Bronię się przed tobą cz.16

Wchodząc do samochodu, poczułam wibrację w telefonie. Szybko wyjęłam telefon z tylnej kieszeni jeansów i spojrzałam na wyświetlacz.
Mama.
Odebrałam.
-Dzięki Bogu, odebrałaś.- wydukała. -Nie mogłam się do ciebie dodzwonić! Tata jest w szpitalu.- powiedziała załamanym głosem.
Momentalnie moje serce na chwilę przestało bić. Mój tatuś.
-Co się stało?- szepnęłam, mając łzy w oczach.
-Miał zawał. Proszę, przyjedź jutro do Brighton.
Jutro?
-Zaraz tam będę.- powiedziałam i szybko się rozłączyłam.
Cały mój dotychczasowy, dobry humor zniknął a pojawiło się załamanie. Tylko nie tata. Tylko nie on, tak bardzo go kocham.  
Trzęsąc się, napisałam wiadomość do Adama o moim powrocie do domu i o tym, że nie przyjadę do niego. Włączyłam auto i wyjechałam z parkingu. Przede mną prawie dwie godziny jazdy, mam nadzieję, że nie będę miała utrudnień na drodze. Jestem na siebie cholernie zła, że przez prawie dwa miesiące nie miałam czasu ich odwiedzić. Na moich policzkach znów pojawiły się słone łzy. Jestem okropna, wiem to. Nawet nie muszę tego nikomu udawadniać. Z każdą sekundą czułam się coraz gorzej i coraz bardziej byłam na skraju załamania. Mój tata, tak bardzo mnie potrzebuje.
Tak bardzo ja go potrzebuję.




Weszłam do szpitala, o mało nie potykając się o własne nogi.  
-George Johnson.- powiedziałam, podchodząc do recepcji.
Kobieta w białej sukience spojrzała na mnie.
-Jest na kardiologii.
-Na którym piętrze?- zapytałam.
-Trzecie, ale proszę tam nie wchodzić.
Szybko pobiegłam w stronę schodów.  
Tato, już jestem.  
Rozejrzałam się, wchodząc na trzecie piętro.
-Linden.- usłyszałam.
Podążyłam za głosem i momentalnie znalazłam się w ramionach mamy.
-Co z nim?- spytałam, czując, że mój głos znowu się łamie.
-Już lepiej. Doktor kazał mu nie przeszkadzać.- powiedziała.
Delikatnie uwolniłam się od jej uścisku.
-Chcę go zobaczyć.- szepnęłam.
Mama przytaknęła i zaprowadziła mnie do drzwi.
Widziałam go przez szybę, spał tak spokojnie, jakby nic się nie wydarzyło. Lekko popchnęłam drzwi.
-Linden.- mama delikatnie złapała mnie za ramię.
-Tylko na chwilę.
Weszłam ostrożnie do sali.
-Pani nie może tu teraz przebywać.- usłyszałam pielęgniarkę, ale zbagatelizowałam jej słowa.
Mój tatuś. Był podłączony do tlenu.
Usiadłam na małym stoliku, łapiąc go za rękę.
-Tato, przepraszam. Kocham cię.
Nie mogłam dłużej powstrzymać moich łez. Myśl, że mogłam go przez chwilę stracić była dla mnie okropna. On jest dla mnie wszystkim.
-Pani z rodziny?- usłyszałam.
Spojrzałam na lekarza, kiwając głową.
-Jestem córką.
Lekarz westchnął.
-Pięć minut, dobrze? Pacjent musi odpocząć.
Przytaknęłam.
Moje łzy ponownie zaczęły spływać po policzkach. Przytuliłam policzek do jego dłoni.
-Tak bardzo cię kocham. Nie zostawiaj mnie.
Zamknęłam oczy, tuląc do siebie jego ciepłą dłoń.  
-Musi już pani wyjść.- powiedziała pielęgniarka.
Delikatnie puściłam i ułożyłam jego dłoń na łóżku.
Spojrzałam na niego jeszcze raz i wyszłam.
Na korytarzu spotkałam mame.
-Jedź do domu. Prześpij się.- powiedziałam.
Otworzyła szeroko oczy.
-Nie zostawię go tak. Nie ma mowy.
Pomimo, że zawsze miałam ją za zimną i oschłą osobę, to nigdy nie zwątpiłam w to, że mocno kocha ojca. Jej oczy były opuchnięte i sine, jakby nie spała cały tydzień.  
Usiadłam na krześle i wyjęłam telefon. Napisałam do Edith, żeby się nie martwiła moim zniknięciem.  
Nie mogę uwierzyć w to, co się dziś stało. Pocałunek z Elyasem, mój tata w szpitalu.
Elyas...tak wiele dałabym, żeby był tu przy mnie.  
Wstałam i rozejrzałam się po szpitalu, za oknem panowała już kompletna ciemnosć a na korytarzu nie było żywej duszy prócz mnie i mamy.
Weszłam do pokoju odwiedzin i położyłam się na skórzanej kanapie. Niech ten dzień się już skończy, błagam. Przytuliłam do siebie małą poduszkę i ponownie dałam upust moim łzom.



-Linden, obudź się.- poczułam dłonie na swoich ramionach, które lekko mną potrząsały.
Otworzyłam delikatnie oczy.
-Tata się obudził.- powiedziała mama.
Szybko wstałam i biegiem ruszyłam do sali, w której leżał.
-Tato.- szepnęłam, stojąc w przejściu.
Ojciec słysząc mój głos odwrócił się do mnie i lekko uśmiechnął.
-Córeczko.- wydukał.
Podeszłam do niego i delikatnie go przytuliłam.
-Tak bardzo się bałam.- powiedziałam, płacząc.
-Myślałaś, że kopnę w kalendarz przed twoim weselem? Nie ma mowy.- uśmiechnął się, czule.
Odwzajemniłam uśmiech.
-Był u ciebie lekarz?- spytałam, siadając na małym krzesełku.
-Tak i pielęgniarka, ale jej nie lubię.- wykrzywił się.
Zaśmiałam się cicho.
-Najważniejsze, że jesteś pod dobrą opieką.
-Lepiej by było, gdybym wrócił do domu. Czuję się jakbym spał z rok a to dziwne, bo twoja matka nigdy by mi na to nie pozwoliła.- uśmiech znowu pojawił się na jego twarzy. -Tak się cieszę, że jesteś. Dawno u nas nie byłaś.
-Przepraszam, tato.- spuściłam głowę.
Złapał mnie za rękę.
-Rozumiem to, studia, praca. Chociaż nadal twierdzę, że praca ci jest niepotrzebna.
-Tato, nie chcę was obciążać. Chcę się usamodzielnić.
Machnął ręką.
-Kochanie to miłe, ale nadal twierdzę, że jest to spore przemęczenie jak na ciebie.
-Kocham cię, tato.- powiedziałam, ściskając jego dłoń.
-Ja ciebie też, córeczko.
-Myśl, że już mogłam cię nigdy nie zobaczyć.- w moich oczach ponownie pojawiły się łzy.
-Kochanie, nie myśl o tym. Jestem tu i zawsze będę. Jesteś moją jedyną i najwspanialszą córką. Tak wiele chciałbym ci dać.
-Tato, dałeś mi już wszystko. Chcę, żebyś tylko był i nie straszył mnie już tak więcej.
-Obiecuję, nie będę.- delikatny uśmiech ponownie zagościł na jego twarzy. -Jedźcie do domu się przespać.
-Proponowałam to mamie, ale mama nie chce cię zostawiać, zresztą, tak samo jak ja.
-Mama bardzo źle przechodzi szpitale. Ostatnio była... Zresztą.- pokręcił głową.
-Wiem, że je omija.- westchnęłam. -Zawsze się zastanawiałam czemu.
Tata przęłknął ślinę.
-Dwa lata po twoich urodzinach mama zaszła w ciążę.
Otworzyłam szeroko oczy.
Miałam mieć rodzeństwo? Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czemu go nie mam, po prostu wydawało mi się, że dałam im tak w kość, że nie chcieli kolejnego.
-Przy porodzie były pewne powikłania. Twoja siostrzyczka urodziła się.- po jego policzku spłynęła jedna łza. -Była taka maleńka i piękna, ale niestety zmarła po trzech dniach.- wytarł dłonią oczy.
-Tato...- szepnęłam. -Dlaczego mi nigdy o tym nie powiedzieliście?  
Oddychałam powoli, czując, że zaraz się rozpłaczę.
-Nie było potrzeby.- powiedział cicho. -Od tej pory nie planowaliśmy kolejnego dziecka. Twoja mama jest dzielna, ale gdyby się to powtórzyło, nie przeżyłaby tego.- ścisnął moją dłoń.
-Jak miała mieć na imię?- spytałam, ocierając łzy.
-Vivian.- uśmiechnął się lekko. -Twoja mama uwielbiała "Pretty Woman".
-Myślisz...że Vivian jest teraz szczęśliwa...tam.- spytałam, łamiącym się głosem.
-Jestem tego pewien. Zapewne jest bardzo dumna z ciebie.
Zamknęłam oczy, dając spłynąć moim łzom. Chciałabym, żebyś miał rację, tato.



Wyszłam na dwór i usiadłam na zimnym schodku. Oddychałam powoli, trzesąc się i z zimna, i z emocji. To wszystko jest takie niesprawiedliwe. Schowałam twarz w dłonie, ponownie płacząc. Nigdy nie miałam dobrych kontaktów z mamą, ale dopiero teraz widzę jaka jest dzielna i jak bardzo ją kocham. Przeżyła taką tragedię...
Spojrzałam w niebo, przypatrując się każdej gwieździe.  
Vivian...nie jesteś ze mnie dumna, wiem to. Jestem okropną córką. Wybacz mi, proszę.  
Wybacz mi to, że nie byłabym dobrą siostrą.

2 271 czyt.
100%193
blondeme99

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1465 słów i 7904 znaków. Tagi: #miłość #pocałunek

3 komentarze

 
  • Lolissss

    Lolissss · 26 sie 2018 · 211660575

    Pierwsze co mnie uderzyło jakoś to ze mama tez mówi na nią Linden. Mega oddane emocje, aż tez się przykro robi. Dobrze ze z ojcem wszystko w porządku. Życzę weny i szybciutko kolejnej części!

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 25 sie 2018

    Całe szczęście, że z ojcem wszystko dobrze. Czy informacja o tym, że miała siostrę mocno wpłynie na Sophie?  
    Tyle serca i emocji włożyłaś w tą część   
    Pokazałaś troskę, smutek i zadumę w tak genialny sposób. Kopara opada z wrażenia

  • mydream2017

    mydream2017 · 25 sie 2018

    Jaka smutna część. Ojciec w szpitalu, siostra która zmarła a najgorsze, że dopiero Sophie się o tym dowiedziała. Tak emocjonalnie napisane, że nie wiem co powiedzieć. Czytam i miałem wrażenie, że to Ty przeszłaś przez to wszystko a nam zdałaś relację. Wielkie brawa za tak wspaniale oddane emocje