Olivia, Victoria II - cz. XXII

Olivia założyła więc prześwitującą koszulkę nocną, w której wyglądała niezwykle seksownie i spojrzała kokieteryjnym wzrokiem na Roberta, jak ocenia jej wygląd.  
- Pięknie wyglądasz w tej koszulce. Aż nie chce mi się wychodzić od ciebie, tak kusząca jest ta koszulka - Robert zorientował się, czego oczekuje od niego ta mała kusicielka, ale nieco przesadził i wywołał natychmiastową reakcję Olivii.
- To nie musimy wychodzić, przecież nic nas nie goni i nie musimy spieszyć się z wyjściem - odpowiedziała natychmiast Olivia, nabierając ponownej ochoty na 'zabawę' z Robertem.  
- To chyba nie jest dobry pomysł! Co prawda nigdzie nam nie spieszy się, ale pewnie tak samo jak ja, wolałabyś też upewnić się, co dzieje się u mojej żony a twojej siostry, nie sądzisz? - Robert widząc reakcję Olivii na wyrażoną przez siebie opinię co do jej koszulki, podjął próbę sprostowania swojej poprzedniej wypowiedzi, którą mimowolnie sprowokował Olivię, aby uświadomić jej, że to Victoria jest jego żoną i powinni najpierw upewnić się, że wszystko jest w porządku.  
          Olivia spojrzała na Roberta przeciągłym spojrzeniem i .. odpuściła.
- Masz rację szwagierku! Chodźmy! - powiedziała i pochwyciła w swoim stylu jego rękę, ciągnąc go za sobą. Weszli do sypialni. Tak Victoria jak i Kasia spały w najlepsze, obie w cienkich, prześwitujących koszulkach, które podwinięte we śnie, nie zakrywały niczego i pewnie z uwagi na wysoką temperaturę, w oddaleniu od siebie. Nawet nie zgasiły lampy nocnej. Wyglądały niezwykle kusząco, bo Kaśka mimo młodego wieku była fizycznie lepiej rozwinięta od starszej od niej o ponad dwa lata Olivii, tak pod względem wzrostu jak i kobiecych atrybutów.  
- No, no! Małolata, młodsza ode mnie, a wygląda tak, jakby to ona była starsza - Olivia nie ukrywała, że zazdrości Kasi jej wyglądu i sylwetki.  
- Nic dziwnego, że leci na ciebie szwagierku. Pewnie cipka swędzi ją już tak samo, jak wygląda - podsumowała wygląd śpiącej chrześniaczki Roberta.
- W tej sytuacji nic tu po nas! W czwórkę będzie nam chyba mniej wygodnie niż we dwójkę? - zwróciła się wprost do Roberta, sugerując mu powrót do pokoju. Robert uśmiechnął się, ale sam uznał, że nie ma sensu budzić, tak smacznie śpiących Victorii i Kaśki.  
          To co zastali w sypialni, świadczyło, że Victoria nic sobie nie robiła z tego, że Robert opuścił sypialnię lekko wkurzony tak na nią jak i na Kaśkę. Dlaczego to zrobiła? Wolała zostać z dopiero co poznaną małolatką, tak jakby na złość jemu, swojemu mężowi. Co jest grane? - takie między innymi myśli przewijały mu się na widok śpiących Victorii i jego chrzestnej córki. Wrócili do pokoju i położyli się.  
          Olivia wyczuła, że Robert nie czuje się zbyt komfortowo, kiedy zobaczył, że Victoria z sobie tylko znanych powodów podjęła z nim jakąś niewiadomą grę. Przytuliła się do niego i pocałowała pieszczotliwym buziakiem, potem chwyciła jego spodenki i ściągnęła je w dół. To samo zrobiła ze swoją koszulką. W przytłumionym świetle lampy wyglądała niezwykle uroczo i podniecająco, więc zareagował jak każdy młody facet. Ponownie przytuliła się do niego i podała mu swoje drobne usta. Pocałował ją z uczuciem, okazując jej, że jest mu bardzo bliska, o czym zresztą dobrze wiedziała.  
- Wszystko będzie dobrze szwagierku. Chodź, bzykniesz mnie w twoim stylu, a potem może prześpimy się jeszcze trochę - to mówiąc odwróciła się do niego tyłem i wcisnęła swój goły tyłek w jego krocze.  
          Zareagował jak normalny facet, kutas wsunął łeb w rowek między pośladkami i przyjął pozycję gotowości do działania. Zanim się spostrzegł, sięgnęła po niego dłonią i kręcąc tyłkiem, wsunęła go w szparkę, a potem dopchnęła się tyłkiem, zmuszając go wręcz, aby uniósł nogę. To pozwoliło jej uzyskanie kolejnych kilka centymetrów i wsunięcie go w siebie dość głęboko.  
          Czuła jak przedziera się przez jej cipkę, ale mocno nawilżona, nie odczuwała z tego powodu żadnego dyskomfortu, mimo że lubiła balansować na granicy bólu i przyjemności. Teraz odczuwała tylko przyjemność i nie tylko ona, bo Robert odczuwał prawie to samo, wspomagając ją, kiedy pracowała intensywnie tyłkiem, nabijając się na niego pod coraz to innym kątem. Przesunął rękę na jej piersi, gładząc i masując na przemian to jednego, to drugiego cycka, wywołując tym samym wzmocnienie doznań płynących z cipki.  
- Wiesz, że możesz spuścić się we mnie? - odezwała się, jakby wyczuła jego wahanie, czy może sobie pozwolić na pójście na całość. Robert uśmiechnął się; a to spryciura, od razu wie o co chodzi - pomyślał.  
          Przyspieszył więc swoje ruchy, na co natychmiast odpowiedziała, wzmacniając dopychanie się do niego, tak że mlaski ich ciał zlały się z jej pojękiwaniem i stękaniem. Chwyciła również jego dłoń i przesunęła z piersi na wzgórek, domagając się pieszczoty łechtaczki. Na efekty nie trzeba było długo czekać.  
          W pewnej chwili zajęczała głośniej i dopchnęła się do niego tak, że poczuł, jak jego kutas dobił do dna, wygięła się i znieruchomiała. Robert jakby tylko na to czekał, poczuł jak pulsuje jego kutas i przyjemne ciepło rozlało się po jego ciele. Zaczął pompować w nią nasienie, a że dość szczelnie obejmowała go swoim futeralikiem, poczuła, jak tryska w nią pod znacznym ciśnieniem, co spotęgowało jej doznania. Jeszcze przez chwilę gładził jej podbrzusze i wzgórek, a potem jego kutas z charakterystycznym chlupnięciem opuścił jej cipkę.    
- Chyba będziesz musiał przynieść coś do wytarcia Robercie, bo czuję, jak ze mnie wypływa to, co we mnie wpompowałeś - powiedziała, po czym odwróciła się na wznak i uniosła kolana do góry. Robert szybko podniósł się i ruszył do łazienki. Na szczęście była pusta, więc złapał jeden z ręczników i wrócił do pokoju. Zaczął wycierać jej cipkę i na jej widok rozrzewnił się. Ta młoda dziewczyna nie bacząc na jego wiek, była gotowa oddać mu się o każdej porze dnia i nocy. Wytarł ją i siebie dokładnie. Odebrała mu ręcznik i podłożyła pod siebie.
- To na wypadek, gdyby coś jeszcze ze mnie wyciekło, bo nie chce mi się iść do łazienki - odezwała się do Roberta, po czym dała mu soczystego całusa dziękując za doznania, następnie odwróciła się do niego tyłem, wciskając się w jego krocze. Jak na zawołanie, jego kutas, czując jej cipkę, ponownie podniósł łeb, rosnąc i sztywniejąc. Sięgnęła ręką i wprowadziła go w siebie, zanim cokolwiek się odezwał.
- A teraz możemy się przespać! - usłyszał jej przytłumiony głos. Miała go w sobie i to jej wystarczało. Objął ją więc ramieniem i przytulił do siebie. Oboje szybko zasnęli.  
          Robert obudził się później niż zwykle i kiedy otworzył oczy, zobaczył wpatrzone w niego piwne śłepka Olivii. Kiedy zobaczyła, że już nie śpi, przylgnęła ustami do jego warg, całując go ze zwykłą pasją do utraty tchu. Wiedział, co go czeka, więc nim przylnęła do jego ust, leciutko skręcił głowę, pozostawiając sobie szparkę w kąciku ust, którym coś tam powietrza do niego docierało, tak że Olivia pierwsza oderwała się od niego, łapiąc powietrze.  
          Uśmiechnął się, że tak łatwo ją okpił i udawał, że on też z trudem łapie powietrze. Ale Olivia, jak na prawdziwą spryciarę przystało, zorientowała się, że Robert udaje, bo widziała przecież, że tchu mu nie brakowało, w przeciwieństwie do niej.  
- Nie wiem szwagierku, jak to zrobiłeś, ale przestań udawać, że brakuje ci powietrza, tak jak mnie - powiedziała wesoło.
- To dlaczego to robisz tak, żeby nam brakowało powietrza? - zapytał retorycznie.
- Nie wiem! Tak mi jakoś spasowało, bo przecież mówi się; że całowali się do utraty tchu - wyjaśniła swoje postępowanie i pocałunki z brakiem dostępu powietrza.
- To co teraz? Migdalimy się na dzień dobry czy idziemy do waszej sypialni? - zapytała wesoło Roberta.  
          Chwilę zastanowił się; przecież nie mógł udawać, że jest wkurzony na Victorię, bo nie był, tak samo na Kaśkę. Ciekawiło go co prawda, dlaczego Victoria tak się zachowała, ale nie stanowiło to dla niego problemu. Pozostać w sypialni nie mógł, bo miałby później problem z wyjaśnieniem czy spojrzeniem w oczy tak Kazimierzowi jak i Małgosi.
           Popatrzył przez chwilę na wpatrzoną w niego Olivię i pokręcił głową.
- Może pozwól Olivio, że sam podejdę i dowiem się; co jest grane? - oświadczył pogodnym głosem Olivii. Chyba zrozumiała, że faktycznie lepiej to będzie wyglądało, jeżeli Robert sam podejdzie do sypialni, bez jej asysty. Przecież to jego żona i jego chrześniaczka, więc jej  obecność w jego towarzystwie byłaby nieco nie na miejscu.  
- Masz rację! Moja obecność mogłaby krępować tak Victorię, jak i tę twoją chrzestną córkę - odpowiedziała równie pogodnym głosem.  
- To ja pójdę teraz do łazienki, a ty idź do nich - dała mu buziaka i opuściła pokój. Robertowi też przydałoby się opróżnienie pęcherza, ale postanowił to zrobić w łazience przy sypialni.                Podszedł do drzwi i zapukał na wszelki wypadek. Nie słysząc odzewu, otworzył drzwi i wszedł. Na sedesie siedziała spokojnie Kasia i załatwiała się. Popatrzyła na niego pogodnym spojrzeniem i uśmiechnęła się, tak jakby nie widziała nic nadzwyczajnego w tym, że Robert wszedł do łazienki, kiedy ona siedzi na sedesie.
- Pukałem, nie mogłaś powiedzieć Kasiu, że zajęte? - powiedział spokojnym głosem Robert, po czym odwrócił się, zamierzając wyjść.  
- Zaraz kończę wujku, więc nie musisz wychodzić - powiedziała pogodnym głosem.
- Wybacz, ale wyrosłaś już na tyle, że nie muszę ci wycierać pupy - odpowiedział obojętnym tonem i otworzył drzwi.
- A nie chciałbyś umyć mi pleców? Ja się ciebie nie wstydzę i uważam cię za bliską mi osobę wujku - usłyszał na odchodne. Wyszedł i zamknął drzwi. Nawet nie odczuwał gniewu czy złości. Kaśka była bardzo konsekwentna wobec niego i od dłuższego już czasu próbowała zwrócić jego uwagę na siebie, nie jako nastolatkę i jego chrześniaczkę, ale dziewczynę.  
          No, pięknie! - pomyślał. Jeszcze mu potrzeba dodatkowych kłopotów i łatki; uwodziciela małolatek czy jeszcze gorzej. Natura ma jednak swoje prawa i pełny pęcherz cisnął go coraz bardziej. Trudno, musi wejść do Olivii. Naraz go oświeciło. Przecież na górze jest kolejna łazienka. Raźnym krokiem ruszył do schodów. Wyszedł na górę i podszedł do drzwi. Coś go tknęło, więc też zapukał.
- Zajęte! - usłyszał głos Julka.  
- Violka, to ty? - Julian chciał się upewnić, kto się do niego dobija. Pewnie nie wpadło mu na myśl, że może to być Robert.  
          Robert machnął ręką. Jakoś nie uśmiechało mu się sikać w obecności Julka, więc zdecydował się wrócić jednak na dół. Szybko zszedł po schodach i zapukał do ogólnej łazienki.
- Kto? - usłyszał głos Olivii. Otworzył drzwi. Olivia siedziała czy półleżała w wannie, nie przejmując się czy nie zwracając uwagi na to, że w domu jest więcej domowników i mogą chcieć skorzystać z łazienki.
- To ja Olivio, muszę się wysikać! - oświadczył Robert i uśmiechnął się do niej.
- Fajnie, a mogę patrzeć? - wiedział, że lubi go obserwować, jak sika i sam dziwił się sobie, że zgadza się na to i nie czuje skrępowania przed nią.  
          Świadczyło przecież o tym samo to, że wolał wejść do niej niż do Juliana, którego krępował się bardziej, niż towarzyszących im obojgu z Victorią dziewczyn.
- A patrz sobie, jak ci to sprawia frajdę - powiedział i wyciągnął kutasa przez nogawkę spodenek od pidżamy. Sikał nie zwracając już uwagi na Olivię, mimo, że zdawał sobie sprawę, że go obserwuje. Wysikał się i zamierzał wyjść.
- Możesz do mnie wejść szwagierku? - Olivia nie odpuściła okazji, do popieszczenia się z Robertem.
- Nie bardzo i nie teraz! Mogę ci pomóc umyć się, ale jest nas więcej, więc nie powinniśmy blokować łazienki - Robert uzmysłowił Olivii, że inni też mogą mieć swoje potrzeby i że łazienka jest ogólna dla wszystkich pokoi, poza sypialnią.
- Dobrze, umyj i popieść mnie troszkę szwagierku! Wiesz już, że to uwielbiam - to była niby prośba, ale poparta życzeniem czy wręcz żądaniem.  
          No cóż, musiał się liczyć z tym, wchodząc do łazienki. Zresztą, nie było to dla niego nic nowego czy nieprzyjemnego. Myjąc ją, dotykając czy pieszcząc jej młode ciało, nie tylko jej sprawiał przyjemność. Przyklęknął przy wannie i namydlił lekko gąbkę, a następnie zaczął przecierać nią górne partie jej ciała, tak z przodu jak i z tyłu.  
          Po namydleniu, odłożył gąbkę i dłonią przemywał kawałek po kawałku jej ciało, od pleców poczynając na drobnych piersiach kończąc. Zataczał przy tym kółka czy kreślił esy floresy na brodawkach, przecierając przy tym lekko w palcach stwardniałe, sterczące sutki. Olivia zaczęła coraz bardziej dyszeć i mruczeć z zadowolenia, reagując w swoim stylu na pieszczoty Roberta.  
          Kiedy wymył i wypieścił jej drobne cycki, podniosła się i ujmując w dłonie jego głowę, podziękowała mu słodkim buziakiem. Potem przyklękła i wspierając się na rękach, przyjęła pozycję suczki, umożliwiając mu mycie i pieszczenie dolnych partii swojego ciała. Podobnie jak poprzednio namydlił gąbką jej podbrzusze, krocze, pośladki i uda, a potem dłonią przemywał, spłukiwał i pieścił poszczególne fragmenty, skupiając się na jej najbardziej erogennych częściach od podbrzusza, ud i pośladków zaczynając, na kroczu i cipce kończąc.  
          Kiedy przesunął dłoń na krocze i suwając czy gładząc dłonią po sromie od owłosionego wzgórka poczynając na drugiej dziurce kończąc, jej mruczenie i pojękiwanie nasiliło się wraz ze wzrostem podniecenia. Kiedy zagłębił palce i rozgarniając jej fałdki suwał nimi wzdłuż łechtaczki od wzgórka do okolic szparki, wwiercając się lekko i zagłębiając w niej, zajęczała żałośnie i opadła na ręce, na dno wanny przeżywając orgazm.  
          Przez chwilę pomagał wyciszyć jej emocje i poczekał, aby doszła do siebie. Kiedy otworzyła oczy i podniosła się, patrząc na niego radosnym spojrzeniem, mucknął ją w usta, a potem sam podniósł się.  
- To teraz idę ponownie do sypialni, zobaczę, co robi Victoria - powiedział wesołym głosem, sam również zadowolony, że tak skutecznie wymył Olivię.
- Przecież byłeś już, coś się zmieniło? - zapytała, bo nie wiedziała, co wydarzyło się i dlaczego Robert musiał wejść do niej, do łazienki, żeby się wysikać.
- Byłem, ale w łazience. Musiałem wyjść, bo była zajęta przez Kaśkę i dalej nic nie wiem co u Victorii - poinformował Olivię. Pokiwała ze zrozumieniem głową, więc Robert wyszedł, kierując się do sypialni. Zapukał, żeby ponownie nie narazić się, że zastanie nieubraną Kaśkę.  
- Proszę! - usłyszał głos Victorii. Wszedł i zastał je obie, jeszcze w bieliźnie. Widocznie obie zrobiły poranną toaletę i wróciły z łazienki. Patrzyły na niego zaskoczone.
- Victorio, możesz mi zdradzić, o co chodzi? - zwrócił się do żony.
- Nie rozumiem! Co chcesz wiedzieć? - Victoria dawała mu do zrozumienia, że to ona nie wie, w co gra Robert.  
- Dlaczego odwracasz się ode mnie, swojego męża i trzymasz stronę Kasi, córki moich przyjaciół i mojej chrześniaczki? - Robert spokojnym, pogodnym tonem, zwrócił się do Victorii o wyjaśnienie swojego zachowania wobec niego i Kasi.
- Bo chcę ci powiedzieć, że nie będę miała do ciebie pretensji o to, jeżeli bzykniesz Kasię i pozbawisz ją błony? - Victoria pogodnym tonem wyjaśniła Robertowi, dlaczego tak, a nie inaczej zachowuje się wobec córki przyjaciół Roberta, lecz równocześnie córki jej pierwszej, polskiej przyjaciółki w firmie Roberta, Małgosi.  
- O czym ty mówisz Victorio? Co ona ci powiedziała? Kaśka ma czternaście lat, o co ty mnie posądzasz? - Robert zdenerwował się na na żarty, słysząc słowa żony.  
- To niemożliwe! Powiedziała mi, że skończyła szesnaście lat kilka miesięcy temu i że jej obiecałeś na szesnaste urodziny prezent, w postaci pozbawienia ją cnoty i nie dotrzymałeś słowa - Victoria była w szoku i z niedowierzaniem patrzyła to na Roberta, to na Kasię.  
- Kasiu, co ty narobiłaś? Jak mogłaś tak mnie wykorzystać i to wobec mojego męża? - żal było patrzeć jak bardzo jest rozczarowana, że dała się wyprowadzić w pole, tak miło i sympatycznie wyglądającej małolatce, do tego córce przyjaciółki. A Kaśka z miną niewiniątka spoglądała na nich oboje, jakby to nie o nią chodziło, a w kącikach jej ust czaił się uśmieszek, daleki od pokory czy uczucia żalu, za to co zrobiła.
- A powiedziała ci, po co przyszła do naszej sypialni? - Robert widząc ten jej prawie bezczelny grymas, nagle zapragnął zetrzeć z jej twarzy, ten nie pasujący do niej uśmieszek.  
- Nie, słyszałam tylko to co i ty! Że chciała przytulić się i poleżeć przy tobie - Victoria zrozumiała w końcu, jak bardzo naiwnie potraktowała i odniosła się do słów Kaśki.
- Tak? I po to włożyła mi rękę w majtki, budząc mnie i bawiąc się moim kutasem? - odparł Robert, zniesmaczony zachowaniem swojej chrześniaczki. Zrozumiał, że on też do tego przyczynił się, pozwalając małolacie na tak dużą poufałość, którą Kaśka bezwzględnie wykorzystała.  
- Kasiu, przecież kocham cię prawie jak córkę, dlaczego mi to zrobiłaś, chcąc przy tym skłócić mnie z żoną? - Robert z prawdziwym żalem i rozgoryczeniem zwrócił się do swojej chrześniaczki.
- Bo jesteś niby mądrym facetem…wujku i co, nie widziałeś, co dzieje się ze mną, kiedy siedziałam na twoich kolanach i całowałam cię, jak chłopaka? A w cipce mi się wprost gotowało, kiedy wyobrażałam sobie, jak mnie bzykasz. A teraz masz do mnie pretensję, że zadurzyłam się w tobie i musiałam udawać naiwną, głupią i grzeczną dziewczynkę? I co teraz zrobisz? Ooo... przepraszam, co zrobicie z tym oboje? Pójdziesz czy pójdziecie do moich rodziców i poskarżycie się im, że macałam cię i dobierałam się do ciebie…wujku, czy chrzestny ojcze Robercie? Aż miło będzie popatrzeć, jak pożrecie się o mnie! Jak sądzisz? Chyba mnie nie zamkną, że próbowałam cię zgwałcić? - zakończyła swoją wypowiedź i roześmiała się, wyobrażając sobie pewnie sytuację, kiedy poinformują o tym, co się wydarzyło, jej rodziców.  
          Robert podobnie jak i Victoria spokojnie wysłuchali jej wypowiedzi, prawie bez emocji czy wzburzenia, czym chyba ją zaskoczyli. Patrzyła im w oczy śmiałym, prawie bezczelnym spojrzeniem.
- Ani ja ani moja żona nie zamierzamy chwalić się tym, co tu się wydarzyło, tym bardziej, że dziś wyjeżdżamy. Żałuję tego, co się stało i że w ogóle miało to miejsce, ale przeżyjemy to jakoś oboje z Victorią. Szkoda, bo bardzo cię lubiłem Kasiu i nie musiało to tak się zakończyć. Ale stało się i tego już nie cofniemy. Może i dobrze stało się, że wydoroślałaś i poczułaś się dziewczyną Kasiu, bo pewnie nie tylko Victoria nabrała się czy nabierze na twój prawie dorosły, dziewczęcy czy kobiecy wygląd. Życzymy ci oboje z żoną, abyś poznała fajnego chłopaka, który spełni twoje marzenia i oczekiwania - powiedział Robert. Victoria natomiast podeszła do Kasi, pocałowała i przytuliła.  
- Też nie mam pretensji do ciebie za to, że wyprowadziłaś mnie w pole, bo polubiłam cię, tym bardziej, że jesteś córką Małgosi - powiedziała pogodnym głosem. Kiedy Kasia jakby oprzytomniała i odwzajemniła jej uściski oraz buziaki, ich oczy zaszkliły się ze wzruszenia.
- To ja też chcę was przeprosić i powiedzieć, że żałuję tego, co zrobiłam, bo oboje jesteście fajni i nie zasłużyliście na to wszystko oraz na takie moje zachowanie. A teraz chyba lepiej będzie, jak zostawię was samych, bo macie sobie dużo do powiedzenia - Kaśka zachowała się w końcu jak dojrzała, mądra i wrażliwa nastolatka, która zrozumiała, że młodość ma swoje prawa ale są pewne granice, których nie powinno się przekraczać, po czym opuściła sypialnię. Victoria natomiast ze smutną miną podeszła do Roberta, objęła go ramionami i zamierzała go pocałować, ale uchylił się.
- Wybacz kochanie, ale nie zdążyłem ogolić się i nie chcę pokiereszować twojego buziaczka - ostrzegł ją i szybko wyszedł do łazienki. Ogolił się i zrobił poranną toaletę, a potem wrócił do sypialni. Victoria leżała i czekała spokojnie na niego.
- Teraz kochanie jestem do twojej dyspozycji - powiedział wesołym głosem, bo jak słusznie przeczuwał, to nie Victoria podjęła z nim zakamuflowaną grę, ale dała się omotać Kasi, córce Małgosi, która jako pierwsza okazała jej serce i stała się dla niej prawdziwą przyjaciółką, więc potraktowała jej córkę, jak bliską sobie osobę, która to dość sprytnie wykorzystała.  
          Dlaczego to zrobiła? Bo poczuła się urażona czy obrażona na Roberta za to, że   stanowczo sprzeciwił się i nie dopuścił do realizacji głupiego pomysłu, który zrodził się w jej głowie. Będąc w nim zadurzona jako nastolatka, ni stąd ni zowąd, wymyśliła sobie, że Robert, jej chrzestny ojciec i przyjaciel rodziców, bzyknie ją i pozbawi dziewiczej błony. Kiedy więc jej pomysł nie wypalił, omotała Victorię, zdobywając jej zaufanie i wykorzystując przy tym swój wygląd dużo starszej osoby czy nastolatki. Kłamiąc o swoim wieku i o urojonej obietnicy Roberta, a być może i trochę z zazdrości, chciała w ten sposób zemścić się na nim i sprowokować reakcję Victorii, czego konsekwencją mogło być skłócenie ich ze sobą. Niewiele brakowało, a byłoby to udało się młodej szachrajce, gdyby Robert rzeczywiście potraktował zachowanie Victorii jako ukrytą  czy zakamuflowaną grę swojej żony, spowodowaną sobie tylko wiadomymi względami.  
          Teraz po wyjaśnieniu sprawy, musieli to sobie w jakiś sposób wynagrodzić i poprawić samopoczucie, a że jak dotąd nikt na razie nie wymyślił lepszego leku na poprawę nastroju niż seks, więc nie zastanawiając się dłużej padli sobie w objęcia, jak dwie kochające się, stęsknione i pragnące siebie osoby. W biegu zrzucili to, co mieli na sobie, kładąc się na łóżku, tuląc się do siebie i całując.  
- Robercie, nawet nie wiesz jak bardzo cię pragnę? - Victoria poczuwając się do jakiejś tam winy, że pozwoliła Robertowi myśleć o niej, że prowadzi z nim niezbyt czystą grę, chciała choć w części zatrzeć w nim to wrażenie. Byli już bardzo napaleni na siebie.
- Chyba nie mniej niż ja ciebie! - powiedział w przerwie pomiędzy pocałunkami.
- Wiec wejdź we mnie! Moja cipka bardzo się za nim stęskniła - Victoria rzeczywiście była bardzo spragniona, bo kiedy Robert nasunął się na nią i wspierając się na rękach, dotknął kutasem jej cipki, pochwyciła go niecierpliwym ruchem i rozgarniając wewnętrzne fałdki, nie sprawdzając nawet czy jest odpowiednio nawilżony, wsunęła go w siebie, a potem pochwyciła jego pośladki i przyciągnęła go do siebie gwałtownym ruchem, posykując lekko, kiedy rozpychał się boleśnie w jej tuneliku.
- Rżnij mnie Robercie, rżnij szybko i mocno, bo potrzebuję tego jak ryba wody - usłyszał jej prośbę, sygnalizowaną silnymi ruchami jej rąk, trzymających jego pośladki. Przyciągała go, jakby chciała, żeby wbijał się w nią mocno i głęboko.  
          Dostosował się do jej życzenia i posuwał ją tak jak chciała, mocno, szybko i głęboko. Po kilku minutach, w których oboje nie oszczędzali się, Victoria dochodziła, bo świadczyło o tym jej coraz głośniejsze pojękiwanie i coraz szybszy oddech. Robertowi też niewiele brakowało, bo szybkie, mocne ruchy w jej ciasnej cipce, wywołały w nim olbrzymie pokłady doznań, a że Victoria starała się, czy wręcz prosiła go o zapłodnienie jej, chcąc go obdarzyć dzieckiem, więc pofolgował sobie, tym bardziej, że wiedział jak pozytywnie reaguje Victoria, kiedy pompuje w nią nasienie.  
          A Victoria w pewnym momencie podniosła kolana i rozłożyła szeroko nogi, otwierając się, jakby chciała wchłonąć go w siebie. Doszli prawie równocześnie, bo kiedy Robert zaczął pompować w nią nasienie, Victorię ogarnęła prawie euforia i doznania obezwładniły ją całkowicie. Drżąc i jęcząc, przeżywała orgazm za orgazmem, które spowodowały jej chwilowy odlot. Kiedy kutas opuścił cipkę Victorii, Robert podniósł się i wyszedł do łazienki po ręcznik. Wrócił i zobaczył, że Victoria jest trochę zmęczona, ale mega szczęśliwa. …cdn…

7 200 czyt.
100%326
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 4657 słów i 25087 znaków

Komentarze (6)

 
  • Iva

    Iva 2 lipca ip:791841

    Coś wiadomo o kontynuacji?

  • Iva

    Iva 1 lipca ip:79184195

    dobre

  • TojaPysiorka96

    TojaPysiorka96 30 czerwca

    Cały czas myślałam, że jak Robert wejdzie do sypialni to zastanie Kasie z Viktoria w miłosnym uścisku, pieszcząc się ze sobą hihi nawet miałam taką lekka nadzieję . Nie mniej jednak opowiadanie bardzo fajne jak zawsze i co, czekam na kolejne

  • Mmakao

    Mmakao 28 czerwca

    Warto było czekać tak długo. Jest szansa że opowiadania będą pojawiać się częściej?

  • emeryt

    emeryt 28 czerwca ip:8969123

    @franek42, dziękuję za kolejny odcinek. Co prawda to wyczekiwałem na niego już dosyć długo, lecz w końcu się doczekałem. Nie będę Tobie kadził jak to wspaniale itd, lecz możesz być pewny jednego, że Twoje opowiadanie sprawia mnie dużą przyjemność gdy je czytam. Sam niestety nie mam takiego daru przelewania słów w formę pisaną, lecz cieszę się gdy mogę choć przeczytać to co Ty opisujesz. Pozdrawiam Ciebie, życząc dużo zdrowia i sympatii twoich bliskich Ci ludzi wokół.

  • stsz

    stsz 28 czerwca ip:3117836

    Dość długo kazałeś czekać na kontynuację tego story, ale było warto ( jak zwykle ). Jeśli zapomniałeś, to Ci przypomnę, że masz lekkie pióro jak mawiał klasyk. Pozdrowionka dla Ciebie jak i rodzinki.