Dramione (miniaturka) Album ze zdjęciami cz 2 - wspólna praca popłaca

Dramione (miniaturka) Album ze zdjęciami cz 2 - wspólna praca popłacaUjrzała zdjęcie, na którego widok parsknęła tylko śmiechem. Zrobił je jakiś dzieciak, który namiętnie chciał naśladować Collina. Pamiętała też doskonale, jak wściekli byli jej towarzysze podróży, gdy dosiadł się do nich pewien nieproszony gość...

- Jak to dobrze, że udało się odremontować Hogwart i że zdążyliście ze wszystkim — powiedziała pani Weasley, mieszając w garnku, z którego wypływał zdecydowanie apetyczny zapach zupy cebulowej. Hermiona, Ginny, Ron i Harry siedzieli w tej chwili przy stole i zastanawiali się, co też może czekać ich w tym roku, który pod wieloma względami nie będzie tak szczęśliwy, jak te poprzednie. Wojna wywarła na wszystkich zbyt duże piętna, których wcale nie było tak łatwo usunąć.
- Tak, ma pani rację, pani Weasley. Już wprost nie mogę doczekać się powrotu tam — zaśmiała się Hermiona.
- Ale przecież to już jutro! - sarknął Ron. - Nie był zadowolony z powrotu do szkoły, zwłaszcza że pod koniec roku czekały ich ostateczne egzaminy. A jak wszyscy wiedzieli, rudzielec niekoniecznie lubił się uczyć!
- Dokładnie, Ron. Właśnie dlatego już nie mogę się doczekać. Gdy byliśmy tam te trzy tygodnie wcześniej, miałam ochotę wbiec do środka, rozsiąść się w fotelu w Pokoju Wspólnym i wsłuchiwać się w to ponure wycie wiatru za oknem.
- Tak, cudowna perspektywa... Hermiono, pomożesz mnie i Harry'emu w nauce do egzaminów?
- A może byś się sam do tego solidnie zabrał, co? - ofuknęła go Molly.
- Spokojnie, bardzo chętnie im w tym pomogę — zaśmiała się Gryfonka.

Nazajutrz rano w Norze od wczesnych godzin porannych panował ożywiony ruch. Wszyscy chcieli zdążyć na peron 9 i 3/4 i oczywiście niczego przy tym nie zapomnieć. Kiedy w końcu się na nim znaleźli, wtaszczyli swoje kufry do wolnego przedziału i usiedli na wysłużonych ławkach, z radością poczuli, że wracają do domu. Razem z nimi w przedziale znaleźli się jeszcze Neville i Luna jak zwykle bujająca w swoim świecie.
- Jestem ciekawa, kto uczyć nas będzie obrony przed czarną magią. I czy ciążąca na nim klątwa zniknęła po zabiciu Voldemorta — zastanawiała się na głos Ginny, siedząc na kolanach Harry'ego. Wypowiedzenie imienia czarnoksiężnika, jak zwykle wywołało u Rona mimowolne wzdrygnięcie się.
- Och, daj już spokój, Ron... Nie ma go, więc nie musisz już obawiać się jego imienia — skrytykowała go Hermiona, oparta o jego ramię i oczywiście powtarzająca materiał.
- Hermiono, czy ty zawsze musisz siedzieć z nosem w książce? - zirytował się jej chłopak.
- Najwyraźniej musi, skoro to robi, Weasley. - odwrócili się w stronę wejścia do przedziału i ujrzeli w nim Malfoya.
- A ty tu czego? - warknął natychmiast Ron, przybierając postawę obronną.
- Ja z dobrą wolą, chociaż pewnie tobie w to trudno będzie uwierzyć, z twoim ilorazem inteligencji — zakpił Draco, nie patrząc na niego, tylko na Hermionę. Dziewczyna zarumieniła się mocno pod jego spojrzeniem, a Ron... On oczywiście niczego nie zauważył!
- Czyli czego konkretnie chcesz, Malfoy? - zapytał z zainteresowaniem Harry.
- Przeprosić was za te lata pogardy i kpin, jakimi was obdarzałem. - blondyn zwrócił się w stronę wybrańca.
- Doprawdy? - zdziwił się Potter. - A co chcesz w zamian?
- Chcę po prostu się z wami pogodzić. To wszystko.
Przyjaciele spojrzeli po sobie zdumieni słowami Ślizgona.
- Siadaj — powiedział w końcu Neville, wskazując miejsce obok Hermiony.
- Spróbuj tylko ją tknąć blondasie, a rozmarzę cię zaklęciem na ścianie — syknął do niego Ron, ale Draco zbył go tylko pogardliwym spojrzeniem. Później głównie dzięki Lunie i Harry'emu rozmowa potoczyła się w miarę spokojnie. Jedynym tylko zaskoczeniem w jej czasie był jakiś trzecioklasista, który najpewniej chcąc naśladować zmarłego Collina Creeveya, zrobił Draco i Hermionie szybkie zdjęcie, a kiedy napotkał wściekły wzrok młodego Malfoya, uciekł, chichocząc przy tym pod nosem.
- Zatłukę szczeniaka! - warknął rozeźlony arystokrata.
- Spokojnie — mruknęła Gryfonka. - Przecież nie zrobił niczego złego. Nie musisz od razu rzucać na niego klątwy.
- Wnerwił mnie! - poskarżył niczym małe dziecko.
- Ty się za bardzo denerwujesz, Draco — odezwała niespodziewanie Luna, patrząc na niego swoim rozmarzonym wzrokiem. - Poczytaj o gnębiwstryskach, to one wprawiają cię w taki nastrój.
Młodzieniec spojrzał na nią, jak na wariatkę, podczas gdy Ron pokręcił z dezaprobatą głową, Neville uśmiechnął się wyrozumiale, a reszta z trudem powstrzymywała śmiech.
Gdy dojeżdżali do Hogsmeade, wszyscy oprócz Rona pogodzili się już z Draconem.

- Pamiętam, jak zaborczo zachowywał się Ron wobec ciebie w czasie Ceremonii Przydziału i później — mruknął Draco, całując Hermionę w czoło.
- A wiesz, co powiedziała mi Ginny tego samego wieczora w czasie kolacji?
- Co takiego, kochanie?...

- Miono, zauważyłaś jak Malfoy patrzył się na ciebie, gdy przyszedł do nas? - zagadnęła ją rudowłosa dziewczyna w czasie kolacji rozpoczynającej nowy rok szkolny.
- Zauważyłam — przytaknęła starsza Gryfonka, rumieniąc się delikatnie.
- A mój brat niczego nie spostrzegł — zaśmiała się ruda. - Powiem ci coś, Hermiono. Kocham cię, jak własną siostrę i bardzo chciałabym, abyś była moją szwagierką, ale widzę, że Ron nie będzie zbyt dobrym mężem. Prawda jest taka, że nie musisz się go kurczowo trzymać... Powiem ci nawet więcej, powinnaś poszukać sobie kogoś innego. Wydaje mi się, że nawet jest ktoś taki, kto chętnie zaopiekowałby się tobą.
- Co? O czym ty mówisz? - zapytała zaskoczona Hermiona.
- O pewnym blondynie...
- Żartujesz? Mówisz o Malfoyu?!
- A niby o kim? To nie ja wpatruję się w twój tył głowy od początku tej uczty — zażartowała Ginny. Hermiona odwróciła się gwałtownie w stronę stołu Ślizgonów i dojrzała wlepione w nią stalowo-szare oczy młodzieńca. Zarumieniła się jeszcze mocniej i powróciła do rozmowy z przyjaciółką.

- Kocham cię, wiesz? - mruknął jej Ron, chwilę wcześniej przełknąwszy duży kęs pieczeni. Pocałował ją tłustymi wargami w policzek, a następnie delikatnie ścisnął ją za tyłek. Obserwujący to wszystko Dracon jedynie nieznacznie zgrzytnął zębami, zły, że ten rudy przygłup ma tak wartościową dziewczynę, na którą w ogóle nie zasługuje! Uśmiechnął się jednak, widząc, że Hermiona trzepnęła swego chłopaka po głowie za takie zachowanie.

- Ruda miała wtedy rację, skarbie — powiedział czule.
- Wiem — uśmiechnęła się i przewróciła kolejną stronę.
Znajdowało się na niej zdjęcie przedstawiające ich oboje pochłoniętych pracę nad eliksirem. Slughorn uwiecznił wtedy ich współpracę, śmiejąc się, że jeszcze coś z niej wyniknie...

- Panno Granger, bardzo proszę podejść do pana Malfoya. Dzisiaj razem popracujecie nad Eliksirem Słodkiego Snu — powiedział Slughorn, patrząc uważnie na pilnie pracującą Gryfonkę.
Hermiona rozdziawiła usta ze zdziwienia i wyminęła zdumione spojrzenia z dwójką swoich przyjaciół. Zebrała swoje rzeczy i ruszyła w stronę stolika Ślizgona, na którym ten zrobił jej miejsce. Obdarzył ją anemicznym uśmiechem, a tymczasem w klasie szumiało jak w ulu szerszeni. Ron i Harry wyglądali tak, jakby chcieli udusić najpierw Malfoya, a później nauczyciela eliksirów, który wpadł na tak kretyński pomysł.
- Zamorduję Malfoya, jeśli ten coś zrobi mojej dziewczynie! - wysyczał czerwony na twarzy Ron, świdrując wściekłym wzrokiem znienawidzonego Ślizgona.
- Uspokój się, bo jeszcze oboje dostaniemy szlaban — zburczał go Harry, tak samo przejęty, ale zajęty już cięciem korzonków na równe kawałki.
- Zatłukę go!
- Ron! - zdenerwował się Harry.
Slughorn wkrótce upomniał wzburzonego rudzielca, a chwilę później zrobił ukradkiem zdjęcie pracującej zgodnie parze.

3 818 czyt.
100%41
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1401 słów i 8072 znaków.

1 komentarz

 
  • EloGieniu

    EloGieniu · 1 lis 2016 · 200823671

    Przestałem cokolwiek rozumieć. [*] R.I.P Mózg.