Bronię się przed tobą cz.65

Bronię się przed tobą cz.65Przez cały tydzień próbowałam unikać Elyas'a na wszystkie sposoby, ale to było niewykonalne. Cały czas próbował mi dokuczać i bawić się w jakieś głupie gierki. Omijając fakt, że sąsiedzi zapomnieli już, iż powiedziałam o tym, że Elyas był w więzieniu. Wzieli to za głupi żart z mojej strony, ale w jego plotkę o mojej rzeżączce nadal wierzyli i momentalnie, kiedy wychodziłam z mieszkania, to trzymali spory dystans. Idealny Elyas, pomocny Elyas i taki cudowny sąsiad, jak Elyas...nie może się nie mylić. Ludzie stąd naprawdę go polubili, choć nie wiem jakim cudem. Ja nawet nie mogłam wytrzymać z nim godziny.
Wciąż zastanawiało mnie, dlaczego babcia Logan'a zaprosiła całą naszą czwórkę do siebie na ognisko. Przecież ja i Elyas jej kompletnie nie znaliśmy, a to, że byliśmy byłą parą, nie skutkowało nic dobrego. Zgodziłam się tylko i wyłącznie dlatego, że czułam poczucie winy za zepsucie tortu pary młodej, rzucając nim w Elyas'a. Sama nie wiedziałam, dlaczego tak się zachowałam, to było dziecinne i nieodpowiedzialne.  
Wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy do torby i wyszłam z mieszkania. Logan miał przyjechać po mnie i po Elyas'a, przez co myśl, że będę w jednym samochodzie ze swoim byłym chłopakiem, doprowadzała mnie do irytacji. Gdybym mogła, to najchętniej poszłabym pieszo, ale babcia Logan'a mieszka na obrzeżach Londynu i musiałabym co najmniej iść kilka dni.
-W końcu.- usłyszałam ochrypły głos, kiedy weszłam do samochodu. Jak to się stało, że po tym ślubie znów mamy ze sobą kontakt? Było znacznie lepiej, kiedy się unikaliśmy.
-Nie szykowałam się akurat dla ciebie.- wywróciłam oczami.
Logan się cicho zaśmiał.
-Będę tam jedynym wolnym chłopakiem, więc...- zaczął.
-Więc siedź cicho, bo zabierasz mi tlen, który spakowałam, wiedząc, że będę z tobą w jednym samochodzie.- przerwałam mu.
Na szczęście Elyas siedział z przodu, obok Logan'a, przez co nie musiałam zbytnio zwracać na niego uwagę.
-Stare, dobre czasy.- powiedział Logan, posyłając mi uśmiech w lusterku.
-Stare tak, dobre nie.- skrzyżowałam ręce.
Elyas odwrócił się do mnie, żeby chwilę na mnie spojrzeć, po czym szybko odwrócił wzrok.
-U mojej babci nie będzie tortu, więc nie macie się o co marwić.- rzekł Logan z uśmiechem.
-Ale mam nadzieję, że twoja babcia zaopatrzona jest w zestaw małego terrorysty?- zapytałam.
-Albo w lekarstwo na rzeżączkę.- uśmiechnął się Elyas.
-Przyda ci się.- wysyczałam do niego.
-Mi?- odwrócił się do mnie.
-Ej! Nie zabijcie się.- zaśmiał się Logan. Przez chwilę utrzymywałam kontakt wzrokowy z Elyas'em, ale pierwsza odwróciłam wzrok.
-Edith już tam jest..- poinformował mnie Logan.
Przytaknęłam.
Przez całą podróż próbowałam nie zwracać uwagi na docinki ze strony Elyas'a i słuchałam Logan'a, który opowiadał o dalszej części uroczystości, z której uciekłam i o kilku dniach w Grecji.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce było po dwudziestej, a na działce paliło już się ognisko. Strasznie bałam się konfrontacji z Edith, przecież zepsułam jej najważniejszy dzień w życiu.
Babcia Logan'a przybiegła do nas i uścisnęła serdecznie swojego wnuka. Zapewne od zawsze byli w dobrych relacjach. Spojrzała na nas i uśmiechnęła się.
-A tak chciałam spróbować tego tortu.- zaśmiała się i również nas przywitała.
Czułam się naprawdę niezręcznie, bo to ja byłam winna tego incydentu. Elyas nigdy nie zacząłby tej zabawy.
Doszliśmy do ogniska, gdzie siedziała już Edith. Słysząc jej pisk, odetchnęłam z ulgą.
-Sophie.- uścisnęła mnie. -Wiesz jak super było w Grecji? Muszę pokazać ci wszystkie zdjęcia.
Uśmiechnęłam się.
Zazdrościłam jej, ja zanim gdziekolwiek wyjadę zagranicę, to minie z setki lat albo w ogólę do tego nie dojdzie.
Możliwe, że już zawsze pozostanę w tym okropnym mieszkaniu, z okropnymi sąsiadami, a szczególnie jednym i z wiecznie chłodnym Londynem. Może chociaż przed pięćdziesiątką najdzie mnie taki kaprys i wynajmę sobie młodego chłopaka, i będziemy oglądać kreskówki przy herbacie z ziół. O nie, to by było dziwne.
-Opowiadajcie, jak tam w Grecji.- rzekła babcia, siadając między mną, a Elyas'em. Nawet jeśli zrobiła to celowo, to i tak byłam jej bardzo wdzięczna.
-Cudownie.- zaczęła Edith. Opowiadała o wszystkich atrakcjach turystycznych, łącznie z przystojnymi ratownikami, co nie uszło uwadze Logan'a, który udawał, że tego nie słyszy. Przynajmniej wycieczka się im udała - cóż, może dlatego, że mnie i Elyas'a tam nie było.
-A co u was?- babcia zagadała do nas.
-Dobrze.- uśmiechnął się Elyas. -Żaden tort, jak do tej pory, nie ucierpiał.
Wszyscy się zaśmiali oprócz mnie. Wypominanie wciąż tego samego było niekomfortowe dla mnie.
-Wierzę, że wszyscy jesteście już pełnoletni.- spojrzała na nas, mrużąc oczy.
-Już dawno.- Elyas posłał jej ciepły uśmiech. -Mimo, że niektórzy nie zachowują się na tyle lat, ile mają.
Prowokował mnie i to cholernie, ale nie dałam tego po sobie poznać. Tym razem musiałam być grzeczna i nic nie odwalić.
-A dlaczego pytasz?- zagadał ją Logan, lekko zdziwiony.
-Bo przygotowałam dla was coś.- powiedziała tajemniczo. -Ja tego nie wypiję, bo swoje lata już mam, zresztą mój stary tak samo, położył się godzinę temu i śpi. I tak codziennie, co ja z nim mam.- machnęła ręka, mówiąc o swoim mężu.
Uśmiechnęłam się, zapewne jej mąż nie miał z nią nudno.
-Zwołałam was tutaj, bo nadal nie mogę w to uwierzyć, że mój jeszcze kilka lat temu, maleńki Logan'ek ma już żonę.- rzekła, spoglądając na swojego wnuka.
-Babciu.- Logan zrobił kwaśną minę.
-Pamiętam jeszcze, jak chodziłeś w pampersach i bawiłeś się lalkami. Razem z twoją mamą niepokoiłyśmy się tym, ale na szczęście z tego wyrosłeś.- uśmiechnęła się na to wspomnienie, a Logan zrobił się cały czerwony. -Ciągle zabierałeś lalki swojej siostrze.
-Babciu.- powiedział Logan, kiedy Edith zaczęła się głośno śmiać.  
Wzięłam szklankę wody i upiłam kilka łyków.
-Teraz musimy czekać za ślubem tych dwojga.- babcia wskazała na mnie i Elyas'a.
Momentalnie wyplułam całą zawartość wody, którą miałam w ustach i zaczęłam kaszleć. Elyas również był zdziwiony tym, co usłyszał.
-Wszystko dobrze?- zapytała Edith, klepiąc mnie po plecach.
Kiedy się uspokoiłam, spojrzałam na babcię Logan'a.
-Ja i Elyas nigdy w życiu.
Brunet uśmiechnął się tylko.
-Ja też tak mówiłam.- babcia machnęła ręką. -Ciągle się kłóciłam z John'em, wręcz siebie nienawidziliśmy, dopóki nie wylądowaliśmy razem w łóżku.- zaśmiała się.
-Babciu.- Logan zakrył twarz w dłoniach.
Ona uśmiechnęła się tylko.
-Wtedy były inne czasy.- wywróciła oczami. -Ale polecam wam.- zwróciła się do nas. -Jeśli nam się udało, to wam tym bardziej.
-Elyas i Sophie byli już kiedyś ze sobą.- powiedziała Edith, a ja posłałam jej groźne spojrzenie.
-Tak?- zainteresowała się babcia. -Czemu nie wyszło?
-Elyas okazał się dupkiem.- wzruszyłam ramionami.
Babcia spojrzała na Elyas'a.
-Czemu okazałeś się dupkiem?
Uśmiechnął się na to określenie.
-Być może nigdy nie zasługiwałem na Linden.
Edith i Logan spojrzeli na niego zdziwieni, słysząc imię, którego dawno nie wypowiadał.  
-Odzyskałeś pamięć?- spytał Logan.
Elyas podkręcił głową.
-Niestety nie.
Spojrzałam na swoje dłonie. Minęło tyle czasu, więc równie dobrze powinien pamiętać chociaż połowę. Czy to nie tak działają obietnice lekarzy? Przypomni sobie wszystko, tylko potrzeba czasu? Minął rok i nic.
Zresztą, dlaczego powiedział o tym, że może nigdy na mnie nie zasługiwał? Chciał odsunąć od siebie złe wspomnienia, w których po prostu, zwyczajnie mnie olał? To przez niego się rozstaliśmy.
-Idę po magiczny trunek.- przerwała moje myśli babcia, wstając.
Unikałam wzroku Elyas'a. Udawałam, że miedzy nami jest mur, którego od roku nie da się zbić i nigdy nie będzie to możliwe.
-Wiecie, co to kociołek?- spytała babcia przychodząc z miską z kiełbaskami i jakimś dużym naczyniem.
Wnętrze tego naczynia było niepokojące i pachniało alkoholem i kawą. Wyglądało, jak jakiś czarny trunek.
-Co to jest?- zapytała Edith.
-Kociołek.- uśmiechnęła się do niej babcia i nalała wazówką dziwnego napoju do kilku szklanek.
-Trzeba to wypić szybko i do dna.- rozdała każdemu po szklance.
Czy to na pewno było bezpieczne? Przez chwilę przyglądałam się temu roztworowi i nie wyglądał on zachęcająco. Logan wypił to do dna, jakby dokładnie wiedział, co to jest. Trudno, najwyżej nici z piątki dzieci i mieszkaniu w Hiszpanii.
Wypiłam zawartość szklanki i momentalnie tego pożałowałam. Smakowało okropnie. Przez chwilę miałam odruch wymiotny i próbowałam się nie pożygać. Byłoby to dość krępujące.
-Co tam było?- zapytałam, kiedy czułam, że jednak tego nie zwrócę.
-Kawa, wódka, wino i piwo. Wszystko wymieszane ze sobą.- odpowiedziała spokojnie.
Otworzyłam szeroko oczy. Co? Elyas słysząc to, również się zdziwił.
-Nigdy tego nie piliście?- zapytała babcia, spoglądając na nas.
Przez chwilę wpadłam w panikę. Powiedziałam sobie, że nigdy nie wypiję dużej ilości alkoholu, bo źle się dla mnie to kończy, ale teraz?
Cholera. Alkohol wymieszany z kawą? Momentalnie znowu zrobiło mi się niedobrze. Rozejrzałam się i stwierdziłam, że tylko ja tak to przeżywam. Może mi nic nie będzie?
Cholera, jak to ma mi nic nie być, skoro to była wódka, piwo i wino, a alkoholi się nie miesza, bo później...
-Jak ja byłam młoda, to tylko to piłam.- uśmiechnęła się babcia. -Po co pić po kieliszku i czekać, aż się upiję, skoro to wypiłam raz, a czułam się jakbym wypiła z dwadzieścia.
Znowu zrobiło mi się niedobrze. Jak to cofnąć? Czy dobrze zrobię, jeżeli to zwymiotuję? Jeny, przecież jutro muszę iść do pracy!
-Musimy usmażyć kiełbaski, tyle przyniosłam, że grzechem byłoby ich nie zjeść.
Jedzenie, o nie...co będzie później?

1 544 czyt.
100%295
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1925 słów i 10310 znaków, zaktualizowała 21 lip o 15:07. Tagi: #miłość #przyjaźn #love #problemy

5 komentarzy

 
  • dreamer1897

    dreamer1897 · 28 lipca

    Kto wie czy Sophie nie zrobiła gościom przysługi niszcząc tort, bo może nie był aż tak dobry na jaki wyglądał Logan bawił się lalkami?   
    Babcia bogata w doświadczenia to skarb dla potomnych, bo pewne schematy potrafią nadal funkcjonować w naszym życiu. Logan ma ekstra babcię. Może jej kociołek coś zdziała w życiu Sophie i Elyasa?  

  • Kmicic

    Kmicic · 22 lipca ·

    Więc już 65, ale tan czas zapie....znaczy leci   
    Widzę że robi się tutaj takie koło, wpierw go po prosu nie lubiła ale też jednocześnie kochała i ostatecznie zostali razem. Teraz go nienawidzi i historia zatacza koło hehe. Ciekaw jestem czy jeśli kiedyś niechęć skończyła się miłością, to czy teraz większa nienawiść zadziała jeszcze to większym uczuciem . Fajnie by było    
    Oczywiście babcia Logana w pełnej klasie uderza ponownie w fanów haha    
    Ten kociołek to ciekawa sprawa, trzeba spróbować na 18stke    
    Przyznaje że trochę mnie zaskakuje (pozytywnie naturalnie ) w jakim tempie dodajesz kolejne rozdziały. Z jednej strony fajnie bo historia jest przednia ale doskonale wiem że też bliżej do końca. No chyyyyyyba że cię przekonam do sequela hehe    

    Oczywiście dziękuje ci za dodanie kolejnego świetnego rozdziału tego pięknego opowiadania, nie mogę się doczekać kolejnego. Być może przez nadmierną ilość "eliksiru babuni" Linden sobie coś uświadomi? Pozostaje czekać   
    Powodzenia i czekamy na kolejne to epizody przygody Linden  

  • Paula2115

    Paula2115 · 22 lipca · 381259555

    😍😍🥰 Uwielbiam

  • Nati

    Nati · 22 lipca · 282300669

    Szybciutko dawaj prosze kolejna dluzszaaa czesc 🙏🙏🙏

  • Dla

    Dla · 21 lipca · 284352576

    Super dodawaj w takim tempie jak teraz