego kutasa. Potem sięgnęła po jego rękę i położyła ją na swoich piersiach, domagając się pieszczot. Objął więc dłonią jej słodkie kuleczki, tak miłe i jędrne w dotyku. Kiedy zaczął pieścić jej piersi, jego nieco oklapły kutas, kiedy poczuł jedwabiste, jędrne półkule i ciepło promieniujące z krocza, zareagował natychmiast, podnosząc łeb. Przesunęła rękę do tyłu, obejmując jego instrument i kierując go w stronę swojej szparki, powolnym ruchem nasunęła się na niego i wiercąc tyłeczkiem, krótkimi ruchami wchłonęła go w siebie. Kochali się w rytmie, w którym okazywali sobie więcej uczucia i tkliwości niż podczas ostrej 'jazdy' czy klasycznej konfrontacji płci. Robert, który jeszcze przed chwilą marzył o śnie, teraz marzył, aby te chwile trwały jak najdłużej. Powolnymi ruchami wsuwał i wysuwał się z niej, czując jej gorące wnętrze każdą cząstką i każdym nerwem kutasa. Jej też to odpowiadało, bo kiedy chciała mocniej poczuć go w sobie, dociskała się maksymalnie do jego ciała, tak, że główką wciskał się w dno jej cieplutkiej, miękkiej jak delikatny jedwab 'studzienki'. Takich samych doznań dostarczało im obojgu, delikatne pieszczenie jej cudownie jędrnych, jedwabiście gładkich piersi, kiedy palcami swoich dłoni obrysowywał jej słodkie półkule, to jednej to drugiej piersi, przesuwając się delikatnymi muśnięciami na brodaweczki lub delikatnym pocieraniem pomiędzy palcami twardych jak kamyki sutków. Czuła jego najlżejszy dotyk i muśnięcie, bo na każdy taki ruch reagowała drgnięciami i ruchem kuperka. Ujęła jego dłoń i lekkim powolnym ruchem przesunęła ją w dół, zatrzymując się w okolicach pępka. Pogładził kolistymi ruchami najbliższe okolice niewielkiego zagłębienia, potem powiercił lekkimi jak muśnięcie ruchami palców w samym pępku, przesuwając się w okolice mięciutkich jak puch włosków łonowych, pokrywających wzgórek i jego otoczenie. Miał suche palce, więc przesunął dłoń na wilgotną szczelinkę, zwilżając delikatnymi ruchami samą szczelinkę, jak i lekko nabrzmiały wzgórek. Pocierając zgrubienie poszukał 'guziczka' i zaczął go drażnić pocieraniem czy kolistymi ruchami palców o różnym stopniu nacisku oraz nożycowymi ruchami wzdłuż wzgórka. Pod wpływem pieszczot kuperek Victorii zaczął coraz bardziej pływać i zataczać kółka, to nasuwając się mocno i pod różnym kątem, to wstrzymując pośrodku i uruchamiając mięśnie Kegla. Ujęła ponownie jego dłoń i kilkakrotnie przesunęła na piersi, mocno przyciskając podczas gładzenia i drażnienia sutków, by po chwili przesunąć ją na wzgórek i mocno dociskając jego palce, drażnić guziczek łechtaczki. Przyspieszyła też wyraźnie ruchy kuperka, nabijając się coraz mocniej na kutasa w chwili jego pchnięć do przodu i wysuwając się z niego na całą długość przy cofaniu. Chwyciła ręką jego pośladek, sterując tempem i siłą jego ruchów w jej studzience. Wyczuwał, że jest coraz bliżej szczytowania, więc wzmocnił siłę i tempo drażnienia łechtaczki, sam będąc bliski wybuchu. Kiedy wydała głośny jęk i przyciągnęła go do siebie, obmacując mięśniami pochwy jego kutasa, wytrysnął i z dużą siłą zaczął pompować w nią swoje nasienie. Ponowiła jęk i nacisk ręki na jego pośladku, wciskając się w niego jak tylko się dało.  
- Będziesz musiał przynieść ręcznik, bo jestem pełna wewnątrz - usłyszał. Jego instrument zaczął się kurczyć, więc wysunęła się z niego i odwróciła na wznak, podnosząc kolana. Podniósł się i udał po ręcznik. Powrócił i zaczął wycierać mokrą od soków i jego nasienia cipeczkę. Podsunęła ręcznik pod siebie i przyciągnęła go do swoich ust. Zaczęli całusami wzajemnie sobie dziękować za spełnienie i przyjemność połączoną z rozkoszą.  
- To było jak marzenie Robercik. Pieściłeś mnie tak, że czułam wszystkimi cząstkami ciała, że jestem kochana i pożądana - wyznała mu  w przerwach pomiędzy słodkimi pocałunkami. Czułymi ruchami pogładziła jego zwiotczały 'instrument'.
- Tak masz się spisywać i dawać mi przyjemność kutasiku - powiedziała pieszczotliwie. Robert zrewanżował się jej pocałowaniem i polizaniem cipeczki.
- Dajesz mi tyle przyjemności cipeczko, że zawsze będę starał zadowolić cię, na ile tylko będzie mnie stać - powiedział i ponownie pocałował otwartą dla niego 'studzienkę'.
- To teraz mój kochany wypada nam trochę ochlapać się wodą i przespać - powiedziała, obdarzając go całusem i  najsłodszym z uśmiechów. Przeszli na chwilę do łazienki i z użyciem słuchawki prysznicowej przepłukali krocza wodą, a potem wrócili do sypialni i ułożyli się tak jak poprzednio na boku, jedno za drugim. Victoria sięgnęła po jego rękę i położyła na swoich piersiach. Wtuleni w siebie, rozluźnieni i zrelaksowani, dość szybko zasnęli.  
Roberta obudziło coś, co wiązało się z przyjemnością, ale otępiony mocnym snem, nie bardzo kojarzył, z czym to się wiąże. Po chwili dotarło jednak do niego, że oprócz Victorii, ktoś jeszcze koło niego leży i bawi się jego kutasem. Pierwszą jego myślą było, że to Olivia przyszła w nocy i śpi z nimi. W sypialni panował lekki półmrok, kiedy więc odwrócił głowę, też od razu nie rozpoznał osoby. Olivia była drobna, a obok leżał ktoś wyższy od niej.  
- Elena, to ty? - szepnął.
- No, Mihaela! - usłyszał cichą odpowiedź. No to pięknie! - pomyślał.
- Co tu robisz? - zapytał cicho. -
- I dlaczego nie śpisz? - szeptem pytał dalej.
- I can not fall asleep (Nie mogę zasnąć) - usłyszał cichą odpowiedź.
- I'm just thinking about your dick (Myślę tylko o twoim kutasie) - dodała szeptem.
- Mihaela, proszę, idź prześpij się! - poprosił szeptem.
- Robert, please, pamper my pussy (Robert, proszę, popieść moją cipkę) - poprosiła.
Robert zerknął na śpiącą Victorię. Spała mocno i nie chciał jej zbudzić, bo przecież też miała prawo być zmęczona. Zastanawiał się przez chwilę, co może zrobić w takiej sytuacji, bo Mihaela musiała być bardzo zdeterminowana, jeżeli zdecydowała się na wtargniecie do ich sypialni i domagania się pieszczot od Roberta, nie zważając na to, że obok śpi Victoria, przyszła żona Roberta. Doszedł do wniosku, że najlepiej będzie skłonić Mihaelę do przejścia do jej pokoju i udania się w ślad za nią, aby jej wyperswadować niezbyt stosowne domaganie się od niego  pieszczot czy seksu.  
- Mihaela, idź do pokoju, ja przyjdę za tobą, to porozmawiamy o tym, o czym mówisz - poprosił szeptem.
- Ok!. Just come, I'll wait (Tylko przyjdź, będę czekać) - odparła cicho i wyszła z sypialni.
Z rozrzewnieniem popatrzył na śpiącą Victorię i po cichu zsunął się z posłania. Narzucił na siebie szlafrok i poszedł do pokoju, który zajmowała Elena z Mihaelą. Kiedy zobaczyła wchodzącego Roberta, poderwała się z łóżka i uwiesiła u jego szyi, szukając ust. Obrzucił szybkim spojrzeniem pokój. Elena spała, odwrócona tyłem do pokoju. W krótkiej koszulce nocnej, która nie zakrywała niczego, wyglądała bardzo apetycznie. W świetle  stojącej lampy nocnej  jej kobieco zaokrąglone bioderka i jędrne pośladki, wabiły oko, a wyłaniająca się ze spojenia ud cipka wiele obiecywała. Ale przyszedł tu przecież w innym celu i nie do Eleny.
- Mihaelo, nie chciałbym cię urazić, ale czy zastanowiłaś się nad tym, czego ode mnie oczekujesz? - zapytał cichym głosem, nie chcąc obudzić Eleny i mając nadzieję, że zrozumie jego pytanie.
- A jak sądzisz? - odezwała się cichym głosem, po polsku.
- Czy ja dobrze słyszę? Ty nie tylko rozumiesz, ale i mówisz po polsku, tak? - zapytał cicho, lekko zszokowany jej pytaniem, ale i tym, że mówi po polsku, wbrew temu co na ten temat mówiła Elena czy Victoria.
- Być może nie gorzej od Olivii czy Eleny - odpowiedziała, patrząc mu prosto w oczy.  
- To dlaczego zachowywałaś się tak, jakbyś bała się mówić? - kontynuował.
- A z kim miałam rozmawiać po polsku? - odparła.
- To w tej chwili nie jest już ważne, więc przejdżmy do tematu, od którego zaczęliśmy naszą rozmowę, dobrze? - poprosił Mihaelę o przejście do meritum sprawy.
- Robert, prawda jest taka, że nie mogę przestać o tobie myśleć i prawdopodobnie nie zasnę, jeżeli mnie porządnie nie zerżniesz albo przynajmniej nie popieścisz i o tym właśnie chciałam ci powiedzieć. A to, że żenisz się z Victorią, nie ma w tej chwili żadnego znaczenia. Mogłeś przelecieć mamę, co darła się na całą okolicę, zerżnąłeś ciotkę, wpierw wylizując jej cipkę, to dlaczego nie możesz przelecieć mnie? Możesz mi odpowiedzieć? Widziałam po tobie, że podobam ci się, więc o co chodzi? - mówiąc to, patrzyła mu głęboko w oczy z grymasem uśmiechu na ustach, Musiał przyznać, że użyła takich argumentów, które wytrąciły mu z ręki wszelkie racjonalne powody czy przyczyny, jakichkolwiek by nie użył, na poparcie swoich racji.
Co miał jej odpowiedzieć? Że to inna kategoria zdrady czy nielojalności wobec Victorii kiedy kocha się z jej mamą czy ciotką, a inna jeśliby kochał się z nią? Mihaela zauważyła, że zapędziła Roberta w przysłowiowy 'kozi róg' lub do 'narożnika' w stylu bokserskim.
- Mihaela, możesz odgrywać się na mnie, bo faktycznie nie potraktowałem cię tak, jak powinienem, sądząc, że taka młoda, urocza dziewczyna jak ty, masz pewnie chłopaków na pęczki, nigdy by mi nawet do głowy nie przyszło, że ty możesz lecieć na mnie, na faceta po trzydziestce - powiedział, uśmiechając się do niej, spokojnym, stonowanym głosem.
- Robert, o czym ty mówisz? A Victoria to co? Też pewnie nie przypuszczałeś, że na ciebie poleci? I co? Wychodzi za ciebie za mąż. A ja jestem tylko o niecały rok młodsza od niej.
Bądź poważny. Do twojej wiadomości Robercie; nigdy nie przepadałam za chłopakami w moim wieku, czy nieco starszymi, nie mówiąc o młodszych. Moim pierwszym chłopakiem był właśnie chłopak o sześć lat starszy ode mnie. Nie powiem, był facetem na poziomie, nie próbował mnie rozbierać na pierwszej randce, jak zdarzyło się to wcześniej z chłopakiem z klasy o rok wyższej.
To z nim się umówiłam na moją pierwszą poważną randkę. Najpierw był pocałunek, o którym można by było powiedzieć, że tak całuje ktoś, kto pocałunki zna z widzenia, ale to jakoś przeżyłam i pewnie byśmy się jakoś dotarli, gdyby nie zaczął się do mnie dobierać i to w sposób, o którym nawet nie chcę wspominać. Był tak chamsko nachalny, a przy tym upierdliwy, że zostawiłam go na środku drogi i odeszłam. Próbował później odgrywać się na mnie i opowiadać niestworzone rzeczy, dopóki nie ujął się za mną właśnie ten starszy o sześć lat chłopak. Był świadkiem naszej kłótni i obronił mnie przed nim. Mieszkał na naszej ulicy i roztoczył nade mną ochronny parasol, o czym nawet nie wiedziałam. Parę razy dał do zrozumienia tamtemu, że ma dać mi spokój i odczepić się ode mnie definitywnie. Nie tylko go nie posłuchał, ale zorganizował kilku podobnych do siebie kolegów i chciał wraz z nimi dać mu wycisk gdzieś tam na obrzeżach naszej ulicy. Nie wiedzieli tylko, że Joni zna na dość wysokim poziomie sztuki walki. Dostali taki wpieprz, że kilka dni nie chodzili do szkoły. Byli nie tylko poobijani, ale i psychicznie pognębieni. Ich było pięciu, a on jeden i ledwie się pozbierali. Od tej chwili miałam spokój. A Joni w kulturalny sposób dawał mi do zrozumienia, że jest mną zainteresowany. Po jakimś czasie zaczęliśmy ze sobą chodzić, a po pół roku oddałam mu się. Eeech, nieważne. Nie o tym przecież mieliśmy mówić - zakończyła swoją wypowiedź i nieznacznym ruchem otarła łzę z oka.
Robert patrzył i słuchał tej młodziutkiej dziewczyny, a kiedy skończyła mówić i przetarła zwilgotniałe oczy, poczuł do niej niesamowitą sympatię. Chyba ona odczuła dokładnie to samo do niego.
- Czuję, że to ta sprawa z twoim chłopakiem Mihaelo, dołuje cię i wywołuje w tobie wewnętrzne napięcia, z którymi nie bardzo możesz sobie poradzić. Próbowałaś pomówić o tym z mamą, przyjaciółką lub z kimś życzliwym i dobrze ci życzącym? - zapytał serdecznym, ciepłym głosem.
- Robert, nie tylko czuję, ale jestem przekonana, że naprawdę lubisz mnie i dobrze mi życzysz, a poza tym trafnie odgadłeś, że ta sytuacja dołuje mnie psychicznie, dlatego między innymi szukałam pomocy właśnie u ciebie. Mama pewnie by mnie nie zrozumiała, bo Joni dla niej to był chodzący ideał. Ja zresztą też bardzo wysoko wywindowałam go na piedestał, a przede wszystkim uwierzyłam mu, że stałam się dla niego kimś ważnym. A ten mój wymarzony Joni, któremu zaufałam bezgranicznie, okazał się zupełnym palantem i cymbałem. Wiesz, co on mi obiecywał? Nie złote góry, nie romantyczne wyjazdy, nawet nie kolacje przy świecach, wspólne życie. On obiecywał mi wszystko, dosłownie wszystko, o czym bym nie marzyła. Pokochałam go, a on obok mnie miał jeszcze dwie dziewczyny i z  jedną z nich poleciał do Stanów, gdzie oboje otrzymali stypendium naukowe. Poinformował mnie o tym dzień przed odlotem, po wypieprzeniu mnie, a potem patrząc mi bezczelnie w oczy powiedział, że to było jego pożegnanie z moją cipką, bo nawet nie ze mną. Traktował mnie jak bezpłatną kurwę, bo miał na zawołanie do dyspozycji młodą, niezużytą cipkę. To tyle co mogę o nim powiedzieć, nawet nie mogę mieć o to do niego żalu, bo gdybym nie była w nim tak bardzo zadurzona i choć trochę zdrowego rozsądku, to szybko bym go przejrzała, w większości bowiem unikał mojego spojrzenia, bojąc się pewnie, że w jego oczach odczytam to, co tak skrzętnie ponad rok przede mną ukrywał - powiedziała to prawie neutralnym głosem, rozżalona więcej na siebie niż na tego, który ją tak strasznie zawiódł.  
- Robert, być może, że zbyt mocno cię dociskam i próbuję zmusić do czegoś, do czego nie jesteś gotowy. Ale wiem, że mnie lubisz, bo widzę to po twoim spojrzeniu. Czy mogę choć przez chwilę przytulić się do ciebie, a ty mnie troszeczkę popieścisz i pójdziesz do tej swojej Victorii, bo oboje zasługujecie na siebie i na szczęśliwe życie. To pomoże mi oderwać się chociaż na chwilę od myśli, które nie pozwalają mi zasnąć, a do tego teraz jak widziałam cię z mamą, bez przerwy myślę o tobie i o twoim pięknym kutasie, kiedy go zanurzałeś w cipce mamy. I nie tylko moja głowa, ale moja cipka również o nim myśli, bo nawet gdy mówię tylko o tym, robi mi się mokro w kroku - powiedziała to spokojnie, doprawiając swoje słowa humorem. Co miał zrobić w tej sytuacji? Przytulił do siebie tę młodą i tak nieprzyjemnie doświadczoną kobietkę, delikatnie i z tkliwością dotykając jej ust swoimi wargami, które natychmiast rozchyliła na przyjęcie jego języka. Położyła się na posłaniu i pociągnęła go za sobą, przysuwając się do Eleny. Nie zauważyli, że ruch ten obudził Elenę, która odwróciła się tyłem i próbowała ponownie zasnąć. Tymczasem Mihaela, mając przy sobie Roberta, nie zamierzała poprzestać na pocałunkach.  
- Możesz mnie troche popieścić? - szepnęła i ujęła jego dłoń, kładąc sobie ją na piersiach, sygnalizując czego oczekuje.
- Nie mam zabezpieczenia - odszepnął, bo doskonałe zdawał sobie sprawę, czym mogą skończyć się takie niby pieszczoty.
- Nie będzie potrzebne - uspokoiła go, ponownie obcałowując jego buzię.
Objął dłonią miłą w dotyku, jędrną, średniej wielkości półkulę i delikatnymi ruchami zaczął pieścić ją i obgniatać, zahaczając o twardego sutka. Jęknęła cichutko i położyła swoją rękę na jego dłoni, kierując nią i naciskając w miejscach szczególnie wrażliwych, by po chwili przesunąć ją na drugą pierś. Reagowała coraz większym podnieceniem, Robert również.    
- Obróć się do mnie tyłem - poprosił równie cicho. Kiedy odwróciła się, przysunął się do niej i przytulił do jej gołych pośladków. Drgnęła, kiedy poczuła w rowku twardy łeb jego kutasa. Sięgnęła ręką i wypinając bardziej kuperek, nakierowała go na swoją szpareczkę. Przysunął się bliżej i rozsuwając płatki warg zaczął wciskać się i wnikać w nią coraz bardziej, pieszcząc z coraz większą energią jej piersi. Pragnęła go coraz bardziej i chciała go mieć w sobie, lecz różnili się rozmiarami, więc nie było to proste. Robert nie spodziewał się, po tym co mu opowiadała, że będzie aż tak ciasna. Mihaela chyba też nie, bo na razie odczuwała więcej bólu niż przyjemności. Będąc spięta, nie wydzielała prawie 'soków' i była po prostu za słabo nawilżona. Zaczęła się wycofywać, ale podniecenie dało w końcu o sobie znać i jej gruczoły zareagowały właściwie. Kiedy napięcie nieco opadło, była bardziej rozluźniona i nawilżona swoimi sokami, zmalał więc i opór wobec jego kutasa. Po chwili wchłonęła go całkowicie, a ból zamienił się w przyjemność. Liżąc i całując okolice uszu i szyi, potęgował jej doznania, które wywoływał w jej cipce kutas. Kiedy przesunął rękę na wzgórek i zaczął szybkimi ruchami palców pieścić jej łechtaczkę, wiercąc i miętosząc kamyk 'guziczka' doszła, tłumiąc ręką jęki i stękania. Sam powstrzymał się od wytrysku, bo nie był do końca pewny, czy jej zapewnienia nie są wynikiem pożądania. Czułymi, delikatnymi ruchami ręki, pomagał wyciszyć jej emocje. Wysunął się z niej, wtedy odwróciła się do niego i słodkimi całusami dziękowała mu za to, że jej nie odrzucił i pomógł zmniejszyć wewnętrzne napięcie, niwelując do pewnego stopnia 'dołek' psychiczny i poprawiając jej  samopoczucie. Podniósł się z posłania, zamierzając pożegnać Mihaelę i udać się w końcu na odpoczynek.
Robert, myślę, że nie zostawisz mnie teraz w takim stanie - usłyszeli oboje głos Eleny. Dopiero teraz, tak Robert jak i Mihaela zobaczyli, że Elena nie śpi i odwrócona w ich stronę, podpiera ręką głowę, uśmiechając się do nich z figlarnymi 'kurwikami' w oczach.
- Nie wiem, czy wiesz Mihaelo, że pozycja w jakiej cię pieprzył, to jest jego ulubiona pozycja jaką preferuje, więc sądzę, że w ten sposób dogodził i tobie i sobie - poinformowała kuzynkę bez złośliwości, neutralnym głosem. Mihaela na wszelki wypadek milczała, bo zdawała sobie sprawę, że mimowolnie naraziła Roberta i siebie na duży kłopot. Nie wyparzony język Eleny, mógł doprowadzić do skonfliktowania jej i Roberta z Victorią.  
- A tak poza wszystkim Robercik, wygląda na to, że twój 'harem' szwagierku wzbogacił się o kolejną laskę - dodała, ale już bardziej w jej stylu z humorem i nieskrywaną uszczypliwością.  
- Ja natomiast mogę zademonstrować ci Mihaelo mój ulubiony styl, o ile oczywiście mój ulubiony szwagierek i pierwszy mój chłopak spełni moją prośbę - powiedziała to dość spokojnie i w sposób, jakby wiedziała na sto procent, że Robert jej nie odmówi. A Robert faktycznie traktował obie siostry Victorii ze szczególnymi względami. Elena zauważyła jednak, że jej słowa dotknęły niewątpliwie Roberta i w głębi duszy żałowała pewnie niektórych, wypowiedzianych przez siebie słów. Zorientowała się, niestety po czasie, że nieźle 'przegięła' sprawę.  
- Robercik, wkurzyłeś się na mnie, tak? - zapytała, widząc, że Robert zmaga się ze sobą, nie bardzo wiedząc, jak zareagować. Z jednej strony Elena bezkompromisowo powiedziała to, co mu się należało, za uprawianie seksu z Mihaelą, kiedy kilka metrów dalej spała jego ukochana, przyszła żona. Patrząc natomiast na całą sprawę z perspektywy Roberta, nie miał on zbyt wielkiego pola manewru. Po ludzku mówiąc, trudno mu się dziwić, że poczuł sympatię do Mihaeli, młodej i ładnej dziewczyny, która wyznała mu w jak trudnej sytuacji się znalazła, odwołując się wprost do jego wrażliwości i mile łechtając jego 'ego' jako mężczyzny. W ten sposób niemal wymusiła na nim, aby pomógł jej przynajmniej w części zneutralizować 'dołek psychiczny' w jakim się znalazła. Z własnego doświadczenia wiedział, że w takiej sytuacji najlepiej zastosować metodę 'wybijania klina klinem' czyli tak jak w tym przypadku zawód miłosny Mihaeli zneutralizować ofiarowaniem namiastki uczucia albo seksem. Uczucia ofiarować nie mógł, bo kocha inną, pozostały więc pieszczoty erotyczne i seks albo odepchnięcie tej młodziutkiej dziewczyny i pozostawienie jej samej sobie. Nigdy jednak nie odgrywał roli twardziela, zawsze reagował i oferował pomoc, widząc jak ktoś nie radzi sobie z problemami.
Tak stało się i w tym przypadku, więc słowa Eleny i jej zakamuflowaną uszczypliwość odebrał dość negatywnie, tak że słowo 'wkurzył się' nie oddawało tego, co czuł. Nie odezwał się słowem do Eleny, tylko buziakiem pożegnał się z Mihaelą, życząc jej dobrej nocy.    
- Dobrej nocy Robercie i pięknego snu - odpowiedziała Mihaela, udając wesołość i wywołując grymas uśmiechu.
Robert wrócił do sypialni i położył się obok Victorii, nie ryzykując zbliżenia ciał, bo nie chciał jej zbudzić, a sam też potrzebował snu. Kiedy obudził się, poczuł na sobie czyjś wzrok. Otworzył oczy i zobaczył wpatrzone w siebie piękne oczy Victorii, i wesołe ogniki w ich kącikach.  
- Wypocząłeś choć trochę Roberciku? Bo o wyspaniu się chyba trudno mówić, po tylu wydarzeniach wieczorowo-nocnych? - powiedziała z dużą dozą humoru i wesołości w głosie.
- Trudno odmówić ci racji, ale czuję, że moje akumulatory trochę podładowały się - odparł, rewanżując się jej uśmiechem pełnym optymizmu, ale po chwili spoważniał.
- Która godzina? - spytał zaniepokojonym głosem.
- Spokojnie Roberciku, dopiero dochodzi ósma, zdążymy ze śniadaniem - odparła, wyczuwając jego zaniepokojenie i troskę o przybyłych gości.
- A czy twoja przyszła żona może liczyć na 'przystawkę' przed śniadaniem? - zapytała z humorem.
- Oczywiście! A czy 'przystawka' ma być podlana 'naturalnym sosem'? - podtrzymał jej pełne humoru pytanie. Chwytając jego ręce, przyszpiliła go do posłania i zbliżyła usta do jego warg, ale tak aby nie narazić się na pokłucie jego ostrym, jak druciana szczotka, zarostem. Wsunęła delikatnie języczek i stoczyła krótką potyczkę z jego językiem, potem zassała jego język do swoich ust i powtórzyli 'bitwę', zakończoną remisem. Po zaspokojeniu potrzeb językowo-zębowych, pocałowała jeszcze jego oczy i nos i unikając 'szczotki drucianej' zmieniła pozycję. Odwróciła się tyłem i podała mu swoją 'przystawkę' zaprawioną już lekko sokami naturalnymi, sama sięgając po swoje 'danie' mięsne, podobne bardziej do dużej parówki. 'Danie' natychmiast zareagowało w jej drobnych rękach, sztywniejąc i przyjmując 'gotowość' do konsumpcji przez jej usta. Kiedy Victoria zajęła się jego sztywną  'parówką', on zanurzył twarz w ładnie uformowaną gęstwinę miękkich, pokręconych kędziorków, zwilżonych już obficie jej naturalnymi sokami. 'Przystawka' smakowała mu wybornie. Pochwycił wargami nabrzmiałą już lekko łechtaczkę i zaczął ją intensywnie ssać, lizać i podgryzać. Obmył własną śliną palce prawej dłoni i odgarniając płatki warg powiercił chwilę w szpareczce, wsuwając najpierw jeden, potem dwa palce. Czuł jak Victoria intensywnie obrabia jego 'parówkę' nakręcając się maksymalnie i doprowadzając go coraz bliżej do granicy 'wybuchu'. Zwiększył więc tempo swoich pieszczot językiem, wargami i palcami, potęgując 'zalewanie' szczelinki i szparki naturalnymi sokami. 'Wybuchli' prawie równocześnie, ona sztywniejąc i nieruchomiejąc, on tryskając nasieniem na jej twarz, kiedy wypuściła jego kutasa z ust. Kiedy ochłonęli i Robert zobaczył, co zrobił z jej buziaczkiem, oboje wybuchli śmiechem, on napojony jej sokami, ona nakarmiona i 'przybrana' biała mazią.
Nie pozostało im nic innego, jak iść do łazienki i doprowadzić się do porządku oraz wykonać poranną toaletę. Po kąpieli pod prysznicem, Robert przystąpił do golenia swojej szczotki, a Victoria umyła zęby, ubrała figi i bluzeczkę, na to narzuciła cienki szlafrok.
- Robercik, idę do kuchni i zajmę się przygotowaniem śniadania. Jak skończysz toaletę, obudź Elenę i Olivię, bo na ciebie nie będą się złościć i powiedz im, że po załatwieniu toalety, oczekuję na nie w kuchni - powiedziała, musnęła go ustami po szyi i wyszła z łazienki. Robert dokończył toalety, ubrał slipy, krótkie spodnie, t-shirt, a na nogi klapki i poszedł budzić dziewczyny, tak jak prosiła Victoria. Wszedł do pokoju Olivii i zobaczył, że obie z Violettiną dość mocno śpią. Obie odkryte, z uwagi na bardzo ciepłą noc, ubrane w kuse koszulki nocne, leżąc na wznak prezentowały mu nieświadomie w dziennym świetle swoje podniecające, młode atrybuty kobiecości. Doznał więc na widok ich powabnych kształtów i niczym nie okrytych kuperków, nielichego podniecenia. Dlaczego ona mi to zrobiła? - pomyślał o Victorii i jej prośbie, aby obudził dziewczyny. Przecież musiała zdawać sobie sprawę, że jest gorąca pora i idąc budzić dziewczyny, może zastać je niczym nieokryte. Zrobiła to z premedytacją? Czym podyktowaną? I co chciała w ten sposób osiągnąć? Takie i inne pytania same nasuwały się do jego głowy, patrząc na młode, odkryte cipki Olivii i Violettiny. Pochylił się nad Olivią i delikatnym głaskaniem jej buzi, próbował ją obudzić, bez budzenia Violettiny. W końcu zareagowała i przycisnęła do buzi jego dłoń, otwierając oczy. Popatrzyła na niego i uśmiech zagościł na jej ładnej buzi. Zerknęła na odkryte ciało Violettiny i próbowała nakryć ją kawałkiem nakrycia, nie krępując się natomiast przed nim własną nagością dolnych partii swojego ciała. Bo i po co. Przecież Robert doskonale znał jej ciało. Uśmiechnął się, bo jej próby zakrycia ciała Violettiny, obudziły ją. Zaspana, nie bardzo kontaktując gdzie jest, zobaczyła Roberta i też uśmiechnęła się do niego. Podniosła się i szepnęła coś do Olivii po rumuńsku.  
- Jak wyjdziesz z pokoju, po prawej stronie zobaczysz drzwi do łazienki - poinformowała kuzynkę, gdzie może zrobić siku. Violettina wstała więc i bez skrępowania, nawet nie próbując obciągać koszulki, skierowała się do drzwi, prezentując Robertowi prawie nagi kuper.  
Olivia natomiast wykorzystując, że zostali sami w pokoju, prawie rzuciła się na Roberta, chwytając jego głowę i wpijając się ustami w jego wargi, ujawniając przy tym swoje olbrzymie nienasycenie i zachłanność, jakby nie widziała Roberta nie kilka godzin ale tygodni. Robert zdawał już sobie sprawę, że uczucie Olivii względem niego staję się powoli jej obsesją na jego punkcie i cielesnego z nim kontaktu. Ta młodziutka dziewczyna najchętniej pieściłaby się i kochała z nim na okrągło, w nocy i dzień.  
- Olivio, Victoria prosi ciebie i Elenę o pomoc w przygotowaniu śniadania dla naszych gości. Jak załatwisz toaletę, obudź Elenę, dobrze? Ja też do was dołączę - powiedział z uśmiechem, kiedy udało mu się z dużym trudem uwolnić twarz z jej rąk. Widać było lekkie niezadowolenie na jej twarzy po jego słowach, ale szybko przywołała grymas uśmiechu.
- Dobrze, obudzę Elenę i pójdę do łazienki, a potem przyjdę do kuchni - odpowiedziała i mucknęła go lekko w usta, udając się do łazienki. Wstała i przytuliła się do niego, potem dała mu mocnego całusa i wyszła razem z nim z pokoju. Ona poszła do łazienki, a Robert na taras przed salonem. Zapowiadał się słoneczny, upalny dzień. Podszedł do centralki i włączył zraszacze wody. W promieniach słonecznych fontanny wody wyrzucane przez zraszacze, zataczając kręgi po przyległych trawnikach i wysepkach z bylinami kwiatowymi, wyglądały dość malowniczo, tworząc w niektórych momentach imitację fragmentów tęczy, a także odczuwalną poprawę wilgotności w powietrzu. Ustawił czas zraszania na pół godziny i wrócił do domu. Sprawdził pocztę na komputerze i przeszedł do kuchni. A w kuchni zrobił się niezły tłok. Obok Victori, Eleny i Olivii do pomocy w przygotowaniu śniadania zgłosiły się Maria i Violetta. Panował też już duży ruch. Victoria jak na panią domu przystało, przydzieliła każdej z pań i sióstr określone czynności do wykonania. Maria z Eleną oddzielały żółtka od białek, Violetta wraz z Olivią odmierzały potrzebne ilości poszczególnych składników; cukru, mąki, mleka, a Victoria wyjmowała na wierzch potrzebne do smażenia omletu sprzęty.
Przywitał się z Marią i Violettą buziakiem w policzek, na co obie odpowiedziały również buziakmi, ale w usta, co dla niego nie było już zaskoczeniem, a było miłe i przyjemne. Obie były ładnymi kobietami, miały miłą dla oka powierzchowność, wyglądały przy tym na wypoczęte i zrelaksowane, a ich spojrzenia rzucane w jego kierunku wcale nie były spojrzeniami teściowej czy siostry teściowej. Dla nich Robert stał się pewnie też Robercikiem i w myślach na pewno tak go nazywały, czując się realnie spowinowacone z jego kutasem swoimi cipkami. Dla niego również obie stały się znacznie bliższe po wieczorowej zabawie niż przed nią. Victoria, która miałaby prawo  odczuwać tak do mamy jak i do ciotki uzasadnione pretensje o to, że obie wykorzystały seksualnie jej narzeczonego i przyszłego męża, nie okazywała im jakiejkolwiek urazy czy niechęci. Ba, ich relacje nabrały większej wyrazistości i zbliżenia niż miały do siebie przed poznaniem Roberta. Victoria miała świadomość, że tak mama jak i ciotka, które zasmakowały zbliżenia z Robertem na pewno nie odpuszczą i dopóki Robert będzie w ich zasięgu, będą go prowokowały i kusiły  swoim ciałem, nie przejmując się tym, że Robert jest jej narzeczonym i zostanie jej mężem. Nie wiedziała też jeszcze o zdarzeniu związanym z jej kuzynką Mihaelą. Była jednak pewna również tego, że Robert autentycznie ją kocha i choć pobzyka się z mamą i Violettą tak jak z Eleną i Olivią, pozostanie jej Robercikiem, więc musi to jakoś przeżyć i doczekać chwili, kiedy zostaną sami i tylko dla siebie. Po przywitaniu się z paniami, Robert stanął z boku, tak aby nie przeszkadzać i nie wtrącał się w prowadzone przez Victorię działania związane z omletem. Był pewny, że Victoria poradzi sobie doskonale sama, ale pozostał, aby w przypadku gdyby coś poszło nie tak, lub potrzebna by była jego pomoc, Victoria mogła liczyć na niego. Szczególnie wtedy, gdy trzeba będzie odwrócić omlet na drugą stronę, a patelnia była duża i ciężka. Smażenie omletu na 11 osób wymagało kilkakrotnego powtórzenia operacji smażenia. Obserwował więc cały proces spokojnie, ale z dużą uwagą, gotowy do natychmiastowego wsparcia. Kiedy przygotowania do smażenia omletu dobiegły końca, a duża patelnia odpowiednio nagrzana, masło rozpuszczone, Victoria wspólnie z mamą napełniła patelnię przygotowaną substancją, formując stosunkowo gruby placek omletu, co zwiększało znacznie ciężar patelni. Robert wiedział już, że bez jego pomocy się nie obejdzie.
Ani Maria, ani Violetta nie miały pojęcia o smażeniu omletu, więc Victoria była zdana tylko na siebie. Po kilku minutach smażenia na średnim ogniu, Victoria po paru kontrolnych uniesieniach spodu placka, tak jak nauczył ją Robert, obejrzała się na niego. Natychmiast podszedł do niej.
- Też sądzę, że trzeba odwrócić - potwierdził jej decyzję i sięgnął po dużą pokrywkę, chwycił patelnię i błyskawicznym ruchem zsunął ścięty placek na pokrywkę, ponownie rozpuścił trochę masła na patelni i po jego rozpuszczeniu zsunął na patelnię odwrócony omlet z pokrywki. Po kilku minutach zsunął dobrze przyrumieniony placek omletu na przygotowany blat stolnicy. Victoria ostrym nożem podzieliła omlet na sześć kawałków i rozłożyła na talerze. Było ich akurat sześcioro, więc zapytała, kto i jaki dodatek sobie życzy, po czym przenieśli się z talerzami, pieczywem i napojami do salonu. Ponieważ reszta gości nie była jeszcze gotowa do śniadania, więc smażenie dalszych placków odłożyli do chwili pojawienia się wszystkich stołowników przy stole w salonie. Spożyli ciepłe kawałki omletu, Robert z Victorią i dziewczynami na słodko z konfiturą, natomiast Maria i Violetta z keczupem. Grube kawałki omletu zasyciły w większości ich głód, oprócz Olivii, która dodatkowo dołożyła drożdżówkę i popiła to wszystko swoim ulubionym kakaem. Ruch w kuchni i w salonie obudził pozostałych gości, czyli Andrei'a, najmłodsze siostry Victorii oraz obie córki Violetty. Andrei, który spał praktycznie najdłużej, zjawił się w salonie wypoczęty, odświeżony i głodny. Kiedy dowiedział się, że na śniadanie może być omlet z jaj, odpowiedział żonie, która go o tym powiadomiła, że ciasto to on jada na deser, a na śniadanie prosi o 30 deko kiełbasy lub innej, konkretnej wędliny, typu boczek, szynka albo jajecznicę na boczku z 3-4 jaj. Victoria, która znała przyzwyczajenia taty, była przygotowana na taką ewentualność i w krótkim czasie podała mu żądaną wędlinę w postaci grubo pokrojonych plastrów szynki, kiełbasy i boczku, do tego musztardę oraz bardzo mocną kawę z ekspresu. Kiedy w salonie pojawiła się reszta dziewczyn, wznowiono proces smażenia omletu. Po kilkunastu minutach Robert wraz z Victorią podzielone kawałki omletu podali na talerzach nowo przybyłym stołownikom. Cała czwórka dziewczyn wybrała omlet na słodko z konfiturami, a do popicia kakao. Pozostałe dwa kawałki omletu Victoria podzieliła na małe kawałki i podała jako deser każdemu obecnemu w salonie, łącznie z tatą. W ten sposób pierwszy omlet dla tak licznej rzeszy konsumentów w domu Roberta przeszedł do historii.
Robert stojąc na tarasie, w pewnym momencie poczuł, że jest obserwowany. Odwrócił się i zobaczył wpatrzoną w siebie Elenę. Wymienili spojrzenia i Elena podeszła do niego.
- Robercik, wiem, że jesteś wkurzony na mnie i źle się z tym czuję. Przepraszam cię, bo nie powinnam tak mówić o tobie i to przy Mihaeli, ale wiesz przecież, że kocham cię nie jak przyszłego szwagra i nic na to nie poradzę, więc widząc, że bzykasz Mihaelę przy mnie, nie wytrzymałam. Nie mam charakteru Victorii, która zgadza się dzielić tobą nie tylko z nami, ale pewnie z mama też. Powiedz, co mam teraz zrobić, abyś mi przebaczył i puścił w niepamięć to, co powiedziałam. Wiesz przecież, że mam niewyparzoną gębę i zwykłam mówić wprost, to co myślę. Robercik, ja kocham cię i chciałabym zostać z wami do końca miesiąca, ale jeśli mi nie wybaczysz, to pewnie będę musiała wrócić z rodzicami do domu, bo przecież nie mogłabym spojrzeć ci w oczy, gdybym została - mówiąc to, głos jej załamał się, a w oczach pojawiły się łzy.
- Eleno, czy Mihaela coś dla ciebie znaczy jako kuzynka czy przyjaciółka? - zapytał, widząc, że jest autentycznie załamana.
- Przyjaźnimy się, ale raczej nie zwierzamy się sobie - odpowiedziała, nie wiedząc do czego zmierza.
- Czyli nie wiesz, jak zachował się wobec niej chłopak, któremu zaufała? - ciągnął temat dalej.
- No nie. Nie zwierzała mi się, chociaż zachowywała się jakoś dziwnie - odpowiedziała.
- Jesteś niewiele młodsza od Mihaeli, jakbyś czuła się, mówię to hipotetycznie, gdyby twój chłopak, którego byś kochała i bezgranicznie mu ufała, oszukał cię i dodatkowo obraził? - Robert zachowywał się bardzo spokojnie i jego indagacje miały uzmysłowić Elenie, dlaczego tak, a nie inaczej zachował się wobec Mihaeli.
- Robert, nie wiem, jak bym zachowała się w takiej sytuacji, ale dlaczego o to pytasz? - odpowiedziała pytaniem.
- Bo nie znając przyczyny czy powodu takiego, a nie innego mojego zachowania, potępiłaś mnie w czambuł, jako seksoholika i 'właściciela haremu' - odparł spokojnym głosem bez emocji.
- Powiedziałam ci już, że nie pomyślałam o tym, że moje słowa mogą cię urazić i wkurzyć, a powiedziałam to, co powiedziałam - do Eleny dotarło w końcu to, że mocne słowa, które wypowiedziała, nie tylko wkurzyły Roberta, ale i dość mocno zraniły, bo nie spodziewał się, że usłyszy je od Eleny, którą bardzo polubił, jako fajną, otwartą na życie i ciekawą świata dziewczynę, a nie tylko jako siostrę Victorii i partnerkę do takiej czy innej zabawy.
- Robert, co z nami, a właściwie ze mną, będzie? - ponowiła pytanie, patrząc mu w oczy żałosnym spojrzeniem.
- Eleno, nie odpowiem ci na to pytanie teraz. Muszę to przemyśleć i zastanowić się. Na pewno nasze wzajemne relacje będą inne niż do tej pory. Porozmawiamy o tym jeszcze. I nie zachowuj się jak mała dziewczynka - dodał, widząc łzy napływające jej do oczu, jakby za chwilę miała rozbeczeć się. Elena widząc Mihaelę, zmierzającą w ich kierunku, otarła łzy i odeszła w stronę basenu...cdn...

14 286 czyt.
96%256
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 8535 słów i 47178 znaków. Tagi: #dom #goście #noc #erotyka

6 komentarzy

 
  • gepi

    gepi · 16 kwi 2017 · 274273653

    No i problem! Zastanawialiśmy się jak długo to Robert pociągnie, jak długo to będzie tolerować Viktoria i kiedy tajemnica "alkowy" ujrzy  światło dzienne?  Myślimy że Elena w końcu otworzyła mu oczy ale co wybierze? Czy miłość do Viktori, a może nadal będzie seksoholikiem z własnym haremem? A inaczej mówiąc szkoda troszkę Viktori, po prostu polubiliśmy ją, kocha swoją rodzinę, przede wszystkim kocha siostry i "przychyliła by im nieba" lecz czy one tego nadmiernie nie wykorzystują? A co do Roberta powiemy tylko tyle cyt. "kto ma mięknie serce musi mieć twardą d......."  Z niecierpliwością czekamy na cd.   Pozdrawiam i Pogodnych Świąt Wielkiejnocy.

  • stoper

    stoper · 15 kwi 2017

    super rozdział jak zwykle. no to w następnym rozdziale można się spodziewać poważnej rozmowy obu sióstr bo wątpię żeby Victoria odpuściła obrażanie jej miłości i coś mi się zdaje że to nie Robert wymierzy karę a właśnie Victoria i raczej to nie będzie wyrzuceniem siostry a coś bardziej subtelnego co na dluuuuuuuuuuugi czas da Elenie do myślenia. czekam na kolejny rozdział jak najszybciej

  • Anonimx

    Anonimx · 15 kwi 2017 · 202051616

    No nie mogę się doczekać kolejnych części

  • Robert72

    Robert72 · 15 kwi 2017

    Nie wiem co planujesz, ale dom jest wielki. Elena będąc obok Roberta tylko patrząc  jeszcze bardziej nauczy dobierać się słowa. A może i myśleć.

  • Robert72

    Robert72 · 15 kwi 2017

    To  jak przectawiasz  to wszystko , jest dla mnie doskonałe .  Czytając o przygodach Roberta chce się więcej i więcej . W pełni zgadzam się z tym :   ,, wielki szacun "".

  • vik

    vik · 15 kwi 2017 · 200922650

    Jestem pod wielkim wrażeniem umiejętności dozowania poszczególnych emocji, zarówno normalnych jak i erotycznych. wielki szacun.