Bronię się przed tobą cz.31

Mimowolnie uśmiecham się, czując, że zagryza moją dolną wargę. Uwielbiam to. Mimo że, to dopiero drugi nasz pocałunek, wiem, że całowanie go stanie się moim hobby.  
Nie popełniam strasznego przestępstwa, nie mam ochoty potem go zabijać, a tym bardziej nie czuję się z tego powodu wykorzystana, czy naładowana środkami na mole.
Otworzyłam oczy, uspokajając swój oddech. Jego bursztynowe oczy wpatrzone były we mnie.
-I jak?- spytał ochrypłym głosem.
Uśmiechnęłam się.
-Okej. Mamy sporo czasu, żeby nad tym popracować.
Zaśmiał się cicho w odpowiedzi na mój żart.
-Nie musiałem pytać. Wystarczyło twoje mruczenie.- poruszał brwiami.
Szturchnęłam go.
-Nie mruczałam!- oburzyłam się, jak małe dziecko.
Elyas założył mi pojedyńczy kosmyk za ucho.
-Tęskniłem za tobą.- szepnął.
Przełknęłam ślinę.
-Ja za tobą też.- wyznałam.
Ponownie przybliżył się do mnie.
-Ups, sorry.- usłyszeliśmy.
Kątem oka spojrzałam na zmieszaną dziewczynę, która zeszła ponownie po schodach.
-Co teraz?- spytałam, czując jego ciepły oddech na swoich wargach.
Zmarszczył brwi.
-Nie rozumiem.
Wywróciłam oczami.
-Będziemy się teraz całować bez sprzeciwów? Chodzić, trzymając się za rękę? Zamieszkamy razem i będziemy jeść wspólnie śniadanie? Będę narzekała na twoje porozwalane skarpetki po całym mieszkaniu, a ty na brudne talerze w zlewie? Potem kupimy zmywarkę, oświadczysz mi się, szybki seks, dziecko, potem kolejne i pięcioro następnych? Wyjedziesz za granicę, żeby nas utrzymać? Nasza córka szybko zajdzie w ciąże, zostaniemy dziadkami, później pradziadkami. Nasz syn stwierdzi, że jest gejem, po czym wyprowadzi się z domu. Nasze psy uciekną a zmywarka przestanie działać i powrócimy do...
-Linden.- przerwał mi. -Masz zakaz picia alkoholu przez najbliższe pięćdziesiąt lat.- zaśmiał się.
-Bardzo śmieszne.- szturchnęłam go.
-Nie planuj tego, niczego nie planuj.
Spojrzałam na niego.
-Odkąd ciebie poznałam, nie mogę zaplanować niczego. Wszystkie moje plany psujesz.- stwierdziłam.
-Po to właśnie jestem.- złożył delikatny pocałunek na moim czole.
Zamknęłam oczy, poddając się tej uroczej chwili. Wsłuchiwałam się w rytm jego serca, jednocześnie będąc otulona zapachem drogich perfum pomieszanych z dymem papierosowym.
Mogłabym tak trwać całą wieczność, bez ruchu, jedzenia, spania, bez kłamstw. Tylko ja i Elyas.
-Jesteś śpiąca?- zapytał cicho.
Pokręciłam głową.
-Głodna?- spytał ponownie.
Również pokręciłam głową.
-A jest coś, czego teraz potrzebujesz?
Spojrzałam na niego.
-Chyba muszę iść do toalety. Za dużo dziś wody wypiłam.- stwierdziłam.
Elyas słysząc to, zaśmiał się.
-Chciałem być romantyczny, popsułaś to.- powiedział udawanym oburzeniem.
-Napisz mi list, ale jako Elyas, którego znam, a nie jako student z myspace.- powiedziałam poważnie.
Westchnął cicho.
-Napiszę, obiecuję.
Złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek.
-Poczekasz tu?- zapytałam.
Brunet przytaknął.
-Chyba, że potrzebujesz ochrony.- uśmiechnął się.
-Niekoniecznie. To zajmie tylko pięć sekund.- odwzajemniłam uśmiech.
-Będę czekać. Jak nie będziesz długo wracać, to osobiście tam wejdę.
Zaśmiałam się.
-Będę w damskiej, jakby co.
-Zapamiętam.
Uwolniłam się z jego uścisku i zeszłam na dół. Towarzystwo zdążyło się rozkręcić.
-Sophie! Tu jesteś! Szukałam cię- usłyszałam piskliwy głos Edith.
Odwróciłam się do niej.
-Żyję jeszcze.- odpowiedziałam.
-Gdzie byłaś?- zapytała podejrzliwie.
To jedno z tych pytań pułapek. Jeśli odpowiem, że z Elyasem, będę musiała streścić jej całe zamieszanie, ale jeżeli nic nie powiem, będzie mnie męczyć i stwierdzi, że kombinuję, po czym się przyznam i stracę więcej minut mojego życia, niż przy pierwszej wersji.
-Czy to ważne? Lepiej powiedz jak tam Logan.
Wspomnienie o Loganie to najlepszy sposób, żeby odsunąć od siebie podejrzenia.
Jej twarz momentalnie się rozpromieniła.
-Udała się niespodzianka.- zapiszczała. -Może napijesz się z nami?
-Muszę iść do toalety.- wykręciłam się.
-Poczekam.- wzruszyła ramionami.
Elyas też czeka.
-Nie no, nie chcę wam przeszkadzać.
-Żartujesz? Przecież siedzimy tam z całą grupą, tylko Elyasa nie ma.- zdziwiła się.
-Dziwne. Może wyparował.- próbowałam brzmieć realistycznie.
-Myślałam, że jest z tobą.- powiedziała zawiedzionym głosem.
-Twierdzisz, że schowałam go w torebce?- prychnęłam.
-Sophie!
Zaśmiałam się.
-Joe tu jest.- wyznała.
Zbladłam.
-Co? Nie!- jęknęłam.
Przytaknęła.
-Wiedziałam, że się wkurzysz.- pokręciła głową.
-Miało go nie być.
-Sam się wprosił. Szukał cię.
Otworzyłam szeroko oczy.
-Gdzie on jest?- zapytałam.
-Na zewnątrz.
Ominęłam ją.
-Chyba nie chcesz z nim gadać?- usłyszałam.
-Chcę.
Wyszłam na dwór, rozglądając się. Większość ludzi tu przesiadywała. Napisałam sms'a do Elyasa, że muszę coś załatwić i żeby mnie nie szukał, po czym wyłączyłam telefon. Poszłam na parking.
-Joe.- uśmiechnęłam się, widząc go na masce samochodu. Nie przeszkadzało mi nawet to, że stał w dużej grupie osób.
-Sophie. Jak miło cię widzieć.
-Ciebie również.
Podszedł do mnie.
-Pięknie pachniesz.- stwierdził.
-Masz na myśli męskie perfumy?- odgryzłam się.
Jego mina momentalnie spochmurniała.
-Możemy pogadać?
Przytaknęłam.
Odeszliśmy kawałek od grupy.
-Nie wiem od czego mam zacząć.- podrapał się po karku.
-Od słów: "Sophie, byłem głupi...", potem już chyba sobie poradzisz.- wzruszyłam ramionami.
-Przemyślałem to, wróć do mnie.- złapał mnie za ramiona.
Próbowałam ukryć śmiech.
-Długo myślałeś.- stwierdziłam. -Ale...nie!- odsunęłam się od niego.
-Sophie, zrobię wszystko.- powiedział zdesperowanym głosem.
Uśmiechnęłam się.
-Wszystko?
Przytaknął.
-Kuszące, ale nie.- powiedziałam.
-Okej...to chociaż mogę ci postawić drinka?- zapytał zniecierpliwiony.
-Myślisz, że jestem głupia? Chcesz mi coś dosypać? Czemu nie dasz mi spokoju? To ty mnie zdradziłeś, nie ja ciebie!- krzyknęłam.
-Byłem głupi.- stwierdził.
-Muszę cię zmartwić. Twoja głupota nie minęła.- odpowiedziałam sarkastycznie.
Westchnął.
-Nie każ mi robić coś, czego nie chcę.- zdenerwował się.
-To tego nie rób.- wzruszyłam ramionami. -Nie jestem twoją własnością i nigdy nie będę.
-Pożałujesz tego.- wysyczał.
-Już żałuję.- powiedziałam. -Że cię poznałam.- poszłam w kierunku budynku.
Weszłam do środka i szybko poszłam na górę. Niestety Elyasa nie było. Wyjęłam telefon i włączyłam go. Pięć nieodebranych połączeń od Elyasa.
Zadzwoniłam szybko do niego.
-Gdzie jesteś?- usłyszałam.
-Na górze, a ciebie nie ma.- oparłam się o drzwi.
-Zaraz tam będę.- i się rozłączył.
Najszybsza rozmowa, jaką znam.  
Jeżeli dowie się, że byłam u Joe, zapewne się wkurzy.
Westchnęłam, słysząc jego kroki.
Kątem oka spojrzał na mnie, wchodząc po schodach.
-Byłam...u Joe.- wyznałam, nie patrząc na niego. -Szukał mnie. Chciałam mu znowu dopiec, ale teraz wiem, że jemu się chyba nie da, poza tym, chciał do mnie wrócić.- zaśmiałam się, wspominając o tym ostatnim.
Spojrzałam na Elyasa, który miał minę bez wyrazu.
-Gniewasz się?- spytałam, bawiąc się swoimi dłońmi.
Uśmiechnął się lekko.
-Gniewam.
Szturchnęłam go.
-Wcale nie.- oburzyłam się.
Zaśmiał się.
-Nie mógłbym się na ciebie długo gniewać.- wyznał.
-Elyas, nie słodź.
Poruszał zabawnie brwiami.
-Może po prostu jestem słodki?
-Jesteś klejący, nie słodki.
-To nie to samo?- zapytał.
-Niestety na twoją niekorzyść, ale to są dwie różne sprawy.
Przybliżył się do mnie.
Przełknęłam ślinę.
-Spokojnie, nie zamierzam cię gryźć.- wyznał.
-Akurat lubię jak gryziesz.
Otworzył szeroko oczy.
-Naprawdę?
Uśmiechnęłam się, przytakując.
-Zostajesz tutaj?- zapytałam.
-U Ricka? Raczej tak, wypiłem.
Ponownie się uśmiechnęłam.
-Czy ty mi proponujesz podświadomie, żebym ululał cię do snu?
Przytaknęłam.
-Tylko mam parę zasad.
Elyas wywrócił oczami.
-Zero wkładania rąk pod majtki i bluzkę.- ostrzegłam.
-Oczywiście.- uniósł ręce do góry. -A co z buziakiem na dobranoc?
-Może być, w końcu ludzie całują się na okrągło.- przytoczyłam jego słowa.
Zaśmiał się.
-Wiesz...ręce pod bluzkę i majtki też wkładają na okrągło.
-Elyas! Bo ululam się sama.
-Dobrze, dobrze, Skarbie. Tylko mówię.
Wyjął z kieszeni kluczyk do pokoju.
-Deja vi? Ten budynek dobre działanie ma na nas.- stwierdził, otwierając pokój. -W nim budzę się obok ciebie.
-Musisz mi przypominać?- jęknęłam.
-Będę ci to wypominać do końca mojego życia.
Weszłam do środka.
-Nie proponuj mi zabójstwa.- uśmiechnęłam się.
-Mimo wszystko, nie wytrzymałabyś beze mnie.- powiedział pewny siebie.
-To racja. Dni bez twoich docinków, wyleczyły by moją ukrytą depresję.
Zdjęłam buty. Elyas usiadł na łóżku i przyglądał mi się.
-Nie mogę w to uwierzyć, Linden.
Spojrzałam na niego.
-W co?
-Że w końcu nie bronisz się przede mną.

2 576 czyt.
100%4211
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1659 słów i 9219 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

11 komentarze

 
  • Kejti00876

    Kejti00876 · 12 lis 2018 · 201443589

    Kiedy będzie nastepna częśc? Ja wiem że masz też swoje życie ale nie jest fajne wkręcić się w coś a potem nagle koniec ? Mogłabys chociaż ustalić co ile będziesz wrzucac nowa część ? Na następną czekam z niecierpliwością bo bardzo ciekawe piszesz

  • elegancjafrancja

    elegancjafrancja · 10 lis 2018 · 194008866

    Opowiadanie bardzo ciekawe, świetnie opisane emocji, fabuła nieoczywista, gratulacje ❤️ +odświeżam od 5 dni z niecierpliwością czekając na kolejną część

  • bardzofajnynick

    bardzofajnynick · 9 lis 2018 · 193883574

    Bardzo fajna fabuła, bardzo wciągające opowiadanie, ale boli mnie po prostu w oczy pisownia, składanie zdań i odmiana imion.

  • Fanka

    Fanka · 7 lis 2018

    Oj coś czuję że tu u nich mimo wszystko dużo jeszcze się namieszać...Przeczytałam wszystko w jeden dzień o jestem zachwycona
    Pisz dalej i czekam na kolejny rozdział

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 5 lis 2018

    Oj będą musieli szukać kompromisów jeżeli zdecydują się na wspólne mieszkanie. Elyas może mieć interes w tym, że Sophie po alkoholu jest odważniejsza i nie może jej tego zabronić. I nieszczęsny Joe, coś mi się wydaje, że namiesza pomiędzy Sophie i Elyasem. Kawa, ciasto i "Bronię się przed tobą" to zawsze udane połączenie. Pięknie!

  • Ferdolina

    Ferdolina · 5 lis 2018 · 279257684

    Czyżby początek zajebistej, długiej nocy i..... fajnie że są razem. Czekam na kolejną część.  :-) 😎😉😋

  • niutria

    niutria · 5 lis 2018 · 201435693

    Aaa w końcu są razem    genialny rozdział  uwielbiam i jeszcze  raz uwielbiam.  Jedyna najlepsza autorka jaka znam ! Czekam na więcej    

  • Kmicic

    Kmicic · 4 lis 2018

    Ale przyjemnie, no nie do wiary normalnie  . Linden i Elyas razem! Wkońcu! Jutro z też okazji idę po pracy kupić sobie ciastko 🍪! Prze genialny rozdział  . Jednak trochę szkoda że Sophie przez kolejne 50 lat nie napije się alkoholu xD  
    Dziękuję za dodanie kolejnej części tego dzieła, jestem tak podekscytowany że nawet nie wspomnę o Joe. Życzę weny i pozdrawiam 😃

  • Lolissss

    Lolissss · 4 lis 2018 · 211660575

    Czytałam trzy razy te cześć bo kac morderca nie ma serca 😂 ale bardzo przyjemnie się czytało i czekam na następna bo już chce wiedzieć co ten joe sobie wymyślił 🤔👍🏻

  • mydream2017

    mydream2017 · 4 lis 2018

    Już zakazy od Elyasa...a na weselu co? Sophie nie walnie sobie drinka kiedy wszyscy będą się bawić? Skruszony Joe...będzie się działo wkrótce. Wieczór z Sophie udany!

  • Lula

    Lula · 4 lis 2018 · 381259546

    Ojej to cudowna część 😁 czyżby początek szczęśliwego związku? I żeby Joe nie zamieszał za szybko 😂😂😘😘uwielbiam to opowiadanie 😍😍