Dramione - podwójne życie rozdział 26

- Kwiaty? – zdumiała się Ginny, rozglądając po sypialni przyjaciółki. – Od kogo?
- No, na pewno nie od Wiktora… On nie lubi dawać mi kwiatów… Woli droższe prezenty…
- Ten naszyjnik, to od niego?
- Tak. Piękny, prawda?
- O, tak! Musiał wydać majątek! Podobnie jak ktoś na te kwiaty… Przecież ich tu są setki! Ile dostałaś tych bukietów? Dwadzieścia?
- Pięćdziesiąt – poprawiła ją Hermiona. – I jak dostanę jeszcze jeden, to nie będę miała gdzie ich wstawiać…
- Hehehe, powiększ wazony magią… Albo pomniejsz bukiety…
- Nie, Ginny, tak jest dobrze… Czekaj… Coś mi chodzi po głowie.
- Co takiego? – zapytała zaciekawiona Ginny, patrząc uważnie na przyjaciółkę.
- Pięćdziesiąt… Pięćdziesiąt bukietów… Cholera! Malfoy!
- A co z tym wszystkim wspólnego ma fretka? – zdumiała s? Jeden bukiet to jeden dzień!
- Jesteś tego pewna?
- Tak! Zatłukę tego tlenionego idiotę! Czemu on musi to wszystko tak komplikować? Nie może dać mi spokoju?
- Najwyraźniej Draco nadal cię kocha…
- Ale ja jego nie! Czy on naprawdę nie może tego zrozumieć?
- Chyba sama nie jesteś o tym przekonana, co? – mruknęła Ginny z lekką naganą. – Od tego wypadku zupełnie inaczej mówisz o fretce. Tobie nadal na nim zależy, prawda?
- Nie!
- Wybacz kochana, ale w tym wypadku ci nie wierzę – odparła Wiewióra, siadając na łóżku przyjaciółki. – Widzę przecież, jak wciąż na niego patrzysz… Miona, zostaw Kruma w spokoju i wracaj do Draco!
- Nie, Ginny, nie zrobię tego! Skąd mogę mieć pewność, że się mną wkrótce nie znudzi, bo jestem szlamą? A Wiktor mnie szanuje!
- Yhm… Do czasu! I też nie masz żadnej gwarancji, że cię nie zostawi, prawda? Sama mi mówiłaś, że się go boisz, tak? Słuchaj, poznałam Draco odrobinę lepiej, niż ty i wierz mi, że on nigdy nie podniósłby na ciebie ręki… On naprawdę cię kocha, Miona. Powinnaś dać mu jeszcze jedną szansę…
- O jakiej ty szansie mówisz? Tu nie ma już żadnej…

Wieczorem.
- Gotowa? – zapytał Draco, wychodząc ze swojej sypialni. Nie miał na sobie szat, tylko jeansy i białą koszulę z rękawami podwiniętymi za łokcie, do której przypiął odznakę Prefekta Naczelnego. Chodząca perfekcja, psia jego mać! Przełknęła ślinę, by nie jęknąć na jego widok i wstała z sofy.
- Tak, chodźmy.
Wyszli razem, jak zawsze kierując się najpierw ku Sali Wejściowej i Wielkiej sali. Wszędzie panował spokój. Draco był wyjątkowo cichy i nie starał się prowadzić z nią jakiejś konwersacji. Rozmawiali tyle, ile było trzeba… W końcu jednak Hermiona nie wytrzymała. Ciekawość wzięła górę.
- Draco?... To od ciebie te kwiaty? – zapytała cicho i nieśmiało. Spojrzał na nią krótko.
- A co? Dostałaś jakieś i nie wiesz od kogo? – zainteresował się.
- Dokładnie tak – przyznała.
- A gdybym to był ja? – teraz to on zapytał.
- Kazałabym ci przestać, bo mam już chłopaka i nie potrzebuję innego!...
- Wybacz, skarbie, ale to nie ja – obdarzył ją łagodnym uśmiechem. Nagle przystanął, łapiąc ją za rękę i gestem nakazał ciszę. – Słyszysz? - Szepnął. – Ktoś tu idzie…
W ich stronę zbliżały się rozchichotane głosy.
- To Trelawney – odparła równie cicho. – I…
- I Slughorn!... Chodź! – pociągnął ją za najbliższy posąg. Wcisnęli się w ciasną wnękę. Hermiona zarumieniła się gwałtownie, czując Ślizgona tak blisko siebie.
- Co?... – zaczęła, lecz zakrył jej usta ręką. Zadrżała leciutko pod jej dotykiem. Poza tym pachniał tak upojnie! Jak, gdy byli razem…
- Cicho, są tuż obok… - wyszeptał jej do ucha, muskając je delikatnie wargami i ostrożnie wychylił się z wnęki. – Fuj! Całują się…
- Żartujesz!
- Nie… są może ze cztery metry od nas – spojrzał na nią z uśmiechem i zamarł. Wyglądała tak pociągająco. – Hermiono… - wychrypiał, odgarniając jej włosy za ucho.
- Tak? – szepnęła, zagryzając wargę.
- Czy ty musisz wyglądać tak cholernie seksownie w tej chwili? – jęknął, wciąż wpatrzony w jej błyszczące oczy.
- Być może…
- To dobrze – odparł ochrypniętym głosem i pochylił się leciutko w jej stronę. Rozchyliła lekko usta, przymykając oczy. Gdy od pocałunku, którego być może później oboje by żałowali, dzieliły już dosłownie milimetry, gdzieś nieopodal nich rozległ się trzask tłuczonej porcelany, czyjś nerwowy okrzyk, najpewniej nauczycielki Wróżbiarstwa i pospieszne kroki dwóch osób. Oboje podskoczyli przestraszeni.
- Chyba…chyba już sobie poszli…
- Tak, masz rację…
- Ja… - jęknęła, czerwieniejąc coraz mocniej. – Chyba czas skończyć dyżur… Wszędzie spokój.
- Tak…tak, masz rację, Granger – bąknął, nie patrząc na nią. Wiedział, że to była chwila jego słabości i cieszył się, że zrządzenie losu sprawiło, że się jej nie poddał i przetrwał próbę. Nie powinien był tego robić…
- Do zobaczenia, Draco…

- Musimy porozmawiać! – powiedział stanowczo, podchodząc do Ginny przy stole Gryfonów. – Chodzi o ojca…
- Stało się coś? – zaniepokoiła się, zrywając natychmiast ze swojego miejsca i nie zauważając spojrzenia Miony.
- Wszystko ci opowiem, ale chodź ze mną – syknął, ciągnąc ją na błonia.
- To coś poważnego? Jest cały?
- Uspokój się! – warknął. – Ojcu nic nie jest, ale odciągnąć cię jakoś od stołu. Nie mogłem mówić przy Hermionie.
- Dlaczego? – zapytała zaskoczona, idąc szybko za nim. Draco zatrzymał się wreszcie nieopodal jeziora i zapatrzył w jego ciemną toń.
- Bo to chodzi o nią.
- Mów!
- To ja przysłałem jej te wszystkie bukiety! Miałem nadzieję, że się domyśli i mi wybaczy…
- Domyśliła się…
- Wiem, w czasie dyżuru spytała, czy to ja je jej przysłałem…
- Nooo… Tyle że ci nie wybaczyła, prawda?
- Nie, nie wybaczyła – westchnął rozdzierająco.
- Jest tak zapatrzona w Kruma, że…
- Denerwuje mnie ten bułgarski tłuczek! – zirytował się. – Wolałbym, żeby zostawił Hermionę…
- A wtedy ty byś odpowiednio zainterweniował, lecząc jej złamane serce – prychnęła. – Doskonały pomysł, fretko, tylko jak chcesz to zrobić? Jeśli zmusisz Kruma do zerwania z Hermioną, a ona się o tym dowie, będziesz mieć piekło na ziemi.
- Wiem… Zastanowię się nad tym jeszcze.
- Ja też – odparła. – Poza tym wolałabym, żeby była z tobą. Przynajmniej miałabym ją w rodzinie…
- Tak, ja też…

685 czyt.
100%171
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1166 słów i 6563 znaków.

1 komentarz

 
  • Ktoś3466

    Ktoś3466 · 27 gru 2018 · 193487231

    Będzie next?