Bronię się przed tobą cz.36

Wszystko nagle zaczęło do siebie pasować. Elyas nie chciał mówić o swoim przyrodnim bracie przy mnie. Wiedział, że prawda może wyjść na jaw, kiedy tylko wspomni o jego imieniu.
-Joe to twój brat? To ten, o którym nie chciałeś nic powiedzieć?- zwróciłam się do Elyas'a. Czułam się oszukana.
-Joe, wyjdź! Chcę porozmawiać z Linden.- powiedział złowrogo do Joe'go.
O czym porozmawiać? O tym, że byłam jedyną osobą, która nie miała pojęcia, o tym, że jej chłopak, to brat jej byłego? Właściwie mówiąc nie wiem co jest gorsze, to, że byłam przez cały czas oszukiwana, czy to, że wplątałam się w tą rodzinę ponownie.
-Żartujesz?- prychnął Joe, siadając na kanapie. Czuł się tu, jak u siebie. Zapewne przed moim wprowadzeniem, był tu częstym gościem. -Prosiłeś mnie o dłuższy czas, zdecydowanie za długi. Ile mam czekać?- włożył ręce do kieszeni. -Siedem miesięcy to zdecydowanie za długo, nawet jak na ciebie.
Siedem miesięcy? To tyle, ile znam się z Elyas'em.
-O co tu chodzi?- niecierpliwiłam się.
Życie w ciągłych kłamstwach nie jest tym, czego chciałam.
-Jaką mam pewność, że powiesz jej wszystko?- Joe spojrzał na Elyas'a.
Przez moment zapadła grobowa cisza.
-Może jednak ja zacznę.
Joe wstał i podszedł do mnie.
-Sophie, ostrzegałem cię, dawałem ci tyle znaków, a ty? Jedno jego skinienie.- wskazał na Elyas'a. -I szłaś za nim.
Oddychałam powoli, czując, że w moim gardle rośnie dziwna gula, przez którą słowa, które chcę powiedzieć prosto w twarz Joe'mu brzmiałyby jak bliski płacz i ogromne rozczarowanie.
-Elyas o czym on mówi?- zwróciłam się do mojego chłopaka, który stał nieruchomo.
-Elyas chciał cię wykorzystać.
Słowa Joe'go dudniły zbyt głośno w moich uszach.
-Nie chciałem!- krzyknął Elyas.
CHCIAŁ CIĘ WYKORZYSTAĆ...
-Nie rozumiem.- wyznałam niepewnie.
Nic do siebie się nie kleiło. Niemożliwe, żeby Elyas chciał mnie wykorzystać, przecież on nie jest taki...
-Kłamiesz!- krzyknęłam.
Chciałam, żeby przestał, żeby stąd wyszedł.
-Chciał się na mnie zemścić, za coś co ja mu kiedyś zrobiłem.- Joe oparł się o szafkę.
Elyas milczał, unikając mojego wzroku.
-W dzień zlotu motocyklowego, za to że przyłożyłaś mi, założyłem się z Elyas'em.
Głos Joe'go roznosił się po całym mieszkaniu.
-O co?- przełknęłam ślinę, bojąc się odpowiedzi.
-Cóż.- zagwizdał. -Ja chciałem tylko, żeby cię wykorzystał, ale on miał zdecydowanie lepszy pomysł.
Błagalnym wzrokiem prosiłam Elyas'a, żeby powiedział cokolwiek, żeby zaprzeczył.
-Chciał cię w sobie rozkochać, wykorzystać, a potem zostawić.- schował dłonie do kieszeni.
Przymknęłam powieki, nie dając moim łzom spłynąć po policzkach. Tak bardzo chciałabym, żeby to był okropny żart albo cholerny psikus.
-Elyas.- szepnęłam, słysząc, że mój głos powoli się łamię.
Jego bursztynowe oczy spojrzały w końcu na mnie, słysząc moje wahanie. Ruszył się z miejsca, żeby mnie przytulić, ale odepchnęłam go od siebie.
-Powiedz, że to nieprawda.- błagałam.
-Przepraszam.- wyznał.
Ponownie przymknęłam powieki.
-To zdecydowanie za mało.
Joe przyglądał się całej sytuacji z boku.
-Po części ci się udało, ale nie mogę powiedzieć, że wygrałeś. Nie mam filmiku.- powiedział Joe.
Filmik?
-Jaki filmik?- zapytałam, próbując doprowadzić swój głos do normalności.
Jak mogłam narobić sobie nadziei, że Elyas jest tym, który mnie kocha? Jak mogłam ponownie się tak bardzo na kimś zawieść.
-Zamknij się.- wysyczał Elyas do swojego brata.
Jeo uśmiechnął się triumfalnie.
-Jak już ma wiedzieć wszystko, to wszystko.- wzruszył ramionami.-Nie mogłem mu uwierzyć na słowo, sama rozumiesz.- spojrzał na mnie. -Potrzebowałem większego dowodu, niż prezerwatywa, czy zakrwawione prześcieradło.
-Chciałeś mieć to nagrane.- dokończyłam, patrząc w pustą przesteń.
-Tak, Sophie.- przyznał. -Dlatego dałem mu kamerę.
Kamera...to ta, którą znalazłam w szafce Elyas'a, kiedy się tu wprowadzałam.
Co by było, gdybym...
-Linden, to nie tak... Na początku tak, chciałem tej zemsty, chciałem cię...- przymknął powieki. -Ale od dłuższego czasu zaczęło mi zależeć na tobie. Kocham cię, proszę...- Elyas próbował złapać ze mną kontakt wzrokowy, ale na marnę.
-Nie wierzę ci.- wysyczałam.
Joe podszedł do drzwi i chwycił za klamkę.
-Ze mną nie da się wygrać. Chcę swoją kasę do następnego tygodnia.- powiedział i wyszedł.
Jeżeli przespalibyśmy się...czy żałowałabym tego do końca życia? Czy żyłabym w obawie, żeby do nikogo z mojej rodziny nie trafił ten filmik?
Spojrzałam w bursztynowe oczy, które jeszcze kilka minut temu były dla mnie bezkresnym oceanem, nadzieją, zaufaniem...
-Dlaczego mi to zrobiłeś?- szepnęłam.
Elyas odwrócił wzrok.
-Nie wiem, naprawdę nie wiem.
-Chciałeś mnie rozkochać, wykorzystać i zostawić, prawie ci się udało.- powiedziałam z pogardą.
Chciałam odejść od niego, ale przytrzymał mnie.
-Wysłuchaj mnie, proszę.- poprosił.  
Jego oczy nabrały szarego i smutnego koloru, a twarz pobladła.
-Wiem, że to co zrobiłem było podłe.
-Podłe?- krzyknęłam i zaśmiałam się przez łzy. -Chciałeś mnie wykorzystać i nakręcić ze mną filmik! To nazywasz podłością? Chciałeś mi zniszczyć życie, Elyas. Zabawiłeś się mną, jak głupią lalką. Chciałeś, żebym cierpiała, tylko dlatego, żebyś ty mógł się zemścić na Joe!- krzyczałam, czując, że moje łzy nie mają już zakazu.
Wypowiadając te słowa, dopiero zobaczyłam, jak bardzo zostałam oszukana.
-Nie myślałem wtedy, zakładając się o to. Tak, chciałem tej cholernej zemsty, chciałem pierwszy raz się na nim odegrać. Zrobił mi okropne świnstwo i wiedziałem, że tylko sprawa z tobą mogłaby mi w tym pomóc, ale... Ale się w tobie zakochałem. Szybko przestało mi zależeć na tej zemście, ale ty unikałaś mnie, prowokowałaś i odrzucałaś. Prosiłem wszystkich, żeby ci nie mówili, w co nas wplątałem.
-Wszyscy wiedzieli?- przełknęłam ślinę.
-Z motocyklistów tak.- westchnął.
-Edith...też?
Bałam się tej odpowiedzi.
-Nie, ona nie.
Przyparłam się do ściany.
-Rick, Logan...Vicky.- wyliczałam, czując, że tracę grunt pod nogami.
-Tak, oni wiedzieli.
Wszyscy wiedzieli o tym głupim zakładzie i nikt nie chciał mi o tym powiedzieć? Wszyscy idioci chcieli widzieć, jak staję się okropnym wrakiem człowieka? Wszyscy okazali się fałszywi...
-Vicky zaczęła mnie szantażować, że ci powie. Dlatego nieraz ją broniłem.- powiedział cicho.
-Kiedy zaczęło mi na tobie zależeć, a potem, kiedy zaczęliśmy być razem...nie chciałem się z tobą przespać. Omijałem temat seksu dość długo, mimo, że cię pragnąłem, nie mogłem. Miałbym wyrzuty sumienia. Jeżeliby to się wydarzyło, nie nagrałbym nas.- próbował mnie dotknąć, ale odsunęłam się, jakby jego dotyk sprawiał mi ból. -Chciałem przerwać ten zakład, ale Joe nie chciał o tym słyszeć, dlatego chciałem o dłuższy czas. Nie chciałem, żebyś się dowiedziała, bo wiedziałem, że cię stracę.
Patrzyłam na niego, jak na obcego człowieka, przez którego teraz byłam w totalnej rozsypce.
-Powiedz coś, proszę.- błagał.
Zamrugałam kilka razy.
-Kiedy...kiedy chciałeś mi powiedzieć prawdę?- wydusiłam z siebie.
Elyas głośno przełknął ślinę.
-Wiele razy chciałem ci powiedzieć, ale nie potrafiłem. Bałem się. Wiedziałem, że kiedyś będę musiał i tak cholernie to odwlekałem. Co noc patrzyłem na ciebie, jak zasypiasz wtulona we mnie i tak bardzo nienawidziłem siebie za to, że nie mogę ci powiedzieć wszystkiego. Tak bardzo cię kocham, zbyt mocno, by cię oszukiwać, ale co chciałem ci powiedzieć, to od razu miałem obraz pustego mnie, takiego samego, przed poznaniem ciebie.
Jego twarz była nadal blada. Przymknięte powieki i smutny wyraz twarzy dodawały mu lat.
Milczałam, kochałam go, ale nie mogłam mu wybaczyć.
-Listy, które do mnie pisałeś, też były częścią zakładu?
Nasze oczy ponownie spotkały się ze sobą, oddając realia tego, że jedna wiadomość może nas tak bardzo oddalić od siebie. Ponownie stał się dla mnie obcy. Zdania, które wypowiadał i głos, jakim mówił, były dla mnie odległe i sprawiające ogromną gorycz.
-Nie.- odpowiedział. -Listy były moim spisem odczuć do ciebie, tym realnym.
-Tylko w nich byłeś prawdziwy.- zaznaczyłam.
Nic nie odpowiedział.
-Czy tą zemstą było przespanie się Joego z twoją byłą?- zapytałam, choć dobrze znałam odpowiedź.
Elyas ścisnął mocno dłonie w pięść.
-Tak.
Zacisnęłam usta i poszłam w kierunku salonu.

1 667 czyt.
100%216
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1595 słów i 8824 znaków, zaktualizowała 17 gru 2018. Tagi: #miłość #pocałunek

6 komentarzy

 
  • dreamer1897

    dreamer1897 · 22 gru 2018

    No i pięknie Elyas stał się moim wrogiem numer jeden okazał się jeszcze większym frajerem niż Joe...Bawił się Sophie i jeszcze chciał nagrać filmik...rozczarowałem się na poważnie jego osobą. Jednak Adam był dobrym wyjściem. Pozostaje wierzyć, że nasza droga Sophie jakoś się otrząśnie z tego wszystkiego. Ma moje wsparcie jakby co

  • mydream2017

    mydream2017 · 22 gru 2018

    OMG! Joe bratem Elyasa??? Teraz mnie dobiłaś...

  • kokosoweciastko

    kokosoweciastko · 18 gru 2018 · 270226575

    Normalnie mega, uwielbiam to. Weny życzę kiedy kolejna część?

  • Kmicic

    Kmicic · 17 gru 2018

    Co za dupek, japierdziele. Facet zgodził się na coś takiego w ramach zakładu?    
    Trochę zawód 💔 przez Elyasa, było wiadomo że coś ukrywa ale tego się nie spodziewałem.  
    Dziękuję za dodanie kolejnej świetnej części, oczywiście czekamy na kolejne i życzę weny 🐧

  • Lula

    Lula · 17 gru 2018

    No nie mogę uwierzyć że z niego aż taki dupek. Na stos z nim 😤

  • Lolissss

    Lolissss · 17 gru 2018 · 193629787

    I teraz już wezystko wiadomo... No cóż w końcu coś jest nie tak w tym związku, jestem ciekawa jak poradzą sobie z tym mam nadzieje ze szybko będziemy się widzieć w kolejnej części; pozdrawiam i życzę weny ❤️