Bronię się przed tobą cz.13

Zamknęłam książkę, oddychając powoli.
-Nie ma mowy.- szepnęłam, zdziwiona.
-Linden, proszę.- dotknął mojego kolana. Ruchem ręki strąciłam jego dotyk.
-Dlaczego ją bronisz?- spytałam.
Elyas westchnął.
-Nieważne. Proszę, zrób to o co cię proszę.- zmrużył oczy.
-Zobaczę.- mruknęłam.
Dlaczego on prosi mnie o to bym zostawiła Vicky w spokoju? Przecież to ona rozpowiedziała wszystkim, że spałam z Elyasem.
-Podoba ci się?- założyłam ręce na ramiona.
-Nie.- uśmiechnął się. -To nie to.
Uniosłam brew.
-Nie rozumiem twojej decyzji. Przecież nie spaliśmy razem a...
-Jesteś tego pewna, że nie spaliśmy?- powiedział całkiem poważnie.
Otworzyłam szeroko oczy.
-Przecież powiedziałeś, że nie spaliśmy!- przestraszyłam się.
Tylko nie to.
-A co miałem ci powiedzieć? Byłabyś zła.- wzruszył ramionami.
-Elyas, teraz jestem jeszcze bardziej zła!- rozłożyłam bezradnie ręce.
-Stwierdziłem, że muszę ci to powiedzieć.- bacznie mi się przyglądał.
Mój oddech z każdą sekundą stawał się coraz bardziej ciężki. Niemożliwe! Tylko nie to! O nie, co ja teraz zrobię?
-Nie wkręcasz mnie?- zapytałam dla pewności.
Elyas, z smutnym wzrokiem, pokręcił przecząco głową.
-Ale jak to się stało?- zapytałam, czując, że całe moje ciało dygocze.
Elyas wzruszył ramionami.
-Mam ci opowiedzieć szczegóły?- uniósł brew.
Potwierdziłam ruchem głowy.
-No więc, zaczęłaś się rozbierać, potem rozebrałaś mnie i się stało.
Zmarszczyłam brwi.
-I się stało?- moje neurony w mózgu zaczęły się gotować. -Jak mogłeś mnie wykorzystać. Ty...ty...ruchaczu.- założyłam ręce na ramiona, oburzona.
-Ej, ej. To ty mnie zaciągnęłaś do łóżka.- powiedział na swoją obronę.
-Byłam pijana!- wytłumaczyłam się. -Zresztą tego nie pamiętam!
-A, żałuj.- uśmiechnął się. -Mnie się podobało i wywnioskowuję, że gdybyś była trzeźwa, stwierdziłabyś tak samo.- poruszał zabawnie brwiami.
-Ja cię zabiję!- rzuciłam się na niego i zaczęłam okładać go rękami.
Elyas przytrzymał moję ręce.
-Musiałem ci o tym powiedzieć. Linden, my się nie zabezpieczyliśmy.
Każde słowo, które wypowiedział Elyas słyszałam w zwolnionym tempie.
-To żart... Powiedz, że to żart.- zakryłam dłońmi usta.
-Chciałbym, Linden.
Zaczęłam go ponownie okładać rękoma, ale nic to nie dało. Nie mogę być w ciąży! Nie teraz! Nie z nim! Oddychaj, oddychaj, oddychaj...
-Co teraz?- spytałam szeptem.
Elyas wzruszył ramionami.
-Jeśli cię zapłodniłem, to uwierz mi, nasze dziecko będzie bardzo mądre. Oczywiście po tatusiu. Po tobie może odziedziczyć tylko łokieć. Lubię twój łokieć.- uśmiechnął się.
-Jesteś głupi!- zeszłam z niego.
Jak on w takiej chwili może żartować? Już wolałabym tego nie wiedzieć, ale co jeśli dowiedziałabym się potem, że jestem w ciąży? Uwierzyłabym, że jestem wiatropylna. Zaraz! Nie będę w ciąży!
-To twoja wina!- rzuciłam w jego kierunku. Elyas uniósł brew. -Trzeba było mnie powstrzymać!
-Jak?- zapytał, wstając. -Ledwo się obejrzałem a już byliśmy nadzy w łóżku.
-Wiedziałeś, że jestem pijana!- krzyknęłam, zrozpaczona.
-Mówiłaś, że tego chcesz.- powiedział delikatnie.
Moje policzki zmieniły barwę na dojrzałego buraka.
-A gdybym ci powiedziała, że chcę skoczyć z okna i żebyś mnie łapał to byś to zrobił?
-Dla ciebie wszystko.- puścił mi oczko.
Tak bardzo chciałabym go teraz zabić, ale myśl, że mogę być z nim w ciąży odsuwa mnie od tego czynu.
-Elyas ja nie chcę być w ciąży.- powiedziałam błagalnym głosem.
Brunet ujął moją twarz w swoje dłonie i przybliżył ją do swojej.
-Nie będziesz.- powiedział. Jego mimika twarzy zmieniła się na rozbawioną.
Elyas wybuchł głośnym śmiechem, turlając się po łóżku.
-O co chodzi?- zapytałam zmieszana.
Elyas nie mógł opanować swojego śmiechu.
-Wkręcałem cię. Nie spaliśmy ze sobą.- łapał oddech, przy każdym słowie.
Dobra, teraz nie będę miała wyrzutów sumienia. Ponownie naskoczyłam na niego i zaczęłam go okładać łaskotkami.
Elyas śmiał się na przemian z błaganiem, abym przestała. Nie miałam takiego zamiaru. Prawie moje życie miało się diametralnie zmienić! Myśl, że ja i Elyas moglibyśmy zostać rodzicami była dla mnie koszmarem. Okładając bruneta łaskotkami, niezamierzanie podwinęłam jego koszulkę nad pępkiem, odsłaniając bladofioletową bliznę.
-Co to?- zapytałam, przestając go maltretować.
-Nic.- szepnął.
Zmrużyłam oczy, lekko dotykając jej. Była dosyć gładka i wyglądała na starą ranę. Elyas podciągnął się i usiadł na łóżku, sprawiając, że siedziałam mu na kolanach.
-Czemu nie chcesz mi powiedzieć?- zapytałam.
-To był dawny wypadek. Po co do tego wracać?- powiedział szorstko.
-Wypadek?- zdziwiłam się.
Westchnął.
-Tak, bedąc za granicą, w pracy miałem wypadek. Kierownica wbiła mi się w brzuch.- mówił wolno, nie patrząc na mnie.
Syknęłam.
-Nie wygląda źle.- powiedziałam, chwilowo dając mu otuchy. -Jak będzie lato powinieneś wystawić ją na słońce.
Odchrząknął.
-Czego się uczysz?- zapytał, zmieniając temat.
Spojrzałam na książki.
-Anatomii.- westchnęłam.
Elyas uśmiechnął się.
-Mogę być twoim korepetytorem jak chcesz.- poruszał zabawnie brwiami.
-Spadaj.- zeszłam z jego kolan.
Usiadłam w rogu łóżka, zabierając się za 'lekturę'.
Elyas przysiadł się obok mnie, spoglądając co właśnie czytam.
-Mam lepsze narzędzia niż ten narysowany ludzik.- stwierdził, pokazując na obrazek.
-Bardzo śmieszne.- wywróciłam oczami.
-Nie wierzysz? Pokazać ci?- zaśmiał się.
-Nie, nie.- ostrzegłam go.
Próbowałam skupić się na książce, ale Elyas, który myślał, że nie wiem, że się na mnie patrzy, utrudniał mi to.
-A co z tym od listów?- zapytał zaciekawiony.
Wzruszyłam ramionami.
-Czasem tylko piszemy.- wzruszyłam ramionami.
Brunet bacznie mi się przyglądał.
-Masz teraz naprawdę kiepską sytuację.- stwierdził. -Ja, nieznajomy i ten nudziarz.
-Ty?- zdziwiłam się. -Nie lecę na ciebie, daj mi spokój.
-Nie ukrywaj tego. Już wiem, że jesteś niedostępna, po co to dalej ciągnąć.
Uniosłam brew, zdziwiona.
-Elyas, idź na te wasze okropne, motocyklowe imprezy, prześpij się z jakąś i daj mi spokój.- wysyczałam.
-Ale ja nie chcę innej.- uśmiechnął się. -Poza tym mamy już jakąś fazę zaliczoną.
Spojrzałam na niego.
-Jaką?
-Widziałem cię w bieliźnie.- poruszał zabawnie brwiami.
Przez chwilę nie rozumiałam o co mu chodzi.
Westchnął.
-Wtedy, kiedy się upiłaś, rozebrałaś się, przez co musiałem ci później ubrać bluzkę, bo byś mnie zabiła.- powiedział.
-Może, w końcu bym się na to zebrała.
Uśmiechnęłam się, ale wspomnienie, że Elyas widział mnie półnagą nie daje mi spokoju.
Do moich myśli znów wtrąciła się Ruth, przez co w moich oczach pojawiły się łzy. Zamrugałam szybko, nie dając im spłynąć.
-Zrobiłaś się blada.- stwierdził.
Odwróciłam od niego głowę. On widząc mój ruch, delikatnie złapał mnie za szczękę i przysunął do siebie. Nie mogłam się temu poddać, rozpłakałam się i wtuliłam w Elyasa. On przytulił mnie mocniej i zaczął gładzić po włosach. Dał mi się wypłakać, nie pytał o nic. Po prostu był.
Uspokajałam się powoli, bedąc wciąż wtulona w bruneta. Delikatnie odsunęłam się od niego. Bacznie mi się przyglądał.
-Co się stało?- szepnął.
-Joe...- wysyczałam jego imię.
-To dupek, nie powinnaś...- zaczął.
-Nie chodzi o mnie.- przerwałam mu.
Zmarszczył czoło.
-Zrobił coś złego mojej przyjaciółce. Gdzie on dziś jest? Macie jakąś imprezę?- zapytałam.
-Linden, nie rób głupstw.- ostrzegł mnie.
-Nie zrobię, obiecuję. Tylko powiedz mi gdzie on będzie dzisiejszej nocy.
-Zapewne na Nocnej Jeździe, ale tego nie jestem pewny.
-Gdzie to się odbywa?
-Ulica Kingsway. Co chcesz zrobić?- zapytał.
-Pogadać tylko.- wzruszyłam ramionami.
-Pojadę z tobą.- powiedział.
-Nie, muszę to załatwić sama.





Trafiłam dość szybko. Na placu zdążyło się zebrać parę osób ze swoimi wypolerowanymi samochodami. Zaparkowałam dalej od nich i wysiadłam z auta.  
Przeciskałam się przez tłum chłopaków w skórach i grono dziewczyn, które ich oplatały. Paradoks, po co latać za takimi chłopakami? Zaraz...przecież chodziłam z Joe a niżej już nie można upaść. Rozejrzałam się wkoło i zobaczyłam go. Stał oparty o samochód, paląc papierosa. Półnaga dziewczyna siedziała na masce samochodu obok niego.
Wzięłam głęboki wdech i szybkim krokiem podeszłam do niego.
-Witaj, Panie Beckham.- zwróciłam się do niego. Uniósł brwi zaskoczony, wyrzucając papierosa.
-Kochanie.- powiedziałam do dziewczyny. -Możesz się odsunąć? Ale nie odchodź za daleko, musisz tego posłuchać.
Dziewczyna zeskoczyła z maski, odsuwając się od nas.
-Dziwne, że mając taki sprzęt dalej masz powodzenie.- uderzyłam w samo sedno. Oczywiście, że nie wiem co on ukrywa pod spodniami, ale gdyby rozmiar przyrodzenia zależał od ilości IQ, Joe nie miałby tam nic.
Ludzie, słysząc co powiedziałam, zgromadzili się wokół nas.
-Znowu chcesz się bawić?- prychnął, odsuwając się od auta. -Daj spokój. Dorośnij.
-Dorosłam na tyle, żeby w końcu ogarnąć co z tobą jest nie tak.- zaśmiałam się szyderczo. -Mam dla ciebie tyle przezwisk i wszystkie są adekwatne do twojej osoby, Panie Szybki Orgazm, Przelecę i spadam jak i również Panie Zrobię Dziecko i Udam, że to samo się zrobiło.- powiedziałam jednym tchem.
-Jakie dziecko? Co ty pieprzysz?- zdziwił się, poirytowany.
-Mówi ci coś: Ruth?- krzyknęłam. -Jesteś takim palantem, że nawet nie umiesz się zabezpieczyć. I wytłumaczeniem nie jest, że wszystkie gumki są za duże.
Ludzie wokół zaczeli huczeć.
-Co ma do tego ta dziwka?- zapytał.
-To ty jesteś dziwkarzem.- krzyknęłam. -Popieprzonym dziwkarzem. Myślisz, że każda na ciebie poleci?- wysyczałam.
-Ty poleciałaś.- uśmiechnął się.
-Myślałam, że zdołam cię zmienić, że się przy mnie ogarniesz, ale jak widać chuj, chujem pozostanie.- powiedziałam z irytacją. Przeklinanie kompletnie do mnie nie pasuje, ale ani trochę nie żałowałam, że to powiedziałam.
-Wzruszające. Chciałaś mnie zmienić, ojej, cnotko niewydymko.- jego okropny uśmiech nie znikał z twarzy.
Zgromadzeni ludzi zaczęli chichotać.
-Myślisz, że chciałabym mieć pierwszy raz z tobą i przez to musiałabym udawać orgazm? Wolałam sobie tego oszczędzić, nie jestem dobrą aktorką, poza tym na próżno byś się namęczył.
Joe rozpromienił się.
-Słonko, to nie ze mną byłoby coś nie tak, tylko z tobą.
-Twierdzisz, że to byłaby moja wina?- zaśmiałam się. -Wszystkim dziewczynom wciskasz takie kity? Żeby poczuć się lepiej?- mój głos, był coraz bardziej szyderczy. -Jej też powiesz, że to jej wina.- wskazałam na półnagą dziewczynę, która kilka sekund temu siedziała na masce samochodu. -Może weź jakieś tabletki? To musi być przykre, kiedy konar nie chce zapłonąć.
Ludzie zaczęli ponownie chichotać.
-Czego chcesz?- zapytał zirytowany.
-Chcę, żebyś w końcu przestał wszystkich krzywdzić.
-Chyba ci nadal nie przeszło, co? Boli cię, że cię zdradziłem. Kochanie.- przybliżył się do mnie. -Myślisz, że Ruth była jedyną, z którą cię zdradziłem?
Moje całe ciało i głowa gotowały się od złości. Z przypływu upokorzenia i prawdy, którą wypowiedział, uderzyłam go dłonią w prawy policzek.
Odeszłam od tego popapranego środowiska. Nie mogłam się uspokoić, całe moje ciało było przesiąknięte adrenaliną i chęcią zrównania z ziemią tego człowieka. Teraz czuję do niego tylko obrzydzenie.
-Sophie.- usłyszałam głos za sobą.
Powoli próbowałam uspokoić swój oddech, ale słysząc jej głos, tylko się nasilił. Odwróciłam się do niej. Obiecałam Elyasowi, ale...
-Vicky.- prychnęłam.
Uśmiechnęła się niewinnie.
-Co u ciebie?- podeszła bliżej mnie.
-Czemu cię to interesuje?- wysyczałam.
-Ale plujesz jadem. Nic ci jeszcze nie zrobiłam.
-Jeszcze.- podkreśliłam.
-Elyas cię ostrzegł, żebyś się do mnie nie zbliżała?- zapytała ironicznie.
To tak to wyglądało? Vicky poprosiła go o to a on jak posłuszny pies posłuchał jej.
-A co, boisz się mnie?- prychnęłam.
Wzrok Vicky momentalnie się zmienił.
-Nie boję się takich dzieci jak ty.- podkreśliła to.
Dzieci?
-Więc czemu mam ci dać spokój, co?- zapytałam.
Jej obecność doprowadzała mnie do szału.
-Elyas może lubi małolaty, ja niekoniecznie.- uśniechnęła się.
-Nie wiem, czemu Thomas jest z taką wywłoką jak ty.
-Uważaj, poza tym naprawdę nie wiesz? Ah, no tak. Jesteśmy ze sobą tylko dla seksu.
-Masz się czym szczycić.
Machnęłam ręką i z zamierzeniem pójścia do samochodu, odwróciłam się.
-Poczekaj, jeszcze z tobą nie skończyłam.- złapała mnie za nadgarstek.
-Puść mnie, wariatko.- krzyknęłam.
Vicky uczyniła moją prośbę, po czym popchnęła mnie tak, że upadłam.
-Nie umiesz się bić? Dziewczynka z dobrego domu? Może rodzice nadal dają ci buzi na dobranoc? Pewnie są tak samo dziwni jak ty.
Wstałam i rzuciłam się na nią.
Jestem w stanie wszystko znieść, ale obrażanie moich rodziców to przesada. Prośba Elyasa przestała mieć dla mnie znaczenie.
Złapała mnie tak, że to ja leżałam teraz pod nią. Szarpałam się z nią, czując, że jestem w tym kompletnie beznadziejna. Vicky pociągnęła mnie za włosy. Wydałam z siebie cichy głos z bólu. Zaczęła okładać mnie pięściami po brzuchu. Nie miałam nawet siły się bronić, dopóki nie poczułam jak jakiś chłopak odciąga ją ode mnie.
-Jeszcze się policzymy.- powiedziała, odchodząc.
-Nic ci nie jest?- zapytał chłopak, pomagając mi wstać.
-Dam sobie radę. Dzięki.- powiedziałam.
Chłopak odsunął się ode mnie. Chwiejnym krokiem ruszyłam w kierunku samochodu. Moje całe ciało było okropnie obolałe. Jutro zapewne obudzę się z siniakami na całym ciele. Weszłam do samochodu i spojrzałam na swoją twarz w lusterku. Dolna warga zaczęła delikatnie krwawić a moje włosy wyglądały jak po przejściu tornada.
Koniec z tym. Zero Vicky w moim życiu, zero Elyasa i zero motocyklistów. Edith powiem, żeby spotykała się z Loganem w ich mieszkaniu. Będę się zachowywać tak, jakbym ich nigdy nie poznała. Szybko wyjęłam komórkę z tylnej kieszeni i zadzwoniłam do Adama.
-Hallo, Sophie?- usłyszałam.
-Nie obudziłam cię, prawda?- zapytałam.
-Nie spałem. Coś się stało? Masz dziwny głos.
-Mogę dziś u ciebie spać? Proszę.
Nastała chwilowa cisza w słuchawce.
-Jasne. Sophie, martwię się o ciebie.
-Ja o siebie już nie. Będę za dziesięć minut.
-Jedź ostrożnie.
-Postaram się.
Rozłączyłam się i włączyłam auto.

2 855 czyt.
100%176
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2736 słów i 14970 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

6 komentarzy

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 5 sie 2018

    Fajnie się czyta.Elyas jest prawdziwym mężczyzna. Prawdziwy facet nigdy nie bierze pijanej kobiety.   Sophie powinna wziasc nerwy w garść. Ale kobiety są takie.Mam przykład w okolicy, co kilka dni

  • Niutria

    Niutria · 5 sie 2018 · 201432698

    Uwielbiam to opowiadanie ! Jesteś moją ulubioną autorka ,  tak świetnie budujesz  napięcie    mam nadzieje ze nie będziemy długo czekali na dalszą część    mam nadzieje ze Sophie  odegra się na Vicky należy jej się niezły łomot.  Pozdrawiam cieplutko i czekam na kolejną część  

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 4 sie 2018

    Musiał się z niej trochę pośmiać a Ty opisałaś tą scenę tak wspaniale, że i ja uśmiechałem się od ucha do ucha. Myślałem, że Vicky dostanie łomot ale Sophie pokazała pazur w starciu z Joe no i te jej teksty- no kopara mi opada- zamknąłem sobie oczy podczas ich pogawędki i usiadłem obok na masce samochodu. Nie mogłem przestać się śmiać oglądając ich wymianę zdań- właśnie to jest najpiękniejsze,  że możesz przenieść się w ten świat bo autor stworzył wspaniałą scenę, bogatą w tak niesamowity dialog w którym Sophie i Joe chwytali się wszystkich zagrywek.
    Zrobiłem kawę o tej godzinie i jestem dumny z tego co przeczytałem choć nie spodziewałem się, że tak się potoczą losy Sophie. Trudno mi uwierzyć, że będzie chciała o tym wszystkim zapomnieć. No będę teraz żył w niepewności jak wpłynie na nią porzucenie towarzystwa Elyasa bo sądzę, że dość mocno przekonał ją do siebie choć ona tego nie okazuje. Wielkie brawa dla Ciebie

  • mydream2017

    mydream2017 · 4 sie 2018

    O jakie to piękne było. Czytam i nagle okazuje się, że Elyas wykorzystał pijaną Sophie a potem przyznał się, że  żartował. No jak Ty genialnie budujesz napięcie a potem genialnie zmieniasz sytuację o 180 stopni. Przecież to jest super! No i jeszcze ta wymiana zdań z Joe- no po prostu Sophie na najwyższym poziomie "To musi być przykre, kiedy konar nie chce zapłonąć"   Jestem szczęśliwy, że mogłem tak rozbawić się o tej godzinie. Dziękuje za tak wspaniały wieczór!!!

  • Lolissss

    Lolissss · 4 sie 2018 · 196859554

    Wspaniała cześć! Czekamna kolejna jak najszybciej ❤️❤️

  • Kmicic

    Kmicic · 4 sie 2018

    Cudo  , nawet Linden już puściły nerwy (co się dziwić), a Vicky okazała się skończoną szmatą. Szkoda że Sophie dostała wpierdziel   ale co poradzić. Mam kolejną teorię o nieznajomym a zagranie Elyasa było wspaniale  , ale szczerze liczą że będą mieli dzieci xD....... kiedyś.  
    Dziękuję że dodanie kolejnej części wyszło genialnie jak zwykle. Życzę weny i czekam na kolejną  .