Olivia, Victoria II - cz. XI

Olivia, Victoria II - cz. XI

     Chwilę poleżeli po udanym i przyjemnym, wspólnym seksie i Victoria, która pewnie miała cały czas z tyłu głowy myśli o Elenie i o tym co się stało, ale również o Olivii i Violettinie, podniosła się i narzuciła na siebie szlafrok. Potem dała buziaka Robertowi i Mihaeli. Oni też się trochę ogarnęli, Mihaela poprawiła na sobie koszulkę, a Robert ubrał spodenki.
- Teraz moi kochani, kiedy rozluźniliśmy się trochę, zostawię was na chwilę samych i pójdę do dziewczyn, porozmawiać z nimi o tym, co się wydarzyło. A wy dotrzymajcie sobie towarzystwa i nie będę miała pretensji, jeżeli sprawicie sobie trochę przyjemności - powiedziała Victoria, po krótkiej wymianie zdań z Mihaelą.  
- Poza tym myślę Robercie, że nie będziesz miał nic przeciwko temu, jeżeli dzisiejszą noc Mihaela spędzi z nam - dodała.
-  Może zaglądnę też do Eleny, żeby spróbować wyjaśnić, co spowodowało ten jej wybuch, bo faktem jest, że chciałam jej dać niewielką nauczkę pokory, ale tego co się stało, nie przewidziałam i nie mogę tego tak zostawić - poinformowała ich na odchodnym, zmierzając w stronę drzwi.
- To może ja też pójdę z tobą, aby jakoś wyjaśnić i zneutralizować to nieporozumienie z Eleną - zaoferowała swój udział w wyjaśnieniu zajścia Mihaela.
- Powiedziałam ci, że masz dotrzymać towarzystwa Robertowi, więc wykorzystaj to, bo Robert w tej chwili jest w dobrym nastroju, a ja sama spróbuję to jakoś ogarnąć, a przede wszystkim uspokoić nasze siostry, bo widziałam ich miny, kiedy Elena szalała w swoim stylu - powiedziała, będąc już w drzwiach, Victoria.
- Robercie, głupio mi teraz, że mimowolnie przyczyniłam się do tego nieporozumienia i zachowania się Eleny - sumitowała się Mihaela, po wyjściu Victorii z pokoju.
- Nie przejmuj się, to nie twoja wina. W Elenie musiało siedzieć to wszystko od kilku dni i może dobrze, że wywaliła to z siebie, bo przynajmniej obniżyła w sobie napięcie i pewnie poczuła się lepiej - powiedział Robert.
- A Victoria sobie poradzi. Dobrze zna Elenę. Może niepotrzebnie stanęła w mojej obronie, bo chyba to najwięcej zabolało Elenę, że własna siostra zwróciła sie przeciwko niej, stając po mojej stronie czy biorąc mnie w obronę. Przypuszczam, że Elena w dalszym ciągu uważa mnie za obcego faceta, a nie za szwagra, co by to dla niej nie znaczyło - powiedział Robert.
- Robercie, odpowiedz mi, ale szczerze; jesteś mężem Victorii, kochasz ją, ona kocha ciebie, a więc jesteście kochającym się małżeństwem, a mimo to, Victoria pozwala ci kochać się z inną kobietą czy dziewczyną, tak jak na przykład ze mną, z Olivią, moją siostrą Violettiną, czy z Eleną. Ciebie to nie dziwi? Nie odczuwasz z tego powodu dyskomfortu psychicznego i uważasz to za normalne? - Mihaela, tak jakby wbrew sobie, zadała Robertowi trudne do odpowiedzi pytania. Robert zamyślił się i popatrzył w oczy Mihaeli.
- Mihaelo, wiesz, że lubię cię i cenię. Zadałaś mi pytania, na które sam nie znajduję prostych  odpowiedzi. Tak jak powiedziałaś; kocham Victorię prawie do szaleństwa i wiem, że ona kocha mnie nie mniej i to, o co mnie pytasz, zastanawia mnie samego. Dlaczego Victoria tak postępuje? To chyba zahacza o rozważania stricte filozoficzne. Kiedy wsiedliśmy w Polsce do kampera i ruszyliśmy w drogę, zapytała mnie; gdzie jedziemy? Odpowiedziałem więc zgodnie z prawdą, że nie wiem. Po prostu przed siebie. Roześmiała się i rozejrzała po kamperze. Pełny spontan - powiedziała. Nie znałam cię z tej strony - dodała. Czyli tym samochodem może podróżować i spać w nim sześć osób, upewniła się. Potwierdziłem, a następnie powiedziałem, że chciałem pokazać jej na początek jakieś ciekawsze polskie krajobrazy, zwiedzić czy poznać atrakcyjne zakątki Polski, itp. Co prawda rozważałem również ewentualną podróż po Zachodniej Europie czy Skandynawii, ale to dopiero po zapoznaniu się i oswojeniu z kamperem. Wtedy powiedziała mi, co jej się marzy; wyjazd do Tinca i zabrania was w podróż razem z nami na przykład po Rumunii. Mówię więc do niej; Victorio, miałaś przecież odpocząć od widoku sióstr czy kuzynek. To już nieaktualne, to są moje siostry i kuzynki, kocham je, a przez moją psychozę zawiodłam je i pozbawiłam wakacji w naszym domu, na które tak się cieszyły. Jeżeli mnie kochasz, tak jak mówisz, jedźmy do Tinca. Więc przyjechaliśmy. I jest jak jest. Jestem tylko facetem, a wy obok mnie czy ze mną. Wszystkie młode, urocze i podobno podkochujące się we mnie. A przecież jeszcze w Krakowie powiedziałem jej i przyrzekłem sobie, po tym, co wydarzyło się po ślubie, że nie dotknę żadnej innej dziewczyny czy kobiety. To odpowiedziała mi, że zwalnia mnie z tego przyrzeczenia, bo lubi patrzeć jak kocham się z którąś z was i jak widzi zadowolenie na twarzy tak mojej, jak i mojej kochanki, to sprawia jej przyjemność. Powiedziała mi przy tym, że to dotyczy tylko jej sióstr i was kuzynek, bo nie jest o was zazdrosna. I żebym nie ważył się podrywać czy nawiązywać jakiś kontakt z obcą, przypadkową dziewczyną czy kobietą. Wczoraj wieczorem powiedziała mi wprost, że chce cię zaprosić do nas, bo wie, że ty mnie lubisz czy podkochujesz się we mnie, a ja tak samo jak ona lubię ciebie i mam się przygotować na to, że będę miał do obsłużenia dwie napalone na mnie, chętne cipki. I to jest moja odpowiedź na twoje pytanie. A teraz sama słyszałaś, co powiedziała wychodząc; dotrzymaj mu towarzystwa i wykorzystaj to - zakończył Robert swoją wypowiedź. Mihaela spoważniała i zastanowiła się chwilę na tym, co usłyszała od Roberta.
- Robercie, tak jak powiedziałeś, to co myśli o tym wszystkim Victoria, jak i jej zachowanie, faktycznie zahacza o rozważania filozoficzne. A ja nie mam zamiaru tych rozważań podejmować. Faktycznie polubiłam cię i jako męża Victorii, czyli przyszywanego kuzyna czy szwagra, a jeszcze więcej jako przystojnego, sprawnego mężczyznę i kochanka w jednej osobie. Mam ci dotrzymać towarzystwa, a nawet zająć się tobą, więc rozpocznę od tego - to mówiąc podeszła do Roberta, popchnęła go, aby się położył i przyssała się do jego ust. Językiem zaczęła mu sygnalizować, że chce, aby wpuścił ją do środka. Rozchylił więc wargi, wsunęła mu język głęboko w usta i zaczęła wymiatanie czy przepychanie się z jego językiem. Kiedy znudziła się jej potyczka z językiem Roberta, ujęła jego twarz w dłonie i zaczęła obcałowywać jego buzię, zaczynając od oczu, poprzez nos, oba uszy, usta, schodząc coraz niżej. Robert trochę zdziwiony, trochę zaskoczony, popatrzył jej głęboko w oczy.
- A te buziaki to za co? - zapytał, kiedy na chwilę zatrzymała się.  
- Zdziwił byś się bardzo, jak bym ci powiedziała, że za całokształt? czyli za wszystko co mi dałeś dotychczas, tak ty jak i Victoria. Potrzebowałam pocieszenia; dałeś mi go, potrzebowałam rozładowania napięcia; zafundowałeś mi taki seks, że wszystko ze mnie spłynęło, a twoje prezenty, ciuchy, możliwość obcowania z tobą, tak jak teraz. Robercie, co ci będę mówić. Sam wiesz, że rzadko trafiają się tacy mężczyźni jak ty, przystojni, męscy, opiekuńczy, wrażliwi, uczuciowi. Mam wymieniać dalej? - powiedziała, patrząc mu w oczy spojrzeniem, które mówiło wszystko i zawstydzało go, bo będąc wewnętrznie skromnym, prostolinijnym człowiekiem, czuł się niezbyt fajnie, kiedy okazywano mu podziw, zachwyt czy jeszcze coś innego, graniczącego niemal z uwielbieniem. Tak było i tym razem, kiedy coś takiego zobaczył w oczach Mihaeli, równie pięknej, co skromnej dziewczyny. To już wolał seks, bo czuł się bardziej zaangażowany i myślał bardziej o tym, aby zadowolić partnerkę niż wysłuchiwać peanów nad swoją osobą. Tym bardziej, że polubił Mihaelę, która jednak zdawała sobie sprawę, że Robert jest już żonaty i brała z wdzięcznością to, co od niego otrzymywała, nie łudząc się czy robiąc sobie nadzieję na coś więcej. W jej świadomości pojawił się jednak również promyk czy światełko w tunelu, że tak Robert jak i Victoria chcą jej pomóc, co może oznaczać, że być może zakotwiczy na stałe w ich świecie, który będzie dla niej niewątpliwie atrakcyjniejszy, od świata, do którego się przymierzała.  
- Kochajmy się Robercie, bo w ten sposób wlewasz we mnie energię, chęć do życia i nadzieję na lepszą przyszłość - to mówiąc położyła się na boku, wypinając w jego kierunku kształtny, kobiecy tyłeczek, zbliżony kształtem do tyłeczka Victorii, tylko bardziej odchylony do tyłu.
- Kochanie się z tobą w tej pozycji 'na łyżeczkę', stało się dla mnie ulubioną i najbardziej odpowiadającą mi pozycją, bo czuję cię wtedy głęboko, a poza tym, pieścisz mnie wtedy tak, jak lubię; wszędzie, czule i skutecznie - powiedziała, poklepując miejsce za sobą, że chce żeby położył się za nią i przytulił do niej. Kiedy to zrobił odchyliła się do tyłu i podała mu usta.
- Pocałuj mnie Robercie! Przybliżył twarz i pochwycił wargami jej wargi. Odwzajemniła i wsunęła mu w usta język. Pochwycił go i przygryzł lekko zębami koniuszek. Zrozumiała, że pragnie jej. Sięgnęła za siebie, ujęła kutasa i przeciągnęła nim po sromie, nawilżyła w swoich sokach i wsunęła w siebie. Wciskając się w niego, wchłaniała go coraz głębiej. Nie zabrała ręki, lecz pochwyciła jego pośladek i zaczęła nadawać rytm oraz siłę jego pchnięć. Robert natomiast zaczął pieścić jej miękkie, miłe w dotyku, pełne i sprężyste piersi, wzmacniając jej doznania. Kochali się spokojnie, bez pośpiechu. Mihaela, czując go głęboko, odczuwała przyjemność z samego faktu, że jest w niej i wypełnia tak, że czuła przy każdym ruchu płynące z pochwy doznania. Ponadto, Robert pieszcząc z wyczuciem jej piersi dostarczał jej maksimum przyjemności. Kochanie się czy seks w tej pozycji to nie było szybkie czy nagłe zaspokajanie dzikiej chuci czy żądzy, to była 'pogawędka' dwóch czułych organów bardziej w celu rozładowania wewnętrznego napięcia, wyciszenia emocji i dostarczenia przyjemnych doznań ich właścicielom niż w celu zaspokojenia rozbudzonych potrzeb seksualnych. Tak Mihaela jak i Robert czerpali z tego wiele przyjemności, ale dla obojga  było to jak popijanie dobrego, deserowego wina w celu smakowania i delektowania się nim, a nie upicia się i zatracenia w niepamięci. W pewnej chwili Mihaela uznała, że potrzebuje mocniejszej podniety, więc nic nie mówiąc, przesunęła rękę Roberta z piersi na wzgórek i przez chwilę kierowała jego dłonią i palcami, sygnalizując mu jakie punkty i okolice łechtaczki  ma pieścić czy drażnić oraz w jaki sposób, z jakim naciskiem i w jakim tempie ma to robić. Kiedy dostosował się do jej oczekiwań jej podniecenie zaczęło coraz bardziej rosnąć, a tym samym jej pomruki, pojękiwania czy stękania przybierały na sile. Zaczęła przyspieszać i wzmacniać siłę wciskania się w jego krocze, potęgując tym samym swoje i Roberta podniecenie. Doszli prawie równocześnie, bo kiedy Robert wystrzelił w nią nasienie, poczuła to i sama doszła. Wrzasnęła, docisnęła się maksymalnie do niego i zastygła. A Robert wpompował w nią spore ilości nasienia. Oprzytomniała po chwili i odchyliła w głowę w jego stronę, podając mu usta w podziękowaniu za doznania.  
- Będziesz musiał przynieść ręcznik do wytarcia, bo czuję jak ze mnie wypływa to, coś we mnie wpompował. Było to ekstra uczucie, bo kiedy poczułam, jak pulsujesz i pompujesz we mnie nasienie, wprost coś wybuchło we mnie i rozlało się po całym ciele, a ja 'odleciałam'. Zafundowałeś mi coś znacznie mocniejszego niż dotychczas, chyba dlatego, że to wolniej we mnie narastało i 'wybuchło'. Dziękuję Robercie. Zawsze dawałeś mi wiele przyjemności, a dzisiaj było wprost super - powiedziała Mihaela. Kutas Roberta uznał, że wykonał 'robotę', zwiotczał, skurczył się i opuścił przytulną norkę Mihaeli. Robert podniósł się i przyniósł ręcznik, wytarł siebie, a potem z właściwą sobie czułością zaczął wycierać cipkę Mihaeli. Zaskoczona tym, że nie podał jej ręcznika, a sam zaczął ją wycierać, początkowo nie reagowała, ale że czuła w sobie dość dużo 'płynu', który w nią wpompował, a nawet za dużo, żeby mógł to zrobić wycierając ją powierzchownie, więc odebrała mu delikatnie ręcznik i nic nie mówiąc, przytknęła go do krocza i poderwała się z posłania.  
- Dziękuję Robert, ale jest tego za dużo, więc muszę się podmyć, ale najpierw wysikać, więc nie gniewaj się, ale muszę do łazienki - powiedziała, mucknęła go ustami i znikła w łazience.
Robert wzruszył ramionami; jak mus, to mus - mruknął i położył się na łóżku. Przysypiał, kiedy pojawiła się ponownie, czysta i pachnąca.
- Śpisz? - usłyszał jak przez mgłę pytanie, więc otworzył oczy.    
- Nie, chociaż być może, że przysypiałem - odparł zgodnie z prawdą.
- To może zostawię cię i pójdę? - powiedziała Mihaela. Momentalnie oprzytomniał.
- Nigdzie nie pójdziesz. Słyszałaś, co powiedziała Victoria. Zostajesz z nami - odpowiedział.
- Kładź się koło mnie i rozmawiamy. Poczekamy na Victorię - dodał, klepiąc miejsce koło siebie. Położyła się i zaczęli rozmawiać, zastanawiając się głośno, co może teraz robić Victoria i jak ewentualnie może zachować się Elena, kiedy się z nią spotka.        
     W tym samym czasie Victoria zapukała do pokoju, zajmowanego przez Olivię i Violettinę. Nie słysząc odzewu, nacisnęła klamkę. Otworzyła drzwi i zobaczyła je. Leżały obie na jednym tapczanie i cichym głosem rozmawiały. Kiedy zobaczyły Victorię, Olivia skoczyła z tapczanu, podbiegła do Victorii i ruchem dziecka przytuliła się do Victorii. To Victoria praktycznie była  jej ostoją przez całe młode życie, niejednokrotnie bardziej opiekuńcza i wyrozumiała niż mama. I teraz przestraszona zajściem z Eleną, nie pobiegła do mamy, ale czekała cierpliwie na Victorię, bo była więcej niż pewna, że nie zostawi jej i przyjdzie.  
- Victoria, co teraz z nami będzie? Przecież to co zrobiła Elena, zachowując się tutaj gorzej niż u nas w domu, na pewno nie spodobało się ani tobie ani Robertowi? - zapytała, zdając sobie sprawę z możliwych konsekwencji takiego postępowania Eleny.  
- Olivia, nie bierz tego do siebie i nie przejmuj się tak. Poznałaś przecież Roberta na tyle, że wiesz już jakim jest człowiekiem. Tak jak powiedziałaś, to co zrobiła Elena, nie mogło spodobać się nikomu, a tym bardzie mnie czy Robertowi, ale nie ma co z tego robić tragedii. W każdym bądź razie ani tobie, ani Violettinie nic nie grozi. Była awantura, wy byłyście przy tym, ale na tym koniec. Nikt inny poza nami tego nie widział i nie słyszał, więc nadal tu mieszkamy, nadal będziemy jeździć na wycieczki i nie tylko, wiec spoko. Obie z Violettiną zachowujcie się i żyjcie jak dotychczas, bo nic się nie zmieniło - powiedziała Victoria, przytuliła jeszcze raz Olivię i dała obum dziewczynom po buziaku.
- Trzymajcie się i kładźcie się spać. Życzę wam dobrej nocy i kolorowych snów - powiedziała pogodnym głosem i opuściła ich pokój. Podeszła do pokoju zajmowanego przez Elenę i zapukała. Była cisza i żadnego odzewu. Powtórzyła to kilkakrotnie i w końcu nacisnęła klamkę. Drzwi otworzyły się, więc weszła do pokoju. Było już dość ciemno, więc początkowo nic nie widziała. Już miała włączyć światło.
- Nie świeć światła! - usłyszała głos Eleny z głębi pokoju.
- Po co przyszłaś? Prawić mi kazanie? Oszczędź sobie! Nie mam zamiaru kajać się i tłumaczyć przed wami. Chcę wrócić do Tinca, do domu - w jej głosie wyraźnie przebijało wzburzenie i złość.  
- To dlaczego tego nie zrobiłaś, tylko siedzisz tu czy leżysz po ciemku? - zapytała spokojnie Victoria.
- A czym miałam wrócić? Na piechotę? - zapytała już trochę spokojniejszym głosem Elena.
- Przecież rodzice dysponują busem. Mogłaś im powiedzieć, że chcesz wracać, pewnie by ci pozwolili i dali busa - kontynuowała Victoria obojętnym, neutralnym tonem.
- A co im mam powiedzieć? Że mam dość pobytu w tym grajdołku? Czy to, że wolisz Mihaelę ode mnie, rodzonej siostry i podstawiasz ją Robertowi, aby ją pieprzył. Chcesz tego? - zaczęła się od nowa nakręcać i złościć.
- Elena, możesz sobie wygadywać, co ci się podoba, rodzicom, znajomym, koleżankom. Mnie to już nic nie obchodzi. A na przyjaciółkę dobieram sobie osobę, która mi pasuje, a nie wydziera gęby na mnie i obraża mojego męża, tak jak ty. Dlatego masz rację, wolę Mihaelę niż ciebie, rodzoną siostrę, kłótliwą, zawistną, zazdrosną i z nie wyparzoną gębą. Robert cię lubił i nieba by ci przychylił, a ty zachowałaś się wobec niego jak...... Nawet tego nie wypowiem, bo nie chę być taka jak ty. Dlatego siostro radź sobie sama, jak potrafisz. Proś rodziców, aby cię zawieźli do domu, idź pieszo czy jeszcze inaczej próbuj dostać się do domu, jest mi to w tej chwili zupełnie obojętne. Na mnie i Roberta już nie licz. Bądź też uprzejma opuścić ten pokój, aby niepotrzebnie nie denerwować Roberta widokiem twojej osoby. A o Mihaelę też nie musisz się martwić, bo zrobię wszystko, aby zatrzeć w niej to wrażenie, że ktoś z mojej najbliższej rodziny chciał ją sponiewierać. Tak więc może i dobrze się stało, że przyszłam, bo przekonałaś mnie siostro, że stałaś się dla mnie i dla Roberta osobą niezbyt mile widzianą przez każde z nas. I to by było na tyle, jak mawia Robert - zakończyła swoją wypowiedź Victoria i opuściła pokój. Była więcej niż pewna, że Elena zechce ponownie namieszać w relacjach pomiędzy nimi a rodzicami, więc postanowiła wpaść jeszcze na krótką rozmowę do rodziców. Wyszła na korytarz i zapukała do drzwi apartamentu rodziców. Dość długo nikt nie otwierał, w końcu drzwi uchyliły się i zobaczyła Maricę.
Ta widząc Victorię, otworzyła drzwi szerzej. Victoria mucknęła najmłodszą siostrę w policzek i podeszła do drzwi pokoju rodziców. Zapukała i poczekała chwilę. Drzwi otworzył Andrei i zdziwił się lekko, widząc ją przed drzwiami.
- Există o mamă? (jest mama?? - zapytała Victoria po rumuńsku, uśmiechając się do taty.
- Este, dar în baie (jest, ale w łazience) - odpowiedział ojciec.
- Sa întâmplat ceva? (coś się stało?) - zapytał Andrei.
- Nimic altceva decât am vrut să vorbesc (nic takiego, ale chciałam porozmawiać) - odpowiedziała Victoria.
- A o czym? - usłyszała głos, wchodzącej do pokoju mamy
- Elena dała dzisiaj tak 'popalić', że oboje z Robertem nie chcemy mieć z nią nic do czynienia.
Powiedziała, że ma nas głęboko w d...ie i chce wracać do Tinca, bo ma dość nas i tego 'grajdołka'. Przyjęliśmy to do wiadomości, więc teraz użerajcie się z nią sami. To tyle, co chciałam wam powiedzieć. My rano podjedziemy do Oradea, przedłużyć umowę na wynajem busa i uregulować należność, tak jak się umówiliśmy i możemy tam na was poczekać, a wy w międzyczasie możecie odwieźć Elenę do Tinca, jeżeli będzie się przy tym upierać i dojechać do Oradea. Możecie ustalić to rano z kierowcą busa i dajcie nam znać, żebyśmy wiedzieli, co i jak. To tyle, co chciałam powiedzieć - podsumowała swoją wypowiedź Victoria.
- Nie chcę dociekać, co się wydarzyło, ale to nie wy chcecie, żeby wróciła do domu, ale ona sama, tak? - dopytywała Maria.  
- Tak mamo, ona sama! - odpowiedziała Victoria.
- Na razie to my sprawujemy nad nią opiekę i kontrolę, więc i my decydujemy, gdzie ma być i co robić, a więc nigdzie nie pojedzie. Zostanie z nami, a jeżeli będzie upierać się, to wolna droga. Dostanie klucze i niech sobie radzi, jak jest taka samodzielna. I z naszej strony to tyle, jak mówicie oboje z Robertem - powiedziała Maria na zakończenie rozmowy.  
- Wobec tego życzę wam dobrej nocy i do jutra - to mówiąc pożegnała mamę i tatę cmokiem w policzek, a potem opuściła pokój rodziców i wróciła do Roberta i Mihaeli. Oboje leżeli na łóżku i odprężeni, wyluzowani, prowadzili swobodną pogawędkę czy wymianę zdań. Oboje podnieśli się i usiedli na łóżku, patrząc na nią pytającym wzrokiem, co udało się jej załatwić.
- Byłam u dziewczyn, były zszokowane i wystraszone. Myślały, że po tej awanturze każą nam opuścić hotel. Uspokoiłam je i chyba już śpią. Potem poszłam do Eleny. Siedziała czy leżała po ciemku, ale nie pozwoliła mi zapalić światła. Potem od razu wyskoczyła na mnie; po co tu przyszłaś? Nie mam zamiaru kajać się czy tłumaczyć przed tobą, chcę wrócić do Tinca i do domu. Zapytałam więc dlaczego tego nie zrobiła, tylko leży czy siedzi po ciemku w pokoju?
To mnie zapytała jak niby miała to zrobić? Odpowiedziałam jej, że przecież rodzice dysponują busem, więc mogła ich poprosić i kierowca by ją odwiózł. A co im miałabym powiedzieć? Że wolisz Mihaelę niż mnie, którą podstawiasz Robertowi, aby ją pieprzył? Wkurzyła mnie, więc powiedziałam jej, co o niej myślę i niech myśli czy mówi o mnie czy o nas, co jej się podoba, bo jest to już dla nas obojętne i od tej chwili nie ma już co na nas liczyć. A Mihaelę będziemy starali się przekonać, że może na nas liczyć, bo różnie mogła pomyśleć o nas jako o rodzinie, kiedy ktoś z naszej rodziny chciał ją sponiewierać. A potem dodałam jeszcze, że lepiej będzie jak opuści pokój, bo też jej nie chcemy widzieć i poszłam do rodziców, poinformować ich o całym zdarzeniu oraz o tym, że też nie chcemy mieć z Eleną nic do czynienia, tak jak ona z nami. I to by było na tyle, jak zwykłeś mówić Robercie - podsumowała swoją wypowiedź Victoria.
- A wam jak zleciał czas? Wykorzystaliście go chociaż tak, jak prosiłam? Myślę, że gazety nie czytaliście i nie nudziliście się ze sobą - zapytała ot tak sobie, bez cienia zazdrości czy zgryźliwości.
- Szczerze Victorio? Interesuje cię to? - zapytała Mihaela.  
- Pewnie, dlatego pytam! - usłyszała odpowiedź Victorii, wypowiedzianą obojętnym tonem.
- Kochaliśmy się i Robert dał mi taki orgazm, jakiego jeszcze nie miałam - odpowiedziała Mihaela.
- Taki orgazm to dopiero zobaczysz, prawda Robercie? - zwróciła się wprost do męża.  
- Może jaśniej kochanie, bo nie ogarniam - odpowiedział, bo faktycznie nie wiedział, co ma na myśli Victoria.  
- To, że wyliżesz mi cipkę i dasz mi orgazm z wytryskiem. Teraz wiesz już, co mam na myśli? - zapytała z uśmiechem. Mihaela też popatrzyła na Roberta, czy faktycznie załapał, o czym mówiła Victoria i o jakim orgazmie z wytryskiem jest mowa.
- Victorio, wiesz przecież, że to jest losowe, a poza tym nie wiem, czy jesteś w stanie osiągnąć taki poziom podniecenia, przy którym to jest możliwe? - odpowiedział Robert, czując, że czeka go dość ciężka robota.
- Wiem mój mężu, dlatego włączy się do tego Mihaela, która będzie lizać, ssać i pieścić moje cycki tak, aby mnie dodatkowo podniecić, a później, kiedy się zmienimy, ja zrewanżuję się jej tym samym. A tobie, jeżeli dasz nam te orgazmy, wynagrodzimy się obie tak, że powinieneś być zadowolony. Czy wypowiedziałam się w sposób dostatecznie zrozumiały dla was obojga? - zapytała tonem, który nie budził wątpliwości o jej pewności co do tego, że Robert podejmie to wyzwanie. Robert  miał co prawda pewne obiekcje, ale i jego podniecała myśl, że będzie lizał, ssał i gmerał palcami w dwóch młodych, apetycznych cipkach, a gdyby mu się przy tym udało wywołać ten orgazm z wytryskiem, to miałby podwójną satysfakcję.
- Mihaela, na co czekasz, rozbieraj się, niech cię widzę nagą, bo to mnie podnieca, Roberta pewnie jeszcze więcej - to mówiąc Victoria,  szybko zrzuciła wszystko, co miała na sobie i położyła się, rozkładając szeroko nogi. Robert tymczasem wszedł na chwilę do łazienki i dokładnie umył ręce, aby nie wprowadzić 'czegoś' do cipki żony. Po chwili wrócił i położył się pomiędzy nogami Victorii.
- Mihaela, a ty bierz się za moje cycki i pieść mnie tak, jak chciałabyś być pieszczona  sama. Z wyczuciem i skutecznie, bo w mojej a później i w twojej cipce musi się 'gotować' od podniecenia, aby pojawił się ten orgazm z wytryskiem - poinstruowała Mihaelę Victoria.
Robert natomiast nie tracąc czasu rozpoczął fazę początkową pieszczot oralnych zaczynając od krótkich liźnięć językiem wewnętrznej strony ud Victorii, zbliżając się powoli do ich zbiegu. To nie zadowalało Victorii.
- Robercie, nie znęcaj się nade mną i liż cipkę, a nie nogi - powiedziała zniecierpliwiona.
Przesunął się więc na cipkę. Rozsunął palcami dolne wargi i odsłonił szparkę. Lizał wzdłuż i poprzek szparki, wwiercając się w nią czy 'szturchając' sztywnym językiem. Usłyszał ciche pomruki i pojękiwania oraz coraz więcej 'soków'. Przesunął się językiem w stronę łechtaczki i objął ustami jej główkę, uruchamiając język. Krótkimi liźnięciami wzdłuż i w poprzek rozpalał Victorię coraz więcej, bo i Mihaela, która zajęła się jej piersiami, starała się zadowolić ją maksymalnie, pieszcząc to jedną, to drugą zgodnie z jej odczuciami, sygnalizowanymi pomrukami zadowolenia lub posykiwaniem, wzmacniając i potęgując podniecenie Victorii. Robert zalewany wprost jej sokami, czując jak bardzo mocno jest podniecona, włączył ostatni 'argument' do wywołania tego pożądanego orgazmu z wytryskiem, wsuwając w jej szparkę jeden, a potem drugi palec i suwając nimi po górnej ściance pochwy, poszukiwał w niej tego punktu, który już raz spowodował u niej ten mega-orgazm. Robił to z wielkim wyczuciem, penetrując ściankę wzdłużnymi i poprzecznymi suwami palców po jej ściance, nie przestając jednocześnie pieszczenia i drażnienia językiem jej łechtaczki. Doczekał się. W pewnym momencie wyczuł pod palcami minimalne zgrubienie na ściance, Delikatnymi muśnięciami suwał po tym zgrubieniu i nagle Victoria wrzasnęła głośno, wyrzucając kilka strużek cieczy, zwarła nogi i znieruchomiała. Przez chwilę słychać było tylko jej przyspieszony, urywany oddech. Oprzytomniała, otworzyła oczy i uśmiechnęła się do Roberta i Mihaeli.
- Daliście mi to, dziękuję! - podziękowała im szczęśliwym, pogodnym głosem.
- Co to było Victorio? Z twojej cipki wytrysnęła jakaś ciecz. To był mocz? - zapytała, zaciekawiona i lekko zszokowana Mihaela.
- Nie, Robert twierdzi, że to nie jest mocz, tylko jakaś ciecz, produkowana przez cipkę w chwili bardzo mocnego doznania i orgazmu. Mówię ci, to jest naprawdę mega - odlot - odpowiedziała wyluzowana i radosna Victoria.  
- Czy mój pan małżonek jest gotowy wydobyć coś takiego z Mihaeli? - zapytała Roberta.
- Jeżeli Mihaela chce podjąć takie wyzwanie, to proszę bardzo - odpowiedział Robert, bo sam był ciekawy, czy uda mu się doprowadzić Mihaelę do takiego orgazmu z wytryskiem.
- Nie zastanawiaj się i wyluzuj! Wykładaj te swoje wdzięki Robertowi, bo widzisz, że nie może doczekać się, aby przyssać się do twojej cipki - ponagliła Mihaelę Victoria, widząc, że ta wykazuję jakieś opory przed eksperymentem na swojej cipce.
Mihaela położyła się więc na tym samym miejscu, co Victoria i już bez skrępowania rozłożyła szeroko nogi, eksponując Robertowi swój 'skarb'. Była bardziej owłosiona od Victorii, a jej cipka też miała nieco inny kształt od cipki Victorii. Robert przeciągnął kilkakrotnie otwartą dłonią po jej sromie, wywołując jej lekkie westchnienia. Kiedy wsunął palec w szczelinkę od strony szparki, była już bardzo wilgotna. Podgięła lekko nogę i przesunęła w bok, powodując lekkie otwarcie szczeliny. Przytknął usta do dolnej części cipki i szturchnął sztywnym językiem w okolice szparki, Drgnęła a z jej ust wydobył się jęk. Zaczął ją lizać i smakować. Smak byk nieco inny niż Victorii, ale równie zachęcający. Victoria też zaczęła pieścić jej piersi, zgodnie z reakcjami Mihaeli. Robert krótkimi liźnięciami dotarł w okolice wzgórka i objął ustami główkę łechtaczki, odsłaniając wargi palcami. Zaczęła nabrzmiewać i pokazał się jaśniejszy guziczek. Zaczął kciukiem i językiem obrabiać łechtaczkę, wywołując coraz większe podniecenie i coraz więcej wydzieliny. Dołączył palce, wprowadzając je w szparkę, a potem delikatnymi suwami wzdłużnymi i poprzecznym wykonywanymi na górnej ściance zaczął szukać w niej tego 'zaczarowanego' punktu. Wzmocnił siłę nacisku i tempo ruchów języka na łechtaczce. Już nie jęczała i dyszała. Zaczęła skowyczeć, a jej doznania płynące ze stref na piersiach pieszczonych i drażnionych przez Victorię oraz ze stref w pochwie i łechtaczce obrabianych palcami i językiem Roberta zaczęły wzrastać lawinowo. Robert wyczulony na punkt w pochwie, słysząc odgłosy wydawane przez Mihaelę, w pewnej chwili wyczuł, że jego drażnienie ścianki w pochwie, wywołuje coraz silniejsze jęki i dyszenie, skupił jeszcze więcej uwagę na ściance i nagle pojawiło się ledwie wyczuwalne zgrubienie, więc delikatnie suwał po tym zgrubieniu, aby nie stracić kontaktu z nim i wyczuł niewielką wypukłość. Musnął ją palcem i usłyszał głośny skowyt Mihaeli. Cofnął lekko twarz i poczuł uderzenie tryskającej cieczy. A jednak, udało się! - pomyślał, czując jak Mihaela zwiera nogi na jego głowie. A Mihaela 'odleciała' wydzielając 'lawę' soków. Oprzytomniała po chwili i promienny uśmiech wykwitł na jej twarzy.  
- Faktycznie, niesamowite odczucie! Miałam uczucie jakbym cała zdrętwiała, ale w połączeniu z wielką przyjemnością i ciepłem, które rozlało się po całym ciele. Piękny 'odlot' - opowiedziała swoje wrażenia z doznanego orgazmu.
- A co myślałaś? Że bajeruję? To teraz wiesz, z kim mamy do czynienia - powiedziała wesołym głosem Victoria, zachwalając manualne i sprawcze możliwości Roberta.
- Robercie, zadowoliłeś dwie napalone i wdzięczne dziewczyny, przepraszam; żony i dziewczyny, więc bądź uprzejmy wyrazić swoje życzenia czy oczekiwania wobec nas? - zwróciła się do męża Victoria.
- Za te dwa orgazmy jesteś wart, abyśmy spełniły twoje nawet najbardziej wyszukane życzenie - oświadczyła zdecydowanym głosem w swoim i Mihaeli imieniu.    
- Ponieważ i ja miałem nie mniejszą satysfakcję czy przyjemność, widząc wasze zadowolenie i radość, uważam, że nic nie jesteście mi winne, bo miałem okazję gasić pragnienie waszymi 'sokami' oraz nakarmić oczy waszymi niesamowicie apetycznie wyglądającymi cipkami - odparł Robert.  
- Jeżeli tak, to w której cipce chcesz zamoczyć swojego 'zbója', aby opróżnić swoje zbiorniki? Chcę też powiedzieć, że z chęcią posmakowałabym twojego nasienia, a ty Mihaela co o tym myślisz? - zapytała Victoria, zwracając się i do Roberta, jak i do Mihaeli.
- Mam powiedzieć prawdę? - zapytała Mihaela.
- Oczywiście, po co nam twoje kłamstwo? - odparła Victoria.
- Nie próbowałam jeszcze spermy, więc co czy o czym mam się wypowiadać? - odpowiedziała szczerze Mihaela.  
- Dobrze, a nie chciałabyś na przykład spróbować, czy budzi to w tobie niechęć? - drążyła Victoria.
- Nie wiem, bo nigdy nie miałam okazji - odpowiedziała Mihaela.
- To jak Robercie, piszesz się na to, czy też masz opory? - zwróciła się do męża.
- Może na dziś dajmy sobie spokój. Wy miałyście swoje orgazmy, ja satysfakcję i piękne widoki, więc wypada teraz trochę pospać, a moje zbiorniczki opróżnimy o bardziej przyzwoitej porze - zakończył Robert dyskusje na ten temat, bo zaczął odczuwać lekkie zmęczenie i z chęcią przyłożyłby głowę do poduszki.  
- OK. Przyjmujemy Robercie twoją argumentację. Na tym więc kończymy naszą dyskusje w tym temacie i kładziemy się spać - podsumowała Victoria temat, widząc, że Robert rzeczywiście czuje się zmęczony.  
- A więc idę się wysikać i alulu - powiedziała Victoria i zsunęła się z łóżka.
- Idę z tobą! - powiedziała Mihaela i poszła w ślad za Victorią do łazienki.  
Robert natomiast tak jak powiedział, przyłożył głowę do poduszki i zanim wróciły dziewczyny, Morfeusz zagarnął go w swoje objęcia.  ….cdn….  

***************************************************************************  
PS. Szanowne Czytelniczki i Szanowni Czytelnicy!  
     
W związku z nadchodzącym okresem świątecznym i zbliżającym się Nowym Rokiem, powyższa część tego opowiadania jest ostatnią częścią publikowaną w tym roku. Publikację następnych części przewiduję w okolicach końca pierwszego tygodnia Nowego Roku.  

     Dziękując serdecznie za zainteresowanie, czytanie i ocenianie moich opowiastek oraz za wszystkie miłe, życzliwe słowa, które mobilizowały mnie i zachęcały do dalszego pisania, życzę wszystkim czytającym i ich rodzinom Zdrowych, Spokojnych, Rodzinnych i Radosnych Świąt oraz Wszystkiego Najlepszego w nadchodzącym AD 2018 Nowym Roku.  
Dużo zdrowia, samych radosnych, szczęśliwych dni, bez trosk i zmartwień, wypełnionych ciepłem rodzinnym, sukcesami, zadowoleniem i radością.      
                                                                                                                franek42

10 341 czyt.
97%397
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 6128 słów i 33952 znaków. Tagi: #rozmowa #erotyka #wyjaśnienie #sen

7 komentarzy

 
  • Majucha

    Majucha · 14 gru 2017 · 193195891

    Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Twoich bliskich.

  • POKUSER

    POKUSER · 14 gru 2017

    Wszystkiego najlepszego również dla Ciebie i twoich bliskich ps jednak, co by o Elenie nie mówić, wniosła coś nowego do ich sielskiego życia. Opowiadanie nabiera rumieńców w pozytywnym sensie

  • Funkykoval197

    Funkykoval197 · 14 gru 2017

    Życzę Ci Franku tego samego (dziewczynom (poza Eleną) i Robertowi także)  

  • Robert72

    Robert72 · 14 gru 2017

    Franku bardzo świetna rozmowa Victori z Eleną , ( spokój Victori ) świetna część opowiadania. Franku  Najlepsze Życzenia z okazji Świąt i Nowego Roku dla Ciebie i twoich bliskich , dużo zdrowia ! Czasu na pisanie opowiastek . Żeby spełniło się Tobie wszystko o czym marzysz. Robert

  • xek

    xek · 14 gru 2017

    Świetna część, przyjemnie się czyta.. szkoda, że następna dopiero w nowym roku.

  • stoper

    stoper · 14 gru 2017

    fajna część. dobrze że Victoria poszła do rodziców i  oni znają już prawdę bo pewnie Elena im by powiedziała że musi wracać bo Victoria i Robert ją wyrzucili

  • santa

    santa · 13 gru 2017 · 274273653

    Witam. Domyślałam się zachowania Eleny, piszę to dlatego, że to co piszesz to nie tylko "Saga  Olivia, Victoria",ale po prostu życie. Jak ktoś powiedział "życie to nie ... bajka", nazbierało się troszkę,a inaczej zazdrość nigdy nie jest dobrym doradcą. Wiesz że nie mogę pisać wiele o sobie. Niestety nie pamiętam jak się znalazłam w Syjamie, byłam maleńka. To co pamiętam to szkołę, troszkę inną niż w RP, nauczycielami byli Mnisi Buddyjscy. Naukę jako że obcokrajowcy miałyśmy troszkę inną i oprócz j.tajskiego, angielskiego uczyłam się prywatnie j.polskiego. Mimo protestów mamusi, czas wolny spędzałyśmy w klasztorze, gdzie Mnisi uczyli nas ( napiszę po polsku) "samoobrony", po to abyśmy sobie poradziły na ulicy. Ale niestety albo stety, zaczęło nam się to podobać. Tam poznałam Koi, po latach najlepszą przyjaciółkę, dziś mogę powiedzieć na dobre i złe. Koi chcąc troszkę więcej zarobić wyjechała na szkolenie do Niemiec. Nigdy nie wnikam w szczegóły zatargu, wiedziałem tylko że potrzebuje pomocy no i dlatego musiałam tam pojechać. Co do Polic-aj, byłam w szoku, po przedstawieniu się i na pytanie czy mogę im pomóc odpowiedzieli OK, proponowali mi "kamizelkę" itd. odpowiedziałam że my nieużywany żadnej broni, naszą bronią są ręce. Piszę to na prośbę Koi, która teraz siedzi wraz z moją mamusią koło mnie. Święta Bożego Narodzenie spędzimy wspólnie, no pierwszy raz w życiu pójdzie z nami na Pasterkę. Tyle na mój obecnie temat. Teraz wiesz dlaczego niewolno mi mówić wiele, dlaczego tatko mnie skrzyczał, to co napisałam to tylko za zgodą Mamusi i Koi. Kończę życząc spokojnych Świąt Przyjścia Pana Świata na ziemie no i uśmiechu (którego brakuje w RP) dla ciebie Franku, twych bliskich oraz Komentatorów opowiadań. Santa z Mamusią i przyjaci€łką Koi.