Bronię się przed tobą cz.52

Wyszłam z budynku i od razu udałam się do samochodu. Wiedziałam, że była Elyas'a nie zjawiła się w Londynie przypadkowo. Miała swój plan, do którego zawzięcie dążyła.
Wciąż kochała Elyas'a, a ja czułam się z tym potwornie źle. Wiem, że zazdrość w związku jest czymś oczywistym, ale nie byłam na to mentalnie przygotowana. Na nikim nigdy mi tak nie zależało, jak na nim.
Odpaliłam auto i wyjechałam z działki Rick'a.  
Wiedziałam, że nikomu nie mogę ufać z przyjaciół Elyas'a. Nawet nie wiem, dlaczego chciałam wciągnąć się w tę grupę. Zranili mnie i to cholernie, a ja mimo wszystko, przyszłam na ten zlot, bo wiedziałam, że dla Elyas'a to ważne. Wzdrygnęłam się, przypominając sobie sytuację z kamerką. Czy to kiedyś się skończy? Czy ten zakład pójdzie w niepamięć? Z kolei wiem, że ja nigdy tego nie zapomnę, ale wybaczyłam Elyas'owi.
Zaparkowałam przy moim bloku i wyszłam z auta. Zapewne teraz zaczną się pytania - gdzie byłam i czemu uciekłam. Chyba muszę mu powiedzieć o intrydze jego byłej dziewczyny.  
A jeśli on coś do niej nadal czuje? Cholera.
Otworzyłam drzwi do mieszkania najciszej jak się dało.
-Linden?- usłyszałam jego głos, dochodzący z pokoju.
Wywróciłam oczami i poszłam do kuchni, zrobić sobie herbatę. Chwilę później pojawił się obok mnie, bacznie mnie obserwując. Mogło się wydawać, że jest zły, bądź rozczarowany. Nigdy nie umiem poznać jego humoru.
-Więc, gdzie byłaś i po co?- zapytał oschle.
Westchnęłam, nie odpowiadając. Boję się, że jeśli powiem o uczuciach jego byłej, to do niej wróci.
Podszedł do mnie blisko, zabrał kubek z mojej dłoni i chwycił mnie za brodę, tak, żebym na niego spojrzała.
-Gdzie byłaś?- zapytał ponownie. -Czemu mnie ignorujesz?
Wzięłam głęboki wdech.
-Dobra.- jęknęłam. -Byłam u Rick'a.
Zmarszczył brwi.
-Po co?- zdziwił się.
-Bo tam jest...twoja była.- przełknęłam ślinę.
-I co w związku z tym?- nadal nie rozumiał.
-Ona kiedyś przyszła do mnie do baru i powiedziała, że jesteś bezpłodny.- skrzyżowałam ręce.
Otworzył szeroko oczy.
-Uwierzyłam jej i czekałam, aż sam z siebie to potwierdzisz, ale milczałeś. No i dziś dowiedziałam się, że to nieprawda.- dokończyłam.
-Powiedziała ci, że jestem bezpłodny, ale dlaczego?- przeczesał dłonią włosy.
-Ona cię kocha nadal.- mówiłam powoli. -Myślała, że jak dowiem się o niby twojej bezpłodności, to cię zostawię.- zagryzłam wargę.
-Co ona, kurwa, wyprawia?- zdenerwował się.
Podskoczyłam lekko, słysząc jego chłodny ton. Wzięłam ponownie do rąk herbatę i spojrzałam na niego.
-Ale nie to jest najważniejsze.- zaczęłam. -Nie zabezpieczyliśmy się i...
Uniósł jedną brew.
-Jesteś w ciąży?- przełknął ślinę nerwowo.
-Nie wiem.
Spojrzał na mój kalendarz i zmarszczył brwi.
-Kiedy pierwszy raz...to robiliśmy.- jąkałam się.
-Uprawialiśmy seks.- wywrócił oczami.
-No właśnie, to byłeś pewny, że nie zajdę. Dlaczego?- przypomniałam sobie.
Wskazał na kalendarz.
-Wszystko zapisujesz w tym kalendarzu, byłem pewny, że za kilka dni dostaniesz okres, zresztą zapisałaś, że kilka dni przed okresem zajście w ciążę jest małe.- wzruszył ramionami.
-Małe, ale jest.- powiedziałam rozpaczliwym tonem. -Nie zabezpieczyliśmy się za każdym razem, Elyas.
Myśl o tym, że mogę być w ciąży była dla mnie w tym momencie najgorsza. Fakt, zawsze chciałam stworzyć prawdziwą rodzinę, ale nie teraz, nie w tym wieku.
-Cholera, wiem.- parsknął i usiadł na krześle, chowając twarz w swoje dłonie.
Wyszłam z kuchni i poszłam do pokoju. Nerwowo zaczęłam układać porozrzucane ubrania. A co jeśli jestem w ciąży i Elyas mnie zostawi? Dlaczego dopiero za jakiś czas dowiem się, czy jestem, czy nie? Chciałabym wiedzieć to już, a teraz czeka mnie tydzień męki. Rodzice by mnie zabili, szczególnie matka.
Do pokoju wszedł Elyas. Nawet na mnie nie spojrzał, tylko wziął kurtkę.
-Wychodzisz?
-Ta.- mruknął.
-Gdzie?- uniosłam brew.
-Ty nie powiedziałaś, gdzie idziesz, to dlaczego ja mam mówić?- prychnął oschle.
-Chyba żartujesz.- zacisnęłam mocno zęby.
-Nie.- ominął mnie i wziął kluczyki.
Stanęłam przed nim, tarasując mu drogę.
-Czego się spodziewałeś, że biorę tabletki antykoncepcyjne?- krzyknęłam. -A teraz uciekasz, zamiast ze mną porozmawiać? Uwierz, że jeśli zaszłam w ciążę, to będzie, to dla mnie tak samo ciężkie jak dla ciebie.
Ominął mnie, zupełnie nie zwracając uwagi na to co powiedziałam. Poszłam za nim na korytarz i patrzyłam jak ubiera buty.
-Wrócę późno.- powiedział i wyszedł, trzaskając drzwiami.
-Cholera.- przeklnęłam.
Wszystko poszło nie tak, ale czego się spodziewałam? To on myślał, że dzieci powstają w inny sposób? Wina leży po obydwu stronach, a mimo to, czuję się jakbym to ja zawiniła. Żadna antykoncepcja nie daje stu procentowej pewności.  
Włączyłam telewizor i usiadłam na łóżku, trzymając książke z psychologii człowieka na kolanach.  
Nie mogłam się skupić, czytając kilka razy jedno zdanie, za każdym razem nie rozumiejąc jego znaczenia. Co robi teraz Elyas? Jest u niej? Przymknęłam powieki i przytuliłam się do poduszki.



Obudził mnie hałas, dochodzący z korytarza. Szybko wstałam i wyszłam z pokoju. Elyas siedział na podłodze z zamknętymi oczami. Było czuć od niego alkohol. Uklęknęłam obok niego i opuszkami palców dotknęłam jego policzka. Powoli otworzył oczy. Przez chwilę wpatrywał się we mnie, po czym uśmiechnął się.
-Linden.- wybełkotał.
-Kto cię przywiózł?- zapytałam.
-Sam.- wzruszył ramionami.
-Jechałeś po pijaku?- zdenerwowałam się.
Wywrócił oczami.
-Jesteś nieodpowiedzialny!- krzyknęłam.
-To blisko było.- zmarszczył brwi.
-Oczywiście.- westchnęłam. -Mogłeś komuś coś zrobić i jeszcze na dodatek sobie!
-Ale nie zrobiłem.- zaśmiał się.
On chyba żartuje?
-I co? Alkohol ci pomógł?- zapytałam sarkastycznie.
Wpatrywał się we mnie swoimi bursztynowymi oczami.  
-Nie.
Prychnęłam.
-Nic dziwnego. Chodź, zaprowadzę cię do łóżka.- złapałam go za jedno ramię i próbowałam podnieść. W odpowiedzi zaśmiał się tylko.
-Do łóżka? Cóż, nie możemy razem spać, bo zostaniemy cholernymi rodzicami.
Wywróciłam oczami.
-Mówiłam o spaniu, nie o seksie.
Zaśmiał się ponownie.
-Powiedziałaś 'seks'! Wow!- udawał zdziwionego.
-Elyas, nie żartuję, podnieś się.- westchnęłam.
Z trudem, ale jednak uczynił moją prośbę i poszedł do pokoju, kładząc się na łóżku.
Zdjęłam mu kurtkę i rozpięłam pasek od spodni.
-Jesteś pewna, że nie będziemy dziś uprawiać seksu?- wpatrywał się we mnie, chichocząc.
-Tak.- wywróciłam oczami, zdejmując mu buty i spodnie.
-Szkoda.- westchnął. -Muszę kupić większe mieszkanie dla nas, osobowy i duży samochód oraz psa.- mruknął. -Czy jeśli to będzie dziewczynka, to też mam sadzić drzewo? Czy lepiej kwiatki?- zachichotał.
Pokręciłam głową, nieodpowiadając.
-Jeżeli okaże się, że jesteś w ciąży, to jak nazwiemy naszego...- zatrzymał się. -Potomka.- zmarszczył brwi. -Elyden? LinoElyas? Albo Sopyas?
Przykryłam po kołdrą, nie zwracając na jego głupoty, wiedząc, że jest pijany.
-A może nazwijmy go tak, żeby używał tylko drugiego imienia. Niech pierwsze imię bedzie jakoś obciachowe, na przykład Dick.- powiedział rozbawiony.  
Wywróciłam oczami.
-Elyas! Śpi!
-Chodź do mnie.- powiedział ochrypłym głosem. -Obiecuję, że nie będę się dobierał. Nie mam prezerwatyw.
Westchnęłam, kładząc się obok niego.
-Za kilka dni zrobię badania, wtedy będziemy się martwić.- szepnęłam.
Przymknął powieki.
-Nie chcę być rodzicem, bo wiem, że nie będę dla niego przykładem. Będę taki sam, jak mój ojciec. Nigdy nie dam mu szczęścia.- przymknął powieki. -I nigdy nie będziesz ze mnie dumna. Zaczniemy się kłócić, będziesz mną rozczarowana i mnie zostawisz, a potem już tylko skończę tak, jak moja matka.

2 089 czyt.
100%266
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1467 słów i 8136 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

6 komentarzy

 
  • Paula2115

    Paula2115 · 20 kwietnia · 352317562

    Kiedy będzie następna część ?😋❤🤔😘 pozdrawiam

  • AlexAthame

    AlexAthame · 15 kwietnia

    Mo cóż,  ludzie różnie reagują  na to ze zostaną rodzicami. Niestety.A czy będą to zobaczymy. Zgadzam się, super cześć. Dobrze, ze nie padło słowo aborcją.     Przedstawiłas sytuacje bardzo realistycznie.

  • Lula

    Lula · 15 kwietnia

    Ale z niego dzieciak,  wszystko jest dla niego zabawą i jak coś nie pasuje to psuje zabawki 😤😤

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 14 kwietnia

    Dobrze, że Sophie od razu podjęła temat bezpłodności. Tylko reakcja Elyasa jest zaskakująca. Po tym wszystkim myślałem, że zmądrzał. On po prostu nie podjął tematu i wyszedł.  
    Wrócił zalany i choć żartował w swoich wypowiedziach to należy mu się bura. Nie powinien tak sobie drwić z tak poważnego tematu. To ich wspólna sprawa i muszą porozmawiać jak dorośli. Zobaczymy jak zaskoczysz nas kolejną częścią. Późna kawa, ale wyborna w połączeniu z orzechowcem i perfekcyjnie, kompletnym zachowaniem Sophie. Opanowana, z zimną krwią ugasiła mały pożar. Wielkie brawa za taki opis sytuacji

  • Veronica

    Veronica · 14 kwietnia · 280316649

    Poprostu cudo 😍

  • Speker

    Speker · 14 kwietnia

    I niby alkohol miał być rozwiązaniem? Dziecinny ten Elyas. No cóż seks jest przyjemny, ale odpowiedzialny seks bardziej. No zobaczymy co tam dla nas przygotowałaś. Super część. Te ostatnie wersy pokazują jakim emocjonalnym "typkiem" jest Elyas
    Dziękuję.