Bronię się przed tobą cz.51

Odetchnęłam z ulgą, zamykając drzwi. Nie tego się spodziewałam, chociaż mogłam, znając moją matkę. Nazwała Elyas'a bandytą tylko dlatego, bo różni się ode mnie, proponując mi związek z kimś podobnym do siebie. Powinna się cieszyć, że jestem szczęśliwa, ale widocznie oczekuję niemożliwego. Dokończyłam sprzątanie i położyłam się na łóżku. Sesja za trzy dni i mimo, że uczyłam się systematycznie, to boję się, że stres mnie znajdzie i pożre w całości. Przymknęłam powieki, czując, że zmęcznienie ogarnęło całe moje ciało.





Otworzyłam oczy, łapiąc się za głowę. Ile spałam? To dość niepodobne do mnie spać w ciągu dnia, ale ostatnie wydarzenia mocno mnie przybiły. Spojrzałam na wyświetlacz komórki. Trzy nieodebrane połączenia od ojca. Wywróciłam oczami - oczywiste. Kliknęłam zieloną słuchawkę.
-Linden.- ucieszył się. -W końcu.
Uśmiechnęłam się, słysząc jego serdeczny głos. Jest zdecydowanie inny, niż mama.
-Dzwoniłeś.
-Powiedz, że twoja matka przesadza. Bo czuję się jakbym oddał córkę do rąk bandytom.- westchnął.
Wywróciłam oczami.
-Przesadza. Poznała Elyas'a.- rzekłam.
Odpowiedziała mi cisza.
-Tato?
-Jestem, jestem. Wróciliście do siebie?- w jego głosie usłyszałam zdziwienie.
-Tak, wyjaśniliśmy sobie wszystko.- powiedziałam, choć nie do końca tak było.
-Oh. Jesteś szczęśliwa?- zapytał poważnie.
-Tak, tato.- odparłam.
-To dobrze. Mam nadzieję, że wiesz co robisz.- westchnął. Nie dał po sobie poznać, że zdziwiłam go tym wyznaniem.
-Powiedzmy.- przełknęłam ślinę. -Tato, muszę kończyć.
-Jasne. Dzwoń częściej.- poprosił.
-Dobrze. Pa, tato.
-Pa.- rozłączyłam się.
Ojciec znał moją sytuację z Elyas'em, choć nie wiedział, co dokładnie się wydarzyło. Być może tak było lepiej? Gdyby znał prawdę, możliwe, że nigdy by nie zrozumiał mojej decyzji.
Ubrałam letnią sukienkę w kwiaty i jeansową kurtkę.
Nigdy nie przepadałam za latem, ale chyba zaczynam się do niego przekonywać. Może, gdy jest się zakochanym, to łatwiej przetrwać ciepłe dni?
Chwilę przed siedemnstą wpadł Elyas, omijając kompletnie wizytę mojej mamy.
-Pojedziemy nad jezioro?- zapytał, bacznie mi się przyglądając.
Przytaknęłam. Czy dziś się odważę, żeby pogadać z nim szczerze o tej tajemnicy?



Wyszliśmy z auta i poszliśmy w stronę jeziora. Było tu naprawdę pięknie, chyba takiego widoku potrzebowałam. Skąd Elyas zna te wszystkie miejsca? Weszliśmy na most, trzymając się za ręce.
Zdjęłam trampki i usiadłam na moście, mocząc stopy w jeziorze. Elyas przysiadł się obok mnie, robiąc to samo.
-I jak tam 'Pani pruderyjna'?- zapytał sarkastycznie.
Wywróciłam oczami. A jednak.
-To moja mama, nie mów tak.
Prychnął, przybliżając się do mnie.  
-Chyba nie była zadowolona, że twój chłopak rzucił studia.- trafił w sedno, spoglądając na mnie.
-Uważa, że to dziwne rezygnować ze studiów na ostatnim roku.- powiedziałam, omijając niektóre jej słowa.
Westchnął, rzucając mały kamyk w wodę.
-Teraz rozumiem, dlaczego jej się tak podporządkowujesz.- zmarszczył brwi. -Jest trudna. Co mówiła, jak wyszłem?- dopytywał.
-Mówiła, że zawiodłam ją.- zagryzłam wargę. -I zobaczyła twoją koszulkę w sypialni.
-Oh.- zachichotał. -Tego się pewnie nie spodziewała.
-Chyba nie.- wzruszyłam ramionami. -Spytała mnie też...- zawahałam się, ale czułam, że to dobry moment na tą rozmowę. -Czy jestem w ciąży.
Uśmiechnął się.
-Mogłaś powiedzieć, że tak. Cóż, skoro rozdziewiczyłem jej córkę, to mogła się poczuć skoncernowana.- rzucił sakastycznie.
Wstałam, wzięłam buty i ruszyłam w stronę piasku.
-Linden, żartowałem.- westchnął i pobiegł za mną.
-Nie żartuj tak.- powiedziałam, kiedy zablokował mi przejście, stojąc na środku mostu.
-Przepraszam.- powiedział rozbawiony.
Zmarszyłam brwi, popychając go.
-Dobrze.- złapał mnie za ramię. -Nie będę nabijał się z twojej uroczej matki.- położył dłoń na sercu. -Obiecuję.
-Na pewno?- podeszłam bliżej niego.
-Na sto procent, kochanie.
Wywróciłam oczami i ponownie wróciłam w tamto miejsce, Elyas również.
Przez chwilę mi się przyglądał, po czym rzucił:
-Nadal w to nie wierzę.
Spojrzałam na niego kątem oka.
-W co?
-Że jesteś moja.- szepnął.
Uśmiechnęłam się, kładząc głowę na jego ramieniu.
-Wiele się zmieniło przez ten rok.- westchnęłam, przypominając sobie początek studiów.
-Tak.- przyznał. -Mimo wszystko jest jedno, co chciałbym w tobie zmienić.- powiedział poważnie.
Podniosłam wzrok, spoglądając na niego.
-Jesteś wstydliwa.- uśmiechnął się.
Zrobiłam naburmuszoną minę.
-Wcale nie.
-Wcale tak.- odgryzł się.
Skrzyżowałam ręce.
-Po czym to stwierdzasz?- burknęłam, wiedząc, że trochę ma racji.
Wywrócił oczami.
-Po wszystkim.- dobrze się bawił, widząc, jak robię się cała czerwona.
-Na przykład?- brnęłam w to dalej.
-Kutas.- powiedział poważnie, bacznie badając moją reakcję.
-Elyas!- krzyknęłam, zakrywając uszy.
-Widzisz?- uśmiechnął się czule.
Odwróciłam od niego wzrok, udając obrażoną.
Chichocząc, objął mnie i złożył na moich włosach pocałunek.
-I tak jestem obrażona.- starałam się brzmieć poważnie, spoglądając na niego.
-Wiem, ta wzmianka o kutasie była niepotrzebna.- rzekł, śmiejąc się z mojego zdziwionego wyrazu twarzy.
Pokręciłam głową, wbijając się w jego usta. Smakował tak jak zawsze, a mimo to, z każdym pocałunkiem odkrywałam w nim coś nowego. Wiedziałam, który pocałunek był z powodu potrzeby bliskości, pragnienia czy z tęsknoty. To dziwne, ile można wyczytać o człowieku z jego pocałunku.
Odkleiłam się od niego, ciężko dysząc. Teraz albo nigdy.
-Powiesz mi, co to za tajemnica?- odważyłam się.
Spojrzał na mnie niepewnie i westchnął.
-Nie wiem, czy to jest dobry moment.
Złapałam go za rękę, próbując dać mu otuchy.
-Wiesz, że cokolwiek to będzie...
-Wiem.- przerwał mi.
Właściwie sama wiedziałam, co chce mi powiedzieć. Przez kilka nocy układałam w głowie plan, co powiem, kiedy mi to wyjawi. Sama nie wiem, ale wydawało mi się, że moje zapewnienia sprawią, że nasz związek przestanie być w końcu niepewny, a moje uczucia do niego będą na tyle silne, że wieść o tym, że jest bezpłodny, nie zrobi na mnie dużego wrażenia.  
Nasz związek od początku był pełen tajemnic i kłamstw, dlatego nie chcę, żeby to się powtórzyło.
-Będąc w Ameryce.- zaczął. -Spotkałem się kilka razy...
-Z tą blondynką.- wysyczałam, wracając wspomnieniami do jego byłej.
-Ta.- rzucił. -Raz ostro przegiąłem z alkoholem i...- spojrzał na mnie.
Uważnie słuchałam, nie takiego opowiadania się spodziewając.
-Pocałowaliśmy się.- westchnął.
Przez moje ciało przebiegł nieprzyjemny dreszcz i momentalnie zrobiło mi się zimno.
-Przespałeś się z nią?- zapytałam łamiącym się głosem.
-Nie.- zaprzeczył. -W porę się opamiętałem, ale... zrobiłem jej spore nadzieje tym pocałunkiem, mimo, że przez cały pobyt tam, mówiłem tylko o tobie.- przeczesał palcami włosy. -Jesteś zła?
Przełknęłam ślinę, odwracając wzrok. Byłam bardziej zazdrosna, niż zła.
-Nie byliśmy wtedy razem, więc nie mogę być o to zła, zresztą ja całowałam się z Danielem.- powiedziałam, krzywiąc się.
Czy nadal jest w więzieniu?
Przytulił mnie, przymykając oczy.
-Kocham cię.- szepnął.
Nie spodziewałam się tego. Ta blondynka definitywnie chciała wykorzystać to, że Elyas był pijany. Zresztą jej pobyt u mnie w barze też nie był przypadkowy. Ale zaraz...
-To wszystko, co chcesz mi powiedzieć?- spojrzałam na niego, a moje ręce zaczęły się trząść.
-Tak.- wzruszył ramionami. -Wiem, że to co zrobiłem...
-Elyas!- przerwałam mu. -Nie zrobiłeś badań?
Zmarszczył brwi.
-Jakich badań?
Momentalnie zrobiło mi się słabo, czując, że wszystkie kolory znikają z mojej twarzy.
-Nie jesteś bezpłodny, prawda?
Cień rozbawienia pojawił się na jego twarzy, ale mi ani trochę nie było do śmiechu.
-Co? Dlaczego miałbym być?
Zacisnęłam mocno szczękę, próbując odegnać od siebie złe emocje. Okłamała mnie. Zrobiła to specjalnie, pewnie była świadoma tego, że po tej wiadomości go zostawię, a kiedy dowiem się, że to był jednak kiepski żart, to Elyas mi by tego nie wybaczył.
-Cholera.- przeklnęłam.
Dałam się podejść jak dziecko. Cóż, powinnam się do tego przyzwyczaić, że w tej grupie byłam tylko obiektem kpin i żartów.  
-Kochanie, co się dzieje?- zapytał.
-Słabo się czuję. Jedźmy do domu, proszę.
Przytaknął i poszliśmy w stronę parkingu.
Całą drogę milczałam, wyobrażając sobie najgorsze. Dwa dni temu powinnam dostać okres, ale nadal nic. Czy to przez stres? Może zaczęłam tyć? Cholera - nie jestem małą dziewczynką. Miałam pełną świadomość tego, idąc z Elyas'em do łóżka. Dlaczego, do cholery, się nie zabezpieczyliśmy? Nie wiem, co sobie myślałam, że skoro jestem młoda to plemniki zawrócą? Że skoro Elyas jest bezpłodny, to antykoncepcja nie jest nam potrzebna?
-Milczysz.- zauważył, parkując pod moim blokiem.
-Muszę jechać do Edith, nie czekaj na mnie.- wysiadłam z auta i poszłam do swojego.
-Możesz mi powiedzieć o co chodzi?- poszedł za mną.
-Nie teraz. Pogadamy później, okej?- zapaliłam silnik i zapięłam pasy.
-Powiedziałem coś nie tak?- przejął się.
-Nie. Po prostu mi zaufaj.- zamknęłam drzwi i wyjechałam z parkingu.
Całe ciało nagle zaczęło mnie boleć, a żołądek kurczył się z każdą sekundą coraz bardziej.  
Wcale nie chciałam spotkać się z Edith, ale było jedno miejsce, do którego musiałam jechać. Działka Rick'a.
Przez całą trasę układałam w głowie, co mam teraz zrobić, że jeśli okaże się, że jestem w ciąży, to co dalej z moją edukacją. Co dalej z moim życiem? Czemu zachowałam się tak nieodpowiedzialnie i czemu nie znam odpowiedzi na te pytania?
Zaparkowałam przy drodze i wyszłam z samochodu.
-Sophie.- zdziwił się Rick. -Nie ma tu Elyas'a.
Spojrzałam na niego przelotnie.
-Jest u mnie w domu.- wysyczałam.
Uniósł brwi zdziwiony.
Weszłam do budynku i przeszłam do pokoju dziennego.
Leżała na kanapie, paląc papierosa. Przez chwilę bałam się, że uciekła już do Ameryki, ale jeszcze widocznie nie odpuściła.
Wyłączyłam telewizor i odchrząknęłam.
Spojrzała na mnie zaskoczona, po czym uśmiechnęła się ironicznie.
-Czego tu chcesz?- zapytała chłodno. -Nie bzykasz się z Elyas'em o tej porze?- podeszła do mnie i chuchnęła mi dymem w twarz.
Stałam nieruchomo i wbiłam w nią wzrok.
-Okłamałaś mnie. Elyas wcale nie był na badaniach.- powiedziałam z wyrzutem.
Zaśmiała się głośno i sztucznie.
-Oh, czyżbyś mi jednak uwierzyła?- zgasiła papierosa. -Nawet jeśli okłamałam, to co?
-Nie wiem, po co to zrobiłaś, Elyas cię nie chce, zrozum to.- powiedziałam dobitne, choć czułam, że trochę przesadziłam.
Zmarszczyła czoło i podeszła do mnie.
-Ciebie też nie. Gdyby cię kochał, to by nie uciekał do Ameryki.- burknęła.
-Wrócił.- przypomniałam jej.
-Wrócił, przeleciał i odejdzie.- zanuciła. -Wiesz, że na zlotach jesteś w centrum uwagi? Aż ci zazdroszczę.- rzuciła sarkastycznie. -Każdy się interesuje twoim życiem erotycznym i nadal domagają się tego filmu z tobą w roli głównej.- zaśmiała się szyderczo.
Jeszcze kilka miesięcy temu rzuciłabym się na nią z pięściami, ale teraz nie bawiło mnie ciągnięcie się za włosy i wyrzucanie sobie brudów.
-Byłaś nikim tutaj.- prychnęła. -Teraz jesteś zwykłą dziwką.
Przełknęłam ślinę, słysząc to.
-Podobno puściłaś się z kimś w damskiej toalecie.- usiadła na kanapie i zapaliła drugiego papierosa.
-Wiesz, że do niczego nie doszło. On chciał mi zrobić krzywdę.- odezwałam się w końcu.
-Ludzie tu mówią inaczej.- wzruszyła ramionami zadowolona. -Jeszcze chcesz się czegoś dowiedzieć?
-A masz coś jeszcze?- zakpiłam.  
Przewróciła oczami.
-Jesteś dość głupia, skoro tu przyjechałaś tylko po to.
-Przyjechałam, tylko po to, żeby zakomunikować ci, że nie udało ci się. Twój plan się nie powiódł.- wysyczałam. Jak Elyas mógł z nią być?
-Fakt. Nie udał się, ale przez moment byłam naprawdę dobrą aktorką.- powiedziała dumnie.
-Twoje podpuszczanie nikomu na dobre nie wyszło, nawet tobie.
Westchnęła.
-Mówisz tak, jakbym zrobiła coś strasznego, a ja tylko powiedziałam ci kłamstwo, mogłaś się tu nie pakować.- powiedziała obojętna całą tą sytuacją.
-Przez ciebie mogę być...
-Być, co?- przerwała mi.
Wycofałam się i już miałam wyjść, kiedy usłyszałam jej śmiech.
-W ciąży?- dokończyła.
Odwróciłam się do niej i wbiłam w nią wzrok.
Zaśmiała się jeszcze głośniej.
-Ile masz lat? Piętnaście? Nie wiesz, że ludzie by uniknąć takich przypadków to się zabezpieczają?- prychnęła. -Niemożliwe, że Elyas wolał ciebie.
-Zostaw ją.- w pokoju pojawiła się Vicky.
Przełknęłam ślinę, widząc, że mierzy wzrokiem byłą dziewczynę Elyas'a. -Powinnaś stąd spadać, Rick nie będzie cię wiecznie utrzymywał.
Westchnęła i wyszła z pokoju. Przez chwilę zostałam sam na sam z Vicky.
-Chciałam ci podziękować.- zawahałam się.
Spojrzała na mnie podejrzliwie.
-W porządku. Nigdy jej nie lubiłam.

1 203 czyt.
100%198
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2476 słów i 13541 znaków, zaktualizowała 12 kwi o 8:40. Tagi: #miłość #pocałunek

8 komentarzy

 
  • 1234h

    1234h · 28 kwietnia · 196837289

    Niby taki mądry ten Elyas, a taki głupi...

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 13 kwietnia

    Chociaż ojciec ją zrozumiał i nie dał się przekonać matce. Wyczuł, że przesadza, ale musiał się upewnić.  
    Nie ładnie Elyas takimi słowami wystawiać na próbę Sophie   
    Nie podoba mi się ta gra. Czuję, że ktoś tu jeszcze coś ukrywa, a ty jutro nas zaskoczysz jak grom z jasnego nieba. Dziewczyna z Ameryki w ciąży czy Sophie ? Niezły orzech do zgryzienia

  • martynka888

    martynka888 · 12 kwietnia

    Twoje opowiadania są boskie najlepsze jakie czytałam dotychczas. Pisz dalej !

  • AlexAthame

    AlexAthame · 12 kwietnia

    Szkoda, że ludzie nie wiedzą jaki ktoś jest. Linden nie powinna w ogóle z nią rozmawiać. Fajna część.

  • szaramyszka

    szaramyszka · 11 kwietnia · 284358659

    Nic dodać nic ująć genialna😉😘

  • Lula

    Lula · 11 kwietnia

    Akcja się rozkręca 😍😘

  • Speker

    Speker · 11 kwietnia

    No proszę, a to mała kłamczucha. Nie rozumiem ludzi, którzy mącą tylko po to, żeby zabrać innym szczęście. Jeszcze się okaże, że Viki będzie wspaniałą znajomą.

  • Wiki♡♧

    Wiki♡♧ · 11 kwietnia · 211637633

    Super część !!    pisz dalej bo jesteś w tym świetna ❤ kiedy następna część ? 😁