Bronię się przed tobą cz.72

Bronię się przed tobą cz.72Obudziłam się, czując, jak przez moje całe ciało przechodzi dreszcz. W pokoju było cholernie zimno. Rozejrzałam się, przecierając dłonią oczy. Elyas leżał obok mnie, odwrócony plecami. Musiałam wczoraj szybko zasnąć, skoro przebieg naszej rozmowy był dla mnie, w tym momencie obcy i niewiele pamiętałam z jego, jak i z moich słów.
Jednego byłam pewna. Utknęłam, znowu.
Byłam na pograniczu uczuć, które ciągnęły mnie z każdej strony, rozrywając po kolei moje ciało. Mogłabym być teraz z kimkolwiek, ale to oczywiście było niemożliwe. Sprawa z Elyas'em była tak skomplikowana, że związek z innym chłopakiem byłby dopiero możliwy, kiedy byłabym w stu procentach pewna, że ja i Elyas to definitywny koniec, że on nigdy nie wróci, jak bumerang, a ja już nigdy nie pokocham go, tak mocno, jak dotychczas.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Lekko dygnęłam, kiedy zobaczyłam siebie w lustrze. Włosy miałam każdy w inną stronę. Cóż, samo zaśnięcie w mokrych włosach było gwoździem do trumny. Przemyłam zimną wodą twarz i umyłam zęby.
Nigdy nie rozumiałam tego w sobie, czemu szorowałam zęby przed jedzeniem i również po. Wystarczyłoby to zrobić tylko po jedzeniu, a moje życie codziennie wydłużyłoby się o dwie minuty dziennie. Istny absurd, może liczyłam na to, że przed śniadaniem wpadnie do mnie przystojny listonosz z bukietem róż, pierścionkiem zaręczynowym i z dużą ilością pieniędzy na wynajem mieszkania, planując już w progu siedmiorga pociech? Ale fakt faktem, gdyby tak się stało, byłoby mi naprawdę niezręcznie, kiedy miałabym nieświeży oddech w takiej sytuacji.
-Zimno tu.- usłyszałam ochrypły jęk Elyas'a.
Wyszłam z łazienki i przeszłam do kuchni, nastawiając wodę na herbatę, kawę i oceplenie mojej duszy.
Elyas pojawił się w progu, przecierając oczy.
-Zapłaciłaś rachunek?- usiadł na krześle, spoglądając na mnie zaspanymi oczami.
-Zabawne.- wywróciłam oczami.
Niecodziennie tak było, ale kilka dni z rzędu miałam takie zimne poranki.
-Sąsiedzi nadal walczą z rzeżączką?- uśmiechnął się.
-Dzięki tobie, unikają mnie jak ognia.- postawiłam przed nim kubek z herbatą.
-Twoje mieszkanie też unika ognia, mam na myśli ciepła.- westchnął. -Jesteś półnaga, nie jest ci zimno?
-Jest.- powiedziałam szczerze, biorąc łyk gorącej kawy. -Zaraz i tak się pójdę ubrać.
-Praca?- zapytał.
Przytaknęłam.
-Zrobię jajecznicę.- wstał od stołu i podszedł do lodówki.
-Wiesz, czasem mam wrażenie, że w moim mieszkaniu czujesz się bardziej swobodnie, niż ja.- rzekłam, przyglądając się mu.
-Znam to mieszkanie na wylot.- powiedział, wyjmując z lodówki cztery jajka. -A byłem tu zaledwie kilka razy.
-Ja u ciebie raz.- przypomniałam sobie.
-Zdecydowanie za mało.- przez chwilę spojrzał na mnie, po czym wrócił do swojej czynności. -Nigdy nie robiłem jajecznicy.- zaczął. -Dopiero w Belfaście stała się moim rytuałem.
Bawiłam się łyżeczką, mieszkając kawę.
-Polubiłeś ją...dzięki mnie.- przypomniałam mu. -Jak się poznaliśmy, to zaproponowałam ci ją kiedyś i polubiłeś jajecznicę.
-Urocze.- stwierdził. -Zresztą, to jest chyba pierwsza rzecz, którą z ciebie nie wydusiłem apropo naszego związku.
Wywróciłam oczami.
-Mała pomyłka przy pracy, to już się więcej nie powtórzy.
-Zdecydowanie wolę, kiedy pierwsza zaczynasz opowiadać, niż mam to z ciebie wydusić.
-Nie sądzisz, że...minęło tyle czasu...- jąkałam się.
-Wiem, pamięć nadal nie wróciła.- westchnął, stawiając przede mną talerz. -A powinna.
-A jeżeli ona nigdy nie wróci?- przełknęłam ślinę. Rok czasu, który spędził ze mną, był naprawdę dziwny, miłosny i pokręcony, ale myśl, że do końca życia będę dla niego tylko tym teraźniejszym wspomnieniem, była dla mnie straszna. On zawsze będzie dla mnie nieznajomym, który pisał mi miłosne listy, chłopakiem, który mówił mi czułe słowa i tym, którego nauczyłam kochać.
A ja już zawsze będę dla niego byłą dziewczyną, której nie pamięta.
-Wróci.- powiedział, nie spoglądając na mnie. -Co, do wczorajszej rozmowy...
Momentalnie zrobiłam się cała czerwona,  już wolałam rozmawiać o pradawnych przodkach zaginionej Atlantydy, niż o wczorajszej wymianie zdań.
Odchrząknęłam.
-Wczoraj, było wczoraj. Dziś jest dzisiaj.- rzekłam, wpychając sobie do buzi pełno jedzenia.
Uśmiechnął się blado.
-Nie rozmawiamy o seksie, więc nie musisz się stresować.
Wywróciłam oczami.
-Linden...myślę, że powinniśmy...- zaczął.
-Apsik!- udałam kichnięcie.
-Na zdrowie.- powiedział. -Więc, tak jak mówiłem...
-Skurcz.- znowu mu przerwałam. Tak bardzo nie chciałam tej rozmowy, że szukałam każdego możliwego sposobu, żeby jej nie kontynuował.
-Gdzie?- zmarszczył brwi.
-W nodze.
-Której?
-Lewej, nie, prawej. Kurde nie wiem, ale boli.- udałam, choć kiepsko mi to wychodziło.
-Musisz to rozruszać, która konkretnie noga, to ci ją...
-Już nie boli.- machnęłam ręką. -Przeszło. Więc...o czym my to...a tak. Dzisiaj jedziesz do zakładu?
Uniósł jedną brew.
-Linden, wiem, co próbujesz zrobić.- przejrzał mnie. -Musimy porozmawiać o tym, wczoraj zasnęłaś, więc ta rozmowa utknęła w martwym punkcie.
-Dobrze.- westchnęłam. -Co proponujesz?
Spojrzał na mnie kątem oka, po czym wrócił do jedzenia.
-Narazie nic. Zostawmy to tak, jak jest.
-Jeśli zostawimy to tak, jak jest, to za jakiś tydzień maksymalnie, się ze sobą prześpimy, ja mogę zajść w ciąże, bo zapewne ani ty, ani ja nie wyposażymy się w prezerwatywy, czy chociażby tabletki, a potem?- powiedziałam z sarkazmem, choć prawdopodobieństwo było naprawdę duże, skoro całowanie mamy za sobą, a myśl, że wczoraj mogło to pójść dalej, była przerażająco prawdziwa i wiedziałam, że prędzej, czy później do tego dojdzie.
-Ślub, rodzice chrzestni jako Edith i Logan, i mały dom na obrzeżach miasta.- zaśmiał się, choć mi wcale nie było do śmiechu.
-Ty nie chcesz dzieci...ty nie chcesz związku...ty nie umiesz kochać.- wyznałam szczerze.
Zacisnął mocno szczękę.
-Czemu tak twierdzisz?
-Bo cię jeszcze tego nie nauczyłam. Nauczyłam tamtego Elyas'a tylko uczuć, akceptacji do dziecka nie.- rzekłam, odsuwając od siebie pusty talerz.
Odchrząknął.
-Co było rok temu, to...
-Łatwo powiedzieć.- podniosłam lekko głos. -Ty tego nie pamiętasz, ale ja tak i każde twoje słowo, że nie chcesz dziecka, byłbyś w stanie mnie zostawić, gdybym...
-Jesteś pewna, że bym to zrobił? Nie wziąłbym odpowiedzialności za to, że zaszłaś w ciążę? Myślisz, że zrobiłbym to? Zresztą gadałem różne rzeczy i skoro byłaś ze mną, to powinnaś mi ufać i mimo, że powiedziałem coś w emocjach, to brak zaufania w tobie był tą przeszkodą, przez którą...
Otworzyłam szeroko oczy.
-To nie ja namawiałam cię na ten motocykl, to nie ja kazałam ci nim jechać.- krzyknęłam, choć byłam bliska płaczu. Ot co, byliśmy niezmienni. Rano słodzenie sobie, a po godzinie już kłótnia.
-Nigdy nie pomyślałem, że to była twoja wina. To ja zawiniłem i wiem to, Linden.- powiedział spokojnie. -Chcę z tobą porozmawiać, a nie się kłócić.
-Po pracy porozmawiajmy, zaraz wychodzę.
Przytaknął, kończąc śniadanie.
-O której kończysz?
-Dziewiętnasta.
-Przyjadę po ciebie.



Zamknęłam drzwi, licząc w głowie, na ile mogę sobie pozwolić ze spóżnieniem do pracy. Elyas poszedł do swojego mieszkania kilka minut temu, ale wciąż czułam zapach jego mocnych perfum. Przesiąknęłam nim, tak samo, jak moja pościel, którą dzisiaj składałam. Biegiem ruszyłam do samochodu, rzucając torebkę na tylne siedzenie. Odpaliłam i wyjechałam z parkingu.
Budzenie się przy Elyas'u mi służyło, skoro wciąż miałam wypieki na twarzy. Czułam się jak nastolatka, która ma pierwszy kontakt z chłopakiem. To naprawdę przerażająco dziwne, bycie w okresie dojrzewania już dawno za mną, ale ja wciąż tkwiłam w erze buntu i zafascynowaniem Harry'm Styles'em z One Direction.
Do pracy spóżniłam się tylko trzy minuty. Na szczęście Elizy jeszcze nie było. Otworzyłam drzwi i zabrałam się za podliczenie kasy i uszykowanie wszystkiego.
-Sophie!- usłyszałam głos za sobą i momentalnie zapomniałam jak się oddycha.
-Kate! Zawału dostanę.- powiedziałam śmiertelnie poważnie.
Przywitałam się z nią. Nic się nie zmieniła.
-Musiałam się wyrwać z domu, bo bym zwariowała.- jęknęła. -Po urodzeniu dziecka mój chłopak ciągle o mnie dba i nie każe się ruszać, to naprawdę stresujące. Wierzysz, że w ciąży dużo jadłam ogórków z nutellą, to on teraz ciągle mi je kupuje? Tylko problem w tym, że teraz to dla mnie obrzydliwe.
Uśmiechnęłam się.
-Zmieniłaś kolor włosów.- przyjrzała mi się. -Poznałaś kogoś!
-Jeny, nie.- wywróciłam oczami.
-Kto to? Rany! Tyle mnie ominęło. Przystojny chociaż?- ucieszyła się.
-Kate! Nie mam faceta.- odłożyłam faktury na miejsce. -Pofarbowałam się, bo potrzebowałam zmiany...
-Jasne.- zaklaskała.
Usłyszałyśmy odchrząknięcie.
-Cześć, kochanie.- powiedział, a ja momentalnie zamarłam. Ten głos, cholerny głos i okropne wspomnienie.
-Daniel.- szepnęłam, odwracając się do niego.
-To twój chłopak?- Kate spojrzała na niego. -Jestem Kate.
-Daniel.- uśmiechnął się do niej, a potem spojrzał ponownie na mnie.  
Zmienił się diametralnie, jego ciemna broda dodawała mu lat, a przydługie włosy aż prosiły się o ścięcie. "Kochanie"? Jak on śmiał tak do mnie powiedzieć? To była koleja gra, w którą chciał mnie wciągnąć.
Wiedziałam, przez ten cały czas planował zemstę.

1 600 czyt.
100%267
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1806 słów i 9815 znaków. Tagi: #miłość #przyjaźn #love #problemy

7 komentarzy

 
  • Ela

    Ela · 26 sierpnia · 284352576

    A propos rozdziałów kiedy będzie następny

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 25 sierpnia

    Z ich uczucia robi się jakaś dziwna mieszanka. Śpią razem, jedzą śniadanie i piją kawę, ale poważne tematy prowadzą do kłótni i niby nie są w związku. Takie trudne sprawy, że głowa mała. Mam nadzieję, że Daniel dostanie nauczkę i Elyas pokaże jak załatwiają takie sprawy motocykliści       

  • Paula 2115

    Paula 2115 · 25 sierpnia · 278333595

    Czekamy na kolejna część z cierpliwością i wyrozumieniem      

  • Kmicic

    Kmicic · 22 sierpnia

    Powrócił, teraz tylko co planuje? Bo taki typ to raczej nie przeprosić i papa. Mmmmm.. Nie wnikam, nie zgadne haha.. Ale czekam i snuje domysły

  • sareva

    sareva · 22 sierpnia

    Bardzo podoba mi sie to opowiadanie i też chce żebyś dodawała jak najczęściej, ale te części "wyproszone" przez nas są krótsze i w sumie to dzieje sie mniej. Wiem, wiem że nagle pojawił się Daniel. Ale myślę, że lepsze są dłuższe i więcej zawierające części niż takie krótkie ale częste. Moja skromna opinia, ale pewnie wielu sie nie zgodzi

  • Iga21

    Iga21 · 22 sierpnia ·

    No za dużo o tych włosach to, żeś się nie rozpisala   
    A tego co tu przywialo ? Na jej miejscu zlapalabym za telefon i zamknela się w łazience i na policje dzwonila.  
    Przekroczyl linie. Mial się do niej nie zbliżać, a przylazl do niej do pracy.

  • Elat

    Elat · 22 sierpnia · 284352576

    O jak dobrze ale mało mało ile byś napisała to i taka będzie malo