Bronię się przed tobą cz.30

Wyszłam z salonu.
Wszystko zrozumiem, nawet to, że Elyas nie jest mi obojętny, ale to co właśnie robi mnie cholernie boli.
Nawet na mnie nie spojrzał.  
To ja powinnam czuć wstręd do tego człowieka, po tym co mi zrobił. Oszukał mnie.
A mimo to, jestem w stanie mu to wybaczyć.
Weszłam do kuchni i nalałam sobie zimnej wody.  
Muszę z nim porozmawiać, nakrzyczeć na niego, wyzwać, zrównać z ziemią, zamordować, sprawić, że znów ożyje, a dopiero potem powiem mu co czuję.
Wypiłam wodę i poszłam do tego samego miejsca, gdzie go zostawiłam.
Rick wciąż siedział na kanapie, ale Elyasa nie było.
-Gdzie jest Elyas?- zapytałam Ricka.
Spojrzał na mnie.
-Nie wiem.  
Westchnęłam i poszłam szukać go dalej.
Wtedy, kiedy akurat go potrzebuję, to go nie ma. Niewiarygodne, w moim przypadku powinnam już dawno się tego nauczyć, że wszystko mam pod górkę.
-Hej, nie wiesz gdzie jest Elyas?
Chłopak o miedzianych włosach dokładnie mi się przyjrzał.
Pierwszy raz go tutaj widzę.
-Nie wiem. Ale jak się dowiem, to ci powiem.- wybełkotał.
-Wiesz...nie musisz. Sama go znajdę.- wywróciłam oczami i wyszłam na dwór.
Na powietrzu jak zwykle wieje chłodem i to nie dlatego, że na to zasłużyłam, będąc cholernie zimną osobą, ale zaraz wiosna, a ja nadal muszę uważać, żeby mnie nie zasypało śniegiem.
Trzęsąc się z zimna, podeszłam do grupki chłopaków.
-Znacie Elyasa?- zapytałam.
Chłopacy odwrócili się do mnie.
-Nawet jeśli, to co?- odpowiedział jeden.
-Widzieliście go, może?
-Spadaj, mała.- odpowiedział, machając ręką.
Schowałam dłonie w kieszeniach.
-Słuchaj, nie proponuję ci seksu, tylko pytam o Elyasa. To dla mnie ważne.- burknęłam.
Chłopacy zaczęli chichotać.
-A co, pilnujesz swojego chłopaka, żeby nikt ci go nie sprzątnął?- uśmiechnął się sarkastycznie.
Prychnęłam.
-Słuchaj, mnie z Elyasem łączy tylko i wyłącznie seks, więc albo w tym momencie powiesz mi gdzie on jest, albo pozbawisz go dobrej, dzisiejszej zabawy ze mną.- wysyczałam.
Chłopak pokręcił głową.
-Widziałem go na górze.- odpyskował.
Uśmiechnęłam się.
-Dziękuję.
Weszłam do środka. Nie mogę uwierzyć, że Logan koleguje się z takimi bucami. Ci kolesie pasują do towarzystwa Joe.
Weszłam na pierwsze piętro, czując, że mam nogi jak z waty. Moja pewność siebie momentanie zgasła a słowa, które chcę mu powiedzieć, w tym momencie wydawały mi się oklepane i zdesperowane.
Na piętrze był mały korytarzyk i kilka drzwi, prowadzące do pokoi. Westchnęłam ciężko, przypominając sobie, że kiedy byłam tu ostatni raz, wylądowałam w łóżku Elyasa.
Rozejrzałam się dookoła. Nikogo nie było. Czy ja mam wejść do wszystkich pokoi i sprawdzać, gdzie jest Elyas? Dlaczego nie może tu stać? Właśnie w tym momencie! Dlaczego chociaż raz musi przede mną uciekać...
-Mnie szukasz?- usłyszałam.
Odwróciłam się i zobaczyłam opartego o drzwi Elyasa.
Dobra, cofam to.  
-Eee...nie. Nie wiem.- wydusiłam z siebie.
Między nami był spory dystans, który ani on, ani ja nie zamierzaliśmy zmieniać.
Zmrużył oczy, nie patrząc na mnie.
Cisza, która między nami powstała, stała się nie do zniesienia.
-Powiesz coś?- powiedziałam, podchodząc bliżej niego, ale nie za blisko.
Chłopak spojrzał na mnie.
-Czemu tu jesteś?- zapytał.
Przez moment moje myśli zetknęły się w jeden punkt.
-Edith chciała, żebym była na urodzinach Logana.
Przez niego poczułam, że nie jestem tu mile widziana.
Elyas uśmiechnął się delikatnie.
-Nie pytałem o to. Chodziło mi o to, czemu jesteś obok mnie.
Odpowiedź:
A. Bo cię kocham.
B. Planuję mieć dziecko i jesteś jedynym kandydatem.
C. Potrzebuję pieniędzy. Potrzebujesz swojej nerki?
-Eee...muszę ci coś powiedzieć.
Brunet wyglądał na zaciekawionego.
Myślałam, że będzie to prostsze, ale okazuje się, że jak narazie idzie mi kiepsko i dramatycznie. Jakby to był film, momentalnie dostałabym ocenę 1 na filmwebie i nagrodę za najbardziej tandetną osobę w tym roku.
-Słucham, Linden.
Powiedział do mnie 'Linden', to chyba dobry znak.
-Bo ja.- zająknęłam się. -Nie wiem jak to powiedzieć.
Elyas podszedł do mnie bliżej.
-Jeżeli nie chcesz, to nie mów.- powiedział spokojnie.
-Nie pomagasz. To mnie zniechęca.- stwierdziłam.
Uśmiechnął się. Tęskniłam za tym uśmiechem.
-Czemu nazwałeś mnie Sophie?- wyrzuciłam.
Zacznijmy od konkretów.
-Bo tak chciałaś.
-Ale to do ciebie nie pasuje. Zawsze mnie denerwowałeś, ale teraz denerwujesz coraz bardziej, robiąc to co ja chcę.- wyznałam.
-Linden...
-Poczekaj!- przerwałam mu. -Jeżeli teraz tego nie powiem, to możliwe, że będzie mnie to dusiło do końca życia, zresztą nawet po śmierci będę miała wyrzuty sumienia. Daj mi żyć, umrzeć spokojnie i wysłuchaj mnie.- przełknęłam ślinę.
Brunet przytaknął.
-Dobra, to teraz się skup. Wyobraź sobie, że jest taka dziewczyna, niech będzie Truskawką.- zaczęłam.
-Truskawką? Okej.- wyglądał na rozbawionego.
-I jest taki koleś, niech będzie jabłkiem.
-Truskawka i jabłko.- powtarzał.
-Nie pasują do siebie, są wręcz jak benzyna i woda.
-Linden...o czym ty...
-Czekaj, jeszcze nie skończyłam.- przerwałam mu. -Jabłko jest gburowatym, pyskatym i ciągle zadufanym w sobie owocem, a truskawka jest...genialnym owocem.
Zmarszczył czoło.
-No dobra, truskawka jest taka sobie, ale miewa przebłyski dobroci. No więc, żeby zakończyć to dobrą puentą, mimo, że do siebie nie pasują, są z odległych światów i różnią się nawet odmianą...to truskawka chce być z jabłkiem. Tęskni za nim i wie, że czasami bywa okropnym owocem, to chce czuć, że może kiedyś pokazać uczucia i pierwszy raz się nie sparzyć.- wyznałam cicho.
Elyas przełknął ślinę.
Między nami znów pojawiła się nieproszona cisza. Myślałam, że inaczej będzie to wyglądać.
-Koniec bajki.- powiedziałam speszona. -To wszystko. Pójdę już.- odwróciłam się i skierowałam się w stronę schodów.
Czując, że moje łzy cisną mi się do oczu, weszłam na stopień.
-Naprawdę jestem gburowatym, pyskatym i ciągle zadufanym w sobie owocem?- usłyszałam.
Przełknęłam ślinę, odwracając się do niego.
Momentalnie znalazł się obok mnie.
-Bywasz.- powiedziałam cicho.
Uśmiechnął się.
-Linden, zraniłem cię, a ty...
-Czy to teraz ważne?- przerwałam mu. -Wybaczyłam ci, chcę, żebyś to teraz ty, wybaczył mi.
Elyas przez chwilę wyglądał na zagubionego.
-Pewnego dnia mnie znienawidzisz, zrobiłem coś jeszcze...
Przyłożyłam mu palec do ust.
-Ja też cię oszukiwałam.
Elyas uniósł brew.
-Ukrywałam to, że jesteś dla mnie ważny.
Chłopak przez chwilę zastanawiał się nad tym, co powiedziałam.
-Linden...ty też jesteś dla mnie bardzo ważna.- wyznał, otulając mój policzek swoją ciepłą dłonią.
Zagryzłam dolną wargę.
-Nie mów na mnie 'Sophie'.- poprosiłam go.
Elyas zaśmiał się miękko.
-Chciałem cię tylko lekko zdenerwować.
Uśmiechnęłam się.
-Udało ci się.
Nie mogłam odwrócić wzroku od jego bursztynowych oczu. Nigdy nie wydawały mi się tak piękne, jak teraz.
-Mogę cię pocałować?- zapytał, rysując kciukiem na moim policzku.
Próbowałam ukryć uśmiech.
-Przedtem nie pytałeś o pozwolenie.
Elyas nachylił swoją twarz ku mojej i pocałował mnie.
Tak samo, jak wtedy.

2 002 czyt.
100%399
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1340 słów i 7416 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

9 komentarzy

 
  • dreamer1897

    dreamer1897 · 5 lis 2018

    Ale dylemat życiowy. Ma przed nim obawy ale w głębi duszy walczy ze wszystkich sił. W tej sytuacji pozostaje mi trzymać kciuki aby nasza Sophie dokonał słusznego wyboru by w końcu była szczęśliwa.  

  • mydream2017

    mydream2017 · 2 lis 2018

    Oj rozdarte serce Sophie...  
    Trochę się wściekają na siebie a potem całują. Co za uczucie...i tak wspaniale przekazywane przez Ciebie emocje

  • Kara123

    Kara123 · 31 paź 2018 · 196859683

    Oni muszą być razem . fantastyczne opowiadanie. Kiedy next

  • Heh

    Heh · 31 paź 2018 · 279257684

    Ciekawe co on ukrywa? :-) czekam na kolejną część

  • niutria

    niutria · 30 paź 2018 · 201435693

    Oj kochana  uwielbiam uwielbiam !   jesteś taka pomysłowa tak świetnie budujesz napięcie    czekam na kolejana cześć z utęsknieniem.  A Tobie przesyłam moc buziakow i dobrej weny  

  • Lolissss

    Lolissss · 29 paź 2018 · 193629794

    Jezu jakie przyjemne zakończenie tego dnia. Dziękuje ci bardzo 🙌🏻 No to teraz trzeba czekać co takiego gorszego ten chłopak zrobił bo widocznie długo oni być szczęśliwi nie mogą. Ale super pomysł w sumie z tymi owocami 😂 kop w tyłek z weną i do następnego rozdziału 😂❤️

  • Kmicic

    Kmicic · 29 paź 2018

    Nawet nie wiesz jak się cieszę że tak szybko napisałaś kolejny rozdział, jesteś niesamowita    
    I o dziwo mamy dobre zakończenie 😘.....narazie bo jak wszystkim wiadomo Elyas zrobił coś jeszcze złego. Jednak ten najgorszy z dni nie był taki zły, przyjemne zakończenie opowiadania i dnia    
    Dziękuję za dodanie kolejnego rozdziału tak szybko    
    Oczywiście liczę na kolejne rozdziały i życzę ci weny, dziękuję i pozdrawiam 😀

  • Mysza

    Mysza · 29 paź 2018 · 198285670

    Zastanawiam się co on jeszcze może ukrywać. Już chyba tylko to, że po tym wszystkim zaliczył inną pannę. Za szybko mu wybaczyla. I znowu się sparzy.

  • Lula

    Lula · 29 paź 2018 · 194008874

    No nie... Jak sophie mogla mu przerwac i co on ciagle ukrywa 😤😤😪😪jak zawsze część pelna emocji 😘😘