Olivia, Victoria II - cz. XVIII

Robert zastanowił się przez chwilę nad tym, o czym mówili i zrozumiał, że Victoria pomimo, że dość długo nie wspominała o chęci zajścia w ciążę, nieustannie o tym myślała.
- Moje kochane panie! Było mi bardzo miło i nie tylko mnie, bo mojemu koledze tam na dole również, że mieliśmy obaj bardzo przyjemny początek dnia. Jeżeli udało nam się sprawić i wam nieco frajdy, to cała przyjemność po naszej stronie. A teraz musimy się zbierać, jeżeli chcemy dojechać do Krakowa o przyzwoitej porze - zakończył Robert swoją żartobliwą wypowiedź, za co dostał od obu pań po słodkim buziaku.  
     Ponownie odświeżyli swoje ciała i udali się do sypialni. Victoria założyła bieliznę i letnie ciuszki, a potem udała się do pokoju, zajmowanego przez Olivię i Violettinę. Obie dziewczyny też były już gotowe. Udali się do hotelowej restauracji i korzystając ze szwedzkiego stołu, zjedli śniadanie. Potem Robert uregulował należność i kilkanaście minut po dziewiątej opuścili hotel, udając się na parking.  
     Kamper cały i nienaruszony czekał na nich na parkingu. Robert otworzył drzwi i wsiedli do samochodu. Olivia, która cały czas starała się być blisko Roberta, po wejściu do kampera patrzyła proszącym, miłosiernym spojrzeniem w oczy to Robertowi, to Victorii. W końcu Victoria zorientowała się, że Olivia czegoś od nich oczekuje, ale krępuje się o tym mówić.
- O co chodzi Olivio? Robisz minę zbitego pieska, stało się coś? - zapytała siostrę wprost.
- Strasznie mnie boli i ściska tam na dole - Olivia zatoczyła dłonią obszar jej ciała, gdzie odczuwa ból. Było to całe podbrzusze wraz z kroczem. Victoria natychmiast spoważniała.
- Co ty jadłaś na śniadanie? - zapytała, bo z uwagi, że był to szwedzki stół, nie zwracała uwagi, co kto wybierał i jadł na śniadanie.
- Ale to nie o jedzenie i żołądek chodzi - odpowiedziała Olivia, widząc, że nie tylko Victoria zainteresowała się jej stanem zdrowia. Zobaczyła, że wszyscy patrzą na nią pytającymi i jednocześnie współczującymi spojrzeniami. Chyba nie o to jej chodziło, bo speszyła się wyraźnie, że w niezamierzony sposób wywołała ogólne zainteresowanie swoją osobą.  
- Olivio, co jest? Nie chcesz mówić o tym przy wszystkich, tak? - Robert domyślił się, że coś innego gnębi Olivię. Pokiwała głową ze zrezygnowaniem.  
- To idźcie z Victorią do tyłu i powiedz jej, co ci dolega - podpowiedział rozwiązanie sprawy.
- Ale to dotyczy was oboje - wypaliła Olivia, rumieniąc się jak burak.
- Może to jednak poczekać, więc teraz możemy jechać, a na postoju powiem wam, o co chodzi. A poza tym chciałabym siedzieć obok Roberta. Mogę siostrzyczko? - zapytała Victorię takim głosem, że ta nie miała siły, aby jej odmówić.
- Jeżeli miałabyś rozchorować się z tego powodu, to siadaj. Chyba że Robert będzie miał inne zdanie na ten temat - odpowiedziała Victoria, chociaż dobrze wiedziała, że na pewno nie. Faktycznie Robert nie wnosił zastrzeżeń, więc Olivia zadowolona jak mała dziewczynka, która dostała ulubioną zabawkę, zajęła miejsce obok Roberta.  
     Po ustawieniu foteli w pozycję podróżną, ruszyli w stronę wyjazdu z Bardejowa na główną drogę, prowadzącą do granicy słowacko - polskiej. Kiedy byli już na głównej drodze, na której ruch był taki sobie i w miarę oddalania się od miasta, wyraźnie zmniejszał się, Robert zaniepokojony wcześniejszą wypowiedzią Olivii na temat swoich dolegliwości, postanowił wybadać swoją szwagierkę, o co jej chodziło. Obejrzał się do tyłu i zobaczył, że tak Victoria, która na chwilę zerknęła w jego stronę, jakby wyczuła wzrok męża, jak i jej kuzynki zajęte są rozmową.
- Olivio, możesz powiedzieć, o co chodziło  z tym bólem podbrzusza? - zapytał pogodnie, uśmiechając się do swojej ulubienicy.  
- Robercie, uśmiejesz się ze mnie. To nie było nic szczególnego. Po prostu przyśniłeś mi się w nocy, że bzykaliśmy się oboje, a rano jak się obudziłam, to aż ssało mnie tam na dole. Myślałam, że nie dam rady i o mało nie zgwałciłam Violettiny, którą tak wystraszyłam, że teraz boi się mnie.  
     Myślałam nawet wedrzeć się do was, do sypialni, aby poprosić cię, żebyś mnie 'przeleciał', ale na szczęście w porę opanowałam się, bo widziałam przecież, jak postąpiła czy zachowywała się Elena, aż w końcu tak Victoria, jak i ty nie wytrzymaliście, a Eleny nie ma teraz z nami. Ale cipka w dalszym ciągu mi niemal płonie i tak mnie swędzi, że nie wyrobię, jeżeli nie bzykniesz mnie na pierwszym postoju - Olivia bez owijania w bawełnę, wyłuszczyła Robertowi na czym polega jej problem.  
     Robert, który uważnie słuchał jej wypowiedzi, kiedy dotarło do niego, o czym mówi Olivia, mimo że starał się zachować powagę w czasie jej wynurzeń, aby jej nie urazić, ledwie wytrzymywał, żeby nie ryknąć śmiechem. Olivia widziała po jego minie, że stara się utrzymywać powagę, ale wewnętrznie skręca się ze śmiechu, sama zaraziła się od niego i pierwsza wybuchła śmiechem. Robert za nią, a Victoria i kuzynki słysząc ich śmiech, same też nie wytrzymały i w kamperze przez chwilę słychać było tylko odgłosy zaraźliwego, głośnego śmiechu.  
     Pierwsza opanowała się Victoria, spoważniała i spróbowała dowiedzieć się, co spowodowało ten ogólny śmiech.
- Możecie powiedzieć nam, co was tak rozśmieszyło - zapytała bezosobowo. Robert też przestał śmiać się i popatrzył na Olivię.
- Mam im powiedzieć? - zapytał poważniejąc.
- Pewnie! Ale wiesz co? Może sama spróbuję, bo teraz dziwię się sobie, że nie powiedziałam od razu, o co chodzi. Teraz dopiero do mnie dotarło, co się tak naprawdę wydarzyło.  
     Może pozwolisz Robercie, że najpierw przeproszę Violettinę, bo pewnie nadal ma do mnie pretensję, a przy tym boi się, że zwariowałam - powiedziała na głos to, co ją nurtowało w odniesieniu do kuzynki. Jechali dość wolno, więc odblokowała fotel i obróciła się do tyłu.
- Słuchajcie! Chciałabym coś powiedzieć, ale nie musicie się ze mnie od razu śmiać. Violettino, przepraszam cię! Nie musisz już bać się mnie. Nie zwariowałam, tylko mnie poniosło.  
     A wszystko przez mój sen. Śniło mi się, że bzykaliśmy się z Robertem i kiedy obudziłam się, to cipka mi wprost 'płonęła'. Nie było pod ręką Roberta, więc wstałam i podeszłam do twojego tapczanu, a potem sama nie wiem dlaczego, zaczęłam dobierać się do ciebie, co mogłaś różnie zrozumieć - Olivia dość mocnym głosem przeprosiła Violettinę za swoje zachowanie,  wyjaśniając w skrócie tak Victorii, jak i kuzynkom, co spowodowało, że zachowała się może śmiesznie ale i nieodpowiedzialnie wobec Violettiny, którą wyrwała brutalnie ze snu, tak że ta ze strachu zerwała się z tapczanu i zasłoniła się przed nią krzesłem, sądząc, że z Olivią dzieje się coś niedobrego.  
     Jej słowa i uśmiech rozbroiły do pewnego stopnia Violettinę, która odwzajemniła się Olivii uśmiechem.  
- Widząc więc przerażenie w oczach Violettiny, oprzytomniałam i zdałam sobie sprawę, co robię. Ale 'chcica' pozostała we mnie. Myślałam nawet Victorio o tym, żeby wedrzeć się do was do sypialni i pewnie rzuciłabym się na Roberta, nie dbając wcale o to, co sobie wszyscy o mnie pomyślicie.  
     Dobrze się jednak stało, że nagle zdałam sobie sprawę, co chcę zrobić i stanęła mi przed oczami Elena i to, z jakiego powodu nie ma jej z nami. To mnie trochę ostudziło i przystopowało, ale cipka nadal mnie swędzi i nie mogę przestać myśleć o Robercie. Cały czas wyobrażam sobie, jak mnie 'pieprzy', szybko i mocno. Nic na to nie poradzę, że na myśl o tym, ssie mnie w dołku i wprost 'leje się' ze mnie - zakończyła swoją wypowiedź Olivia, starając się uśmiechać przy tym, tyle tylko że był to śmiech przez łzy.  
     Po słowach Olivii, Victorii też nie było do śmiechu. Momentalnie spoważniała, zdając sobie sprawę z tego, co odczuwa jej młodsza siostra. Ona nie tylko kocha Roberta. Olivia wręcz uzależniła się już od niego i jej myśli nieustannie krążą wokół jego osoby. Sen uzewnętrznił to, co dzieje się w jej umyśle. Sytuacja stała się nadzwyczaj poważna i Victoria sama już nie wiedziała, co ma o tym myśleć czy co z tym należy zrobić, bo cała ta sprawa tylko z pozoru wyglądała na śmieszną.
      Przede wszystkim mając na względzie zdrowie Olivii, trzeba będzie pomyśleć o tym, jak rozładować napięcie i całą sytuację, w jakiej znalazła się jej siostra. To przypomniało jej stan psychiki w dniu ślubu z Robertem. Przede wszystkim jednak trzeba będzie znaleźć odpowiednie miejsce, aby zatrzymać się i zastanowić wspólnie nad tym, co robić dalej.  
- Robercie, spróbuj znaleźć jakieś miejsce, w którym mógłbyś się zatrzymać - zwróciła się Victoria do męża. Robert na moment odwrócił głowę i spotkali się spojrzeniami. Pokiwał głową, że zrozumiał, o co jej chodzi.  
     Byli już blisko polskiej granicy, ruch na drodze był już niewielki, więc wolał zatrzymać się już po polskiej stronie. Faktycznie po chwili pojawił się słup graniczny i tablica, że minęli granicę państwa i znajdują się już na terenie Polski. Droga od kilku minut wiodła przez las i jak na zawołanie, kilkadziesiąt metrów dalej pojawiła się z prawej strony utwardzona zatoczka, więc zjechał z drogi i zatrzymał się.  
     Była piękna słoneczna pogoda, zapraszająca do spaceru po lesie. Robert pierwszy wysiadł z kampera i  sprawdził, czy nie zajmuje drogi. Zatoka w której zatrzymał się, była dość obszerna, tak że kamper swobodnie mieścił się poza pasem drogi. Victoria wysiadła również wraz z pozostałymi  dziewczynami i całą czwórką dołączyły do niego.  
     Wyglądało na to, że zatoka została wykonana specjalnie, aby podróżujący tą drogą mogli zatrzymać się tak jak oni i skorzystać z toalety na świeżym powietrzu. Oczywiście Olivia w swoim stylu nie omieszkała skorzystać z tego i chyba w celu zachęcenia czy podniecenia Roberta odeszła kilka kroków, odwróciła się w ich stronę, ściągnęła majtki i wypychając miednicę do przodu w celu wyeksponowania cipki, sikała, patrząc czy Robert ją dobrze widzi. T
     Tak Victoria jak i kuzynki popatrzyły na siebie, nie będąc specjalnie zaskoczone zachowaniem Olivii, bo zdążyły ją już na tyle poznać, że jej zachowanie nie zawsze i nie wszędzie odpowiada obowiązującym konwencjom.  
- To jest cała Olivia. Ilekroć jechaliśmy razem i zatrzymywaliśmy się, to tak właśnie zachowywała się, jak teraz. Chciała, żeby Robert widział, jak sika. Przekonywała nas do tego, abyśmy ją obserwowali, mówiąc, że lepiej jej się sika, jak widzi, że Robert ją obserwuje - Victoria starała się wyjaśnić Mihaeli, postępowanie Olivii i dlaczego to robi.
     Violettina, która z zainteresowaniem obserwowała zachowanie Olivii, słysząc słowa Victorii, momentalnie dołączyła do kuzynki, jakby też nagle odczuła parcie pęcherza. Podobnie jak Olivia ściągnęła majtki i wypychając biodra do przodu zaczęła sikać, celując w górę i obserwując, czy Robert też i ją obserwuje.
- A teraz masz najlepszą odpowiedź i ilustrację tego, co mówiłam - skomentowała Victoria zachowanie Violettiny.  
- Victorio wyluzuj! A my co, mamy być gorsze? Mnie też zebrało na sikanie, a widzę, że Roberta to chyba interesuje, bo nie spuszcza wzroku z ich cipek - Mihaela chyba też nie wytrzymała.  
     Nagle i ona poczuła potrzebę sikania, a że przy okazji będzie miała jeszcze możliwość zaprezentowania Robertowi w świetle słonecznych promieni, swoją dojrzałą, otoczoną uroczą, ładnie przystrzyżoną fryzurką cipkę. Uznała, że za serce i to wszystko, co od niego otrzymała, no, może nie nie tylko od niego, bo od Victorii również, to mu się należy, jak psu buda; a co?
- Mihaelo, chyba nas wszystkie pomerdało, ale idę z tobą. Zobaczymy, jak Robert zareaguje na takie przedstawienie? Cztery dziewczyny i cztery sikające cipki w biały, słoneczny dzień dla pokazania się przed jednym facetem? Zachowujemy się przed Robertem, jak kobiety z jego haremu, chociaż żaden szejk arabski nie ma pewnie takiej okazji oglądania tylu sikających cipek i to nie w zaciszu łazienki, ale na łonie natury i w pełnym blasku słonecznego dnia. Ja przynajmniej o czymś takim nie słyszałam - podsumowała z humorem prowadzoną czy zamierzoną prezentację sikających cipek przez wszystkie towarzyszące jej mężowi Robertowi dziewczyny, łącznie z nią, jego żoną.
     Robert widząc, że do sikających i uwodzących go gołymi cipkami Olivii i Violettiny dołącza Mihaela, a zamierza zrobić to także Victoria, które też ściągają majtki i odsłaniają swoje krocza, pokręcił niedowierzająco głową, że to dzieje się naprawdę. Ale działo się i o ile w jakiś tam sposób rozumiał fantazje małolatek, które wręcz chciały mu się przypodobać, to widząc, że to samo zamierzają zrobić Victoria i Mihaela, nie mógł powstrzymać uśmiechu. Arabem nie jestem, a moje dziewczyny zachowują się tak, jakbym był ich mężem, a one moim haremem - pomyślał.  
     Widząc, że Victoria z Mihaelą odsunęły się kilka metrów od swoich sióstr i przymierzały się do swojego pokazu, podszedł do młodszych dziewczyn.  
- I co, lżej wam się sikało przede mną? - zapytał z humorem małolatki, kiedy zakończyły swój 'występ'.  
- Pewnie, nie tylko lżej, ale przez to, że patrzyłeś, czułam się tak, jakbyś mnie głaskał po cipce swoim wzrokiem - wykrzyknęła Olivia, przedstawiając spontanicznie i obrazowo swoje odczucia.  
     Violettina, której wypowiedź Olivii skomplikowała czy stworzyła problem w wyrażeniu swoich odczuć, wolała nie zabierać głosu. Wystarczyło jej, że jej idol patrzył jak sika i widział jej cipkę w blasku dnia. Już samo to wywoływało w jej wyobraźni niesamowite skojarzenia, wcale nie gorsze od skojarzeń Olivii.
- Hola, hola mój mężu! To jeszcze nie koniec występów! Za chwilę zobaczysz większy kaliber sikawek, a przez to i wrażenia będą mocniejsze  - uprzedziła go żartobliwie Victoria, słysząc rozmowę Roberta z ich siostrami, po czym kucnęła obok Mihaeli i podobnie jak ona wspierając się na jednej ręce, wypchnęła biodra do przodu i po chwili z ich 'sikawek' trysnęły znacznie mocniejsze strumienie jasnego moczu, sięgające znacznie dalej niż prezentowały to Olivia z Violettiną.  
     Kiedy skończyły 'pokaz' czy 'widowisko', usłyszały kurtuazyjne ciche brawa Roberta, chociaż bezstronnie musiał przyznać, że te spontaniczne pokazy sikania  nie wzbudziły w nim niechęci czy odrazy. Widok sikających dziewczyn odebrał dość humorystycznie, nie dociekając specjalnie, co je do tego skłoniło. Pewnie co innego było to w wydaniu Olivii i Violettiny, a co innego było czy zdecydowało w wydaniu jego żony i Mihaeli.  
     Podszedł więc do nich.
- Przypuszczam, że nie po to zatrzymaliśmy się, abyście miały możliwość zaprezentować przede mną swoje sikające cipki - zwrócił się żartobliwym tonem do Victorii i Mihaeli.  
- A jak sądzisz? - zapytała Victoria kokieteryjnym tonem.
- Aż tak wysokiego mniemania o sobie nie miałem i nie mam. Czy wobec tego moja żoneczka będzie uprzejma wyjawić nam swoje zamierzenia czy oczekiwania związane z naszym postojem? - Robert udał, że nie zrozumiał jej pytania, prosząc o większe sprecyzowanie zamierzeń czy oczekiwań tak Victorii czy Mihaeli.
- Słyszałeś o czym mówiła Olivia, prawda? - zapytała zdawkowo Victoria.
- Słyszałem, ale czy świadczy to o czymś, co wymagało, że musieliśmy zatrzymać się? - zapytał, jakby nie był czegoś pewny, chociaż dotychczas zawsze polegał na intuicji Victorii.
- Robercie, w głosie Olivii usłyszałam coś, co chyba sama przeżyłam i nie chciałabym, aby to powtórzyło się.  
     Ona chyba jest uzależniona od ciebie, podobnie jak ja - powiedziała to dość neutralnym tonem, ale Robert przestał się śmiać i spoważniał. Zbyt dużo zdrowia kosztowała go psychoza czy coś w tym rodzaju, która pojawiła się u Victorii, żeby zlekceważyć jej słowa.
- I co teraz z tym zrobimy? Jedziemy do Krakowa, wiec możemy skonsultować to z psychologiem, być może że z tym samym moim przyjacielem - w tonie Roberta pojawiło się coś, co zaniepokoiło Victorię.
- Robercie, to może być nic poważnego. Może to tylko wytwór jej wyobraźni, bo przecież oboje wiemy, że Olivia kocha cię. Ona nie podkochuje się w tobie jak nastolatka, ona cię kocha, a że jest egzaltowana jak każda dziewczyna w jej wieku, więc i jej wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach, tak w dzień jak i w nocy. I wiesz o czym pomyślałam? Żebyś ją zerżnął i rozładował napięcie, które w niej nagromadziło się. A później, jeżeli to nie pomoże i pogłębi się, będziemy myśleć co dalej - Victoria podsunęła proste rozwiązanie i dopiero, jeżeli okaże się, że to nie wystarczy, będą zastanawiać się i rozważać inne.  
- Ale to oznacza, że trzeba znaleźć odpowiedź; co dalej? Przecież miesiąc skończy się i co? - Roberta nie opuszczała myśl i niepokój o Olivię, którą też kochał na swój sposób i jej los nie był mu obojętny.
- To wtedy będziemy myśleć, ale już nie sami, a poza tym wierzę w rozsądek Olivii. To nie jest głupia dziewczyna i pewne rzeczy rozumie nie gorzej od nas. Jestem więcej niż przekonana, że swoje losy i przyszłość wiąże już bardziej z nami niż z rodzicami, podobnie jak Mihaela, prawda siostro? - Victoria porzuciła czarne myśli, które ją chwilowo opanowały i pełna optymizmu patrzyła śmiało w przyszłość, zarażając tym samym Roberta i Mihaelę.    
- Powiedz mi tylko, czy musimy dziś dojechać do Krakowa? - zapytała Roberta, mając widocznie w zanadrzu jakąś propozycję.  
- Pewnie nic się nie stanie, jak nie dojedziemy, bo przecież nie ustalaliśmy określonego terminu, ale chciałem po prostu mieć to z głowy - wyjaśnił Robert neutralnym tonem.  
- To w takim razie my weźmiemy koc i rozejrzymy się za jakimś miejscem, gdzie moglibyśmy go rozłożyć, a ty weź Olivię do kampera i 'wybadaj' czy 'porozmawiaj' z nią po swojemu - uśmiechając się do męża, zaproponowała rozwiązanie problemu lub 'rozeznania' sprawy jej młodszej siostry, mimowolnie zrzucając całą sprawę na jego barki.
      Pomyślał chwilę i kiwnął na Olivię, która omal nie wypatrzyła sobie oczu, widząc, że Robert spoważniał w trakcie rozmowy, którą prowadzili wspólnie z Victorią. Widząc gest Roberta, przywołujący ją do niego, w kilku krokach była przy nim.
- Coś się stało Robercie, bo zrobiłeś taką smutną minę? - spytała niepewnym głosem.
- Nic się nie stało, bo problem nie dotyczy mnie, ale ciebie - odpowiedział pogodnie.  
- Zapomniałaś już, co mówiłaś w samochodzie o swędzącej cipce? - przypomniał jej słowa, które mówiła podczas jazdy.
- Aaa… o tym! Trochę mi przeszło i ulżyło, jak widziałam, że patrzysz na moją cipkę, ale jeżeli masz chęć Roberciku, to moja cipka chętnie ugości twojego kutasa - odpowiedziała z rozbrajającym uśmiechem. Robert wymienił spojrzenie z Victorią.
- To ja namawiam i przekonuję Roberta, żeby zatrzymał się, bo z tobą coś się dzieje, a ty teraz mówisz, że ci ulżyło, bo wysikałaś się? - Victoria nie wytrzymała i zamierzała wygarnąć siostrze co o niej myśli.
- Dobrze już, dobrze! Sprawa wyjaśniła się i nie musicie kłócić się! A ty Olivio też nie strasz nas więcej, bo myśleliśmy, że faktycznie coś ci dolega i trzeba szukać pomocy lekarza - Robert wyczuł, że Victoria nie na żarty zeźliła się na siostrę i za chwilę mogła wybuchnąć  awantura na cztery fajerki.  
- Co? Myśleliście szukać lekarza, bo powiedziałam, że cipka mnie swędzi? - Olivia w końcu uzmysłowiła sobie, po co zatrzymali się na poboczu.  
- To co robimy Robercie? - zapytała Victoria, która nieco już ochłonęła ze wzburzenia.
Robert zamyślił się, bo sam nie wiedział, co ma odpowiedzieć, bo tak wypowiedź Olivii, jak i jej szczerość kompletnie go zaskoczyła. I smieszno i straszno, jak w Rosji - pomyślał.
- To może jak już zatrzymaliśmy się, a cipka swędzi mnie nadal, Robert zerżnie mnie i będzie spokój - odezwała się Olivia, jakby nic się nie stało, bo burza rozeszła się po kościach. Victoria popatrzyła tylko na nią i nie odezwała się słowem. Weszła do kampera, zabrała koc i wyszła.
- Chodźcie dziewczyny, poszukamy jakiegoś miejsca do leżenia, a Robert niech zajmie się tą swoją ulubienicą jak chce i uważa. Za półgodziny wyjeżdżamy - powiedziała Victoria, zwracając się do kuzynek bez entuzjazmu, ale i bez emocji.
- Więc teraz co zamierzasz szwagierku? Bierzemy koc i idziemy za nimi, czy idziemy do kampera i spróbujesz 'zbadać', jak to jest z tą moją cipką? - odezwała się Olivia i patrząc mu w oczy, ujęła rękę Roberta, jak mała dziewczynka. Czując jej rękę i spojrzenie, ocknął się.
     Popatrzył na Olivię i ogarnęła go niepowstrzymana wesołość. To młode dziewczątko robiło z nim, co tylko chciało, a on nie potrafił jej się przeciwstawić i nagle przyszła mu na myśl Elena. Olivia wspominając ją, uzmysłowiła mu, że mimowolnie, może nawet wbrew sobie, oboje z Victorią skrzywdzili ją, właściwie nie bardzo wiadomo za co. Chyba za jej szczerość i charakter. Nie winił Victorii, bo to on głównie zawinił. Niewłaściwie zinterpretował słowa i zachowanie Eleny, a Victoria widząc jego postawę, podtrzymała tylko jego decyzję. ..cdn…

2 komentarze

 
  • POKUSER

    POKUSER · 20 maj 2018

    Łapka w górę  

  • TojaPysiorka96

    TojaPysiorka96 · 30 kwi 2018

    Olivia ma chyba podobny charakter do mojego,przynajmniej w pewnych kwestiach dostrzegam podobieństwo 😉dziękuję i czekam na dalszy rozwój sytuacji hihi