Bronię się przed tobą cz.66

Bronię się przed tobą cz.66Pochyliłam się, czekając, aż mój żołądek zdecyduje się zwrócić to, co mu godzinę temu zafundowałam.
-An ifreann.- powiedział Elyas, trzymając moje włosy.
Zakaszlałam i ponownie zwymiotowałam zawartość żołądka.
-Po jakiemu to?- zapytałam resztkami sił.
-Irlandzku.- powiedział spokojnie. -Nie wiedziałem, że masz taki problem z przyjmowaniem alkoholu.- pochylił się nade mną.
Spojrzałam na niego kątem oka.
-Gdybyś nie stracił pamięci, to byś wiedział.- parsknęłam, wywracając oczami.
Wiedziałam, że to nie jego wina, że stracił pamięć w wypadku, ale mimo, iż nie chciałam mu dokuczać, to miałam do niego żal, że przez cały rok niczego nie próbował się dowiedzieć, tylko odciął się od wszystkich. Nawet od Logan'a.
Westchnął, pomagając mi usiąść.
-Napij się.- podał mi butelkę wody i oparł się o ścianę naprzeciwko mnie. Przez chwilę bacznie obserwował, jak wypijam całą zawartość zimnej wody.
-Mogę zostać sama?- spytałam, rzucając butelkę prosto do kosza.
Przytaknął i odepchnął się od ściany.
-Wołaj jakby co.- zerknął na mnie jeszcze raz i wyszedł.
Przez chwilę próbowałam uspokoić swój oddech. Oparłam głowę o zimną ścianę i przymknęłam powieki. Alkohol zaczął robić ponowny szum w mojej głowie, przez co nie słyszałam własnych myśli. Było mi w tej łazience tak cholernie dobrze, że nie chciałam wstawać, a co dopiero opuszczać tego miejsca. Byłam bezsilna, alkohol sprawił, że wspomnienia z każdej przepitej nocy wracały.
-Sophie!- usłyszałam piskliwy głos Edith. -Tu jesteś!- powiedziała, stojąc w przejściu.
Spojrzałam na nią. Pomimo tego, że wypiła dwa takie drinki z kociołka, to trzymała się znacznie lepiej, niż ja po jednym. Dlaczego ja nie mam mocnej głowy? Gdzie wtedy byłam, kiedy Bóg to rozdawał?
-Pomożesz mi wstać?- spytałam.
Przytaknęła, chwytając mnie za ręce i podniosła do góry. -Moje kości.- jęknęłam, przytrzymując się ściany.
-Na starość będziesz narzekać.
Wyszłam z domu i ponownie zasiadłam przy ognisku obok babci Logan'a, która zajęta była rozmową z Elyas'em.
-Wróciłaś! Lepiej się czujesz?- zapytała z troską, zauważając mnie.
Przytaknęłam, uśmiechając się blado.
-Pójdę sprawdzić, co z Logan'em.- rzekł brunet, wstając.
Babcia posłała mu serdeczny uśmiech i odprowadziła wzrokiem.
-Sophie, mogę być z tobą szczera?- zapytała delikatnie.
Spojrzałam na nią i pokiwałam głową. Kobieta poprawiła się na drewnianym siedzeniu i westchnęła.
-Przypominasz mi mnie, jak byłam w twoim wieku.- powiedziała poważnie, kładząc mi dłoń na ramieniu.
-Pani też miała słabą głowę do alkoholu i pecha do mężczyzn?- zakpiłam, nalewając sobie wody do szklanki.
Zaśmiała się.
-Nie, nie.- pokręciła głową. -Jesteś babą stąpającą twardo po ziemi.
Uśmiechnęłam się. Nie zgadzałam się z tym, wiedząc ile miałam chwil załamania.
-Ten facet w czarnych flamastrach cię lubi.- wskazała na Elyas'a, który pogrążony był w rozmowie ze swoim najlepszym przyjacielem.
-Elyas?- zdziwiłam się. -Bez wzajemności.
Babcia posłała mi swój serdeczny uśmiech.
-Widzisz Sophie...- zawahała się na chwilę. -Mówi się, że pierwsza miłość jest tą wyjątkową i niezapomnianą.- spojrzała na mnie. -Wcale tak nie uważam i to nie dlatego, że jestem zrzędliwa.- zaśmiała się. -To ostatnia miłość zapada nam najbardziej w pamięci.
Zmarszczyłam brwi.
-Miałam przyjemność poznać przez chwilę tego młodzieńca i twierdzę, że jest całkiem...uroczy.- stwierdziła.
Elyas? Uroczy?
-Gdybym była młodsza, to bym ganiała za nim i tworzyła kolejny gatunek.- przyznała, wywołując uśmiech na mojej twarzy.
-Mieliśmy kilka szans, ale nie udało się.- wzruszyłam ramionami. -On mnie nigdy nie kochał, a jego stracona pamięć tylko mnie o tym uświadomiła.- westchnęłam.
Babcia przysunęła się do mnie.
-Miał wypadek, prawda?- zaciekawiła się.
-Tak.- przywołałam straszne wspomnienia. -To cud, że nic większego mu się nie stało.
-Nie masz czasami wrażenia, że dobrze się stało, że stracił pamięć?- spytała delikatnie.
Zmarszczyłam czoło.
-Nigdy nie chciałam dla Elyas'a źle.- wyznałam.
Babcia pokręciła głową.
-Nie rozumiesz, kochanie.- złapała mnie za rękę. -Czemu miał wypadek?
-Pokłóciliśmy się i wsiadł na motocykl.
Babcia zacisnęła zęby, ściskając moją rękę.
-Między wami były pewne niezałatwione sprawy, a wy nie mogliście się dogadać...być może ta przerwa, którą teraz macie, ponownie sprawi, że zbliżycie się do siebie i...
-O nie.- pokręciłam głową. -Nie, nie...nie chcę.
Uśmiechnęła się blado. Przez chwilę przyglądała mi się z boku.
-Muszę cię nauczyć pić alkohol.- stwierdziła, śmiejąc się.
-Tyle razy piłam, że powinnam mieć naukę za sobą.- przyznałam.
To naprawdę dziwne, że wciąż miałam problem i nie umiałam wyczuć, ile mogłam zażyć alkoholu, żeby się nie upić.
Wszyscy przysiedli się wokół ogniska. Logan i Edith siedzieli obok siebie przytuleni, trzymając się za ręce.
-Nie zapominajcie, że my też tu jesteśmy.- zwróciła im uwagę babcia, na co oni się roześmiali. Momentalnie odwróciłam wzrok od ich miłości.
-Dokładnie.- przytaknął Elyas.
-Jeśli chcecie to mogę załatwić wam podwójną randkę.- rzekł Logan.
-Świetny pomysł.- ucieszyła się babcia. -Sophie, co ty na to?- spojrzała na mnie.
-Nie jestem zainteresowana.- powiedziałam obojętnie.
-Nasz sąsiad...ten od jabłek...jest całkiem w porządku na swój sposób... A ta dziewczyna z trzy domy dalej...taka w rudych włosach...
-Pamela?- zapytał Logan.
-Tak!- przytaknęła mu babcia. -Jest bardzo miła. Myślę, że taka randka dobrze wam zrobi.
Otworzyłam szeroko oczy.
-Babciu wiem, co kombinujesz...- pokręcił głową jej wnuk.
-Cichaj!- machnęła ręką w jego stronę. -Randkowanie to najlepszy sposób, na złagodzenie stosunków.
Jakich stosunków?
-Nie mam ochoty.- wyznałam szczerze.
Podwójna randka z jakimś chłopakiem i do tego mam iść na nią z Elyas'em, który będzie podrywał na siłę jakąś Pamelę? Boże, znowu brało mnie na wymioty.
-Podoba mi się ten pomysł.- przyznał Elyas.
Wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem, oprócz mnie. Miałam wzrok, jakbym chciała mu urwać głowę i dokładnie ją wyczyścić od tych głupich pomysłów, w których to ja jestem tą poszkodowaną.
-Widzisz Sophie.- uśmiechnęła się do mnie babcia.
-Elyas wcale nie chce iść na podwójną randkę.- wysyczałam, patrząc mu w oczy.
-Chcę iść.- uśmiechnął się do mnie, sprawiając tym, że miałam ochotę wybuchnąć.
-To idź sam, ja nigdzie nie idę.- burknęłam.
-Ale to nie będzie miało sensu, oboje musicie iść.- przyznała babcia. -Patric jest zabawny.
-Mam Conor'a.- przyznałam.
Edith prychnęła.
-Tego, który był zakochany we mnie?
-To stare czasy, zresztą dałaś mu kosza.- rzekłam.
-Ty podświadomie też.
Poczułam dłoń babci na swoim ramieniu.
-Sophie...brakuje ci faceta, widzę to.- powiedziała.
Co? Dlaczego teraz ta rozmowa zboczyła na inny tor i czemu każdy próbuje mnie przekonać do tego głupiego pomysłu?
-Nie brakuje mi facetów.- wyznałam na swoją obronę.
-Jasne. Ostatni twój seks?- zapytała Edith.
Spojrzałam na nią zdziwiona. Mogłam spodziewać się, że pijana Edith sprowadzi na mnie tylko i wyłącznie kłopoty. Czy mam pozwolenie na zamknięcie jej w klatce, ze względu na znajomości?
-Co to za pytanie w ogólę? To moja sprawa.- oburzyłam się.
-Sophie, proszę cię, chcę cię tylko uświadomić, że zamykanie się na mężczyzn nie jest dobrym pomysłem.- wyznała.
-Zamknęłam się na chłopców, nie na mężczyzn. To różnica.
Coraz mniej podobała mi się ta rozmowa.
Cała uwaga była skupiona na mnie, a to nie tak miało wyglądać. Gdybym wiedziała, to nigdy bym tu nie przyjeżdzała.
-Sophie...- babcia Logan'a złapała mnie za rękę. -To tylko spotkanie. Nie każę ci później brać z nim ślubu, rodzić dzieci i zamknąć się w czterech ścianach, pijąc tanią wódkę.- powiedziała spokojnie.
-Naprawdę nie mam ochoty.- jęknęłam. -Jeśli Elyas tak bardzo chce iść, to może zabrać na randkę zarówno Pamelę, jak i Patric'a.
-To niepraktyczne.- oburzył się brunet.
-Aha.- powiedziałam głośno. -Boisz się, że Patric ci zabierze Pamelę i nie będziesz miał szansy na numerek, tak?- po chwili stwierdziłam, że alkohol sprawił, iż w ogólę się nie hamowałam, tym bardziej, że siedziała obok mnie starsza osoba.
-To mnie brakuje seksu, czy tobie?- powiedział pewnie.
-Brakować tobie, to może tylko i wyłącznie mózgu.- wysyczałam.
-Czy tylko ja ich kocham? Gdybym tylko brała jeszcze raz ślub, to byliby moimi ulubionymi świadkami. Oczywiście zamówiłabym więcej tortów.- zaśmiała się babcia.
-Dobra.- westchnęłam. -Pójdę, ale masz się trzymać ode mnie z daleka.- wskazałam na Elyas'a.
Uniósł ręce w geście obronnym.
-Skoro to podwójna randka, będę starał się trzymać pięć centymetrów od ciebie.
Wywróciłam oczami.
-Pamela i Patric też kiedyś chodzili ze sobą, ale im nie wyszło.- powiedziała babcia.
Zacisnęłam szczękę.

1 667 czyt.
100%296
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1735 słów i 9349 znaków. Tagi: #miłość #przyjaźń #problemy

6 komentarzy

 
  • Elat

    Elat · 2 sierpnia · 284352576

    Kiedy dodasz następna część

  • Paula2115

    Paula2115 · 30 lipca · 278333595

    Hahah    uwielbiam te ich kłótnie 😍 czekam na kolejna cześć kochana    

  • Ela

    Ela · 28 lipca · 284352576

    Ją pitole ale jaja i jak tu dać radę do następnej części  

  • Iga21

    Iga21 · 28 lipca

    No kochana robi się coraz bardziej ciekawie   
    Czekam naciąg dalszy

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 28 lipca

    Alkohol nie służy Sophie Czy wyciągnie odpowiednie wnioski?
    "Gdybym była młodsza, to bym ganiała za nim i tworzyła kolejny gatunek"- babcia jest nie do podrobienia.
    Pomysł z podwójną randką musi mieć coś na rzeczy. Sophie się broni, ale zgodziła się ostatecznie na udział w randce. Co z tego będzie? Tyle różnych scenariuszy jest możliwych, ale wiem, że zaskoczysz nas jak zwykle. To w końcu Twój genialny styl- zaskakiwać

  • Dla

    Dla · 27 lipca · 284352576

    Jak fajnie że dostałaś ale wiesz że mi zawsze mało