Ukojenie cz. 34

Ukojenie cz. 34– Siadaj z tyłu – rozkazał Trevor, widząc, że Tommy posadził tyłek obok fotela kierowcy.
      – Dlaczego? W połowie drogi się zamienimy.
      Młody mężczyzna już nie dyskutował, tylko wyciągnął do niego rękę z kluczykami.
     – Jedźcie sami.
      Młody migiem wyskoczył z samochodu i usiadł z tyłu. Trevor zatrzasnął drzwi za Emmą, wsiadł za kółko i ruszył. Przy wyjeździe z miasteczka skręcił na stację. Sięgnął do kieszeni, wyjął kilka banknotów i zaraz wykrzywiła mu się twarz.
      – Musimy zawrócić. Nie pobrałem pieniędzy, nie mam na paliwo – poinformował dziewczynę.
      – Zapłacę – odparła.
      Nie sprzeciwiał się, tylko wysiadł i zatankował pojazd. Prowadził bardzo nerwowo, milcząc. Młoda kobieta co chwilę na niego zerkała, wiedziała, że jest niespokojny. Obejrzała się na brata – wydawał się rozdrażniony.    
      – Mogę zapalić? – zapytał Tommy.
      – Mi nie przeszkadza – rzekł Trevor.
      Młodzik spojrzał na siostrę.  
      – Pal, tylko otwórz okno.
      Trevor również zapalił, ale rękę z papierosem trzymał na zewnątrz. Im bliżej miasta był, tym mocniej wciskał gaz. Pędzili tak kilka minut, w końcu Emma zareagowała:
      – Trevor, zwolnij.
      Spojrzał na nią i nieco odpuścił, ale nadal nie była to spokojna podróż. W końcu dotarli do zabudowań. Kierowca był coraz bardziej zdenerwowany, skóra na twarzy zaczęła już błyszczeć od wilgoci. Emma patrzyła na ukochanego i przypomniawszy sobie jego opowieść, chyba zaczęła żałować, że go namówiła. W środku miasta Trevor skręcił w prawo i pojechał okrężną drogą. Chciał ominąć swój dom.
      – Czemu tędy jedziemy? – zapytał młodzik.
      – Nie zadawaj za dużo pytań – syknęła Emma.
      Tommy zamilkł. Dojechali na przedmieścia, Trevor skręcił w szeroką ulicę i za chwilę zatrzymał wóz pod dużym domem. Trawa przed nim wyglądała na świeżo ściętą, co zdziwiło chłopaka. Emma wysiadła i spojrzała na ukochanego.
      – Chodź, jeszcze jej nie ma. Będziesz siedział w samochodzie?  
      – Tak.
      Nie nalegała, tylko poszła w stronę drzwi. Trevor od razu skręcił i zapalił, przesiadając się na stronę pasażera i na oścież otwierając drzwi. Przyglądał się domostwu, przypomniawszy sobie, jak celowo tędy przejeżdżał, wracając do domu. Uśmiechnął się.
      Siedział i rozmyślał. Rozglądał się wkoło, mając wrażenie, że nic a nic się tu nie zmieniło. W końcu po kilku minutach Emma do niego przyszła.
      – Chodź, nie siedź tu. Kate się spóźni, będzie za piętnaście minut – poprosiła.
      – Nie.
      Dziewczyna sposępniała, ale zostawiła go w spokoju i odeszła.
      – Poczekaj! – krzyknął po chwili, zabrał piwa i ruszył za sympatią. Kiedy weszli do domu, Tommy akurat przewalał jakąś szafkę w regale, z sekundy na sekundę robiąc to coraz bardziej nerwowo. Gdy nic nie znalazł, otworzył drugą i wznowił poszukiwania. Powywalał wszystko za ziemię, szperając coraz głębiej. Dziewczyna nie reagowała. Wreszcie dał spokój, usiadł i odpalił papierosa. Miał wściekłą minę.
      – Czego szukasz? – zapytała Emma.
      – Połowa rzeczy jest nie na miejscu, a album zniknął – fuknął Tommy.
      Wstał i ruszył po schodach. Nie było go zaledwie chwilę.
      – Idź, zobacz, co się stało z sypialnią! – krzyknął rozjuszony.
      Dziewczyna poszła na górę.
      – Jak byłam rok temu, wszystko było na miejscu – stwierdziła po powrocie, patrząc niespokojnie na brata.
      – Kurwa! – wrzasnął Tommy i zapalił kolejnego papierosa. – Nawet piwa napić się nie mogę!
      Wyjął z kieszeni lufkę, nabił całą i już chciał odpalać.  
       – Tommy, nie pal tu – poprosiła Emma.
       – Idziesz ze mną? – Chłopak spojrzał na Trevora.
      – Jasne.


      Czekali kwadrans, pół godziny, lecz ciotka się nie pojawiała; dopiero po upływie niemal godziny usłyszeli trzaśnięcie samochodowych drzwi. Emma z niepokojem spojrzała na brata – miał bliżej nieokreślony wyraz twarzy. Po chwili w salonie pojawiła się farbowana blondynka, mająca około pięćdziesięciu lat.
      – Cześć. – Przytuliła każde z rodzeństwa i z wielkim niezadowoleniem zerknęła na Trevora, co chłopak od razu wyłapał.
      – Poczekam na zewnątrz – rzucił szatyn, wstał i udał się do drzwi.
      – Nie, zostaniesz tu! – Młodzik w mig złapał go za ramię i posadził na miejsce.
      Chłopak kompletnie nie wiedział, co robić. Obcy dom, obca kobieta, do tego przyjaciel, który był wyraźnie rozgniewany i zdenerwowana dziewczyna. W milczeniu oparł łokcie na kolanach i wlepił wzrok w dywan.  
      – Gdzie jest łóżko z sypialni? – wyjechał od razu do ciotki Tommy.
      Tą wyraźnie zdziwił jego kwaśny ton, chyba nadal spodziewała się dzieciaka nie wtrącającego się w sprawy dorosłych.
      – Zabrałam je. Przecież stało bezużytecznie. Nie wiedziałam, że będziecie mieć coś przeciwko – odparła bezczelnie.
      – Jasne, że nie wiedziałaś. A skąd mogłaś wiedzieć, skoro nie pytałaś?! – wrzasnął młodzik.
      Trevor się wyprostował i spojrzał na ukochaną – stała obok niego z dość osobliwą miną.
      – Emmo, chodź, porozmawiamy na zewnątrz – poprosiła Kate.
      Tommy momentalnie znalazł się przy siostrze.
      – Nie, porozmawiamy tu!  
      Kobieta była kompletnie zaskoczona i nieco już zbita z tropu.  
      – Album rodziców też był ci bardzo potrzebny?! – ryknął małolat.
      – Przecież go nie brałam, leży w drugim regale.
      – Kto ci, kurwa, pozwolił tu grzebać i przekładać nasze rzeczy?!
     Ciotka znów spojrzała na Trevora.
      – Emmo, wyjdźmy.
      – Powiedziałem, że nie! To jest nasz przyjaciel i chłopak Emmy, niech też pozna naszą wspaniałą rodzinkę, która żeruje na śmierci własnej siostry – wrzeszczał rozjuszony dwudziestolatek.
      – Tommy, uspokój się – poprosiła w końcu dziewczyna.
      – Wynosisz rzeczy naszych rodziców bez żadnych skrupułów? Dom też by ci się przydał, prawda? – Tommy nie odpuszczał.
      – Chłopcze, opanuj się. Sprawa sprzedaży już dawno była ustalona. Poza tym zaraz przyjedzie potencjalny kupiec i z nim wszystko uzgodnicie – rzekła ciotka.  
      To przerosło małolata.
      – Przyjedzie?! Kurwa, jak to „przyjedzie”?! Nie przypominam sobie, żeby Emma się z nim umawiała! Zapraszasz faceta bez wiedzy właścicielki?! Co ty kombinujesz?! – wydarł się kobiecie prosto w twarz.
      – Nic. Przecież rozmawiałyśmy, że jak będzie ktoś zainteresowany, żeby go umówić.
      – Oddaj jej klucze! – nakazał sucho Tommy.  
      Ciotka pytająco spojrzała na siostrzenicę.
      – Kurwa, głucha jesteś?! Dawaj nasze klucze!  
      – Lepiej oddaj, widzisz, co się dzieje – powiedziała cicho Emma.
      Ciotka sięgnęła do torebki i oddał dziewczynie jej własność. Trevor siedział coraz bardziej spięty. Tommy podszedł do przyjaciela i poczęstował go papierosem. Sam też zapalił i usiadł przy stole.
      – Możesz nie fatygować faceta, niczego nie sprzedajemy – oznajmił ciotce.
      – To raczej nie ty o tym decydujesz – oparła krewna.
      Tommy słysząc to, zerwał się z krzesła.
      – A kto, kurwa, będzie decydował?! Ty?!
      – Nie, twoja siostra.  
      Młodzik był już kompletnie wyprowadzony z równowagi.  
      – Do wieczora chcę widzieć wszystkie wyniesione rzeczy z powrotem! A teraz wyjdź! –
– huknął do Kate i usiadł na miejscu.
      – Nie mam czym ich dziś przywieźć – stwierdziła kobieta. Trevor od razu zauważył, że coś kręci.
      – Gówno mnie to obchodzi. Masz czas do dziewiątej – poinformował beznamiętnie Tommy.
      Ciotka stała jak kołek, kompletnie zszokowana zachowaniem bratanka.
      – No co?! Nie rozumiesz prostych słów?! Wypierdalaj stąd! – ryknął chłopak. – I żebym cię tu więcej nie widział! – dodał i schował się w łazience.
      Kobieta ruszyła do wyjścia, a za nią dziewczyna. Po kilku minutach Emma wróciła i od razu przytuliła swojego faceta.
      – Przepraszam, że musiałeś to oglądać.
      – W porządku. Ale nie uważasz, że młody ma rację?
      – Tak. Nie miałam pojęcia, że Kate się tak zachowa. Nawet nie zapytała. Mi to łóżko nie jest potrzebne, ale nie powinna była go zabierać bez naszej wiedzy. Tommy być może nie zareagowałby w ten sposób, gdyby to nie były rzeczy rodziców – mruknęła niewyraźnie.
      – Chodź na powietrze, zapalę – rzekł Trevor, pociągnąwszy dziewczynę za rękę.
      Kobieta już odjechała, ale facet mimo to przyjechał po pół godzinie. Przywitał się i po wejściu do domu, z zaciekawieniem rozejrzał po wnętrzu. Młodzik momentalnie zbiegł z góry.
      – Niepotrzebnie się pan fatygował, sprawa nie była ustalona z właścicielem. Da nam pan jeszcze trochę czasu do namysłu? – zapytał grzecznie mężczyznę.
      – Ile potrzebujecie? – odparł facet; wyglądał na bardzo sympatycznego człowieka.  
      – Za dwa tygodnie siostra do pana zadzwoni – wyjaśnił młodzik.
      – Dobrze, tylko na pewno. Też nie mogę długo czekać, a dom jest naprawdę bardzo ładny – pochwalił mężczyzna, po czym pożegnał się i zniknął.
      Tommy wyszedł i usiadł na schodkach. Jego wyraz twarzy był dość zastanawiający, chłopak wyglądał, jakby miał się zaraz rozpłakać. Podeszła Emma, klapnęła obok i mocno go przytuliła.
      – Nic nie jest jeszcze przesądzone, nie przejmuj się. Jak ci naprawdę tak bardzo zależy, to nie sprzedamy.
      – Już sam nie wiem, to chyba nie ma sensu. Ty tu mieszkać nie chcesz, a ja sam też nie będę. Zwariuję w tym domu w pojedynkę, poza tym nie zgadzasz się, abym się tu wprowadził, więc raczej nie mamy o czym rozmawiać – rzekł przybity młodzik.
       Trevor z piwem wyłonił się z wnętrza i usiadł przy dziewczynie. Emma już kompletnie nie wiedziała, co powiedzieć bratu, więc zamilkła.
      – Tommy! – usłyszeli nagle od strony ulicy.
      Spojrzeli przed siebie – na chodniku stała jakaś młoda, długowłosa brunetka, na oko w wieku małolata. Ten się rozweselił i szybko do niej poszedł. Uściskali się mocno. Emma się uśmiechnęła.
      – Kto to? – zapytał Trevor.
      – Lisa, nasza sąsiadka. Znają się od małego.
       Szatyn zerknął na zegarek – dochodziła trzynasta. Wstał i poszedł do auta.
      – Cześć – rzucił do małolaty.  
      – Cześć. – Dziewczyna uśmiechnęła się bez cienia skrępowania.
      Chłopak usiadł na siedzeniu pasażera i zrobił skręta. Przez tą nieprzyjemną akcję miłe uczucie po pierwszej używce zmieniło się w dół. Skręt był bardzo skromny, Trevor nie chciał się ogłuszać. Tommy zajrzał przez drzwi.
      – Pożyczysz mi samochód na dwie godziny? – zapytał.
      Dostał kluczyki, poszedł do domu, a młoda dziewczyna stanęła koło Emmy i zaczęły o czymś rozmawiać. Trevor wysiadł z wozu i podszedł do nich. Nie odzywał się, w milczeniu popalał papierosa. Przyglądał się Lisie – była bardzo rozweselona.
      – Dajesz mu samochód? – zapytała blondynka.  
      – Tak.
      – Tylko powiedz, żeby wrócił na czas. Oni potrafią zniknąć na cały dzień. Prawda?  
– Emma wymownie spojrzała na sąsiadkę. Ta beztrosko się roześmiała.
      – Po tak długiej przerwie musimy sobie wszystko opowiedzieć – odparła.
      – Dobrze, że jesteś, może się trochę odpręży. Strasznie się wkurzył.
      – Czemu do mnie nie zaszedł?  
      – Nie wiem, pewnie potem by to zrobił. Musieliśmy załatwić sprawy z ciotką.
      – Czy Tommy ma jakieś kłopoty? Po wyjeździe dzwonił prawie codziennie, a potem coraz rzadziej. Ostatni telefon był ponad pół roku temu, myślałam, że coś się stało. Poza tym bardzo się zmienił – powiedziała młodsza dziewczyna.
      – Wydoroślał – zaśmiała się Emma, ale Lisa jakby wiedziała, że coś jest nie tak.
      Trevor miał wrażenie, że brunetka bardzo dużo wie o rodzeństwie. Nadal milczał. Lisa przyglądała się chłopakowi od czasu do czasu, wciąż bez krzty zażenowania. Tommy wyszedł z domu.
      – Za dwie, góra trzy godziny wracam. Daj mi trochę kasy – rzekł do siostry.
      Dziewczyna wręczyła mu kilka banknotów,  małolaci wsiedli do samochodu i Tommy ruszył z ostrym szarpnięciem.  
      – Widzisz, jak on jeździ? – fuknęła rozgniewana Emma, wskazując palcem Forda.
      Trevor się tylko roześmiał i objął ukochaną.
      – Zjadłbym coś.
      – To może przejdziemy się do miasta?
      Chłopak nie pałał chęcią na tą wycieczkę, nadal obawiał się spotkania z matką. Pracowała w różnych godzinach i często bywała w mieście. Z drugiej strony jednak był jednak trochę ciekaw starych kątów. Siedział, biorąc wszystkie za i przeciw, i nie mógł się zdecydować, co zrobić.
      – Miśku, nie śpij. – Szarpnęła go dziewczyna.
      – Chodź. – Trevor wstał i chwycił jej dłoń.
      – Poczekaj, zamknę drzwi.


      Opuszczenie okolicy domków było kwestią dziesięciu minut. Trevor był bardzo spięty. Dziewczyna czuła, że dłoń chłopaka zaczyna się robić wilgotna, w końcu nie wytrzymała.
      – Może zawrócimy? Zamówimy coś – wydusiła; chyba czuła się coraz bardziej winna obecnej sytuacji.  
      – Nie.
      – Na pewno? Jesteś zdenerwowany, nie chcę, żebyś źle się czuł.
      – W porządku, nic się nie dzieje. – Chłopak przekonująco się uśmiechnął.
      – Cześć, prymitywie! – Usłyszeli nagle. – Co tam słychać u jaskiniowców?!  
       Po drugiej stronie ulicy szło z naprzeciwka dwóch chłopaków, na oko w wieku szatyna. Trevor z miejsca się zmieszał, nie sądził, że w tym wieku stać ich jeszcze na tak dziecinne żarty. Emma spojrzała na ukochanego.
      – Nie zwracaj uwagi – rzekła, mocno trzymając dłoń chłopaka.
     – Gdzie twoja maczuga?! I co ja widzę, ty z taką dupą?! Laska ma chyba wadę wzroku! – kontynuowali prześladowcy, zrównując się w tej chwili z parą.
      – Spieprzajcie – zareagowała dziewczyna, odwracając się.
      – O zgrozo! Dziwadło ma goryla! – zarżeli na całą ulicę.
      – Kurwa, masz jakiś problem?! – krzyknął w końcu szatyn i puszczając rękę blondynki, ruszył w ich stronę.
      – Zostaw. – Emma go przytrzymała, ale się wyrwał i zaraz znalazł przy żartownisiach.
      – Coś ci nie pasuje?! – warknął, mocno popychając wyższego z nich.  
      – Nie pasuje – odszczekał chłopak, odpychając Trevora.
      – Trevor, chodź. – Emma wcisnęła się między nich, odsuwając ukochanego do tyłu.  
      Ten ani drgnął.
      – Chodź! – Dziewczyna podniosła głos i agresywnie pociągnęła go za sobą.
       Niechętnie usłuchał.
       – Podziękuj lasce, że nie dostałeś w pierdol! – Usłyszeli za plecami.
       Szatyn już odwracał się na pięcie.
      – Trevor, proszę cię – rzuciła błagalnie Emma, jeszcze mocniej ściskając ramię chłopaka.
      Odpuścił i znów chwycił jej rękę. Zapadła chwila ciszy.
      – Czemu zwracasz uwagę na takie głupie zaczepki? – zbeształa po chwili dziewczyna.
      – Nie będzie mi tu, gówno, podjeżdżać – syknął Trevor.
      – Miśku, ich było dwóch, do tego byli pijani. Chcesz narobić sobie kłopotów?
      – Dobra, skończ już.
      Dziewczyna zaniechała tematu. W ciszy doszli do dość ruchliwej ulicy, do różnorakich sklepów i lokali i skręcili do jednego z pubów. Po wejściu Trevor od razu skierował wzrok na ścianę i rozpromieniał – namalowana kiedyś przez niego nazwa lokalu: „Crispy Jimmy’s Chicken”, istniała nadal.  
      – Co chcesz? – zapytał.
      – Nie wiem. A co ty bierzesz?
      – Na pewno kurczaka. Tu mają najlepszego, o ile nic się nie zmieniło.
      – Wezmę to samo i jakąś sałatkę.  
      Chłopak jak zawsze na myśl o zieleninie, rozweselił się szyderczo pod nosem. Szturchnęła go.
      – Znowu zaczynasz? – uśmiechnęła się.
      – Nie zaczynam – mruknął zaczepnie. – Widziałem tu bankomat. Pójdę, wezmę pieniądze i zaraz wracam, ok? – oświadczył, gdy już złożył zamówienie i Emma zajęła miejsce przy stoliku.
      – Dobrze.


      Z zaplecza wyszedł jakiś wysoki chłopak i od razu skierował wzrok w ich stronę. Wyglądał na bardzo zaskoczonego, widząc ich razem. Trevor momentalnie stracił pewność siebie, doskonale pamiętał go ze szkoły. Choć koleś nigdy bezpośrednio mu nie dokuczał, to dość często kierował uwagi na jego temat do kolegów.  
      Chłopak wyszedł zza baru i podszedł do ich stolika.
      – Cześć. Wróciłaś? – Spojrzał na Emmę. – Witam. – Podał rękę Trevorowi. Ten był kompletnie zaskoczony gestem.
      – Cześć, Dave. Nie wróciłam, przyjechałam na jeden dzień. Mam trochę spraw – odparła z uśmiechem Emma .
       – Zapomniałaś o nas? Dlaczego nikogo nie odwiedzasz? – zapytał przybysz, oparłszy się o blat. – Nie zostawiłaś nawet numeru telefonu.
      – Nie pomyślałam o tym. Nie miałam wtedy głowy do telefonów.
      – Wszystko u was ok?
      – Jasne.  
      – A gdzie Tommy? Przyjechał z tobą?
      – Tak, ale już się ulotnił – zaśmiała się dziewczyna.  
      – Teraz pewnie bym go nie poznał, to już dorosły facet – rzekł ciepło chłopak.
      Trevor siedział jak na szpilkach. Mimo, że gość nie zwracał na niego uwagi, szatyn był bardzo spięty.
      – Mieszkasz w Forest Town? – kontynuował przyjaciel Emmy.
      – Tak.
      – Przecież to dziura. Nie chcesz wrócić?
      – Nie, jest w porządku.  
      – Chyba nie tak do końca w porządku – syknął Dave, kierując wzrok na jej widocznego jeszcze siniaka i nie wiedzieć, czemu, od razu na Trevora. – Kto cię tak urządził? – zapytał cierpko.
      – Długa historia.
      – Masz jakieś kłopoty? Możemy temu zaradzić, wiesz o tym?
      –Tak, wiem. Ale to już załatwione – odparła niepewnie Emma.
      – Na pewno? – Chłopak nie dawał za wygraną.
      – Dave, odpuść już, to nic takiego. Było, minęło.
       Koleś przysunął stojące za nim krzesło i usiadł obok dziewczyny.
      – Jak to „minęło”? Przyjeżdżasz po sześciu latach z podbitym okiem i mówisz, że to nic? Wyprowadziłaś się po to, żeby cię tłukli? – drążył temat. – Chciałem cię odwiedzić, ale nie miałem żadnych namiarów. Wnioskuję jednak, że chyba będę musiał przejechać się do tej nory – dodał, widocznie poirytowany krzywdą dziewczyny.
      – Daj już spokój – rzekła zakłopotana blondynka.
      – A ty? Co u ciebie? Wyluzowałeś trochę, widzę. – Dave spojrzał na Trevora.
      – Jak widać – odpowiedział niezbyt miło szatyn.
      – Tylko szkoda, że tak późno – zaśmiał się koleś. – Przyniosę wasze zamówienie.
      Po chwili na stoliku pojawiły się dwa talerze z panierowanym drobiem.
      – Smacznego. Jak będziecie czegoś potrzebować, krzyczcie – rzekł Dave i sobie poszedł.
     Trevor odetchnął z ulgą. Znowu się zamyślił. Dziewczyna od razu to zauważyła.  
      – O co chodzi? Masz do niego jakiś uraz?
      – Nie, wszystko w porządku. Czemu nie powiedziałaś mu prawdy? Bronisz tego gnoja? Wiesz, że tak czy siak oberwie, jak nie od niego, to od kogoś innego, więc już nie ma czego ukrywać – warknął chłopak.
     Młoda kobieta przez chwilę zaniemówiła, po chwili jednak odparła:  
      – Ty znowu? Prosiłam, żebyś nie ciągnął tego tematu.
      Sprawiała wrażenie bardzo zaniepokojonej za każdym razem, gdy Trevor wspominał o Scottcie.
      – W porządku, przepraszam – mruknął chłopak, ale myślał swoje.
      Zjedli i już byli przy wyjściu, kiedy Dave złapał ich przy drzwiach.
      – Zapisz mi swój telefon, jeśli to nie problem – poprosił, wręczając dziewczynie kartkę i długopis.
      Dała mu go, pożegnali się i wyszli. Trevor nie ruszył w stronę powrotną, tylko skierował się w głąb miasta. Dochodziła piętnasta.
      – Gdzie idziemy? – spytała dziewczyna.
      – Muszę kogoś odwiedzić.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i thrillery, użyła 3206 słów i 19596 znaków.

3 komentarze

 
  • Duygu

    Stworzyłaś niesamowity klimat, poczułam, jakbym tam z nimi była  <3  Trevor, ty się nigdy nie uspokoisz... i za to cię lubię  :D  Biedny Tommy  :sad:  Ciotka jakoś tak nie protestowała... Dziwne, wydaje mi się podejrzana  :and:  No i ta mama Trevora... Tylko do niej teraz nie jedź! I nie gadaj z ojcem (o ile tego brutala można tak nazwać). Weź się odetnij od nich, żyj własnym życiem, nie musisz się tłumaczyć, że masz dziewczynę  :smh:  
    Cudo  :kiss:

  • agnes1709

    @Duygu Dzięki, mała:kiss:

  • enklawa25

    :danss: świetne  :bravo:

  • agnes1709

    @enklawa25 :kiss:

  • enklawa25

    @agnes1709  :kiss:  :kolobok:

  • Black Crowe

    A masz £apę i na tak i w ogóle wszystko co można dać. Fajnie napisałaś. KorWir Ci służy!

  • agnes1709

    @Black Crowe Jak służy? Przecież to zostało napisane w 2012 :lol2: Dzięki:kiss:

  • Black Crowe

    @agnes1709 taa, myślisz, że moja pamięć sięga tak daleko....? Czytałem dzisiaj i dzisiaj jest kom. Trzeba pisać na końcu - produced 2012 - to nie wysłałbym się tak bardzo.

  • Black Crowe

    @agnes1709 *wysilałbym* pieprzony tablet!

  • agnes1709

    @Black Crowe Stało na koncie Fazka, a że Pan tam nie zajrzał... :P

  • Black Crowe

    @agnes1709 bo wtedy nie miałem co robić, tylko po fazkach się pętać, pewnie! No, ale skoro Pani tak twierdzi... Wierzę na słowo.
    Fajnego świętowania Pani życzę.

  • agnes1709

    @Black Crowe Wzajemnie.