Ukojenie cz. 20

Ukojenie cz. 20Uwaga! Zawiera treści przeznaczone osobom pełnoletnim!

***


      Zaskrzypiał klucz w zamku i Tommy z Jessicą pojawili się w korytarzu. Trevor się uśmiechnął. Małolata od razu się skrępowała, widząc go bez górnej części garderoby.
      – Dama powróciła? – zapytał Tommy.
      – Tak – mruknął Trevor.  
      Wiedział, że chłopak zaraz się wkurzy. Uśmiech zniknął. Młody posadził Jessicę na kanapie i poszedł do kuchni po napoje.
      – Co ci się stało? – zapytał po powrocie, wskazując zawiniętą dłoń.
      – Nic, zaatakowała mnie pobita szklanka – zaśmiał się szatyn.
      – Nieźle. Masz szwy?
      – Kilka.
      – Wygodnie ci w moich spodenkach? – rozweselił się Tommy.
      – Nie najgorzej – Trevor odwzajemnił uśmiech, ale zaraz go stracił, słysząc trzask łazienkowych drzwi.
      Tommy popatrzył ze zdziwieniem, myśląc chyba, że znowu się pokłócili.
      – Co jest? – zapytał.
      – Nic.  
     Trevor kompletnie nie wiedział, jak ukryć pobitą twarz ukochanej, na której siniak robił się coraz bardziej widoczny. Emma cały czas siedziała u siebie, w końcu jednak musiała wyjść. Włosy miała nieułożone, chyba myślała, że ukryje za nimi to nieszczęsne oko. Głowę trzymała nisko. Tommy w mig wyłapał, że coś nie gra. Spojrzał na dziewczynę od dołu i zaraz miał w dłoni jej twarz. Nie powiedział nic, natychmiast ją puścił, otworzył szufladę i zaczął czegoś nerwowo w niej szukać. Nie znalazł. Otworzył drugą, wywalając przy poszukiwaniach połowę jej zawartości. Obecni patrzyli na niego, zaniepokojeni. W końcu wygrzebał jakąś pogiętą kartkę.  
      – Do której Scott siedzi w pubie? – zapytał Jessicę.
      – Nie wiem, różnie.
      – Już go raczej nie ma – wyskoczył Trevor z uśmieszkiem. – Jest albo w domu, albo w najlepszym wypadku na intensywnej terapii.
      Emma spojrzała na niego nerwowo.
      – Masz telefon? – spytał Tommy.
      Chłopak dał mu komórkę i młody wyszedł na klatkę. Wrócił wściekły, od razu sięgnął do kurtki i za chwilę stał już w oknie, odpalając skręta. Trevor poszedł do niego. Nie widział jeszcze chłopaka tak bardzo pałającego gniewem.
      – W porządku?  
      – Nie, nie w porządku! Frajer już nie ma życia, zabiję bydlaka! Już dawno powinienem to zrobić!
      Spalił pół i podał kumplowi. Oczy mu błyszczały. Trevor wziął używkę i szybko dopalił. Dziewczyny siedziały w salonie, milcząc, jakby bały się odezwać.
      – Chcecie zioła? Mam jeszcze – rzekł mdło Tommy.
      Żadna nie zareagowała. Chłopak wydobył z kredensu wódkę, do której po chwili dołączyły literatki i  sok. Nalał trochę nektaru do jednej ze szklanek i po same brzegi wypełnił alkoholem. Uporał się z opróżnieniem tego w moment. Skrzywił się.
      – Róbcie sobie, nie znam waszych proporcji – mruknął, nalewając drugą kolejkę.
      – Pójdę już – rzuciła pogubiona w sytuacji Jessica.
      – Nie, ty nie masz tu nic do rzeczy – zaprotestował natychmiast Tommy.
      Dziewczyna przysiadła na miejscu. Młodzik wypił drinka i znów poszedł zapalić. Cała trójka siedziała i w ciszy obserwowali wkurzonego chłopaka. Skrępowana i poddenerwowana Emma wstała i zrobiła trzy drinki. Podała gościom w milczeniu. Sama też wzięła, ale zaraz odstawiła, chyba jej nie smakował. Tommy siedział w kuchni i palił już drugiego papierosa.
      – Pogadam z nim. – Trevor się podniósł. – No co jest z tobą? Wyluzuj, straszysz je – fuknął na przyjaciela, również odpalając papierosa. – Porządnie gnoja obiłem. Pewnie bym go zatłukł, gdyby nie wpierdolili mi się w paradę. Ale to jeszcze nie koniec. Obiecuję ci, przysięgam, że kutas drogo zapłaci za tą dziewczynę. A wierz mi, mnie stać na wszystko – dodał złowrogo.
      Tommy spojrzał dziwnie, słowa Trevora nie brzmiały normalnie. Skończyli i wrócili do młodych kobiet. Młodzik nalał trzecią porcję. Był już wyraźnie podcięty, szklanki nie były małe.
      – Może już wystarczy? – Wtrąciła się w końcu Emma.
      – Butelka jeszcze nie jest pusta – burknął Tommy, łykając drinka.
     Jessica nie wytrzymała.
      – Idę do domu. Dobranoc.
      Szybko ruszyła w stronę wyjścia, lecz młodzik w mig zatrzymał ją przy drzwiach. Gadali chwilę.
      – Trevor, zadzwoń po taksówkę! – krzyknął z korytarza i opuścił z ukochaną mieszkanie.
       Emma wzięła jednak szklankę i wypiła płyn. Chłopak patrzył na jej twarz i nie mógł darować. Znów zapadło głupie milczenie, którego nienawidził.
      – Wypij jej drinka, nawet go nie ruszyła – rzekła w końcu markotnie dziewczyna.
      Trevor wziął szklankę i nie wiedząc, co innego zrobić, znów poszedł zapalić. Jarał bardzo wolno, chciałby, aby młody już wrócił. Emma się nie odzywała, przez co sytuacja robiła się coraz bardziej niezręczna Ziółko kręciło nim delikatnie, ale akurat dziś mu to pasowało. W tej sytuacji nie miał ochoty robić z siebie „zwłok”.  
      Trzasnęły drzwi i Tommy pojawił się w domu. Ponownie nalał całą szklankę i schował butelkę na miejsce. Trevor spojrzał na zegarek – dwudziesta druga czterdzieści. Zauważył, że po zniknięciu trunku ze stołu, mina Emmy nieco się zmieniła.
      – W porządku z młodą? – zapytał Tommy'ego.
      – Tak.
      – Idę spać – poinformowała blondynka. – Idziesz? – Zerknęła na Trevora.
      – Posiedzieć z tobą? – ten z kolei zapytał przyjaciela.
      – Nie trzeba, też idę do wyra. Pokręciło mnie trochę, nie lubię wódki.
      Rozeszli się po pokojach. Młody jeszcze szurał w kuchni, ale Emma zamknęła drzwi i umknęła do łóżka. Trevor zdjął koszulkę i zrobił to samo. Ręka bolała niesamowicie, do tego dokuczały mu żebra po wygibasach na Scotcie. Leżeli w ciszy, w końcu dziewczyna, widocznie nie mogąc zasnąć, odwróciła się do szatyna.
      – Nawet nie pochwaliłam twojej fryzury – mruknęła, przejeżdżając ręką po jego włosach.
      – Jest taka, jak zawsze, ale dzięki – Trevor się uśmiechnął.
      Nadal głaskała go po głowie, patrząc wnikliwie; chłopak kochał ten wyraz twarzy. Po chwili zjechała dłonią na klatkę piersiową, czule całując ukochanego. Trevor był nieco zdziwiony tymi zaczepkami, zwłaszcza po dzisiejszych wydarzeniach i w obecnej sytuacji. Emma jednak nie odpuszczała, wręcz przeciwnie – zaczęła coraz mocniej kleić się do chłopaka. Pocałunek był bardzo długi, Trevor mógłby tak w nieskończoność. W końcu dziewczyna oderwała się od jego warg i przyssała do szyi. Trwała tak chwilę i wolniutko ruszyła w dół. Chłopak wciąż leżał nieruchomo, lekko zestresowany. Usta zatrzymały się na torsie i delikatnie zaczęły pieścić prawą pierś. Język blondynki był miękki i ciepły, Trevor czuł się jak w siódmym niebie.  
      Kiedy wycałowała już obie strony, zjechała jeszcze niżej. Dotarła w okolice pępka i gdy paznokcie musnęły brzuch, szatyn napiął wszystkie mięśnie, biorąc głęboki wdech. Spojrzała na niego.
      – Spokojnie… – uśmiechnęła się, przejeżdżając ręką po klatce piersiowej.
      Trevor westchnął jeszcze głośniej. Emma gorliwie drażniła chłopaka, wywołując coraz większe i przyjemniejsze drgawki, aby chwilę później ruszyć w drogę powrotną. Nie śpieszyła się, chcąc chyba jak najdłużej przeciągnąć te błogie tortury.  Za moment ponownie znalazła się przy ustach i wpiła się w nie jeszcze agresywniej. Wiedziała, że młody facet jest już bardzo pobudzony.
      Prawa noga dziewczyny poruszała się i ocierała delikatnie o dolną części jego ciała, wywołując przypływ jeszcze większej ekstazy. Przy każdym ruchu Trevor coraz łapczywiej wciągał powietrze.  
       Nagle Emma wstała, pozbyła się całej swojej garderoby – czyli dwóch rzeczy – i znów wtargnęła na ukochanego. Gdy jej nagie ciało przylgnęło do niego, mocno zadrżał. Serce zabiło bardzo szybko. Objął ślicznotkę zdrową ręką, o chorej już dawno zapomniał.  
      Żarliwie pieściła językiem jego szyję i ramiona, tuląc się mocno do chłopaka. Zdominowała go całkowicie. Leżąca na jego piersi prawa ręka dziewczyny powoli zaczęła przesuwać się w dół i za chwilę znalazła się w miejscu, gdzie wcześniej była noga, tylko że pod bielizną. Trevor wydał z siebie cichy jęk. Dłoń subtelnie pracowała na dole, a język spacerował po torsie; młoda kobieta chciała za wszelką cenę rozluźnić spiętego chłopaka. Ten o mało nie wyszedł z siebie, trząsł się już cały. Emma, gdy już uznała, że pobawiła się wystarczająco długo, szybko zdjęła spodenki ukochanego i przywarła do niego całym ciałem. Języki znów splotły się w szaleńczym tańcu i za moment Trevor poczuł dziewczynę.
      Zaczęła się na nim kołysać delikatnie i bez zbędnego pośpiechu. Chłopak oddychał już bardzo szybko, wydając czasami stłumione, niewyraźne dźwięki. Położył rękę na biodrze blondynki – przyjemnie się poruszała. Emma przerywała od czasu do czasu swoje poczynania, aby ucałować młodego faceta, ale bardzo szybko wznawiała czynności. Balansowała na nim coraz szybciej, dłoń Trevora zaczęła się powoli ślizgać na jej wilgotnej skórze. Dźwięki dochodzące z ust dziewczyny stawały się coraz wyraźniejsze, a oddech ciężki i szybki. Nachyliła się i objęła go za szyję, ocierając o niego już całą sobą.  
      Wzdychali rozkosznie. Z minuty na minutę Emma ruszała się ostrzej i agresywniej, a Trevor odlatywał coraz głębiej w zaświaty rozkoszy. Kilka minut później, po wydaniu masy jeszcze głośniejszych westchnień i jęków, zsunęła się z ukochanego i położyła obok, kładąc głowę na jego klatce piersiowej. Przytuliła się do mocno, nie odzywając słowem. Chłopak był w siódmym niebie, wypompowała z niego wszystko.  
      Odpoczywali dłuższy czas. Trevora już tak bardzo cisnęło na papierosa, że wstał w końcu i rozejrzał się za spodenkami. Znalazł je niechlujnie rzucone na ziemię.
      – Gdzie idziesz? – Usłyszał.
      – Muszę zapalić.
      – Tylko tam nie zabłądź – zganiła żartobliwie Emma.
      Chłopak wygiął usta, ubrał się i ruszył do kuchni. Wciąż czuł efekty poczynań swojej kobiety, było mu lepiej, niż po wszystkich prochach świata.  
      Gdy zapalił, ręka znów się odezwała. Małe rozcięcia, które nie były zszyte, bolały przy zaciśnięciu dłoni. Spalił w pośpiechu, chciał jak najszybciej wrócić do ukochanej. Jak tylko pojawił się w łóżku, Emma od razu się w niego wtuliła. Nadal była nieubrana. Widział jej nagie ciało, co wywoływało bardzo przyjemne odczucia. Objął dziewczynę. Spać mu się nie chciało, ale leżał spokojnie, nie chciał, żeby się odsunęła, jak zacznie się wiercić. Znowu myślał o Scotcie, w głowie kręciły mu się jakieś chore decyzje. Samo wspomnienie jego imienia wzbudzało w nim obrzydzenie, a jeszcze oko jego ślicznotki...? Usnął.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i thrillery, użyła 1900 słów i 10961 znaków.

1 komentarz

 
  • Duygu

    I teraz dzieci! Takie małe Trevorki  :danss:  Czekałam 20 części na ten moment i się doczekałam  :D   :jupi:  Bardzo ładnie opisałaś tę scenę, tak subtelnie. To była taka przyjemna odskocznia od wszystkich zabójstw i pościgów. <3

  • agnes1709

    @Duygu Raczej małe potworki :lol2: