Bronię się przed tobą cz.54

Gia mocno ściskała moją dłoń, próbując się nie rozpłakać. Ojciec Elyas'a chodził w kołko ze zdenerwowania, a Joe oparł się o ścianę i schował twarz w dłoniach, milcząc.
Wszyscy byliśmy w tym momencie bezradni, czekając, aż doktor wyjdzie i zda nam relację.  
Wewnętrznie czułam, że to moja wina. Gdybyśmy się nie pokłócili, to nigdy nie wsiadłby na motocykl wkurzony.
-Mogłem go powstrzymać.- powiedział cicho ojciec Elyas'a. -Widziałem, że był zdenerwowany i pozwoliłem mu wsiąść na ten cholerny motor!- walnął pięścią w krzesło.
-To nie twoja wina.- uspokoiła go Gia. -Wiesz jaki jest twój syn. Skąd mogłeś wiedzieć, że wydarzy się taka tragedia?
Elyas wszedł za szybko w zakręt i spadł z motoru, uderzając głową o asfalt. Na szczęście miał kask, ale jego stan jest krytyczny.  
Przymknęłam powieki, nie pozwalając łzom spłynąć z moich policzków. Dlaczego to musiało się stać?
W duchu modliłam się o jego zdrowie, kiedy podszedł do nas doktor z nietęgą miną. Przez moment zapomniałam, jak się oddycha, widząc jego współczujące spojrzenie na całą rodzinę.
-Jest w śpiączce. Bądźmy dobrej myśli.
Śpiączka?
-Wybudzi się?- przeraziła się Gia.
Doktor przytaknął, słysząc jej zbolały głos. Mam nadzieję, że nie powiedział tego tylko dlatego, żeby dać nam nadzieję.
-Możemy go zobaczyć?
-Pięć minut.- odpowiedział i poszedł do gabinetu.
Wciąż trzymając Gię za rękę, weszłam do sali. Wszystko w niej było przerażające. Białe ściany, biała podłoga i nieprzytomny Elyas. Leżał spokojnie, przypięty kablami. Wyglądał, jakby ktoś go ciężko pobił. Przyłożyłam dłoń do ust, żeby się nie rozpłakać. Gia puściła moją dłoń i podeszła do jego łóżka, gładząc go po policzku. Nie mogłam się ruszyć, czułam, że całe moje ciało robi się ciężkie. Czy to koszmar i zaraz się z niego obudzę? Błagam.
Lekko wzdrygnęłam, kiedy poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Odwróciłam się i wpadłam w ramiona Joe'go, dając upust emocjom i pozwalając się rozpłakać. Nie miałam siły dłużej udawać spokojnej i opanowanej.
-Powinni państwo pojechać do domu i się przespać.- usłyszeliśmy głos pielęgniarki, która weszła sprawdzić, co z Elyas'em.
Jego ojciec przytaknął, dając znać pielęgniarce, że potrzebujemy jeszcze chwili. Kolory z jego twarzy z każdą sekundą robiły się coraz bledsze. Spojrzałam ponownie na Elyas'a. Czy on nas słyszy? Tak bardzo chciałam, żeby teraz otworzył oczy i powiedział, że to był zwykły żart. Że każda pielęgniarka i doktorzy są zwykłymi marionetkami w jego przestawieniu. Moglibyśmy się kłócić, obrażać, ale błagam, niech on do mnie wróci.  
Rozejrzałam się po sali. Było tu strasznie chłodno, a każdy z jego rodziny stał w milczeniu, czekając, aż Elyas dziwnym trafem się wybudzi. To dziwne, że chłopak, który nienawidził wszystkich ludzi ze swojej rodziny i nie wiedział, co to miłość, jest przez nich najbardziej kochany.
Wyszliśmy z sali, milcząc. Każdy z nas był myślami kompletnie gdzieś indziej, ale wiedziałam, że myślimy o tym samym.
-Sophie, może pojedziesz z nami? Nie chcę, żebyś tej nocy była kompletnie sama.- zapytał ojciec Elyas'a.
Spojrzałam na niego.
-Nie, nie...- zawahałam się.
-To dobry pomysł.- Gia obięła mnie. -Razem będzie zdecydowanie raźniej, nie puszczę cię samej do domu.
Westchnęłam.



  

  

- Tydzień później -

Każdy dzień wyglądał u mnie tak samo. Przebywanie w domu Elyas'a, spanie w jego pokoju i w jego ubraniach, i każdy możliwy czas spędzanie przy jego łóżku w szpitalu. Sesję na szczęście zdałam, nawet z niezłymi wynikami, ale nie ona zaprzątała moje myśli przez ten okrągły tydzień. Widok Elyas'a przykutego do łóżka, sprawiała, że byłam na siebie zła, byłam taka bezradna, nic nie mogłam zrobić. Chciałam tak bardzo mu pomóc, a nie tylko być przy nim.
Na parterze kupiłam mu kilka gazet z rodzinnymi historiami i czytałam każdą z nich, mając nadzieję, że mnie słyszy. Gia codziennie przychodziła z mężem i czekali, tak jak ja.
Na nic.
Przewróciłam na drugą stronę gazetę i powróciłam do czytania historii o starym mieszkaniu, w którym straszy. Dość kiepska opowieść, która pewnie sprawi, że nie będę mogła zasnąć w nocy, ale zaciekawiła mnie.
Elyas'a pewnie też.
Ostatnio źle sypiam. Śpiąc w jego ubraniach, cały czas mam wrażenie, że jest obok mnie. W każdą noc przytykam poduszkę do twarzy i płaczę, modląc się, że następnego dnia, kiedy go odwiedzę, to zobaczę go wybudzonego.
Przez cały tydzień nawet przez moment nie przeszła mi myśl o ciąży. Okresu nadal nie dostałam, co powinno być oczywistym stwierdzeniem, że jestem w ciąży.  
Ale nadal się waham.
Nie chcę zrobić testu ciążowego.
Boję się.  
-Ja tylko na chwilę.- usłyszałam znajomy głos.
Blondynka weszła do środka, omijając mój chłodny wzrok.
-Co ty tutaj robisz? Myślałam, że wyjechałaś.- wysyczałam.
-Nie mogę, wiedząc, że on się nadal nie obudził.- usiadła naprzeciwko mnie.
-Jestem przy nim, ty nie musisz.- burknęłam, odkładając gazetę.
-Słuchaj.- powiedziała oschle. -Byliśmy z Elyas'em dość długo ze sobą i mimo, że nam nie wyszło, to i tak jest kimś dla mnie ważnym, więc mam nadzieję, że przynajmniej w tej sytuacji zachowasz się dorośle.
Zagryzłam zęby.
Nigdy bym się jej tu nie spodziewała, tym bardziej teraz. Czy naprawdę zachowywałam się egoistycznie w stosunku do całej tej sytuacji? Zazdrość i myśl, że ona nadal coś do niego czuje, kompletnie mną zawładnęła, ale ani przez moment nie wierzyłam w jej dobre intencje.
-Pójdę do łazienki.- powiedziałam, spoglądając na nią kątem oka.
Przytaknęła.
Wyszłam z sali, biorąc głęboki wdech.
Spojrzałam na siebie w lustrze. Przez ostatnie dni przestałam poznawać siebie, dobrze, że poprosiłam o wolne w pracy, bo nie wytrzymałabym tam ani minuty, wiedząc, że Elyas jest tu. Przemyłam twarz zimną wodą i wytarłam ją papierowym ręcznikiem.
Wyszłam z łazienki i weszłam do sali. Dziewczyny już nie było. Szczerze, ucieszyło mnie to.
Usiadłam na krześle, obok łóżka i złapałam dłoń Elyas'a.
-Kocham cię.- szepnęłam, patrząc na jego spokojną twarz.
Przymknęłam powieki i przybliżyłam się do niego.
Poczułam lekkie ściśnięcie jego dłoni. Momentalnie otworzyłam oczy i zobaczyłam obcy wzrok jego bursztynowych tęczówek.

1 962 czyt.
100%316
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1235 słów i 6611 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

6 komentarzy

 
  • Lala

    Lala · 1 maja · 193629823

    Kochana. Czekam już 5 dni!! 😂😂

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 27 kwietnia

    Chciałbym się mylić co do tego, że to próba samobójcza jako odwet na Sophie. Ale teraz nam zrobiłaś wstrząs tym wypadkiem, a miała być już tylko prosta. Dziecko, wspólne życie i sielanka.
    Wydaje mi się, że przy pomocy Sophie wróci do formy, o ile nie będzie kaleką.

  • Wiki♡♧

    Wiki♡♧ · 26 kwietnia · 211637633

    Nie może stracić pamięci musi być silny i walczyć o ich związek 💪

  • Lula

    Lula · 26 kwietnia

    I pewnie od razu zapyta o blondyne....

  • AlexAthame

    AlexAthame · 26 kwietnia

    Przykre.Najgorsza jest niepewność. Zycie i zdrowie ludzkie jest takie kruche.Motor jest niebezpieczny ale wypadki się zdarzają wszędzie. Czekamy....

  • Vee

    Vee · 25 kwietnia · 280316649

    Coś czuję że teraz straci pamięć 🤔