Ukojenie cz. 30

Ukojenie cz. 30Uwaga! Zawiera treści przeznaczone osobom pełnoletnim.

***

      – Ja prowadzę! – syknął, wyciągnąwszy rękę po kluczyki.
      Zaraz je dostał. Ruszył gwałtowniej niż zwykle. Emma spojrzała z wyrzutem, ale chyba bała się odezwać. Jechał jak wariat, niczym na torze wyścigowym, w końcu dziewczyna miała dość.
      – Trevor, co ty wyprawiasz?! Chcesz nas zabić?! – zagrzmiała.
      Zwolnił, ale nieznacznie.
      – Zabierz rzeczy z tylnego siedzenia – wymamrotał, gdy dotarli do celu.
      Emma wzięła, o co prosił i wrzuciła do torby, którą zaraz mu odebrała. Nie zabrałby się z dwiema. Nie stawiał się, miał wszystko gdzieś. Już w domu umknął do kuchni i tradycyjnie zaczął robić skręta. Zdenerwowanie nie mijało. Zaraz stał z zielskiem przy oknie. Po skończeniu jednej używki, zapalił drugą. Dziewczyna grzebała się w lodówce, nie otwierając ust. Chłopak wyrzucił niedopałek przez okno.
      – Pomóc ci? – zapytał oschle.
      – Nie, już kończę.  
      Otworzył piwo i usiadł przy stole, skupiając uwagę na tym, co ukochana wyprawia z lodówką. Emma powyciągała z niej stertę starych, niezjedzonych rzeczy i wrzuciła wszystko do zlewu. Też już chyba była zła.
      – Do cholery ciężkiej z tym gówniarzem. No tak, jasne, przez te pojebane prochy odebrało mu apetyt – wyburczała ironicznie, mocno trzasnąwszy drzwiami chłodziarki.
      Wzięła wszystkie śmieci i wywaliła do kosza. Spojrzała na Trevora – wciąż siedział wzburzony. Po chwili wyjął maść, wtarł odrobinę w jej pobitą twarz i wrócił na miejsce. Wypił piwo i otworzył następne. Dalej się nie odzywał. W końcu ruszył z butelką do salonu. Chwycił szkicownik i ołówek, odstawił trunek i zaczął coś mazać. Emma zrobiła herbatę, ale nie wychodziła z kuchni, zerkała tylko na chłopaka. Ten nie odrywał się od pracy. Po kilkudziesięciu minutach położył szkicownik przed nosem najdroższej. Było na nim siedem motywów koniczynek, każdy inny. Wszystkie narysowane były bardzo dokładnie i poprawione cienkopisem.
      Odstawił pustą butelkę i zapalił papierosa. To milczenie chyba powoli zaczynało denerwować dziewczynę, bo zrobiła się nieuważna i strąciła ze stołu pustą szklankę, która upadła na posadzkę i rozbiła się na drobne kawałeczki.
      – Cholera jasna! – huknęła rozgniewana.
      Ruszyła po zmiotkę i zaczęła sprzątać szkło. Jej agresywne ruchy potwierdziły stan, w jakim się obecnie znajdowała. Wciąż niewzruszony Trevor wrócił do salonu i walnął się na kanapie. Po wejściu do domu zrobił się jakiś apatyczny. Zamknął oczy. Czuł się bardzo sennie i leniwie, ale przynajmniej ręka przestała go boleć. Emma skończyła i podeszła do chłopaka. Ten już odpływał.
      – Chodź do sypialni. – Pociągnęła go za rękę.
      Nie sprzeciwiał się, był obojętny na wszystko. Zdjął koszulkę i wskoczył do łóżka. Dziewczyna, nie mając nic do roboty, zajęła miejsce obok. Była bardzo zaniepokojona jego obecnym stanem. Nie mogła pojąć, dlaczego odrzuca jakąkolwiek pomoc.
      Trevor z zamkniętymi oczami leżał odwrócony do niej twarzą. Ta cały czas bacznie mu się przyglądała. Chłopak chyba o tym wiedział, bo uśmiechnął się, nie podnosząc powiek. Przysunął się do niej i umieścił swoją rękę na jej na plecach, pod bluzką. Mocno wtulił się w dziewczynę.
      – Przepraszam cię, jestem dupkiem – mruknął. Nie patrzył na ukochaną, głowę cały czas trzymał pod jej brodą.
      – Nic się nie stało.
      – Stało się, nie pierwszy raz się do ciebie rzuciłem. Obiecuję, że to się więcej nie powtórzy.
      – Dobrze, nie przejmuj się już.
      – To była moja matka. Jej wścibskość działa mi na nerwy – wyjechał.
      Zaczynał mieć wyrzuty sumienia po tym telefonie. Przecież kobieta zawsze była dla niego dobra, a on potraktował ją jak szmatę, chyba dlatego, że słysząc jej głos, od razu stawał mu przed oczami znienawidzony tyran.
      – Muszę zapalić – mruknął i ruszył się z łóżka.
      Gdy wrócił, znów mocno przytulił się do dziewczyny, czuł się strasznie głupio przez swoje zachowanie.
       – Za ostro ją potraktowałem – wznowił przerwany wątek. – To przez tego chuja, matka nie jest niczemu winna – dodał i zaczął opowiadać sympatii wszystko od samego początku.
      Nadal na nią nie patrzył, głowę trzymał w tym samym miejscu. Ciężko mu szedł ten monolog, znów chciało mu się płakać, mimo to kontynuował. Emma wyłapała coraz bardziej łamiący się głos chłopaka, lecz nie przerywała. Skończył, gdy powiedział całą historię, od A do Z. Emma była wstrząśnięta. Już dawno zauważyła trzy małe okrągłe blizny na jego szyi, ale nigdy nie miała odwagi zapytać. Teraz już wiedziała, skąd się wzięły.
      Przytuliła go mocniej, nie komentując wyznania. Trevorowi jakby ulżyło, kiedy w końcu zdobył się na szczerość. Oczy miał całe mokre, ale nie płakał, leżał tylko przytulony do najdroższej. Uwielbiał jej ciepło. Rozgoryczenie powoli mijało. Zasnął.


      Zbudził go dochodzący z salonu dźwięk telefonu i po chwili usłyszał z oddali głos Emmy. Spojrzał na zegarek – zbliżała się dwudziesta. Znów był głodny, zwłaszcza, że od razu poczuł przyjemny zapach jakiejś potrawy. Leniwie ruszył do łazienki, przepłukał twarz i zawisł obok ukochanej. Już odłożyła komórkę.
      – Wszystko dobrze? – zapytała.
      – Tak. Zjadłbym coś – odparł, odpalając papierosa.
      – Kolacja będzie za chwilę. Mam nadzieję, że lubisz pieczeń. – Emma się uśmiechnęła. Nerwówka chyba jej przeszła.
      – Już ci mówiłem, że ja wszystko lubię, zwłaszcza w twoim wykonaniu – odparł Trevor, humor zdecydowanie poprawił mu się po drzemce.
      Włączył telefon i zaczął pisać sms-a do matki. Przeprosił ją i ponownie wyłączył urządzenie.  
      – Zdecydowałaś się? – zapytał ukochaną.
      Chyba go nie zrozumiała, bo nie odpowiedziała.
      – Na wzorek – sprostował.
      – Nie wiem, wszystkie mi się podobają.
      Trevor się roześmiał.
      – Więc możemy zrobić komplet, miejsce się znajdzie – droczył się. – A może coś innego?
      – Nie, zawsze chciałam koniczynę.
       Dziewczyna wyjęła mięso z piekarnika. Ukroiła Trevorowi taki kawał, że ten zbladł.
      – Czy ty czasem nie przesadzasz? Przecież ja tego nie zjem. – Znów się rozweselił.
      – Zjesz, ile dasz radę.
      Zasiedli w salonie.  
      – No tak, sobie nałożyłaś trzy razy mniej – rzekł chłopak. Był coraz bardziej zadowolony, opanowała go jakaś niewyjaśniona głupawka.
      – Jestem kobietą, więc to chyba oczywiste – odpyskowała Emma.
      – To nic, ja nie jem dużo. Poza tym nikt nie będzie przecież dojadał po mnie ostatków, a przecież nie wyrzucisz. Będę to kończył na śniadanie – rzucił z radością Trevor.
      Emma nie wytrzymała i też się roześmiała.
      – Poprawił ci się humor, bardzo mnie to cieszy – stwierdziła ciepło.
      Trevor przyglądał się na jej talerz, w końcu wyskoczył:
      – Widzę, że znowu rośliny w natarciu. Smakuje ci to?
      – Zawsze jem warzywa.
      – Mogę spróbować?
      – Jasne.
      Wziął na widelec trochę sałatki i niepewnie wsadził do ust.  
      – Całkiem niezłe, myślałem, że to coś gorszego. Szczerze mówiąc spodziewałem się raczej czegoś podobnego do tekturowego kartonu – podsumował.
      Emma spojrzała na niego z wesołym politowaniem, Trevor uwielbiał tą minę.
      – Co zrobisz, jak go jutro nie wypiszą? – zapytał.
      – Nie wiem.
      – Będzie się burzył, dziś chciał wracać.
      – Zobaczymy jutro. Jedz, bo wystygnie.
      Chłopak spojrzał na kawał pieczeni i znów zarechotał. Nie dał rady ruszyć potrawy przez swoje odchyły. Emma wzięła kawałek, zerknęła na ukochanego i też uderzyła śmiechem.
      – Trevor, przestań, będziesz jadł zimne! – Podniosła głos, ale chichotała dalej.
      Chłopak śmiał się jak dureń. Za nic nie mógł opanować radości, przez co nie dał też zjeść dziewczynie.  
      – Dobra, już wystarczy, trzeba wziąć się za kolację – rzekł w końcu, usilnie próbując się uspokoić, lecz gdy tylko to powiedział, znowu zawył.
      –  Przepraszam –wydusił, wstał i wyszedł do kuchni.
      Stał tam dobre dwie minuty, póki trochę spoważniał.  


      – Dzięki. Było pyszne, ale już nie dam rady. Zjem rano – pochwalił, odsuwając talerz.
      Emma się uśmiechnęła. Trevor pozbierał naczynia i zaniósł do kuchni, po czym wydobył trawę, bibułki i zaczął kręcić. Skręcił, odpalił.
      – Chcesz? – Spojrzał na dziewczynę.
      – Nie.
      – Jak ci to przeszkadza, nie będę jarał.
      – Nie przeszkadza.
      – Na pewno?
      – Tak.
      Spalił skręta i usiadł obok Emmy, która usadowiła się na kanapie z pilotem w ręku. Położył się i ułożył dziewczynę na swoim ramieniu. W telewizji leciał jakiś miłosny film. Chłopak się skrzywił.
      – Nie ma nic ciekawszego w tym pudle?
      – A co chcesz?
      – Nie wiem, coś innego.
     Chętnie obejrzałby teraz podcinanie gardeł lub inną chorą produkcję, ale wiedział, że o tej godzinie takich rzeczy nie uraczy.
      – Lubię takie filmy – oznajmiła ukochana.
      – Jak każda baba – zarechotał Trevor, czując, jak Emma znowu wesoło się wkurza.
      – Wcale nie każda. Moja koleżanka uwielbia thrillery, w życiu po romans by nie sięgnęła – odparowała twardo dziewczyna.
      – Laska wie, co dobre.
      – Jak chcesz, to poszukaj czegoś innego. – Blondynka podała mu pilot.
      – Nie, w porządku, oglądaj. Wiesz, że muszę czasem pogadać.  To chyba szkoła Tommy'ego – zażartował Trevor.
      Dziewczyna już nic nie powiedziała, tylko położyła głowę na jego klatce piersiowej. Chłopak wgapiał się w ekran, obserwując spacerująca parę i kompletnie nie rozumiał, jak można oglądać takie gówno. Jak zwykle zaczął myśleć – Scott, bójka, powalenie Emmy na ziemię... – wszystko go wkurzało. Z każdym dniem czuł do faceta coraz większą awersję. Poza tym przypomniał sobie obwiesia, którego nakarmił w lesie. Był bardzo ciekaw, ile czasu umierał.
      Tak się zamyślił, że nie zauważył, kiedy film się skończył, a Emma przysnęła. Spojrzał na zegar ścienny – dwudziesta trzecia dwanaście. Delikatnie szarpnął sympatię.
      – Kotku, wstań, idź do łóżka.
      – Nie, muszę się wykąpać, inaczej nie zasnę. Jak chcesz się odświeżyć, chodź ze mną. – Dziewczyna ruszyła się leniwie.  
      – Nie chcę, wykąpię się jutro w domu.
      Gdy wyszła, Trevor wyłączył telewizor i poszedł zapalić. Wrócił i klapnął na łóżku. Siedział i martwo patrzył w ścianę, nudził się jak mops. W końcu mając dość, wstał i poszedł do łazienki. Wyskoczył z ciuchów i wlazł się pod prysznic. Ogarnęło go dziwne uczucie pod stopami. Spojrzał w dół – stał na macie prysznicowej. Zobaczył Emmę w pełnej okazałości i znów poczuł przyjemny dreszczyk. Stała do niego plecami. Objął ją w pasie i mocno przytulił. Po chwili zabrał ukochanej gąbkę i zaczął namydlać jej plecy. Gdy już pokryta była pianą, spłukał całość. Znów przycisnął blondynkę do siebie, kochał jej miękką skórę. Stał przytulony, wchłaniając zapach dziewczyny, aby po chwili ucałować ją w szyję. Nie protestowała. Zachłannie przylgnął do niej ustami, po czym skierował się w prawo, przewędrował po karku i zatrzymał na ramieniu. Gdy tam zostawił wystarczającą ilość pocałunków, zawrócił.
      Pieścił najdroższą powoli, skończywszy dopiero na drugim barku. Położył ręce na miękkim biuście i ponownie przyssał się wargami do szyi – uwielbiał to miejsce. Muskał ją delikatnie i dokładnie, wreszcie odwrócił ukochaną i przywarł do jej ust. Dłonie trzymał na pośladkach, ściskając je i masując pożądliwie. Cały czas leciała na nich woda, bandaż na dłoni był już cały mokry.
      Głaskał sympatię żarliwie, coraz mocniej przytulając do siebie, w końcu ruszył przed siebie i oparł dziewczynę o ścianę. Wplotła palce w jego mokre włosy. Jedną rękę trzymał nisko na plecach, by druga mogła zacząć masaż obu piersi. Pocałunek stawał się coraz głębszy, a ciało Emmy z każdą sekundą gorętsze.
      Dłoń zmieniła miejsce pobytu z górnych na dolne partie ciała i blondynka cicho jęknęła. Trevor uśmiechnął się pod nosem. Zjechał ustami na klatkę piersiową i tam kontynuował zabawę. Gdy dotarł do sutków, znów usłyszał przyjemny odgłos.
      Prawa ręka dobrze spełniała swoją powinność, Emma wydawała coraz dziwniejsze dźwięki, wodząc dłońmi po plecach chłopaka. Przy każdym ruchu jej dłoni Trevor odczuwał coraz bardziej podniecające mrowienie.  
      Wrócił do szyi i ponownie zaczął ją muskać, z jeszcze większym zapałem. W końcu podniósł dziewczynę, trzymając za pośladki i wślizgnął się w nią delikatnie. Mocno zadrżała i objęła go nogami. Jeszcze bardziej nakręcało go jej mokre ciało. Była tak lekka, że bez zbytniego wysiłku utrzymywał ją na rękach. Kompletnie nie zwracał uwagi na bolącą dłoń.
       Zaczął powoli ruszać młodą kobietą, nie odrywając od niej warg. Niebawem znów zetknęli się ustami. Chłopak z każdą sekundą kołysał ukochaną coraz szybciej, w końcu sam wziął się do dzieła. Z minuty na minutę wsuwał się w nią z coraz głębiej, czuła go w pełnej okazałości. Gdy dziewczyna mocniej zacisnęła na nim nogi, jeszcze czulej ją ucałował. Napierał na nią całym ciałem. Emma jęczała coraz głośniej, Trevor również, unosząc ją rytmicznie raz po razie.
      Odgłosy podniecenia rozchodziły się po całym pomieszczeniu i stawały coraz donośniejsze. Gdy zbliżali się do końca, Emma aż krzyknęła, lekko się odchylając. Za moment było po wszystkim. Trevor mocno przytulił się do ukochanej, ciężko oddychając i głaszcząc całą jej talię. Prysznic nadal był odkręcony.
      – Bardzo cię kocham. – Namiętnie pocałował dziewczynę.
       Znów zetknęli się ustami na dość długo i gdyby dziewczyna nie przerwała zabawy, staliby tam pewnie do rana. Skończyli kąpiel we dwójkę i Trevor w pełni spełniony i zadowolony, od razu po wyjściu poszedł oczywiście zapalić. Kiedy wrócił, dziewczyna leżała już w łóżku. Spojrzał na nią ciepło – od razu się zarumieniła. Uśmiechnął się i legł obok na wznak. Oparła się na nim rękoma. Jej przenikający wzrok znów atakował chłopaka, ale już od dawna nie powodował skrępowania.
      – Też cię kocham – wymruczała, intensywnie wpatrując się w chłopaka, po czym ułożyła głowę na jego torsie i zamknęła oczy.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i thrillery, użyła 2505 słów i 14669 znaków.

2 komentarze

 
  • Iga21

    Rozpieściłaś mnie ostatnio częstotliwością dodawania kolejnego rozdziału.  
    Czekam na kolejny.
    Będzie dzisiaj ?

  • agnes1709

    @Iga21 Będzie, za 10 minut.

  • Iga21

    @agnes1709 czekam jeszcze zostało 6 😀

  • agnes1709

    @Iga21 :lol2:  Doliczam, bo czytałam priva, a teraz piszę komentarz:P

  • Duygu

    Piękne jest to, jak nawzajem siebie ukształtowali. To chyba moja ulubiona para ever z opowiadań  :D   <3

  • agnes1709

    @Duygu Oj :redface:  To się od teraz nazywa "ukształtować? :lol2: Świetnie! :rotfl:

  • Duygu

    @agnes1709 O charakter i zmiany w zachowaniu, myśleniu mi chodzi  :lol2:

  • agnes1709

    @Duygu No ja myślę...  :nunu:  :ciuch: