Ukojenie cz. 21

Ukojenie cz. 21Uwaga! Zawiera treści przeznaczone osobom pełnoletnim.      

***

Przebudził się w nocy, spocony. Poraniona ręka bolała niesamowicie, chyba się na nią położył, przez co mocno ją ponaciskał. Emma leżała odwrócona plecami, z kołdrą do pasa. Dotknął dziewczynę – była nieco zimna. Przykrył ukochaną i wstał. Poszedł cicho do łazienki, gdzie leżały jego ciuchy. Znalazł w nich swoje tabletki i na miejscu popił dwie wodą z kranu. Wrócił i usiadł na łóżku, nie wiedział, gdzie się podziać. Przez tą udrękę sen mu przeszedł. Zaraz jednak udał się do kuchni – przecież zapomniał zapalić. Małolat zmienił pozycję.
      Gdy wrócił, Emma marudziła coś pod nosem. Trochę go to rozbawiło. Spojrzał na budzik – minęła czwarta. Prochy się ociągały, a chłopak cierpiał. Jestem idiotą, nie pomyślę, zanim coś zrobię – wyrzucał sobie. Przecież mogłem załatwić to inaczej. Ale chuj z ręką, przynajmniej obiłem mu ryj. Na chwilę wystarczy, a potem zobaczymy – wygrażał, mając przed oczyma obraz posiniaczonej, spuchniętej twarzy Scotta. Uśmiechnął się.
      Nadal nie mógł usnąć. Leżał i myślał nie wiadomo, o czym. Zresztą… zawsze myślał. Emma przestała majaczyć i chłopak ponownie się wygiął usta. Zamknął oczy i próbował przypomnieć sobie coś przyjemnego, żeby przysnąć. Udało mu się to po niecałej godzinie, jak ból trochę zmalał.
      

      Obudził się cztery godziny później. – dochodziła ósma. Zerknął na najdroższą – jak zwykle się rozkryła. Odwrócił się i przejechał ręką po jej plecach, dotykając ich bardzo lekko. Na młodej kobiecie natychmiast pojawiły się oznaki gęsiej skórki, co wywołało wesołość na jego twarzy. Nakrył sympatię, objął i zamknął oczy. Za chwilę dziewczyna się poruszyła i cofnęła nieco do tyłu, przylegając do niego. Uwielbiał to.
      – Która godzina? – zapytała.  
      – Parę minut po ósmej. Jak oko, boli? – Chłopak ucałował jej bark. Humor mu się poprawił.
      – Trochę.
      Leżał i po chwili znów zaczął gładzić ukochaną po plecach. Lubił jej skórę. Po kilkunastu sekundach usta odwiedziły ramię. Nie widząc sprzeciwu, nachylił się lekko i zaczął obcałowywać całą rękę dziewczyny. Nie reagowała.
      Rozochocony, rozpoczął wodzenie ustami po jej prawym boku. Chyba połaskotał sympatię, bo  lekko się wzdrygnęła. Gdy już doszedł to talii, zawrócił. Robił to bardzo powoli. W końcu Emma odwróciła się na plecy. Wydawała się być nieco zdziwiona jego zachowaniem po tym, jak się zawsze peszył.
      Zmienił miejsce pocałunków z wcięcia w pasie na usta. Położył rękę na lewej piersi, co jeszcze bardziej zaskoczyło blondynkę. Ściskał ją i głaskał delikatnie, wiedział, że młoda kobieta powoli zaczyna odczuwać jego zabiegi.
      Coraz namiętniej całował trzymającą jego głowę dziewczynę. Dłoń stopniowo zaczęła przesuwać się w dół. Gdy znalazła się na brzuchu, Trevor przysunął się bliżej. Za moment ręka ruszyła dalej. Gdy dotarła  na miejsce, Emma lekko zadrżała. Subtelnie masował najdroższą, wywołując u niej dziwne odruchy. Przerwał pocałunek i zaczął kierować usta niżej. Robił to wolniutko, chcąc chyba obcałować każdy centymetr jej pięknego ciała. W końcu dotarł do prawej piersi. Emma znowu dziwnie się poruszyła. Gdy pomógł sobie delikatnie zębami, usłyszał cichy odgłos. Uśmiechnął się pod nosem.
      Ręka na dole nie próżnowała i z każdym ruchem dziewczyna była coraz bardziej rozpalona. Zjechał ustami jeszcze niżej i zabrał się za brzuch. Popracował przy nim chwilę, po czym wrócił wyżej. Język poszedł w ruch, tym razem na drugiej piersi. Przysysał się do jej ciała coraz zacieklej, a dziewczyna wzdychała coraz głośniej. Kompletnie nie miał ochoty przestać.  Ruszył w górę. Emma dygotała już cała, oddychając głośno. Gdy dotarł do ust, ukochana założyła ręce na jego szyję. Wszedł w nią bardzo delikatnie i znów usłyszał odgłos rozkoszy.
      Prawa ręka wróciła na pierś. Ruszał się tak, jakby dziewczyna była ze szkła. Jej dłonie zawędrowały na plecy chłopaka. Przejechała po nich paznokciami i Trevor aż jęknął. Nie odrywali od siebie ust. Szatyn z każdą chwilą oddychał głośniej i coraz szybciej ruszał się w ukochanej. Dziewczyna już wiła się na łóżku. Wsuwał się w nią coraz głębiej, lecz z wielkim wyczuciem. Emma drżała coraz mocniej, Trevor czuł te drgania wszędzie. Przyśpieszał z sekundy na sekundę, wydobywając z ukochanej jeszcze głośniejsze jęki. Dygotanie miarowo stawało się wyraźniejsze, trwało chwilę, w końcu ustało.
      Wysunął się z niej powoli i padł, przyjemnie zmęczony. Spojrzał na Emmę – miała kolorki na twarzy.
      – Jesteś cudowna. – Ucałował ją ciepło.
      Leżeli kilka minut, w końcu Emma się „obudziła”.
      – Może czas wstać?
      – Za chwilę.
      Nie chciało mu się opuszczać łóżka, teraz mógłby umrzeć. Choć jak zwykle w oczach mu stały nieszczęsne fajki, to nie ruszał się z miejsca. Emma założyła na niego nogę, przytulając się do chłopaka.  
      – Kocham Cię! – powiedziała nagle, cicho.
      Trevora zamurowało.
      – Ja zawsze cię kochałem – wybełkotał po chwili.  
      Spojrzała na niego, zaskoczona.  
      – Wstańmy. Muszę się odświeżyć i potrzebuję kofeiny – wymruczała.
      – Pójdę zapalić.
      Gdy wszedł do sypialni, Tommy uśmiechnął się znacząco. Trevor odwzajemnił gest. Emma szybko do niego dołączyła. Włączyła ekspres i zajrzała do drewnianego pojemnika.
      – Mały, wstań i idź po pieczywo!. – krzyknęła.
      – Nie ma szans, źle się czuję
      Bardzo rzadko pił wódkę, dlatego ta, choć niewielka ilość, dała o sobie dzisiaj znać.
      – Ja pójdę – odezwał się Trevor.
      – Nie. – zaprotestowała dziewczyna.
      – Dlaczego? Myślisz, że jest już w stanie drugi raz mnie zaczepić? Dopiero dziś odczuje bolący ryj. Wątpię, czy będzie stał pod twoim domem i na mnie czekał.
      Zerknął na jej twarz – siniak nie był duży, za to przez noc zrobił się granatowy.
      – Smarujesz to oko? – burknął ze sporą pretensją.
      – Zapomniałam.
      Westchnął tylko i poszedł do łazienki. Na ciuchach widniały niewielkie, czerwone plamki. Sięgnął do kieszeni – było w niej kilka pogniecionych dolców.
      – Kurwa – szepnął i udał się do kuchni.  – Tommy, daj mi jakąś koszulkę. Co mam kupić? – spojrzał na Emmę.
      – Nic, sama pójdę.
      – Nie! – huknął, bo już zaczynała drażnić go ta nadopiekuńczość. – Wybacz – rzekł za chwilę, przytulając dziewczynę.  
      – Co tu się dzieje? Co to za krzyki? – Tommy władował się z uśmiechem, ale jakimś zmęczonym.
      Zapalił. Słabo mu szło, mimo to jarał twardo. Zajrzał do chłodziarki.
      – Pojebana lodówka! – rzucił po chwili, mocno trzasnąwszy drzwiami.
      Emma spojrzała na niego z wyrzutem.
      – Ktoś idzie w końcu do tego sklepu? Kupcie mi coś mokrego, tylko dużo – poprosił młodzik, rzucając pieniądze na stół. Dał Trevorowi koszulkę.
      Szatyn się uśmiechnął, dobrze wiedział, co to kac.  
      – Co mam kupić? – powtórzył pytanie.
      Emma nie była chętna na jego wyjście, więc kręciła się tylko niepewnie, milcząc. Chłopak stał i cierpliwie czekał, lecz nadal nic się nie działo. W końcu chwycił kasę z blatu i wyszedł bez słowa. Podszedł do młodego.
      – Znasz adres tego frajera?
      – Nie znam. Ona zna, ale pewnie ci nie poda.
      – Ok, zaraz wracam.
      Szybko był na dole. Na zewnątrz padała nieprzyjemna mżawka, ale sklep był naprzeciwko. Otworzył samochód i sięgnął do schowka po portfel. Znalazł w nim kolejne parę dolarów, ale to go też nie zadowoliło. Zamknął wóz i ruszył w stronę budynku.  
      Był to mały sklepik. Nigdy w nim nie był, więc poszukiwanie chleba chwilę trwało.  Stanął przed półkami z pieczywem, ale kompletnie nie wiedział, który wziąć. Było ich chyba z piętnaście rodzajów. Nie pomyślałby, że będzie miał kłopot w tak małym przybytku. W końcu wziął taki, który sam kupował i poszedł po napój. Przy kasie stała uśmiechnięta, młoda dziewczyna, mająca co najwyżej dwadzieścia cztery – dwadzieścia pięć lat. Trevor wyjął z kieszeni pomiętolone banknoty i zaczął je niechlujnie prostować. Gdy się w końcu trochę odgięły, rzucił je na ladę.
      – Przepraszam – mruknął.
      – Nie szkodzi – odparła z sympatią.
        Podziękował, wziął torbę i opuścił sklep. Szybko był na górze. Oddał Emmie zakupy i usiadł koło Tommy’ego. Zamyślił się mocno, w końcu młodzik zainterweniował.
      – Co jest grane?
      Nie usłyszał odpowiedzi.  
      – Trevor – szarpnął kumplem.
      Ten się „obudził”. Popatrzył anemicznie na chłopaka.
      – Co jest? –  młodzik ponowił pytanie.
      – Nic.
      Za moment już stał przy oknie, z papierosem z zębach.
      – Ile ty możesz palić? Poczekaj, zjedz coś najpierw, zaraz zrobię kanapki. – Oburzyła się Emma.
      – Palę tyle, ile muszę – fuknął Trevor.
      – Mnie też potem suszy – walnął jednoznacznie Tommy.
      Trevor się uśmiechnął, napiła się i wrócił do dziewczyny.
      – Pomóc ci?
      – Nie, już kończę.
      Zrobiła cały talerz kanapek i zaniosła do pokoju.
      – Sprzątnąłbyś to łóżko! – krzyknęła do brata, widząc, że nadal leży pod kołdrą.
      – To moje łóżko, pilnuj swojego.
      Po tej pyskówce gadka się zakończyła. Usiedli przy stoliku, który stał za kanapą. Młody nie ruszył śniadania, za to Trevor zjadł chyba z sześć kanapek, aż mu się głupio zrobiło. U dziewczyny pojawił się dobrze znany mu uśmiech.
      – Przepraszam – powiedział bezsensownie.  
      – Przepraszasz mnie za śniadanie? – zaśmiała się.
      Ten już nic nie mówił, tylko zaczął grzebać się po kieszeniach.
      – Nie wiesz, gdzie mój telefon?
      – Pewnie jest w sypialni.
      Komórka leżała na półce. Mimo że wczoraj nie był odurzony, nie pamiętał, kiedy ją tam zaniósł. Kretyn – pomyślał. Wrócił do salonu i usiadł naprzeciw swojej kobiety.
      – Daj mi jego adres – wyskoczył.
      Emma spojrzała na niego i przez chwilę przestała gryźć to, co miała w ustach. W końcu przeżuła i połknęła.
      – Nie mam – odparła.
      – Jak to nie masz? Byłaś z nim rok.
      Tommy bacznie obserwował oboje, czekając na rozwój sytuacji.
      – Nie pamiętam, byłam u niego dwa razy.
      – Kłamiesz.
      – Trevor, daj mi spokój.
      – Czego się boisz? To, co wczoraj mówiłem... to nie było na poważnie. Byłem zły – przekonywał.  
      – Daj mu ten adres, bronisz chuja po tym, jak cię potraktował? – Tommy się zniesmaczył.
      – Odczepcie się ode mnie, nie znam go. – Dziewczyna się zagubiła.
      – Masz mnie za idiotę? – kontynuował Trevor.
      Przemilczała.
      – Kotku, proszę cię, nie igraj ze mną. Mam zdobyć go sam? Wiesz, że to zrobię.  
      Dziewczyna nie wiedziała, jak zakończyć tą rozmowę. Zawsze stawała się bardzo niepewna, gdy Trevor robił się taki stanowczy. Jej brat zauważył, że się pogubiła.
      – Trevor, odpuść, ta sprawa będzie dziś załatwiona – oznajmił.
      Ten tylko popatrzył na małolata.
      – Czekam. – Wrócił wzrokiem do Emmy.
      Mówił bardzo spokojnie. Blondynka skończyła jeść i wstała.
      – Usiądź. – Posadził ją z powrotem, delikatnie naciskając na ramię.
      Usiadła, ale milczała.
      – Kotku, ja mówię bardzo poważnie. Chcę z nim tylko pogadać, po ryju już dostał.
      Młoda kobieta nadal się nie odzywała. Trevor spojrzał na Tommy'ego, jakby prosił o pomoc, ale ten się nie udzielał.
      – Muszę umyć talerz – bąknęła Emma, wstając.
      – Później. – Szatyn ponownie ją posadził.
      Dziewczyna powoli zaczynała się denerwować, co ujawniło się szklistymi oczyma. Chłopak widział, co się dzieje, lecz nie odpuszczał.
       – Powiedz i będzie po sprawie.
       Emma uciekła wzrokiem. Zniecierpliwiony Trevor wstał i poszedł zapalić. Emma od razu ruszyła z talerzem do zlewu. Grzebała się z jednym naczyniem przez całego papierosa, w końcu chłopak objął ją od tyłu.
      – I mówisz, że to ja jestem uparty? Dostanę go czy nie?
      – Mówiłam, że nie mam – wydusiła.
      – Dobra, jak chcesz – rzucił chłopak, ucałował dziewczynę w szyję i opuścił kuchnię. – Nie żegnam się – rzekł do małolata i wyszedł.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i thrillery, użyła 2112 słów i 12400 znaków, zaktualizowała 10 kwi 2020.

1 komentarz

 
  • Duygu

    W końcu odpoczęłam wśród tego szału sprzątania i czytania jakiegoś szkolnego gniota, którego ktoś śmie nazywać lekturą  <3  Dziękuję za relaks :kiss:  Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy  :dancing:

  • agnes1709

    @Duygu Jaka lektura? Ja nie czytałam i żyję, tego nie da się czytać.

  • Duygu

    @agnes1709 'Pani Bovary'. Mnie tam okropnie nudzi  :shrug:

  • agnes1709

    @Duygu Wyobrażam sobie:glaszcze: