Ukojenie cz. 38

Ukojenie cz. 38Tommy wszedł do kuchni i postawił na stole torbę.
      – Kupiłem steki i sałatkę. Jedzcie, póki ciepłe – rzekł i wyszedł.
      Emma wyjęła dwa pojemniki i podsunęła jedno pod nos Trevora.
      – Nie chcę.
      – Zjedz, musisz wziąć tabletkę. Chociaż trochę.
      Nie sprzeczał się i z ciężkim sercem zjadł całą porcję. Popił lek i od razu złapał za  piwo. Dziewczyna nie skomentowała picia alkoholu od samego rana, ale nie była zadowolona. Tommy w towarzystwie przyjaciółki pojawił się w kuchni.  
      – Dzwoń do niej i powiedz, że za godzinę, najpóźniej dwie widzę wszystko na miejscu. I bez wykrętów – nakazał siostrze.
      – Dobrze, zaraz zadzwonię, tylko zrobię kawę – odparła Emma, stawiając czajnik na kuchence.
      Trevor  ruszył się z krzesła, skinąwszy głową na małolata.
      – Masz jakieś zioło? – zapytał, gdy wyszli na zewnątrz.
      – Mam resztki z tego, co mi dałeś. A co, już spaliłeś swoje? Szybki jesteś – uśmiechnął się Tommy.  
      – Nie, wyrzuciłem.  
      – Wyrzuciłeś? Czemu? – Zdziwił się chłopak.
      – Nieważne. Zapalmy, potem ci oddam.
      – Jaja sobie robisz? Chodź – warknął oburzony Tommy i zaraz podał Trevorowi pełną lufę. Ten pociągnął zachłannie kilka razy i oddał narkotyk przyjacielowi.
      – Dobra, wystarczy. Dzięki.
      – Kiepsko wyglądasz. Prześpij się jeszcze, ona tak szybko nie przyjedzie. Wiem, że czuwasz, bo Emma się boi, ale bez obaw, już ochłonąłem – rzekł Tommy.
      – Nie chcę spać, zaraz będzie lepiej.
       Młodzik wypalił resztę i wrócili do kuchni. Dziewczyny siedziały i o czymś gadały. Po kilku minutach panowie byli już w dobrych humorach. Siedzieli przy kuchennym blacie i naśmiewali się z towarzyszek. Lisa co jakiś czas przyglądała się Trevorowi; kompletnie nie krępowało jej to, że ich wzrok dość często spotykał się ze sobą. Nagle Tommy spoważniał.
      – Dzwonisz czy nie? Wypiłaś już pół kawy. – Spojrzał na siostrę.
      – Za chwilę.
      – Specjalnie to odkładasz, tak?
      – Nie.
      – Daj mi telefon.
      – Zaraz zadzwonię.
      Tommy usiadł na tyłku, lecz co chwila spoglądał na blondynkę. Trevor zauważył, że chłopak coraz bardziej się niecierpliwi, w końcu podszedł do ukochanej i objął ją od tyłu.
      – Zadzwoń, młody się wkurza.
      Posłusznie wzięła telefon i wkręciła numer.
      – Przywieź nasze rzeczy, Tommy się denerwuje – powiedziała po chwili dość oschle.
      Głos w urządzeniu cicho mamrotał.
      – Kate, nie przeciągaj, tylko zrób, o co proszę.
      Dwudziestolatek przenikliwie patrzył na siostrę z niezrozumiałym wyrazem twarzy.
      – Mi to nie przeszkadza, ale Tommy się wkurza. Źle postąpiłaś, wiesz o tym –
– kontynuowała Emma.
       Ciotka z drugiej strony dość długo coś mówiła, w końcu dziewczyna się zdenerwowała.
      – W takim razie nie odpowiadam za mojego brata! – krzyknęła i wyłączyła rozmowę.
      Młodzik od razu do niej podszedł i spojrzał pytająco.
      – Powiedziała, że nie ma transportu. Załatwi dopiero jutro. Miałeś rację – ona nie chce oddać nam tych rzeczy – wyjaśniła poirytowana Emma.
      – Trevor, daj mi kluczyki – poprosił Tommy.
      – Nie, musimy to jakoś inaczej załatwić.
      – Kurwa, co jest z wami?! – wrzasnął młodzik i prawie biegiem opuścił kuchnię.  
      Szatyn ruszył za nim. Szybko dogonił chłopaka i złapał za ubranie.
      – Spokojnie, zaraz do niej pojedziemy. Poczekaj tu – rzucił dyskretnie i wrócił do dziewczyny. – Kotku, pojadę z nim, dobrze? Wszystko będzie w porządku, załatwimy tą sprawę pokojowo.
      Mina Emmy natychmiast nabrała dziwnego wyrazu.
      – Pojadę z wami.
      – Nie, zostań w domu. Ona wie, że zawsze jej bronisz, więc będzie szukać wykrętów. Jak zajedziemy sami, może zmieni podejście.
      Dziewczyna już była zdenerwowana. Znała agresję brata oraz stanowczość i niepokojący charakter Trevora, przez co wycieczka obu panów wydawała jej się najgorszym rozwiązaniem. Chłopak sięgnął po butelkę i dokończył swoje piwo.
      – Trevor, nie chcę, żebyście jechali sami. Boję się, że zrobicie coś złego.
      – Czyli? Zamordujemy ją i zakopiemy w ogródku? – roześmiał się chłopak.
      – Przestań, mówię poważnie!
      – Słonko, obiecuję, że wszystko będzie w porządku. Zaufaj mi, dobrze? Muszę iść – uspokajał chłopak, ucałował ją w czoło i nie czekając na dalsze wywody, szybko opuścił kuchnię.  
      Wziął po drodze przedostatnią butelkę piwa, udał się do auta i wyjął broń z bagażnika. Rzucił przyjacielowi kluczyki.  
      – Prowadź, wiesz, gdzie mieszka – poprosił i wsiadł na miejsce pasażera.
      Pistolet trzymał w dłoni. Tommy zobaczył broń i osłupiał. Patrzył z niedowierzaniem na kumpla, który szeroko się uśmiechał.
      – Możesz ją zastrzelić – rzucił po chwili beznamiętnie młodzik.
      Trevor się roześmiał, otworzył piwo i przyssał się do butelki. Po pierwszym trunku i odrobinie trawy czuł się trochę lepiej, choć nadal był niewyspany. Auto wciąż stało.
      – No ruszaj, nie śpij – ponaglił przyjaciela, gdyż ten jakby przysnął nad kierownicą.
     Tommy przekręcił kluczyk i wyjechał z podjazdu. Trevor zdążył jeszcze zobaczyć stojące w oknie dziewczyny, zanim samochód się oddalił.


      – Wiesz, czemu tak jej nie lubię? – rzekł kierowca. – Bo ciągle mnie pouczała, zawsze robiłem coś nie tak. A to łokcie na stole, a to muzyka za głośno, to znów wchodzenie w butach po napój z lodówki. Śmiech przy jedzeniu też był nie na miejscu. To raczej nie do niej należało wychowywanie mnie, poza tym zawsze była zazdrosna o to, że moi rodzice mieli więcej niż ona… zazdrościła im wszystkiego. To suka.  
      – Spokojnie, było, minęło. Odda wszystkie wasz rzeczy, obiecuję – odparł jednoznacznie Trevor.
       W dziesięć minut dojechali pod dom kobiety. Starszy chłopak schował broń w spodnie i z piwem w dłoni ruszył za Tommym. Młodzik nacisnął dzwonek. Stali kilka chwil i nikt nie otwierał, aczkolwiek odnieśli wrażenie, że ktoś podszedł z drugiej strony.
      – Kate, otwieraj, bo wyważę drzwi! – krzyknął Tommy.
      Nadal nic.
      – Kurwa, otwieraj, powiedziałem!
      Bez efektu. Wkurzony chłopak mocno uderzył nogą w drzwi, ale te były bardzo oporne. Spróbował drugi raz, lecz ani drgnęły.
       – Odsuń się. – Trevor delikatnie przesunął chłopaka w bok, po czym kilka razy z całej siły kopnął w okolice klamki i zamek puścił. Tommy szybko wbiegł do środka, a szatyn przymknął skrzydło i spokojnym krokiem udał się za przyjacielem. Dwudziestolatek wpadł do salonu – kobieta trzymała w ręku telefon. Wyrwał jej go i rzucił o ścianę.
     – Dzwonisz na policję?! – ryknął, mocno popchnąwszy ciotkę.  
      Trevor stał z tyłu i nie reagował.
      – Siadaj! – nakazał młodzik, chwycił Kate za fraki i posadził na krześle.  
     Kobieta patrzyła na bratanka, oszołomiona.
      – Nie masz transportu?! – wrzasnął chłopak.
      – Tommy, uspokój się, co się z tobą dzieje? – wydusiła w końcu totalnie zaskoczona ciotka.
      Rozjuszony dwudziestolatek huknął ją po twarzy.
      – Odpowiadaj, dziwko! Nie masz?!
      – Boże, dziecko, co ty robisz? – wypaplała wystraszona kobieta.
      – Napiłbym się czegoś – wtrącił Trevor.
      – Tam masz barek. Znajdziesz coś – oznajmił Tommy, wskazując głową czarny regał.
      – Zapalmy – zaproponował Trevor, częstując przyjaciela papierosem.
      Młodzik rozżarzył używkę, wziął krzesło i usiadł nieopodal kobiety. Szatyn ruszył do kredensu i wyjął z niego jakąś whiskey. Nie był to Walker, mimo to wziął w połowie pełną butelkę. Usiadł obok młodzika i zaczerpnął alkoholu. Od razu skrzywiła mu się twarz.
      – Czemu pijesz takie gówno? – zapytał, z pogardą patrząc na Kate.  
      – Tommy, co tu się dzieje? Kto to jest? – Zdenerwowana kobieta zwróciła się do bratanka, zerkając to na niego, to na Trevora.
      – Nadal nie usłyszałem odpowiedzi – odparł młodzik.  
      – Synku, nie mam czym ich dostarczyć. Dzwoniłam do firmy transportowej, ale będą wolni dopiero za trzy – cztery godziny – wyjaśniła ciotka.
      Tommy zerwał się z miejsca i chwycił ją za fraki.
      – Kurwa, nie jestem twoim synem, suko! – ryknął jej w twarz.
      Trevor delikatnie pociągnął go do tyłu.
      – Spokojnie, zostaw – rzekł łagodnie, raz po raz popijając.
      Z każdym łykiem smakowało mu coraz bardziej i czuł się lepiej. Kac mijał. Zapadła cisza. Panowie siedzieli, delektując się papierosami, a naprzeciwko milcząca, wystraszona kobieta.      
     – Czemu okradasz moją dziewczynę? – Trevor rozpoczął swoje gierki.
     Kate co chwila patrzyła na Tommy'ego, lecz nie otwierała ust. Starszy chłopak wpatrywał się w nią jak w obraz, czekając na odzew.  
      – Ona nie wie, jak się odpowiada na pytania – rzekł wreszcie do młodzika.
      – Najwyraźniej – odparł przyjaciel.
      – Pytam, dlaczego wynosisz jej rzeczy? – powtórzył szatyn, nie spuszczając wzroku z kobiety.
      – Nikogo nie okradam, to są rzeczy mojej siostry. Poza tym to sprawa rodzinna – wymamrotała Kate.
      Tommy znowu się podniósł i chciał ruszać na ciotkę, ale Trevor wyrósł mu przed nosem.
      – Młody... wyluzuj.
      Usłuchał. Trevor wypił już połowę trunku.  
      – Emma myślała, że ją zatłuczemy i zakopiemy za domem – roześmiał się nagle do młokosa. – Wiesz? To chyba nie najgorszy pomysł, może powinniśmy to przemyśleć? – brechał.
      Tommy się rozweselił. Trevor wyjął papierosy i poczęstował kobietę. Była już bardzo zatrwożona, aczkolwiek skorzystała z używki. Przyjaciele milczeli, patrzyli tylko, jak Kate ręce coraz bardziej się trzęsą.  
      – Po co ci ich dom? Przecież masz bardzo ładny. Będziesz mieszkać w dwóch? – Trevor ponownie podjął temat.
      – Nie chcę ich domu – odpowiedziała kobieta.
      Chłopak coraz szybciej wykańczał alkohol, w końcu przełknął resztki i odstawił butelkę na podłogę.
      – Straszna lipa, ale pomaga – stwierdził.
       Poczuł już przyjemny szumek i czuł się o niebo lepiej. Ponownie zwrócił się do Kate:
      – No to jak? Zamierzasz oddać im ich własność, czy jest tak, jak mówi Tommy – kombinujesz?
      W tej chwili zadzwonił telefon starszego chłopaka. Trevor wyjął urządzenie i spojrzał na wyświetlacz – ”Emma”.
      – Nie odbieraj – rzekł młodzik.
      – Będzie dzwonić.
      – Niech dzwoni.
      Ciotka z nadzieją patrzyła na komórkę i ta za chwilę rozbrzmiała ponownie. Szatyn nie reagował.
      – Nie patrz tak, Emma ci nie pomoże – rzekł Tommy.
      – Czekam na odpowiedź – ponaglał Trevor.
      – Tak, zamierzałam oddać, za kilka godzin – odparła byle jak Kate.
      – A czemu w ogóle je zabrałaś? Nie masz łóżka, śpisz na podłodze? Lustro też chyba drogo nie kosztuje. Poza tym wynaleziono kiedyś taką fajną rzecz, nazywa się telefon. Korzysta się z niego, jak chce się na przykład o coś zapytać – rzucił ironicznie Trevor.          
      Kobieta nie otwierała ust.
      – Kochałaś w ogóle swoją siostrę, czy tylko jej pieniądze? – spytał Tommy i zgasił peta na jej jasnej, drewnianej podłodze.
      Kate była wściekła, ale strach nie pozwolił jej zareagować.
      – Nie dziwię się, że Jerry cię zostawił. Jesteś fałszywą, pazerną suką – oświadczył cierpko młodzik.
      Telefon zadzwonił ponownie i Trevora zaczęło już to męczyć. Wiedział, że dziewczyna dzwoni, bo coraz bardziej się denerwuje i nie sądził, aby odpuściła.
      – Może wyjdę i odbiorę? – zapytał.
      – Każe nam wracać. Napisz, że za godzinę będziemy – odrzekł Tommy.
      Szatyn wysłał wiadomość i schował komórkę.
      – Chłopcze, daj już spokój, po południu wszystko odzyskacie – powiedziała w końcu ciotka.  
      Zapewne marzyła o tym, żeby nieproszeni goście opuścili już jej dom.
      – Przepraszam za drzwi, ale to nie moja wina. Zacinają się, ciężko je otworzyć – rzekł złośliwie Trevor z pełną powagi miną.
      Tommy kolejny raz uwolnił z siebie głośny śmiech.
      – Skoczę na górę, zobaczę, co jeszcze znajdę. Zaraz wracam – rzekł do starszego chłopaka i ruszył w kierunku schodów
      Kobieta widząc, że zostaje sama z obcym, dość dziwnym facetem, zrobiła się jeszcze bardziej niespokojna.
      – Wyluzuj, nie zamierzam cię tknąć. Na twoim miejscu martwiłbym się raczej o młodego. On z chęcią skopałby ci dupę – wyjaśnił Trevor, patrząc Kate prosto w oczy. – Chciał przyjechać tu sam i wiedz, że wtedy nie był w tak dobrym nastroju jak teraz. Nie ręczę za to, co by ci zrobił, gdyby zjawił się tu godzinę temu – dodał.
      Kate nadal milczała, kompletnie nie wiedziała, co powiedzieć i co zrobić. Trevor podał jej komórkę.
      – Dzwoń i załatw to. Za chwilę będziesz miała spokój – nakazał spokojnie, zawisając nad kobietą, aby mieć pewność, że nie zadzwoni do Emmy.
      – Mówiłam, że za trzy – cztery godziny – powtarzała się ciotka.
      – Znowu kręcisz? Twoja pazerność jest większa niż twój strach? – syknął chłopak, nie dowierzając w jej bezmyślne zachowanie.
      Ciotka wciąż nie reagowała, myśląc chyba, że nic jej nie grozi, bo Tommy to w końcu jej rodzina. Nadal siedziała z telefonem w dłoni, nie podejmując żadnych działań. Pech chciał, że akurat w tym momencie komórka zadzwoniła kolejny raz. Kate natychmiast zerwała się z krzesła i biegnąc w stronę drzwi, odebrała i krzyknęła w słuchawkę:  
      – Emma, przyjedź tu!
      Trevor w sekundę do niej doskoczył, zabrał jej telefon i wcisnął guzik. Przeciął Kate lodowatym spojrzeniem, po czym soczyście zdzielił ją po twarzy. Upadła na podłogę. Chłopak popatrzył w stronę schodów i znów skierował wzrok na kobietę.
      – Czemu to zrobiłaś? Wiesz, że właśnie diametralnie zmieniłaś swoje położenie? – poinformował złowrogo, stając nad jej głową.  
      Kate zaczęła się cofać. Chłopak szedł za nią wolno, nie spuszczając z kobiety surowego spojrzenia. Ciotka odsuwała się coraz szybciej, zerkając co chwila w kierunku schodów. Trevor wyczuł, co chce zrobić.
      – Nie krzycz – ostrzegł.
      W końcu nie mogła już dłużej się cofać, bo doszła do ściany. Chłopak podszedł i stanął bardzo blisko.
      – Co chcesz zrobić? – wystękała przerażona kobieta.
      – Wstawaj i siadaj – rozkazał Trevor, robiąc dwa kroki w tył.
      Potulnie wróciła na miejsce, a chłopak ponownie poszedł do barku. Nie było w nim nic, co by go zainteresowało.
      – Czemu nie masz nic porządnego do picia? – zapytał.
      – W lodówce jest piwo – wydusiła Kate, myśląc chyba, że trunek coś zmieni.
      – Nie waż się ruszyć – rzekł szatyn i poszedł do kuchni. – Tommy, co tam robisz?! Kończ już! – krzyknął po drodze.
      – Zaraz zejdę!
      Kobieta widząc, że chłopak się oddalił, biegiem ruszyła w stronę wyjścia. Trevor jednak usłyszał kroki i zdążył dogonić ją przed drzwiami. Chwycił uciekinierkę i przyciągnął z powrotem. Mocno się wyrywała.
      – Uspokój się! – warknął, popchnąwszy ją na krzesło.  
      Piwo miał już w dłoni.  
       – Co ty odpierdalasz?! Chcesz oberwać?! – zagrzmiał, zamachnąwszy się.
       Kate zasłoniła się rękoma. Wkurzony chłopak pokręcił z niedowierzaniem głową i usiadł na swoim krześle. Nie posiedział długo, po chwili znów zawisł nad kobietą.
      – Nie uważasz, że powinnaś ponieść karę za oba te występki? – zapytał chłodno.
      Kate nie odpowiedziała.  
      – Co jest? – zapytał Tommy, który pojawił się w salonie.
      – Mamy przejebane, Emma już wie.
      Młodzik znów chciał rzucić się na ciotkę, ale chłopak go zatrzymał.
      – Odpuść, to nic nie da. Nie zostawiaj śladów – zaśmiał się.
      Wiedział, że dziewczyna nie chciałaby, żeby skrzywdzili kuzynkę, nawet, jeśli była nikczemna. Ponownie podał ciotce komórkę.
      – Dzwoń – poprosił spokojnie.
      Teraz już usłuchała i wybrała numer. Rozmawiała chwilę i oznajmiła:
      – Będą za dwie godziny.
      Chłopak podszedł do kobiety i ujął w dłoń jej twarz.
      – Nie chciałem cię uderzyć, ale zmusiłaś mnie do tego – oświadczył.
      – Nie zasłużyłeś na tą dziewczynę – podsumowała kpiąco Kate i był błąd.
      Szatyn drugi raz jej przyłożył, robiąc to tak mocno, że spadła z krzesła.
      – Trevor! – krzyknęła nagle Emma, wpadając znienacka do pokoju i widząc ukochanego, stojącego nad leżącą ciotką.
       Chłopak zdębiał.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i thrillery, użyła 2703 słów i 16464 znaków, zaktualizowała 4 maj 2020.

1 komentarz

 
  • Duygu

    " -Odpowiadaj, dziwko! Nie masz?!
          – Boże, dziecko, co ty robisz? – wypaplała wystraszona kobieta.
          – Napiłbym się czegoś – wtrącił Trevor."- mistrzostwo!  :rotfl:   <3  

    "-Nie chciałem cię uderzyć, ale zmusiłaś mnie do tego – oświadczył.
          – Nie zasłużyłeś na tą dziewczynę – podsumowała kpiąco Kate i był błąd.
          Szatyn drugi raz jej przyłożył, robiąc to tak mocno, że spadła z krzesła."- cudo :lmao:  

    No, no, no... Emma, nie psuj całej akcji. Jestem ciekawa, co będzie dalej  ;)

  • agnes1709

    @Duygu Jutro, dziś nie mam sił na nic. Wiosna, a mnie gardło boli, co dzieje się?  :woot2:

  • Duygu

    @agnes1709 Nie musisz się tłumaczyć, spokojnie :) Zdrówka  <3  Mnie też bolało (i to kilka razy) w wiosnę.

  • agnes1709

    @Duygu Dzięki  :przytul: