Olivia, Victoria II - cz. XLII

Atmosfera nieco zagęściła się, bo towarzystwo podzieliło się zgodnie z tym, co wcześniej zasugerowała Olivia. Victoria z Robertem usiedli obok siebie na jednym z koców, a Violettina z Julianem na drugim. Olivia spojrzała na Kasię i ....nastąpiła chwila zawahania.  
          Po chwili jednak wszystko wróciło do normy. Olivia zdecydowanym krokiem dołączyła do Juliana i Violettiny, a Kasia przysiadła się do Victorii i Roberta.  
- Właściwie to powinniśmy wymyślić jakąś formę inicjacji dla Juliana oraz Violettiny i Kasi, którzy są po raz pierwszy na tym miejscu. Byłoby pewnie ciekawiej i śmieszniej, poprawiając czy wprowadzając przy okazji odpowiedni nastrój do zabawy. Co o tym sądzicie? - zwróciła się Olivia do grupy, uznając się w dalszym ciągu za inicjatorkę i osobę prowadzącą.
- A na czym ta inicjacja miałaby polegać, panno mądralińska? Masz to w jakiś sposób przemyślane czy rzucasz to jako luźną myśl do wspólnego rozważenia? - włączyła się Victoria, której propozycja Olivii wydała się dość ciekawa i możliwa do przyjęcia.
- Proponując przyjazd i zatrzymanie się w tym miejscu, miałam na myśli coś na kształt pikniku, połączonego z zabawą seksualną. Byłaby to dla mnie jakaś forma pożegnania się z Polską i tym miejscem, ponieważ kojarzy mi się to z wydarzeniem szczególnym w moim życiu. Do waszej wiadomości Kasiu, Violettino i Julianie. Kiedy po raz pierwszy jechaliśmy w trójkę do Rumunii, właśnie tutaj zatrzymaliśmy się na postój. Byłyśmy obie z Victorią w dość podłym nastroju, bo nasz tata uległ wypadkowi i wylądował w szpitalu. Martwiłyśmy się o niego, bo nie do końca wiedziałyśmy, w jakim jest stanie. I nie tylko o to. Robert obiecał nam, że będziemy mogły z nim wrócić do Polski, o ile okaże się, że zdrowie i życie taty nie będzie zagrożone. Byłyśmy więc bardzo zestresowane, bo chodziło przecież o naszego tatę, więc nie wiedziałyśmy, czy nasz powrót będzie możliwy. Victoria gdzieś tam usłyszała, że nic tak dobrze nie wpływa na poprawę psychiki i rozładowanie napięcia, jak dobry seks. Oboje z Robertem kochali się już wcześniej, więc dla Victorii nie miało to takiego znaczenia, jak dla mnie. Wymogłam bowiem na Robercie, że pozbawi mnie cnoty i uczyni kobietą. I to się stało właśnie tutaj. Stąd moja propozycja, abyśmy się tutaj zatrzymali. Nie wzięłam tylko pod uwagę, że jest to dość wczesna pora dnia, co raczej nie wpływa dobrze na zbudowanie właściwego czy odpowiedniego dla takiej zabawy, nastroju. Ale być może jest to tylko moje  odczucie, więc może niech każdy przedstawi swój punkt widzenia, co do pobytu tutaj i formy spędzenia czasu, a potem wspólnie zdecydujemy, co dalej?  
          Olivia przywołana do tablicy przez Victorię, zdała sobie sprawę, że jej pomysł na pożegnanie się z Polską, poprzez pobyt i zabawę w miejscu, w którym miał miejsce jej 'pierwszy raz' był, być może, trochę na wyrost, w niezbyt sprzyjającej nastrojowi porze dnia.
- Chwileczkę, czy mogę ponownie zabrać głos, jako pierwszy? - odezwał się Julian.
- Pewnie. Wygląda na to, że masz już coś konkretnego na myśli - odezwała się Olivia.
- Właśnie o tobie chciałem mówić Olivio. O tobie i wujku Robercie - dodał Julian.
- Może odpuść sobie już tego wujka, Julianie i powiedz, co konkretnie masz na myśli?
          Robert śmiejąc się, uzmysłowił lekko Julianowi, że zwracanie się do niego 'per wujek' nie bardzo przystaje do zaistniałej sytuacji i ośmielił go, pytając o jego osobisty punkt widzenia w omawianej sprawie.
- OK wuj... Robercie! Co prawda zawsze będziesz dla mnie wujkiem, ale niech będzie, jak sobie życzysz. Myślę, że to miejsce jest szczególne, nie tylko dla Olivii, ale i dla ciebie. Więc dlaczego Olivia dołącza do mnie, a właściwie do nas z Violettiną, a nie do ciebie? Od razu, dla jasności sprawy, chcę zaznaczyć, że nie mam nic przeciw tobie Olivio i temu, że chcesz  dołączyć do nas z Violettiną. Przeciwnie, bardzo doceniam to, że w ten sposób to rozegrałaś, nie chcąc wpychać w moje objęcia Kasi, mojej siostry. Ale wiem dobrze, i nie tylko ja, że jesteś zakochana w Robercie, więc według mnie byłoby bardzo niesprawiedliwe dla ciebie,  pozbawienie cię możliwości uprawiania seksu z Robertem. Co nie oznacza, że nie możesz zabawiać się również ze mną i Violettiną. Przy tym, chciałbym dodać ...Robercie, że byłoby mi też bardzo przyjemnie, gdybym mógł uprawiać seks z twoją żoną. Wybaczcie mi oboje, ale musiałem to powiedzieć, bo trudno by mi było zaprzeczyć samemu sobie, że Victoria mi się podoba. Pewnie nigdy by mi nie przyszło na myśl coś takiego, gdyby Olivia nie opowiedziała historii, związanej z tym miejscem i jak to się wszystko dalej potoczyło. A tak poza tym, chciałbym wyjaśnić jeszcze jedną sprawę. Tak Kasia, jak i ja nie widzimy nic złego w uprawianiu ze sobą seksu. Ale jesteśmy rodzeństwem i byłoby to kazirodztwo, co do którego, tak nasze prawo, jak i społeczeństwo, odnosi się niezbyt przychylnie. Uzgodniliśmy więc wspólnie, że do czasu uzyskania przez nią pełnoletności, nie będziemy łamać czy naginać prawa, które jednoznacznie odnosi się do seksu pomiędzy członkami rodziny. Jest to istotne tym bardziej, jeżeli dotyczy to osoby niepełnoletniej. To tyle, co chciałem powiedzieć w tym temacie i przepraszam, jeżeli moje słowa kogoś uraziły lub sprawiły przykrość.
          Po dość obszernej wypowiedzi Juliana, towarzystwo na chwilę zamilkło.
- Myślę, że będę wyrazicielem nas wszystkich, Julku, bo bardzo spodobała mi się twoja dojrzała i chyba spontaniczna wypowiedź. Masz rację. Olivia jest zakochana w Robercie i sądzę, że chyba z wzajemnością. Robert próbował traktować uczucie Olivii, jako chwilowe zauroczenie czy zadurzenie nastolatki, ale wydaje mi się i nie tylko mnie, że jest to coś głębszego. Życie to zweryfikuje w przyszłości, a teraz faktycznie Olivia czułaby się niezbyt komfortowo, gdybyś jej Robercie odmówił możliwości kochania się z tobą, tu i teraz. Byłeś jej 'pierwszym' i teraz, kiedy musi wrócić do domu, aby kontynuować naukę w liceum w naszym rodzinnym mieście, będzie przynajmniej miała miłe wspomnienia, związane z tym miejscem. A co do pory dnia i nastroju, to sądzę, że obawy Olivii też są trochę na wyrost. Może będę za bardzo dosadna, ale myślę, że kiedy kutasy Roberta i Juliana zobaczą oraz poczują nasze cipki, natychmiast podniosą głowy do góry. Co do twojej oferty Julianie, że chętnie zamoczyłbyś swojego kijka w mojej cipce, to muszę cię trochę rozczarować. Do chwili, kiedy nie okaże się jednoznacznie, że jestem w ciąży z Robertem, żaden obcy kutas nie zagości i nie pogrąży się w mojej cipce. Chcę dziecka Roberta i nie chcę mieć dylematu roztrząsania; kto jest ojcem mojego dziecka? Co wcale nie oznacza, że nie jestem otwarta na inne formy zabawy erotycznej, oczywiście za pełną zgodą i z udziałem mojego męża. I to też byłoby na tyle z mojej strony, jak zwykł mawiać mój mąż.
          Victoria w swoim stylu zabrała głos i była to wypowiedź w pełni przemyślana i dojrzała. Wszystkie wypowiedzi; Olivii, Juliana czy Victorii dużo wyjaśniły i wprowadziły klimat sprzyjający do rozpoczęcia tego swoistego, pożegnalnego pikniku na łonie natury.
          Victoria chcąc dotrzymać słowa, pierwsza pozbyła stanika i majtek. Olivia, nie zastanawiając się ani chwili, zrobiła to samo, co widząc, Kasia i Violettina dołączyły do nich. Julian miał chwilę zawahania, ale widząc, że Robert bez skrępowania pozbył się bokserek, zrobił to samo, mimo że zdał sobie sprawę, że obaj z Robertem będą oceniani przez panie.  
          I faktycznie. Obaj przez chwilę byli obiektem zainteresowania pań, które po raz kolejny miały okazję porównać, czym matka natura obdarzyła ich obu. Oczywiście spojrzenia te rzucane niby ukradkiem, spowodowały, że kutasy obu panów zaczęły sztywnieć i rosnąć.
- OK. Widzę, że moje sugestie odniosły pożądany skutek, więc proponuję, zgodnie z tym, co powiedział Julian, aby na początek Robert zajął się Olivią i Kasią, a Julek zajmie się mną i Violettiną. Oczywiście podtrzymuję to, co powiedziałam wcześniej. Jestem w stanie ofiarować ci moją cipkę Julianie, ale tylko oralnie, do wylizania, a twoim kutasem zajmie się Violettina. Natomiast Olivia i Kasia mogą wykorzystywać Roberta w dowolnej konfiguracji.
          Przez chwilę zapanowała konsternacja, bo ani Julian, ani Robert nie byli przygotowani na to, co zasugerowała Victoria. Julian przez chwilę patrzył na Roberta bezradnym spojrzeniem, na co Robert uśmiechnął się i wzruszył obojętnie ramionami.
- Nic nie poradzimy Julianie, panie mają przewagę i musimy się z tym pogodzić. Chcę też oznajmić wszystkim, że nie mam nic przeciw temu, co zasugerowała moja żona. Ale aby nie było niedomówień czy wzajemnych pretensji, chciałbym zapytać czy wszystkim odpowiada tego typu zabawa i forma jej przeprowadzenia, zaproponowana przez moją żonę. Jeżeli ktoś z was ma co do tego wątpliwości, to proszę o szczerą, jednoznaczną i nieskrępowaną odpowiedź. Byłoby ostatnią głupotą uczestniczyć w zabawie, czując się w niej niezbyt fajnie i bycie w jakimś stopniu przymuszonym do czegoś, co mu nie odpowiada.  
          Po słowach Roberta ponownie zapanowało milczenie i wymiana spojrzeń. Wszyscy zdali sobie sprawę, że Robert postąpił więcej niż właściwie, zwracając się wszystkich bez wyjątku osób o odniesienie się do propozycji Victorii.
- Robercie, wiem, że zwracasz się z tym pytaniem przede wszystkim do nas, uczestniczących po raz pierwszy w tego typu zabawie w formie pikniku na świeżym powietrzu. Więc mnie propozycja Victorii w pełni odpowiada i jestem na tak. Myślę, że obie z Olivią nie zmęczymy cię do tego stopnia, żebyś był niezadowolony - zabrała głos, jako pierwsza, Kasia, szczerząc zęby w uśmiechu, tak do Roberta, jak i Victorii.
          Oboje ją lubili, więc skwitowali jej żartobliwe słowa uśmiechem.
- Jeżeli chodzi o mnie, to podobnie, jak Kasia też jestem na tak, co do propozycji Victorii i nie mogę się wprost doczekać, aby dorwać się do cipki twojej żony, Robercie - oświadczył bez zająknięcia Julian, patrząc śmiało w oczy Victorii i Robertowi.  
          Violettina zamiast zabrać głos, przyciągnęła Juliana do siebie i widząc, że chce coś powiedzieć, zamknęła mu usta głębokim pocałunkiem.  
- OK, wszystko rozumiem. Widzę, że w ten sposób Violettina wyraziła swoje zdanie, że zgadza się na propozycję mojej żony - podsumował Robert reakcję Violettiny.  
          Victoria, po słowach Roberta, podeszła do Juliana siedzącego na kocu i usiadła przodem na jego kolanach, po czym popchnęła go siedzącego do pozycji leżącej. Przesunęła się po jego ciele do przodu i siedząc okrakiem na jego piersi, przysunęła się kroczem do jego twarzy, po czym odwróciła się na chwilę w stronę Violettiny.
- Violettino, Julek od pasa jest twój. Możesz go więc wykorzystać tak, jak ci odpowiada. Możesz go possać ustami albo pojeździć w stylu amazonki na jego rumaku. Sądzę, że każdy z tych sposobów powinien sprawić przyjemność tak tobie, jak i Julkowi. Ja natomiast Julianie spróbuję uzupełnić twoje płyny, abyś nie osłabł z pragnienia. Oczywiście nic za darmo, mój panie. Życzyłeś sobie mojej cipki, to ją masz Julianie. Jeżeli to ci odpowiada, to oczekuję w zamian, że dasz mi wspaniały orgazm ustami i językiem.  
          Julian nie czekał na dalsze instrukcje czy słowa Victorii. Bez słowa sięgnął rękami do jej pośladków i przyciągnął ją bliżej swojej głowy, po czym zanurzył twarz w jej kroczu. Nie miał jednak zbyt wielkiego doświadczenia w uprawianiu miłości francuskiej.
          Victoria zorientowała się, że Julian naprawdę chce ją zadowolić, ale nie bardzo wie jak. Widziała, że ani na chwilę nie okazał niechęci do tego rodzaju zabawy seksualnej, bo z dużym zaangażowaniem i lubością wąchał jej cipkę, po czym zaczął delikatnie zlizywać  płynące wzdłuż szczeliny soki.    
- Spokojnie Julianie. Widzę, że jesteś trochę spięty, bo nie bardzo wiesz, jak to jest kochać się z kobietą po francusku, a przy tym nie chciałbyś mnie urazić. Więc chcę ci powiedzieć, że zacząłeś bardzo dobrze i idzie ci całkiem, całkiem. Teraz tylko powinieneś otworzyć mnie dla ciebie. Możesz to zrobić rękami lub językiem. Musisz go tylko usztywnić, abyś mógł się we mnie zagłębić, a potem kontynuuj lizanie wnętrza mojej cipki wzdłuż szczeliny, to z jednej, to z drugiej strony, zbliżając się językiem do łechtaczki. Rób to z wyczuciem, niezbyt mocno, rytmicznymi pociągnięciami języka. Kiedy dojdziesz do łechtaczki staraj się przez chwilę pieścić wargami i językiem jej okolice. Kiedy wyczujesz, że moje podniecenie osiągnęło poziom bliski finału, obejmij ustami łechtaczkę, ssąc ją i stukając językiem po guziczku. Myślę, że sam wyczujesz, jak mocno i szybko pieścić łechtaczkę, aby doprowadzić mnie do orgazmu. Kiedy wyczujesz, że zbliżam się do szczytu, możesz wzmocnić swoje pieszczoty, przez wprowadzenie do mojej szparki dwóch palców, suwając nimi energicznie wzdłuż i w poprzek szparki. To tyle co do nauki i moich podpowiedzi. Jesteś bystrym facetem, więc życzę ci powodzenia w doprowadzeniu mnie do wspaniałego orgazmu.               
          Julian pracując językiem nad cipką Victorii, słuchał uważnie jej uwag i kiedy skończyła, zaczął wprowadzać jej rady w życie. Violettina natomiast zobaczyła, że kutas Juliana trzymając już w pełni pion, nie potrzebuje dodatkowej zachęty z jej strony.
          Okraczyła więc jego ciało i przyklękła, po czym ujęła w dłoń jego drążek i manewrując nim z wyczuciem, wcisnęła go w swoją szparkę. Wiedziała już z jakim sprzętem ma do czynienia, więc przysiadając powolnym ruchem, wprowadziła go w siebie.
          Słyszała też, jak Victoria instruowała Juliana, w jaki sposób ma ją pieścić, aby zaspokoić jej potrzeby i doprowadzić do orgazmu. Przez chwilę więc odczekała, aż jej cipka przystosuje się i zaakceptuje pokaźnego kutasa Julka, po czym, rozpoczęła swoją jazdę.
          Obserwowała też poczynania Julka na cipce Victorii, co powodowało szybki wzrost jej podniecenia. Poza tym, od dłuższego czasu nęciły i przyciągały jej wzrok dorodne cycki Victorii, więc widząc, że Victoria dyszy i podryguje dość mocno, sięgnęła do jej piersi.
          Bez zbędnych ceregieli zaczęła pieścić i miętosić cycki Victorii, sprawiając dużo frajdy tak Victorii, jak i sobie. Julian widząc i czując działania Violettiny na jego kutasie oraz na cyckach Victorii, zaczął szybko doganiać obie swoje partnerki w wyścigu do finału.
          Pierwsza załapała się na orgazm Victoria, intensywnie pieszczona ustami i palcami przez Juliana. Kiedy do jego pieszczot dołączyła Violettina, wręcz tarmosząc i maltretując jej spragnione pieszczot piersi, doznania płynące z cipki i piersi spowodowały prawdziwy wybuch potężnego orgazmu, który obezwładnił jej ciało.
          Z głośnym wrzaskiem opadła do tyłu na ciało Juliana, gdzie czekała na nią Violettina. Widząc i słysząc reakcję Victorii, sama również nie wytrzymała. Przysiadła z głośnym jękiem na udach Juliana, który również doszedł w tym samym momencie.
          Poczuła to, kiedy zaczął pompować w nią swoje nasienie. Cała trójka wyczerpana intensywnymi orgazmami, w milczeniu przeżywała to niezwykłe wręcz dla nich wszystkich wydarzenie. Kiedy doszli do siebie, podnieśli się do pozycji siedzącej.
          Wtedy usłyszeli oklaski i zobaczyli, że mieli widownię w postaci pozostałej trójki towarzystwa.
- Daliście piękny pokaz zabawy i pasji uprawiania seksu w trójkącie. Było na co patrzeć - podsumował na wesoło Robert całe wydarzenie.
- Zaraz, zaraz! To wy zamiast zabawy i uprawiania seksu w podobnym do nas układzie, urządziliście sobie z nas widowisko? I uważacie, że to było fair z waszej strony?- niemal krzyknęła Victoria, patrząc na Roberta i obie dziewczyny niezbyt przyjemnym spojrzeniem.  
          Widać było, że jest nie tylko rozżalona, ale wprost wkurzona.                  
- Nie masz się o co wkurzać na nas, siostrzyczko. To, co zrobiliście było bardzo piękne i miło było na coś takiego patrzeć. Też mieliśmy zamiar rozpocząć naszą zabawę, ale tak szybko weszliście w trans, że żal nam się zrobiło przegapienia waszego pokazu. Poza tym, teraz wy będziecie mieli możliwość zobaczenia zabawy w naszym wydaniu, prawda szwagierku? - zwróciła się Olivia do Roberta, kokietując go swoim uśmiechem.
- To teraz my mamy migdalić się, a oni będą nas obserwować? - odezwała się naraz Kasia.
- A co? Strach cię obleciał czy będziesz się krępować przed Julkiem? - zwróciła się do niej Olivia.  
- Dziewczyny, przestańcie sprzeczać się. To ma być dobrowolna zabawa, a nie widowisko  czy przymus. A co do ciebie, moja żono, nie rozumiem, o co jesteś na nas wkurzona czy rozżalona? Wszyscy widzieliśmy, że świetnie się bawiliście, dając sobie nawzajem wiele radości  i przyjemnych doznań. Nie rozmawialiśmy też wcześniej o jakichkolwiek regułach, ograniczeniach czy zachowaniach w celu zapewnienia jakichś elementów prywatności. Nie dziwię się więc dziewczynom, że miały dużą frajdę, oczywiście w dobrym znaczeniu tego słowa, z oglądania  waszej pełnej pasji i zaangażowania, zabawy. Nie ukrywam, że ja też. Twoje zachowanie moja żono świadczy jednak o tym, że chyba popełniliśmy duży błąd i niepotrzebnie zatrzymaliśmy się na tym parkingu. Aby nie drążyć dalej tego tematu i nie pogłębiać twojej frustracji, proponuję dać sobie spokój z dalszym pobytem tutaj, ogarnąć się  i  kontynuować naszą podróż. I to tyle, co miałem do powiedzenia w tej sprawie.  
          Robert nie ukrywał swojego rozgoryczenia, z powodu zachowania się Victorii. Być może źle ocenił spontaniczność jej propozycji, co wyraziła w swojej drażliwej wypowiedzi. Po wypowiedzi Roberta zapadła naraz głucha cisza, nie wróżąca nic dobrego.
          Tak rozdrażnionego Roberta dotychczas nie widzieli. Victoria też zrozumiała, że chyba za bardzo zagalopowała się w swojej wypowiedzi, rozżaleniu czy pretensjach. Zdała sobie sprawę, że mimowolnie zaatakowała Roberta i dziewczyny w sposób, który nie przystawał ani do sytuacji, ani do formy zabawy.  
- Robercie, dziewczyny! Przepraszam! Sama nie wiem, co mnie ugryzło, ale stało się. Przyznaję, że kopnęło mnie trochę to, że staliśmy się dla was nie uczestnikiem wspólnej, erotycznej zabawy, a widowiskiem. Było to być może moje subiektywne odczucie, ale nie upoważniało mnie ono do wybuchu i słów pełnych rozżalenia, pretensji, a nawet oskarżeń. Tym bardziej, że sama to zaproponowałam, więc mogłam założyć i spodziewać się, że mój udział w zabawie z Julianem i Violettiną może stać się dla was interesującym przypadkiem. I tak się stało, ale teraz po przemyśleniu na spokojnie całej sytuacji, nie widzę w tym nic niezwykłego. Jest mi przykro, że wywołałam zupełnie niepotrzebne zamieszanie i twoje rozgoryczenie Robercie. Jeżeli jesteś w stanie wybaczyć mi moje zachowanie, możemy kontynuować tę zabawę, jeżeli nie, to rzeczywiście nie pozostaje nic innego, tylko zebrać się i ruszać w drogę.  
          Swoje ostatnie słowa Victoria wypowiedziała wzruszonym, załamanym, prawie łkającym głosem, patrząc na Roberta zamglonymi, pełnymi łez, oczami. Spływały one po jej buzi, tworząc widoczne smugi na jej policzkach.                                 
          Jej emocjonalne słowa połączone ze łzami, zadziałały na Roberta, jak uderzenie kijem. Zdał sobie sprawę, że Victoria wiedziała o jego wyczuleniu na jej łzy, ale w tym przypadku nawet na myśl mu nie przyszło, że użyła tego specjalnie, aby go udobruchać, po swoim emocjonalnym wybuchu.
- OK. Przeprosiny przyjęte Victorio. Sądzę, że nie tylko przeze mnie, ale i przez dziewczyny. Co o tym myślicie? - zwrócił się do Olivii i Kasi.
- Prawdę mówiąc, niewiele mnie to obeszło, bo znam Victorię i wiem, że czasem ma swoje fochy czy humory. To, że naraz poczuła się urażona, to pewnie przez to, że jest o ciebie zazdrosna Robercie, a że tego nie okazuje otwarcie, to jej słodka tajemnica. Wybacz więc szwagierku, ale chyba najlepiej będzie, jak ja dołączę do Julka i Violettiny, a twoja kochana żoneczka do ciebie i Kasi. Ale nie martw się Robercie, nadrobimy to, nie teraz, to później. A Julian będzie miał możliwość wykazać się i przelecieć oraz skosztować cipki drugiej siostry Mitrunica, już bez żadnych ograniczeń - odniosła się Olivia do słów Roberta.  
          Kiedy skończyła, wszyscy wybuchnęli śmiechem, nawet Victoria, doceniając sens i słowa wypowiedziane przez Olivię.  
- Chodź siostro i zajmij się Robertem, bo chłopisko stracił chęć na jakąkolwiek zabawę bez twojego udziału. My obie z Violettiną obsłużymy Julka, o ile oczywiście będzie tym zainteresowany, a wy obie z Kasią macie na serio zająć się Robertem. Wtedy nie w głowie będzie mu oglądanie naszych występów, mając dwie napalone cipki do obsłużenia.  
          Olivia rzeczywiście przejęła się rolą prowadzącej czy kontrolującej zabawę,  którą sobie mimowolnie przyznała po wybuchu niezadowolenia Victorii. Zresztą miała do tego prawo, bo przecież zatrzymanie się na tym parkingu nastąpiło z jej inicjatywy.  
          Victoria nie będąc do końca pewna reakcji Roberta, patrzyła w jego stronę z miną skarconego psiaka. A Robertowi faktycznie zrobiło się żal żony. Żałował też swojego wybuchu. Widząc więc jej smutne spojrzenie i żałosną minę, uśmiechnął się.
- Jeżeli nie jesteś zła na mnie za mój wybuch, to zapraszamy do nas, prawda Kasiu? - odezwał się prawie wesołym głosem do żony.
          Momentalnie rozjaśniła buzię uśmiechem i wprost rzuciła się w stronę męża.
Bez słowa objął ją ramionami i przez chwilę trwali w uścisku, który mówił wszystko o ich wzajemnych uczuciach. Kiedy oderwali się od siebie, w milczeniu scałował łzy z jej oczu.
          Kasia obserwując ich zachowanie, poczuła się naraz, jak piąte koło u wozu. Nie była zła ani rozczarowana. Przecież oboje byli małżeństwem, więc to, że Victoria naraz poczuła się niezbyt komfortowo, kiedy zobaczyła, że Robert obserwuje jej zabawę z Julkiem,  nie zdziwiło jej. Zdziwił ją natomiast wybuch Victorii i jej pretensje czy żale do Roberta.
          Była bystrą dziewczyną, więc zrozumiała dlaczego Victoria tak zareagowała. Poczuła się winna wobec Roberta, że w zabawie z Julianem zbyt mocno się zaangażowała.
I to na oczach Roberta, więc miała mu to za złe, że zamiast się bawić podobnie jak ona, on ją obserwował i na pewno oceniał jej zachowanie oraz pasję, z jaką uczestniczyła w zabawie.
          Robert zorientował się, że Kasia mogła różnie odebrać jego zajęcie się żoną.   Widząc, że Kasia obserwuje ich ze smutną miną, uśmiechnął się do niej i otworzył ramiona.
- Nie dołączysz do nas? To że oboje z Victorią burknęliśmy niepotrzebnie na siebie, to jak sama wiesz, zdarza się czasem w małżeństwie, ale ciebie Kasiu na pewno to nie dotyczy. Wydaje mi się też, że moja żona myśli podobnie, a poza tym nieraz dała dowód, że bardzo cię lubi - powiedział, przyciągając ją i zamykając je obie w mocnym uścisku.  
          Przez chwilę przytulali się do siebie, po czym całą trójką usiedli na kocu.    
- I co teraz? Będziemy się migdalić czy zbieramy się i jedziemy dalej? - zapytała Kasia, powtarzając się, ale teraz była autentycznie zainteresowana zabawą z Robertem i Victorią.      
          Była młodą dziewczyną i odczuwała potrzebę zaspokojenia seksualnego. Obserwując zabawę w wydaniu brata z Victorią i Violettiną, nieźle się podnieciła. Chwilowe zamieszanie pomiędzy Victorią i Robertem trochę ochłodziło jej zmysły.  
          Teraz jednak, kiedy sytuacja unormowała się i pojawiła się okazja do zabawy z Robertem oraz Victorią, była tym ze wszech miar zainteresowana. Trudno, żeby było inaczej, kiedy kochała ich oboje i nawet nie była w stanie określić, które z nich kocha bardziej.
          Widziała też, że Robert obserwując z nimi zabawę swojej żony, też był mocno podjarany. Gdyby wtedy obie z Olivią nie były tak bardzo zafascynowane tym, co widziały i wykorzystując to, zajęły się Robertem, pewnie nie byłoby tego całego zamieszania.
- Też sądzę, że jak już tu jesteśmy, to powinniśmy to odpowiednio wykorzystać. Wasza zabawa Victorio była tak podniecająca, że moje jądra mogą spłatać mi figla i nie pozwolić mi prowadzić. Nie mówiąc o moim koledze, który czuje dwie młode cipki i szuka uwolnienia.
          Mimowolnie Robert ujawnił to, co odczuwała Kasia.
- Jeżeli myślicie, że moja cipka została zaspokojona, to oboje jesteście w błędzie. Julek naprawdę się starał i był dobry w tym, co robił, ale moja cipka potrzebuje teraz twojego kutasa, mężu. Wybacz Kasiu, ale Robert musi zająć się teraz moją cipką, ale znając mojego męża, sądzę, że poradzi sobie z nami obiema.  
          To mówiąc, popchnęła Roberta do pozycji leżącej, po czym okraczyła jego ciało i  przesunęła się nad jego kutasa. Kasia usłużnie objęła w dłoń kutasa i kiedy Victoria obniżyła się cipką, przeciągnęła nim po jej szczelinie, nawilżając go jej sokami.
          Victoria jęknęła z podniecenia, kiedy go poczuła na swojej cipce. Już sama zamierzała sięgnąć po niego dłonią, ale Kasia nie zamierzała jej go oddać.
- Jak już bawisz się w celowniczego, to celuj dobrze, bo chcę go mieć w sobie - warknęła Victoria na Kasię, aż Robert roześmiał się.
- Co jest z wami dziewczyny? Ja też tu jestem, nie tylko mój kutas - oznajmił wesoło.
          Odwrócił się w stronę drugiej trójki, którzy zamiast zabawiać się, też bawili się, ale jako widownia, rewanżując się w jakimś stopniu Robertowi i Kasi. Tymczasem Victoria i Kasia nie próżnowały. Victoria nadziana w końcu na wałek Roberta, suwała się na nim, posapując i pojękując z przyjemności, pod wpływem doznań.
          Jej radość i zadowolenie wręcz tryskało z niej, że ma pod sobą najbardziej kochanego faceta na świecie. Kasia też wyrażała swoją radość, tarmosząc delikatnie cycki Victorii jedną ręką, a drugą operując na jej łechtaczce i jej okolicach.  
          Sama również miała niezłą frajdę, że może uczestniczyć w zabawie dwóch ulubionych, żeby nie powiedzieć, kochanych przez siebie, osób.  
- Kasiu, może podasz mi swoją cipkę do zabawy, jeżeli również chcesz mieć z tego jakąś przyjemność - zwrócił się do niej Robert, widząc z jakim zaangażowaniem pieści i bawi się cyckami oraz cipką Victorii.        
- Już mam wiele radochy i przyjemności, że mogę być z wami, uczestniczyć w zabawie i cieszyć się waszą radością, Ale jeżeli nalegasz Robercie i uważasz, że moja cipka czuje się zaniedbana i zasługuje na twoje względy, to jestem na tak.
          To mówiąc, Kasia odwróciła się tyłem, okraczyła ciało, po czym przyklękła i przysiadła na klatce piersiowej Roberta. Pochwycił rękami jej pośladki i spowodował, że przesunęła się prawie na jego twarz, po czym ponownie wznowiła pieszczenie Victorii.
          Robert tymczasem sięgnął jedną ręką do piersi Kasi, a drugą do jej krocza. Przez chwilę popieścił dłonią jej jędrne cycki, powodując, że zaczęła drżeć i pojękiwać, kiedy przetarł delikatnie w palcach jej twarde, jak kamyki, sutki, a drugą ręką pieścił łechtaczkę.  
          Victoria tymczasem, widząc, jak Robert intensywnie zajmuje się Kasią, domyśliła się, że chce ją zaspokoić jako pierwszą, żeby nie czuła się pokrzywdzona i niepotrzebna. Była pewna, że Robert myśli też o niej i po zaspokojeniu Kasi, poświęci jej całą swoją uwagę.
          Widząc, że Kasia nie tylko skupia się na sobie, ale uważnie obserwuje również jej zachowanie, Victoria uśmiechnęła się do niej, podnosząc w górę kciuki. Nastolatka w lot zrozumiała, że Victoria podobnie, jak Robert, żywi do niej niekłamaną sympatię.
          Również uniosła kciuki w górę, na znak, że dobrze się z nimi czuje i nieźle się bawi. Robert zorientował się, że dziewczyny komunikują się i współpracują ze sobą, więc wzmocnił swoje działania, pieszcząc i drażniąc tak cycki, jak i cipkę Kasi.  
          Kasia poczuła to i zaczęła reagować, suwając się coraz szybciej po ustach Roberta i coraz mocniej dyszeć i pojękiwać. Victoria, widząc to, również przyspieszyła swoje ruchy i po chwili cała trójka zaczęła w szybkim tempie wspinać się na szczyty doznań.
          Pierwsza skapitulowała i doszła Kasia, zalana wręcz falami własnego podniecenia i doznań, płynących do jej mózgu ze wszelkich sfer erogennych jej ciała. Omal nie zatopiła Roberta rzeką swoich soków, wyzwolonych przez mocny orgazm.  
          Victoria, która bacznie obserwowała zachowanie Kasi, widząc, co się dzieje, również nie wytrzymała. Nanizana na sztywny palik Roberta, zajęczała głośno i ciężko przysiadła na jego udach, zakopując głęboko jego kutasa i zaciskając mocno mięśnie cipki.  
          To z kolei wywołało reakcję Roberta, który atakowany jednocześnie przez dwie niewyżyte, młode cipki, mógł w końcu opróżnić swoje przepełnione jądra we własnej żonie.
Victoria poczuła to i doznała ponownego wstrząsu, przeżywając kolejny orgazm.  ...cdn...

5 komentarzy

 
  • Michał

    Co z Eleną? Czy pojawi się jeszcze w kolejnych częściach?

  • Stary

    Z niecierpliwością będę czekał na cd, który oby nastąpił. Polubiłem bardzo ciekawie zarysowane postacie (charaktery) szczególnie pań, ale i panów również.

  • St.sz

    Parafrazując klasyka: - @Robert72 - nareszcie jesteś.". Prawdę mówiąc ja też trochę stęskniłem się za tą sagą i niezmiernie ucieszyło to moje oczy i umysł, widząc kolejną część. Pozwolisz pominąć wszelkie ochy i achy (sądzę że masz już dość mojego ,,kadzenia";), ale muszę przyłączyć się do głosów, że jest to jedno z najlepszych opowiadań w tym temacie ( jak i inne Twoje sagi). Pozdrawiam życząc duuuużo zdrówka i weny na zaś. St. Szkot.

  • francodomestico

    @St.sz Witam Cię i też życzę Ci przede wszystkim dużo zdrowia, a reszta pewnie sama przyjdzie. Dziękuje Ci za post i dobre słowo. To mnie jakoś popycha do przodu. Pozdrawiam

  • Robert72

    Bardzo się cieszę że tu wróciłeś. Ten ,, przerywnik " w postaci zmian nastrojów to cudo. Niedawno przeczytałem całą sagę ponownie nie umiem wręcz opisać jak bardzo cieszę się twoją zabawom piórem dotyczące Victori i Olivii.  :zakochany:  :faint:  :faint:  :yahoo:  :bravo:

  • francodomestico

    @Robert72 Witam. Miło, że tak to odbierasz i chciałbym doprowadzić tego tasiemca do końca. Mam nadzieję, że się uda. Dziękuję za post i pozdrawiam

  • emeryt

    @franek42, nareszcie powrócłeś do tego opowiadana, a właścwe to już powieści lub sagi. Dzkuję Tobie za to, zwłaszcza że jest to moje, chyba najulubieńsze opowiadanie. (Tylko nie zapętl się za bardzo w podobieństwie do innych twoch opowiadań). Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrówka oraz wspaniałej weny.

  • francodomestico

    @emeryt Witam. Też cieszę się, że jesteś i oceniasz. Dziękuję za post i też życzę Ci duuuużo zdrówka. Pozdrawiam