Bronię się przed tobą cz.56

Wyjęłam białe wino z lodówki i nalałam sobie do kieliszka. Wiedząc, że mam problem z wyznaczeniem sobie granicy, żeby się nie upić, postanowiłam skończyć tylko na jednej butelce, gdyż tylko taki alkohol miałam pod ręką.
Usiadłam na kanapie i włączyłam przypadkowy serial. Czy dobrze robiłam, siedząc u siebie w mieszkaniu, zamiast być przy Elyas'ie? Widocznie on tego chciał, a ja jak zwykle go słucham, ponieważ powrót do szpitala i obserwowanie go, jak patrzy na mnie lodowatym wzrokiem, mogłoby sprawić, że czułabym się naprawdę okropnie.
Niekochana. A przecież taka, w tym momencie byłam.
Nalałam sobie ponownie zimnego wina do kieliszka i wypiłam do ostatniej kropli za jedym razem. Tą czynność powtarzałam, dopóki nie wypiłam całej zawartości butelki.
Wspomnienia o Elyas'ie wciąż wracały z jeszcze większą mocą, niż gdy byłam trzeźwa. Próbowałam przypomnieć sobie najgorsze chwile naszego związku, żeby uświadomić sobie, że nie warto było się w nim zakochiwać.
Ale zrobiłam to.
Kocham go i pierwszy raz mogłam powiedzieć, że miłość naprawdę boli, bo w tym momencie wolałabym nie czuć nic. Przez cały tydzień modliłam się żeby się obudził, żeby do mnie wrócił. Zapewniłabym go, że dalibyśmy sobie radę, cokolwiek by się stało.
Wrócił do mnie, ale to nie jest mój Elyas.
Nawet jeśli mnie nie pamięta, to dlaczego mnie tak potraktował?
Nie mam sił ponownie uczyć go miłości. Nie mam sił, żeby znowu przechodzić przez kolce i pozwalać na to, żeby on ucinał mi skrzydła, kiedy będę próbować go uczyć latać i cieszyć się z życia, nawet wtedy, kiedy wszystko stanie przeciwko niemu.
I w końcu, nie mam sił ponownie na niego czekać.
Co we mnie jest, że za każdym razem do niego wracam? Z Joe nigdy tak nie było - zranił mnie, trudno, idę dalej, ale z Elyasem było inaczej. Nie mogłam się podnieść, nie mogłam się od niego uwolnić. Między nami była cholerna, gorzka miłość, która nie radziła sobie z problemami. Elyas nawet nie wiązał ze mną przyszłości. Zostawiłby mnie, gdybym była w ciąży, więc dlaczego płaczę za jego odejściem? Zamiast czuć wolność i nicość, to czuję okropny ból, bo wiem, że czas w niczym nie pomoże.
Próbowałam, uciekałam, czekałam - to nic nie dało. Nadal go kochałam, a czas zamiast pomagać mi się oswoić, to pchał mnie bardziej do niego.
To koniec.
Ja i Elyas - to nie przetrwa. Jest już za późno na nas. Od nowa muszę nauczyć się żyć, kochać i zapomnieć. Wydawało mi się, że teraz byliśmy tak blisko.  
Bliżej, niż kiedykolwiek wcześniej.
Ale nie udało się, zepsuliśmy i wiem, że to też moja wina.
Potrzebuję kogoś innego, żeby mnie odsunął od Elyas'a, nauczył ponownie kochać i żebym w końcu czuła się kochana. Zasługuję na kogoś, kto mnie doceni. Zasługuję na kogokolwiek, byle nie na Elyas'a. Na niego nie zasługuję i nigdy nie zasługiwałam.
Przytuliłam się do poduszki i pozwoliłam łzom swobodnie spłynąć po moich policzkach.
To nic takiego, przecież się regeneruję. Z jednej strony powinnam się cieszyć - wróci dawna ja, sarkastyczna i opryskiwa Sophie. Tak bardzo za nią tęskniłam, ale nigdy nie będę tą samą Sophie, nigdy nie wrócę naprawiona.  









Elyas
Gia pomogła mi ubrać kurtkę, usilnie starając się mnie nie dotknąć. Jako nastolatek nienawidziłem jej dotyku. Próbowała zastąpić mi matkę, od której mnie zabrano, ale nigdy jej na to nie pozwoliłem. Zawsze byłem dla niej okropny, przez co, coraz bardziej zadziwiała mnie jej dobroć. Nigdy nie dała po sobie poznać, że ją ranię, mimo, że robiłem to wielokrotnie.
-Twoja dziewczyna...- powiedziała delikatnie, uśmiechając się. -Codziennie przychodziła do ciebie, zostawała do bardzo późna...
-Nie pamiętam jej.- wywróciłem oczami. -Zresztą, czemu odkąd się obudziłem to ciągle o niej słyszę?
-Wyszła z płaczem, myślę, że źle ją potraktowałeś.- podniosła lekko głos, samą siebie zaskakując.
Otworzyłem szeroko oczy.
-Traktuję ją, jak córkę.- dodała, zamykając okno.
-Wszystkich traktujesz, jakby byli twoimi dziećmi.- prychnąłem.
Byłem dla niej okropnym sukinsynem, ale czułem okropny żal. Rozbiła mi rodzinę, sprawiając, że zostałem samotnym nastolatkiem bez uczuć.
Posmutniała i podała mi ramię, pomagając mi przy tym wstać. Dziewczyna o kasztanowych włosach się u mnie nie pojawiła, mimo, że minął już okrągły tydzień. Czułem wyrzuty sumienia za to, że ją tak potraktowałem, ale trzymając ją tu na siłę i dawając jej jakiekolwiek nadzieje, byłoby najgorszym, co mógłbym w tym czasie zrobić. Zresztą, jak, do cholery to się stało, że miałem dziewczynę? Naprawdę nauczyłem się kochać? Może to ona mnie nauczyła.
To dziwne, że tak wiele pamiętam, a jej akurat nie. Chociaż o rzuceniu studiów też bym siebie nie podejrzewał.
Pięć lat straconych, to naprawdę dziwna decyzja, bo to oznaczałoby, że w końcu się odważyłem.  
Ale...śmierć matki. Podobno byłem przy tym, ale kompletnie tego nie pamiętam. Co mówiła, jak odchodziła? Dała mi jakąś wskazówkę? List? Cokolwiek? Przecież była dla mnie wszystkim.
Ta dziewczyna zapewne wszystko o mnie wiedziała i to mnie przerażało. Nie zamierzałem jej szukać, pytać o nią, dociekać. Myślałem, że ona to zrozumie, przecież nie mogła mnie kochać.
Mnie nie da się kochać.
Odchrząknąłem, kiedy zobaczyłem Joe'go.
-Potraktowałeś ją gorzej, niż ja.- przyznał, patrząc mi w oczy. -Nie zasługiwała na to. Myślę, że ona już nie wróci.
-To dobrze.- stwierdziłem smutno. -Nie zasługiwałem na nią.
-Zepsułeś ją, Elyas. Dlatego nie wróci.- przymknął powieki. -Wszystkich psujesz.
Spojrzał na mnie ostatni raz i odszedł.
-Joe jest po prostu zły i dlatego...- usłyszałem delikatny głos Gii za sobą.
-Ma rację.- westchnąłem. -Wrócimy do domu, czy nadal będziesz próbowała udowodnić mi, że nie jestem taki zły?
-Ależ nie jesteś. Przed wypadkiem zmieniłeś się, byłeś z Sophie naprawdę szczęśliwy...
-Skończ!- krzyknąłem, czując, że kilka łez spłynęło po moich policzkach. -Wydobywasz we mnie wszystko, co najgorsze. Wiem, że ranię, ale muszę, rozumiesz?- próbowała do mnie podejść, ale odsunąłem się. -Całe życie byłem krzywdzony, więc myślisz, że teraz będę taki, jakiego zawsze mnie opisywałaś? To były kompletne bzdury! Kłamałaś, mówiąc, że mnie kochasz, że jestem dla ciebie jak syn...- Gia usiadła na łóżku i zaczęła płakać. -Musiałem sprawić, żeby chciała o mnie zapomnieć. Wiem, że raniłbym ją, zrobiłem to dla jej dobra! Pierwszy raz pomyślałem o kimś innym, niż o samym sobie i wiem, że cokolwiek bym zrobił, byłoby złe, ale dla tej dziewczyny, to najlepsza decyzja. Mam nadzieję, że wszyscy to w końcu zrozumiecie.
Patrzyłem, jak się coraz bardziej rozkleja. Przez mój krzyk i obojętność obudziłem w niej przeczucie, że myliła się, co do mnie. W tym momencie chciałem usiąść obok niej i ją przytulić, ale szybko wyrzuciłem z głowy tę myśl.
-Już nie będę próbować, Elyas.- powiedziała cicho, wycierając łzy. -Ale wiedz, że zawsze będę cię kochać i Sophie też.

1 836 czyt.
100%246
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1352 słów i 7341 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

6 komentarzy

 
  • dreamer1897

    dreamer1897 · 11 maja

    Alkohol to nie jest dobry kierunek dla Sophie (i nie mam na myśli braku kontroli po zbyt dużej dawce  ).
    Czy to koniec tej pary? Jak po ostatnim odcinku, same niewiadome. Trzymasz nas za długo w tym napięciu

  • Desu

    Desu · 8 maja · 193629770

    Zakręcone to jak słoik ogórków.Odkręć to szybko albo kończ tę opowieść.

  • Wiki♡♧

    Wiki♡♧ · 8 maja · 211637633

    Niech on sobie to wszystko przypomni, a Sophie nie powinna się tak łatwo poddawać jeśli go kocha 😕

  • Lala

    Lala · 8 maja · 193629779

    Zaczynam cię nie lubieć... I czekam na nową cześć oby jak najszybciej

  • Lula

    Lula · 8 maja

    To niby nie pamięta a nie chce jej ranić 😬o co tu chodzi. ...

  • Iga21

    Iga21 · 8 maja

    Piekne Czy bedzie ciąg dalszy ?