Bronię się przed tobą cz.71

Bronię się przed tobą cz.71Edith bacznie mi się przyglądała.
-Zaraz...co ty masz na głowie?- zmarszczyła brwi, podchodząc do mnie. -Sama farbujesz włosy?
-Właściwie to...- jąkałam się.
Elyas wyszedł z łazienki i zgasił światło.
-Elyas?- zdziwiła się. -Aha, czyli randka się nie udała, skoro tu jesteście, ale spodziewałam się tego.
Chłopak uśmiechnął się do niej blado i spojrzał na mnie. Kompletnie nie wiedziałam jak się zachować, przed chwilą go całowałam, ale teraz? Unikanie go i stwierdzenie, że to chwila słabości byłaby najlepszą opcją, ale wiedziałam, że tak by nie było.
-Słyszysz!- szturchnęła mnie Edith z przerażoną miną. -Musisz iść na policję!
-Daj spokój.- zbyłam ją, wchodząc do kuchni.
-Chyba żartujesz.- poszła za mną. -W ogólę nie dbasz o swoje bezpieczeństwo, przecież pamiętasz, co on ci chciał zrobić. Ten koleś jest naprawdę niebezpieczny.
-Jaki koleś?- zainteresował się Elyas.
-Nie słuchaj Edith.- wysyczałam.
Nie na rękę było mi, żeby go informować o tym zdarzeniu, którego on nie pamięta.
-Jak to nie słuchaj?- krzyknęła Edith sfrustrowana. -Rok temu Daniel próbował ją zgwałcić.
Elyas otworzył szeroko oczy, spoglądając na mnie.
-Zgwałcić?- zapytał, dla potwierdzenia.
Edith przytaknęła.
-Koleś ma zakaz zbliżania do niej, ale ostatnio był u niej w pracy i pytał o nią. Na szczęście byliśmy wtedy u babci Logan'a.- powiedziała Edith, siadając na krześle. -Nie możesz być tu sama, skąd wiesz, może on planuje zemstę za to, że wezwaliśmy wtedy policję?
-Edith, policja nic z tym nie zrobi, bo on się do mnie nie zbliżył, tylko o mnie pytał.- wytłumaczyłam łagodnie, choć słowa przyjaciółki przeraziły mnie.
-To mamy czekać do momentu, aż cię dorwie, tak?- prychnęła złośliwie.
-Czemu chciał cię zgwałcić?- odezwał się Elyas, siadając obok Edith.
Zacisnęłam usta.
-Bo Sophie dała mu kosza.- zapiszczała. -Elyas...- spojrzała na niego. -Zostaniesz dzisiaj z Sophie?
Otworzyłam szeroko oczy.
-Nie przesadzaj.- westchnęłam.
-Jasne, że zostanę.- powiedział spokojnie, nawet nie słuchając mojego sprzeciwu.
-Przynajmniej na ciebie mogę liczyć.- przyznała, podnosząc się. -Jutro idziesz na policję.- spojrzała na mnie wzrokiem nieznoszącym sprzeciwu.
Wywróciłam oczami.
-Okej.- powiedziałam odczepnie.
-Elyas, dopilnuj tego.- rzekła, otwierając drzwi. -Martwię się o ciebie i proszę cię, nie zbywaj tego.
-Dobrze.- szepnęłam i spojrzałam na nią ostatni raz.
Westchnęła i zamknęła za sobą drzwi.
Weszłam do łazienki i puściłam strumień wody w zlewie, czekając na ciepłą wodę.
Usłyszałam otwieranie drzwi. Próbowałam udawać, że wszystko jest w porządku, choć wcale tak nie było. Przez kilka dni żyłam w okropnym stresie, wiedząc, że Daniel tu gdzieś jest, a ja nie mogłam nic z tym zrobić. Czekałam na zarzuty Elyas'a, pogadankę o tym, jaka nieodpowiedzialna byłam i w jakiej sytuacji siebie postawiłam.
-Powinnaś zmyć już tą farbę.- powiedział delikatnie, patrząc na mnie z boku.
Kurczowo próbowałam patrzeć tylko w swoje odbicie w lustrze, a nie na niego.
Przytaknęłam.
-Zrobię to sama.- rzekłam cicho.
Przymknęłam powieki, a kiedy je otworzyłam Elyas'a już nie było w łazience. Mimo wszystko, odetchnęłam z ulgą.  
Pochyliłam się nad prysznicem i nalałam na dłoń trochę szamponu. Puściłam ciepłą wodę i umyłam włosy, patrząc jak czarna woda zalewa cały brodzik. Nałożyłam odżywkę i po paru minutach ją spłukałam.
Nie chciałam wychodzić z łazienki, wiedząc, że czeka mnie rozmowa z Elyas'em, ale wciąż nie umiałam stwierdzić, której bałam się bardziej:
-o Danielu
-o pocałunku.
Spojrzałam na siebie w lustrze i wyczesałam dłonią włosy. W końcu były jednolite, ale poczekam, aż wyschną. Wilgotnie kosmyki kapały na moją ciemną koszulkę, na której było zdjęcie jakiegoś rockowego zespołu, o którym nigdy nie słyszałam. Wytarłam włosy ręcznikiem i wyszłam z łazienki. Elyas siedział w kuchni i pił wodę. Przez chwilę milczałam, patrząc na niego, gdzie on celowo unikał mojego spojrzenia.
-Dałaś mu kosza ze względu na mnie?- usłyszałam jego ochrypły głos.
Oparłam się o ścianę i spojrzałam w okno.
-Tak.- szepnęłam.
Elyas odłożył szklankę na stół.
-To moja wina.- powiedział spokojnie.
Spojrzałam na niego, ale on wciąż unikał mojego wzroku.
-Nie.- zaprzeczyłam. -Wina leży po mojej stronie.
Spojrzał na mnie pytająco.
-Kiedy mnie zostawiłeś i wyjechałeś, to Edith założyła mi konto na tinderze i tam go poznałam. Umówiłam się z nim i chwilę pogadaliśmy, pocałował mnie i...myślał, że między nami jest jakieś uczucie, ale w tę noc pojawiłeś się ty...- zawahałam się.
-Kontynuuj.- polecił.
Spojrzałam na niego.
-Wtedy doszło do mnie, że przez ten cały czas cię kochałam i nikt nie był mi w stanie ciebie zastąpić.- rzekłam.
Elyas podniósł się i podszedł do mnie, zdecydowanie za blisko. Czułam jego oddech i mocne perfumy, którymi się psikał.
-A teraz?- zapytał, zakładając mi za ucho wilgotne kosmyki, które wylądowały mi na twarzy.
Przełknęłam ślinę.
-Teraz nie da się tego odbudować.- powiedziałam, patrząc mu w oczy.
Przysunął twarz do mojej i pochylił ją w prawą stronę, wbijając się mocno w moje usta. Z każdą sekundą całowaliśmy się coraz żarliwiej, przez co, co chwilę musieliśmy się od siebie odsuwać i nabierać powietrza. Jego miękkie i słodkie usta doskonale wpasowały się w moje, sprawiając, że przez całe moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Tej nocy złamałam tyle swoich zasad względem Elyas'a, że już dawno powinnam kazać mu wyjść i wyrzucić te zdarzenia z pamięci.
Chłopak wziął mnie na ręce i zaprowadził do mojego małego pokoju. Wszystko działo się tak szybko, że czułam, jakbyśmy nigdy się nie rozstali i bylibyśmy związkiem z rocznym stażem, a to jest tysięczny nasz seks.
Położył mnie na łóżku i cały czas całując, rozpinał swoją koszulę.
Zaprzestań to, odsuń się i walnij mu z liścia.- pomyślałam, ale jedyne co zrobiłam, to pomogłam mu rozpinać guziki. Czułam, jak nasz bezgrzeszny pocałunek przemienia się w rozpaloną rządzę i tęsknotę, którą długo w sobie chowałam. Wiedziałam, że słowa staną się zbędne, kiedy Elyas oderwał się ode mnie i ściągnął koszulę. Jego ręce były pokryte tatuażami, które oznaczały jakieś napisy, kompletnie mi nieznane, ale kiedy się odwrócił, zobaczyłam ogromny tatuaż na plecach z dziwnie poprowadzonymi liniami. Przez ten rok miał sporo czasu, żeby zmienić swoje ciało, ale tatuował tylko to, co miało dla niego jakąś wartość. Czy teraz też tak było?
Ponownie zbliżył się do mnie i wbijając się w moje usta, włożył mi dłonie pod bluzkę.
-Elyas...- pisnęłam, czując jego dotyk na moich plecach.
-Hm?- mruknął.
-Co będzie jutro?- zapytałam cicho, spoglądając mu w oczy.  
Zmarszczył brwi i cofnął dłonie.
-Nie rozumiem.
Westchnęłam i przysunęłam nogi do siebie.
-Obudzimy się nadzy, po spędzonej razem nocy i co wtedy? Będzie tak, jak dawniej? Zostaniemy parą, potem coś się zepsuje, po kilku sprzeczkach znowu do siebie wrócimy i tak dalej? Będziemy toczyć kółko tych samych zdarzeń?- wyznałam smutno. -Ja tak nie chcę. Potrzebuję stabilności.
Elyas przez chwilę przyglądał się mi, jakbym mówiła do niego innym językiem, ale po chwili zaczął rozumieć.
-Domyślam się, że między nami różnie bywało i wiem, że po tym, co powiedziałem ci w szpitalu, to nie powinienem pojawiać się w twoim życiu, ale ciężko mi, czegoś mi brakowało przez ten rok i teraz widzę, że ty byłaś tym brakującym elementem.- wyznał, siadając na skraju łóżka.
-Zapomniałeś o mnie, wyparłeś mnie i porzuciłeś.- rzekłam, czując rosnącą gulę w gardle. Te słowa bolały tak samo, jak wtedy, kiedy stały się powodami naszego rozpadu.
-Wiem.- westchnął, spoglądając na mnie. -Wydawało mi się, że to najlepsze, co mógłbym dla nas zrobić, ale nie sądziłem, że nasza relacja była taka silna.
Milczałam. Miał rację i samo to, że dużo ze sobą przeżyliśmy, przeszkadzało nam ruszyć z miejsca, w którym się zatrzymaliśmy.
-Kiedy wyjechałem do Belfastu.- zaczął, odwracając wzrok. -Zapisałem się na terapię, która uświadomiła mi, że uciekanie od prawdy, to najgorsze co mogłem zrobić.
Elyas na terapii?
-Dlatego wróciłeś?- zapytałam.
Przytaknął.
-Powoli...odzyskujesz pamięć?- zapytałam z nadzieją.
Pokręcił głową przecząco.
Westchnęłam, spodziewając się tego.
-Gdybym ją odzyskiwał, zapewne czułbym się jeszcze gorzej.- wyznał szczerze, patrząc w swoje dłonie.
Nie odezwałam się, więc spojrzał na mnie.
-Przepraszam, Linden.
Odwróciłam wzrok.
-Mówiłeś, że śni ci się dziecko.- przypomniałam sobie.
Zmarszczył brwi i spojrzał na mnie pytająco.
-Tak, wiem, mówiłeś to Conor'owi, ale w dzień wypadku...pokłóciliśmy się o dziecko.- przypomniałam bolesne wspomnienia, ściskając mocno kołdrę.
-Byłaś w ciąży?- zapytał, lekko przerażony.
-Nie, ale wtedy myślałam, że tak, bo spóźniał mi się okres.- rzekłam. -Nie chciałeś go i zostawiłbyś mnie, gdybym...
-Nie.- powiedział głośno. -Nie zostawiłbym cię samą z dzieckiem.
-Wtedy chciałeś.- rzekłam z trudem.
Schował twarz w dłoniach i westchnął ciężko.
-Pokurwiona jest nasza sytuacja.- wyznał cicho. -Nie jesteśmy już dziećmi, więc powinniśmy...
-Ale nie umiemy. Wydaję mi się, że to jeszcze nie czas na nas.- stwierdziłam, choć tak bardzo nie chciałam tego wyznać.
-Nie teraz, to kiedy?- zmarszczył czoło.
-Kiedy nauczymy się kochać i nie ranić jednocześnie.- usiadłam obok niego.
-Ale na tym to polega...Linden.
Pokręciłam głową.
-Chcę tego Elyas'a, który pisał do mnie listy, podszywając się pod kogoś innego, który wyznał mi miłość, po ataku Daniel'a i chcę czuć codziennie zapach kawy, którą mi robił, kiedy u niego zamieszkałam.- złapałam go za rękę. -A nie tego, który mnie porzucał, uciekał i kłamał.
-Rozumiem.- westchnął, ściskając moją dłoń. -Boisz się, że teraz jestem nimi dwoma.
-Nie.- przełknęłam ślinę. -Boję się, że jesteś nowym, innym, którego poznam i będę tego żałować.

1 717 czyt.
100%3210
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1946 słów i 10480 znaków. Tagi: #miłość #przyjaźn #love #problemy

10 komentarze

 
  • Lula

    Lula · 22 sierpnia

    Ty jesteś po prostu czarodziejka 😍 samo życie 😘

  • Iga21

    Iga21 · 20 sierpnia

    Pięknie

  • Elat

    Elat · 20 sierpnia · 284352576

    Jezu kiedy dodasz, następna część

  • Paula2115

    Paula2115 · 19 sierpnia · 278333595

    Uwielbiam 😍😍😍🥰💕♥️

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 19 sierpnia

    Ciekawe co Elyas zrobi z wiedzą na temat próby gwałtu Daniela? Oby go nie zamordował, bo to nie wróżyłoby dobrze temu związkowi.
    No i te wyznanie uczuć...to zabrzmiało jak w najpiękniejszym filmie     

  • Kmicic

    Kmicic · 18 sierpnia ·

    Tak blisko! 😩

  • Nati

    Nati · 18 sierpnia · 282300669

    Kiedy nasteona czesc? Fajnie.sie.czyta :-)  jestem ciekawa jakie.losy sie.potocza u sophie I elyasa :-) 💗

  • Ela

    Ela · 17 sierpnia · 284352576

    Ja mam to samo widzę to i. nagle pyk niema nic i tak zaglądam czy już jest i czytam i dalej mi malo

  • Agaaa

    Agaaa · 16 sierpnia · 381259551

    Zazdroszcze poprostu tego jak świetnie opisujesz każdą sytuacji, poprostu w niektórych momentach człowiek wyobraża sobie to opowiadanie w rzeczywistości. Jak zwykle świetny rozdział
    Tylko boje się jednego, tego że ta historia się kiedyś skończy...
    Gratuluję

  • Ela

    Ela · 16 sierpnia · 284352576

    Ale akcja ale czemu zaś coś poszło nie tak ludu ludu ludu