Ukojenie 2 – Młody cz. 22

Ukojenie 2 – Młody cz. 22Zadzwonił telefon chłopaka i Emma nakazała przychodzić im na kolację.
      – Idziemy? Głodna? Ja bym zeżarł w tej chwili wszystko – oznajmił Trevor.
      – Tak, chodźmy.
     Nastolatek cisnął w krzaki pustą butelkę i zaraz otrzymał nieoczekiwany kuksaniec.
      – No i co robisz? Podnieś to – nakazała Julie.
      – Że co? – roześmiał się.
      – To, co słyszysz. Podnieś tą butelkę – naciskała twardo.
      Trevor, chcąc nie chcąc, przewrócił tylko oczami i podniósł opakowanie.
      – Zatrudniłaś się w Green Peace? – zadrwił.
      – Nie, ale nie lubię, jak ktoś robi syf, zwłaszcza, że niedaleko jest kosz.
      – Dobra, maleńka, nie napinaj, wyrzucę do kosza – zaśmiał się chłopak, choć Julie teraz już kompletnie zwiesiła nos.
      Trevor był coraz bardziej zdziwiony. Znał już dość dobrze dziewczynę i wiedział, że jest ciepłą osobą, ale szczerze nie spodziewał się, że aż tak przejmie się Susan. To jeszcze bardziej go zdołowało, bo jeśli Julie zachowywała się w tej chwili tak, jak się zachowywała, to jak tak naprawdę musiała wyglądać ta cała sytuacji w domu przyjaciółki i jak sama Susan?
      – Julie, czy ty mi o czymś nie mówisz? – zapytał w końcu.
      – To znaczy?
      – No nie wiem, dziwnie się zachowujesz. Czy powiedziałaś mi wszystko o wydarzeniach u Sue?
      – Tak.
      – Na pewno? Nie bardzo ci wierzę, nigdy nie byłaś taka zdenerwowana.
      – Trevor, powiedziałam ci wszystko, a zdenerwowana jestem, bo nie wiem, co się teraz u niej dzieje. Czuję, że źle się dzieje i to mi nie daje spokoju. To może wydać się dziwne, bo w sumie jej nie znam, ale bardzo ją polubiłam. Kochasz ją? – wyskoczyła.
       – A bo ja wiem? Nie wiem, ale na pewno nie jest mi obojętna... to znaczy ostro mi się podoba.
       – Ona o tym wie?
       – Nie mam pojęcia, ale chyba nie, nie domyśla się nawet. Pewnie myśli, że to po przyjacielsku, chociaż… Sam nie wiem.
      – Nie wiesz? Przecież to widać. Dziewczyna jak wyłapie, że facet ma na nią ciśnienie, od razu zaczyna zachowywać się inaczej. Niczego nie zauważyłeś?
      – Nie.
      – Oj, a ja myślę, że ona wie. A wiesz, dlaczego?
      – Mmmm?
      – Jak ją znaleźliśmy, strasznie się zestresowała. Wiesz, czemu ona nie chce z tobą pogadać? Bo domyśla się, że coś do niej masz i pomijając, że się wstydzi, to boi się, żebyś nie zrobił czegoś głupiego, nawet wbrew jej woli. To widać.
      – Gówno tam wiesz.
      – Trevor, wiem. Studiuję psychologię, tak? Uczę się i widzę coraz więcej.
      – Dobra, skończ już, ok? Może tak, może nie, mam dość tej nawijki. – Wkurzył się chłopak.
      – Ale dlaczego się denerwujesz? Przecież mówię, jak jest.
      – Koniec tematu!
      Dziewczyna widząc, że to nie czas na rozmowę, wyciszyła się, poza tym właśnie doszli do domu.
      – Julie, pomożesz mi? – zapytała Emma i blondynka schowała się w kuchni.
      – Młody, co jest z Jul? – Zapytał Billy, który pojawił się obok.
      – Chodzi o Sue. Odwiozła ją do domu i była u niej. Mówi, że cała otoczka w jej chacie jest mocno podejrzana, braciszek i takie tam. Martwi się.
      – Braciszek?
      – Jakiś chuj, co mu krzywo z ryja patrzy. Nagadała mi i sam się teraz wkur…
      – A może to nic takiego? – uspokajał Billy.
      – Nic? Kurwa, Billy, przecież ją tam jawnie tłuką – Trevor się zdenerwował.
      – Mały, chodź tu! – krzyknęła Emma.
      – Zaraz!
      – Tłuką? Skąd wiesz? – kontynuował Billy.
      – Kumpela mówiła, że widziała ślady, poza tym jej ubiór. No i ta noga, sądzisz, że zrobiła to sobie w domu?
      – Wątpię.
      – No właśnie.
      – Gadałeś z nią?
      – Tak, ale nabrała wody w usta.
      – Spróbuj jeszcze raz, ale jak znowu nie wyjdzie, odpuść i nie naciskaj, bo tylko ją spłoszysz. Ona sama ci powie, tak myślę, jak już oswoi się z tym, że wiesz.
      – Emily mówi to samo.
      –  No widzisz? Czyli coś w tym jest.
      – Trevor, Emma cię woła – napomniała Julie, przechodząc przez salon z talerzami.
      – Kur… słyszę, tak? – warknął chłopak i ruszył do matki. – No co tam? Minuta cię zbawi? – syknął, starając się, jak może, hamować swój język.
      – Weź sztućce i chleb, szklanki. A ty nie plotkuj, tylko otwórz wino – nakazała z żartobliwą szorstkością Billy’emu.
      – Ty – zaśmiał się Trevor, szturchając mężczyzną. – Ty się może zastanów? Jak dopiero po niecałych pięciu miesiącach już cię tak ustawia, to co będzie potem? – dowcipkował.
       Billy się roześmiał, podczas gdy Emma spod byka spojrzała na syna. Chłopak już nie pyskował, tylko wykonał polecenie i zaraz zajrzał do piekarnika.
      – Kurde, jak to ładnie pachnie. Długo jeszcze?
      – Kilka minut – odparł Billy.
      Nicole pojawiła się w kuchni i natychmiast zbadała wzrokiem brata, definitywnie bała się, aby nie powiedział o wszystkim matce. Trevor jednak nie zamierzał niczego robić, aczkolwiek miał już plany na chwycenie małolata w szkole.
      – Bez frytek? – zapytała małolata.
      – Nicki, nie wymyślaj, dobrze? Raz możesz zjeść z chlebem – odrzekła Emma.
      – Nie chcę.
      – To sobie rób, ja nie mam czasu – fuknęła Kobieta, mieszając zieleninę.
      Nicole, niezbyt chyba chętna na kucharzenie, już nie dyskutowała, tylko wielce rozczarowana wyszła z kuchni.
      – Też bym zjadł z frytkami – podburzał sytuację Trevor, widząc zabawną minę matki.
        – Proszę bardzo – Emma rozłożyła ręce w kierunku stojącej za zlewem, olbrzymiej frytkownicy.
      – Nie chce mi się. – Wyszczerzył się pod nosem.
      – Trudno.
      – No jak tam? Umieram z głodu. – Do kuchni wtargnęła Lisa. – Znów zaczepiasz matkę? –Poczochrała Trevora po głowie.
      – Skąd – zaśmiał się.
      – Em, to nie był dobry pomysł, żeby nieść tam te talerze – rzekł znienacka Billy, stawiając naczynia na kuchennym blacie. – Będziesz targać do salonu całą blachę? Nałożymy tu. Skończyłaś już? Bo muszę wyciągać.
      – Tak – odparła kobieta, chwyciła michę sałatki i zeszła ukochanemu z drogi.
      Billy w asyście zaglądających z olbrzymim zainteresowaniem z obu stron Lisy i Trevora, z gracją wyjął z piekarnika pstrągi, które natychmiast roztoczyły ziołowo-maślany zapach po całej kuchni.
       – Przepiękne, cudowne! – zapiała Lisa.
      Billy się uśmiechnął i poprosił o talerze.
      – Ja chcę największego – zażądała brunetka.
      – Wszystkie są podobne.
      – Nie, ten jest większy – wykłócała się, pokazując paluchem jedną z ryb.
      – O kurczę, rzeczywiście – roześmiał się mężczyzna, gdyż wskazana ryba była niemal identyczna.
      Lisa dała mu już spokój, chwyciła dwa talerze i poniosła do pokoju. Dwie minuty później wszyscy już siedzieli przy stole.
      – Gdzie Tommy? – zapytała Emma.
      – Pojechał do miasta.
      – Po co?
      – Nie wiem, do jakiegoś tam kumpla.
       Billy chciał nalać Lisie wina, lecz dziewczyna zasłoniła kieliszek. Emma spojrzała na nią zdziwiona, wiedząc, jak szwagierka uwielbia wino.
      – A ty co?
      – Ja nie mogę.
      – Co? – Blondynka uniosła, podobnie Trevor, tylko biedna Nicki chyba nie załapała.
       – Naprawdę? To super, czas najwyższy – rozradowała się Emma, wyciskając z policzków Lisy żywe kolorki.
      – Piąty tydzień. – Brunetka szybko uprzedziła pytania kobiety.
      – Gratuluję – rzekła blondynka i dopiero teraz zabrała się za kolację.
      Trevor był w szoku, aczkolwiek cieszył się, że w domu pojawi się małolat lub małolatka. No i wiedział, że teraz Tommy skupi się na dziecku i być może nie będzie się już do niego notorycznie przypierdalał.
        Zjedli w spokoju, Nicki oczywiście kręcąc nosem i i co chwila dając do zrozumienia, że jest bardzo rozczarowana brakiem ziemniaków. Pogadali jeszcze jakiś czas, w końcu Billy spojrzał na zegarek
      – To co, piękna? Dochodzi ósma, chyba będziemy się zbierać – spojrzał na córkę.
      – Yhym.
      – Nie chcecie zostać? – wtrąciła Emma.
      Billy nie odpowiedział, czekał na reakcję Julie.  
      – No co? Przecież do pracy masz dopiero na ósmą, a Julie? Julie, o której masz zajęcia? – Emma nie odpuszczała.
      – O jedenastej, ale nie idę na pierwsze.
      – Dlaczego? – Billy natychmiast się zainteresował.
      – Bo nie.
      Mężczyzna widząc, że nie ma sensu walczyć z podminowaną dziewczyną, odpuścił.
      – Jak chcesz, możemy zostać – rzuciła nastolatka widząc, że ojcu zależy.
      – Na pewno?
      – Ok. – Billy’emu uśmiech wypłynął na całą twarz.
       – Mały, posprzątacie? – zapytała Emma, wstając.
      – Mamo, możemy pogadać? – Chłopak spojrzał na nią z dołu.
      – Coś się stało?
      – Chodź. – Trevor się podniósł i zniknął w sypialni.
      – Słucham. – Emma zaraz usiadła obok.
      – Mamo, Julie była dziś u Susan i mówi, że coś złego się tam dzieje. Wiesz, co? Zastanawiałem się, czy może nie powiedzieć o tym w szkole. Wiem, że Sue będzie wściekła, ale ja nie mogę, nie chcę, żeby ją tłukli – wywalił.
       – Trevor, ale czy jesteś pewien, że ja biją? A może nie, może po prostu się pomyliłeś? – odparła łagodnie Emma.
      – Tak? A sznyty na plecach i rękach to od solarium, tak? Albo uczulenie na debili – syknął.
      – Sznyty? – Emma zrobiła dziwna minę.
      – Emily widziała w szatni, poza tym mamo, przecież widzisz, jak się ubiera.
      – Mały, ja nie wiem, naprawdę… nie wiem. Może to nie najgorszy pomysł, jeśli ma to zakończyć jej cierpienie, lecz z drugiej strony jeśli ona nie chce, chyba nie powinieneś. Oczywiście powinno się zgłaszać takie rzeczy, ale Sue ma już szesnaście lat i jest na tyle dorosła, że sama może o tym decydować. Inaczej byłoby, gdyby była młodsza i nie umiała jeszcze sama reagować na tą sytuację. Ja myślę, że po prostu spróbuj z nią jeszcze raz porozmawiać. A może niech Julie z nią pogada? Wiesz, czego się uczy i na pewno będzie wiedziała, jak się za to zabrać. No i jest dziewczyną.
      – Dzisiaj mogła, ale nie zrobiła tego. Nie rozumiem, dlaczego, przecież miała świetną okazję.
     – Synu nie jest tak łatwo rozmawiać z ofiarą przemocy na takie tematy, zwłaszcza, kiedy się widzi, że ona od tego ucieka i stara się jak może to ukryć. Dlatego pewnie nie naciskała, nie chciała jej wystraszyć.
      – Ale mamo, jeśli ja nic nie powiem, nic nie zrobię, oni nadal będą się nad nią znęcać.
      – Oni? – zdziwiła się Emma.
      – Jul mówi, że ten jej braciszek to jakiś ciemny typ. Podobno gapił się na nią z taką pogardą, że aż przykro. Być może leje ją z tatusiem do spółki. Kurwa! – Wściekł się chłopak.
      – Mały, nie bierz do głowy, a może nie – uspokajała go kobieta, darując mu bluzgi. – Nie wiem, co ci poradzić. Na razie zrób tak, jak mówię i spróbuj z nią porozmawiać. Spróbuj raz, drugi, a jeśli zauważysz, że dzieje się coraz gorzej, wtedy powiesz nauczycielowi. Zauważysz, kiedy będzie coś nie tak, bystry z ciebie dzieciak. Trevorowi też nic nie umykało, jesteście tacy sami – dodała, lecz bardzo niepewnie.
      Chłopak się skrzywił, ale darował sobie chamski komentarz.
      – Ok, spróbuję jeszcze raz, choć wiem, że to bez sensu. Mamo, dasz mi jakąś tabletkę? Głowa mnie już boli. I idę już w kimę, najwyżej wcześniej wstanę… choć i tak pewnie nie zasnę.
      Emma wyszła i po chwili wręczył chłopakowi tabletkę i butelkę wody.
      – Popij teraz. I jakbyś wstał wcześniej, zbudź mnie, ok?
      – Spoko, dzięki. Na razie.
      – Dobranoc. – Emma ucałowała syna w czoło i zaraz jej nie było.
       Sprawdziły się przewidywania, mimo bólu chłopak, targany myślami o ukochanej, zasnął dopiero około północy.


Obudził się około ósmej, zły. Rozmyślania dały efekt, Susan śniła mu się na przemian z Emily i Tommym, z czego, prócz płaczu przyjaciółki, żadnego ze snów nie pamiętał. Jej przerażenie i lejące się z oczu, wielkie jak grochy łzy, od samego ocknięcia stały mu w oczach i wywoływały okropny żal. Sen był bardzo realny. Miał jeszcze inne majaki, przez co budził się w nocy kilka raz i wstał kompletnie niewyspany. Wiedząc jednak, że jak się znowu zdrzemnie, będzie mu jeszcze gorzej się ruszyć, niechętnie, w półżywy zwlókł się z łóżka. Jak zawsze od razu sprawdził temperaturę na zewnątrz i gdy termometr poinformował, że jest czternaście stopni wiedział, że znowu będzie sporo ponad dwadzieścia. Od razu pomyślał o Sue, co dziś na siebie nałoży, choć w wyobraźni stała już bluza i jeansy, ewentualnie jakieś lżejsze, długie spodnie. Wściekł się jeszcze bardziej faktem, że nie dość, że dziewczyna cierpi przez bicie, a może nie tylko, to jeszcze musi męczyć się w takich ubraniach.
Otworzył szafę, wydobył  szare dresy, białą koszulkę polo i zniknął pod prysznicem. Już wytarty i ubrany stanął przed lustrem i zaczął ciągać się za włosy, dochodząc do wniosku, że przydałoby się odwiedzić fryzjera. Przeczesał je z grubsza, chwycił plecak, nie sprawdzając nawet, czy wszystko ma i zaraz wkraczał na terytorium kuchni. Julie przy kuchennej wyspie wisiała nad kawą z posępną miną.
      – Cześć. Już wstałaś? – zdziwił się chłopak, dochodziło przecież dopiero dwadzieścia po ósmej.
      – Nie spałam dobrze, więc nie widzę sensu dalszego okupowania łóżka – odarła dziewczyna ze znikomym uśmiechem. – Wolę popić kawki, ona mi pomoże.
      – Też się nie wyspałem, plątały mi się po bani jakieś pojebane sny – poinformował Trevor. – Czy ta kawa naprawdę pomaga? – zapytał i zaraz miał w dłoni dzbanek. Nie był pewien, czy dobrze robi, gdyż kawę pił tylko raz w życiu, z ciekawości, jak smakuje. Średnio przypadła mu ona do gustu, w tej chwili jednak miał nadzieję, że może go trochę obudzi.
      – Pomaga, ale nie pij całego kubka. Wypij pół i z mlekiem. Jesteś nieprzyzwyczajony, zaraz skoczy ci ciśnienie – odrzekła byle jak Julie.
      Trevor usłuchał rady i wlał tylko pół kubka, dopełniając mlekiem.
      – Kurwa, teraz jest zimna – stwierdził z oburzeniem, upijając łyk.
      – Wsadź do mikrofalówki – zaśmiała się dziewczyna, czym tylko jeszcze bardziej podburzyła nastolatka. Zaraz się jednak roześmiał.
      – Nie bardzo dobra, ale wypiję – oświadczył, otwierając lodówkę. – Matka jeszcze w wyrze? Dziwne. Pewnie fikali całą noc… choć nic nie słyszałem – ironizował. – Głodna? Jemy tosty z szynką i serem, czy masz ochotę na coś innego?  
      – Nie chcę jeść.
      – Na pewno?
      – Tak.
Trevor widząc, że nie ma kompana do śniadania, nie robił sobie, tylko chwycił dwa pierwszą z brzegu wędlinę, plasterek sera, włożył to byle jak między dwie kromki chleba i zadowolony, usiadł obok przyjaciółki.
      – Szybko i bezboleśnie. – Wyszczerzył zęby, wgryzając się w kanapkę.
      – Z kim jedziesz do szkoły? – zapytała Julie.
      – Nie wiem, chyba z Dario. A co? – wymamlał z zapchaną gębą.
     – Mogę was podrzucić, jak chcesz.
      – Spoko, zaraz zadzwonię. Tylko uważaj, Dario zawiesił na tobie oko, potem nie będzie mógł skupić się na lekcjach – dowcipkował Trevor, lecz na marne szły jego wysiłki, dziewczyna nadal była jak nie do życia. – Jul, przestań już zawieszać. To i tak nic nie da, a tylko się zszargasz sobie nerwy. Dziś będę wiedział, czy wszystko ok, Sue nie umie udawać – rzekł w końcu stanowczo chłopak. – A poza tym to czemu nie jedziesz na zajęcia od początku?  
     – Bo nie. Jest tam taki jeden, co łazi za mną i nie daje mi żyć. Nie mam ochoty z nim walczyć, choć i tak pewnie spotkam go na korytarzu – wyjaśniła niemrawo dziewczyna.
      – I co, będziesz olewać zajęcia przez jakiegoś frajera? Wyrywa cię? – Rozradował się Trevor.
      – Wyrywa to za mało powiedziane. Mówiłam tysiące razy, że nic z tego, ale on nie odpuszcza. Nie chce mu dogadać, bo to spokojny, niegroźny chłopak, ale zaczyna przeginać i boję się, że w końcu pęknę. Potrafi być strasznie upierdliwy...
      – Cześć. – Do kuchni „wpłynęła” półprzytomna Nicole i zaraz włączyła wodę na herbatę.
      – Matka jeszcze śpi? – zapytał Trevor.
      – Nie wiem.
      – Na którą do szkoły?
      – Na jedenastą.
      – A czemu tak późno?
      – Nie mamy anglika.
      – Nieeee? – Trevor wywalił oczy. – Czyli my też nie. Ale czemu nam o tym nie powiedzieli?
      – Pewnie powiedzieli, ale ciebie oczywiście nie było – odpyskowała dziewczyna, chyba podobnie jak brat, wstała dziś lewą nogą.
      – Mało – rzekł Trevor i zaraz miał w dłoni drugą, taką samą kanapkę. – Na pewno nie chcesz czegoś przekąsić? – Spojrzał na Julie.
      Zaprzeczyła ruchem głowy. Trevor dał jej spokój i poszedł zadzwonić do kumpla. Gdy wrócił zauważył, że mina Julie całkowicie się zmieniła, a Nicki nie było już w kuchni.
      – Co jest?
      – Nic, młoda panikuje. Trevor, ty nie szalej, dobrze?
      – Nic mu nie zrobię, pogadam tylko.
      – Nie jestem pewna. Trevor, ja mówię poważnie, i tak podobno masz już kłopoty w szkole.
      – Dupa tam, kłopoty, raz przykopałem typka i tyle. A że strzelił z ucha, to poczłapałem na dywan. Powinienem drugi raz go chwycić, ale olałem.
      – No właśnie, i teraz też się zapędzisz. – Julie nie odpuszczała.
      – Nie, i przestań już. Poza tym koleś zasłużył, nie lubię, jak ktoś traktuje laski jak szmaty – wyjaśnił oschle chłopak. – Tyle razy prosiłem, groziłem nawet, i nic, więc podszedłem do sprawy inaczej – dodał z dumą.
      Julie tylko westchnęła, wstała i napełniła pusty kubek.
      – Ty wiesz, że ta kawa naprawdę budzi. Chyba zacznę pić… czasami. Szkoda tylko, że nie smakuje, jak piwo. – Trevor wyszczerzył zęby i już chciał coś dorzucić, ale przerwała mu Emma, która wtargnęła do kuchni.
      – Mały, miałeś mnie obudzić. – Od razu wyjechała z pretensjami. – Już dziewiąta, o której wstałeś?
      – O ósmej. Sorry, zapomniałem.
      – Trevor, kurde, nie obudziłeś mnie, zaspałam i teraz nie zdążę wyszykować się do pracy, więc pojedziesz do szkoły autobusem – stwierdziła Emma.
      Wiedziała, jak chłopak nie lubi nim jeździć, dlatego ton jej głosu był nieco złośliwy.
      – Jul mnie podrzuci – odparował zadowolony chłopak.
      – Tak? – Kobieta spojrzała na nastolatkę.
      – Jasne.
      – Mały, pamiętasz o kursie? – zapytała Emma.
      – Mamo, mam szesnaście lat, w tym wieku nie ma się jeszcze raczej sklerozy – odparł nieuprzejmie.
      – Do której masz lekcje?
      – Do trzeciej. Mamo, dasz mi dychę na fryzjera?
      – Fryzjera? A co ty chcesz tam obcinać? – Zaśmiała się blondynka.
      – Mamo!
      – Nie rozumiem, ścinał włosy niecałe dwa miesiące temu – oświadczyła Emma, patrząc na Julie..
          – Może lubi krótkie. I dobrze, ładnie mu w takich – odparła dziewczyna.
Billy pojawił się w kuchni. Także wyglądał nie niewyspanego, aczkolwiek dziwnie zadowolonego. Nastolatkowie spojrzeli na siebie wymownie, ale darowali sobie komentarze.
      – Tato, zabieram samochód, o za półtorej godziny muszę być na uczelni – poinformowała z miejsca Julie.
      – Ale jak to? A czym ja pojadę do pracy?
      – Poradzisz sobie – rzuciła zaczepnie Julie.
      – Dobra, podrzucę cię. Czemu nie kupisz jej samochodu? – wtrąciła Emma.
      – Chciałem, wierz mi, ale wymyśla. Żaden jej się nie podoba, więc lepiej zabierać mój.
      – To oddaj mi, a sobie kupisz inny, skoro tobie podobają się wszystkie – odparowała z uśmieszkiem Julie, której chyba radość sprawiało podburzanie ojca.
      Wszyscy wybuchnęli sympatycznym śmiechem. Billy już nie dyskutował, tylko usiadł obok Emmy, obejmując ją w pasie. Kobieta wypiła kawę i zabrała się za robienie śniadania. Trevor miał dziś wilczy apetyt, bo prócz obu kanapek wtrąbił także pół talerza jajek.
      – Jesteś w ciąży? – wyskoczyła wesoło Julie, której humor nieco się poprawił.
      Emma spojrzała na nią, zdezorientowana.
      – Zjadł już dwie składane kanapki i teraz jajecznicę, gdzie on to wpycha? – wyjaśniła.
      – Idę po plecak i jedziemy, dochodzi wpół do – rzekł Trevor, ignorując zaczepkę i gdy Emma dała mu na wyproszonego fryzjera, zniknął z Julie z domu.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 3450 słów i 20290 znaków.

2 komentarze

 
  • Duygu

    "tylko biedna Nicki chyba nie załapała." :lol2:  

    "Trevor był w szoku"- Boże, to ja, miałam to samo, gdy się dowiedziałam, że będę miała rodzeństwo  :lmao:   :lol2:  

    "przydałoby się odwiedzić fryzjera."- to prawda, przydałoby się  :sciana:  

    "Nie był pewien, czy dobrze robi, gdyż kawę pił tylko raz w życiu, z ciekawości, jak smakuje."- to również ja.  :rotfl:  

    "pojedziesz do szkoły autobusem – stwierdziła Emma.
          Wiedziała, jak chłopak nie lubi nim jeździć"- o, tak, śmierdzące busy/autobusy, ciasnota, duchota... Ugh... :faint:  

    "Trevor miał dziś wilczy apetyt"- no, co ja zrobię, skoro jedzenie jest takie smaczne?  :rotfl:  


    Trevor, bracie, gdzie byłeś i dlaczego nie wiedziałam o twoim istnieniu?  :smiech2:  :kiss:

  • agnes1709

    @Duygu O, mamy nową bohaterkę. Zostajesz namierzona i umieszczona :D

  • Duygu

    @agnes1709 Rozbawiłaś mnie :lol2: Jakoś tam siebie nie widzę  :lmao: Będę robiła za klauna  :D

  • agnes1709

    @Duygu Żadna praca nie hańbi, pamiętaj :D:kiss:

  • Duygu

    @agnes1709 :kiss:

  • Iga21

    Udało Ci się 🙂
    I tylko nie mów, że ten też Ci się nie podoba 🙅
    Jest bardzo dobry 🙂
    I czekam na następny.
    No w zasadzie nic innego niż powiedzieć w szkole, co się dzieje z Sue by nie mógł.  
    Można sobie wyobrażać wiele, ale realia są jakie są 16 latek raczej nic innego by nie mógł. Tylko jeśli Sue nie będzie chciała dalej mu nic powiedzieć, to co dalej?
    Przecież na siłę jej nie zaciągnie do nauczyciela, dyrektora czy tam szkolnego psychologa i nie rozbierze, aby pokazać ślady przemocy.  
    Myślałam o jej ojcu. Facet jest jaki jest, ale biorąc wszystko pod uwagę on też potrzebuje pomocy psychologa.

  • agnes1709

    @Iga21 O tak, psychiatry i egzorcyzmów :lol2: