Ukojenie 2 – Młody cz. 18

Ukojenie 2 – Młody cz. 18Uwaga! Zawiera treści przeznaczone osobom pełnoletnim.

***

      Szatynce powietrze stanęło kołkiem w gardle i zdrętwiała, przerażona. Widząc po ich minach, że na pewno nie mają dobrych zamiarów, zerwała się z miejsca i chciała uciec, lecz ją złapali i posadzili na miejsce, siadając po jej obu stronach.
      – Ale masz zajebiste koleżanki. Co to za laska? – zaseplenił Stephen, obejmując dziewczynę i chuchając jej wódką prosto w twarz.
      – Znajoma – wydusiła Sue.
      – A czemu tak szybko uciekła? Fajna jest, chętnie bym ją bzyknął – rzekł bezczelnie chłopak.
      – Ona też jest całkiem niezła – wtrącił nieznajomy brunet, złapawszy dziewczynę za pierś.
        Natychmiast odsunęła jego rękę i znów chciała wstać, lecz ponownie została zatrzymana.
      – Gdzie? To mój dobry kumpel, a ty przecież lubisz się pieprzyć... tak mówi ojciec – szydził Stephen, boleśnie zaciskając uścisk na ramieniu dziewczyny.
      – Puśćcie mnie – poprosiła wystraszona, panowie wyglądali w tej chwili jak dwa niezrównoważone, napalone demony.
       Oddychali dziwnie, głośno, a wyrazy ich twarzy były przerażające. No i ten alkohol… W okamgnieniu pożałowała, że wróciła do domu, że widząc, iż Stephen nie jest sam i że jest podpity, nie pojechała z Julie, nie poszła gdziekolwiek indziej i nie przeczekała do powrotu matki; w tej chwili wolałaby już spotkanie z ojcem i nawet ostre bicie, niż tych dwóch.
      – Lubisz grać niedostępną? Fajnie, lubię takie niewinne suczki – drwił nawalony w sztok nieznajomy, kolejny raz próbując złapać dziewczynę za pierś.
      – Nie dotykaj mnie! – wrzasnęła spanikowana, agresywnie się wyszarpnęła i skuliła w miejscu, zasłaniając klatkę piersiową.
       Była przerażona, jak nigdy, czuła, że to źle się skończy. Bardzo bała się chłopaków, a że była jeszcze dziewicą, perspektywa gwałtu tym bardziej przerażała dziewczynę. Brunet nadal próbował dostać się do jej ciała, gdy nagle Stephen widząc, że kumpel się męczy, zerwał się na równe nogi, powalił nastolatkę na łóżko i mocno ścisnął nogami jej uda.
      – Trzymaj ją! – krzyknął do kolegi, który w mig wskoczył na mebel i mocno chwycił ręce dziewczyny, kładąc je nad jej głową.
        – Nie, przestańcie! Steeepheeen! – wrzasnęła Sue, miotając się na wszystkie strony, niestety, napastnicy byli zbyt silni, aby mogła się uwolnić.  
      – Zobaczmy – zakomunikował brat dziewczyny, zaraz rozpiął jej spodnie i wjechał ręką pod  bieliznę nastolatki.
      – Ni…! – Nadal usiłowała krzyczeć, ale brunet szybko zatkał jej usta, boleśnie ściskając policzki dziewczyny.
      Jęknęła niewyraźnie.
      – Fajna jest, w życiu bym nie pomyślał – zaśmiał się Stephen i bez skrupułów wsunął w nastolatkę dwa palce.
       Wygięła się na łóżku, rzucając w panice, lecz to nic nie dało, nie miała na tyle siły, aby dać radę  chłopakowi. Stephen agresywnie zaczął szarpać ciało siostry, po chwili jednak rozpiął spodnie, wyjął swój narząd i zaczął się bezwstydnie onanizować.
      – Sucha – poinformował kumpla, sapiąc głośno.
      Susan walczyła, jak mogła, niestety, nadal nic jej z tego nie przyszło, zmęczyła się tylko.
      – Przestań się rzucać, to szybciej skończę – nakazał bezczelnie chłopak, który już nie sapał, a głośno jęczał, aby chwilę później zakończyć swą „miłość” donośnym, ciężkim, wydechem.
      Sue się rozpłakała, lecz nie wierciła się już tak mocno. Opadła z sił, poza tym im bardziej się broniła, tym mocniej brunet ściskał jej nadgarstki, co wywoływało okropne cierpienie.
       – Dobra, spadaj już – nakazał zniecierpliwiony nieznajomy, który chyba nie mógł się już doczekać, aby dobrać się do biednej dziewczyny.
       – Nie, proszę cię – wystękała nastolatka, ale ją zignorował i szybko zamienił się miejscami z kolegą.
       Chłopak nie patyczkował się jak Stephen i najpierw boleśnie ścisnął pierś nastolatki, gniotąc ją bezlitośnie, aby po chwili zjechać dłonią w dół i brutalnie wepchnąć w dziewczynę nie dwa, a trzy palce. Susan zawyła z bólu, wyprężając się jeszcze mocniej, lecz na oprawcach nie zrobiło to najmniejszego wrażenia, nadal bezlitośnie znęcali się nad nastolatką, bawiąc się coraz lepiej.
       Kolega Stephena od razu poszedł w ślady kumpla w temacie masturbacji, ale to go nie usatysfakcjonowało, bo po chwili zapytał:
      – Mogę ją zerżnąć?
      – Ni…! – Zszokowana Sue próbowała wnosić kolejny sprzeciw, wijąc się szaleńczo, lecz wydobyła z siebie tylko niewyraźny pomruk.
      – Nie bardzo, będzie przypał – wystękał zasapany Stephen.
      Brunet zrobił bardzo rozczarowaną minę i najwyraźniej wkurzył się odmową, bo zaczął jeszcze ostrzej gwałcić ręką dziewczynę, niemalże rozrywając jej ciało; zachowywał się jak dzikus. Susan nadal się wyrywała, płacząc głośno, lecz nie była to już walka, jedynie chaotyczne pląsy, dziewczyna była już kompletnie wyczerpana.
      – Albo dawaj, ona i tak nic nie powie – zdecydował nagle Stephen.
      – Nieee! – wrzasnęła zszokowana szesnastolatka, rzucając się jak w amoku, ale chłopak nie patrzył na jej żale, tylko wysunął dłoń ze spodni i zaraz powalił się na nią całym ciałem. Oddychał jak napalone zwierzę, ale mimo starań, miał niemałe trudności z wejściem w szamoczącą się dziewczynę.  
      Nagle zatrzeszczał klucz w zamku i oboje panowie zamarli.
      – Spierdalamy! – rozkazał zaskoczony, wystraszony Stephen. – A ty masz zamknąć ryj, rozumiesz?! – zagrzmiał do siostry, wystawiając przed nią palec.
      Kumpel szybciej niż błyskawica zeskoczył z dziewczyny, w biegu zapinając spodnie i prześladowcy w sekundę ulotnili się z jej pokoju. Zapłakana nastolatka także szybko się ubrała, nie chciała, aby matka widziała, co się stało. Z jej obecnym stanem zdrowia bała się ją zdenerwować wiedziała, że to by ją tylko dobiło, poza tym bardzo wstydziła się tego, co się stało. Mimo katorgi, którą właśnie przeżyła, ciężko odetchnęła z ulgą, nigdy w życiu nie spodziewałaby się, że będzie tak uszczęśliwiona faktem powrotu ojca do domu. Usiadła na łóżku, wciąż trzęsąc się jak galareta, lecz nagle zerwała się jak oparzona, pobiegła do łazienki i padła przy muszli. Zrobiło jej się niedobrze, a że miała czym wymiotować, naszarpała tylko żołądek rwącymi konwulsjami. Siedziała tam dobre dziesięć minut, chcąc się przy okazji trochę uspokoić, w końcu wyszła i od razu w korytarzu natknęła się na matkę. Kobieta natychmiast przecięła córkę niezrozumiałym spojrzeniem, po czym mocno przytuliła. Długo trzymała dziewczynę w objęciu i gdy ją w końcu uwolniła, znów pytająco spojrzała jej w oczy, nie odzywając się słowem.
      – Nic, mamo, trochę niedobrze mi się zrobiło, chyba coś zjadłam – odparła poddenerwowana nastolatka, doskonale odczytując jej bezgłośne pytanie.
       Nagle w korytarzu pojawił się ojciec i szatynka zdrętwiała.
      – Jesteś, dzięki Bogu – rzekł mężczyzna i także uściskał córkę. – Kochanie, przepraszam cię, nie wiem, co mi odbiło, naprawdę, nie wiem. Wybacz mi, byłem pijany i przysięgam ci, że to się więcej nie powtórzy – tłumaczył się, odgrywając przed żoną iście przekonującą szopkę, a wypływająca z jego ust hipokryzja wręcz biła po uszach.
      Susan milczała, aż nadto znała ten ton. Miała pewność, że „kara” będzie bardzo dotkliwa. Nieprzyjemną atmosferę przerwała Daria, która nagle pojawiła się w korytarzu i rzuciła na siostrę, wieszając się na jej nodze.
      – Gdzie byłaś?  – zapytała.
      – Nigdzie – mruknęła Susan, nie chciała się odzywać, wiedząc, jak brzmi teraz jej głos. – Mamo, zdrzemnę się, dobrze? – bąknęła, nie patrząc na kobietę.
      W kwestii odpowiedzi otrzymała całusa w czoło i natychmiast schowała się w sypialni.
      – Mogę do ciebie? – zapytała Daria, wsadzając głowę przez drzwi.
      – Mała, muszę się zdrzemnąć – odparła cicho Sue, która znowu płakała.
      – Czemu płaczesz, co ci jest? – Daria nie dała za wygraną i zaraz wpakowała się na łóżko siostry, mocno się do niej przytulając.
      To dobiło nastolatkę jeszcze bardziej, lecz starała się, jak mogła, nie rozbeczeć na całe gardło.
      – Nic, głowa mnie boli. Chcesz, to zostań, tylko bądź cicho, dobrze?
      – Tak.
       Dziewczynka usłuchała i położyła się obok. Załamana i wyczerpana psychicznie szatynka delikatnie objęła cieplutkie ciało siostry, wtuliła ją w siebie całą i zamknęła oczy. Szlochała nadal, co Daria musiała słyszeć, ale posłusznie się nie odzywała. Głowa naprawdę zaczęła boleć, lecz Sue, mimo zmęczenia, nie dała rady zasnąć. Nadal nie mogła uwierzyć i przeboleć tego, co się stało, że Stephen okazał się na tyle chorym i bezwzględnym człowiekiem, że pozwoliłby koledze ją zgwałcić. Podziękowała też losowi, uważając, że to chyba cud, że rodzice akurat pojawili się w domu. Była pewna, że gdyby nie oni, gwałt by jej nie ominął, do tego wiedząc, jaką brutalnością potrafił wykazać się brunet, miała pewność , że byłby to istny koszmar. Intymne partie ciała bolały nieprzyjemnie, ale dziewczyna, nie zauważywszy krwi, wywnioskowała, że chyba nadal jest dziewicą i to ją trochę uspokoiło.
Zasnęła.


      Obudziło ją ruszanie za ramię. Nadal była bardzo zmęczona, więc nie zareagowała i dopiero, gdy usłyszała z ust ojca surowe: wstawaj!, natychmiast wróciła do żywych. Spojrzała w górę – stał nad nią, wściekły, trzymając w ręku kabel, jej ulubione narzędzie tortur. Zbladła jak ściana i sparaliżowana strachem, nie mogła ruszyć się z miejsca, wszystkie kończyny odmówiły jej nagle posłuszeństwa.
Ojciec czekał, gapiąc się obłędnie na córkę, w końcu powtórzył złowrogo:
       – Wstawaj, musimy porozmawiać.
      Spojrzała na budzik – dwudziesta pierwsza trzydzieści. Spała ponad cztery godziny, lecz czuła się tak, jakby nie spała wcale. Niepewna swojej najbliższej przyszłości zmuszona była usiąść na łóżku, lecz gdy tylko to zrobiła, jęknęła cicho, rozluźnione po drzemce mięśnie dolnej części ciała napięły się i zabolały nieprzyjemne.
      – Co ci jest? – zapytał natychmiast mężczyzna.
      – Nic – wybąkała spłoszona.
      Bała się powiedzieć, znając ojca, obawiała się, że jej krzywda może obrócić się przeciwko niej. Wiedząc, jak zżyty jest z synem, wolała milczeć.
      – Masz mi coś do powiedzenia? – kontynuował facet, wisząc dumnie nad jej głową.
      – Przepraszam.
      – Tylko tyle? Matka nie spała pół nocy, rozumiesz? Co ty sobie wyobrażasz?
      – Przepraszam – powtórzyła dziewczyna, ze zdenerwowania nic innego nie przychodziło jej w tej chwili do głowy.
      Doskonale wiedziała, że nie ma sensu się tłumaczyć, bo i tak nie zrobi to na nim większego wrażenia. Przeprosiła jednak, aby powiedzieć cokolwiek. Ale co z tego, że przeprosiła, przecież jeśli ktoś uparcie szuka pretekstu do bicia, zawsze go znajdzie.
      – Kładź się i ściągaj spodnie – nakazał szorstko mężczyzna, słowami tymi momentalnie zatrzymując nastolatce dopływ powietrza.
      Zdrętwiała, bardzo dobrze wiedziała, co zamierza. Spanikowała, przypominając sobie, jak kiedyś już tak oberwała, dzięki czemu przez kilka dni nie mogła usiedzieć na tyłku. Kierowana strachem nie zareagowała, nie wiedząc już, co lepsze – oberwać kilka razy, czy zostać skatowaną, ale przynajmniej nie na gołą skórę.
      – Słyszałeś, co powiedziałem? – naciskał facet, wciąż będąc nad wyraz spokojnym.
     Dziewczyna wiedziała, że robi to celowo. Ojciec doskonale zdawał sobie sprawę, jak wpływa na córkę jego obecny ton głosu i chyba lubił się tym delektować.
      – Ale tato, proszę cię, już nigdy więcej nie ucieknę, przysięgam. Przepraszam cię, proszę cię… – próbowała jeszcze, panicznie bojąc się bicia, choć sama nie wiedziała, po co to robi.
      – Wolisz dostać trzy, czy trzydzieści trzy razy? – zapytał kat, operując coraz bardziej zniecierpliwioną miną, na którą bardzo źle reagowała nastolatka.
      – Ale tylko raz, proszę cię… – pisnęła przerażona, nie wiedząc już, jak uciec przed jego makabrycznymi zamiarami.
      Zaczęła się zastanawiać, że może lepiej byłoby, gdyby dostała po plecach. Zawsze może się wtedy przecież zasłonić rękoma i rozrzut będzie większy, a tak będzie bił w jedno miejsce, co chyba będzie o wiele gorsze.
      – KŁADŹ SIĘ! – zagrzmiał w końcu mężczyzna, zamachnąwszy się na córkę.
      Skuliła się, zakrywając głowę. Widząc, że nie odpuści, jak zawsze zresztą, położyła się w końcu na brzuchu i trzęsącymi się rękoma opuściła nieco spodnie. Bardzo się bała.
       – Wszystko – nakazał facet.
      Odchyliła bieliznę i chwyciła poduszkę, w którą od razu wgryzła się zębami, mocno zaciskając pięści. Pierwszy cios padł od razu, rozchodząc się palącym bólem po całym pośladku. Zawyła w jaśka i natychmiast zaczęła szaleńczo rozcierać piekące miejsce.
      – Zabierz ręce – nakazał ojciec, lecz dziewczyna nie usłuchała, pod wpływem impulsu wciąż rozmasowywała szramę, nie mogąc powstrzymać tego odruchu.
       – Zaraz oberwiesz tak, że się nie pozbierasz, rozumiesz?! – huknął facet, mocno chwytając córkę za włosy.
      Ta już płakała, lecz bardzo cicho, nie chciała jeszcze bardziej wyprowadzać go z równowagi. Po chwili zabrała w końcu dłonie i zaraz otrzymała kolejny cios. Mężczyzna nie bił z całej siły, wystarczyło to jednak, aby zostawić brzydki, czerwony ślad. Reakcja dziewczyny była identyczna, tylko że tym razem nie umiała już wyhamować i głośno krzyknęła, wygiąwszy się jak akrobatka.
      – Jeszcze raz – poinformował niewzruszony mężczyzna i za moment uderzył ją po raz trzeci. Bardzo się starał, aby córka dosadnie odczuła jego zaangażowanie.
      – Ubieraj się i siadaj!
      Sue migiem wskoczyła w spodnie, nadal masując bolące pośladki i roniąc z oczu wielkie jak grochy łzy. Ból nie pozwalał jej usiąść, lecz zacisnęła zęby i klapnęła na tyłku, wolała już pocierpieć, jeśli dzięki temu dałby już jej spokój. Znowu jęknęła przejmująco, teraz bolało ją już z dwóch stron.
      – Co ci jest? – Ojciec ponowił pytanie, widząc dziwną minę dziewczyny.  
      Nie odpowiedziała, dławiący ją w tej chwili szloch nie pozwalał jej uwolnić jakiegokolwiek słowa. Płakała rozpaczliwie, zachłannie wciągając powietrze, ciosy były bardzo dotkliwe.
      – No tak, pewnie znowu dałaś gdzieś dupy i rozmiar był za duży – zaśmiał się nagle cynicznie mężczyzna, gapiąc się na dziewczynę perfidnym wzrokiem.
      Nie zdziwiło jej to, wiedziała, że ta rzekoma troska to tylko i wyłącznie cyrk w jego wykonaniu, czekała tylko, kiedy nastąpi atak. Milczała, a płacz zamiast ustępować, z chwili na chwilę narastał. Z jednej strony niemalże codzienne bicie, z drugiej Stephen, z którym od dzisiaj będzie bała się zostać w sam na sam w domu; matka, dla której znosi te wszystkie męki i Trevor, który już wie. Miała dość wszystkiego, dość cierpienia, dość życia. Nigdy jednak nigdy nie zdobyła się na odwagę, aby je zakończyć, za bardzo się bała.
      – Wstań – nakazał ojciec i nastolatka powolutku się podniosła, drżąc na całym ciele.
       Przed chwilą miała nadzieję, że to już koniec, lecz nadzieja ta w tym momencie uleciała w siną dal. Wydając z siebie kolejny, ujmujący za serce odgłos, stanęła przed nim, spuszczając głowę. Nie chciała tego, lecz jęk mimowolnie wydobył się z jej ust.
      – Co, najpierw dajesz dupy, a potem stękasz? – szydził wesoło mężczyzna, któremu chyba poniżanie córki sprawiało nie lada frajdę.
      Sue nie otwierała ust, była wykończona. Modliła się, żeby jakimś cudem matka się obudziła, lecz zaraz zaśmiała się w duchu, wiedząc przecież, że leki, które zażywa, sprawiają, że śpi jak zabita.
      – No co? Puszczasz się? Gdzie byłaś w nocy? Nikt nikogo nie przenocuje za darmo – ironizował nadal ojciec, usatysfakcjonowany trwogą nastolatki. – Jeszcze przynieś mi tu bacho…
      – Kurwa, twój syn chciał mnie zgwałcić! – wydarła się niespodziewanie Susan, w której nagle coś pękło, tak szybko jednak, jak to wykrzyczała, tak szybko tego pożałowała. – Przepraszam – mruknęła od razu, zdając sobie sprawę, że popełniła duży błąd.
      – Coś ty powiedziała?

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2916 słów i 16727 znaków, zaktualizowała 28 maj 2020.

4 komentarze

 
  • Somebody

    Ileż się tu zadziało!  :O No no... Proszę dalej, proszę pani  :przytul:

  • agnes1709

    @Somebody :kiss:

  • Iga21

    Dziewczyna nie wytrzymała już i powiedziała.  
    Teraz powinna odpowiedzieć "To co słyszałeś" no i odpowiedzieć co się stało.
    Tatuś pewnie by i tak by nie mógł w to uwierzyć, ale przynajmniej rzuciłaby jeden ciężar z siebie.
    Zastrzelić tych popapraniców.  
    Ohh senior Trevor jakby żył, to już by wiedział co by z takimi zrobić.
    Czekam na kolejną część.
    Dobrej nocy 🙂

  • agnes1709

    @Iga21 Oj, dałby mu grubo  :whip: Zawsze można napisać krótka alternatywę - ojciec i syn w lesie z tatusiem. Działoby się :dancing: Milych snów 😘

  • enklawa25

    :zakochany: arcydzieło jestem pod wrażeniem gratuluję  :bravo:

  • agnes1709

    @enklawa25  :kiss:

  • Duygu

    :nerw:   :pissed:   :whip:   :weapon:   :sciana: - to jedyne, co mi teraz przychodzi do głowy. Niech ojciec i synek zdechną w męczarniach!
    Czekam z ogromną niecierpliwością na następną część. Jesteś niesamowita! Ukłony, o, mistrzu  <3   :bravo:

  • agnes1709

    @Duygu Ja tylko czekałam na emotki, i jakie będą. :D Kocham Cię, mistrzuniu :kiss: