Bronię się przed tobą cz.43

Zalałam czarną herbatę wrzątkiem i przeszłam do salonu, w którym siedziała Edith pijąc kawę, która od dwóch miesięcy jest moją zmorą.
-Wyobrażasz sobie to? Jakim innym synonimem mam określić penisa?- wzięła łyk kawy.
Wywróciłam oczami.
Na wykładach dostaliśmy przydzielony projekt, ja na szczęście dostałam narządy zmysłów, ale Edith trafiła na męski narząd płciowy.
-Członek!- krzyknęła. -To lepiej brzmi.
-Brzmi tak samo jak penis.- stwierdziłam. -Poza tym, cieszyłaś się, że dostałaś ten temat.
Odłożyła kawę.
-No tak.- przyznała. -Ale wyobrażasz sobie ten moment, kiedy będę go przedstawiać na zajęciach? Przecież ja się tam posikam ze śmiechu.
Uśmiechnęłam się.
-Fakt, ja bym się spaliła ze wstydu.
-Tak czy inaczej...czuję się zażenowana tym faktem.- wyłożyła ręce.
Rozejrzałam się po salonie. Powoli przyzwyczajałam się do tego widoku, mieszkania i sąsiadów, ale nadal czułam, że czegoś mi brak.
Poza tym się nie wysypiam.
-Blada jesteś i schudłaś. Mam wrażenie, że wszystko na ciebie wisi.- zauważyła.
-Dzięki. To najmilsze słowa, jakie dzisiaj usłyszałam.- wywróciłam oczami.
-Wiesz co mam na myśli.- westchnęła. -On nie wróci.
Spojrzałam na nią.
Miałam sporo czasu, żeby przyswoić sobie tą wiadomość, ale nie mogłam.
Wiedziałam, że on nie wróci.
-Nie gadajmy o tym.
Edith przysunęła się do mnie i lekko szturchnęła.
-Nie! Celowo przez dwa miesiące unikałam tego tematu ze względu na ciebie, ale Sophie, on okazał się tchórzem. Cholernym tchórzem.- mruknęła. -Dałaś mu kolejną szansę, a on co? Uciekł, jak zwykle. Rozumiem, przybiła go śmierć matki, ale to nie oznacza, że musi się od wszystkich dystansować. Nawet Logan nie ma z nim kontaktu.- odparła.
W głębi duszy wiedziałam, że ma rację, ale próbowałam postawić siebie na jego miejscu, czy wtedy zrobiłabym tak samo?
-Poświęciłaś mu prawie cały rok, powinnaś nastawić się na nową miłość.- przyznała.
Nowa miłość? Tak bardzo wkręciłam się w Elyas'a, że nowy związek nie przeszedł mi przez myśl.  
-Nie, nie teraz.- stwierdziłam stanowczo, mając nadzieję, że odpuści.
Westchnęła.
-Minęły dwa miesiące odkąd wyjechał...myślisz, że jest sam? Że nikogo nie znalazł?- przerwała na chwilę, a mi momentalnie zrobiło się słabo. -Czekasz na niego, łudzisz się, że wróci, a on równie dobrze może o tej godzinie pukać jakąś amerykankę.- rzuciła.
-Edith.- przywołałam ją do porządku.
Myśl, że Elyas mógłby mieć inną powodowała u mnie dziwne uczucie zazdrości, choć nie powinno. Nie byliśmy razem już od dłuższego czasu, więc miał prawo do innego związku, ale wolałabym nie wiedzieć, że ma kogoś i zupełnie o mnie zapomniał.
-Taka prawda.- stwierdziła. -Powinnaś iść na randkę.
Prychnęłam, słysząc to.
-Randkę?
-Tak! Nawet jeśli nic by z tego nie wyszło, to powinnaś zrobić na złość Elyas'owi. Zresztą randki bywają naprawdę fajne, nie dość, że najesz się za darmo, to jeszcze spędzisz miło czas. Jak na studentkę, to na twoim miejscu bym się nie zastanawiała.- odparła zadowolona.
Nie w głowie mi były randki teraz, ale...
-Masz dwadzieścia lat, Sophie! Już jedna czwarta z twojego życia minęła. Jeśli teraz nie znajdziesz faceta, to potem się zestarzejesz, kupisz stado kotów i będziesz oglądała dwadzieścia cztery godziny na dobę wiadomości i teleexpress.- wzruszyła ramionami, próbując mnie przekonać.
-Jeżeli miałabym wybrać od kogo chciałabym poradę życiową, to uwierz, byłabyś na ostatnim miejscu, a przed tobą byłby bocian.- powiedziałam z przekąsem.
-Ej! Próbuję ci pomóc, Elyas nie był ciebie wart, zrozum to. Zasługujesz na kogoś, kto da ci szczęście, a nie tylko wieczne obawy i zmartwienia. Nie na tym polega miłość.- rzuciła, kładząc mi dłoń na ramieniu. -Gdyby Elyas był ostatnim męskim potomkiem na tej planecie to nawet kijem nie pozwoliłabym ci go dotknąć.- uśmiechnęła się ciepło. -Założymy ci tindera.
Otworzyłam szeroko oczy i momentalnie wstałam.
-Nawet nie próbuj!- ostrzegłam, mając nadzieję, że nie wcieli swojego okropnego planu w życie.
-Nawet tego nie słucham.- oznajmiła. -Potrzebujesz tego, poza tym taki portal randkowy to bardzo fajna zabawa.
-Edith, nie chcę.- zaniosłam szklanki do zlewu.
Ostatnie czego chciałam, to randkowanie. Poza tym flirt nie jest moją mocną stroną, tym bardziej, kiedy randka oznacza pierwsze spotkanie z tą osobą.
Edith przez chwilę milczała i stukała coś w telefonie.
-Mam, jeszcze tylko twoje zdjęcie.- powiedziała zadowolona.
Odkąd wróciła do Logana jej nastawienie i humor zmieniły się o sto osiemdziesiąt stopni. To niepokojące, że facet w życiu kobiety może aż tak namieszać.
-Wybrałam twoje zdjęcie z facebook'a.- dodała. -Teraz opis. Co powiesz na: "Studentka fizjoterapii, uwielbiam podróże, dobre jedzenie i kawę".- zaproponowała.
Zaśmiałam się.
-Nienawidzę kawy, poza tym jest jakaś osoba na ziemii, która lubi złe jedzienie?- zdziwiłam się, biorąc jej opis nie na poważnie. -To, że studiuję fizjoterapię, może odstraszyć niektórych facetów, napisz, że studiuje seksulogię.- powiedziałam ironicznie.
Edith przewróciła oczami.
-Proszę cię, próbuję ci pomóc. Jak zaraz powiesz, że mam dopisać, że jedyne co jesz to 'bogracz' i twoim jedynym zainteresowaniem jest odnalezienie titanica pełnego alkoholu to uwierz, napiszę cokolwiek i nawet ci o tym nie powiem, tylko kliknę 'zatwierdź'.- oznajmiła.
Wywróciłam oczami.
-Okej.
Edith uśmiechnęła się.
-Więc od nowa. "Studentka, lubię podróże, książki i dobrą herbatę.".- odparła.
Zmrużyłam oczy.
-Nie lubię podróżować.
-Sophie!- syknęła. -Przecież nie musisz, wystarczy, żebyś czymś kogoś przyciągnęła. Niekoniecznie musi to być prawda.
-Aha, więc jeśli ktoś do mnie napisze, gdzie tak podróżowałam namiętnie, to mam udawać zapaloną znawczynie Afryki i Ameryki Południowej? Czy mam napisać zgodnie z prawdą, że moją jedyną podróżą jest przejazd z marketu do mieszkania?- rzuciłam, biorąc jej słowa za kompletny absurd.
-Masz udawać, na tym polega zainteresowanie. Chyba nikomu nie napiszesz: "Lubię spać i jeść".- stwierdziła.
-To nie fair.- przyznałam.
-Dobra, więc co proponujesz?- ciężko westchnęła.
Nie podobała mi się ta zabawa.
-Nie pisz nic.
-Coś muszę.- odparła. -Lubisz tańczyć?- zapytała.
-Nie umiem.- zagryzłam usta.
-Śpiewać?
-Nie potrafię.
-Grać na jakimś instrumencie?
-Na nerwach się liczy?
-Sophie!!!- wysyczała zrezygnowana. -Co ja z tobą mam, napiszmy tylko "Studentka".
-Każdy facet stwierdzi, że będzie musiał mnie utrzymywać. Studenci zazwyczaj są biedni.- dodałam.
Przymknęła oczy.
-"Herbata, ciastko i dobra książka".- powiedziała powoli.
-To brzmi dość płytko.- przyznałam.
-Uduszę cię, obiecuję.- bąknęła. -Napiszmy trzy kropki.
-Trzy kropki?  
-Tak, bo całą moją psychikę zjadłaś.- wyznała. -Jak i moje pomysły.
Edith zatwierdziła konto i weszła na główną stronę.
-Jeśli któryś facet ci się spodoba to przesuń palcem w prawo.- dała wskazówkę.
-To głupie.- stwierdziłam.
-Ale tak jest.- wzruszyła ramionami. -O, zobacz na tego.- Edith kliknęła na profil chłopaka o jasnych blond włosach. -"Trenuję koszykówkę i robię przepyszną pizzę".- przeczytała opis.
-Pizzę?- zdziwiłam się.
-Ciacho.- przyznała i przesunęła palcem w prawo.
-Ej! Jak to cofnąć? Wcale mi się nie podobał!- zbulwersowałam się.
-Robi przepyszną pizzę. To powinno cię przekonać.- machnęła ręką. -Zobacz na tego.- wskazała ciemnego bruneta z delikatną brodą. -Wygląda, jak wyjęty z gazety.- stwierdziła. -"Napisz, a nie pożałujesz".- przeczytała.
-Jeny. To najgorszy pomysł, w jaki mnie wciągnęłaś kiedykolwiek.- mruknęłam, wiedząc, że to konto jest totalnym niewypałem.
Edith przesunęła palcem w prawo.
-Chyba żartujesz? Poza tym on chciał, żeby jakaś napalona dziewczyna do niego napisała, a nie...
-Wiem, wiem, ale niech ma. Wygląda korzystnie, weźmy do niego napiszmy...
-O nie.- przerwałam jej. -Nie zrobię tego.
Westchnęła i wyświetliła bruneta, który stał na moście.
-"Nie szukam przygód, interesują mnie tylko poważne związki. Jestem romantykiem".- przeczytała. -Daniel, dwadzieścia pięć lat.- zagwizdała. -Musisz napisać do niego.
-Nie muszę.- wzruszyłam ramionami.
Edith przesunęła palcem w prawo i otworzyła konwersację.
-Nie rób tego.- ostrzegłam.
Wystukała 'Hej. Spodobałeś mi się. Umówimy się?' i kliknęła wyślij.
-Edith! Coś ty zrobiła!- zabrałam jej telefon i próbowałam cofnąć tą wiadomość, ale na marne.
Na odpowiedź nie musiałyśmy długo czekać.
"Dziękuję, bardzo mi miło. Ty mi również. Co powiesz na dziś wieczór w kawiarni "Love".
-Aaaaa.- zapiszczała. -To mega droga kawiarnia. Zgódź się!- zaklaskała.
-Nie! Muszę to odkręcić!
Edith potrząsnęła mnie lekko.
-Sophie! Co ci szkodzi? To tylko randka, nic więcej. Nigdzie nie jest powiedziane, że musisz z nim spędzić resztę życia w maleńkim miasteczku pod Londynem z trójką dzieci, kotem i dwoma psiakami.- zniecierpliwiła się. -Jedyna szansa, żeby zacząć coś od nowa, a ty to blokujesz.
Usiadłam na kanapie i odpisałam Danielowi.
"Pasuje. O której?"
Szybko odpisał:
"Dziewietnasta. Będę czekał".
Edith ponownie zapiszczała.
-Sophie idzie na randkę! Jeszcze z takim przystojniakiem! Sama ci zazdroszczę!- przysunęła się do mnie. -Więc mamy kilka godzin, żeby zrobić z ciebie drugą Arianę Grande.
Wywróciłam oczami.
-Wolałabym pójść w miarę naturalnie, w końcu...
-Nie!- przerwała mi. -Musisz pokazać, że bardzo ci zależy na tej randce.









Przymknęłam oczy, czując na plecach chłód płytków kawiarni. Edith wymalowała mnie tak jak zwykle - okropnie, za bardzo, robiąc ze mnie kogoś, kim nie jestem. Wybrała mi czarną sukienkę, która była za kolano, co mnie cieszy. Z każdą sekundą, czułam, że powinnam się wycofać, uciec i usunąć konto raz na zawsze, ale wiem, że gdybym to zrobiła Edith zjadłaby mnie jutro na śniadanie z miną nienawiści i pogardy. A przecież chciałam żyć, przynajmniej przez ten rok.
Usłyszałam kroki, które z każdą sekundą były coraz głośniejsze. Cień wydawał się coraz bardziej widzialny, przez co moje serce miało zaraz ze mnie wyskoczyć i zbluźnić za tą panikę.
-Sophie?- usłyszałam męski głos, który docierał do mnie jak niekończące się echo.
-Daniel.
Facet był wyższy ode mnie o głowę. Miał na sobie ciemny garnitur, a w ręku trzymał różę. Jego kilkudniowy zarost dodawał mu...męskości? Patrzyłam na niego, jakbym zobaczyła ducha. Nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa. Zdecydowanie za mało byłam na randkach.
-Wejdziemy?- uśmiechnął się szelmowsko.
Przez biel jego zębów, mogłabym stwierdzić, że reklamuje pastę do zębów.
-Jasne.- odzyskałam głos.
Daniel przepuścił mnie w drzwiach.
W kawiarni było...różowo, cukierkowo i bardzo romantycznie.
Kelner zaprowadził nas do wolnego stolika i podał karty.
Unikałam jego wzroku i kompletnie udawałam zainteresowaną menu.
-Na co masz ochotę? Polecam sałatkę makaronową z kurczakiem, mają przepyszną.- zachęcił mnie.
Miałam udać wegetariankę, ale słabo by mi to wyszło.
-Skoro polecasz.- odłożyłam kartę i uśmiechnęłam się.
Przez moment ogarnęła mnie panika i wir okropnych zdarzeń przeleciała mi przez myśl. Co jeśli to jakiś przystojny terrorysta i zabija wszystkie młode kobiety, które umówią się z nim na randkę?  
Tak szczerze, to nie jestem aż taka młoda. Jestem bezpieczna.
Ale co jeśli ten facet to świadek jehowy i zaprosił mnie tu tylko dlatego, żeby pogadać ze mną o wierze, stosując trik z tinderem, bo nikt inny nie chciał się zgodzić?
-Właściwie to nic o tobie nie wiem. Nie podałaś żadnych informacji o sobie na portalu.- zwrócił na to uwagę.  
Kelner przyjął nasze zamówienia i dolał nam wina do kieliszków.
-Studiuję.- oznajmiłam, celowo omijając kierunek.
Daniel wyglądał na zainteresowanego.
-Co studiujesz?
Westchnęłam. Nie mogę mu powiedzieć prawdy, jeśli jest jakimś szpiegiem czy kimkolwiek to po mnie.
Dlaczego jestem taką panikarą?!
-P...prawo. Studiuję prawo.- skłamałam.
-Oh.- zdziwił się. -Trudny kierunek.
Przytaknęłam, choć miałam zielone pojęcie o ustawach i kodeksach. Gorzej jak mnie spyta o cokolwiek z prawa. Czemu nie mogłam podać pedagogiki albo psychologii?
Musiałam zmienić temat.
-A ty pracujesz?- upiłam łyk wina.
Daniel przytaknął.
-I studiuję jeszcze.
-Co studiujesz?- zapytałam.
Uśmiechnął się, pokazując swoje idealne zęby.
-Prawo.
Otworzyłam szeroko oczy.
Cholera.
-Oh.- zareagowałam tak jak on. -Ja dopiero pierwszy rok.
Daniel przysunął się do mnie.
-Ja piąty, ostatni. Pracuję w sądzie, mogę polecić cię i zaproponować współpracę. Oczywiście, jeśli nie masz nic przeciwko.- dodał, przyglądając się mi.
Praca w sądzie? O nie, nie, nie.
-Muszę to przemyśleć.- oznajmiłam, wiedząc jak bardzo się wkopałam. Trzeba było wybrać pedagogikę.
Kelner doniósł nam dania i życzył smacznego.
Dobra, teraz nic nie odwal. - pomyślałam, próbując jeść inaczej, niż zazwyczaj.
Ja nie umiem jeść.
Do tego mam złamane serce.
Nie wiem co jest gorsze.
Czułam wzrok Daniela na sobie, który sprawiał, że czułam się niekomfortowo.
-Chcę ci coś pokazać.- powiedział poważnie.
Spojrzałam na niego.
-To znaczy?- odsunęłam od siebie pusty talerz.
-Zobaczysz.

1 708 czyt.
100%326
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2498 słów i 13880 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

6 komentarzy

 
  • Paula2115

    Paula2115 · 13 marca · 352317570

    To jest megaa 😍😍 Wszystko przeczytałam w jeden dzień . Kiedy mozna spodziewać się nastepnej części ?💕

  • Lula

    Lula · 11 marca

    Jak zawsze niezwykłe teksty 😙😘 no Linden coś pierdolnie to klekajcie narody 😁😂😂

  • Kmicic

    Kmicic · 10 marca

    Cudo, jeśli chciałbym umieścić w komentarzu wszystko co mnie rozbawiło musiałbym tutaj umieścić połowę myśli Linden  .  
    Elyas w Stanach, ciekawe czy o niej myśli. A ten Daniel wydaje się ciekawy, choć nic o nim nie wiem.  
    Boże Sophie, prawo?! O wiem, powiedz że chodziło Ci o prawo jazdy    
    Ale jaja, z takiego dramatu do komedii.
    Super zakończyć tydzień takim dziełem
    Dziękuję za dodanie kolejnej genialnej części, mam nadzieję że przy pisaniu miałaś tyle frajdy co ja przy czytaniu  . Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam, czekam na więcej 😍

  • Speker

    Speker · 10 marca

    Wyjście do ludzi zazwyczaj pomaga, tylko trzeba znaleźć siłę i chęć na innych ludzi kiedy jedna osoba zastępowała resztę świata.

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 10 marca

    "-Masz dwadzieścia lat, Sophie! Już jedna czwarta z twojego życia minęła. Jeśli teraz nie znajdziesz faceta, to potem się zestarzejesz, kupisz stado kotów i będziesz oglądała dwadzieścia cztery godziny na dobę wiadomości i teleexpress"        
    Paaaaaaaaaaaaaaadłem!
    Miałem cichą nadzieje, że rozstanie uda się odkręcić a tu Tinder>Randka>Daniel  
    Piękna niedziela, humor poprawiony no i brownie z kawą idealnie wpasowane w seans z Sophie

  • Lolalalalalalalala

    Lolalalalalalalala · 10 marca · 193629814

    Super. Czekam na kolejną