Bronię się przed tobą cz.69

Bronię się przed tobą cz.69Nerwowo bawiłam się zamkiem skórzanej torebki.
-Myślisz, że powinienem kupić kwiaty?- zapytał, zatrzymując się na światłach.
-Pewnie tak.- wzruszyłam ramionami, spoglądając na niego.
Spotkanie z kimś nieznanym, było zawsze dla mnie ogromem stresów, które atakowały mnie z każdej strony. Czy ja zawsze musiałam się tak stresować? Jeśli Patric okaże się kompletnie niepasującym do mnie chłopakiem, to przede mną jeszcze duża ilość randek.
-Wstąpię do kwiaciarni.- rzekł, kiedy pojawiło się zielone światło.
Westchnęłam.
Czasami dziwiłam się jaka łatwowierna byłam, Sophie wypij alkohol, Sophie umów się z nieznaną ci osobą, do tego weź ze sobą Elyas'a i w końcu Sophie - wyjdź za mąż i za dwa lata w lipcu zajdź w ciążę.
Elyas podgłosił radio. Facet zaczął opowiadać swoją historię miłosną, w której odbił dziewczynę swojemu przyjacielowi, potem bratu i na koniec ojczymowi. Przełączyłam stację. W samochodzie rozniosły się ciche dźwięki fortepianu i cudny głos Edith Piaf.
-Kiedy bierze mnie w ramiona, mówi do mnie szeptem, widzę życie w różowych barwach.- cicho zaczęłam śpiewać.
-Znasz to.- uśmiechnął się Elyas, spoglądając na mnie kątem oka.
-Jako dziecko uwielbiałam.- przyznałam.  
-A jako dorosła?- zatrzymał się przed kwiaciarnią z logiem stokrotek.
-Kocham.- spojrzałam na niego.
Elyas tylko posłał mi serdeczny uśmiech i otworzył drzwi.
-Tylko nie uciekaj, bo Patric mnie zabije.- ostrzegł z uśmiechem na ustach.
Wywróciłam oczami i odprowadziłam go wzrokiem.
Elyas i ja się dogadujemy - jest to co najmniej dziwne. Może między nami już nic nigdy nie będzie, ale czy to znaczy, że mamy się do końca życia nienawidzić? Dobrze jest, jak jest i może pomysł z podwójną randką nie był taki kiepski?
Usłyszałam otwieranie bagażnika.
-Zależy ci na tej randce?- zapytał, otwierając drzwi.
Wzruszyłam ramionami.
-Pokładam w Patric'u wielkie nadzieje.- rzekłam.
Elyas odpalił samochód, milcząc.
Przez całą drogę nie odezwaliśmy się ani słowem, przez chwilę zaczęłam myśleć, że nawet oddychaliśmy tak, żeby siebie nie słyszeć. Być może, on też był zdenerwowany poznaniem nowej osoby?
-To tu.- odezwał się, wskazując na małą restaurację, która wyglądała naprawdę na nowoczesną.
-Yokopop.- przeczytałam nazwę. -Co to znaczy?
Elyas wzruszył ramionami, śmiejąc się cicho.
-Podobno Patric i Pamela uwielbiają tę restaurację.
Wysiadłam z samochodu i poprawiłam sukienkę. Ze stresu, bądź głodu zaczął mnie boleć brzuch.
Elyas wyciągnął z bagażnika bukiet czerwonych róż.
-Wyglądają uroczo.- przyznałam. -Może się w tobie zakochać, uważaj.
Elyas uśmiechnął się.
-Mówisz, że przekonam ją swoim seksownym charakterem?- poruszał zabawnie brwiami.
-Bardziej chodzi mi o kwiaty i twój gest.- prychnęłam. -Gumki masz?
Elyas podrapał się po karku.
-Nie pomyślałem. Zresztą mam bokserki ze spiderman'em, myślisz, że mogłaby pomyśleć, że jestem niezrównoważony?
Wywróciłam oczami, rozbawiona.
-Bokserki ze spiderman'em są w porządku.- rzekłam, otulając się ramionami, kiedy zawiał zimny wiatr.
-Skoro tak mówisz...to kiedy idziemy na randkę?- droczył się.
-Wczoraj. Tylko ubierz się ładnie.
-Jeżeli umawiamy się na wczoraj, to założę coś jedynego w swoim rodzaju.- rzekł.
Otworzył drzwi i wpuścił mnie pierwszą.
-Na nazwisko Milles.- powiedział do faceta z obsługi.
Chłopak zaprowadził nas na koniec sali, gdzie czekali na nas już Patric i Pamela, którzy byli pogrążeni w rozmowie, kompletnie nas nie zauważając.
Elyas odkaszlnął, zniecierpliwiony.
-Cześć.- powiedzieli chórem.
Przytaknęliśmy z Elyas'em, spoglądając na siebie.
Patric wyglądał na dwudziestoparolatka z burzą jasnych loków i jasnym zarostem. Miał na sobie niebieską koszulę i białe spodnie. Dziwne połączenie.
Odsunął mi krzesło, dając wcześniej maleńki bukiet kwiatów.
-Dziękuję.- uśmiechnęłam się do niego.
Przez chwilę nastała cisza, która z każdą sekundą stawała się coraz bardziej krępująca.
-Co u was?- przebiegłam wzrokiem po nowych twarzach, próbując zepsuć tą niezręczną sytuację.
-Dobrze.- usłyszałam piskliwy głos Pameli. Uśmiechnęłam się, głosem naprawdę przypominała Edith.  
Brązowe piegi i długie, rude włosy Pameli z pewnością dodawały jej pazura. Przez jedno spojrzenie na nią, mogłam rozszyfrować jaką jest osobą.
Na pewno nie trzyma faceta z seksem do ślubu.
Czyli Elyas będzie zadowolony.
-Też dobrze.- uśmiechnął się Patric, przysuwając się do mnie. Przełknęłam ślinę, kiedy ułożył swoją dłoń na moim krześle. Czułam się co najmniej nieswojo. Chłopie, znasz mnie dopiero od minuty i już mnie podrywasz?
Pamela ciągle była wpatrzona w Elyas'a i uśmiechała się za każdym razem, kiedy tylko ich spojrzenia się spotykały.
Co to? Wyścig, kto kogo szybciej przeleci?
-Dla państwa.- kelner podał nam cztery karty menu, posyłając mi uśmiech współczucia. Dłoń Patric'a albo była coraz bliżej mojej nogi, albo ja miałam urojenia. Nie mogłam się powstrzymać i często ją obserwowałam, i każdy jej ruch. Chciałam do domu!
Przejrzałam wzrokiem listę dań i momentalnie zrobiło mi się słabo. Były tylko same owoce morza, ślimaki, krewetki...
-Cholera.- jęknęłam do siebie i rozejrzałam się.
Pamela zamknęła swoją kartę.
-Zamówię to co zwykle, a ty Patric?- zapytała, robiąc maślane oczy do mojego towarzysza.
Cóż, pokory nie można jej było zarzucić. Jej sukienka bardzo odsłaniała dekolt, ukazując również delikatne piegi na ciele. Wiedziała, że podoba się facetom i nie zamierzała tego ukrywać.
Kompletnie od niej odstawałam, specjalnie wybrałam taką sukienkę, którą mam pod szyję i nie umalowałam się zbytnio, stawiając bardziej na naturalność.
Dziwne uczucie, siedząc naprzeciwko kogoś, kto jest totalnym przeciwieństwem ciebie.
-Ravioli z homarem i krewetkami brzmi smacznie.- rzekł Patric, odkładając kartę dań.
Homar? Czy to biedne zwierzę bedzie stało na moim stole?
-Ja też już wiem.- Elyas również odłożył kartę, uśmiechając się do mnie.
Tylko ja nie wybrałam jeszcze dania, ale spodziewałam się tego. Połowy zdań kompletnie nie rozumiałam, a myśl, że zamówię pierwsze-lepsze z brzegu, a potem dostanę pół zwierząt z oceanu atlantyckiego, przyprawiała mnie o dreszcze.
-Ja też.- jęknęłam, wybierając risotto z krewetkami. Nigdy nie jadłam krewetek, ale to było jedyne danie, które byłam w stanie odczytać.
Prócz homara.
Kelner zapisał na kartce dania i zabrał karty menu.
Mogłam cokolwiek zjeść przed tą randką, bo dziś ewidentnie się nie najem.
-Sophie, studiujesz podobno.- Patric znów przybliżył się do mnie i posłał czuły uśmiech.
-Fizjoterapię.- wysyczałam. Potrafię ci złamać kręgosłup jednym dotykiem, jeśli się nie odsuniesz.- pomyślałam.
-Oh.- wydał się zaskoczony. -Musisz mieć anielskie dłonie.
Facet był nachalny i tego nie mogłam nie zauważyć.
-Cudotwórcze.- zmusiłam się na uśmiech.
-Słyszałam, że wy też byliście parą.- zachichotała Pamela, odrzucając swoje rude loki do tyłu. -My z Patric'iem również. To był piękny okres.- posłała blondynowi serdeczny uśmiech. -Czemu wam nie wyszło?- zapytała wprost, sprawiając, że o mało nie zakrztusiłam się śliną.
-Eeee...- zaczął Elyas.
-Mieliśmy inne oczekiwania od życia.- skłamałam, dając po sobie poznać, że nie na rękę mi ten temat.
-To znaczy?- dopytywała.
-Elyas chciał piątkę dzieci, a ja chciałam tylko jedno.- zacisnęłam usta, żeby się nie roześmiać.
Elyas zmarszczył brwi, spoglądając na mnie pytająco.
-Ja chciałam mieszkać w mieście, a Elyas we wsi, w maleńkiej chatce obok lasu.- wzruszyłam ramionami. -No i praca, Elyas twierdzi, że miejsce kobiety jest w domu i to facet utrzymuje rodzinę, a ja chciałam wspinać się po ścieżce kariery.
Elyas odchrząknął.
-Rzeczywiście inne charaktery.- zauważyła Pamela. -Ja i Patric mieliśmy otwarty związek.- wzruszyła ramionami.
Otwarty związek?
-Zero zazdrości.- rzekła, spoglądając na mnie. -Uprawiasz seks z kim chcesz i twój partner nie ma ci tego za złe. Oczywiście on też sypia z kim chce i z kim ma ochotę.
Przełknęłam ślinę. Nigdy bym nie weszła w takie coś. Chyba byłam zbyt staromodna, skoro związek był dla mnie czymś ważnym, gdzie najważniejszymi wartościami było wierność i zaufanie, a nie seks z przypadkowymi ludźmi za zgodą partnera.
-Więc dlaczego nie wyszedł ten układ?- zapytał Elyas.
Rudowłosa przybliżyła się do niego i oparła na jego ramieniu.
-Po jakimś czasie zaczyna się to nudzić.- przyznała, bawiąc się guzikiem czarnej koszuli Elyas'a.
-Więc czemu nie spróbowaliście być w związku...normalnym?- spojrzałam na Patric'a.
Uśmiechnął się do mnie, kładząc mi dłoń na kolanie. Momentalnie chciałam się odsunąć, ale pozostałam w bezruchu, próbując dać po sobie poznać, że jego dotyk nie robi na mnie wrażenia, a ja jestem niezależną i bezlitosną kobietą.
Kogo ja oszukiwałam?
-Było już za późno, potrzebowaliśmy kogoś nowego.- wyznał.
-Ale nasz seks.- wypaliła Pamela z chytrym uśmiechem na twarzy. -To było coś.
Patric i Elyas zachichotali, ale mi nie było do śmiechu. Czemu słowo 'seks' mnie prześladuje?
-A wasz?- spytała, trzepocząc rzęsami.
Uśmiechnęłam się, Elyas'owi nasz seks wyparował z pamięci.
-Było w porządku.- wzruszyłam ramionami.
Rozmawianie o współżyciu nie było dla mnie komfortowym tematem, być może dlatego, że Elyas kompletnie tego nie pamiętał. Co by było, gdyby ten wypadek w ogólę się nie wydarzył? Bylibyśmy razem?
-Tylko?- zdziwiła się Pamela, spoglądając na Elyas'a.
-Cóż, myślę, że ten temat jest dość...niestosowny na to spotkanie.- wyznał szczerze.
Dziękuję, Elyas!
Rudowłosa zmarszczyła brwi.
-Jesteście dość...nieśmiali.- zauważyła. -Ten temat jest normalny, przecież wszyscy to robią.
Wywróciłam oczami. Nie wszyscy.
Kelner podszedł do nas, stawiając przed nami zamówione dania. Moje wyglądało...dziwnie. Tak jakby sałatka i na niej różowe krewetki. Przełknęłam ślinę, wyobrażając sobie, że za chwilę będę miała to w ustach.
Rozejrzałam się po stole, tylko Elyas miał w miarę normalne jedzenie. Pamela wciąż oparta była o jego ramię, z czego ciężko mu było zabrać się do jedzenia. Wyglądało to naprawdę komicznie.
Przeszkadzała mi ręka Patric'a, która coraz bardziej zbliżała się do krawędzi mojej sukienki. Najgorsze było to, że bacznie obserwował moją reakcję, kiedy jego dłoń wędrowała po mojej skórze. Cóż, może myślał, że mnie to podnieca, choć jedyne co chciałam zrobić, to zwymiotować mu się na twarz.
Grzebałam widelcem na talerzu, próbując rozpoznać, co się na nim znajduje. Pamela pogrążona była na rozmowie z Patric'em, który opowiadał o swoim ostatnim związku. Elyas co chwilę włączał się do rozmowy przytakując albo się śmiejąc.
Z trudem stwierdziłam, że do nich nie pasowałam. Byłam mniej zabawna, nie bawiło mnie słowo 'seks', a dłoń Patric'a na mojej nodze nie robiła na mnie sporego wrażenia i nie wywołała u mnie napadu dreszczu, czy motyli w brzuchu.
-Może przeniesiemy naszą randkę do hotelu?- zapytała szczerze, spoglądając na Elyas'a.
Bezpośrednia i to cholernie.
Spojrzałam na Elyas'a, który bacznie obserwował moją reakcję.
-Źle się czuję.- wyznałam. -To jedzenie mi zaszkodziło. Pójdę lepiej do domu.
Patric ścisnął lekko moją nogę, marszcząc przy tym brwi. Chyba nie na takie zakończenie czekał.
-Pomogę ci.- Elyas wstał od stołu i podszedł do mnie. -Przywiozłem ją.- spojrzał przepraszająco na Pamelę.
-Poczekam.- zagryzła usta, zniecierpliwiona.
-Nie sądzę, żeby to było konieczne.- wyznał, sprawiając, że policzki Pameli zrobiły się purpurowe.
-Nikt mi nie odmówił.- pisnęła. -Co jest z wami?
Wstałam od stołu i wzięłam torebkę. Elyas wyłożył kilka banknotów na talerz, też chciałam to zrobić, ale Elyas mnie powstrzymał.
-Cnotka.- wymamrotał Patric, spoglądając na mnie.
Dawno tego określenia nie słyszałam o sobie, nienawidziłam go.
Złapałam blondyna za jego włosy i pociągnęłam w dół wprost na jego zamówione jedzenie. Biedny, posiekany homar.
-Kurwa.- jęknął, wstając od stołu.
Wszyscy ludzie, którzy przyszli do restauracji kulturalnie zjeść, spojrzeli się na nas. -Jesteś wariatką!
Elyas złapał go za kołnierz.
-Licz się ze słowami.- powiedział złowrogo do niego i go puścił. -Linden, chodź.
Wyszliśmy z lokalu i ruszyliśmy w stronę samochodu.
-Przepraszam, Elyas.- wymamrotałam, kiedy otworzył mi drzwi do samochodu.
Zmarszczył brwi i zbliżył się do mnie, żeby zapiąć mi pasy.
-A ja ci dziękuję, Linden.- westchnął i zamknął drzwi.
Obszedł auto dookoła i wszedł na miejsce kierowcy.
-Za co dziękujesz?- zdziwiłam się.
-Uratowałaś mnie przed seksem z kobietą, która rozbierała mnie wzrokiem. Wiedziałem, że bokserki w spiderman'a to nie najlepszy pomysł.
Uśmiechnęłam się.
-Chcesz, to pojadę autobusem, nie chcę ci psuć randki.- złapałam za pas, żeby go odpiąć.
-Nie, nie.- złapał mnie za tą rękę. -Zdecydowanie wolę twoje towarzystwo, niż noc z tą dziewczyną.

1 337 czyt.
100%377
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2456 słów i 13611 znaków. Tagi: #miłość #przyjaźn #love #problemy

7 komentarzy

 
  • Dla

    Dla · 12 sierpnia · 284352576

    O matko dodasz, coś dzisiaj bo oszaleje

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 11 sierpnia

    Ależ się zrobiła gorąca randka. Cnotka i gość oberwał od Sophie za brak manier   
    Tak też myślałem, że ta randka da im poczucie, że w swoim towarzystwie poczują się znacznie lepiej.
    Teraz to już tylko ostatnia prosta do ślubu

  • Kmicic

    Kmicic · 10 sierpnia

    Bokserki w Spider-Mana haha 😂  
    Randka poszła inaczej niż myślałem, spodziewałem się bardziej przewidywalnego zakończenia. A tutaj bum 💥!  
    Genialny rozdział, bardzo mi się podoba jak to wszystko idzie. Mamy tu wszystko co nam potrzeba do szczęścia.  
    Dziękuję za dodanie klejonego rozdziału, miłych wakacji, dużo czasu i uśmiechu!

  • Ela

    Ela · 10 sierpnia · 284352576

    Kiedy następna część

  • Lula

    Lula · 10 sierpnia

    Elyas ponownie zakochuje się w Linden 😍😍😍😍😘😘😘😘

  • Paula2115

    Paula2115 · 9 sierpnia · 278333595

    Bokserki w spidermena ? Hahah zabawne ,ale uroczo Elyas powiedział ze Linden go uratowała przed nocą z tą dziewczyna i woli jej towarzystwo    czekam z niecierpliwością kochana na kolejna część    

  • Ela

    Ela · 9 sierpnia · 284352576

    Ale czad chce jeszcze super rozkrecasz się na maksa