Bronię się przed tobą cz.12

Nieznajomy milczy.
Adam milczy.
Elyas milczy.
Bladofioletowe odciski z moich nadgarstków zdążyły się wygoić, ale strach przed spacerem nocą nadal pozostał. Nic nie powiedziałam Edith o tym, co się wydarzyło dwa dni temu. Im mniej osób będzie wiedziało, tym łatwiej o tym zapomnę.  
Właśnie jestem z nią w galerii. Kupowanie prezentów to coroczne wyzwanie.
-Pójdę wybrać coś dla Logana.- oznajmiła. -Myślisz, że bokserki z małymi prezencikami będzie oklapanym pomysłem?
-Myślę, że tak. Może pomyśleć, że zarzucasz mu to, że ma mało bokserek.- stwierdziłam.
-Ma dużo.- zmarszczyła brwi. -Te z samochodzikami są najlepsze. Na tyłku ma rozciągniętego mercedesa!
-Edith, daj mi żyć z tą niewiedzą, jakie bokserki nosi Logan.- skomentowałam dobitnie.
Zaśmiała się.
-Ma jeszcze takie z żabami.
-Edith!
Blondynka zaginęła w bokserkach i krawatach ze śmiesznymi i tandetnymi wzorami a ja błądziłam między regałami z książkami. Prezent dla Adama to najprostrza rzecz na świecie. Adam uwielbia książki a szczególnie te fantastyczno- naukowe. Postawiłam na Metro2033, mam cichą nadzieję, że mu się spodoba. Dla Edith i Logana prezenty mam już kupione i schowane pod moim łóżkiem. Kupiłam im ramkę z przyklejoną prezerwatywą i małym młotkiem z napisem: 'w razie wypadku zbij szybę'.
W mojej głowie, wciąż plątała się myśl co z Elyasem. Stwierdziłam, że mimo wszystko kupię mu prezent.
-Sophie?- usłyszałam głos za sobą.
Odwróciłam się i zobaczyłam kogoś, kogo najmniej spodziewałabym się w swoim życiu.
-Ruth?- powiedziałam do siebie.
Uśmiechnęła się blado.
-Co u ciebie?- zapytała niepewnie, tak jakby bała się, że po takim czasie czuję się z tym lepiej.  
-Nie narzekam a u ciebie?
-Również.- przestawiła nogę na nogę.
Mój ojciec nigdy nie dowiedział się dlaczego straciłam kontakt z Ruth, ale nie pytał. Zresztą co bym miała mu powiedzieć? Joe zdradził mnie z moją najlepszą przyjaciółką? Zresztą, nawet nie wiedział, kim był dla mnie Joe.
-Nic się nie zmieniłaś.- przerwała ciszę, która zapanowała między nami.
Wzruszyłam ramionami.
-Ty też nie.- zmierzyłam ją. -Ale nie chwaląc się, chyba trochę zmądrzałam.- powiedziałam.
Wbiła wzrok w ziemię, wiedząc co mam na myśli.
-Sophie... Nigdy nie gadaliśmy o tym co się stało w tamtą noc. Nie znasz mojej wersji wydarzeń.- powiedziała z żalem.
-Nie wiem czy chcę tego słuchać.- wyrzuciłam.
-Sophie...- chwyciła mnie za ramię. Jej oczy przepełnione były smutkiem połączonym z rezygnacją.
-Okej.- westchnęłam.
Usiadłyśmy przy stoliku do KFC, większość ludzi zajadała się gorącymi skrzydełkami a mówiąc 'zajadała', nie mam na myśli zasad behaviour.
-Czemu do tego wracamy? To było dawno.- skomentowałam.
Nie wiem co chce mi powiedzieć. Nie sądzę, żeby Joe przyłożył jej nóż do gardła i jedyną jej formą ratunku było przespanie się z nim.  
-W tamtą imprezę za dużo wypiłam.- jąkała się, przywołując tamte wspomnienia. -Nigdy się tak nie upiłam, zresztą mam słabą głowę.
Ja też.
-Nie panowałam nad tym co robię. Nigdy nie miałaś tak, że za mocno zabalowałaś a potem urwał ci się film?- zapytała retorycznie.
Wzdrygnęłam się, przywołując swoje wcześniejsze zapicie.
-Wtedy nie było ciebie w pobliżu. Joe widział w jakim jestem stanie i wykorzystał to. Na początku tylko się całowaliśmy, ale potem zaprowadził mnie do twojego auta. Do dziś nie wiem skąd miał kluczyki.- mówiła cicho i spokojnie. -Kiedy się rano obudziłam zaczęłam płakać. To było najgorsze uczucie jakie kiedykolwiek wtedy poczułam: Nie pamiętałam swojego pierwszego razu.
Bacznie się jej przyglądałam. Mimo, że skrzywdziła mnie wtedy, to było mi jej żal.
-Zrobiłam to z osobą, którą ledwie co znałam i jeszcze do tego miałam dziurę w mózgu.- mówiła, nie patrząc na mnie. -Chciałam ci to wszystko wyjaśnić, ale ty nie chciałaś mnie widzieć, zresztą na twoim miejscu zrobiłabym to samo. Nie mogłam nawet patrzeć na siebie w lustrze. Dni mijały a ja czułam się coraz gorzej. Rodzice nie wiedzieli co mi jest, strasznie schudłam, przestałam wychodzić z pokoju i do tego ty przestałaś przychodzić. Jakiś miesiąc po tym wylądowałam w szpitalu...- zatrzymała się na chwilę, spoglądając na mnie. -Byłam w ciąży.
Słysząc to, moje serce stanęło, jakbym czuła się winna. Gdzie wtedy byłam? Skupiłam się tylko na sobie i swoim żalu, bo zdradził mnie chłopak a tak naprawdę powinnam jej dać szansę wysłuchania.
-Jak to w ciąży?- zająknęłam się.
Wzruszyła ramionami.
-Pewnie się nie zabezpieczył. Cały mój świat przestał dla mnie istnieć. Miałam nieudaną próbę samobójczą...
-Ruth...- szepnęłam.  
Nawet nie wiem co chciałam powiedzieć.
-Ja przeżyłam. Moje dziecko niestety nie. Poroniłam.
Jej oczy zalały się pojedyńczymi łzami.
Byłam w szoku, chciałabym, żeby Ruth za chwilę się uśmiechnęła i powiedziała: 'żartowałam', ale nie zrobiła tego. Moje całe ciało drżało, kompletnie nad tym nie panowałam.
-Przepraszam.- szepnęłam.
Nic wiecej nie mogę zrobić. Wyrzuty będę miała do końca życia.
-Nie wiem co mam powiedzieć.- szepnęłam. -Jak się teraz czujesz?
Ruth przez chwilę błądziła wzrokiem.
-Lepiej, ale świadomość, że zabiłam własne dziecko nie daje mi spokoju.
-Nie miej wyrzutów sumienia. Joe wiedział?
Zaprzeczyła głową.
Pieprzony dupek.
-Sophie tu jesteś.- podeszła do nas Edith.
Spojrzała na Ruth, niewiele wiedząc co tu się wydarzyło przed chwilą, ale wiedziała, że nie jest najlepiej.
-Pójdę już.- Ruth wstała. -Dziękuję, że mnie wysłuchałaś.- uśmiechnęła się. Ten uśmiech był przepełniony bólem i smutkiem. Śledziłam ją wzrokiem, dopóki nie zniknęła za drzwiami sklepowymi, prowadzącymi na powietrze. Edith usiadła na miejscu, gdzie przed chwilą siedziała Ruth.
-Kto to był? Czemu jesteś cała blada?- dociekała.
-Opowiem ci wszystko w samochodzie.



-O cholera.- jęknęła. -Joe to dupek, zawsze o tym wiedziałam. Ale teraz? Zniszczył jej całe życie.- powiedziała, kiedy skończyłam opowiadać.
Przytaknęłam.
Przez chwilę trudnością było skupić mi się na czymkolwiek innym niż na słowach Ruth.
Wysiadłam z samochodu i pobiegłam do mieszkania. To miejsce nagle wydało mi się obce. Osunęłam się na ścianę i zaczęłam płakać. To moja wina, nie było mnie przy niej, kiedy mnie najbardziej potrzebowała. Jestem egoistką. Edith wchodząc do mieszkania, od razu otoczyła mnie ramionami.
-Nie płacz.- szepnęła.
Ale nie potrafię, nie potrafię sobie tego wybaczyć.
-Idź się połóż.- powiedziała, delikatnie mnie puszczając.
Przytaknęłam.
Weszłam do pokoju i przykryłam się.
Zamykając oczy, chciałabym, żeby to okazało się tylko złym snem.




Obudziłam się, kompletnie wykończona. Moje myśli nadal trwały przy Ruth, ale czułam się lepiej, niż przedtem. Z kuchni dochodziły jakieś głosy, uchyliłam lekko drzwi.
-Jest wykończona, ale jeśli chcesz to ją obudzę.- powiedziała Edith.
Mimowolnie wywróciłam oczami.
-Nie, poczekam.- usłyszałam głos Adama.
Otworzyłam drzwi.
-Adam?- zapytałam, zdziwiona.
Chłopak rozpromienił się widząc moją osobę. Podszedł do mnie i ukrył w niedźwiedzim uścisku. Edith stała z boku i się nam przyglądała.
-Jak się czujesz?- zapytał.
-Jak śnieg w lecie.- stwierdziłam.
Uśmiechnął się lekko, puszczając mnie.
-To bardzo interesujące połączenie.- przyznał.
Pokiwałam głową.
-Zrobić ci herbatę?- zapytałam.
Zaprzeczył ruchem głowy.
-To może kawy?- nie dawałam za wygraną.
Ponownie zaprzeczył.
-A wody?
Uśmiechnął się.
-Jak już nalegasz.
Wyjęłam szklankę i napełniłam ją wodą. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
-To pewnie Logan.- uśmiechnęła się Edith i pobiegła otworzyć.
-Logan to chłopak Edith?- zapytał szeptem Adam.
Potwierdziłam ruchem głowy.
-Miło, że wpadliście.- powiedziała radośnie blondynka.
Wpadliście? Wyjrzałam na korytarz. w celu sprawdzenia, czy moja intuicja  domyśla się, kogo zaciągnął tu Logan.
Elyas.
-Cześć.- powiedzieli chórem.
Pomachałam im.
-Przyszedł Elyas.- poinformowałam Adama, który nie za bardzo wiedział o co mi chodzi. -To ten co pomyliłeś go z Ethanem.
Adam przez chwilę dostał olśnienia.
Chłopaki weszli do kuchni.
-Jestem Logan.- podał rękę Adamowi a ten ją uścisnął.
-Adam.
Słysząc to imię, Elyas cicho parsknął.
-Elyas.- przedstawił się radośnie.  
Wywróciłam oczami.
-Adam.
Usiadłam przy stole między Adamem a Elyasem. Czułam, że jestem pomiędzy ogniem a wodą.
-Co studiujesz Adam?- zapytał Elyas.  
Widzę, że go cała ta sytuacja bawi i będzie chciał sprowokować Adama.
-To co Sophie.- przyznał. -A potem planuję jeszcze medycynę.- powiedział dumnie.
-Nie szkoda ci życia na takie studia?- zdziwił się.
-Im więcej lekarzy, tym lepiej.- stwierdził Adam.
-Chyba więcej bezrobotnych.- skomentował cicho Elyas.
Szturchnęłam go.
-Pracujesz razem z...Linden? Bo nie wiem czy wiesz, ale Sophie to nie jej prawdziwe imię.- Elyas bawił się tą sytuacją a mi coraz bardziej było niezręcznie.
-To moje drugie imię.- wysyczałam do Elyasa.
-Wiem, ale nie lubi, kiedy się tak do niej mówi.- Adam wziął łyk wody, poirytowany tą sytuacją tak samo jak ja. -I tak, pracuję z nią. A ty coś studiujesz? Pracujesz gdzieś?
-Studiuję prawo a dorabiam sobie jako mechanik.- Elyas wydał się znudzony tym pytaniem.
-Brudna robota.- stwierdził Adam.
-Wolę grzebać w samochodzie niż w jelitach.- odpyskował.
Edith zaśmiała się cicho.
-Elyas!- zmrużyłam brwi.
Brunet spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
-Może zrobić wam coś do picia?- zapytała Edith.
-Herbatę, jakbyś mogła.- odezwał się Elyas.
-Ja już pójdę.- Adam wstał od stołu.
-Ej, nie zostaniesz na kolacji?- Elyas zrobił smutną minę. -Myślę, że Sophie i Linden bedą zadowolone.
-Elyas przeginasz.- skomentowałam, poirytowana.
-Nie denerwuj się, kochanie.
Odprowadziłam Adama do drzwi. Elyas również wstał i oparł się o futrynę drzwi do kuchni.
-Naprawdę musisz już iść?- zapytałam.
-Tak, wpadłem tylko cię zobaczyć.
Zarumieniłam się.
-Dziękuję, że przyszłeś.- powiedziałam, dając mu całusa w policzek.
-Do zobaczenia.- rozpromienił się, wychodząc.
Zamknęłam za nim drzwi.
-Ja też dostanę?- zapytał, rozbawiony Elyas.
-Co?- zdziwiłam się, przechodząc obok niego.
-Buziaka.- poruszał zabawnie brwiami.
-Powiedziałam ci, co myślę o naszym pocałunku.- wywróciłam oczami.
-Ale powiedziałaś też, że mnie lubisz.- uśmiechnął się i chwycił mnie za nadgarstek, obracając go delikatnie. Kilka śladów jeszcze zostało. Elyas spojrzał na mnie zatroskanym wzrokiem.
-Gadałeś ze swoim bratem o nich?- zapytałam.
Uniósł brew.
-Nie, to nic by nie dało. Mam z nim zły kontakt.-dał mi znać, żebym przestała o niego pytać.
-Dlaczego masz z nim zły kontakt?- zapytałam zaciekawiona.
-Tak jakoś.- odburknął.
-Herbata jest!- powiedziała Edith, wlewając wodę do przygotowanych kubków.
Usiadłam na swoje dawne miejsce.
Logan i Edith zaczęli opowiadać o swoich przyszłych podróżach związanymi z wolnym w święta i w ferie zimowe.
-Jesteś milcząca.- powiedział cicho Elyas.
-Nie mam humoru.- stwierdziłam. Sprawa z Ruth wciąż błądziła po mojej głowie jak zepsuty GPS.
-Ty i brak humoru?- zdziwił się.
Uśmiechnęłam się blado.
-A wy gdzieś się wybieracie?- zapytała nas Edith.
-Ja raczej spędzę wolne u rodziców.- wzruszyłam ramionami.
Edith zmrużyła oczy.
-Ja jeszcze nie wiem.- powiedział Elyas, biorąc łyk herbaty.
-Pójdę się pouczyć.- wstałam od stołu.
Wszyscy się zdziwili.
-Oszalałaś.- stwierdziła Edith.
Weszłam do pokoju i rozłożyłam książki po całym łóżku. Weszłam jeszcze na laptopa, zobaczyć czy Nieznajomy odpisał, ale nic z tego. Zostaje mi czekać na kolejną, listową wiadomość od niego. Po chwili ktoś zapukał do pokoju.
Spojrzałam w kierunku Elyasa, który uchylił drzwi.
-Mogę?- zapytał.
-Jak musisz.- powiedziałam.
Elyas wszedł i zamknął za sobą drzwi.
-Linden...muszę ci coś powiedzieć...
-Jeśli o rękę, to możesz zapomnieć. Nie wplątasz mnie w małżeństwo.- powiedziałam dobitnie.
-Na to przyjdzie później pora.- machnął ręką. -Chodzi o coś innego, albo o kogoś.
-Nie rozumiem.- spojrzałam na niego.
-Chodzi o Vicky...

2 305 czyt.
94%174
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2283 słów i 12590 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

4 komentarze

 
  • mydream2017

    mydream2017 · 25 lip 2018

    Wyczuwam potencjalny konflikt na linii Adam- Elyas- będzie walka o serce Sophie. Przeszłość Sophie faktycznie nie jest kolorowa oczywiście mam na myśli tak brutalnie złamane serce. Taka fajna dziewczyna i doświadczyła takiej zdrady   
    Ciężko będzie żyć w oczekiwaniu na tajemnicę o Vicky ale mój umysł już podpowiada co się kryje w ostatnim zdaniu.  
    Zabawnie ,zgrabnie i tak poważnie za jednym zamachem. Trzymaj ten fason dla nas, Twoich czytelników

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 25 lip 2018

    Ale dramat się zrobił, utrata ciąży i próba samobójcza po zdradzie Joe...ciekawie maluje się przeszłość Sophie. Czyżby Elyas był zazdrosny  o Adama? Oj pogadali sobie chłopaki Oj nigdy mi się nie znudzi tak zabawne postępowanie Sophie. Ona musi być genialnym materiałem na dziewczynę...ma wielkie serce ale nikt z nią nie będzie się nudził. Kawa w towarzystwie Sophie udana   
    Z niecierpliwością będę musiał czekać na następną część bo coś kryje w sobie ostatnie zdanie? Oj będzie się działo

  • AlexAthame

    AlexAthame · 25 lip 2018

    Nadal super.Dogonilem    Brawa dla ciebie

  • Kmicic

    Kmicic · 24 lip 2018

    Kolejny cześć, kolejne informacje i więcej pytań. Fajnie że znów pojawiło się coś o przeszłości Sophie. Wkoncu Elyas i Adam się spotkali  , wspaniale się o tym czytało. Ciekawi mnie o co chodzi z Vicky i gołębiem    
    Dziękuję za dodanie kolejnej części, już nie mogę się doczekać kolejnych    życzę weny!