Bronię się przed tobą cz.29

Weszłam do mieszkania i zdjęłam buty.
-To ty, Sophie?- krzyknęła Edith, krzątając się po kuchni.
-Nie.- odpowiedziałam i poszłam do swojego pokoju, kładząc się na łóżku.
  -Bardzo śmieszne.- momentalnie znalazła się w moim pokoju.
Westchnęłam, przytulając się do poduszki.
-Jest sprawa.- usiadła na moim łóżku.
-Nie.- odpowiedziałam krótko.
-Nawet nie wiesz o co chodzi.- oburzyła się. -Logan ma jutro urodziny.
Zmrużyłam oczy.
-Chciałam spędzić z nim ten dzień sama, rozumiesz? Kolacja, te sprawy...
-Ale?- zapytałam.
-Nie wiem czy nie chciałby tego dnia spędzić ze wszystkimi.- westchnęła.
-Masz na myśli rodzinę?- podniosłam się.
Pokręciła głową.
-Znajomych.
Wzruszyłam ramionami.
-Co byś zrobiła na moim miejscu?
Zakaszlałam.
-Poszła spać.
Wywróciła oczami.
-Urodziny to tylko kolejny dzień, który przypomina ci, że się starzejesz. Lepiej jeśli ty tylko go tym przytłoczysz, niż inni.- stwierdziłam.
-Sophie! Nie rozumiesz. Jestem już z nim tak długo...
-Pół roku.- zauważyłam.
-To długo. Poza tym chcę, żeby tego dnia był szczęśliwy.- zmartwiła się.
-Chcesz zaprosić jego znajomych? Zorganizować imprezę w jeden dzień?- zdziwiłam się.
-U Ricka. Tam, gdzie był grill. Wystarczy do niego przedzwonić, a on się wszystkim zajmie.
-Masz do niego numer?- zapytałam, czując, że zaraz zasnę z przemęczenia.  
-Tak.- ucieszyła się. -Lepiej ciepło się ubierz jutro.
-Gdzie?
-Na imprezę.- popukała się w czoło.
Wstałam z łóżka.
-Nie obraź się, ale nie chcę tam iść.
Edith otworzyła szeroko oczy.
-A dlaczego?
-Tam będzie Elyas.- wyjaśniłam.
-To co, przecież się nie zamordujecie.
Spojrzałam na nią.
-Wiesz, że nie o to chodzi.
Westchnęła.
-Nie uciekniesz przed nim, ja jestem twoją przyjaciółką, a on mojego chłopaka przyjacielem. Na weselu też mi powiesz, że nie przyjdziesz?- wstała z łóżka.
-Jakim weselu?- zdziwiłam się.
-No właśnie! Moim.
-Logan ci się oświadczył?- uniosłam brew.
-Jeszcze nie.- uśmiechnęła się.
-Uf.- odetchnęłam.
-Dla kogo uf?
-Dla niego, oczywiście.- uśmiechnęłam się.
-Dzisiaj jeszcze jestem w dobrym humorze.- ostrzegła.
-To zazdroszczę. Ja dziś zwolniłam się z pracy.- weszłam do kuchni.
Edith pojawiła się obok mnie.
-Co? To gdzieś ty była tyle czasu?- zdziwiła się.
-Porwało mnie ufo, zakneblowali kajdankami i zmusili mnie do powiedzenia wszystkich części ludzkiego ciała.- powiedziałam poważnie, odgrzewając jedzenie w mikrofalówcę.
-Lekarskie żarty.- powiedziała udawanym śmiechem. -Czemu się zwolniłaś?
Wyjęłam obiad z mikrofali i usiadłam przy stole.
-Vicky zaczęła tam pracować.- powiedziałam.
Edith usiadła obok mnie.
-Żartujesz?- otworzyła szeroko oczy.
-Teraz nie.- westchnęłam. -Znalazłam pracę w barze, do którego często przychodzi Joe.- wywróciłam oczami.
-W barze? Tak szybko znalazłaś pracę?- zdziwiła się.
-Lily mi ją pokazała, to zadzwoniłam tam.
-Łał, nieźle.- stwierdziła.
Spojrzałam na nią.
-Zadzwonisz do Ricka?- zmieniłam temat.
-A tak już.- wyjęła telefon z tylnej kieszeni i wybrała numer. -Halo, Rick, mam sprawę. Chodzi o Logana...urodziny, u ciebie na działce...zadzwonisz do wszystkich?...dzięki. Do jutra. I niech nic nie mówią Loganowi.- rozłączyła się.
Zmrużyłam oczy.
-Do której jutro pracujesz?- spojrzała na mnie.
-Do szesnastej.- powiedziałam.
-Świetnie. O dziewiętnastej planuję zacząć imprezę, więc mi pomożesz.- ucieszyła się.
-Edith...ja...
-Ja też się cieszę.- zaklaszczała, przerywając mi.
Westchnęłam.





Następnego dnia.
Spojrzałam kątem oka na postawnego faceta.
-Poproszę sok.- powiedział, bacznie mi się przyglądając.
Dziś rano podpisałam umowę z szefem i czuję, że dobrze zrobiłam. Ta praca jest jaka jest, ale mam pewność, że nie wyląduję pod mostem.
Wlałam pomarańczowy sok do szklanki i podałam facetowi.
-Co taka dziewczyna, jak ty robi tutaj?- powiedział ochrypłym głosem.
-Pracuję.- powiedziałam oschle.
-Niezależna.- zagwizdał. -Podoba mi się.
-Ujmujące.- wywróciłam oczami.
Zaśmiał się cicho.
-Pyskata też jesteś.
-Sophie, możesz już kończyć.- krzyknął szef, wyłaniając się z kantorka.
Przytaknęłam.
-Sophie, zapamiętam.- mruknął.
Uśmiechnęłam się.
-Mam chłopaka.- skłamałam.
Pomachałam Kate i wyszłam z baru.
Szybko weszłam do samochodu i wyjechałam z parkingu. Edith wpisała mi w GPS jak dojechać do Ricka. Podobno ma być dużo ludzi. Nie wiem jak to możliwe, żeby w jedną noc załatwić imprezę, bardziej obawiam się widoku Elyasa. Z jednej strony się boję, z drugiej jednak mam wyrzuty sumienia.  
Szybko dojechałam na działkę, zostawiając samochód na parkingu. Czy motocykliści przyjadą motocyklami? W taką zimę?
Weszłam do budynku.
-Sophie!- ucieszył się Rick.
Uśmiechnęłam się.
Chłopak podszedł do mnie i przytulił mnie.
-Elyas nadal cię dręczy?- zaśmiał się.
-Taa.- westchnęłam.
Małe pomieszczenie wyglądało dość przytulnie i niepokojąco ładnie.
-Gdzie Edith?- zapytałam.
-Poszła po jakieś napoje.- wzruszył ramionami.
Usiadłam na kanapie rozglądając się.
-Kogo zaprosiłeś?- spytałam.
Rick przez chwilę myślał nad odpowiedzią.
-A kogo byś nie chciała widzieć?- przysiadł się.
-Joe.- powiedziałam dobitnie.
-Co za szczęście.- uśmiechnął się.
Po chwili do pomieszczenia weszła Edith.
-Kupiłam kilka napojów i jakieś przekąski. No i alkohol, dużo alkoholu.
-A tort?- zapytał Rick.
-Chcecie zobaczyć?- Edith poruszała zabawnie brwiami.
Wywróciłam oczami, wstając.
Przyjaciółka delikatnie otworzyła pudełko, odsłaniając biało-niebieski tort z napiszem '100 lat Logan'.
-Wygląda smacznie.- ucieszył się Rick.
Edith zamknęła pudełko.
-Tom ma sprowadzić tu Logana.- oświadczyła.
-Nie domyśli się?- zapytał Rick.
Edith pokręciła głową.
-Nie powinien.


Przez ponad godzinę próbowałam zawiesić wszystkie zdjęcia Logana z Edith na ścianach, szafach i wszystkim co stoi pionowo.
-Naprawdę?- westchnęłam, trzymając setne zdjęcie na którym Logan śpi z misiem.
-Myślisz, że spodoba mu się ten wystrój?- powiedziała niepewnie.
-Myślę, że spali się ze wstydu, widząc te zdjęcia.- uniosłam brew.
-Wiesz, czasem jak mówisz coś głupiego, to mam wrażenie, że zawsze wychodzi na odwrót.- uśmiechnęła się.
Spojrzałam na nią.
-Doceni to, ale te zdjęcia będzie ci wypominał do końca życia.- stwierdziłam, siadając obok niej.
-Zależy mi na nim.- powiedziała, kładząc głowę na moim ramieniu.
-Wiem.- przełknęłam ślinę.




Wszyscy goście zaczęli się pojawiać, oprócz jednego.
Elyasa.
Rozejrzałam się po pokoju. Połowę z tych ludzi nie kojarzyłam. Miałam nadzieję, że nie przyjdzie Vicky.
-Rick.- krzyknęłam. -Zaprosiłeś Vicky?
Chłopak wypił do dna szklankę wody.
-Nie. Bądź spokojna.
Odetchnęłam, ale wieść, że Elyas w każdej chwili może się tu pojawić, przyprawiała mnie o dreszcze.
-Za chwilę przyjedzie Logan z Tomem, zgaście światło i jak wejdzie to krzykniemy mu 'Sto lat!'.- krzyknęła Edith.
Wszyscy przytaknęli.
Rozejrzałam się jeszcze raz po sali.
-Masz pewność, że to wypali?- zapytałam Edith.
Uśmiechnęła się.
-Musi, bo jak nie, to ich pozabijam.
Usłyszałam podjeżdżający samochód.
-Chyba przyjechał.- powiadomiłam Edith.
Przyjaciółka speszyła się.
-Zgaście światło! Logan jest!
Wszyscy zaczęli się chować.
Cicho oddychałam słysząc otwieranie drzwi i kroki prowadzące do pokoju. Ciemna postać włączyła światło.
Wszyscy wstali śpiewając:
-Sto...
-Elyas!- krzyknął Rick. -Ale nas wystraszyłeś!
Brunet uśmiechnął się, widząc, że zrobił małe zamieszanie.
Minął tydzień, a wyglądał wciąż tak samo. Miał na sobie biała bluzkę, czarne spodnie i czarną kurtkę. Nie mogłam powstrzymać tego, że wciąż się na niego gapię. Nigdy nie sądziłam, że będzie mi go aż tak mocno brakować.
Na podjeżdzie pojawił się kolejny samochód.
-Teraz to na pewno Logan.- krzyknęła Edith.
Wszyscy ponownie zaczęli się chować.
Cichy głos Toma i Logana rozniósł się po całym budynku. Tom wszedł do pokoju i włączył światło.
Ponownie wszyscy wstali i zaczęli śpiewać zdziwionemu Loganowi.
Rozglądałam się, szukając twarzy Elyasa, ale nie znalazłam go.
Edith przybiegła do Logana, przytulając go.
-Jak ci się podoba niespodzianka?- zapytała.
-Jest idealna.- wydusił z siebie, dając jej buziaka.
Chłopacy postawili przed nim tort z zapalonymi świeczkami.
-Pomyśl życzenie.- powiedziała Edith.
Logan na chwilę zamknął oczy, po czym zdmuchnął świeczki.
Wszyscy zaczęli klaskać i wiwatować.
Usiadłam na kanapie obok Ricka.
-Widocznie niespodzianka się udała.- powiedziałam.
Uśmiechnął się.
-To prawda.
Rozejrzał się dookoła.
-Elyas!- krzyknął, powodując, że moje serce zaczęło mocniej bić.
Tylko nie to.
Brunet spojrzał w jego kierunku.
-Spóźniłeś się.- dogryzł mu, śmiejąc się.
-Zostałem miło przywitany.- powiedział ochrypłym głosem. Tak dawno go nie słyszałam.
-Dosiądź się do nas.- zaproponował mu Rick.
Milczałam, próbując nie łapać kontaktu wzrokowego z Elyasem.
-Zaraz wrócę.- powiedział, przez co poczułam ulgę.
-Dziwne. Minęło dobre pięć minut i jeszcze nie zagryźliście się na śmierć.- zaśmiał się Rick. -Nie odpyskujesz mu, Sophie?- spojrzał na mnie.
-Nie mam ochoty.- powiedziałam cicho.
Rick zmarszczył brwi.
-Pokłóciliście się czy co? Ty też nic nie powiesz Sophie?- spojrzał na niego.
Przełknęłam ślinę.
-Nic nie muszę mówić, Sophie zawsze ślicznie wygląda.- powiedział.
Spojrzałam na niego.
Powiedział: 'Sophie'.
Nigdy tak na mnie nie mówił...

1 625 czyt.
100%267
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1752 słów i 9824 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

7 komentarzy

 
  • Kara123

    Kara123 · 28 paź 2018 · 196859652

    Fantastyczne opowiadanie .kiedy next

  • Kmicic

    Kmicic · 28 paź 2018

    Zebrało mi się po tym rozdziale na przemyślenia, wszystko było by okej gdyby Linden od początku była ze sobą szczera i poprotu powiedziała mu prosto z mostu -kocham cię.  
    Przynajmniej takie jest moje zdanie, nie wiem co mogę tu jeszcz napisać bo jak Elyas zwrócił się do niej po drugim imieniu to takie  .  
    Oczywiście kolejny rozdział genialny jak reszta, liczę na więcej tego wspaniałego Elyasowo Lindenowego opowiadania. Pozdrawiam i życzę weny  

  • niutria

    niutria · 27 paź 2018 · 201435693

    Aaaa , Boże  z każdym opowiadaniem chce więcej i więcej     Uwielbiam Cię, ale proszę mam małą prosbę zrób nam też niespodzianke i dodaj kolejna część szybciej  

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 27 paź 2018

    Życie Sophie jest mega skomplikowane. Chce być z Elyasem ale stale coś tej miłości stoi na drodze. Czy oni w końcu zacieśnią ten związek tak na porządnie? W południe czytam kolejną wspaniałą część przy rozgrzewającej herbacie z cytryną. Brawo, brawo, brawo to jest kunszt!  

  • Lula

    Lula · 27 paź 2018 · 194008873

    ❤a tak się rozwija akcja i co. . .koniec 😪 czyżby nowa taktyka Elyasa?😁😁

  • Lolissss

    Lolissss · 26 paź 2018 · 211660575

    Ciekawe jak dalej się potoczy na urodzinach; oby znów nie wyładowała pijana z elyasem w łóżku 😂 chociaż może jednak...  
    No cóż jak zwykle genialna cześć i oby jak najszybciej do następnej! 😂❤️

  • mydream2017

    mydream2017 · 26 paź 2018

    Sophie musi dojść do porozumienia z Elyasem bo wesele przyjaciół przed nimi. Ich związek jest zbyt skomplikowany dla mnie ale jest dobrą lekcją więc czyta się Twoją opowieść z wielką przyjemnością.  Jak zwykle Sophie potrafi się odgryźć na zaczepki