Bronię się przed tobą cz.75

Bronię się przed tobą cz.75Czytałam słowo po słowie, chyba już z piąty raz, ale nie mogłam się dostatecznie skupić, czując na sobie wzrok Elyas'a. To oczywiste, że po tamtej nocy unikałam go jak żaba bociana, ale miałam ku temu powody.
1. Jego wyznanie miłości.
2. Nie było drugiego powodu, po prostu chciałam oszukać sama siebie, że mam jeszcze jakieś logiczne argumenty i nie zwariowałam.
Czy to możliwe, że on mnie kochał? Może prościej byłoby spytać wprost, tylko jak mam się za to zabrać? Hej, Elyas, kochasz mnie?
-Frywolność.- rzekła Edith. -Swobodny stosunek do kwestii związanych z seksualnością.
Odkąd kupiła sobie słownik z trudnymi wyrazami, to za każdym razem, próbując coś wyjaśnić albo dać jakąś poradę, to je stosuje, dobrze wiedząc, że nic z nich nie rozumiem.
-Wyjaśniając moją wcześniejszą konkluzję na temat współżycia, to mam dla was pewne relewantne kuriozum, otóż...
-Edith.- jęknął Logan. -Proszę cię, przeginasz już.
Dzięki Bogu, że to nie ja byłam tą osobą, która musiała się do tego przyznać na głos. I tak długo wytrzymałam, znosząc to.
Wywróciła oczami.
-Rzadko się widujemy, a przecież jesteśmy całkiem zgraną paczką. Wiem o tym, że bywało różnie, ale zobaczcie, nadal jesteśmy w tym samym gronie, a upłynęło tyle czasu.
Nie podobało mi się to. Zresztą jaka zgrana paczka? Ja i Elyas - byli kochankowie, którzy niewiadomo kim teraz dla siebie są i przesłodzona para Edith I Logan. Tragedia.
-Sophie i ja niedługo zaczynamy studia i to będzie nasz ostatni rok, więc to normalne, że powinniśmy zrobić coś szalonego.
Uniosłam jedną brew poirytowana. To dlatego nas tu zebrała? Co ile mi wiadomo, to chłopacy nie są na studiach, więc po jakiego bociana oni też musieli wpaść na obrady okrągłego stołu pod dowództwem Edith?
-Idziemy do GAY late!- zapiszczała i spojrzała na mnie wymownie.
G
A
Y
L
A
T
E
-Czy ja ci wyglądam na lesbijkę?- odezwałam się w końcu. Zawsze myślałam, że wejście w małżeństwo zmienia kobiety, ale patrząc na Edith to tylko utwierdzam się w przekonaniu, że ja zostanę samotną kobietą z psem i dwoma kotami.
-Nie, ale to może być miłe doświadczenie. Nigdy nie byłam w takim klubie.- wzruszyła ramionami.
To tam idź i wyjdź.
-Nie podoba mi się ten pomysł.- odpowiedział Elyas.
Jego głos dudnił mi w uszach tak mocno, że byłam w stanie uwierzyć, że to zdanie powtarzał z kilka razy.
-Ten pomysł jest po prostu...twój, Edith.- wyłożył ręce Logan, wiedząc, że jej nie przegada.
Powróciłam do czytania gazety, zasłaniając nią całą swoją twarz, gdzie moje policzki kipiały ze złości.
-Mam pracę.- skłamałam. Dostałam urlop.
-Niestety urlopem zdążyłaś się już pochwalić.- przypomniała mi Edith. Wywróciłam oczami z pięć razy, dobrze wiedząc, że nikt tego nie zobaczył.
-Mam randkę.- ponownie skłamałam.
Oczywiście, że to było podejrzane i oczywiście, że nikt nie był w stanie mi w to uwierzyć, ale próbowałam wszystkiego, łapałam się brzytwy, gdy Edith wcielała mnie w swój idiotyczny plan.
-Sophie!- powiedziała ironicznie. -Więc załatwione? Jezu, jak się cieszę.
-Zostałam katoliczką.- powiedziałam błagalnie.
-Za późno na ciebie. Dopuściłaś się nieczystości z Elyas'em przed ślubem.- wyrwała mi gazetę z rąk.
Elyas odkaszlnął, a mi momentalnie zrobiło się niezręcznie.
-Musimy już iść.- wstał Logan i spojrzał wymownie na swoją żonę.
-Jak to iść? Gdzie?- zdziwiła się, spoglądając na niego spod swoich długich rzęs.
-Do egzorcysty.





Otworzyłam drzwi od samochodu i szybko wpakowałam się na siedzenie kierowcy.
-Mam wrażenie, że mnie unikasz.- Elyas oparł się o drzwi.
Szedł za mną krok w krok do wyjścia z kawiarni, potem do parkingu i nawet czekał na mnie, kiedy poszłam do toalety.
-Mam chorobę na ludzi.- powiedziałam, nie patrząc na niego.
Dziecinne. Nic nie zrobił, a traktowałam go tak jak zawsze.
-Coś się stało tej nocy?- spytał. Widziałam lekkie zakłopotanie na jego twarzy i sam sposób, w jaki się wypowiadał, świadczyło tylko o tym, że boli go moje zachowanie, które nazwał odrzuceniem.
Odrzucam go.
Tak jak on mnie sprzed roku.
-Po prostu potrzebuję odpoczynku.- próbowałam to jakoś poskładać w jedno logiczne wytłumaczenie i sprawić, żeby moje słowa były jak najmniej bolesne.
-Odpoczynku? Wyjeżdzasz gdzieś?- zapytał, wciąż kurczowo trzymając drzwi, jakby bał się, że zaraz je zamknę i wyjadę stąd w mgnieniu oka.
Odpoczynek nie zawsze jest wyjazdem. Nie potrzebowałam nowych miejsc, tylko nowych uczuć.
Westchnęłam i ułożyłam się wygodnie na fotelu.
-Dobra. W tę noc obudziłam się i usłyszałam od ciebie dwa słowa, których w tamtym momencie nie chciałam usłyszeć. Otóż może się przejęzyczyłeś albo ktoś z nami spał razem w łóżku i przykładał ci nóż w biodro, i jedynym ratunkiem było wypowiedzenie tych słów na głos, ale chcę żebyś wiedział, że wstrząsnęło mną to i wiem, że to tylko słowa i przed wypadkiem słyszałam je od ciebie milion razy, no ale samo to, że od jakichś trzech miesięcy znowu pojawiłeś się w moim życiu, mamy już za sobą parę pocałunków, obmacywania i prawie zrobiliśmy trzeci raz, w sensie cielesnym i niezgodnym z kościołem, to nie jestem gotowa na twoje uczucia. Nie umiem ci zaufać, dobrze jest teraz jak jest i zostawmy to tak...- złapałam na chwilę oddech. -Spróbuj mnie zrozumieć, olałeś mnie, przeszkodą było nasze niedziecko, a teraz co? Wiem, że nazwałam cię Dawcą plemników, ale na ten moment nie chcę ich, moja komórka jajowa również. Wiem, że potem byłby szybki ślub, kolejne dziecko, a potem zostawiłbyś mnie dla młodej siksy, ale aktualnie nie jestem na to gotowa. Daj mi czas, żebym poznała siebie, żebym cię od nowa polubiła, potem pokochała. Chcę się zmienić na silniejszą, wchodząc w kolejny związek z tobą, żeby nie żyć w obawie, że kiedyś znowu mnie porzucisz...a ja nie będę umiała się z tego podnieść.
Przez cały ten czas patrzyłam nerwowo na swoje dłonie i bawiłam się delikatnym łancuszkiem na nadgarstku.
Złapał mnie za podbródek i zmusił, żebym spojrzała na niego. Spojrzenie, którym mnie otulił momentalnie złamało mi serce.
-Wiele z twoich słów się nigdy nie wydarzy.- powiedział ochryple. -Nigdy nie będę mógł dać ci szczęścia...nigdy nawet nie będę mógł powiedzieć ci prawdy, ale...
-Ale?- zapytałam.
Przez chwile wyglądał, jakby toczył walkę ze swoimi myślami.
-Powinnaś już jechać. Robi się późno.

3 380 czyt.
100%4310
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1245 słów i 6661 znaków. Tagi: #miłość #przyjaźn #love #problemy

10 komentarze

 
  • Oo

    Oo · 17 lis 22:29 · 211637630

    Hej kochana mogłabyś dac nam jakiś znak życia jesteś w bardzo złym stanie wszyscy się zastanawiają co z Tobą 😕 każdy czeka na kolejną część bo opowiadania są świetne i szkoda żeby to się tak skończyło 😢 Wracaj do nas i do zdrowia ❤

  • Ja

    Ja · 15 lis 8:10 · 193629803

    @blondeme99  Hej hej długo jeszcze? Wracaj do zdrowia ❤️

  • Dla

    Dla · 20 października · 284352576

    Ej coś sobie serce czy ręce złamała bez urazy ile można czekać

  • Zaz

    Zaz · 7 października · 287366607

    Wracaj blondeme szybko do zdrowia

  • blondeme99

    blondeme99 · 28 września

    Miałam wypadek samochodowy...nie wiem kiedy pojawi sie nastepna czesc...

  • Angel12

    Angel12 · 27 września · 193485500

    Kiedy ciąg dalszy??

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 21 września

    "-Musimy już iść.- wstał Logan i spojrzał wymownie na swoją żonę.
    -Jak to iść? Gdzie?- zdziwiła się, spoglądając na niego spod swoich długich rzęs.
    -Do egzorcysty"  
    Logan zmiażdżył szaleństwo Edith! Genialne   

    Tyle emocji w tak krótkim odcinku, nie wiem czy płakać czy starać się rozgryźć Sophie i jej wewnętrzną walkę z tym uczuciem...niby chce, ale coś ją blokuje no i jeszcze to wyznanie Elyasa: "Nigdy nie będę mógł dać ci szczęścia" - co miał na myśli? Kilka propozycji już mam, ale poczekam na Twoją wersję. Jest świetnie, bo pozostaje niedosyt, a czytelnik szuka potencjalnych powodów rozterek Sophie

  • Iga21

    Iga21 · 19 września

    Hmm intrygujące słowa ""nigdy nie będę mógł dać ci szczęścia".  
    No mam jednak nadzieję, że jak nie jej to komuś innemu powie prawdę.  
    Czekam na ciąg dalszy

  • Zaz

    Zaz · 19 września · 193164176

    Każda kolejna część jest jakby fragmentem  innej opowieści, ledwie to się kupy trzyma

  • Nati

    Nati · 19 września · 201443579

    Cos taki krotki. .