Bronię się przed tobą cz.9

Jest całkowicie ciemno i zimno. Jesień daje o sobie znać i to wcale nie z uśmiechem na ustach i z szarlotką, pukając do drzwi.
-Elyas, błagam, powiedz, że się nie zgubiliśmy.- jęknęłam.
-Nie zgubiliśmy się.- powiedział z uśmiechem.
-Jak zaraz stąd nie wyjdziemy to przyrzekam, że twoja głowa będzie między twoimi zarozumiałymi nogami a brzuchem, nawet sama ci ją tam włożę.- zagroziłam.  
-Linden, spokojnie, panuję nad sytuacją. Widzisz to drzewo?- wskazał palcem na nie. -Mijaliśmy je jak szukaliśmy twoich dzików.
-To drzewo wygląda tak samo jak inne.- wywróciłam oczami.
-Nieprawda.- oburzył się. -Widzisz te nachylone liście? Są pod innym kątem niż tamte.
-Studiuję fizjoterapię a nie drzewoznawstwo. O ile coś takiego jest.- założyłam ręce na ramiona.
-Teraz już jest.- zaśmiał się.
Wędrowaliśmy pomiędzy drzewami, które wyglądały tak samo. Powoli dostawałam oczopląsu. Moje nogi z każdą sekundą powoli odmawiały posłuszeństwa a ja czułam się jak rozwałkowane ciasto.
-W tym momencie oglądałabym w mieszkaniu Pingwiny z Madagaskaru i piła gorącą herbatę, opychając się żelkami.- powiedziałam z wyrzutem.
-Ale za to błąkasz się po lesie z superkolesiem...
-I komarami.- dodałam.
Elyas zaśmiał się.
-Ten nieznajomy z listu nadal do ciebie pisze?- zapytał.
Zmrużyłam oczy.
-Piszemy na portalu.- przyznałam.
-Jesteś bardzo ufna.- stwierdził.
-Nie piszę mu o rozmiarze mojego stanika i o wielkości mojego buta a przed snem nie żegnam się, pisząc swój pesel z numerem konta w banku.- wysyczałam.
Parsknął.
-Ja, idąc spać, zawsze żegnam się, pisząc moje dane Loganowi a potem daję mu buziaka w czoło i przykrywam kołdrą, przypominając mu o tym, żeby zrobił siku.- powiedział rozbawiony.
Zaśmiałam się.
-Logan musi mieć z tobą bardzo dobrze.- przyznałam, wciąż rozbawiona jego żartem.
Przytaknął.
Miejsce, w którym właśnie się znajdowaliśmy było całkowicie opustoszałe.
-Może się rozdzielimy?- zaproponował.
-I miałbym cię zostawić? Nigdy w życiu.- pokręcił głową.
Krążenie po lesie trochę nam zajęło. Odkąd pamiętam zawsze bałam się lasów. I dzików. I pająków. I wszystkiego. Studia mnie przytłaczają, tym bardziej, że Adam... Adam! Spotkanie!
Szybko wyjęłam telefon i napisałam wiadomość z przeprosinami, że się dziś nie spotkamy, ale oczywiście esemes dojdzie dopiero wtedy, kiedy złapię zasięg. Elyas przyglądał mi się rozbawiony.
-To ten nudziarz?- zapytał.
Oburzyłam się.
-Adam nie jest nudny.
Wywrócił oczami, zarozumiały.
-Nudiarz, tajemniczy...masz powodzenie.- zagwizdał.
-Adam jest na pierwszym miejscu jak narazie.- prychnęłam.
Uniósł brew.
-A tajemniczy? Lubisz go?-spytał.
Wzruszyłam ramionami.
-On to zwykła odskocznia od problemów.
Skrzywił się.
-Od problemów? To znaczy?- dodał z irytacją.
Zmarszczyłam brwi.
-Nie znam go, nie czepiaj się.- powiedziałam.
-Dobrze.- westchnął.
Reszte drogi milczał. O co mu chodziło? Powiedziałam coś nie tak? Kurczę, zachowywał się jakbym zjadła ostatni kawałek jego pizzy. Naszczęście w miarę szybko znaleźliśmy obozowisko. Elyas poszedł w kierunku domku. Westchnęłam i przysiadłam się do ogniska. Większość zajęła się sobą, piekąc pianki a inni cóż...całować się na widoku wszystkich. Ciekawe czy ktoś zauważył, że mnie i Elyasa gdzieś wcięło. Dostałam esemesa od Adama, że moglibyśmy przesunąć to na jutro. Potwierdziłam.
-Hej, mogę się przysiąść?- spytała ruda dziewczyna z kilkoma piegami na nosie.
-Jasne.
Dziewczyna przysiadła się obok. Zadziwiała mnie jej postawa pozytywności.
-Bywasz często na takich zlotach?- spytała.
-To raczej obóz.- stwierdziłam. -Ale chyba na to wygląda, że będę często.- spojrzałam na przytulających się Edith i Logana.
-Znasz niektórych tu?- spytała.
Wzruszyłam ramionami.
-Bo jest jeden, który bardzo mi się tu podoba.- dodała.
Uniosłam brew, zaciekawiona.
-Ma na imię Elyas.
Parsknęłam, rozbawiona. Dziewczyna spojrzała na mnie dziwnie. Nie zaszkodzi mi się trochę zabawić, nie chcę, żeby ta dziewczyna miała póżniej wykonywaną amnezję po tym jak pozna dobrze Elyasa.
-Jest wolny tylko we wtorki, czwartki i niedzielę.- przyznałam. -I jak planujesz zabawki to najpierw go spytaj. Nie przepada za kajdankami, pejczami i wiązania nóg.
Dziewczyna otworzyła szeroko oczy.
-Co?
Wzruszyłam ramionami.
-Też się na początku zdziwiłam, bo kajdanki są popularne, jeżeli ktoś chce pofantazjować. Gorzej jak nie zdąży wyciągnąć.- położyłam rękę na brzuch. -Bliźniaki.- uśmiechnęłam się.
Rudowłosa przez moment nie wiedziała co ze sobą zrobić.
-A jest tu jakiś normalny chłopak?- spytała, wciąż w szoku.
Rozbawiona, wskazałam na pierwszego lepszego chłopaka. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i życzyła mi powodzenia, podlatując do chłopaka.
Przez moment nie mogłam się uspokoić od śmiechu.
-Co tak wesoło?- podsiadł się obok mnie jakiś chłopak. Miał blond włosy ustawione na żel.
Wzruszyłam ramionami.
-Tak po prostu.  
Blondyn odchylił się do tyłu i wyciągnął dwa piwa ze skrzynki.
-Napijesz się?- spytał, podając mi jedną.
Przytaknęłam i wzięłam puszkę od chłopaka.
-Dylan jestem.- podał mi rękę.
-Sophie.- uścisnęłam ją.
Wzięłam łyk piwa. Zimna ciecz rozpłynęła się w moich ustach.
-Też jesteś motocyklistą?- spytałam.
Pokręcił głową, wypijając piwo. O kurczę, dobry jest.
-Nie.
Uśmiechnęłam się.
Alkoholu w moim organiźmie było coraz więcej i więcej. Gigantyczna ilość puszek leżała pomiędzy naszymi nogami. Dylan był wstawiony, zresztą tak samo jak ja.
-Sophie, jesteś moją najlepszą przyjaciółką do picia jaką znam.- wybełkotał.
Zaśmiałam się.
-A ty moim.
Rozejrzałam się po placu, napotkając wzrok Elyasa, który z każdą sekundą był coraz bliżej.
-Nie pij już.- powiedział, wyrywając mi z rąk puszkę.
Zrobiłam kwaśną minę.
-Ej! To moje!- krzyknęłam.
Elyas spojrzał na mnie zirytowany.
-Będę pić tyle ile chcę.- pokazałam mu język.
-Bardzo dobrze, Sooooophie.- jąkał się Dylan.
Brunet przez chwilę wpatrywał się we mnie, licząc, że go posłucham, ale nic z tego. Wyprostował się i odszedł.
Kompletnie nie rozumiem zachowanie Elyasa. O ironio, dlaczego w takm momencie akurat muszę myśleć o nim? Jest cholernym dupkiem i aroganckim motocyklistą, ale mimo wszystko czuję, że w lesie wydarzyło się coś co go skrzywdziło. Niechętnie wstałam.
-Pójdę coś załatwić.- powiedziałam.
Blondyn pokiwał głową, otwierając kolejne piwo. -Lepiej już nie pij.
Chwiejnym krokiem poszłam do domku letniskowego, do którego szedł Elyas. W środku było strasznie ciemno, więc po omacku odszukałam światła. Przez chwilę moje oczy musiały się przyzwyczaić do chwilowego oślepienia. Podeszłam do schodów i trzymając się za barierkę weszłam na stopień. Kurczę, dobrze mi idzie. Postawiłam nogę na kolejny stopień. Jutro będę żałować tego, że się tak upiłam. Kolejne stopnie nie powodowały u mnie aż takiej trudności. Wchodząc na górę zobaczyłam kilka drzwi. W której śpi Elyas? Idąc prosto wywróciłam się o szafkę stojącą na środku.
-Nie wierzę.- jęknęłam głośno.
Usłyszałam otwieranie drzwi. Czując na sobie czyjeś ręce, które służyły mi jako podpora, wstałam.
-Nic ci nie jest?- zapytał znany mi głos.
Vicky.
Spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się.
-Nie. Dzięki.- machnęłam ręką. -Nie wiesz w którym pokoju śpi Elyas?- zapytałam.
Vicky uniosła brew.
-W piątce.- wskazała na drzwi.
-Okej, dzięki.- powiedziałam i podeszłam do drzwi z numerem 5. Vicky weszła do swojego pokoju. Delikatnie uchyliłam drzwi. Ogarnęła mnie przerażająca ciemność, która wskazywała na brak Elyasa w pokoju. Po omacku, uderzając biodrem o szafkę, zapaliłam światło. Chwiejnym krokiem podeszłam do drewnianego łóżka, ściągając buty i rozrzucając je na środek pokoju. Alkohol już dawno uknuł we mnie szatański plan, gdybym tyle nie wypiła nigdy bym nawet o tym nie pomyślała. Czując, że mój mózg błaga o sen, podciągnęłam bluzkę przez głowę i wyrzuciłam ją w kąt pomieszczenia. Odwagi, Sophie, jutro będziesz żałować. W lesie między mną a tym zarozumiałym ancymonem doszło do czegoś, czego nie umiem opisać. O co mu chodziło? Tak czy inaczej, plan nie ma w swojej ofercie zdobyć te cenne informacje. Przytrzymując się łóżka, zdjęłam spodnie, wywracając się na podłogę. Dobrze, że Elyasa nie ma teraz w pokoju, bo uznałby to za mało romantyczne. Ostatkiem sił wstałam. Byłam w samej bieliźnie, dobrze, że postawiłam na czarny zestaw, byłoby trochę dziwnie, kiedy miałabym na sobie różowy stanik w misie i szare majtki z myszką Mini. Przeczesałam palcami włosy i usiadłam na łóżku. Boże, co ja robię ze swoim życiem? Siedzę półnaga w pokoju zarozumiałego buca, którego próbuję unikać na wszystkie sposoby. Czy ja zwariowałam? Otóż tak, wchodząc do tego pokoju przekroczyłam granicę rozsądku a mój mózg właśnie się ode mnie wyprowadza. Po chwili usłyszałam skrzypienie drzwi i kroki. Powoli wbiłam wzrok w delikatne otwieranie drzwi i zbitego z tropu bruneta.
-Linden?- spytał, zamykając drzwi. -Co ty tutaj robisz?- zmierzył mnie.
Powoli odsunęłam się od łóżka i najromantyczniej jak tylko mogłam, podeszłam do niego. Elyas bacznie mi się przyglądał, wciąż zdezorientowany. Zarzuciłam mu ramiona na szyję.
-Jesteś pijana.- przyznał.
Uśmiechnęłam się, przysuwając się do jego prawego ucha.
-Troszkę.- szepnęłam.
Gdybym teraz była trzeźwa, wróciłabym do domu, nawet w bieliźnie i wyjechała z kraju, zmieniając nazwisko i zapisując się na operację plastyczną. Ale niestety byłam pijana i żadna opcja nie wydawała mi się koniecznością. Przejechałam palcem po jego koszulce, zatrzymując się na zakończeniu. Lekko ją uniosłam, dając mu znak o moich zamiarach zdjęcia jej.
-Linden, co ty wyprawiasz?- zapytał, ale nie odtrącił mojej ręki. Koszulkę unosiłam coraz wyżej, wpatrzona w jego bursztynowe oczy. Po chwili zdjęłam ją i wyrzuciłam za siebie. Moim oczom ukazał się dość wyrzeźbiony tors z blizną nad pępkiem i tatuażem jakiejś daty pod obojczykiem. Opuszkami palców dotknęłam bladofioletowej blizny. Jego klatka piersiowa podniosiła się i opadała równie z moją. Przybliżyłam twarz do jego klatki piersiowej, pachniał tak cholernie dobrze. Chwyciłam jego rękę i zaprowadziłam do łóżka, popychając go na nie. Czy to wyglądało jak wstęp do porno? Wydaję mi się, że nie. W takich filmach kobiety raczej zamiast do koszulek, zabierają się za rozpinanie rozporka. Wspięłam się na palcach i weszłam na łóżko, okraczając go w pasie. Zabrałam się za rozpinanie paska. Alkohol nadal we mnie pływał, tym razem bez mózgu, ponieważ się wyprowadził. Podobno człowiek, który umiera, widzi przebieg całego swojego życia. Możliwe, że gdy umrę, widząc tą scenę, wcisnę szybciej przycisk delete i umrę trzy razy: ze wstydu, z głupoty i ze starości. Siłując się przez chwilę z paskiem Elyasa, odpięłam go. Spojrzałam na bruneta, który oparł się na łokciach i bacznie mi się przyglądał. Wyglądał na kompletnie zdezorientowanego i zagubionego. Odetchnęłam i zabrałam się za jego rozporek.
-Linden, dlaczego to robisz?- zapytał cicho.
Przerwałam swoje kolejne męczarnie, tym razem z rozporkiem.
-Tego właśnie chcesz, więc ci to daję.- powiedziałam zupełnie szczerze.
Elyas przez chwilę analizował to co powiedziałam, po czym odepchnął mnie z siebie i wstał.
-Co?- zaczął krążyć po pokoju.
Przytuliłam do siebie kolana i odpychałam się w przód i w tył, wciąż rozbawiona.  
-Czemu tak pomyślałaś?- zadygotał.
Wzruszyłam ramionami.
-Dajesz mi takie znaki, więc teraz kiedy jestem pijana, powinieneś to wykorzystać.- uśmiechnęłam się.
Lekko wypuścił powietrze z płuc.
Moje wnętrzności przez chwilę domagały się wyjścia na zewnątrz. Elyas patrzył na mnie z zaciekawieniem a kiedy zrozumiał co zamierzam zrobić, wskazał palcem na drzwi. Szybkim ruchem wstałam i weszłam do maleńkiej łazienki. Przykucnęłam nad toaletą i zaczęłam wymiotować. To było okropne, nigdy nie wymiotowałam po alkoholu. Poczułam dłonie Elyasa na swoich włosach. Moje wymiotowanie trwało dobre kilka minut.
-Już?- spytał brunet, widząc, że od trzech minut nadal pochylam się nad toaletą.
-Chyba tak.- podniosłam głowę. Kiedy to zrobiłam, moje wnętrzności znów dały o sobie znać. Szybko znów się pochyliłam, wymiotując.  
Tkwiąc w takiej pozycji już dobre parę minut, mój kark domagał się o lepszy komfort. Moje oczy powoli się zamykały, czując zmęczenie albo to przez alkohol. Kątem oka widziałam Elyasa, który siedział oparty o ścianę, wciąż trzymając moje włosy.
-Chyba już.- powiedziałam, delikatnie odsuwając się od toalety.  
-Poczekaj, pójdę ci nalać szklankę wody.- powiedział, wstając.
Oparłam się o ścianę, czując, że moje kawałki umiaru powoli się kruszą. Po tym wymiotowaniu stwierdzam, że trochę mi przeszło. O czym ja w ogólę myślałam? Chciałam dobrać się do rozporka Elyasa. Wzdrygnęłam się. Na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka. Okryłam się rękoma, głaszcząc je. Odchyliłam głowę do tyłu. Po chwili usłyszałam otwierające się drzwi i kroki. Brunet przykucnął przy mnie i podał mi szklankę wody. Wzięłam ją i wypiłam do dna. Odłożyłam ją obok toalety. Odczuwając, że robię się coraz bardziej senna, przymknęłam oczy, odchylając głowę. Nagle, czując ręce na swoich plecach i zgięciach w kolanach, otworzyłam oczy. Elyas przeniósł mnie do swojego łóżka. Podszedł do swojej szafki, wybierając z niej czarną koszulkę i założył ją na mnie, przez chwilę walcząc z moimi nieokiełznanymi rękoma. Z półprzymkniętymi powiekami spojrzałam na niego, stał w przykucu wpatrzony we mnie bez wyrazu twarzy.
-Jak się obudzisz i wytrzeźwiejesz, możesz się zdziwić, czemu jesteś w samej bieliźnie.- powiedział.
-Elyas...przepraszam.- wybełkotałam.
Uśmiechnął się.
-Idź spać.- przykrył mnie.
Ułożyłam się wygodnie w łóżku.
-Gdzie będziesz spał?- spytałam.
Przez chwilę rozglądał się po pokoju.
-Idę po materac.
Zmrużyłam oczy.
-Śpij ze mną. Tym razem cię nie będę rozbierać. Obiecuję.- powiedziałam.
Uśmiechnął się i obszedł łóżko. Odwróciłam się od niego. Usłyszałam jak ściąga spodnie i kładzie się obok mnie. Jego zapach dotarł ponownie do moich nozdrzy.
-Dobranoc.- powiedziałam.
-Dobranoc.
Czułam jego oddech na swoich włosach. Ułożyłam się wygodnie i zamknęłam oczy.
-Przepraszam...Linden.- szepnął.
Zmarszczyłam brwi, zatapiając się w krainę snów.

2 069 czyt.
100%144
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2708 słów i 15021 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

4 komentarze

 
  • mydream2017

    mydream2017 · 12 lip 2018

    O tak serce Sophie zostało całkowicie skradzione przez Elyasa...
    Zastanawiam się tylko co pomyśli nasza bohaterka gdy alkohol się rozejdzie...co z bliźniakami   
    Mile zaskoczony w te popołudnie

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 12 lip 2018

    Ale się porobiło. Jednak coś z tego może być...
    No i oczywiście "daję mu buziaka w czoło i przykrywam kołdrą, przypominając mu o tym, żeby zrobił siku" przez to omal nie udławiłem się łykiem kawy.  
    Jak Ty to robisz? Poczucie humoru iście w moim typie!!!
    Kawa o 16 smakowała wybornie w towarzystwie Sophie ☕

  • Nati

    Nati · 11 lip 2018 · 211927079

    Kiedy następna część? Mam nadzieję tym razem dłuższa...

  • AnaidPrincess

    AnaidPrincess · 11 lip 2018

    Udało Ci się! Ten zły dzien zamienił się w dobry ! Dziękuje!  Nie mogłam się doczekać kolejnej części, wiec jak zobaczyłam udostępnioną przez Ciebie kolejną, od razu banana miałam na twarzy!