Bronię się przed tobą cz.15

Nasze wargi idealnie wpasowały się w swój, własny rytm. Elyas całował tak cholernie dobrze, że świadomość zaprzestania pocałunku była dla mnie w tym momencie niemożliwa. Delikatnie zagryzł moją, dolną wargę, zmuszając mnie do wydania niemego jęku. Jego miękkie i słodkie usta uwikłały mnie i zamknęły jak dziką zwierzynę. Czułam się jak w transie.
-Yhym.- usłyszeliśmy odchrząknięcie.
Momentalnie się od siebie odkleiliśmy. Przez chwilę wciąż czułam smak Elyasa na swoich ustach.
-Przepraszam, ale chciałem przejść.- powiedział niewysoki facet, ukrywając uśmiech.  
Zrobiłam się cała czerwona. Co my właściwie robiliśmy? Miałam na niego nakrzyczeć, zwyzywać a nie zacałowywać go na śmierć. Zaczęłam biec w stronę parkingu, gdzie zostawiłam swój samochód. To się nie wydarzyło! Dlaczego musiałam go dziś spotkać? Nie mogłam wyjść z kawiarni szybciej? Próba unikania go jednak nie jest tak łatwa, jak przypuszczałam. Jedyne czego teraz chcę to zapomnieć o tym. Usłyszałam za sobą głos Elyasa, ale nie zatrzymywałam się.
-Linden!- poczułam na swoich ręcach jego silne dłonie.
Próbowałam wyswobodzić się z jego uścisku, ale nie miałam tyle siły.
-Linden, przestań.- powiedział.
Ciężko oddychając, uspokoiłam się, nie patrząc na niego.
-Spójrz na mnie.- poprosił.
Zaprzeczyłam, ruchem głowy.
-Dlaczego?- zapytał.
-Bo mnie znowu pocałujesz.- wyznałam.
Czułam, że się uśmiechnął.
-Było aż tak kiepsko, że ode mnie uciekasz?- zapytał rozbawiony.
Spojrzałam na niego.  
-Nie powinieneś mnie całować! Miałeś się nie zbliżać do moich ust!- oburzyłam się.
Elyas zwolnił uścisk.
-Ale nie zwymiotowałaś.- uniósł zabawne brew.
-Bardzo śmieszne.
Elyas przybliżył się do mnie.
-Stop!- krzyknęłam przestraszona.
Uśmiechnął się niewinnie.
-Chciałem ci tylko poprawić czapkę.- wytłumaczył.
Zwariuję z nim!
-Czemu chciałeś wejść akurat do tej samej kawiarni, gdzie byłam ja?- zapytałam oschle.
-Nie wiedziałem, że tam będziesz. Poza tym nie mogę chodzić po Londynie?
-Nie! Nie wtedy, kiedy ja.
Brunet próbował ukryć rozbawienie, które ponownie zawitało na jego twarzy.
-Jesteś niemożliwa!- powiedział.
-A ty...mnie pocałowałeś!- założyłam ręce na ramiona.
-To źle?- zdziwił się. -Ludzie robią to na okrągło.
-Masz na myśli całowanie przypadkowych ludzi na ulicy?- zmarszczyłam czoło.
-Ty nie jesteś przypadkowa.- wyznał.
-Zawsze się tak witasz? Przyciskasz do muru i całujesz?
Mój głos coraz bardziej stawał się ironiczny.
-Tylko z tobą będę się tak witał.- puścił mi oczko.
-Poza tym dlaczego mnie pocałowałeś? Nie mogłeś zrobić czegoś innego? Na przykład pstryknąć mi przed oczami albo pomachać?
Elyas zmarszczył brwi.
-Byłaś zajęta wyzywaniem mnie.
-To mam ci kupić kaganiec na twarz?
Oddychaj!
-Nie ma takiej potrzeby.- rozbawienie na jego twarzy nadal nie znikało, przez co moja cierpliwość, do tego człowieka, sięgnęła zenitu.
-Elyas! To nie jest zabawne! My się całowaliśmy!
-Mówisz to tak, jakbyśmy zrobili coś złego.
-Bo to jest złe!- jęknęłam. -Nie miałam tego w planach przez najbliższe dziesięć lat.
-Dziesięć lat? Zaplanowałaś wszystko na dziesięć lat?- zdziwił się. -W którym roku zamierzasz przyjąć moje oświadczyny?
-Nigdy.- powiedziałam.
Uśmiechnął się.
-Czemu jesteś taka zachowawcza? Jak można zaplanować sobie życie aż do tego stopnia?
-To dziwne? Dla mnie nie.- powiedziałam, chowając dłonie w kieszenie płaszcza.
-Ja nic nie planuję.- wzruszył ramionami.
-To zacznij i napisz na środku: "Nigdy już nie pocałuję Sophie".
Zaśmiał się cicho.
-Masz na imię Linden.
-Tylko ty mnie tak nazywasz.- oburzyłam się.
Dotknęłam dłonią moje policzki, czując, że zamarzam.
-Jest ci zimno.- stwierdził.
-Wcale nie.- powiedziałam.
-Nie kłóć się.
-Nie jest mi zimno.
-Przyznaj się albo znów cię pocałuję.- ostrzegł.
-Okey, okey, zimno mi. Wręcz lodowato.- powiedziałam szybko.
Zaśmiał się.
-Jesteś autem?- zapytał.
Przytaknęłam.
-Świetnie się składa. Chętnie zobaczę jak jeździsz.- puścił mi oczko.
-Czy ty właśnie próbujesz wepchnąć mi się do auta?- uniosłam brew.
-Ależ skąd.



Otworzyłam samochód, szybko wchodząc do niego. Włączyłam go i czekałam aż się trochę nagrzeje. Elyas usiadł na miejscu pasażera, zapinając pas.
-Jeszcze nie ruszyłam.
-Przezorny zawsze ubezpieczony.- wyznał.
Wywróciłam oczami i ruszyłam.
Jechałam dość wolno, zresztą zawsze tak jeżdzę, ale Elyas nie skomentował tego, bedąc wciąż wpatrzony w krajobraz zimnego Londynu za oknem.
-Gdzie mieszkasz?- zapytałam.
-St. Martin's Lane.- powiedział.
-To musisz mną kierować, bo kompletnie nie znam się na ulicach Londynu.- powiedziałam, na co on się uśmiechnął.
-Jedź prosto i za światłami skręć w prawo.- powiedział.
Tak też zrobiłam.
-I tu ustań.- powiedział.
Zaparkowałam i wyłączyłam auto.
Rozejrzałam się po dzielnicy.
-Ładna, nigdy tu nie byłam.
Elyas odpiął pas.
-Może wejdziesz na herbatę?- zapytał.
-A jest Logan?- zapytałam.
Zaprzeczył.
-To nie, bo nie będę czuła się bezpiecznie, będąc z tobą sam na sam.
-Ej.- oburzył się. -Przecież ci nic nie zrobię. Zresztą robię najlepszą herbatę na świecie.
-Nie przekonasz mnie nią.
-I jajecznicę też robię całkiem dobrą.
-Elyas!
-No i nie mogę zaprzeczyć, że w między czasie oglądam przy tym nudne i mdłe filmy.
Westchnęłam.
-Masz mnie, ale wejdę tylko na pięć minut.
-Liczę, że zostaniesz na więcej.



Elyas otworzył szeroko oczy.
-Żartujesz, prawda?- spytał, dla pewności.
-Mówię całkiem serio. Nie wejdę do windy, wolę schody.
-Mieszkam na czternastym piętrze.- jęknął.
-Jak pójdziemy teraz, to szybciej zajdziemy.- wzruszyłam ramionami, wchodząc na schody.
-Ale ta winda jest bezpieczna.- próbował mnie przekonać.
-Mhm.- mruknęłam. -A jak się zatnie w połowie i zgaśnie światło, pożerając nas powoli to wtedy przyznasz mi rację, ale jak już będziemy martwi. Wtedy nawet nie zdążę cię zabić.
-Za dużo filmów oglądasz.- szedł za mną po schodach.
-Dlatego jeszcze żyję.
Przy siódmym piętrze moje nogi i reszta ciała błagały o wygodne łóżko.
-Jeszcze nigdy nie szedłem tymi schodami.- wysapał, łapiąc się barierki.
-Kiedyś musi być ten pierwszy raz.- puściłam mu oczko.
-Pierwsze razy są zawsze najcięższe.- wyznałam.
-Przy schodach to się nie liczy. Zawsze będzie ciężko.  
-Już prawie jesteśmy.
-Prawie to bardzo daleko.- jęknął.


Ciężko oddychając, otworzył drzwi, przepuszczając mnie pierwszą. Weszłam do kompletnie nieznanego mi pomieszczenia, rozglądając się. Mieszkanie Logana i Elyasa było znacznie większe niż moje i Edith.
-Ładnie tu.- powiedziałam, siadając na skórzanej kanapie.
Elyas uśmiechnął się, wieszając kurtkę. Spojrzał w moim kierunku. Wiedziałam o co chodzi.
-Sama zdejmę.- powiedziałam, zdejmując płaszcz i czapkę.
-Tak bardzo unikasz mojego dotyku.- zmarszczył brwi.
-Na dzisiaj mi go starczy.- wyznałam.
Brunet poszedł do kuchni, która była połączona z salonem. Wstawił wodę i sięgnął po produkty z lodówki.
-Pomóc ci?- zapytałam.
-Nie, dam radę.- uśmiechnął się. -Włącz telewizor, jeśli chcesz.
Wzięłam pilot z małego stolika i włączyłam TV. Jeździłam po kanałach dobre kilka minut, po czym zatrzymałam się na jakiejś bajce.
-Naprawdę?- zapytał Elyas.
-Tak.- uśmiechnęłam się.
Kilka minut później brunet postawił przede mną talerz z jajecznicą i kubkiem herbaty.
-Widzę, że polubiłeś jajecznicę.- wyznałam, z pełną buzią jedzenia.
Uśmiechnął się.
-Tak, kochanie.
Wywróciłam oczami, słysząc ten zwrot.
-Czemu bronisz Vicky?- zapytałam, zjadając całą jajecznicę.
Mina Elyasa wskazywała na to, że nie chciał o tym rozmawiać.
-Poprosiła mnie o to.- odpowiedział krótko.
-Jesteście przyjaciółmi?- spytałam.
Zaprzeczył.
-Łączyło was kiedyś coś?- nie dawałam za wygraną.
-Ciekawska jesteś.- odparł.
-A ty tajemniczy.
-Dawno temu się z nią przespałem i tyle.- wzruszył ramionami.
Otworzyłam szeroko oczy.
-Co? O, nie.- zrobiłam kwaśną minę.
Elyas wziął łyk herbaty.
-To stare dzieje. Kiedyś byłem inny.- westchnął.
-To znaczy...byłeś kolesiem, który spał z połową dziewczyn w Londynie?- zapytałam.  
-Nie jestem z tego zadowolony, ale tak było...dopóki nie poznałem...
-Swojej byłej narzeczonej?- dokończyłam.
Przytaknął.
-Czemu się rozstaliście?- zapytałam, przypominając sobie jego wyznanie, kiedy piliśmy wino.
Elyas spojrzał na mnie. Znów miał ten wzrok bez wyrazu.
-Kiedyś ci powiem.
-Czemu nie teraz?
-Sama zrozumiesz.
Dopiłam herbatę i odstawiłam kubek na stoliku. Nie chciałam dalej pytać, widziałam, że ten temat nie dawał mu spokoju a rozdrapywanie starych ran nie jest w tym wypadku najlepszym pomysłem.
-Myślałam, że będziesz zły.- szepnęłam.
Elyas zmarszczył brwi.
-Miałam się nie zbliżać do Vicky...a dostałam łomot.- cicho parsknęłam śmiechem.
Elyas uniósł brew.
-Czemu cię to śmieszy? Martwiłem się o ciebie. Dzwoniłem, ale ty...
-Wiem, wiem.- przerwałam mu. -Ale rozumiesz, chciałam spuścić łomot Joemu a sama dostałam go w gratisie od Vicky.- zaśmiałam się.
-Linden, powinnaś być ostrożniejsza.
Uśmiech wciąż nie znikał mi z twarzy.
-Teraz mnie to śmieszy. Spytałam tylko czy się mnie boi.
-Vicky taka jest.- wzruszył ramionami. -Wybuchowa.
-Ważne, że z Joe sobie pogadałam. Chociaż i tak czuję się upokorzona.
-Dlaczego? Słyszałem, że nieźle mu przywaliłaś.
-Zdradził mnie nie tylko z Ruth...
-Masz z nią kontakt?- zapytał ostrożnie.
Przytaknęłam.
-Tak. Wybaczyłam jej, poza tym to ona powinna mi.
-Zobaczyłaś ich?
-Tak, w samochodzie.- powiedziałam, przywołując okropne wspomnienia tamtej nocy.
-Czekaj, w tym twoim Volkswagenie?
-Tak a co?
-To dlatego tak pachnie środkami dezynfekującymi?
Przytaknęłam.
Wyraz twarzy Elyasa był coraz bardziej współczujący.
Nagle mój telefon zaczął wibrować. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam połączenie od Adama.
Odebrałam.
-Sophie?- usłyszałam cichy głos Adama.
-Adam.- powiedziałam.
Elyas zmarszczył czoło.
-Gdzie jesteś?
-Eeee...zaraz będę w domu.
Gdybym powiedziała, że u Elyasa, prawdopodobne Adam nie uwierzyłby mi.
-Pomyślałem, że...mógłbym ci pomóc z zadaniami. Zebrałem sporo ze starszych roczników.
-Nie ma sprawy, zaraz będę. Tylko wezmę laptopa z mieszkania.
-Okej, czekam, Sophie.
-Papa.- powiedziałam i rozłączyłam się.
-To ten nudziarz?- spytał Elyas.
Wywróciłam oczami, wstając.
-Nie jest nudny i nie nazywaj go tak.- wzięłam płaszcz.
-Nie jesteście razem, prawda?- zapytał, podążając za mną.
-Nie.- zmrużyłam oczy.
-To dobrze, bo czułbym się źle, że pocałowałem jego dziewczynę.- uśmiechnął się.
-Gdybym była w jakimkolwiek związku to nawet nie pozwoliłabym ci mnie dotknąć.- pokazałam mu język.
-Chyba, że byłabyś w związku ze mną.- poruszał zabawnie brwiami.
-To się nie stanie.- pocieszała mnie ta myśl.
-O pocałunku też tak mówiłaś.
Ubrałam czapkę.
-To nie dotyczy wepchnięcia mi języka na siłę.- burknęłam.
-A, to tak się bawisz.- Elyas podszedł blisko mnie, znów przyciskając do ściany.
-Spróbuj mnie pocałować a zdemoluję ci mieszkanie.- ostrzegłam go.
-Zniosę to.- wzruszył ramionami.
Byłam od niego o pół głowy niższa. Czułam, że zaraz wybuchnę od ciepła, mając na sobie gruby płaszcz.
-Elyas unikam cię.- szepnęłam.
-Wiem.- powiedział.
Odgarnął mi dłonią pasma włosów z czoła.
-Zapomnijmy o tym pocałunku.- powiedziałam speszona.
Brunet uśmiechnął się.
-Nawet nie będę próbował.
Usłyszeliśmy przekręcane drzwi i odkleiliśmy się od siebie. Stałam ukryta za nimi, kiedy do mieszkania wszedł...
-Elyas?- Logan zdziwił się, widząc bruneta przy drzwiach. -Co ty robisz?
Elyas kątem oka dał mi znać, że odwróci jego uwagę, żebym niepostrzeżenie wyszła.
-Eeeeee...- zająknął się. -Cieszę się, że cię widzę.
Na palcach przeszłam obok nich i wyszłam, machając Elyasowi.
-Stary, co ci jest?- usłyszałam zdziwiony głos Logana i mimowolnie się uśmiechnęłam.
Szybko zbiegłam po schodach, czując się okropnie. Do moich myśli znów zakradł się Elyas i jego pocałunek. Wszystko zepsułam...tak bardzo byłabym szczęśliwa, gdybym nie poznała go. Kiedy go widzę i jest przy mnie, wiem co mam robić a, kiedy jestem sama to się gubię. Elyas namieszał mi w głowie tak bardzo, że na ustach wciąż czuję jego smak ust.

3 468 czyt.
100%236
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2290 słów i 12741 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

6 komentarzy

 
  • Starzec

    Starzec · 16 sie 2018 · 282340687

    Na ręcach??? Rozebrałaś kurtkę???

  • shawn98

    shawn98 · 14 sie 2018

    Cześć. Przeczytałam wszystkie 15 jednym tchem. Swietnie piszesz, czekam z niecierpliwością na rozwój wydarzeń  
      

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 13 sie 2018

    Tak szybko doczekałem się tej pięknej części. Zamknąłem oczy i wszystko widziałem. To była scena jak z bajki   
    No i jak zwykle Sophie nie zawodzi z poczuciem humoru nawet pomimo krzywdy ze strony Vicky. Silna, zabawna i mądra dziewczyna. Kawa przestała być przyjemnością spędzania wolnego czasu po południu teraz ta opowieść stała się tym bez czego nie obejdzie się moje wolne popołudnie. Wielkie   za tak wspaniały opis jestem pod wielkim wrażeniem

  • mydream2017

    mydream2017 · 13 sie 2018

    Piękna scena na wstępie, ten opisu no po prostu miazga   
    Sophie uczy, Sophie bawi- genialnie    
    Zdemoluj! Zdemoluj! Zdemoluj! Albo nie on cię kocha Sophie

  • Kmicic

    Kmicic · 12 sie 2018

    Na moje oko ta sympatia Linden i Elyasa rośnie. Nawet mimo tego unikania Elyasa, to nawet śmieszne że gdy mieli normalny kontakt do niczego większego nie doszło, a gdy postanowiła go unikać doszło do pocałunku.  
    Dzięki za dodanie kolejnego świetnego rozdziału  , tradycyjnie liczę na więcej i życzę weny  .

  • Lolissss

    Lolissss · 12 sie 2018 · 211660575

    Jejku błagam, Adam wypad gdzieś daleko, bo kolejny raz psuje to co jest między Nimi, mam nadzieje ze sophie szybko jednak zrozumie ze moe
    Może się dłużej przed elyasem bronić