Bronię się przed tobą cz.32

Delikatnie położyłam dłoń na jego policzku. Elyas cicho westchnął, będąc nadal w głębokim śnie.
'Pokochaj mnie tak, jak ja pokochałem ciebie'- szepnęłam cicho, przypominając sobie jego list. Czy tak właśnie wygląda szczęście? Jeżeli tak, zdecydowanie chcę tu zostać. Budząc się w nocy, miałam obawy, że to nie wydarzyło się naprawdę. Że znowu jestem sama, bez niego. Teraz wiem, że to okropne uczucie, choć nadal nie mogę przyzwyczaić się, że stworzyłam nowy pokój w moim mózgu, który oblepiony jest zdjęciami Elyas'a, a w półkach nagromadzone są jego rzeczy. Odsunęłam dłoń z jego policzka, z czego wydał z siebie ciche mruknięcie.
Kocha mnie, a ja jego, więc czemu sobie tego nie mówimy? Milczymy, całujemy się, żartujemy... A ja chcę czegoś jeszcze.
Stabilności.
Czy on mi może ją dać? Chciałabym, żeby tak było.
Przysunęłam się do niego, wpatrując się w jego przymknięte powieki.  
-Z bliska jesteś całkiem przystojny.- szepnęłam, uśmiechając się.
Miłość do drugiego człowieka sprawia, że wydaje nam się atrakcyjniejszy.
Oddychaliśmy tym samym tempem. Czy to wszystko znaczy, że jestem kompletnie zakochana?  
Westchnęłam.
Teraz będę musiała zaopatrzyć się w siatkę na motyle, błąkające się po moim brzuchu.
Zamknęłam oczy.





Przewróciłam się na drugi bok, próbując odszukać po omacku Elyas'a. Czując, że nie ma go przy mnie, otworzyłam oczy.
-Spokojnie, kochanie. Nie uciekłem.
Elyas stał przy łóżku rozbawiony, widząc moją minę.
Przetarłam oczy.
-Sprawdzałam tylko, czy nie spadłam z łóżka.
Chłopak wywrócił oczami.
-Oczywiście.- podszedł bliżej i pocałował mnie w czoło.
Uśmiechnęłam się na ten czuły gest.
-Muszę jechać.- wyznał, siadając na łóżku.
-Do warsztatu?- spytałam.
Elyas pokręcił głową.
-Do ojca.
Podniosłam się.
-Teraz?
W pokoju momentalnie zrobiło się zimno.
-Tak, kochanie.- westchnął, przybliżając się do mnie. Jego słodkie usta złożyły na moich delikatny pocałunek.
-Stało się coś?- spytałam.
Elyas rzadko mówi o swoim ojcu, wiem tylko tyle, że jest prawnikiem.
-Nic, czego mogłabyś się obawiać.- posłał mi uśmiech.
-Zostawiasz mnie?- jęknęłam niezadowolona.
Elyas zaśmiał się miękko.
-Nie na długo. Wieczorem przyjdę do ciebie.
-Czy ty się wpraszasz?- uśmiechnęłam się.
-Oczywiście. Tak jak zawsze.
Ponownie się przybliżył i pocałował mnie, zdecydowanie dłużej, niż przedtem. Naszymi ciałami zawładnęło pożądanie i tęsknota, która ciągnęła nas przez pół roku. Jego usta były idealne, proporcjonalne i miękkie. Pasowały doskonale do moich, co za paradoks. Drżałam, kiedy posadził mnie na swoich kolanach.  
-Linden, jeśli się zagalopujemy, możemy wylądować w łóżku.- powiedział, ciężko dysząc.
Oparłam swoje czoło o jego, próbując złapać oddech.
-Elyas, my jesteśmy w łóżku.
Uśmiechnął się szelmowsko.
-Mam na myśli ręce w...
-Elyas!- przerwałam mu, śmiejąc się.
Zsadził mnie ze swoich kolan.
-Mam nadzieję, że nie zrobisz dziś żadnych głupstw.- wstał i ubrał buty.
Wywróciłam oczami.
-Postaram się, ale nie obiecuję.
Spojrzał na mnie i chwycił za klamkę.
-Do zobaczenia, kochanie.- powiedział melodyjnym głosem.
-Do zobaczenia, bucu.
Posłał mi ciepły uśmiech i wyszedł, zostawiając mnie samą w pokoju.
Rozłożyłam się na łóżku, przykrywając się kołdrą po sam czubek głowy. Wszystko dookoła pachniało Elyas'em, przez co miałam wrażenie, że on nadal tutaj jest. Zamknęłam oczy, przytulając się do małej poduszki. Kwintesencją naszej miłości jest zdecydowanie to, że brak jego w pobliżu powoduje, że świat ma mniej barw, niż kiedy jest obok. Wszystko jest takie smutne, codzienne i krzywdzące. Z nim jest mi łatwiej znosić ten deszczowy Londyn. Odkryłam się i otworzyłam oczy.
-Czy to oznacza, że nie jestem już singielką?- powiedziałam na głos.
Nie potwierdziliśmy tego, ale chyba tak się zachowują ludzie, którzy są w związku? A jeśli jesteśmy w związku, ale otwartym?
Szybko wstałam i ubrałam buty.
Chyba nie powinnam się tym martwić, ale jestem kiepska w rozpoznawaniu związków. Łatwiej mają dzieci, którzy mówią wprost, czy chcą być razem, czy nie.  
Zeszłam na dół.
-Sophie. Gdzie się podziewałaś?- zaczepił mnie Logan, sprzątając plastikowe kubeczki.
-Tu i tam.- wzruszyłam ramionami.
Uśmiechnął się.
Do pomieszczenia weszła Edith.
-Sophie. Jak się spało?- spytała, pomagając swojemu chłopakowi sprzątać.
Też się dołączyłam.
-Dobrze.
Zaśmiała się.
-Widzę. Gdybyś ponownie obudziła się obok Elyas'a twoja mina miałaby licencję na zabijanie.
Przełknęłam ślinę.
-Byłam wtedy pijana.
Ta sytuacja będzie się ciągnąć za mną do końca życia. Dlatego pozostaje mi stryczek.
Ciekawe co by powiedziała, gdybym przyznała się do ponownej nocy z Elyas'em.
-Wiem.
Spojrzałam kątem oka na Edith. Chciałabym jej powiedzieć o Elyas'ie, ale kiedy sama nie jestem pewna, co między nami jest, wolę siedzieć cicho. Poza tym to dość nieciekawa sytuacja. Ja i Elyas to dwoje gniewnych ludzi przesiąkniętych słabą pozycją materialną i małoromantycznym happy endem.
-Będę się zbierać.- powiedziałam, zawiązując ostatni worek na śmieci.
-Dziękuję za przybycie.- powiedział Logan, ściskając mnie.
-Trzymaj się, staruszku.- poklepałam go po plecach.
Zaśmiał się.
-Mnie też przytulisz?- Edith zrobiła smutną minę.
-Nie.- uśmiechnęłam się, po czym podeszłam do niej i ukryłam w niedźwiedzim uścisku.
Wyszłam z budynku, kierując się do swojego auta. Myśl o moim stanie jest dla mnie kompletną niewiadomą, tak samo jak wczorajsze słowa Joe. Chciał do mnie wrócić? Po tym co mi zrobił? Cóż za hojność, szkoda tylko, że jedyne co nas łączy to powietrze, które razem wdychamy.  
Ale nie mogę mu zabronić oddychać.
Wsiadłam do auta i wyjechałam z działki Rick'a.
Zero stresu, myśli, czy jakichkolwiek wyobrażeń. Dość za daleko popłynęłam ze swoimi zagłówkami.
Znowu planuję.
Nie planuj!
Czy jesteśmy związkiem, czy nie i tak czy siak się całujemy. Słowa Elyas'a o tym, że ludzie całują się na okrągło, wcale mi nie pomagają. Wręcz tworzą chaos w moim porządku, który dość długo utrzymywałam.
Włączyłam radio. Moje myśli może poskromić tylko muzyka. Dobrze by było, gdyby to był ciężki metal.
W tle leciała piosenka z titanica.
-Błagam.- jęknęłam, przełączając stację.
Z kolei teraz auto wypełniło się rozmową polityków.
-Idealnie. Marzyłam o tym.- powiedziałam sarkastycznie, wyłączając radio.
Podróż do Londynu musiałam, z bólem serca, spędzić z samą sobą, nawet radio nie chciało współpracować. Zero bratania, znikąd pomocy.
Zaparkowałam przy swoim bloku i wyszłam z samochodu.
Na dworzu robiło się coraz cieplej, zważając, że wiosna zbliżała się wielkimi krokami.  
Weszłam do mieszkania.
Edith dzisiaj zostaje u Logana, więc nie będę miała problemu, żeby wymyślać, że ja i Elyas jesteśmy tylko i wyłącznie przyjaciółmi.
Przyjaciółmi z korzyściami.
Włączyłam czajnik i zagotowałam sobie czarną herbatę.
Ale jeżeli tak naprawdę jest? Niby jesteśmy dorośli, więc odpowiadamy za własne czyny, ale myśl, że ja chcę czegoś więcej, niż przyjaźń, a on nie, doprowadza mnie do wiecznej egzystencji.
Usiadłam przy stole, pijąc gorącą jeszcze herbatę.
Najprostszym i najlepszym sposobem byłoby spytanie Elyasa wprost, ale jak mam to zrobić? 'Słuchaj, my jesteśmy w związku czy nie? Pytam, bo jeżeli się tego nie dowiem to umrę śmiercią tragiczną'. A jeżeli zaśmieje mi się prosto w twarz i powie: 'No co ty? Chyba nie myślisz, że wpakowałbym się w związek. Chcę tylko łóżkowej, czystej relacji'.
Westchnęłam i wybrałam numer do Edith. Odebrała za drugim razem.
-Co tam?- usłyszałam jej zadowolony głos.
-Mam pewne pytanie. Rozwiązuję ankietę...
-Jaką ankietę?- zdziwiła się.
-Studencką.- kłamię.
-Kiedy taką rozdawali?- zaniepokoiła się.
Łatwiej byloby mi kłamać, gdybyśmy nie chodziły do tej samej uczelni.
-Dziś, przed blokiem.
-Co to za pytanie?
Nabrałam powietrza w płucach.
-Jeśli ludzie się całują, znają się dość długo i sypiają obok siebie w łóżku to znaczy, że są w związku?- powiedziałam, dość wolno, wymyślając słowo po słowie.
W słuchawce pojawiła się niezręczna cisza.
-Co to za ankieta? Co to za idiotyczne pytanie?- zaśmiała się.
Wywróciłam oczami.
-Kto to wymyślił? Chyba musiał być nietrzeźwy.- ciągnęła dalej.
-Edith, miałaś mi pomóc.- jęknęłam.
-Jakie masz warianty?- powiedziała rozbawiona.
-Tak, nie.
-Zaznacz, że nie.- powiedziała krótko.
Przełknęłam ślinę.
-Czemu odpowiedź nie?
-Bo to pytanie nie ma sensu. Zrób wariant dodatkowy z napisem 'głupie pytanie'.
To nie był dobry pomysł, żeby prosić o pomoc Edith.
-Dzięki, serio.
-To pytanie podobne do 'czemu krowa daje mleko, a nie sok jabłkowy?'.
To pytanie jest złe, ale nie przesadzajmy.
-Być może to pytanie jest dla młodzieży, jak na przykład postrzegają związki?- stwierdziłam.
Edith wybuchnęła gromkim śmiechem.
-Sophie, masz prawie dwadzieścia lat, uwierz mi, cokolwiek odpowiesz, będzie złe. Przeżyłaś jedną czwartą swojego życia, nie da się już ciebie naprawić. To tak jak z psem, jeżeli w młodym życiu go nie nauczysz podawania łapy to w dorosłym już się nie nauczy tego.- wyjaśniła.
-Ty nigdy nie miałaś psa.- zdziwiłam się.
-No widzisz, a tyle o nich wiem.- powiedziała z dumą.
-Dzięki Edith, już do końca życia zapamiętam, żeby nigdy do ciebie nie dzwonić z ankietą.
-Jak zawsze do usług. Poza tym mam newsa.
Wywróciłam oczami.  
-O Elyas'u.
Otworzyłam szeroko oczy.
-Jaki?
-Tylko nie wiem czy ci powiedzieć.- zawahała się.
-Edith, mów.
W słuchawce usłyszałam cichy szelest.
-Elyas chyba kogoś ma.
Zmrużyłam oczy.
-Po czym tak twierdzisz?
-Wpadł na chwilę do mieszkania i powiedział, że nie wróci dziś na noc, do tego wydawał się zadowolony, jakby był naładowany jakimiś substancjami.
Przyłożyłam sobie dłoń do czoła, próbując ukryć śmiech.
-On i dziewczyna? To musi być niepokojące.- powiedziałam z udawaną powagą.
-Nie jesteś zła? Bo wiesz, między wami coś było.- zdziwiła się.
-Co ty, kibicuję im z całego serca. Szczególnie skoro wydaje się taki zadowolony.
-Dziwne, że odpuścił sobie ciebie. Nie sądzę, żeby mógł zastąpić cię inną dziewczyną.- stwierdziła.
-Myślisz, że jest gejem?- przyłożyłam sobie dłoń do ust, żeby stłumić śmiech.
-Nie wiem, ale ta opcja wydaję mi się najlepsza.- powiedziała poważnie.
-Edith, on nie ma faceta, ani dziewczyny, chyba.- zawahałam się. Wszystko by było prostsze, gdybym wiedziała czy jestem z nim w związku.
-Chyba!- wyłapała.
-Za dużo myślisz. Poza tym, mam dla ciebie wiadomość.
-Jaką?- ucieszyła się.
-Zamieszkam z Elyas'em, żebyś mogła wprowadzić do siebie Logana.- powiedziałam, zagryzając wargi.
-Żartujesz?- pisnęła. -Nawet jeśli okaże się gejem?
Zaśmiałam się.
-Nawet.
-Kocham cię!- krzyknęła do słuchawki, z czego musiałam ją trochę od siebie odsunąć.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
Elyas!
-Muszę kończyć.- powiedziałam.
-Ktoś przyszedł?- zapytała.
-Pewnie kurier. Do później.- wymigałam się.
-Pa, Sophie.
Rozłączyłam się i szybkim krokiem otworzyłam drzwi.
Elyas stał z bukietem czerwonych róż, idealnie pasujących do jego skórzanej kurtki i ciemnych jeansów. Uśmiechnął się, widząc moje zdziwienie.
-Pan do mnie?- zapytałam, opierając się o drzwi.
Brunet rozejrzał się dookoła.
-Powiedziano mi, że mieszka tu niezła laska, więc postanowiłem, że się wproszę.- jego szelmowski uśmiech nie schodził mu z twarzy.
-Chyba pomylił Pan drzwi.- puściłam mu oczko.
-Nie wydaję mi się.- przysunął się i złożył na mych ustach delikatny pocałunek.
Otworzyłam szerzej drzwi, dając mu przejść.
-Nie musiałeś mi kupować kwiatów.- powiedziałam, kiedy wręczył mi bukiet ślicznych róż.
-Ale chciałem.
Wyjęłam spory wazon, nalałam zimnej wody i włożyłam do niego bukiet.
-Edith myśli, że jesteś gejem.- uśmiechnęłam się, kładząc wazon na stole.
Elyas zmarszczył brwi.
-Podobno wpadłeś dziś do mieszkania z zachowaniem, jak po soku z gumijagód.- zaśmiałam się.
-Nie wie o nas?- zdziwił się.
O nas- to dobry znak.
-Nie mówiłam jej, bo sama nie jestem pewna, czy...- zagalopowałam się.
Elyas podszedł do mnie.
-Czego nie jesteś pewna?
Teraz albo nigdy.
-Czy jesteśmy razem.- wydusiłam to z siebie.
Elyas na początku wydał się zmieszany.
-Myślałem, że to oczywiste.
Uśmiechnęłam się.
To ja główkuję, wymyślam ankiety, terroryzuję siebie przebiegłą Edith.
-Naprawdę?
Elyas zaśmiał się.
-Nie mów, że myślałaś nad tym.
Przybrałam grobową minę.
-Nie, po prostu taka myśl przebiegła mi po głowie.- wzruszyłam ramionami.
-Nie udawaj.- uśmiechnął się, przyciągając mnie do siebie. -Mam ci to pokazać?
-Że jesteśmy razem? Chętnie.- objęłam go.
Podsadził mnie na blat i wbił się w moje usta. Poczułam muśnięcie jego warg, z początku lekkie, ale z każdą sekundą stawał się coraz mocniejszy i głębszy. W jednej chwili mała iskierka zmieniła się w ogromny płomień, który rozpalał mnie do zatracenia się w chłopaku, przed którym wiecznie uciekałam.
-Linden, co ty ze mną robisz.- powiedział między pocałunkami.
Uśmiechnęłam się, opierając czoło o jego.
-Jeszcze tego nie wiem.- szepnęłam, zamykając oczy.














Następna część pojawi się w czwartek

1 900 czyt.
100%277
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2536 słów i 13875 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

7 komentarzy

 
  • niutria

    niutria · 13 lis 2018 · 201435693

    Oj Kochana zaszalałaś to opowiadanie tak mnie wciąga ze ciągle na nie czekam    życzę Ci duzKochanie weny moja ulubiona autorko    

  • Kmicic

    Kmicic · 12 lis 2018

    Podsumowuje swój komentarz tym --->         😍😘
    Nie mogę się doczekać więcej, genialny rozdział  , super porostu. Życzę weny 😀

  • women100procent

    women100procent · 12 lis 2018

    Za kazdym razem kiedy kończę czytać  nową część jestem ciekawa kolejnej. Super opowiadanko.

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 12 lis 2018

    Pomimo trudności ich związek zmierza ku dobremu. Zabawna Sophie jak zawsze potrafi się odgryźć ale to uczucie jest jak z bajki. Niby na nie ale w końcu dają porwać się emocjom. Obym się mylił do do tego czy Elyas kogoś ma. Nie pozwalam dalej krzywdzić Sophie

  • mydream2017

    mydream2017 · 12 lis 2018

    Wstęp tak czuły, że szczęka ląduje na podłodze każdemu...Potem nienaganna riposta Sophie. No cóż ten związek chyba w ten sposób funkcjonuje. Niby się nie interesują sobą ale wystarczy mała iskra i wielkie bum     

  • Lolissss

    Lolissss · 12 lis 2018 · 211660575

    Cudownie czytać taki przyjemny rozdział z rana ❤️ Do zobaczenia w czwartek ❤️❤️

  • Lula

    Lula · 12 lis 2018 · 193195650

    Ty to wiesz jak zaciekawić fanów 😁😁 no cóż nie pozostaje nic innego jak tylko wytrwać do czwartku 😘