Bronię się przed tobą cz.42

Nigdy nie sądziłam, że będę w takiej sytuacji. Może tak właśnie miało się stać? Ktoś na górze postanowił, że to właśnie ja będę przy nim, kiedy jego mama umrze?  
Nigdy się tego nie dowiem.
Przymknęłam oczy, czując lekkie zmęczenie. Jazda z Elyas'em była potworna. Widziałam, że cały się trząsł, zresztą nie dziwię mu się. Mama była jego jedyną rodziną, nie wliczając ojca, z którym nie miał dobrych kontaktów.
Chciałam mu pomóc, ale nie potrafiłam. Byłam bezradna, nie miałam mocy przywracania ludzi do życia.
Duchowo mu też nie mogłam pomóc, ponieważ on nie chciał.
-Elyas.- szepnęłam.
Był cholernie blady i milczący.
-Chcesz, żebym została z tobą w mieszkaniu dzisiejszej nocy?- przełknęłam ślinę. To pytanie było naprawdę sporą odwagą z mojej strony.
Zmarszczył brwi i spojrzał na mnie.
-Mam zasnąć po tym, co się wydarzyło?-wysyczał.
Brzmiał chłodno, ale nie zniechęciłam się.
-Nie powinieneś być dziś sam.
Zaśmiał się ironicznie.
-Zawsze byłem sam.
Delikatnie położyłam dłoń na jego ramieniu, ale wzdrygnął się i szybko ją odepchnął.
-Nie potrzebuję litości.
Burknęłam.
-Wcale ci jej nie daję, po prostu wiem, że samotność teraz może ci tylko zaszkodzić.
Na korytarzu pojawił się lekarz z nietęgą miną, w dłoniach trzymał białą teczkę.
-Rak płuc, niestety zbyt późno wykryty. Pana mama musiała o tym wiedzieć.- zwrócił się do Elyas'a. Przez chwilę słowa lekarza brzmiały dla mnie jak niekończące się echo.
Rak płuc?
-To niemożliwe, nic nie mówiła.- szepnął Elyas.
Lekarz otworzył białą teczkę.
-Często bywała w szpitalach?- zapytał retorycznie. -Z czego sama się wypisywała.
Elyas schował twarz w dłoniach.
-Powinni państwo wrócić do domu i odespać.- zaproponował.
Nie da się - pomyślałam, słysząc jego słowa.
Lekarz zostawił nas samych, widząc, że nie jest w stanie nam pomóc.
-Ona odeszła.- usłyszałam cichy głos Elyas'a. -Nie ma jej.
Zacisnęłam mocno usta, żeby się nie rozpłakać.
-Nic mi nie powiedziała o chorobie.  
-Może nie chciała cię martwić.- szepnęłam.
Prychnął.
-Powinnaś wrócić do domu.- powiedział.
Spojrzałam na niego kątem oka.
-Nie zostawię cię, tym bardziej w takim stanie.- zadygotałam.
Ostatnie o czym myślałam, to o opuszczeniu szpitala.
-Ona zapewne nie chciałaby cię widzieć w takim stanie. Wiem, że ci jest ciężko, ale Elyas...nie cofniemy tego.- położyłam dłoń na jego ramieniu.
Zaśmiał się ironicznie.
-Żartujesz, prawda?
Przełknęłam ślinę.
-Powiedziałam coś nie tak?
Odsunął się.
-Nigdy nikogo nie straciłaś...- zaczął. -Siostra się nie liczy, ty jej nawet do cholery nie widziałaś! Nie wiedziałaś o jej istnieniu.- zacisnął ręce i kontynuował dalej. -Masz spokojną rodzinę, zawsze byli na twoje zawołanie, jesteś zachowawcza. Ja nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem. Wpierw rozwód rodziców, matka alkoholiczka, ojciec, który nigdy nim tak naprawdę nie był, mieszkanie u niego było okropne. Teraz straciłem matkę, nie mam nikogo.- odwrócił wzrok.
Słuchałam tego jak otłumaniona.
-Masz mnie.- wyznałam cicho, choć nie planowałam tego powiedzieć.
Elyas westchnął cicho.
-Nigdy ciebie nie miałem.
Spojrzałam na niego.
-To co między nami się wydarzyło jest już przeszłością. Możemy zacząć od nowa.- zaryzykowałam, wiedząc, że źle robię. Wydawało mi się, że tylko tak mogę mu jakoś pomóc, kiedy będzie wiedział, że nie jest sam. Wciąż go kochałam, ale nigdy nie sądziłam, że zaproponuję mu rozejm i powrotu do siebie. Kilka tygodni temu wydałoby mi się to niemożliwe.
-Linden, nie możemy.- powiedział poważnie.
Ukuło mnie to, ale postanowiłam się nie poddawać.
-Dlaczego? Zapewne wiesz, że ta rozłąka była dla mnie koszmarem, dla ciebie też. Elyas, wiem, że mnie kochasz.
Całe moje ciało przeszył okropnie zimny dreszcz.
-Nie kocham.- w końcu spojrzał na mnie. Jego oczy wskazywały na kilka nieprzespanych dób.  
Te dwa słowa wypowiedziane przez Elyas'a dudniły mi w uszach. "Nie kocham"...
-Jesteś teraz w szoku, dlatego tak mówisz.- wyznałam, wiedząc, że jego słowa nie były szczere.
-Nie, Linden. Nie potrzebuję ciebie i nigdy nie będę potrzebował. Myślę, że powinnaś zająć się sobą i swoim życiem.- powiedział szorstko.
Grunt, na którym jeszcze się trzymałam, powoli się rozpadał, pochłaniając mnie ze sobą.
-Obiecałam twojej mamie, że się tobą zaopiekuję.- wyznałam, biorąc jego słowa za okropny żart, udawając, że tego nie słyszałam, choć w środku zaczęłam płakać.
Elyas zacisnął zęby.
-Wyjeżdzam do Stanów. Tam, gdzie kiedyś mieszkałem.
Otworzyłam szeroko oczy.
-A studia? Logan? Cała grupa motocyklowa?- zapytałam, mając nadzieję, że przemyśli to jeszcze.
-Zrezygnowałem ze studiów, a z chłopakami nadal będę miał kontakt.
Przez cały ten czas był zimny. Słowa, które wypowiadał z każdą sekundą były coraz gorsze.
-Przemyśl to.
Westchnął.
-Przemyślałem.
Przymknęłam oczy.
-Ja nadal twierdzę, że to nie ty. Mówisz tak, bo jesteś zraniony, twoja mama odeszła, jutro stwierdzisz...
-Czego nie rozumiesz?- przerwał mi. -Koniec tej szopki, tego wszystkiego...nigdy bym ci nie dał szczęścia.
-Dawałeś.- łkałam. -Nikt mi nie dał tyle szczęścia i bólu naraz.
Odwrócił wzrok, patrząc się w martwy punkt.
-Naprawdę chcesz, żebym odeszła?  
Chłopak spojrzał mi w oczy.  
-Tak.

2 128 czyt.
100%267
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1010 słów i 5549 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

7 komentarzy

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 5 marca

    Bardzo wzruszająca część.   Czytam tylko nie komentuję. Płaczemy, że ktoś nas nie chce, ale nie widzimy, że odtrącamy inna bratnią duszę. Dlaczego?

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 4 marca

    No cóż...każdemu przychodzi kiedyś pożegnać na zawsze swoich bliskich. Albo matka nie chciała go martwić rakiem albo uznała, że woli sama to przeżyć i lepiej będzie jak odejdzie bez współczucia. To wszystko zmierza w złym kierunku. Mam nadzieje, że jego nie kocham i nie potrzebuję cię było wypowiedziane w szoku. Tak nie może się to potoczyć.
    Wspaniały przekaz emocji   Sophie pomimo bolących słów jest skłonna zacząć wszystko od nowa. Wspaniała dziewczyna

  • Kmicic

    Kmicic · 4 marca

    Ej Elyas, spójrz na tytuł, to Linden powinna bronić się przed tobą a nie odwrotnie!  
    Oj podziało się, a było tak przyjemnie...sielanka   
    Ugh Elyas ty byd-la-ku , najpierw się oświadczasz a teraz robisz taki numer!    
    Jestem pewien że wszystko się jakoś ułoży
    Czas leci ⏳, jesteśmy już bliscy końca (nie żeby mi to odpowiadało   )... To tym bardziej Elyas weź się za siebie! Bo jeszcze dojdzie do tego że ty wrócisz i znowu Linden będzie się bronić przed tobą!    

    Kolejny genialny rozdział mojego ulubionego opowiadania   
    Dziękuję za dodanie kolejnego emocjonującego rozdziału tej opowieści. Życzę ci dużo weny i przede wszystkim uśmiechu, o takiego -->
    Pozdrawiam i czekam na kolejny

  • Lula

    Lula · 4 marca

    Najpierw chciał się zabawić,  później się zakochał a teraz co on odpierdala? ! Oczywiście wspaniała część ale mnie zdenerwowalo że po całości można być takim ch.....

  • Lolissss

    Lolissss · 3 marca · 193629786

    Ja nie wierze ze tak powiedział... po tym wszystkim myślałam ze się zacznie układać a tu takie coś.. myśle ze elyas jednak zrozumie co sie stało i jednak wróci mu rozum i wróci do linden.. :( musi do niej wrócić!

  • niutria

    niutria · 3 marca · 201432688

    Tego sie nie spodziewałam   mam nadzieje ze to tylko głupie gadanie oni pasują do siebie jak morze i plaża . Proszę nie rozdzielaj ich !    ale mimo tych smutnych chwili to i tak świetna część! Życzę duuuuuzo weny ❤❤

  • Speker

    Speker · 3 marca

    Czy te słowa to prawda, czy tylko stres i rozpacz ? Naprawdę zostawi ją po tym jak dała im szansę? Cieszę się, że w końcu dostałaś część, dziękuję.