Bronię się przed tobą cz.44

Czułam się dziwnie nieswojo, kiedy prowadził mnie przez nieznaną mi dzielnicę Londynu.
-Boisz się?- zapytał, przyglądając mi się dłuższą chwilę.
Oczywiście, że tak.
-A powinnam?- przełknęłam ślinę.
Uśmiechnął się.
-Nie, ale od kiedy wyszliśmy z restauracji nie zamieniłaś ze mną ani jednego słowa.
Wzdrygłam się.
To prawda, od pięciu minut kalkulowałam w głowie, co zrobię, kiedy Daniel nagle zacznie mnie atakować. Jest kilka wersji, ale jedyna która mi się nasuwa to udawanie zainteresowanej, skopanie go na kwaśne jabłko, ewentualnie gruszkę, a potem poćwiartowanie Edith, za ten durny pomysł z tinderem.
-Proszę.- powiedział, pokazując mi przepiękny widok zachodu słońca unoszący się nad Londynem.
-Czyli nie chciałeś mnie zaatakować.- westchnęłam, chłonąc ten wspaniały widok, próbując zapamiętać każdą jego część.
Zaśmiał się przelotnie.
-Nie chciałem.
Spojrzałam na niego.
-Każdą dziewczynę tu zabierasz?- spytałam, będąc pewna, że to pytanie jest okropne i tandetne.
-Nie każdą.- powiedział zupełnie szczerze, co mnie zdziwiło. Każdy facet powiedziałby 'nie no co ty, ty jesteś wyjątkowa i dlatego pokazałem ci to miejsce'.
-Cóż, więc co zrobiłam, że mnie tu zabrałeś?
Daniel oparł łokcie na murku i westchnął.
-Jesteś tajemnicza, miałem nadzieję, że to miejsce cię otworzy.- nie spuszczał ze mnie wzroku.
-Okeeeej.- zdziwiłam się. -Nie studiuję prawa, tylko fizjoterapię. Mój pierwszy chłopak okazał się totalną porażką, sypiając w moim samochodzie z moją przyjaciółką. Później jak się okazało moim drugim chłopakiem, był jego brat, który...- zamilkłam na chwilę. -Chciał mnie dla zakładu, więc przez całe moje życie przeszedł okropny huragan z małym mieszkaniem, pracą kelnerki i założeniem tindera, do którego mnie siłą namówiono.- odetchnęłam. -Ale mam też zalety, jestem dość optymistyczna i nie będziesz musiał mnie utrzymywać.- wywróciłam oczami, biorąc to za absurd. -Wyglądasz jak Irlandczyk, który śpi na pieniądzach i zabiera laski do drogich kawiarni, żeby im się podlizać. Studiujesz prawo, co pochwalam i jednocześnie podziwiam za odwagę oraz na swoim tinderze masz opis 'nie szukam przygód', co jest dość prostackie, ale lubię cię.- uśmiechnęłam się.
Daniel wpatrywał się we mnie zaskoczony i kompletnie oniemiały moją wypowiedzią. Chyba nie spodziewał się takiej otwartości.
-Oh.- wypowiedział z trudem. -Sophie...
-A!- krzyknęłam, przypominając sobie. -Jestem Linden. Sophie to moje drugie imię.
Zmrużył oczy.
-Linden? Pierwszy raz spotykam się z takim imieniem. Brzmi dość...- szukał słowa.
-Poważnie?- podpowiedziałam.
Przytaknął, łapiąc mnie za rękę. Jego dłoń była zimna, ogromna, przy mojej i zadbana.
Czułam się okropnie dziwnie, biorąc pod uwagę, że robię kompletną głupotę pchając się w związek, na który teraz nie jestem gotowa. W mojej głowie nadal ulokowany był Elyas, któremu wysprzątałam pokój, kiedy mnie zostawił, rzucając we mnie okropnymi słowami. Oczy Daniela wciąż były wpatrzone we mnie, a ja czułam, że nie powinnam zamykać się na mężczyzn. Elyas być może był lekcją? Studenckim zatraceniem? Nierealną przyszłością? Jedyną miłością, której nie mogę dosięgnąć...
Daniel przyłożył swoją dłoń do mojego policzka, delikatnie masując moją skroń.
Był już tak blisko, że mogłam odczuć jego oddech na swoich ustach.
Pocałunek...
O nie. Czy byłam na to gotowa? Rozum podpowiadał, że tak, ale serce wciąż wiwatowało mi bilboardem ze zdjęciem Elyas'a.
Elyas mnie zostawił.
Już dwa miesiące, kiedy go nie ma.
Czemu mam wciąż trzymać go w głowie, kiedy mam szansę na coś nowego?
Przymknęłam oczy i poczułam miękkie usta Daniela, które zbyt szybko pojawiły się na moich wargach, odganiając moje myśli.
Daniel całował mnie delikatnie, jakby chciał sprawdzić czy ucieknę z krzykiem, czy jednak zostanę z nim, oddając się kompletnie.
Złamałam swoją regułę - zero całowania na pierwszej randce.
No cóż, z biegiem czasu dostrzegam, że zasady zmieniają się trochę za szybko i całowanie dopiero po dziesiątej randce nie ma prawa bytu.
Przyciągnął mnie lekko do siebie i pogłębił pocałunek. Oddychałam spokojnie przez nos, próbując nie zemdleć. Od kiedy nasza znajomość z Elyas'em się popsuła nie całowałam się z nikim innym, a teraz nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.
-Daniel.- odsunęłam się od niego po paru sekundach. -Nie mogę. Nie teraz.
Daniel delikatnie odsunął się ode mnie i wpatrzony we mnie powiedział:
-Rozumiem to.
Uśmiechnęłam się.
-Dziękuję.






Odprowadził mnie pod blok, trzymając za rękę. Opowiadał o swoim życiu, nieudanym pięcioletnim związku i złej sytuacji rodzinnej. To było dość osobliwe i intymne, ale słuchałam, będąc w szoku ile osiągnął i ile przeżył.
-Było naprawdę miło.- rzekł.
Uśmiechnęłam się.
-Dziękuję ci za dzisiaj.
Jego dłoń zaczęła obwiązywać na palcu kosmyki moich długich włosów.
Delikatnie przysunął się do mnie i złożył subtelny pocałunek na moich ustach.
-Do zobaczenia.- odsunął się i poszedł w kierunku, z którego przyszliśmy. Obserwowałam jego kroki, dopóki nie zniknął mi z pola widzenia.
Chwyciłam za klamkę.
-Dobrze się bawisz.- usłyszałam za sobą.
Odwróciłam się i zobaczyłam zarys postaci w ciemnym rogu budynku.
Po głosie poznałabym go wszędzie, choć nie mogłam w to uwierzyć, że wrócił.
Jednocześnie poczułam szczęście i złość, które kiełkowało we mnie od kilkunastu tygodni.
-Wróciłeś.- szepnęłam.
Postać ruszyła w moją stronę i kiedy zbliżyła się do lampy moje przypuszczenia stały się prawdą.
Miał lekki zarost, jego włosy opadały mu na czoło i schudł. Tak samo jak ja.
-Schudłaś.- zilustrował mnie.  
Uniosłam brew zaskoczona.
-Uciekłeś dwa miesiące temu i jedyne co chcesz mi powiedzieć, to to, że schudłam? Mam cię pochwalić za twój wzrok? Albo perfekcyjne widzenie w ciemności?- wysyczałam.
Spojrzał w stronę, gdzie ostatni raz widziałam Daniela.
-Kochasz go?- zapytał, olewając mój wybuch frustracji.
Prychnęłam.
-Boli cię to, że ktoś inny niż ty będzie moim chłopakiem?
Elyas podszedł do mnie.
-Ten dureń? Wciąż jesteś naiwna, znam go.- burknął.
-A niby skąd? Daniel jest bardzo miły...
Zaśmiał sie ironicznie.
-Jakich bajek ci naopowiadał? Poza tym on nie ma na imię Daniel, tylko Karl i spotyka się tylko z dziewczynami, żeby je przelecieć.- warknął.
Zmrużyłam oczy.
-I co? Jeszcze mi powiedz, że właśnie widzisz mnie, jak uprawiam z nim seks. Właśnie w tym momencie!- oburzyłam się.
-Wystarczająco widziałem.- powiedział spokojnie. -Pocałował cię.
-Mam dożywotni zakaz całowania kogokolwiek oprócz ciebie?
Elyas przystawił rękę obok mojej twarzy, opierając ją o drzwi.
-Jestem wolna.- dodałam.
Zmrużył oczy, wpatrując się we mnie.
Milczał.
-Być może właśnie w tym momencie znalazłam faceta do rozrodu...
-Linden.- odezwał się. -Nie rozumiesz, że to krętacz. Oszukał cię.
Czułam, że moje serce wyleci prosto z klatki piersiowej.
-On umawia się tylko z dziewczynami, żeby je przelecieć. Znam go, wiem co mówię. Zresztą...
-Kurza noga!- przeklnęłam. -Super! Teraz to już na pewno zostanę starą panną.
Elyas uśmiechnął się lekko.
-Kurza noga? Kto tak mówi?
Wydawał się tym faktem rozbawiony.
Wywróciłam oczami.
-Ja. Poza tym...dlaczego wróciłeś?- zmieniłam temat.
Westchnął.
-Byłaś pewna, że nie wrócę?
Otworzyłam szeroko oczy.
-Zostawiłem tu kogoś.- odpowiedział poważnie.
-Dobrze, że wspominasz. Logan zaczął kopać tobie miejsce w ogródku, bo nie dawałeś znaku życia.- powiedziałam z wyrzutem.
Mimo, że miałam żal do Logana o ukrywanie prawdy, wiedziałam, że ciężko przechodzi stratę bliskiej osoby, jaką był Elyas. Traktował go jak brata.
-Nie miałem Logana na myśli.- wyznał, łapiąc mnie w pasie i lekko podniósł nad ziemią.
-Co ty robisz?- zdziwiłam się.
Uśmiechnął się szelmowsko.
-Kocham cię.
Zaśmiałam się.
-Tak i chcesz mieć ze mną trójkę dzieci, prawda?- wywróciłam oczami.
Byłam z nim na równi przez co mogłam z premedytacją walnąć mu z liścia albo go pocałować.
-Tak. Wtedy w szpitalu musiałem tak powiedzieć, żebyś nie cierpiała, nie myślała o mnie, bo wiedziałem, że na trochę będę musiał wyjechać.- oparł czoło o moje. -Ty też mnie kochasz, wiem o tym. Zapewniłaś mnie wtedy, w szpitalu.
-Nie kocham.- skłamałam.
Uśmiechnął się.
-Tak cholernie tęskniłem za tobą. Każdy dzień bez ciebie był dla mnie jak udręka.- wyznał. -Sprzedałem dom, w którym mieszkała moja matka, pogodziłem się z ojcem...
Milczałam, wdychając jego zapach. W jego ramionach było mi tak dobrze.
Elyas przechylił głowę w prawo i wbił swoje usta w moje, kompletnie zbijając mnie z tropu.
Poczułam jak gwałtownie zaciąga się powietrzem, kiedy przygryzłam jego dolną wargę. Nie miałam bladego pojęcia co robię, ale nie mogłam przestać. Jego usta smakowały tak samo, przywołując burzliwe momenty naszego związku. Jęknęłam cicho, kiedy mocniej przywarł mnie do drzwi i pogłębił swój pocałunek. Jego ciepły język przebiegł po moim, sprawiając że miałam dreszcze na całym ciele. Już dawno tego nie czułam, tak bardzo brakowało mi jego ust.
Przez moment odsunął swoje usta od moich.  
-Lepiej całuję, niż on?- dyszał z uśmiechem na twarzy, dobrze znając odpowiedź.
Gdy zaczęłam się skarżyć, jego usta wróciły na moją szyję. Czułam każdy trzepot i liźnięcie, które wykonywał jego język, uczucie to było niesamowite. Chwycił moje włosy i lekko za nie pociągnął, bym trzymała swoją głowę wysoko. Jego zęby kąsały mój obojczyk. Gdy delikatnie ssał skórę, przyznałam w duszy, że cholernie za nim tęskniłam.
Przymknęłam oczy, kompletnie poddając się temu uczuciu. Byłam bezbronna, uczucia i dotyk Elyas'a przejęły nade mną władzę.
Poraz pierwszy od dłuższego czasu chciałam, żeby czas się zatrzymał.

1 665 czyt.
100%275
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1844 słów i 10270 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

5 komentarzy

 
  • dreamer1897

    dreamer1897 · 17 marca

    Od razu skopać   
    i jeszcze poćwiartować Edith   
    Czyli jednak wybrał dobre miejsce bo Sophie się otworzyła i streściła swoje życie w mgnieniu oka   
    Kurza noga...no wiesz co? Właśnie kto jeszcze używa takich określeń
    Cóż za przekaz emocji    
    No i oczywiście gdzieś tam daleko byłem przekonany, że wróci Elyas i w ten sposób pociągnie Sophie choć mam nadzieje, że powiedział prawdę o Danielu/Karlu (nie skłamał by Sophie poprzestała na pierwszej randce).  
    Dobrze, że kawa była, sernik i Sophie i jej poczucie humoru. Genialna niedziela. Sophie my dear   

  • Kmicic

    Kmicic · 16 marca

    Ale się dzieje, najpierw randka i Daniel (albo Karl), a teraz wrócił Elyas . No nie powiem, grubo się zrobiło, wymiana zdań i buzi 😘.  
    Jeśli ten KarloDaniel naprawdę chciał ją tylko zaliczyć to będę ci pisał na prywatnej co można z nim zrobić w ramach zemsty xd.
    Mimo wszystko cieszę się że Elyas wrócił, nikt go nie zostąpi, ale ogolił by się przynajmniej    
    Dzięki za dodanie kolejnego rozdziału, super jest czytać przygody Linden 😆
    Oczywiście liczę na więcej i powodzenia w dalszej pracy 😍

  • Lula

    Lula · 16 marca

    Jak dobrze że wrócił 😍 narazil mi się ale mam nadzieję że się poprawi 😙

  • Paula2115

    Paula2115 · 16 marca · 352317553

    Jejku coś tak czułam że wróci 😍 z niecierpliwością czekam na kolejną część ❤❤

  • szaramyszka

    szaramyszka · 16 marca · 284358659

    No w końcu kolejna część dobrze niech się im układa powoli znowu od rana😊